PBF - Skarb Acheronu - Conan na Fate

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 02 kwietnia 2014, 08:48

Nie da rady go ustrzelić, oni nie są tacy głupi, wódz się trzyma między resztą, kryjąc się za ich plecami.
Poza tym ciężko o czysty strzał, wasi ludzie strzelają nad waszymi walczącymi z przodu.
Grupa uderzeniowa z flankami osłoniętymi przez ludzi Zoriana rusza. Wynik walk indywidualnych i straty obu stron, przedstawię wkrótce.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 02 kwietnia 2014, 09:50

Walka z bumbana


Stopniowo, krok po kroku, ludzie spychali bumbana w stronę wylotu przełęczy. Mdląca woń krwi i wnętrzności tłumiła nawet odrażający smród małpoludów. Następny marynarz wrzasnął, gdy małpie łapska wyrwały go z szeregu, a potężne kły zatopiły w jego twarzy. Inny umarł w milczeniu - bestia skręciła mu kark tak szybko, że nie zdążył nawet pisnąć.

Grupa uderzeniowa wbiła się w bumbana, po około minucie wściekłej rąbaniny, zabiliście wodza bumbana. W jednej chwili wszystkie włochate stwory zawróciły jak jeden mąż i rzuciły się do ucieczki. Uniosły z sobą wszystkich poległych, swoich i ludzi. Za przykładem Drussa i Chen Shu podróżnicy skoczyli za nimi w pogoń, rozwścieczeni walką i świadomością, co bumbana zrobią z ciałami poległych towarzyszy. W ciągu paru minut przebyli przełęcz i zobaczyli, że stwory znikają w gąszczu porastającym zbocze poniżej wylotu. Zatrzymali się na skalnej półce, długiej i szerokiej może na dziesięć kroków, która kończyła górską gardziel. Zmordowani potyczką i pościgiem, rzucili się na skaliste podłoże.

Malia sapała ciężko, urywanie. Nie brała udziału w walce, jednakże sama groza położenia nadwątliła jej siły. Kiedy odzyskała oddech, spojrzała wściekle na kapitana.
- Aleś mnie nastraszył! Myślałam, że jesteśmy w pułapce! Nie widziałam za nami żadnych bestii.
Wulfrede wzruszył ramionami.

- Gdyby moi ludzie to wiedzieli, zawróciliby i uciekli. Musiałem zrobić coś, co zmusiłoby ich do podjęcia walki.
- Dobrze, że tym cuchnącym małpom nie przyszło do głowy, aby zaatakować z obu stron przełęczy - powiedział Vanko.
- Zgadza się - przyznał Ulfilo, który metodycznie czyścił miecz zbroczony posoką. - Byłoby po nas, gdyby tak zrobiły.
- Patrzcie! - zawołał Springald, wskazując na wschód. Po raz pierwszy obejrzeli otoczenie.
Od półki, na której odpoczywali, stok opadał tak stromo, że mogli patrzeć ponad czubkami rosnących najbliżej drzew. Od podnóża gór aż po horyzont ciągnęło się morze brązowego piasku.

Walka:
Straciliście 6 ludzi w walce, 4 marynarzy i 2 najemników od Ufilia.
Kilkunastu ludzi ma lekkie obrażenia.
Stan waszych sił po walce z bumbana:
Macie: 26 marynarzy i Wulfrede, lekka piechota poza Wulfrede.
Ufilio i Springalda i 10 najemników Ufilia (chronią Malię) jako ciężka piechota.
Najemnicy Drussa i Zoriana 12 ciężka piechota żywi.

Chen Shu (2 rany lekkie), Zorian (1 rana lekka), Druss (1 rana lekka), Tranicos (1 rana średnia kara-1 do testów na tydzień, chyba, że wydasz 1 punkt Losu z 4 to zamienię ją na ranę lekką bez kary), Vanko (1 rana lekka).

Hiena i 3 niewolnicy Vanko, oni nie walczą.
Fashoda odeszli jakiś czas temu z tragarzam.
Vea, Mea i Vasquez tylko lekkie obrażenia.
Plan zabicia przywódcy okazał się dobry, po jego śmierci małpoludy uciekły. Zabierając wielu swoich jacy padli, pewnie ich zjedzą. Kwestia czy zakopujecie waszych poległych, czy zostawiacie ich? Małpoludy miałyby więcej jedzenia, ale nie spodobałoby się top raczej waszym ludziom.
Każda lekka rana do wyleczenia potrzebuje 24 godziny, Tranicos zdecyduj czy wydajesz 1 Punkt Losu z 4 jakie masz, by zamienić ranę średnią na lekką?
Co robicie? Jakiś postój przed ruszeniem na pustynię? Co z waszymi zabitymi?

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 02 kwietnia 2014, 14:47

To czysta przyjemność podziwiać Was w boju, moje panie. -Vanko skłonił się nisko. Relacja, jaką utrzymywał ze swoimi najemnikami nie po raz pierwszy wydała się niektórym dziwna. W boju nie okazał zwyczajowej brawury. Nie przyłączył się też do grupy szarżującej na wodza, ani do pościgu. Jego nienaturalne zachowanie zaczęło wzbudzać podejrzenia towarzyszy. Vanko czując na sobie ich spojrzenia postanowił zająć ich jakimś tematem.

Goma! Czy droga, którą nas prowadzisz jest jedyną znaną ci ścieżką? Jeśli mamy tędy wracać, a kolejne zagrożenia przetrzebią nasze szeregi musimy zawczasu obmyślić bezpieczniejszy powrót.

Pytanie zadał głośno, tak by słyszeli je wszyscy. Nie słuchał jednak odpowiedzi. Szczerze mówiąc nawet na nią nie czekał. Myślami kąpał się w górach złota i klejnotów, nurzał się w dostatku i obrzydliwie nieprzyzwoitym przepychu. Gorączka złota powoli uderzała mu do głowy.

Im więcej tych durniów zginie, tym mniej chciwych rąk do podziału złota. Jego złota. Musi trzymać się na boku, by nie dać się zabić i pożreć, jak ci głupcy.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 02 kwietnia 2014, 15:15

Jako MG, życzyłbym sobie jak najwięcej takich wpisów, jak ten Koszala wyżej.
Wpis oddaje punkt widzenia postaci, Vanko to zamorańczyk bez krzty sumienia.
Czekam na inne wpisy tego typu, od reszty Graczy. :/uklon

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 02 kwietnia 2014, 20:40

Ciemny kształt skoczył na jednego z małpoludów i szybkim cięciem jednego z dwóch mieczy przejechał mu po gardle, drugim blokując lecącą na niego łapę innego. Obrócił miecz ostrzem do przeciwnika, więc w momencie uderzenia rozległ się skowyt i, ku zaskoczeniu rangera, zgrzyt żelaza o kość. To był błąd. W ciągu tej sekundy przez którą Tranicos usiłował wyrwać miecz z kości małpoluda, kły jednego z wrogów zagłębiły się w jego boku tuż pod żebrami. Przeciwnik szybko tego pożałował, bo krótkie cięcie pozbawiło go nie tylko kłów, ale i głowy. Ranger wiedział, że ranny niedużo zdziała w pierwszej linii, więc przepuścił na przód wyrywającego się młodego marynarza.
Po bitwie, gdy ranger próbował opatrzyć swój uszkodzony bok, jego wzrok nagle przykuła jedna z roślin rosnących wśród liści. Rozpoznał jedną z roślinek, które widział podczas walk z barbarzyńcami na Piktyjskim Pograniczu. Przypomniał sobie, że Piktyjscy szamani używali jej jako szybkiego lekarstwa na głębokie rany, ale nie można było jej długo przechowywać, bo tylko świeżo po zerwaniu nadawała się do użytku. Zadziwiające było spotkanie jej tu, ale cóż, jak się ma dar od Losu, trzeba korzystać. Pogranicznik zerwał roślinę, roztarł w dłoniach i wcisnął pod warstwę bandaży na własnym boku.
Potem, opatrując rannych, stwierdził, że stare piktyjskie metody jednak działają, bo niemal nie czuł już bólu.
Używam Punktu Losu, pełna sprawność się może przydać.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 02 kwietnia 2014, 21:00

Zorian po wydaniu rozkazów przysiadł na ziemi i w milczeniu czyścił miecz z małpiej posoki. Walka zakończyła się znacznie lepiej, niż się spodziewał. I w dodatku ubytel ludzi nastąpił w obozie marynarzy, a nie jego i Drussa najmitów. Jak tak dalej pójdzie, droga do zawłaszczenia skarbu przez niego i jego kompanów stawała się coraz prostsza. I to Zorianowi bardzo się podobało...

Jednocześnie od czasu do czasu łypał wzorkiem pełnym pożądania na Malie. Nie wróżył tej kobiecie dobrego zakończenia tej podróży...
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Waylander
Reactions:
Posty: 476
Rejestracja: 08 listopada 2012, 08:12

Post autor: