I zaczęło się. W bladym świetle miesiąca cmentarz całkowicie stracił swój z trudem wypielęgnowany status miejsca wiecznego spoczynku. Z niemal każdego zakątka cmentarza, zza grobów, spośród żywopłotów, z monumentalnych starożytnych grobowców, spod marmurowych płyt parłli ożywione mroczną magią nieumarli. Jedni biegli pochyleni rozcapierzywszy palce dłoni inni szli zataczając się, jeszcze inni pełzli jak węże. W powietrzy rozszedł się smród butwiejących kości i gnijącego mięsa.
Nieulękli brneli po zboczu w stronę bramy przeciskając się między grobami lub skacząc po nich. Wszyscy skupili się wokół ciężko opancerzonego Urgrima. Rycerz mimo, że szedł przed siebie tak szybko jak potrafił to i tak był o wiele wolniejszy od nieumarłych.
Wysforowawszy się nieco do przodu Barthur wraz z Bazookhiem zaatakowali pierwszego nieumarłego. Był nim szkielet jakiegoś człowieka, obleczony jeszcze strzępami skóry o kościach połączonych ścięgnami i więzadłami. Kilka sprawnych ciosów rozbiło go na drzazgi. Balin wezwawszy moce swego boga odesłał w zaświaty kościotrupa idącego w jednym bucie. Huskun cisnął niewidzialnym w nocy pociskiem.
Im bliżej bramy byli Nieulękli tym więcej nadciągało ożywieńców.
Kilka kroków dalej wyjąc i kłapiąc zębiskami zaatakowały zombi. Niegdyś byli ludźmi czystej lub półkrwi teraz obrzmiali, w niekompletnym zbutwiałym odzieniu zmienili się w łaknące krwi bestie.
Rozgorzała walka tak na oręż jak na magię. Jednak na miejsce jednego trupa nadciągało dwa następne. W mig Nieulękli zostali otoczeni zacięcie atakowani z każdej strony.
Zastosuję opis skrótowy.
Wasza grupka jest dość wolna, więc co chwilę dopędzając was ciągnące z całego cmentarza żywe trupy.Są to szkielety i zombie.
Rozegrałem na razie dwie rundy.
W pierwszej rundzie było jeszcze dość "luźno". Barthur, wraz z Bazookhiem i Urgrimem poszatkowali jeden szkielet. W tym czasie Huskun potraktował jednego ze szkieletów czarnym pociskiem, a Balinowi udało się "zniszczyć" kolejnego.
W drugiej rundzie dopadło was trzy zombi i jeden szkielet (ten potraktowany przez Huskuna pociskiem). Balin z powodzeniem zniszczył zombie. Urgrim pociął kolejne. Barthur z Huskunem zaatakowali zombi, ale nie udało się go zniszczyć w tej rundzie.
Trzecia runda (poświęcając pozostałą szybkość, cały czas brniecie w stronę bramy, aż do teraz kiedy to zostajecie okrążeni) Jesteście w połowie drogi. W sumie atakuje was 4 zombi, dwa szkielety, a na Urgrima skacze Żabior. Barthur przechodzi do powstrzymania, Balin musi sięgnąć po broń. Barthur dostał 43 obrażeń, a Bazookh 40.
W następnej rundzie dobrnie do was około 11 nieumarłych. A to jeszcze nie wszystkie. Jakieś deklaracje co do dalszych zmagań?
