- Mam nadzieję, że nas nie dojrzeli. Z dwojga złego już wolałbym, żeby widzieli jak nadchodzimy, niż jak się w panice chowamy. Swoją zdrogą ciekaw jestem co to za jedni.
PBF - Ścigając samego siebie
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
W nadziei, że obcy jeszcze nie dojrzeli podróżnych, pastor pobiegł za towarzyszami utrzymując niską pozycję.
- Mam nadzieję, że nas nie dojrzeli. Z dwojga złego już wolałbym, żeby widzieli jak nadchodzimy, niż jak się w panice chowamy. Swoją zdrogą ciekaw jestem co to za jedni.
- Mam nadzieję, że nas nie dojrzeli. Z dwojga złego już wolałbym, żeby widzieli jak nadchodzimy, niż jak się w panice chowamy. Swoją zdrogą ciekaw jestem co to za jedni.
Pastor nie wyciąga broni, chyba jeszcze na to za wcześnie.
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Droga nr 161 w stronę Jean
Pyliste pobocza drogi nie oferowały praktycznie żadnej osłony, prócz rachitycznych krzewów, kęp suchej trawy oraz rozsianych tu i ówdzie skalnych okruchów. Nie zamierzać przepychać się z albinosem i chudzielcem o miejsce za głazem mogącym osłonić najwyżej jednego człowieka, jasnowłosy zabijaka przypadł na kolano zdejmując z prawego ramienia wiszący tam myśliwski sztucer 0.308.
Mężczyzna przyłożył twarz do okularu lunety, omiatając szkłami celownika rozsypujące się niemal całkowicie zabudowania przedwojennej stacji benzynowej oraz sąsiadującego z nią motelu.
- Kurwa mać! - wymknęło mu się z ust pomimo obecności znajdującego się opodal pastora.
W szkłach karabinu dostrzegł trzech mężczyzn: jednego stojącego na skraju drogi przy ruinach motelu, jednego na szczycie blaszanego zadaszenia stacji benzynowej i jednego ukrytego w cieniu rzucanym przez owe zadaszenie, wciśniętego za obudowę niesprawnego najpewniej dystrybutora paliwa.
Spora odległość wciąż nie pozwalała dostrzec zbyt wielu szczegółów twarzy czy stroju, ale jednego jasnowłosy strzelec był pewien: wszyscy obcy mieli na sobie kuloodporne kamizelki identyczne jak te, które nosili od poprzedniego wieczoru trzej mężczyźni ocaleni z bezimiennego grobu.
Pyliste pobocza drogi nie oferowały praktycznie żadnej osłony, prócz rachitycznych krzewów, kęp suchej trawy oraz rozsianych tu i ówdzie skalnych okruchów. Nie zamierzać przepychać się z albinosem i chudzielcem o miejsce za głazem mogącym osłonić najwyżej jednego człowieka, jasnowłosy zabijaka przypadł na kolano zdejmując z prawego ramienia wiszący tam myśliwski sztucer 0.308.
Mężczyzna przyłożył twarz do okularu lunety, omiatając szkłami celownika rozsypujące się niemal całkowicie zabudowania przedwojennej stacji benzynowej oraz sąsiadującego z nią motelu.
- Kurwa mać! - wymknęło mu się z ust pomimo obecności znajdującego się opodal pastora.
W szkłach karabinu dostrzegł trzech mężczyzn: jednego stojącego na skraju drogi przy ruinach motelu, jednego na szczycie blaszanego zadaszenia stacji benzynowej i jednego ukrytego w cieniu rzucanym przez owe zadaszenie, wciśniętego za obudowę niesprawnego najpewniej dystrybutora paliwa.
Spora odległość wciąż nie pozwalała dostrzec zbyt wielu szczegółów twarzy czy stroju, ale jednego jasnowłosy strzelec był pewien: wszyscy obcy mieli na sobie kuloodporne kamizelki identyczne jak te, które nosili od poprzedniego wieczoru trzej mężczyźni ocaleni z bezimiennego grobu.
Prócz kamizelek pilnujący wjazdu na autostradę mężczyźni mają broń krótką, ale są zbyt daleko, by jasnowłosy rozpoznał typ...
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
- Jeśli to są kajdaniarze, to wolałbym uniknąć niewygodnych pytań o sposób pozyskania przez nas kajdaniarskich kamizelek. Możemy albo ich ominąć szerokim łukiem, albo poczekać do zmroku. W ciemności powinniśmy łatwo móc ich podejść. O ile nas nie widzieli i już nie przygotowują się na nasze powitanie.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Droga nr 161 w stronę Jean
Propozycja pastora wydawała się rozsądna, ale po upływie zaledwie kilku sekund wciąż spoglądający przez szkła lunety jasnowłosy strzelec pojął, że pomysł okazał się spóźniony.
Człowiek pełniący straż na blaszanym zadaszeniu stacji podniósł coś do twarzy i promienie słońca odbiły się znienacka jaskrawym refleksem na soczewkach przedmiotu mogącego być wyłącznie lornetką.
- Widzą nas - oznajmił pozornie opanowanym głosem jasnowłosy - Facet na dachu ma lornetkę, patrzy w naszą stronę.
Dwaj pozostali mężczyźni, przebywający na poziomie szosy, zbliżyli się do siebie wymieniając najpewniej jakieś uwagi, ale i oni spoglądali w stronę nadchodzących od Goodsprings ludzi, najwyraźniej zaalarmowani przez korzystającego z lornetki wartownika.
- Wszyscy trzej już wiedzą - dodał blondyn, wsuwając palec w osłonę spustu sztucera.
Propozycja pastora wydawała się rozsądna, ale po upływie zaledwie kilku sekund wciąż spoglądający przez szkła lunety jasnowłosy strzelec pojął, że pomysł okazał się spóźniony.
Człowiek pełniący straż na blaszanym zadaszeniu stacji podniósł coś do twarzy i promienie słońca odbiły się znienacka jaskrawym refleksem na soczewkach przedmiotu mogącego być wyłącznie lornetką.
- Widzą nas - oznajmił pozornie opanowanym głosem jasnowłosy - Facet na dachu ma lornetkę, patrzy w naszą stronę.
Dwaj pozostali mężczyźni, przebywający na poziomie szosy, zbliżyli się do siebie wymieniając najpewniej jakieś uwagi, ale i oni spoglądali w stronę nadchodzących od Goodsprings ludzi, najwyraźniej zaalarmowani przez korzystającego z lornetki wartownika.
- Wszyscy trzej już wiedzą - dodał blondyn, wsuwając palec w osłonę spustu sztucera.
Od zabudowań i obcych dzieli Was jakieś pięćset metrów. Wokół płaska pustynia, bardzo mało kryjówek, przynajmniej po Waszej stronie barykady...
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Masz lepszy na pokonanie 500 metrów nieosłoniętego terenu?
Podchodząc blisko bez ukrywania sporo ryzykujemy, ale nie widzę innych opcji.
Ew. podejdziemy na jakieś 200 metrów a potem spróbuję ich zdejmować snajperką.
Może nie mają broni tak dalekiego zasięgu.
Podchodząc blisko bez ukrywania sporo ryzykujemy, ale nie widzę innych opcji.
Ew. podejdziemy na jakieś 200 metrów a potem spróbuję ich zdejmować snajperką.
Może nie mają broni tak dalekiego zasięgu.
Jaki jest zasięg efektywny mojej zdobycznej broni?
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
- Możemy podejść na 100 metrów jak gdyby nigdy nic. Nawet możemy krzyczeć, że jesteśmy ich zmiennikami. Gdy będziemy blisko mogę rzucić granat dymny. W pierwszej chwili nie zorientują się, że to nie odłamkowy i zyskami chwilę na wycelowanie i oddanie strzałów. Ale później wszystko spowije dym i szanse znów będą 50/50. Gdy widoczność spadnie musielibyśmy się rozbiec na boki i liczyć na szczęście. Snajperka mogłaby zostać w pewnej odległości i wyłapywać wyłaniających się z mgły. Taki jest mój plan.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Droga nr 161 w stronę Jean
Jasnowłosy strzelec rozmawiał z pastorem nie odrywając twarzy od okularu lunety, cedząc słowa przez zaciśnięte zęby. Lufa jego sztucera poruszała się powoli, przeskakując z jednej postaci na kolejną i z powrotem.
- Myślę, że dam radę zdjąć każdego z nich z tego miejsca - powiedział - Sztucer doniesie jeszcze dalej, jeśli nie będzie silnego wiatru, a teraz prawie wcale nie wieje.
Jeden z obserwowanych przez lunetę mężczyzn zniknął z pola widzenia blondyna, cofnął się za róg częściowo zawalonej ściany motelu. Drugi wciąż stał pod zadaszeniem stacji, wymachując ręką w stronę swego tkwiącego na dachu kompana.
Blondyn umilkł na chwilę, wciąż uważnie spoglądając na dwóch widocznych nieznajomych.
- Jeden z nich ma chyba strzelbę - przestrzegł swych druhów - Drugi tylko jakiś pistolet.
Jasnowłosy strzelec rozmawiał z pastorem nie odrywając twarzy od okularu lunety, cedząc słowa przez zaciśnięte zęby. Lufa jego sztucera poruszała się powoli, przeskakując z jednej postaci na kolejną i z powrotem.
- Myślę, że dam radę zdjąć każdego z nich z tego miejsca - powiedział - Sztucer doniesie jeszcze dalej, jeśli nie będzie silnego wiatru, a teraz prawie wcale nie wieje.
Jeden z obserwowanych przez lunetę mężczyzn zniknął z pola widzenia blondyna, cofnął się za róg częściowo zawalonej ściany motelu. Drugi wciąż stał pod zadaszeniem stacji, wymachując ręką w stronę swego tkwiącego na dachu kompana.
Blondyn umilkł na chwilę, wciąż uważnie spoglądając na dwóch widocznych nieznajomych.
- Jeden z nich ma chyba strzelbę - przestrzegł swych druhów - Drugi tylko jakiś pistolet.
Sztucer spokojnie doniesie na 800-900 metrów, a luneta zapewnia +3 do testu trafienia. Jeśli doliczymy do tego jakieś nadprogramowe punkty z PA przeznaczonych na celowanie, co najmniej pierwszy z obcych musi się liczyć z kulką kalibru 0.308...
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Cz...cz...czy Was po...po...po...po... Bógwasopuścił? - chudzielec wycedził ostatni zlepek słów niemal jak jedno. Na myśl o tym że jego druhowie palili się do jatki, zaczął się denerwować, a wraz z tym nozdrza niemal zaczęły czuć nieistniejący tu, ale dobrze znany chudemu zapach jeta.
- Mmmmmmożemy podejść dddo nich jak dddo swoich... Chyba? Nie?
Uśmiechnął się szeroko w stronę "posterunku" i pomachał przyjacielsko ręką tak jakby pozdrawiał starych kumpli.
- Mmmmmmożemy podejść dddo nich jak dddo swoich... Chyba? Nie?
Uśmiechnął się szeroko w stronę "posterunku" i pomachał przyjacielsko ręką tak jakby pozdrawiał starych kumpli.