PBF - Witebsk, the Oblivion

Awatar użytkownika
Rikandur
Reactions:
Posty: 392
Rejestracja: 06 lipca 2013, 21:40
Has thanked: 36 times
Been thanked: 3 times

Post autor: Rikandur » 05 czerwca 2014, 20:04

Tania zdecydowała że jeśli Jelcynow nie żyje, a ona tego nie zobaczy ... to ma jeszcze jakąś szansę. Bo jak się zresetuje to po ptaszkach. Nadchodzący Belacorpowaci ją złapią ... i Bóg jeden wie co zrobią. Wystarczająco przykra była klatka programów w jakiej tkwiła teraz. A tamci mają lepszych speców bez dwóch zdań. Więc zatrzymała się przed wejściem wyciszając rejstratory audio i kierując jedyne oko w stronę nadchodzących z Belacorpu. Policzyła ich zapamiętując na przyszłość. Zapewne niedaleką.

"Motłoch ! Czy mogę popatrzeć na pana Jelcynowa, czy jak go zobaczę to mi się wszystko zawiesi ?"

Zapytała wystarczająco głośno, opierając się o ścianę przy wejściu, jej głos brzmiący niemal błagalnie.

Znalazłem obrazek jaki może przedstawiać Tanię teraz. Lewy górny róg. Mniej rany a bardziej upapranie we wszystkim ... Jak się ją domyje to będzie taka ładna blondyneczka z piracką przepaską na oku i bez nóżek. :P
http://images5.fanpop.com/image/photos/ ... 00-675.jpg

Koszalu - Tania próbuje policzyć ludzi Belacorpu, tych widocznych. I jak szybko ich ... ratowani pasażerowie masakrują. Te rzeczy.

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 05 czerwca 2014, 21:03

Motłoch sam jest ciekaw co z Szefem. Po przeładowaniu w bardzo subtelny, jak na Motłocha, sposób, próbuje ocucić Szefa. BARDZO subtelny
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 06 czerwca 2014, 11:43

Białoruś, ruiny Witebska, 13:00 czasu wschodnioazjatyckiego

Szefie! Szefie! Jak pan się czuje? -Motłoch wieki temu miał jakieś tam pojęcie o pierwszej pomocy, lecz od dawna już nie musiał się o to troszczyć. Akcje planowane przez szefa były w stu procentach przemyślane. Nadto zawsze był z nimi technik medyczny.
Tym razem było inaczej.

Boss wyraźnie nie reagował na toporne klepanie po gębie, z całą pewnością jednak Wasyl mógł stwierdzić, że Jelcynow jeszcze nie pożegnał się z dolarami do zarobienia.

Tania! On żyje! Szefu żyyyje! -uśmiech na wrednej mordzie typowego zakapiora spod ciemnej gwiazdy groteskowo malował się na tle zrujnowanego pomieszczenia. Obydwaj życie zawdzięczali nieszczelnej pokrywie piwniczki, do której spadł granat. W powietrzu unosił się duszny swąd pyłu przemieszanego z gryzącymi w oczy chemikaliami.

Sasza dobiegł do Kmicica przylgnąwszy do ściany tuż obok kamrata.

kondycja już nie ta... - zachichotał nerwowo, jak zawsze gdy sytuacja zaczynała go przerastać.

Tania rejestrowała kolejne jednostki Belacorpu pojawiające się w okolicy. Większość- około dwunastu- stanowiły lśniące w popołudniowym słońcu, pięknie wypolerowane borgi klasy Enforcer. Kilku oficerów medycznych stanowiących personel ludzki mogło ucierpieć, choć i oni kroczyli w opancerzonych kombinezonach. Z chwilą ataku ocaleńców na personel ludzki Enforcer's rozpoczęły krótkotrwałą jatkę bezprecedensowo rozprawiając się z zagrożeniem.

W oddali zamajaczyły szybko zbliżające się jednostki powietrzne.
Spoiler!
Klasa Enforcer to borg miejski. Dobrze opancerzony, szybki, politycznie poprawny klasyczny Robocop. To droga zabawka do użytku w terenie zurbanizowanym. Warunki tutaj wymagają jednak wysłaniu jednostek typowo wojskowych. Użycie ich jest strategicznym błędem i ryzykiem poniesienia wysokich kosztów. Witebsk jest miastem izolowanym przez wojsko. Nie znajdujesz logicznego wyjaśnienia zastosowania sił stricte policyjnych.
Nadlatują śmigłowce wojskowe- http://wallpapo.com/wp-content/uploads/ ... opters.jpg
Ilość rzuconych tutaj środków i ich rodzaju jest wyraźnie nieadekwatna do sytuacji.
Ostatnio zmieniony 06 czerwca 2014, 11:54 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 06 czerwca 2014, 13:30

Motłoch się cieszył - krótko, ale zawsze. Wcisnął rewolwer za pasek, chwycił Szefa za ręce i pociągnął go w kąt, do kryjówki mandarynkowego chłopaka. Wrócił po AK i sprawdził czy jego druga ofiara ma dodatkową amunicję i pakiety medyczne. Potem rzucił mrocznym okiem w głąb piwnicy upychając obok rewolweru gnata mandarynkowca.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Awatar użytkownika
Rikandur
Reactions:
Posty: 392
Rejestracja: 06 lipca 2013, 21:40
Has thanked: 36 times
Been thanked: 3 times

Post autor: Rikandur » 06 czerwca 2014, 20:40

"Dzięki Bogu i świętemu Leninowi."
Tania westchnęła w czasie jaki zajęło jej kuśtykanie do pozostałych. Zobaczywszy scenę rzezi popatrzyła ostro na technika medycznego.
"Bardzo pana proszę, proszę opatrzyć tego pana w garniaku. On jest bystry i może wymyśli jak mamy to całe gówno przeżyć. Motłoch ... kuknij w okno. Dwanaście błyszczących pancerniaków policyjnych. Helikoptery tu walą. Mamy przejebane jak cuś sprytnego Szef nie wymyśli. Mamy gdzie się schować ?"

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 06 czerwca 2014, 22:53

Kmicic przez chwilę nie wiedział co zrobić, ale znał to miejsce. Spojrzał kątem oka na Saszę, zabierającego się do udzielania pierwszej pomocy nieznajomemu sztywniakowi w garniaku. Przez myśl przechodziły mu najróżniejsze myśli, hipotezy, teorie, każda sprzeczna.

Mimowolnie zaczął rozglądać się za bronią, przeklinając cicho po polsku.
Spoiler!
czy Kmicic zna jakies pytanie na ktore odpowiedzialby tylko prawdziwy Sasza?

Jak dobrze znam kryjowke? Wiem gdzie tu znalezc bron i czy znam jakas droge ucieczki z kotla?

Awatar użytkownika
Rikandur
Reactions:
Posty: 392
Rejestracja: 06 lipca 2013, 21:40
Has thanked: 36 times
Been thanked: 3 times

Post autor: Rikandur » 07 czerwca 2014, 20:37

Kmicic to polski szpion ?! :D

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 07 czerwca 2014, 21:47

* leże nieprzytomny i się nie ruszam. Ani palcem nie kiwnę *
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 07 czerwca 2014, 23:09

Wątek techniczny
Kmicic to polski szpion ?!
Nie do końca polski, ale kacapem pełnej krwi nie jest;)

Awatar użytkownika
Rikandur
Reactions:
Posty: 392
Rejestracja: 06 lipca 2013, 21:40
Has thanked: 36 times
Been thanked: 3 times

Post autor: Rikandur » 08 czerwca 2014, 14:04

Dobro napisał(a):

* leże nieprzytomny i się nie ruszam. Ani palcem nie kiwnę *
Tobie to dobrze, a ja to nawet po postrzale w kiepełe musiałem zasuwać i tak dalej, dyskryminacja Borgów jeśli to nie jest ... :o

8art, tak sobie żartuję bo jak w radiu słyszę że ten czy tamten jest ruskim szpiegiem bo powiedział to czy sio.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 09 czerwca 2014, 10:11

Białoruś, ruiny Witebska, 13:04 czasu wschodnioazjatyckiego

Nie spodziewał się znaleźć więcej przy obszarpańcach. 2 magazynki do karabinu, przyzwoity nóż, żyłka, duperele. Pakietu medycznego jednak nie było, co nieco zdziwiło Motłocha. Zajrzał z nieco skwaszoną miną wgłąb piwniczki.
Fiu... Fiu..- zagwizdał pod nosem. Ochoczo zeskoczył do środka ignorując Tanię.

[center]***[/center]

Sasza spojrzał na borga, przyglądając się jednookiej, poczerniałej i nadto roznegliżowanej cyberlali z wysoka. Wiedział, że gdyby chciała, mimo poważnych ograniczeń funkcjonalnych rozszarpałaby go na strzępy nim zdążyłby mrugnąć. Przy tak zaawansowanej konwersji cybernetycznej nie mógł mieć przed sobą już choćby cienia człowieka.

Dobrze proszę pani, zrobię co w mojej mocy. -wycedził przez zęby jak wezwany do odpowiedzi uczniak. Pochylił się nad Jelcynowem, ciężko sapnął rozglądając się nerwowo po pomieszczeniu.

Potrzebuję czegoś czystego, czegoś do zdezynfekowania rany. Pewnie mają tu jakąś gorzałkę, albo coś podobnego. Rękę trzeba będzie unieruchomić.
Kmicic, nie stercz tak. Pomóż mi.


Bjerjezowski sztywny jak na apelu więziennym począł bez wiary rozglądać się po pomieszczeniu.

Fiu.. fiu...- entuzjastyczne pogwizdywanie nieznajomego wzbudziło i jego ciekawość.
Spoiler!
Saszę poznałeś w więzieniu, gdy wpakowali was do jednej celi. Parę razy uratował Cię przed kalectwem, gdy wracałeś skatowany z 'sesji' terapeutycznych u dr Kropotkin. O żadnych ważnych tematach dotyczących Witebska nie rozmawialiście z uwagi na możliwość podsłuchu. W zasadzie wasze rozmowy były krótkie i węzłowate, każde niefortunne słowo mogło zakończyć się torturami. Trudno znaleźć Ci coś, czym mógłbyś "zagiąć" Saszę.
Co do samego Witebska, dawno temu było to miasto klasztorne. Rozległe katakumby połączono w sieć korytarzy, które z czasem stały się bazą dla przemytników. Obecnie jesteście na peryferiach, kojarzysz pewne wejścia, lecz musielibyście dostać się wgłąb miasta. Część katakumb włączono do do systemu kanalizacji miejskiej. W tych obszarach maska przeciw zanieczyszczeniom jest absolutnym minimum.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 09 czerwca 2014, 10:34

Wskoczył do piwniczki.

Low Lite w oku załączył się automatycznie.
Zajmowała przestrzeń niemal pod całym domem, aż dziw, że nie runął do tej pory. Był to jakiś przyczółek partyzancki, pod ścianą na pustych beczkach po ropie sterczało kilka komputerów starego typu z rozbitymi monitorami, prawdopodobnie na skutek ostatniego wybuchu. Wywrócony stół, za którym części jakiegoś wysmażonego borga, oraz upieczonej cybernetyki. Metalowy regał, w bałaganie orzeszki, czekolada, gogle ochronne, baterie. uszkodzony generator prądu. Pod nogami Motłocha gruz i szkło trzeszczały niemiłosiernie.
Tyle wódki poszło się jebać.. -westchnął pod nosem.
Podszedł do cybernetycznego złomu.
Może się i nada? -pomyślał zabrawszy brudne narzędzia z podłogi.

Eee! Łysy! Przyda się? -krzyknął na Saszę wynurzając się z mroku z upakowanymi do wiadra narzędziami. Zeskoczył z powrotem. Ruszył w kierunku kilku zamkniętych metalowych szafek.

Coś zachrobotało we wnętrzu.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 09 czerwca 2014, 18:40

Białoruś, ruiny Witebska, 13:20 czasu wschodnioazjatyckiego

Cały się spocił. Wciąż rozpalony na twarzy Sasza chwilę wcześniej odłożył prowizorycznie przemyte wodą z bidonu narzędzia. Ramię Jelcynowa zdobiła teraz cholernie niegustowna dzierganina. Sasza trząsł się przy szyciu, nie wspominając o wcześniejszym usunięciu kuli. Niedźwiedź ocknął się kilka minut wcześniej wysłuchując raportu Motłocha, który wydawał się być w świetnym humorze.

Siad! Turlaj się... hehe! -wielkie łapsko Wasyla popchnęło niezdarnego, kilkutygodniowego szczeniaczka. Niezrażony niczym psiak ochoczo ponawiał próby przegryzienia cyberręki powarkując na ile tylko umiał groźnie.

Tania buszowała teraz w piwnicy usiłując skompletować prowizoryczny układ zastępczy dla nóg.
Wyglądało na to, że dwaj wykolejeńcy poradzili sobie z kilkoma starszymi modelami cyborgów. Trudno było stwierdzić jakim, pieprzonym cudem.

Kmicic unikał grupy czując się w jej obrębie conajmniej niepewnie. Spoglądał przez wyłom w ścianie. Lśniące zabawki Belacorpu wogóle nie podjęły za nimi pościgu. Spłoszyli snajperów, podjęli akcję ratunkową, która zakończyła się masakrą. W górze zaczęły krążyć helikoptery białoruskiej telewizji niezależnej- kolejnej gałęzi kontrolowanej w całości przez korporację.
Okolica zmieniła się, zupełnie nie tak ją pamiętał. Spojrzał raz jeszcze na zwłoki obu ofiar. Na stojący pod oknem przewrócony kubek..
Spoiler!
W ruchu oporu nauczono Cię szybko, by tuszować liczebność mieszkańców ukrytych komórek. Jeden kubek na wszystkich. Jedna para sztućców. Że też wcześniej na to nie wpadłeś- pies sam nie zamknął się w szafce! Nikt nie mógłby też tego zrobić po wybuchu. W okolicy mógł znajdować się ktoś jeszcze, lecz.. czy można zaufać tym ludziom? Czy Sasza jest tym, za kogo się podaje?
Jelcynow przytomny, świadomy i ustabilizowany.
Łupy z piwnicy:
Prócz wspomnianych w tekście (2 magazynki do AK, żarcie- czekolada, orzeszki i psia karma) Trochę leków (aspiryna, środki przeciwbólowe, jakieś prochy). Baterie starego typu (R20).
Pieprzone nogi od sowieckiego borga, które na siłę dałoby radę dokręcić Tani. Toporne, stalowe drągi zdolne unieść 250 kg kolosa. Opancerzone i o wzmocnionej strukturze myomerów.
Jednak taki zabieg zająłby godzinę, może dłużej.
Ktoś jeszcze chce poszperać w piwnicy? Jak zamierzacie wyciągnąć wasze tyłki z tego bagna?

Awatar użytkownika
Rikandur
Reactions:
Posty: 392
Rejestracja: 06 lipca 2013, 21:40
Has thanked: 36 times
Been thanked: 3 times

Post autor: Rikandur » 09 czerwca 2014, 21:38

Widząc że Jelcynow jest poskładany i nie umrze dzisiaj Tania odzyskała rezon i spojrzała na dwóch więźniów i Motłocha bawiącego się z szczeniakiem. Zerknęła na szefa i wpierw zwróciła się do obu obcych.
"Dziekuję panom za pomoc, szczególnie panu ... doktorze. Jakby panowie mieli pytania, to proszę rozmawiać z panem Jelcynowem."
Po czym odwróciła się, wydała obrzydliwe odgłos podobny do rzygania i odwróciła się z powrotem do Jelcynowa z zaślinioną fiolką w ręce. Fiolka była przeźroczysta i wydawała się zawierać zielony płyn.
"Szefie, to znalazłam przy trupie żołnierza ... po tym jak jego rzężenie wywabiło mnie z paczki ze słonikami. Miał dwie ale jedna się stłukła przez zabójcę ... co potem był pierwszym zombi-ludem. Tak mi się wydaje. To dodatek do listu jaki Ci wsunęłam do kieszeni wcześniej."
Tania pokazała na kieszeń na piersi Jelcynowa gdzie władowała różową kopertkę w czasie ich chaotycznej ucieczki wcześniej ...

"A piesek taki fajny. Ja bym wolała poleźć po moje nogi do samolotu. Zombi-ludy nie powinny mi bardziej zaszkodzić niż wcześniej. A błyszczące borgi Belacropów nie skończyły ich jeszcze wybijać. Szefie, ma pan jakieś kontakty z tymi korpami ? Może moglibyśmy wymknąć się z tej dupy używając tego co wiemy o tym badziewiu co Belaki już zdobyły jako stawki negocjacyjnej ? Czy można zwiać piwnicą ?"
Widząc czekoladę wydała zirytowane prychnięcie i pokazała oskarżycielskim szponem na tabliczkę.
"Szefie, Motłoch, panie doktorze ... panie Polak ... proszę zjeść po kawałku by się odprężyć. Jak ja bym chciała ... psiakrew."

Koszalu, przepraszam jak coś pomyliłem z fiolką i listem od sam wiesz kogo. ;)
Pytanie brzmi, czy jest jakiś sposób bym zdołał przepełznąć do wraku samolotu, od ładowni strony ? Wolę moje nóżki od jakiegoś badziewia przepalonego. :P
A właśnie, Tani głos się poprawił po oddaniu fiolki. Ale wciąż brzmi jak nagrana płyta ... brak uczuć normalnych ludzkich w głosie. Gada tak jakby z przyzwyczajenia.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 09 czerwca 2014, 23:24

Mistrzu, jakie mam pole manewru? Mogę samodzielnie chodzić?
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

ODPOWIEDZ