PBF - Boskie potyczki
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Chram druidów, popołudnie, 2 dnia bakis-ranu
- Eliksir Elissy - powtórzył druid i zamyślić się na dłuższą chwilę - żyła niegdyś w naszej okolicy elfka o takim samym mianie. Mieszkała w wieży prującej sklepienie niebios zwanej przez ludzi Akal-mar. Więził na wężowych bagna straszliwego potwora, którego uwięziliśmy przed laty. Jeden z naszych braci okupił to życiem. Ta elfa parała się magią i alchemią. Być może to ta sama osoba o które mówicie. Jakież to komponenty są wam potrzebne, matka natura jest choja dla swych czcicieli, może w tej kwestii będę mógł wam pomóc.... za drobną przysługę.
- Eliksir Elissy - powtórzył druid i zamyślić się na dłuższą chwilę - żyła niegdyś w naszej okolicy elfka o takim samym mianie. Mieszkała w wieży prującej sklepienie niebios zwanej przez ludzi Akal-mar. Więził na wężowych bagna straszliwego potwora, którego uwięziliśmy przed laty. Jeden z naszych braci okupił to życiem. Ta elfa parała się magią i alchemią. Być może to ta sama osoba o które mówicie. Jakież to komponenty są wam potrzebne, matka natura jest choja dla swych czcicieli, może w tej kwestii będę mógł wam pomóc.... za drobną przysługę.
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Rezolutny Goblin, popołudnie, 2 dnia bakis-ranu
Gdy tylko Nieulękli powrócili do karczmy Drayaharus zaczął ostentacyjnie narzekać, że śmierdzą tak potwornie jak jaskinia martwego od miesiąca trolla. Zatykał sobie nos, wachlował rękami, zabawnie imitował odruchy wymiotne, a nawet zzieleniał.
Koniec końcem Balin, Bazookh, a nawet Barthur trafili do niewielkiej dobudówki karczmy gdzie znajdowała się łaźnie zaopatrzona w trzy duże drewniane balie i piec z kociołkiem do grzania wody.
Balin z radością pogrążył się parującej gorącej wodzie i zniknął pod jej powierzchnią niemal na minutę, po czym wysunął głowę i westchnął z ulgą. Bazookh narzucił szorował się szarym myjącym mazidłem podśpiewując krasnoludzką piosenkę. Jedynie Barthur nie był zadowolony ze swojego położenia. Nie dość, że nie przepadał za tego typu zabiegami to jeszcze balia była za mała i siedział ściśnięty niemal zasłaniając uszy kolanami. Jednak mruganie gnoma było na tyle widoczne, że przyszedł tu jedynie po to aby mógł się z nimi rozmówić w gronie Nieulękłych.
Drayaharus usiadł na zydlu i długo opowiadał, jak to popłynął za zakazana wyspę po łuski czerwonego węża, jaka się zrobiła z tego awantura oraz o tym, że dzięki temu dojrzał przyczajoną na dnie zatoki armię nieumarłych.
Gdy tylko Nieulękli powrócili do karczmy Drayaharus zaczął ostentacyjnie narzekać, że śmierdzą tak potwornie jak jaskinia martwego od miesiąca trolla. Zatykał sobie nos, wachlował rękami, zabawnie imitował odruchy wymiotne, a nawet zzieleniał.
Koniec końcem Balin, Bazookh, a nawet Barthur trafili do niewielkiej dobudówki karczmy gdzie znajdowała się łaźnie zaopatrzona w trzy duże drewniane balie i piec z kociołkiem do grzania wody.
Balin z radością pogrążył się parującej gorącej wodzie i zniknął pod jej powierzchnią niemal na minutę, po czym wysunął głowę i westchnął z ulgą. Bazookh narzucił szorował się szarym myjącym mazidłem podśpiewując krasnoludzką piosenkę. Jedynie Barthur nie był zadowolony ze swojego położenia. Nie dość, że nie przepadał za tego typu zabiegami to jeszcze balia była za mała i siedział ściśnięty niemal zasłaniając uszy kolanami. Jednak mruganie gnoma było na tyle widoczne, że przyszedł tu jedynie po to aby mógł się z nimi rozmówić w gronie Nieulękłych.
Drayaharus usiadł na zydlu i długo opowiadał, jak to popłynął za zakazana wyspę po łuski czerwonego węża, jaka się zrobiła z tego awantura oraz o tym, że dzięki temu dojrzał przyczajoną na dnie zatoki armię nieumarłych.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Chram Wierzby, późne popołudnie, 2 dnia bakis-ranu
- Wszystek jesteśmy prostymi śmiertelnikami, co mają czasu tyle jeno aby wyrosnąć zakwitnąć i zwiędnąć. Wszak pamiętać nam trzeba, by plon nasz żywot przyniósł co ku chwale natury dalej wykiełkuje - odpowiedział filozoficznie druid - nim jednak zacznę prawić o przysłudze, wy pierwej powiedzcie co wam trzeba do tego eliksiru Elissy.
- Wszystek jesteśmy prostymi śmiertelnikami, co mają czasu tyle jeno aby wyrosnąć zakwitnąć i zwiędnąć. Wszak pamiętać nam trzeba, by plon nasz żywot przyniósł co ku chwale natury dalej wykiełkuje - odpowiedział filozoficznie druid - nim jednak zacznę prawić o przysłudze, wy pierwej powiedzcie co wam trzeba do tego eliksiru Elissy.
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Chram Wierzby, późne popołudnie, 2 dnia bakis-ranu
Hmmmm - zastanawiał się wodząc dłonią po brodzie druid - tak..., przychodzą mi do głowy cztery miejsca gdzie taki przepis mógłby się znajdować. Po pierwsze w samej wieży alchemiczki, powinny być tam jakieś pozostałości po jej eksperymentach, może nawet rękopis. Po drugie u alchemika mieszkającego w Rotgan-kir na imię mu Gurgo i pochodzi z rodziny o wielkich tradycjach alchemicznych, czyli jest duża szanse, że jeżeli nawet nie on to może jego ojciec lub dziad zdobył owy przepis. Po trzecie w księgozbiorze świątyni Katana, mieszka tam Rikefest Orbintar kapłan, ale z zamiłowania zielarz parający się sporządzaniem preparatów leczniczych. Po czwarte biblioteka królewska w Borokirze, tam znajduje się wiele różnorakich ksiąg, są też takie traktujące o alchemii.
Hmmmm - zastanawiał się wodząc dłonią po brodzie druid - tak..., przychodzą mi do głowy cztery miejsca gdzie taki przepis mógłby się znajdować. Po pierwsze w samej wieży alchemiczki, powinny być tam jakieś pozostałości po jej eksperymentach, może nawet rękopis. Po drugie u alchemika mieszkającego w Rotgan-kir na imię mu Gurgo i pochodzi z rodziny o wielkich tradycjach alchemicznych, czyli jest duża szanse, że jeżeli nawet nie on to może jego ojciec lub dziad zdobył owy przepis. Po trzecie w księgozbiorze świątyni Katana, mieszka tam Rikefest Orbintar kapłan, ale z zamiłowania zielarz parający się sporządzaniem preparatów leczniczych. Po czwarte biblioteka królewska w Borokirze, tam znajduje się wiele różnorakich ksiąg, są też takie traktujące o alchemii.
Ostatnio zmieniony 26 czerwca 2014, 15:45 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Chram Wierzby, późne popołudnie, 2 dnia bakis-ranu
Huskun nie zabierał od dłuższej chwili głosu, uważnie przysłuchując się prowadzonej przez lepszych od siebie rozmowie i próbując przypomnieć sobie odpowiedź na bardzo ważne pytanie, która mimo swej ewidentnej oczywistości jakimś cudem goblinowi umknęła.
Po co nam właściwie ten cały eliksir?
Kiedy konwersacja ucichła na chwilę, zaklinacz chrząknął cicho, ale dość znacząco, by zwrócić na siebie uwagę druida.
- Wielu z nas włada czarami, czcigodny bracie wilków, wszelako magia przynosi z sobą wiadome koszta. Jeśli to nie zuchwałość nadmierna, błagać pragnę o pomoc pod postacią esencji mocy ku napełnieniu naszych nadwerężonych amuletów. Przeczucie podpowiada mi, że niebawem zapasy owe jeszcze bardziej się skurczą.
Huskun nie zabierał od dłuższej chwili głosu, uważnie przysłuchując się prowadzonej przez lepszych od siebie rozmowie i próbując przypomnieć sobie odpowiedź na bardzo ważne pytanie, która mimo swej ewidentnej oczywistości jakimś cudem goblinowi umknęła.
Po co nam właściwie ten cały eliksir?
Kiedy konwersacja ucichła na chwilę, zaklinacz chrząknął cicho, ale dość znacząco, by zwrócić na siebie uwagę druida.
- Wielu z nas włada czarami, czcigodny bracie wilków, wszelako magia przynosi z sobą wiadome koszta. Jeśli to nie zuchwałość nadmierna, błagać pragnę o pomoc pod postacią esencji mocy ku napełnieniu naszych nadwerężonych amuletów. Przeczucie podpowiada mi, że niebawem zapasy owe jeszcze bardziej się skurczą.
Innymi słowy, próbuję wyłudzić trochę PM...
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Keth zadał dobra pytanie - Po co wam eliksir Elissy.
Pbf trwa tak długo i jest naszpikowany taką ilością wątków i wydarzeń, że macie prawo mieć mętlik w głowie i wszystkie fakty mogą się wam "rozmywać".
Dlatego podam kilka powodów, dlaczego eliksir jest tak ważny:
- Po pierwsze: Gusłek podjął się wyleczenia ojca Selin, a eliksir wydaje się być jedynym na to sposobem.
- Po drugie: Ojciec Senil podlega przemianie w jakieś martwiacze paskudztwo, więc uleczenie go, to zawsze w jakiś sposób pokrzyżowanie planów Morghlitch.
- Po trzecie: Istnieją powody, aby sądzić, że ojciec Senil jest zaginionym burmistrzem. Burmistrz natomiast:
- jest zdecydowanym przeciwnikiem Morghlitha i jak można sądzić z wypowiedzi Hirmina Arusa, mógł być przyczyną wygnania kapłanów Morghlitcha z Rotgan-kir
- jest gorliwym wyznawcą Arianny, czyli stoi po stronie dobrych
- mieszkańcy Rotgan-kir uważają go za swojego obrońcę i bohatera ludu
- wypowiedzi na jego temat świadczą, że ma dużo znajomości i wpływów (król Borowiru to jego przyjaciel)
- wyleczenie burmistrza i Hirmina da wam zdecydowaną większość w radzie miejskiej i władzę nad miastem
- chodzą słuchy, że jest świetnym dyplomatom, ( kto wie może nawet załagodzi konflikt z sharamitami i katanitami)
- wyleczenie burmistrza było by kamieniem milowym w drodze do poprawy sytuacji w Rotgan-kir, a takie jest wasze zadanie zlecone przez Czarnowidzących
- Po czwarte - o eliksirze Elissy Gusłek dowiedział się w sennym objawieniu od samego Pianna, więc jego przygotowanie i użycie jest wolą jego boga
- Po piąte - jak zakończy się przemiana będziecie mieli nowego prawdopodobnie potężnego martwiaka na karku. Istnieje ryzyko, że zabicie chorego, może tylko przyspieszyć przemianę
Po szóste - niektórzy z Nieulękłych mają osobiste powody, aby przygotować ten eliksir
Pbf trwa tak długo i jest naszpikowany taką ilością wątków i wydarzeń, że macie prawo mieć mętlik w głowie i wszystkie fakty mogą się wam "rozmywać".
Dlatego podam kilka powodów, dlaczego eliksir jest tak ważny:
- Po pierwsze: Gusłek podjął się wyleczenia ojca Selin, a eliksir wydaje się być jedynym na to sposobem.
- Po drugie: Ojciec Senil podlega przemianie w jakieś martwiacze paskudztwo, więc uleczenie go, to zawsze w jakiś sposób pokrzyżowanie planów Morghlitch.
- Po trzecie: Istnieją powody, aby sądzić, że ojciec Senil jest zaginionym burmistrzem. Burmistrz natomiast:
- jest zdecydowanym przeciwnikiem Morghlitha i jak można sądzić z wypowiedzi Hirmina Arusa, mógł być przyczyną wygnania kapłanów Morghlitcha z Rotgan-kir
- jest gorliwym wyznawcą Arianny, czyli stoi po stronie dobrych
- mieszkańcy Rotgan-kir uważają go za swojego obrońcę i bohatera ludu
- wypowiedzi na jego temat świadczą, że ma dużo znajomości i wpływów (król Borowiru to jego przyjaciel)
- wyleczenie burmistrza i Hirmina da wam zdecydowaną większość w radzie miejskiej i władzę nad miastem
- chodzą słuchy, że jest świetnym dyplomatom, ( kto wie może nawet załagodzi konflikt z sharamitami i katanitami)
- wyleczenie burmistrza było by kamieniem milowym w drodze do poprawy sytuacji w Rotgan-kir, a takie jest wasze zadanie zlecone przez Czarnowidzących
- Po czwarte - o eliksirze Elissy Gusłek dowiedział się w sennym objawieniu od samego Pianna, więc jego przygotowanie i użycie jest wolą jego boga
- Po piąte - jak zakończy się przemiana będziecie mieli nowego prawdopodobnie potężnego martwiaka na karku. Istnieje ryzyko, że zabicie chorego, może tylko przyspieszyć przemianę
Po szóste - niektórzy z Nieulękłych mają osobiste powody, aby przygotować ten eliksir
Ostatnio zmieniony 19 czerwca 2014, 23:31 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Pogadamy z owym Gurgo na początek, a potem mus nam będzie przeszukać wieżę alchemiczki, coby opis dokładny eliksiru odnaleźć.
Ostatnio zmieniony 20 czerwca 2014, 21:48 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Co więcej, druid powiedział: "Oddajcie im wodza, którego kochają i któremu ufają." Myślę, że chodzi o burmistrza/ojca Senil właśnie. Więc na jego uleczeniu szczególnie powinno nam zależeć. A teraz do znawców przepisu, do GM w szczególności: co przepis dokładnie mówi o gwiaździstym krzewie i druidach? Nie będę tego ubierał w fabularkę, ale Gusłek chciałby jeszcze zapytać druidów o ów gwiaździsty krzew.
PS.: No właśnie, ja już się trochę gubię w ilości wątków. Czuję się nieco przytłoczony. Ale dzielnie (mam nadzieję) walczę
Przypominam, że gramy już 15 miesięcy! W tym czasie niejedno się nam przytrafiło.
PS.: No właśnie, ja już się trochę gubię w ilości wątków. Czuję się nieco przytłoczony. Ale dzielnie (mam nadzieję) walczę
Przypominam, że gramy już 15 miesięcy! W tym czasie niejedno się nam przytrafiło.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Chram Wierzby, późne popołudnie, 2 dnia bakis-ranu
-Żałuję mały przyjacielu, ale wszystkie zasoby potencjału magicznego zabrali druidzi, którzy poszli w okolice Rotgan-kir. Ja mam jedynie tyle, abym mógł chronić chram przed pomniejszymi wrogami.
Gusłek uśmiechnął się słysząc prośbę Huskuna, jego uczeń zawsze potrafił szukać materialnych korzyści u potencjalnych sojuszników.
- Druidzie - przemówił do starca - czytając część przepisu jaką mamy w posiadaniu natrafiłem na fragment mówiący o gwiaździstym krzewie i ziemi pobłogosławionej przez druidów. Czy w waszym chramie rośnie taki krzew?
- Gwieździsty krzew nie jest takim krzewem jaki dobie wyobrażacie - przemówił lekko marszcząc brwi druid - to symbol, to część duszy każdego z nas, to ... trudno to wyjaśnić. Każdy z nas posiada więź z otaczającą nas naturą, choć najczęściej o tym nie wie. Każdy z nas sam musi odnaleźć swój gwieździsty krzew. On jest czymś w rodzaju totemu. Może być rośliną, głazem lub zwierzęciem. Czymś co do nas pasuje, jest podobne. Raczej do cechy charakteru niż budowy ciała - widać było, że druidowi z trudem przychodzi to tłumaczenie - to rodzaj totemu, czy może znaku zodiaku. Astrologowie twierdzą, że każdy ma swoją własną gwiazdę, pod którą się urodził, a światło tej gwiazdy uczestniczy w kształtowaniu tej osoby. Jej światło podczas narodzin pada także na roślinę, rzecz lub zwierzę i to łączy ich na całe życie.
- Nie mogę wam wskazać gwieździstego krzewu, ale mogę pomóc jednemu z was go odnaleźć. Trzeba przeprowadzić rytuał. On sam jest dość prosty ale osoba musi być odpowiednio przygotowana. Mogę jednego z was przygotować, to potrwa do późna w nocy i będzie dość męczące - druid pogładził się po brodzie i spojrzał po po przybyłych - w tym czasie pozostali mogli by się zająć małą przysługą.
Trzy dni temu - kontynuował druid - mój uczeń zauważył masowe śnięcie ryb w Bystrej Wodzie, która dopływa do Senil. Martwe ryby zalegały dosłownie wszędzie. Były ich setki. Małe i duże. Oprócz ryb także płazy i gady oraz zwierzęta, które napiły się wody. Wysłałem Banira aby wyjaśnił to zjawisko i uleczył rzekę. To była zarazem jego inicjacja. Po tej próbie miał stać się druidem. Jednak nie wraca, zwierzęta nie chcą chodzić ni latać w tamtą okolicę. Nie wiem co z nim się stało. Moja propozycja jest następująca - ja przeprowadzę rytuał "Gwiazdy Przezaczenia" dla jednego z was i ofiaruję sakiewkę świętej ziemi, która pobłogosławi teren, którym ją obsypiecie, a reszta w tym czasie odnajdzie mojego ucznia i wyleczy rzekę. Zgadzacie się?
-Żałuję mały przyjacielu, ale wszystkie zasoby potencjału magicznego zabrali druidzi, którzy poszli w okolice Rotgan-kir. Ja mam jedynie tyle, abym mógł chronić chram przed pomniejszymi wrogami.
Gusłek uśmiechnął się słysząc prośbę Huskuna, jego uczeń zawsze potrafił szukać materialnych korzyści u potencjalnych sojuszników.
- Druidzie - przemówił do starca - czytając część przepisu jaką mamy w posiadaniu natrafiłem na fragment mówiący o gwiaździstym krzewie i ziemi pobłogosławionej przez druidów. Czy w waszym chramie rośnie taki krzew?
- Gwieździsty krzew nie jest takim krzewem jaki dobie wyobrażacie - przemówił lekko marszcząc brwi druid - to symbol, to część duszy każdego z nas, to ... trudno to wyjaśnić. Każdy z nas posiada więź z otaczającą nas naturą, choć najczęściej o tym nie wie. Każdy z nas sam musi odnaleźć swój gwieździsty krzew. On jest czymś w rodzaju totemu. Może być rośliną, głazem lub zwierzęciem. Czymś co do nas pasuje, jest podobne. Raczej do cechy charakteru niż budowy ciała - widać było, że druidowi z trudem przychodzi to tłumaczenie - to rodzaj totemu, czy może znaku zodiaku. Astrologowie twierdzą, że każdy ma swoją własną gwiazdę, pod którą się urodził, a światło tej gwiazdy uczestniczy w kształtowaniu tej osoby. Jej światło podczas narodzin pada także na roślinę, rzecz lub zwierzę i to łączy ich na całe życie.
- Nie mogę wam wskazać gwieździstego krzewu, ale mogę pomóc jednemu z was go odnaleźć. Trzeba przeprowadzić rytuał. On sam jest dość prosty ale osoba musi być odpowiednio przygotowana. Mogę jednego z was przygotować, to potrwa do późna w nocy i będzie dość męczące - druid pogładził się po brodzie i spojrzał po po przybyłych - w tym czasie pozostali mogli by się zająć małą przysługą.
Trzy dni temu - kontynuował druid - mój uczeń zauważył masowe śnięcie ryb w Bystrej Wodzie, która dopływa do Senil. Martwe ryby zalegały dosłownie wszędzie. Były ich setki. Małe i duże. Oprócz ryb także płazy i gady oraz zwierzęta, które napiły się wody. Wysłałem Banira aby wyjaśnił to zjawisko i uleczył rzekę. To była zarazem jego inicjacja. Po tej próbie miał stać się druidem. Jednak nie wraca, zwierzęta nie chcą chodzić ni latać w tamtą okolicę. Nie wiem co z nim się stało. Moja propozycja jest następująca - ja przeprowadzę rytuał "Gwiazdy Przezaczenia" dla jednego z was i ofiaruję sakiewkę świętej ziemi, która pobłogosławi teren, którym ją obsypiecie, a reszta w tym czasie odnajdzie mojego ucznia i wyleczy rzekę. Zgadzacie się?
- Także myślę, cobyśmy ten eliksir jak najszybciej zrobili - zakonczył swoją opowieść Drayaharus, uderzając wierzbowymi witkami w plecy Balina, dając mu jeszcze nieco radości. - Potrzebujemy drugą część receptury. Jakieś pomysły, jak to załatwić? Przewróciłem do góry nogami laboratorium alchemika, i nie dość, że nic nie znalazłem, to jeszcze ktoś mnie gonił... pewnikiem ten wąpierz...
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)