PBF - Boskie potyczki
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Krucafuks. Zatoka pełno truposzy... Przeca jak one z tej woda wylezo, to nawet się jedno żywa dusza nie ostanie m mieście. - Barthur z wrażenia aż przestał bić się pokrzywą. Szybko wpadł mu do głowy pewien karkołomny pomysł: - Może trza by rzeka poświęcić. Poszlibymy w trochę w góra z całym zapasem alkoholu i pianicką modłą poświęcając napitki rzeka uświęcić. Święcona woda spłynie do zatoki truposze niszcząc.
Wątek techniczny
Co wy na to?
Wątek techniczny
Co wy na to?
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Można spróbować, ale zaginiony druid miał uzdrowić rzekę, trzeba go znaleźć, ew. potem spróbujemy motywu z uświęcaniem. I 1 ochotnik potrzebny by druid go przygotował do rytuału.
Ostatnio zmieniony 22 czerwca 2014, 16:48 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
Jak najbardziej dobry pomysł. Tylko potem musimy odprawić sute modły na cześć Piana. Drayaharus boi się konsekwencji za nie dotrzymanie umowy z Panem Kielicha...
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Chram Wierzby, prawie wieczór, 2 dnia bakis-ranu
Huskun i Orofar popatrzyli na siebie po czym spojrzeli na Gusłka. Kapłan odczytał te spojrzenia jako jednogłośnie wybranie go na "ofiarę" rytuału.
- Ja przejdę ten rytuał - powiedział do druida Gusłek - w tym czasie moi kompani mogą przejść się nad rzekę i sprawdzić co powoduje śnięcie ryb.
- Niech tak będzie - zawyrokował druid - Owa rzeka znajduje się na północ-zachód stąd. Łatwo ją znaleźć, wystarczy idąc na północ po dojściu do koryta Senil, ruszyć w górę rzeki. Dalej wystarczy kierować się nosem i śniętymi rybami.
To powiedziawszy druid z trudem zsunął się z kamienia i rozprostował kości artretycznych kończyn.
- Pójdźmy kapłanie boga sfermentowanych owoców, przed rytuałem trzeba oczyścić ciało i umysł.
Huskun i Orofar popatrzyli na siebie po czym spojrzeli na Gusłka. Kapłan odczytał te spojrzenia jako jednogłośnie wybranie go na "ofiarę" rytuału.
- Ja przejdę ten rytuał - powiedział do druida Gusłek - w tym czasie moi kompani mogą przejść się nad rzekę i sprawdzić co powoduje śnięcie ryb.
- Niech tak będzie - zawyrokował druid - Owa rzeka znajduje się na północ-zachód stąd. Łatwo ją znaleźć, wystarczy idąc na północ po dojściu do koryta Senil, ruszyć w górę rzeki. Dalej wystarczy kierować się nosem i śniętymi rybami.
To powiedziawszy druid z trudem zsunął się z kamienia i rozprostował kości artretycznych kończyn.
- Pójdźmy kapłanie boga sfermentowanych owoców, przed rytuałem trzeba oczyścić ciało i umysł.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Łaźnie przy Rezolutnym Goblinie, prawie wieczór, 2 dnia bakis-ranu
Woda zaczęła już stygnąć w drewnianych baliach, gdy Nieulękli obradowali nad następnym posunięciem.
- Demonicznie chytry plan Barthurze - sapnął Drayaharus - pobłogosławić całą rzekę, żeby święcona woda wytruła całe zastępy martwiaków jak siki antara kijanki. Byłby wspaniale! Tylko kto jest w stanie tego dokonać?
- Zawołajmy alchemika, on powinien wiedzieć jak robi się wodę święconą - zagadnął Balin starając się wyprać brodę na tyle, żeby nie czuć zgnilizny - Przeklętej szczeliny. I tak mamy z nim do pomówienia. Składniki na pierwszą cześć eliksiru już prawie w komplecie, a my nie wiemy gdzie dalsza część recepty... CDN.
Woda zaczęła już stygnąć w drewnianych baliach, gdy Nieulękli obradowali nad następnym posunięciem.
- Demonicznie chytry plan Barthurze - sapnął Drayaharus - pobłogosławić całą rzekę, żeby święcona woda wytruła całe zastępy martwiaków jak siki antara kijanki. Byłby wspaniale! Tylko kto jest w stanie tego dokonać?
- Zawołajmy alchemika, on powinien wiedzieć jak robi się wodę święconą - zagadnął Balin starając się wyprać brodę na tyle, żeby nie czuć zgnilizny - Przeklętej szczeliny. I tak mamy z nim do pomówienia. Składniki na pierwszą cześć eliksiru już prawie w komplecie, a my nie wiemy gdzie dalsza część recepty... CDN.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Ja to bych polazł do druidów i rzekł że woda zbeszczona, bo orki wprost do woda srają, a inni to i nawet nieboszczyków z prundem puszczają, nie godzi się to i ino można rzeka uświęcić, co by brud zmyć. Albo jakiego arcykapłana ElAmarny przekabacić, że kapłani Sharami chco całe powietrze uświęcić, nawet wiatry z rzyci bydo święte. I jak to tak? El Amarna gorszy jakiś? I dalej im rzeka święcić.
Wątek techniczny
Grubsza akcja by byla, ale jakby sie udalo rytualy ablucyjne skoordynowac w czasie, to efekt moglby byc ok. Tylko nie wiadomo ile mamy czasu nim martwiaki sie desantuja na plaze.
Wątek techniczny
Grubsza akcja by byla, ale jakby sie udalo rytualy ablucyjne skoordynowac w czasie, to efekt moglby byc ok. Tylko nie wiadomo ile mamy czasu nim martwiaki sie desantuja na plaze.
Ostatnio zmieniony 24 czerwca 2014, 17:47 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Chram Wierzby, prawie wieczór, 2 dnia bakis-ranu
Postawiony przed zadaniem zbadania tajemniczego zaginięcia druida, Huskun poczuł z miejsca przypływ ślepej paniki. Orofar nie był ułomkiem i goblin czuł się w jego towarzystwie względnie bezpiecznie, ale przesadnie ostrożny z natury zaklinacz wolałby wyprawić się nad rzekę w towarzystwie co najmniej tuzina strażników miejskich Erenega bądź pół tuzina paladynów.
Goblin zerknął na stojącego z niewzruszoną miną świątynnego rycerza, przełknął niepewnie ślinę próbując nadrabiać miną brak przekonania co do zleconej przez chram misji.
- To pójdziemy? - wybąkał licząc na to, że paladyn odmówi, ten jednak nawet w stronę goblina nie spojrzał - Czy może... nie pójdziemy?
Postawiony przed zadaniem zbadania tajemniczego zaginięcia druida, Huskun poczuł z miejsca przypływ ślepej paniki. Orofar nie był ułomkiem i goblin czuł się w jego towarzystwie względnie bezpiecznie, ale przesadnie ostrożny z natury zaklinacz wolałby wyprawić się nad rzekę w towarzystwie co najmniej tuzina strażników miejskich Erenega bądź pół tuzina paladynów.
Goblin zerknął na stojącego z niewzruszoną miną świątynnego rycerza, przełknął niepewnie ślinę próbując nadrabiać miną brak przekonania co do zleconej przez chram misji.
- To pójdziemy? - wybąkał licząc na to, że paladyn odmówi, ten jednak nawet w stronę goblina nie spojrzał - Czy może... nie pójdziemy?
Może Orofar nie zechce pójść? 
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Łaźnia przy Rezolutnym Goblinie, prawie wieczór, 2 dzień bakis-ranu
Gurgo przyczłapał do łaźni wycierając ręce uczernione sadzą szmatą o podobnym kolorze.
- Ta skóra strasznie zalatuje? Wycięliście ją z trupa czy co? - zaczął od progu - musiałem w nią wetrzeć potrójną porcję ziela tagor-sor, żeby w ziemi nie zgniła, bo wszystko poszło by na marne...
- Powiedz nam - przerwał mu Balin - czy wiesz jak się robi wodę święconą.
- Wodę święconą? To w zasadzie prosta sprawa. Wystarczy mieć krystalicznie czystą wodę, albo prosto z górskiej krynicy, albo oczyszczoną magicznie. Wtedy na taką wodę kapłan rzuca czar błogosławieństwo, i tyle - wyjaśnił gnom.
- Jak dużo wody można pobłogosławić na raz - zapytał Barthur z zacienieniem zerkając ja alchemika.
- Nie dużo. Jeden lub dwa dzbany.
- A jak chlelibyśmy pobłogosławić całą rzekę? - zapytał Bazookh.
Gnom zaśmiał się, ale zrozumiawszy, że pytanie nie jest żartem zaczął odpowiadać.
- To trza jakiegoś wielkiego półboga, bo to oni potrafią robić rzeczy niemożliwe. Chyba, że macie armię alchemików, którzy oczyszczą rzekę i armię kapłanów, którzy dniami i nocami będą błogosławić.
- Gurgo wezwaliśmy ci tu nie tylko po to aby wypytać o wodę święconą. Pewnie sam zauważyłeś, że kończymy tą część eliksiru na którą mamy przepis. Ty zaś wiesz gdzie jest reszta tego przepisu - podjął nowy wątek rozmowy Balin.
- Wiem i powiem, jak tylko wręczycie mi moją zapłatę. Umawialiśmy się na sto sztuk złota - gnom założył ręce ręce na piersi i zmarszczył brwi.
Gurgo przyczłapał do łaźni wycierając ręce uczernione sadzą szmatą o podobnym kolorze.
- Ta skóra strasznie zalatuje? Wycięliście ją z trupa czy co? - zaczął od progu - musiałem w nią wetrzeć potrójną porcję ziela tagor-sor, żeby w ziemi nie zgniła, bo wszystko poszło by na marne...
- Powiedz nam - przerwał mu Balin - czy wiesz jak się robi wodę święconą.
- Wodę święconą? To w zasadzie prosta sprawa. Wystarczy mieć krystalicznie czystą wodę, albo prosto z górskiej krynicy, albo oczyszczoną magicznie. Wtedy na taką wodę kapłan rzuca czar błogosławieństwo, i tyle - wyjaśnił gnom.
- Jak dużo wody można pobłogosławić na raz - zapytał Barthur z zacienieniem zerkając ja alchemika.
- Nie dużo. Jeden lub dwa dzbany.
- A jak chlelibyśmy pobłogosławić całą rzekę? - zapytał Bazookh.
Gnom zaśmiał się, ale zrozumiawszy, że pytanie nie jest żartem zaczął odpowiadać.
- To trza jakiegoś wielkiego półboga, bo to oni potrafią robić rzeczy niemożliwe. Chyba, że macie armię alchemików, którzy oczyszczą rzekę i armię kapłanów, którzy dniami i nocami będą błogosławić.
- Gurgo wezwaliśmy ci tu nie tylko po to aby wypytać o wodę święconą. Pewnie sam zauważyłeś, że kończymy tą część eliksiru na którą mamy przepis. Ty zaś wiesz gdzie jest reszta tego przepisu - podjął nowy wątek rozmowy Balin.
- Wiem i powiem, jak tylko wręczycie mi moją zapłatę. Umawialiśmy się na sto sztuk złota - gnom założył ręce ręce na piersi i zmarszczył brwi.
Damn Araven, wyprzedziłeś mnie
W takim razie to, co poniżej niech będzie użyte, gdy nie mamy przy sobie tyle złota. Jeżeli mamy to edytuje ten wpis.
- Zaraz, zaraz - zmarszczył czoło gnom. - A nie umawialiśmy się tak, że jak nam nie dasz tej zapłaty na kredyt, to Barthur nakopie ci do tyłka, a Balin wyrzuci do morza pełnej truposzy gotowych do ataku na to miasteczko? - Drayaharus udał, że się zastanawia, poważnie rozmyślając kwestie napuszczenia niezbyt inteligentnego półolbrzyma na alchemika. A Balin dołączyłby do imprezy z rozbiegu.- Więc wybieraj. Albo życie mieszkańców i dajesz nam na kredyt ten eliksir, albo spotykasz się twarzą w twarz z zagrożeniem. Tu chodzi o życie ludzi! I orków! - dodał dramatycznie iluzjonista, przykładając dłoń do czoła i odchylając się w tył, jak to kiedyś podpatrzył na ulicznych występach trupy aktorskiej.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Chram wierzby, prawie wieczór, 2 dnia bakis-ranu
Huskun patrzył na plecy oddalającego się Gusłak i zastawiał czy jakoś uda mu się wykręcić z wędrówki w górę rzeki. Jakiś powód żeby zniechęcić paladyna do wyprawy. Jednak nic nie przychodziło mu do głowy.
- No choć, mamy niewiele czasu. Nie chcę żeby nas opadł mrok na bagniskach - rzekł paladyn prowadzą na północ.
Rad nie rad goblin podążył za nim. Brnęli po moczarach z trudem odnajdując drogę, ale na szczęście w pobliżu Senil grunt się trochę uniósł czyniąc podróż znośniejszą. Koryto rzeki był w tym miejscu szerokie na strzał z łuku, a brzegi gęsto porastały trzcinowiska. Orofar poprowadził w lewo pod prąd płynącej rzeki. Huskun kilka razy przedzierał się przez sitowia szukając martwych ryb. W końcu natknął się na wielkiego suma odwróconego swoim białym brzuszyskiem do góry. Goblinowi, aż pociekła ślina na ten widok, jednak przyciągnięta kijem ryba okazał się przegniła i ponadgryzana przez inne zwierzęta.
Idąc dalej nie trzeba już było szukać martwych ryb, bo unoszący się w powietrzu zapach zgnilizny świadczył, że muszą być tu ich setki.
Gdy słońce zaczynało się pochylać nad horyzontem natrafili na rzekę nie szerszą niż trakt prowadzący z Rotgan-kir do Boro-kiru. Jej wody były mętne i usiane brzuchami śniętych ryb, które zatrzymywały się przy brzegach, tworząc dwa białe pasy.
W miarę przemieszczania się wzdłuż tej rzeczki Huskun natrafiła na martwe ptactwo i kilka padłych saren. Zaczęło zmierzchać. Orofar podjął decyzję o popasie i przenocowani w kępie leszczyn.
Huskun patrzył na plecy oddalającego się Gusłak i zastawiał czy jakoś uda mu się wykręcić z wędrówki w górę rzeki. Jakiś powód żeby zniechęcić paladyna do wyprawy. Jednak nic nie przychodziło mu do głowy.
- No choć, mamy niewiele czasu. Nie chcę żeby nas opadł mrok na bagniskach - rzekł paladyn prowadzą na północ.
Rad nie rad goblin podążył za nim. Brnęli po moczarach z trudem odnajdując drogę, ale na szczęście w pobliżu Senil grunt się trochę uniósł czyniąc podróż znośniejszą. Koryto rzeki był w tym miejscu szerokie na strzał z łuku, a brzegi gęsto porastały trzcinowiska. Orofar poprowadził w lewo pod prąd płynącej rzeki. Huskun kilka razy przedzierał się przez sitowia szukając martwych ryb. W końcu natknął się na wielkiego suma odwróconego swoim białym brzuszyskiem do góry. Goblinowi, aż pociekła ślina na ten widok, jednak przyciągnięta kijem ryba okazał się przegniła i ponadgryzana przez inne zwierzęta.
Idąc dalej nie trzeba już było szukać martwych ryb, bo unoszący się w powietrzu zapach zgnilizny świadczył, że muszą być tu ich setki.
Gdy słońce zaczynało się pochylać nad horyzontem natrafili na rzekę nie szerszą niż trakt prowadzący z Rotgan-kir do Boro-kiru. Jej wody były mętne i usiane brzuchami śniętych ryb, które zatrzymywały się przy brzegach, tworząc dwa białe pasy.
W miarę przemieszczania się wzdłuż tej rzeczki Huskun natrafiła na martwe ptactwo i kilka padłych saren. Zaczęło zmierzchać. Orofar podjął decyzję o popasie i przenocowani w kępie leszczyn.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Łaźnia przy Rezolutnym Goblinie, prawie wieczór, 2 dzień bakis-ranu
Balin słysząc słowa gnoma pomamrotał po krasnoludzku i wychynął z wanny prezentując swoją nagą, tylną,obrośniętą część ciała, aby wyszukać w swoich rzeczach sakiewkę. Jednak sakiewka wyglądała, jak to określiłby Drayaharus jak uwiędłe przyrodzenie starego trolla. Wszystek pieniędzy krasnolud spożytkował na ostatnie szkolenie. Z resztą podobnie jak reszta drużyny.
Wtedy to właśnie Imaginerus wysunął swoją własną propozycję wpartą mocnym argumentem w postaci Barthura, który zrobił groźną minę i zademonstrował wielkość swojej szorowanej stopy.
- Dobra, już dobra - mruknął Gurgo spuszczając z tonu - niech już będzie, że zapłacicie po wszystkim. Choć nadal nie rozumiem dlaczego pokładacie tak wielkie nadzieje w tym eliksirze. Przecież ani on nie wytruje Mrocznych, ani nie uspokoi Sharami, ani nie zniszczy tych trupów, które Drayaharusiwi wydaje się, że widział na dnie zatoki. Z resztą nic nie mówcie, i mniej wiem tym dłużej pożyję. Wracając do recepty na eliksir Elissy. W Rotgan-kir mieszka pewien kapłan, który interesuje się alchemią. Powiedzmy entuzjasta, bo do profesjonalisty mu daleko. Nazywa się Rikefest Orbintar i jest kapłanem Katana. To staruszek i dawno wycofał się w cień pozostawiając nauczanie i krzewienie wiary młodszym od siebie. Nadal zamieszkuje w świątyni. On to był kiedyś u mnie i przepisywał niektóre księgi. W tym także tą w której jest receptura eliksiru Elissy. Skopiowane księgi trafiły na pewno do księgozbiorów świątyni Katana i tam ich należy szukać.
Balin słysząc słowa gnoma pomamrotał po krasnoludzku i wychynął z wanny prezentując swoją nagą, tylną,obrośniętą część ciała, aby wyszukać w swoich rzeczach sakiewkę. Jednak sakiewka wyglądała, jak to określiłby Drayaharus jak uwiędłe przyrodzenie starego trolla. Wszystek pieniędzy krasnolud spożytkował na ostatnie szkolenie. Z resztą podobnie jak reszta drużyny.
Wtedy to właśnie Imaginerus wysunął swoją własną propozycję wpartą mocnym argumentem w postaci Barthura, który zrobił groźną minę i zademonstrował wielkość swojej szorowanej stopy.
- Dobra, już dobra - mruknął Gurgo spuszczając z tonu - niech już będzie, że zapłacicie po wszystkim. Choć nadal nie rozumiem dlaczego pokładacie tak wielkie nadzieje w tym eliksirze. Przecież ani on nie wytruje Mrocznych, ani nie uspokoi Sharami, ani nie zniszczy tych trupów, które Drayaharusiwi wydaje się, że widział na dnie zatoki. Z resztą nic nie mówcie, i mniej wiem tym dłużej pożyję. Wracając do recepty na eliksir Elissy. W Rotgan-kir mieszka pewien kapłan, który interesuje się alchemią. Powiedzmy entuzjasta, bo do profesjonalisty mu daleko. Nazywa się Rikefest Orbintar i jest kapłanem Katana. To staruszek i dawno wycofał się w cień pozostawiając nauczanie i krzewienie wiary młodszym od siebie. Nadal zamieszkuje w świątyni. On to był kiedyś u mnie i przepisywał niektóre księgi. W tym także tą w której jest receptura eliksiru Elissy. Skopiowane księgi trafiły na pewno do księgozbiorów świątyni Katana i tam ich należy szukać.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Chram wierzby, prawie wieczór, 2 dnia bakis-ranu
Już wkrótce Gusłek pożałował swojej decyzji co do zostania kandydatem rytuału "Gwiazdy przeznaczenia". Druid uparł się, że przed rytuałem kandydat musi oczyścił ciało i umysł.
Zaczęło się od tego, że Gusłek musiał pokonać pięć mil biegiem wypacając z siebie wszystkie zapasy wody, a także jak twierdził druid "złą aurę". W trakcie tego biegu druid jechał obok Gusłka na wielgachnym brunatnym niedźwiedziu i za każdym razem gdy piannita zwalniał, niedźwiedź ryczał groźnie i szczerzył zębiska.
Bieganie nie było najmocniejszą stroną Gusłka, który ponad sport stawił ucztę i napitek, przeto gdy bieg minął czuł się jakby go ktoś torturował i wyrwał mu płuca.
Zaraz po biegu Gusłek musiał się moczyć w lodowatym strumieniu. Po tej kąpieli kapłan stracił czucie w stopach i zaobserwował częściowy zanik przyrodzenia. O zgrozo druid odmówił jakiegokolwiek jadła czy napoju. Tak zakończyło się oczyszczanie ciała.
Oczyszczanie duszy było mniej wyniszczające, choć dość dziwnie. Druid kazał Gusłkowi wejść do małego stożkowatego szałasu, szczelinie obłożonego skórami. W szałasie panował smród i zaduch. Jakby tego było mało druid przyniósł rozgrzane w ognisku kamienie i zaczął polewać je wodą z ziołami. W szałasie buchnęła gorąca para, która wywołała omamy i majaki. Gusłek na powrót przeżywał swoje życie i marzeniach sennych analizując dobre i złe postępki.
Kapłan Piana obudził się nad ranem z takim mętlikiem w głowie i głodem, jakiego nie zaznał nawet po krasnoludzkim spirytusie. Gdy wyszedł z szałasu powitał go siedzący na kamieniu druid.
- Teraz jesteś gotowy - zakomunikował - pójdź ze mną.
Już wkrótce Gusłek pożałował swojej decyzji co do zostania kandydatem rytuału "Gwiazdy przeznaczenia". Druid uparł się, że przed rytuałem kandydat musi oczyścił ciało i umysł.
Zaczęło się od tego, że Gusłek musiał pokonać pięć mil biegiem wypacając z siebie wszystkie zapasy wody, a także jak twierdził druid "złą aurę". W trakcie tego biegu druid jechał obok Gusłka na wielgachnym brunatnym niedźwiedziu i za każdym razem gdy piannita zwalniał, niedźwiedź ryczał groźnie i szczerzył zębiska.
Bieganie nie było najmocniejszą stroną Gusłka, który ponad sport stawił ucztę i napitek, przeto gdy bieg minął czuł się jakby go ktoś torturował i wyrwał mu płuca.
Zaraz po biegu Gusłek musiał się moczyć w lodowatym strumieniu. Po tej kąpieli kapłan stracił czucie w stopach i zaobserwował częściowy zanik przyrodzenia. O zgrozo druid odmówił jakiegokolwiek jadła czy napoju. Tak zakończyło się oczyszczanie ciała.
Oczyszczanie duszy było mniej wyniszczające, choć dość dziwnie. Druid kazał Gusłkowi wejść do małego stożkowatego szałasu, szczelinie obłożonego skórami. W szałasie panował smród i zaduch. Jakby tego było mało druid przyniósł rozgrzane w ognisku kamienie i zaczął polewać je wodą z ziołami. W szałasie buchnęła gorąca para, która wywołała omamy i majaki. Gusłek na powrót przeżywał swoje życie i marzeniach sennych analizując dobre i złe postępki.
Kapłan Piana obudził się nad ranem z takim mętlikiem w głowie i głodem, jakiego nie zaznał nawet po krasnoludzkim spirytusie. Gdy wyszedł z szałasu powitał go siedzący na kamieniu druid.
- Teraz jesteś gotowy - zakomunikował - pójdź ze mną.
- Brrr... Katan... - wzdrygnął się gnom, który nie przepadał za mrocznymi bóstwami. Głównym tego powodem były figle, które nie zawsze mrocznym się podobały; zaś nagrodą za głupawe dowcipy była błyskawica prosto w czerep.
- Dobrze, już dobrze. Mogę tam pójść, ale niech no ktoś pójdzie ze mną! Jak tylko pomyśle o zostaniu sam na sam w świątyni Katana... - gnom znowu się otrzepał niczym pies próbujący się pozbyć wody z sierści.
- Dobrze, już dobrze. Mogę tam pójść, ale niech no ktoś pójdzie ze mną! Jak tylko pomyśle o zostaniu sam na sam w świątyni Katana... - gnom znowu się otrzepał niczym pies próbujący się pozbyć wody z sierści.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)