PBF - Ścigając samego siebie

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 lipca 2014, 12:04

Primm, przed kasynem "Vikki & Vance"

Ponieważ żaden z kurierów nie odezwał się ani słowem, Johnson pokiwał z niedowierzaniem głową nie potrafiąc widać pojąć do końca ogromu szkód, jakie w mózgach trzech mężczyzn poczyniła eksperymentalna broń.

- Myślałem, że będziecie pamiętali przynajmniej to, bo to wy przynieśliście wszystkie te paczki z Republiki - oznajmił opierając się barkiem o ścianę kasyna i zapalając wyciągniętego z kieszeni papierosa - A najlepsze jest to, że mieliście kurewskiego pecha. Wasza robota kończyła się na dostarczeniu towaru do mojej filii, potem mieliście wrócić do Hub ze swoją zapłatą.

- Co się stało, że nie wróciliśmy? - spytał Flanagan.

- Wszystko przez niego - Nash wskazał palcem na kompletnie tym zaskoczonego Venkmena - Nagrałem sześciu nowych kurierów, tutejszych gości z doświadczeniem. Instrukcje były takie, że każdy miał wziąć jedną paczkę i dostarczyć ją na Strip na własną rękę. Ale jeden z tych gości, podobno nazywał się Ulisses czy jakoś tak, na widok waszego kumpla natychmiast zrezygnował.

- Na mój widok? - upewnił się albinos, wymieniając z towarzyszami pełne zdziwienia spojrzenia.

- Po prostu spojrzał na ciebie i powiedział, że zostawia robotę, nawet oddał zaliczkę - skinął głową Johnson - Nawiał, zanim zdążyłem z nim pogadać. Więc ty powiedziałeś, że zrobisz dodatkową robotę za tego sukinkota i zabrałeś jego paczkę.

- Wiesz, co było w tych przesyłkach? - zaintrygowanie Johna rosło z każdym słowem dyspozytora Mojave Express.

- I to jest najlepsze - odparł Nash zaciągając się papierosem - To były jakieś śmieci, zupełnie niewarte forsy, którą zapłacono za ich dostawę. W jednej przesyłce była para kart do gry w pokera, w innej drewniane kostki do gry. Wy wzięliście coś, co chyba miało największą wartość: platynowy szton do kasyna, taki do obstawiania na stole do blackjacka.

- Kto to miał odebrać?

- Tego nie wiem - wzruszył ramionami Nash - Każdy kurier dostał zaklejoną kopertę z instrukcjami.

- Od kogo? - spytał albinos, desperacko próbujący przypomnieć sobie cokolwiek z wzmiankowanych przez Nasha zajść.

- Od robota, który tu przylazł ze zleceniem na podzielenie przesyłki na sześć osobnych zleceń.

- Co to był za robot? - wtrącił John - Protektron? Taki jak ten wasz z kasyna?

- Nie, skądże. Tamten był dużo większy, jeden z tych pilnujących Stripu. Sekurotrom czy jakoś tak na niego mówili. Ale ten blaszak był śmieszny, bo na wizjerze miał obrazek jak z kreskówki, takiego kowboja. Przekazał instrukcję i zapłatę i zaraz się zawinął.
Zakładam, że trójka kurierów wciąż stoi na ulicy. Procjon jest na wakacjach, ale może 8ART i Araven mają do Nasha dodatkowe pytania - jeśli nie, przerzucę akcję do kasyna...

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 17 lipca 2014, 12:08

Jak mówiłem, mamy amnezję, nic nie pamiętam. Ten robot to skąd był co nagrał tą robotę? Możesz też Nash dokładniej opisać tego Ulissesa? co się wystraszył na widok naszego albinosa? Może by coś wiedział ów Ulisses.
Pogadamy jeszcze chwilę, w kasynie za dużo ludzi.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 lipca 2014, 12:22

Primm, przed kasynem "Vikki & Vance"

Johnson odczekał, aż minie go kilku idących środkiem ulicy żołnierzy, pozdrowił ich uniesioną w przyjaznym geście dłonią, potem odwrócił wzrok w stronę swych rozmówców.

- Nie wiem, skąd był blaszak, ale myślę, że ze Stripu, w końcu tam jest ich pełno. To straż przyboczna Pana House'a, nie wiedzieliście? Pilnują całego środka Nowego Vegas, a jak trzeba, robią sieczkę z tych, co próbują tam wleźć bez pozwolenia. To by zresztą pasowało do całej tej historii, bo jeśli paczki miały iść na Strip, to robot też musiał być stamtąd. Tylko czemu sam ich nie zabrał, a wynajmował kurierów?

- Kto to ten Pan House? - odezwał się Pete Venkmen, drapiąc się zafrasowanym gestem po podbródku - Kurwa, kompletnie niczego nie pamiętam.

- Wszyscy wiedzą, kim jest Pan House - oznajmił Nash Johnson - Szara eminencja Nowego Vegas, ale trzęsie całym miastem. Tak naprawdę to chyba on rządzi Nevadą, ale nie znam nikogo ani nawet nie słyszałem, żeby ktokolwiek go kiedyś widział na własne oczy. Podobno od zawsze siedzi w swoim kasynie, w Lucky 38 i stamtąd rządzi za pomocą robotów. Podobno to dzięki niemu mamy prąd, a Republika nie wcieliła jeszcze siłą takich osad jak Primm, Goodsprings, Nipton czy Novac do siebie. Boją się jego armii robotów i próbują się układać jak równy z równym, ale coś kiepsko im idzie albo Pan House nie jest zainteresowany sojuszem.

- Powiedz coś jeszcze o tym Ulissesie - wtrącił John - On się wystraszył na widok Pete'a?

- To chyba tak wyglądało - skinął z namysłem głową Johnson - Czekał na przekazanie swojej paczki, kiedy przyszliście, ale jak zobaczył waszego kumpla, nawet nie czekał. Oddał mi kasę z zaliczki, powiedział, że zostawia robotę i po prostu wyszedł. Nigdy wcześniej dla mnie nie pracował, w ogóle go nie znałem do tego dnia. Przyszedł, zobaczył was i ślad po nim przepadł.
Ciąg dalszy konwersacji...

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 17 lipca 2014, 14:12

- Powoadasz, że miał fejsa jak kowboj? Chyba przypominam sobie tego robota. Pogadamy sobie z nim. - Chudzielec miał przed oczyma ekran Sekuritrona z Goodsprings, przedstawiający nikogo innego jak kowboja. Fakt, że taki soft mogło mieć w Nevadzie tysiące robotów, ale Simpson nie wierzył, że szeryf z Goodsprings może być nie tą maszyną: - A temu Ullisesowi to kuśka w dupsko i koniec. Przecież nie będziemy go szukać po całej zasranej pustyni, nie?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 17 lipca 2014, 14:27

Nash, opisz jak wyglądał ten Ulisses, miał coś charakterystycznego w wyglądzie? Jaki wiek, kolor skóry, wszystko co pamiętasz, chudy, gruby, wysoki, niski?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 lipca 2014, 14:51

Primm, przed kasynem "Vikki & Vance"

- Kurier jak każdy inny - wzruszył ramionami Nash - Szczupły, długie włosy. Ale było w nim coś dziwnego. Strasznie był wyciszony, taki inny... i nosił kurtkę z symbolem Starego Świata na plecach, starą i wytartą. Gość w średnim wieku, biały.

Słysząc za plecami odgłos szybkich kroków Johnson obejrzał się do tyłu, kiwnął głową w stronę nadchodzącego zastępcy szeryfa.

- Żarcie już podano - oznajmił Beagle - Jak nie chcecie, żeby porucznik i pastor wsunęli wszystko, lepiej się pośpieszcie.

- Ty nie jesz? - spytał Nash, ponieważ zastępca szeryfa sprawiał wrażenie człowieka przechodzącego obok, a nie szukającego towarzyszy do posiłku.

- Idę do hotelu zobaczyć jak tam wygląda po wjeździe naszych aliantów - odparł Beagle - Ogień już chyba stłumiony, ale lepiej sprawdzić dwa razy. Wolałbym, żeby ta buda nie wypaliła nam się przypadkiem do gruntu.

- Pójdę z tobą - wtrącił znienacka Pete Venkmen, oglądając się w stronę hotelu - Chciałbym zobaczyć, co ci dranie zmagazynowali w środku.

- Kajdaniarze? - upewnił się Beagle - Jeśli nawet coś tam skryli, Kalifornijczycy już na wszystkim położyli łapę, w końcu to oni wytrzaskali skazańców. Ale chodź, jeśli chcesz, ja ci bronić nie będę.
Korzystając z nieobecności Procjona rozdzieliłem drużynę: Pete poszedł z Beagle'em do hotelu, reszta wróciła do kasyna na późną kolację w towarzystwie Hayesa i Gottschalka.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 lipca 2014, 16:00

Primm, kasyno "Vikki & Vance"

Pastor Gottschalk nie potrafił się oprzeć wrażeniu, że w jadłospisie mieszkańców Nevady prym wiodło bezkonkurencyjnie mięso. Podany gościom gorący gulasz pełen był dużych kawałków mięsa właśnie, doskonale podpieczonych i soczystych, chociaż niczego kaznodziei nie mówiących swym lekko kwaskowatym posmakiem, wcale nie niesmacznym, wręcz przeciwnie, przyjemnie egzotycznym.

- Potrawka z gekona - wyjaśniła Ruth Johnson, żona Natha - Doprawiona sosem z przefiltrowanego jadu radskorpiona.

Kaznodzieja zakrztusił się przełykanym kawałkiem mięsa, popił go szybko kolejną butelką piwa.

- Spożywacie jad radskorpiona? - zapytał oglądając się w stronę staruszki, którą ilością przecinających oblicze zmarszczek biła o głowę swego podeszłego wiekiem męża.

- Tylko odrobinę, dla poprawienia smaku - uśmiechnęła się Ruth - Jeśli ktoś wie jak się z nim obchodzić, nikomu takim sosem nie zaszkodzi.

Ruth i jej sąsiadki przygotowały posiłek nie tylko dla porucznika Hayesa i przedstawicieli Goodsprings, toteż w kasynie pojawiło się znacznie więcej ludzi, również w mundurach RNK. Rozsiadając się przy stolikach do pokera i bakarata goście jedli pośród cichego gwaru rozmów, punktowanych chwilami wybuchami śmiechu. Pomimo strat podniesionych w trakcie okupacji miasteczka przez Kajdaniarzy, pomimo śmierci niektórych znajomych i krewnych, obywatele Primm szybko odzyskali radość ducha, uwolnieni od jarzma narzuconego przez zbiegłych z Jean skazańców.
Po naradzie na zewnątrz kasyna wróciliście z powrotem do środka, załapując się na porządny posiłek.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 17 lipca 2014, 18:31

Pyszny gekon. Palce lizać, sos też pierwsza klasa. Tutejsi faceci mają, szczęście, że dla nich gotujecie drogie panie.

Panu porucznikowi też smakuje? A przechodząc do interesów ilu ludzi pan z nami wyśle do Goodsprings? Po posiłku ruszamy. Czas nagli.
Kajdaniarze mogą uderzyć szybko.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 lipca 2014, 18:50

Primm, kasyno "Vikki & Vance"

Republikański oficer skończył jeść, po czym odsunął od siebie metalowy talerz oblizując ze smakiem palce i przenosząc spojrzenie na siedzącego na przeciwnej sofie Flanagana.

- Obiecałem pomoc i się z tej obietnicy nie wycofam - oznajmił porucznik - Wyślę kaprala Diaza z dziesiątką najlepszych ludzi, jeszcze przed brzaskiem. Obejdą od zachodu wjazd na międzystanówkę, żeby się nie nadziać na nową czujkę Kajdaniarzy i zostaną w Goodsprings przynajmniej dwa dni. Reszta mojego oddziału zostanie w Primm, ale będę chciał połączyć siły z waszymi osadnikami, panie Nash, pod łączonym dowództwem. Mamy pod kontrolą całe Primm, a to już spory obszar do obrony dla dwudziestu żołnierzy.

- Mogę pana wesprzeć tuzinem uzbrojonych ludzi, którzy wiedzą jak się z broni korzysta - skinął głową Johnson - Zastępca Beagle będzie naszym łącznikiem.

- Świetne wieści - John pozwolił sobie na pierwszy tej nocy uśmiech - Wolałbym co prawda wyruszyć do Goodsprings od razu po posiłku, a nie o świcie...

- Do was mam inną prośbę - Hayes przerwał Flanaganowi zdawkowym ruchem dłoni - Wiem, co zamierzaliście, ale muszę was prosić o niezmiernie ważną przysługę. Udzielając pomocy Goodsprings uszczuplam o jedną trzecią swoje siły, na dodatek bez zgody dowództwa, co już stawia mnie w bardzo niekorzystnej sytuacji. Nasza radiostacja jest uszkodzona, a zastępca Beagle już mnie poinformował, że w Primm nie ma żadnego sprawnego nadajnika.

Jasnowłosy strzelec pochylił się do przodu nad stolikiem, spojrzał uważnie na kalifornijskiego oficera.

- Nie gwarantuję, że się zgodzimy, ale zamieniam się w słuch, poruczniku.

- Chcę, żebyście poszli na Przyczółek Mojave - oznajmił Hayes - Z raportem sytuacyjnym oraz prośbą o przydzielenie posiłków. Jeśli będziemy mieli szczęście, być może sprowadzicie tu jakiś patrol od ręki albo przynajmniej dostaniecie części zamienne do naszej radiostacji. Wiem, że kłóci się to z waszymi planami, ale ta przysługa jest krytycznie ważna dla całości naszego przedsięwzięcia. Nie muszę chyba dodawać, że udzielenie wsparcia republikańskiej armii jest wymiernie doceniane przez sztab korpusu ekspedycyjnego. Czy mogę na was liczyć w tej kwestii?
Co Wy na to?

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 17 lipca 2014, 21:24

- Myślę, że może pan na nas liczyć, poruczniku. Mam nadzieję, że po wykonaniu tego zadania będziemy mogli bezzwłocznie wrócić do Goodsprings. Tymczasem proszę przygotować odpowiednie dokumenty uwierzytelniające. Wolałbym uniknąć posądzenia o bycie kimś, kim nie jesteśmy.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 lipca 2014, 21:30

Poproszę jeszcze o odpowiednie deklaracje chudzielca i blondyna, bo a nuż oni nie będą się zgadzali z punktem widzenia Gottschalka!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 17 lipca 2014, 21:40

Pastor dobrze prawi, da pan nam jakieś papiery dla waszych ludzi i spis tego co mamy panu tu dostarczyć i pójdziemy tam.
Jakieś M16 dostanę? amunicji do mojej snajperki na pewno nie macie?

O amunicję do snajperki pytam też miejscowych.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 17 lipca 2014, 22:14

- A kurwa możemy iść... - dość chętnie oświadczył Simpson: - ja tam chętnie jakieś radyjko naprawie.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 lipca 2014, 23:43

Primm, kasyno "Vikki & Vance"

Hayes uśmiechnął się z oczywistym zadowoleniem, przytaknął rozmówcy skinieniem głowy.

- Proponuję, żebyście zbyt długo nie zwlekali ze snem, bo do świtu tylko pięć godzin - powiedział oficer - Panie Nash, będziecie mieli gdzie przenocować kurierów?

- Oczywiście, najlepiej u nas w domu - Johnson spojrzał porozumiewawczo na Ruth i odprężył się widząc aprobatę na twarzy żony - Przygotujemy wszystko.

- Dziękuję, panie Nash - kiwnął głową porucznik - Jutro przed wymarszem przekażę wam dokumenty. Amunicji 0.308 nie mamy, nie używamy takiej. Wy, panie Nash?

- Popytam wśród swoich, na stanie w sklepie nie mam - odpowiedział szczerze rozczarowany staruszek.

- Wypożyczę wam po M16 z zapasem amunicji, ale podkreślam, że to wypożyczenie. Sprzęt wojskowy jest ściśle reglamentowany, zwłaszcza w strefie działań wojennych. Będziecie musieli oddać na Przyczółku. Czy to jasne?

- Oczywiście - odparł z niejaką niechęcią w głosie Flanagan.

- I zdecydowanie odradzam dalsze noszenie więziennych kamizelek - porucznik zerknął znacząco na rozpięty szeroko pancerz Johna - Nietrudno o prawdziwą tragedię, jeśli ktoś was w nich zobaczy, a nasi żołnierze są teraz bardzo nerwowi. Jeśli pan Nash okaże jeszcze trochę dobrej woli, może znajdą się dla was jakieś kamizelki do wypożyczenia w Primm, w ostateczności zaś mogę wam wydać wojskowe pancerze, oczywiście też do zwrotu.
Jeśli zatem zechcecie, możecie ruszyć do Przyczółka uzbrojeni i umundurowani niczym liniowi żołnierze RNK.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 lipca 2014, 22:48

Jakieś przygotowania do wyprawy, o których powinienem wiedzieć? Jaki rodzaj ochrony wybieracie: lekkie zbroje ze skóry gekona wypożyczone przez Nasha czy wojskowe kamizelki RNK? Dodatkowe deklaracje?

ODPOWIEDZ