PBF - Ścigając samego siebie

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 19 lipca 2014, 12:27

Wezmę lekką zbroję, jak daleko jest ten posterunek i na co musimy uważać po drodze?
Ktoś chce moją śrutówkę?

Ja biorę lekką zbroję ze skóry Gekona, M16, snajperkę i 2 noże. Pytam Nasha o jakieś porady na temat wędrówki. Ustalam jak daleko jest posterunek do jakiego mamy iść.
Ostatnio zmieniony 19 lipca 2014, 13:54 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 19 lipca 2014, 13:36

Tak, myślę że lekki pancerz wystarczy. Ponadto chyba zrezygnuję z M16. Pastor nie jest żołnierzem, dwa colty w zupełności wystarczą.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 20 lipca 2014, 11:52

Primm, kasyno "Vikki & Vance"

Dokończywszy sycący posiłek, mężczyźni rozsiedli się ponownie wygodnie na skórzanych sofach, ciesząc się pełnymi brzuchami, smakiem importowanego z Arroyo piwa i papierosami oraz dźwiękami płynącej z radia muzyki.

- Mam w sklepie skórzane ochraniacze różnych rozmiarów, na pewno coś na was napasuję - kiwnął głową Johnson - Tylko wiecie, to mój towar, ja z tego żyję... będziecie musieli oddać jak wrócicie albo zapłacić jak zniszczycie.

- Bez obaw, zwrócimy - odparł Flanagan ściągając z siebie ciężką więzienną kamizelkę - W zastaw mogę oddać ten pancerz, raczej do niczego się już nie przyda.

- A co ja zrobię z taką kamizelką? - rozłożył ręce Nash - Przecie nikt tego nie kupi, bo go jeszcze jakiś patrol odstrzeli przez pomyłkę jako zbiega.

- Na dodatek to własność Republiki - roześmiał się Hayes - Z punktu widzenia prawa taki patrol może zarekwirować posiadaczowi własność RNK, a wtedy ktoś taki pewnie wróci do Primm z reklamacją.

- Dobra, wycofuję ofertę... - machnął ręką John, ale Nash przerwał mu w połowie zdania.

- Mam dla was propozycję - powiedział staruszek - Pożyczę wam cztery skórzane ochraniacze w zamian za tę twoją śrutówkę i Glocka tego chudego. Jak wrócicie z powrotem, znowu się wymienimy.
Idziecie na ten układ?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 20 lipca 2014, 12:07

Śrutówka jest Twoja Nash.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 20 lipca 2014, 12:17

- Wolałbym oddać peemke, zamiast Glocka. - zaczął marudzić Simpson, któremu duzo bardziej pasowało noszenie małego pistoletu, zamiast nieporęcznej broni maszynowej. Od walki był tu Flanagan. Bart tylko od czasu do czasu robił jakieś szaleńcze szarże, których potem żałował, cały czas czując posiniaczone plecy. Ale pancerz skórzany chciał mieć. Więzienny pancerz obtarł go do krwi, tu i ówdzie i był cholernie nieporęczny, toteż nie chciał stawiać sprawy na ostrzu noża:

- Weź Nash peemkę. Pewno więcej warta, ale jak Ci tak zależy na tej siedemnastce, to ok.
Chudzielec też napewno bierze pancerz skórzany. Kamizelkom mówi stanowcze nie!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 20 lipca 2014, 13:17

Primm, hotel "Bison Steve"

Wejścia do hotelu pilnowali kalifornijscy żołnierze, ale zastępca Beagle bez trudu uzyskał prawo do wejścia, powołując się na autoryzację porucznika Hayesa. Wnętrze budynku okazało się kompletnie zdewastowane wybuchami granatów, rozbita boazeria hotelowych korytarzy wisiała patetycznie ze ścian, pod butami chrzęściło roztrzaskane w drobny mak szkło. Kręcący się w środku żołnierze RNK wyciągnęli na zewnątrz hotelu wszystkie ciała zabitych w szturmie Kajdaniarzy, układając zwłoki skazańców w długim rzędzie na głównej ulicy miasta.

Plamy krwi znaczyły miejsca, w których zaskoczeni atakiem więźniowie próbowali stawiać Kalifornijczykom skazany z góry na niepowodzenie opór.

- Trzeba będzie masy roboty, żeby postawić tę budę z powrotem na nogi - mruknął Beagle - I tak jak mówiłem, wojskowi już złupili wszystko, co miało jakąś wartość. Nic tu nie znajdziemy.

Stojący w progu jakiegoś pokoju Venkmen odburknął coś niewyraźnie, dostrzegając w świetle latarek i kilku działających wbrew wszystkiemu ściennych lamp coś, co przykuło znienacka jego uwagę.

Albinos przyklęknął przy przewróconym stole, przyświecając sobie latarką w rogu podłogi. Zastępca szeryfa podszedł do Pete'a zaintrygowany zachowaniem białoskórego mężczyzny.

- Zbierasz pety? - zdumiał się Beagle - Jak tak u ciebie kiepsko, odpalę ci paczkę.

- Nie chodzi o fajki, tylko filtr - gwizdnął przez zęby Venkmen - Gdzieś już taki widziałem, całkiem niedawno. Czerwonozłoty papier. Palicie tutaj takie fajki.

- Takiej marki jeszcze nie widziałem - zaprzeczył Beagle, spoglądając uważnie na znalezisko albinosa - A co ty, zbieracz filtrów jesteś?
Taki mały suwenir dla Procjona...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 20 lipca 2014, 15:20

Primm, kasyno "Vikki & Vance"

Porucznik Hayes odczekał, aż emisariusze z Goodsprings i Nath Johnson skończą się dogadywać w sprawie zastawu, potem sam dołączył do rozmowy.

- Do Przyczółka jest stąd około osiemnastu mil - powiedział oficer - Najprościej dotrzeć tam międzystanówką, najpierw do rozgałęzienia do Nipton, a potem w górę przełęczy. Idąc zwykłym tempem powinniście tam dojść w siedem, osiem godzin.

- Powinniśmy się spodziewać jakiegoś kłopotu po drodze? - spytał Flanagan.

- Zmutowane zwierzęta to raz - kiwnął głową Kalifornijczyk - Przede wszystkim olbrzymie mrówki i radskorpiony. Wojskowe konwoje jeżdżą ciężarówkami, więc te stwory nie potrafią ich doścignąć, ale większość karawan z RNK używa jucznych brahminów. To z tego powodu dowództwo Przyczółka zamknęło przejście graniczne i nie puszcza karawan do Nowego Vegas. Zbyt wielu kupców ginęło w drodze.

- A my oczywiście nie mamy ciężarówki - burknął pod nosem chudzielec, wyciągając z peemki magazynek i podając broń Johnsonowi.

- I musicie mieć oko na autostradowe gangi - dodał porucznik - Dranie wieją na nasz widok, aż się za nimi kurzy, ale polują na karawany. Ta okolica to strefa Szakali. W połowie drogi znajduje się posterunek policji autostradowej, tam możecie bezpiecznie odpocząć, jeśli będziecie musieli.

- Obsadzony? - upewnił się John.

- Nie, kompletnie opuszczony - pastor Gottschalk odpowiedział zamiast porucznika - Ale dach wciąż się jakoś trzyma.
Jakieś dodatkowe przygotowania do wyprawy?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 20 lipca 2014, 18:27

- Macie tu jakąś księgę gości. Sprawdziwy jaki to skurwysyn spał w tym pokoju, bo nie sądzę, żeby pety należały do truposzy z ulicy.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 21 lipca 2014, 22:40

Primm, hotel "Bison Steve"

Usłyszawszy sugestię Venkmena Beagle roześmiał się krótko, machnął dłonią w geście daleko posuniętej pobłażliwości.

- Księga gości? Ostatni raz widziano tu coś takiego przed wojną - oznajmił zastępca szeryfa - Linda i jej mąż nie prowadzą żadnego rejestru, każdy może się tu przespać, jeśli zapłaci z góry za nocleg. A co cię tak ten pet ciekawi?

- Mam ku temu powody - odpowiedział wymijająco albinos - Wydaje mi się, że tę markę pali ktoś, kto jest mi bardzo bliski.

Beagle zerknął na Pete'a z ukosa,. najwyraźniej bezbłędnie rozpoznając nutę sarkazmu drzemiącą w głosie albinosa.

- Obstawiam tego kolesia, który tu przylazł poprzedniej nocy, tego w garniaku - oświadczył mężczyzna - Nie miałem okazji dobrze mu się przyjrzeć, ale wyglądał na mocno dzianego.
Ponieważ Bart jest w kasynie, a nie hotelu, pozwoliłem sobie na włożenie jego stwierdzenia w usta Venkmena, bo Procjon i tak jest na wakacjach i pewnie się nie obrazi! ;)
[offtopic]EDIT 8art: Sorry kompletnie zapomniałem, że Bart jest gdzieś indziej.[/offtopic]
Ostatnio zmieniony 22 lipca 2014, 22:15 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 lipca 2014, 01:21

Primm, sklep Nasha Johnsona

Chociaż do kasyna ściągało coraz więcej osadników oraz odpoczywających pomiędzy zmianami warty żołnierzy, wysłannicy z Goodsprings poszli w końcu za głosem rozsądku żegnając się z porucznikiem Hayesem. Bart rzucił ostatnie tęskne spojrzenie w stronę sprawiającego pocieszne wrażenie robota, krążącego po kasynie z metalicznym szczękiem serwomotorów.

- Jak tu wrócimy, rozkręcę go do ostatniej śrubki - rzucił w stronę Johna, powodowany dziwacznym impulsem, którego źródła nie potrafił określić - Lubię rozkręcać, a nawet składać do kupy.

- Slima lepiej nie ruszaj - wtrącił prowadzący gości do swego domu Johnson - To Protektron obronny, chociaż wysiadły mu protokoły militarne, skąd na nic się nie przydał w napaści Kajdaniarzy. Ale kto tam wie blaszaka, może mu się coś odblokuje akuratnie jak go będziesz chciał rozkręcać? Ma wbudowany laser, taki wysuwany i kiedyś widziałem jak go użył. Pomnij moje słowa, lepiej, żeby go nie wysuwał.

- Mam bardzo delikatne ręce - zarechotał chudzielec - Słowo daję, nawet nie poczuje.
Zabraliście swe graty do domu Johnsona, żeby złapać kilka godzin snu przed jutrzejszą wyprawą!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 lipca 2014, 17:21

Primm, sklep Nasha Johnsona

Ruth Johnson przygotowała dla czterech gości posłania na pierwszym piętrze domostwa, w jednym z pokoi oferujących widok na główną ulicę miasta. Pomieszczenie straszyło wypłowiałymi tapetami i plamami na suficie pozostawionymi przez przeciekającą okazyjnie wodę, ale mężczyźni czuli, że powinni być wdzięczni losowi za dach nad głową i miskę wody do umycia się.

Nash Johnson posiedział z gośćmi jeszcze chwilę, wypytując głównie o sytuację w Goodsprings, szczegóły dynamitowej rzezi urządzonej tam Kajdaniarzom oraz poglądy miejscowych na akcesję do Republiki.

- Nie zrozumcie mnie źle, pastorze, ale my tutaj naprawdę nie garniemy się do RNK - oznajmił zerkając przepraszająco na Gottschalka - Gdyby nie ten napad skazańców, nie mielibyśmy tu żadnych kłopotów. Autostradowe gangi się tu nie zapuszczają, bo nie opłaca się im z nami zadzierać, a dzikie ghule dostały kilka razy taką nauczkę, że nawet one zrozumiały, że nie warto próbować wchodzić do miasta.

- W pobliżu jest dużo ghuli? - zapytał nieco przejętym tonem chudzielec, który akuratnie wiedział doskonale, czym jest ghul - Mają gdzieś tutaj kryjówki?

- Tego nikt nie wie - wzruszył ramionami Johnson - Nie zapuszczamy się na wzgórza na zachód od autostrady, bo najczęściej tam się właśnie kręcą. Polują na tych, którzy nieopatrznie schodzą z drogi i na zwierzęta... brr, aż mnie dreszcz przechodzi na wspomnienie tych stworów.

- Nie zapominajcie, że to byli kiedyś ludzie - powiedział w tonie upomnienia kaznodzieja - Teraz mogą być istotami pozbawionymi wyższych uczuć i kierującymi się jedynie instynktem, ale kiedyś byli tacy jak my.

- Jest trochę prawdy w tym, co pastor mówi, ale ja widziałem handlarza i jego najemników, którzy dali się złapać w czasie snu stadu ghuli - odparł Nash - Ani jedno ciało nie zostało w całości, mówię wam. Nie dość, że szkarady to, to jeszcze żrą ludzkie mięso. Ale ghule to nic w porównaniu z kłopotami, które możecie mieć wy, moi przyjaciele.

Staruszek przeniósł spojrzenie na trójkę znajomych sobie kurierów, przyjmując zatroskaną minę.

- Sprawa zrabowanej paczki ciągle pozostaje otwarta - powiedział zniżając mimowolnie i zupełnie niepotrzebnie ton - Jeśli odbiorca się nie zgłosi, nie będzie problemu, ale jak wniesie skargę, Mojave Express może was pociągnąć do odpowiedzialności. Jest jakakolwiek nadzieja na to, byście odnaleźli ten szton?
Tak, odebrana Wam przesyłka wciąż pozostaje otwartym wątkiem, bo byliście za nią jako kurierzy odpowiedzialni niemal głową...

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 23 lipca 2014, 17:28

Masz jakieś pomysły Nash, kto mógłby mieć teraz ten szton? To może być ta sama osoba lub kilka, odpowiedzialna za naszą utratę pamięci.
Albo chociaż, gdzie powinniśmy zacząć go szukać?.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 lipca 2014, 17:39

Primm, sklep Nasha Johnsona

Venkmen, siedzący dotąd w milczeniu na skraju swego posłania, wyciągnął z kieszeni spodni znany już reszcie towarzyszy niedopałek drogiego papierosa, obrócił go w palcach gestem cyrkowego sztukmistrza przykuwając spojrzenie Johna i Barta.

- Pamiętacie pety znalezione na cmentarnym wzgórzu? - zapytał retorycznie - Wyglądało na to, że zostawił je jeden z kolesi, którzy próbowali nas kropnąć.

- Dwa razy je pokazywałeś - wzruszył ramionami Simpson - Znowu mam go oglądać?

- Ten akurat nie jest z Goodsprings - albinos uśmiechnął się znacząco, w pozbawiony wesołości sposób - Znalazłem go w hotelu po szturmie Kalifornijczyków. Pamiętacie, co Beagle wspominał o bandzie, która nocowała tutaj wczoraj czy przedwczoraj? Dziany gość w garniaku i jacyś klanowi zadymiarze? Myślę, że oni tu byli.

- Czyli idą na południe? - Flanagan usiadł na ziemi na skrzyżowanych nogach - Wracają do Republiki?

- Paczki przyszły stamtąd - pokiwał głową Nash - Możliwe, że ktoś chciał je odzyskać, przynajmniej jedną. A jedyna droga na południe wiedzie przez Posterunek Mojave. Jeśli idą do Kalifornii, najpewniej utknęli na blokadzie.

- To ruch jest zablokowany w obie strony? - upewnił się John.

- Tak - zamiast Nasha odpowiedział Gottschalk - Dowództwo na przełęczy nie wpuszcza do Nevady karawan, bo autostrady zrobiły się bardzo niebezpieczne, a w drugą stronę mogą przejść tylko ci, którzy mają specjalne przepustki wydawane w McCaffran. Chodzi o szpiegów Legionu, którzy mogliby próbować wmieszać się między cywilów i przeniknąć do Republiki. Na Przyczółku obowiązuje niemal całkowita blokada, więc istnieje spora szansa, że wasi prześladowcy na niej utknęli i to na dłużej.
Cóż za dogodny zbieg okoliczności, że i tak się tam udajecie, prawda? ;)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 lipca 2014, 20:37

[center]KONIEC CZĘŚCI[/center]
[center]PRZEBŁYSK PRZESZŁOŚCI[/center]

Niniejszym dobiegła końca druga część scenariusza. Wyprawa do Primm zakładała nawiązanie kontaktu z załogą posterunku RNK oraz rozprawę z kontrolującymi miasteczko Kajdaniarzami i zadanie to zostało wykonane w 100 procentach. Zanim przejdziemy do części "Wróg u wrót", pora rozdać świeżo zarobione punkty doświadczenia.

Mam dla każdego z Was po 50 PD za wykonanie misji. Dodatkowo +10 PD dla każdego za wkład włożony w odgrywanie postaci. Jeśli o Reputację chodzi, 1 Punkt Reputacji w oczach mieszkańców Primm za sprowokowanie RNK do wyzwolenia miasteczka. Dla RNK wciąż pozostajecie niewiadomą, ale macie szansę zmienić ten punkt widzenia pośrednicząc pomiędzy Hayesem i dowództwem Przyczółka Mojave.

Podsumowanie PD na tę chwilę:

- Pete Venkmen w sumie 150 PD;
- Bart Simpson w sumie 130 PD;
- John Flanagan w sumie 120 PD;
- David Gottschalk w sumie 120 PD.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 lipca 2014, 20:50

[center]Chronologia wydarzeń[/center]

17.10.2281 - mieszkańcy Goodsprings znajdują na swoim cmentarzu trzech częściowo pogrzebanych żywcem obcych, zidentyfikowanych później jako kurierzy Mojave Express i prześladowanych dziwną formą selektywnej amnezji, najpewniej spowodowanej użyciem na nich nowatorskiej broni energetycznej.

19.10.2281 - obcy stają do obrony osady ramię w ramię z mieszkańcami, przygotowując zasadzkę na bandę skazańców ze zbuntowanego więzienia w Jean i unicestwiając najeźdźców.

20.10.2281 - kurierzy wyruszają z Goodsprings do Primm z zamiarem pozyskania dla osady wsparcia tamtejszego posterunku RNK. Zlikwidowawszy czujkę Kajdaniarzy na autostradzie wysłannicy docierają do Primm, nawiązują kontakt z załogą RNK i mieszkańcami osady, po czym doprowadzają do nocnego szturmu na pozycje skazańców doprowadzając do ich całkowitej eliminacji. Zyskują też dowody na to, że ich niedoszli mordercy znajdowali się dzień wcześniej w Primm, najwyraźniej kierując się na południe Nevady.

21.10.2281 - kurierzy wyruszają do Przyczółka Mojave, bazy wojskowej RNK na granicy Republiki i Nevady. Mają za zadanie przekazanie listów porucznika Hayesa, jednocześnie zaś zamierzają rozejrzeć się na Przyczółku za amatorem drogich papierosów i jego pomagierami.

ODPOWIEDZ