PBF - Boskie potyczki
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
- Ajajaj... - mruknął gnom. Było coraz gorzej. Coraz więcej rzeczy do zbierania. Wpędzili się w jeszcze większe kłopoty, niż ostatnio... Zaraz jednak rozpromienił się. Obiecał Pianowi srogą biesiadę za wyratowanie jego tyłka z opresji. Wszak trzabyło dopełnić obietnicy. Z radością zeskoczył ze stołka i popędził do szynkwasu, dając kolejne predyspozycje. Wszystko oczywiście na rachunek Gusłka!
Zamierzam się schlać jak świnia i świętować! Do akcji będę zdolny rano - nie mogę lekceważyć bóstwa, które uratowało mój tyłek!
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Nora Uhara, noc, 2 dnia bakis-ranu
Widząc plecy swego dawnego mentora, Huskun z całej siły musiał się powstrzymywać przed żądzą wyciągnięcia z pochwy sztyletu i wbicia długiego ostrza głęboko pomiędzy łopatki zdradzieckiego Uhara. Zaklinacz doskonale pamiętał zasadzkę w dolinie z wodospadem i odwrót popleczników Burgula, który skazał frakcję zauszników Gusłka na pozornie pewną śmierć.
Ale akt natychmiastowej zemsty, choć niewątpliwie pociągający i wpasowujący się doskonale w normy obyczajowe goblinów, nie rozwiązałby dużo ważniejszego problemu. Wszystko wskazywało na to, że nie kto inny, a szaman Turgulów doprowadził do zagłady wszelkie życie występujące w rzece i jej okolicach.
- Czcigodny mistrzu! - zawrzasnął z prawdziwą emfazą Huskun, padając tuż za plecami Uhara na kolana i obejmując go za nogi - Ty żyjesz! Jakże się cieszę! Tak bardzo za tobą tęskniłem!
Widząc plecy swego dawnego mentora, Huskun z całej siły musiał się powstrzymywać przed żądzą wyciągnięcia z pochwy sztyletu i wbicia długiego ostrza głęboko pomiędzy łopatki zdradzieckiego Uhara. Zaklinacz doskonale pamiętał zasadzkę w dolinie z wodospadem i odwrót popleczników Burgula, który skazał frakcję zauszników Gusłka na pozornie pewną śmierć.
Ale akt natychmiastowej zemsty, choć niewątpliwie pociągający i wpasowujący się doskonale w normy obyczajowe goblinów, nie rozwiązałby dużo ważniejszego problemu. Wszystko wskazywało na to, że nie kto inny, a szaman Turgulów doprowadził do zagłady wszelkie życie występujące w rzece i jej okolicach.
- Czcigodny mistrzu! - zawrzasnął z prawdziwą emfazą Huskun, padając tuż za plecami Uhara na kolana i obejmując go za nogi - Ty żyjesz! Jakże się cieszę! Tak bardzo za tobą tęskniłem!
Pora na lizanie tyłka!
[offtopic]EDIT 8art: Byle nie skończyło się dosłownym lizaniem:P[/offtopic]
Ostatnio zmieniony 23 lipca 2014, 21:36 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Nora Uhara, noc, 2 dnia bakis-ranu
Uhar obrócił się zdziwiony i przez chwilę oniemiały przyglądał się swojemu, cudem odnalezionemu, uczniowi. Jednak jego szeroko rozwarte oczy szybko przemieniły się w szparki.
- Ty mała plugawa pluskwo - odtrącił Huskuna nogą - miałeś być już martwy. Jeżeli wydaje ci się, że wyjście z życiem z tamtej pułapki załatwia sprawę egzaminu końcowego to grubo się mylisz. Jakżeś mnie odnalazł?
Słysząc podniesiony głos szamana przez zasłonę ze skór zaczęły zaglądać inne gobliny.
- Patrzcie, patrzcie jak się wystroił - wrzeszczał plując niemiłosiernie Uhar - nowe ubranie, nowe ostrza i .... co tam kryjesz pod koszulą? Amulet? Pokarz!
- Pewnie ten pokryty stalą humm humm mu kupił. Ponoć welgachnie bogaty. Konie ma tłuściutkie, że mniam mniam - zagadnął Burbin
- Przyprowadziłeś tu jakiegoś hum muma? - podjął czerwieniący się szaman.
Uhar obrócił się zdziwiony i przez chwilę oniemiały przyglądał się swojemu, cudem odnalezionemu, uczniowi. Jednak jego szeroko rozwarte oczy szybko przemieniły się w szparki.
- Ty mała plugawa pluskwo - odtrącił Huskuna nogą - miałeś być już martwy. Jeżeli wydaje ci się, że wyjście z życiem z tamtej pułapki załatwia sprawę egzaminu końcowego to grubo się mylisz. Jakżeś mnie odnalazł?
Słysząc podniesiony głos szamana przez zasłonę ze skór zaczęły zaglądać inne gobliny.
- Patrzcie, patrzcie jak się wystroił - wrzeszczał plując niemiłosiernie Uhar - nowe ubranie, nowe ostrza i .... co tam kryjesz pod koszulą? Amulet? Pokarz!
- Pewnie ten pokryty stalą humm humm mu kupił. Ponoć welgachnie bogaty. Konie ma tłuściutkie, że mniam mniam - zagadnął Burbin
- Przyprowadziłeś tu jakiegoś hum muma? - podjął czerwieniący się szaman.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Nora Uhara, noc, 2 dnia bakis-ranu
Trącany starym łapciem Huskun przełknął urażoną dumę własną, grając z niebywałym przekonaniem rolę skruszonego syna marnotrawnego. Widząc oczami wyobraźni zdumioną minę dźganego sztyletem szamana, zaklinacz odłożył zemstę na niedaleką przyszłość zdzierając z nadgarstka swój naładowany do pełna amulet i wręczając go Uharowi.
- Mistrzu! Ukochany mistrzu! Sam Cycaty Mork sprowadził na mnie wizję, w której wskazał mi drogę do Brubrina! Przyjmij ten amulet w wielkim darze, albowiem pełniście jest naładowany, aż kopie od tej całej magii. Pewien możny humhum pojmał mnie w niewolę i rzucił jaki urok na mą łepetynę, coby mnie zniewolić, ale tak jest bogaty, że aż hej!
Huskun przerwał na chwilę rzucając się Uharowi do stóp, złapał łapcia szamana w żelazny bez mała uścisk zasypując obuwie swego dawnego mentora deszczem pocałunków.
- A gdzie wódz i jego rezuny, mistrzu? I co to za dziwaczne słoiki, a kubki? Cny Uharze, tyś... tyś się stał czarownikiem wszechpotężniastym! Pozwól ucałować drugiego łapcia, skończ się tak kurna szarpać!
Dokończywszy aktu poddaństwa goblin zerwał się na równe nogi i przybrał skruszoną minkę próbując za wszelką cenę ukryć wyraz przemożnej ciekawości rysujący się na jego gębie na widok używanej przez Uhara aparatury.
Trącany starym łapciem Huskun przełknął urażoną dumę własną, grając z niebywałym przekonaniem rolę skruszonego syna marnotrawnego. Widząc oczami wyobraźni zdumioną minę dźganego sztyletem szamana, zaklinacz odłożył zemstę na niedaleką przyszłość zdzierając z nadgarstka swój naładowany do pełna amulet i wręczając go Uharowi.
- Mistrzu! Ukochany mistrzu! Sam Cycaty Mork sprowadził na mnie wizję, w której wskazał mi drogę do Brubrina! Przyjmij ten amulet w wielkim darze, albowiem pełniście jest naładowany, aż kopie od tej całej magii. Pewien możny humhum pojmał mnie w niewolę i rzucił jaki urok na mą łepetynę, coby mnie zniewolić, ale tak jest bogaty, że aż hej!
Huskun przerwał na chwilę rzucając się Uharowi do stóp, złapał łapcia szamana w żelazny bez mała uścisk zasypując obuwie swego dawnego mentora deszczem pocałunków.
- A gdzie wódz i jego rezuny, mistrzu? I co to za dziwaczne słoiki, a kubki? Cny Uharze, tyś... tyś się stał czarownikiem wszechpotężniastym! Pozwól ucałować drugiego łapcia, skończ się tak kurna szarpać!
Dokończywszy aktu poddaństwa goblin zerwał się na równe nogi i przybrał skruszoną minkę próbując za wszelką cenę ukryć wyraz przemożnej ciekawości rysujący się na jego gębie na widok używanej przez Uhara aparatury.
Mam nadzieję, że pełen PM amulet nieco złagodzi wzburzenie starego pryka. Odbiję sobie tę stratę potem, a jak go będę dźgał sztyletem w słabiznę, chyba się popłaczę od szyderczego rechotu!
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Nora Uhara, noc, 2 dnia bakis-ranu
Uhar złapał łapczywie amulet w swoje powykrzywiane palce i zaczął go ciamkać obwisłymi wargami. Po chwili w jego oczach pojawiła się ekstaza, a szaman złapał się z pokrytą brązowymi plamami łysą czaszkę.
- Ja teraz alchemag! Gotuje straszne wywary i śmierdliwe pomyje. Wódz w górach nie prędko wróci. - powiedział gromkim głosem - tyś mały głupi, ale przyniosłeś podarek i przyprowadziłeś żarcie. Idź po hum humma i jego tłuste koniki. Trochę odkupisz swoje winy. Później zrobimy żarcie i pośmiejemy się ze zzieleniałego więźnia.
Uhar złapał łapczywie amulet w swoje powykrzywiane palce i zaczął go ciamkać obwisłymi wargami. Po chwili w jego oczach pojawiła się ekstaza, a szaman złapał się z pokrytą brązowymi plamami łysą czaszkę.
- Ja teraz alchemag! Gotuje straszne wywary i śmierdliwe pomyje. Wódz w górach nie prędko wróci. - powiedział gromkim głosem - tyś mały głupi, ale przyniosłeś podarek i przyprowadziłeś żarcie. Idź po hum humma i jego tłuste koniki. Trochę odkupisz swoje winy. Później zrobimy żarcie i pośmiejemy się ze zzieleniałego więźnia.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Nora Uhara, noc, 2 dnia bakis-ranu
Huskun zalał się z miejsca fałszywymi łzami, wyciskanymi co sił z oczu w wyrazie udawanego wzruszenia. Widok ciamkającego amulet Uhara wywołał w młodym goblinie uczucie skrajnej odrazy, a także pogłębił trawiącą czarne serce zaklinacza żądzę zemsty.
- Wielgachny mistrzu alchemagu! - zawrzasnął głosem wręcz rozsadzanym poddańczą służalczością - Racz nie zaprzestawać owych wspaniałych eksperemymentów! Jam wierny służek i podnóżek, żwawo sprowadzę ci humhuma, może nawet już sprawionego do wsadzenia w kocioł, byleś tylko zechciał wybaczyć mi wstrętną niewdzięczność! Brubrinie, Galbasie, pójdźcie ze mną, a przebierajcie nogami!
Sprawiając wrażenie wniebowziętego, Huskun pokłonił się kilkakrotnie Uharowi, a potem wysadził jak oparzony z nory, przywołując do siebie pobratymców.
- Słyszeliście, co rzekł alchemagus?! Jam jego wychowanek, a misję mi zlecił! Konie mam przyprowadzić, co to się na żarło zdadzą, a na dodatek możnego humhuma na obicie, a ubicie. Jeno trza to sprytaśnie obmyśleć, a ja w tym dobry, przecie wiecie. Gadajcie zara, a żywo, ilu naszych tu siedzi z Uharem, a który ze mną iść może, coby humhuma pojmać?
Huskun zalał się z miejsca fałszywymi łzami, wyciskanymi co sił z oczu w wyrazie udawanego wzruszenia. Widok ciamkającego amulet Uhara wywołał w młodym goblinie uczucie skrajnej odrazy, a także pogłębił trawiącą czarne serce zaklinacza żądzę zemsty.
- Wielgachny mistrzu alchemagu! - zawrzasnął głosem wręcz rozsadzanym poddańczą służalczością - Racz nie zaprzestawać owych wspaniałych eksperemymentów! Jam wierny służek i podnóżek, żwawo sprowadzę ci humhuma, może nawet już sprawionego do wsadzenia w kocioł, byleś tylko zechciał wybaczyć mi wstrętną niewdzięczność! Brubrinie, Galbasie, pójdźcie ze mną, a przebierajcie nogami!
Sprawiając wrażenie wniebowziętego, Huskun pokłonił się kilkakrotnie Uharowi, a potem wysadził jak oparzony z nory, przywołując do siebie pobratymców.
- Słyszeliście, co rzekł alchemagus?! Jam jego wychowanek, a misję mi zlecił! Konie mam przyprowadzić, co to się na żarło zdadzą, a na dodatek możnego humhuma na obicie, a ubicie. Jeno trza to sprytaśnie obmyśleć, a ja w tym dobry, przecie wiecie. Gadajcie zara, a żywo, ilu naszych tu siedzi z Uharem, a który ze mną iść może, coby humhuma pojmać?
Przeprowadzam pełny wywiad - ilu Turgulów jest z szamanem, ilu zdolnych do walki, jak są uzbrojeni i jakie sprawiają zagrożenie. Kurde mol, dlaczego nie zabrałem na tę wyprawę swojej strażniczej czaszki?! zlo
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Nora Uhara, noc, 2 dnia bakis-ranu
Gobliny stłoczyły się wokół Huskuna prawdopodobnie także licząc na prezenty. Niektórzy nawet nie chcieli czekać na owy nietypowy dla goblinów gest i starali się sami wziąć sobie jakiś upominek. Przeto nie obyło się bez kopniaków i kuksańców.
Uhar szybko przegnał ich bojąc się o swoją nową aparaturę.
Stojąc przed skrytą w skarpie norą szybko porachował, że goblinów jest zaledwie pięciu i to wychudłych. Jak się dowiedział było ich jeszcze trzech, ale oni poszli na łowy. Wytrucie zwierzyny w całej okolicy dało się we znaki także zielonoskórym.
Uczeń szamana dość szybko rozpoznał emblemat jaki znajdował się na skrzyniach, bo taki sam widział i na zapasach Gurgo. Był to znak wschodnio imperialnej gildii kupieckiej. Widać gobliny napadły na transport tejże kampanii w wyniku czego szybki odwet zepchnął niemal całe plemię na Ostre Szczyty.
Pozostała grupka wraz z Uharem i łupami skryła się na bagnach i pewnie przeczekałaby w spokoju całe zamieszanie gdyby nie nowe zainteresowania Uhara.
- Jażem plan ułożył - powiedział zadzierając brodę Burbrin - pójdziem całą kupą do obozowiska. Huskun zarżnie śpiącego rycerza, bo przecie wiadomo, że on najmniej jest podejrzany, a i jako przyszły szaman ze strasznistą klątwą się upora. My mu pomożemy konie i trupa do naszej kryjówki przywlec i podzielić łupy.
Gobliny stłoczyły się wokół Huskuna prawdopodobnie także licząc na prezenty. Niektórzy nawet nie chcieli czekać na owy nietypowy dla goblinów gest i starali się sami wziąć sobie jakiś upominek. Przeto nie obyło się bez kopniaków i kuksańców.
Uhar szybko przegnał ich bojąc się o swoją nową aparaturę.
Stojąc przed skrytą w skarpie norą szybko porachował, że goblinów jest zaledwie pięciu i to wychudłych. Jak się dowiedział było ich jeszcze trzech, ale oni poszli na łowy. Wytrucie zwierzyny w całej okolicy dało się we znaki także zielonoskórym.
Uczeń szamana dość szybko rozpoznał emblemat jaki znajdował się na skrzyniach, bo taki sam widział i na zapasach Gurgo. Był to znak wschodnio imperialnej gildii kupieckiej. Widać gobliny napadły na transport tejże kampanii w wyniku czego szybki odwet zepchnął niemal całe plemię na Ostre Szczyty.
Pozostała grupka wraz z Uharem i łupami skryła się na bagnach i pewnie przeczekałaby w spokoju całe zamieszanie gdyby nie nowe zainteresowania Uhara.
- Jażem plan ułożył - powiedział zadzierając brodę Burbrin - pójdziem całą kupą do obozowiska. Huskun zarżnie śpiącego rycerza, bo przecie wiadomo, że on najmniej jest podejrzany, a i jako przyszły szaman ze strasznistą klątwą się upora. My mu pomożemy konie i trupa do naszej kryjówki przywlec i podzielić łupy.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Barthur był naprawdę zaniepokojny zakończonym niemal trzecim stopniem spotkaniem z wąpierzem. Co innego pogonić takiemu łacha całą gromadą, a co innego samemu jak kołek patrzać jak krwiopijca bezczelnie poluje. Ech, żeby tam chociaż Balin był i paladyni, to by było po wąpierzu.
Do tego przedłużająca się nieobecność Gusłka, Huskuna i Orofara. Kto co sie stało w druidycznym kręgu.
Gnom przebąkiwał coś o antarach dla reptilionów, ale Barthur nie miał do tego głowy teraz. Był załamany, że jego plan pozbycia się martwiaków spalił na panewce. Astrolog jednak powiedział coś, co powodowało, że w sercu goblina wciąż tliła się iskierka nadzieji. Przemiany półboskie... Skoro astrolodzy nic nie wskórają, to trzeba było siły wyższe prosić o pomoc. Może gdyby tak z Gusłkiem odprawili modły, to miłosierny Pian zlitowałby się nad maluczkimi i zamienił zatokę w pełną święconej wody?
Trzeba było zacząć od złożenia porządnej ofiary Pianowi:
- Dyć możech by my się co napyli?
Wątek techniczny
To co z rana ruszamy do wieży?
Współczuje Huskunowi. Barthur by chyba teraz nie zdzrierżył takiego poddanstwa:)
Do tego przedłużająca się nieobecność Gusłka, Huskuna i Orofara. Kto co sie stało w druidycznym kręgu.
Gnom przebąkiwał coś o antarach dla reptilionów, ale Barthur nie miał do tego głowy teraz. Był załamany, że jego plan pozbycia się martwiaków spalił na panewce. Astrolog jednak powiedział coś, co powodowało, że w sercu goblina wciąż tliła się iskierka nadzieji. Przemiany półboskie... Skoro astrolodzy nic nie wskórają, to trzeba było siły wyższe prosić o pomoc. Może gdyby tak z Gusłkiem odprawili modły, to miłosierny Pian zlitowałby się nad maluczkimi i zamienił zatokę w pełną święconej wody?
Trzeba było zacząć od złożenia porządnej ofiary Pianowi:
- Dyć możech by my się co napyli?
Wątek techniczny
To co z rana ruszamy do wieży?
Współczuje Huskunowi. Barthur by chyba teraz nie zdzrierżył takiego poddanstwa:)