PBF - Ścigając samego siebie

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 lipca 2014, 22:10

Międzystanówka I-15 na południe od Primm

Ubezpieczający wejście do posterunku strzelec ujrzał w okularze optycznego celownika jak jeden z obserwowanych przez niego napastników, mężczyzna w skórzanym pancerzu przejawiający skrajnie posuniętą mutację pigmentu, wyciąga z kieszeni kurtki granat.

Strzelec nie miał najmniejszej wątpliwości, że ściskanym przez albinosa przedmiotem był właśnie granat. W obliczu postawionego przez Cathy ultimatum, w obliczu zagrożenia reprezentowanego przez ludzi jako żywo pasujących do wizerunku członków autostradowego gangu, gest ten mógł oznaczać wyłącznie jedno.

Leżący płasko na brzuchu strzelec wstrzymał oddech, a potem ściągnął w delikatny sposób języczek spustowy swego snajperskiego karabinu, podejmując w myślach jedyną słuszną decyzję.

Huk wystrzału dotarł do uszu pastora Davida Gottschalka pół sekundy po tym jak twarz nic nie rozumiejącego duchownego obryzgana została znienacka krwią i tkanką mózgową albinosa. Pete Venkman poleciał do przodu na ścianę posterunku, ześlizgnął się z niej niczym człowiek tonący pod taflą gęstej cieczy, rozmazując na starym tynku szkarłatną smugę.

Gottschalk przełknął odruchowo ślinę, nie potrafiąc oderwać od albinosa zafascynowanego wzroku.

Venkmen nie miał połowy głowy.

- Ted, co się dzieje?! - z wnętrza budynku dobiegł zduszony dziewczęcy okrzyk.
Sięgnięcie po granat w obliczu snajpera mającego doskonałe pole widzenia na napastników (poświadczyłem o tym we wcześniejszym wpisie fabularnym) NIE mogło się skończyć dobrze. Snajperski karabin, strzał w głowę, Bomba!

Bieg dalszych wydarzeń jest całkowicie uzależniony od następnej reakcji pastora. Akcja ofensywna, ucieczka, rzucenie broni w geście poddania, inne pomysły?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 28 lipca 2014, 22:24

Cholera, chyba rozwalili jednego z naszych.

Rozglądam się za snajperem przez lunetę.
Nie wiem kto jest w środku, bo nasi wspaniali "dyplomaci" nas nie poinformowali, że to RNK, a padł już II strzał, to uważam, że tamci są źli i chcą nas jednak rozwalić.
Ostatnio zmieniony 28 lipca 2014, 22:54 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 28 lipca 2014, 23:12

Jeszcze zbyt duzo koksu było do wciąnięcia, a Chudzielcowi strasznie się chciało walnąć działkę czegokolwiek. Zimno nadal telepało ćpunem, a ręce tańczyły bezwolnie pod zardzewiałym wrakiem:

- KUUUUUURWA!!!! NIE STRZELAĆ!!! - wydarł się Simpson zupełnie ignorując groźby świętej już pamięci Venkmena: - PODDAJEMY SIĘ!!!
Pierdaczę, poddaje się, ale z kryjóki nie wyłażę.
[offtopic]No to Albinos mnie postraszył, chyba będzie mnie w snach nachodził teraz:)[/offtopic]
Ostatnio zmieniony 28 lipca 2014, 23:16 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 28 lipca 2014, 23:16

Wobec deklaracji Barta.
Czekam na rozwój wypadków, nie strzelam, nawet jak wypatrzę ich snajpera.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 28 lipca 2014, 23:30

Watek techniczny

A jeszcze jedna kwestia. 8art nie pajacował tylko odgrywał postać. Więc spadówa jak komuś nie pasi odgrywa ie postaci:p

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 29 lipca 2014, 00:38

No dowidzenia panom. Sesja była fajna.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 lipca 2014, 01:04

Międzystanówka I-15 na południe od Primm

Opryskany krwią gwałtownie zmarłego kompana, skamieniały z wrażenia Gottschalk usłyszał znienacka dobiegający z radionadajnika męski okrzyk, należący bez wątpienia do zabójcy Venkmena.

- Ci za wrakiem chyba się chcą poddać! - rzucił beznamiętnie ukryty gdzieś na pustyni strzelec - Siedźcie tam, Cathy, i nie wychylajcie głów! Dam znać, co i jak!
Ja też dziękuję Procjonowi za przyjemną płynną grę. Rzadko kiedy zdarza się, bym był zmuszony zabić w sesji BG, tym razem miałem jednak związane ręce - dalsze fory przekroczyłyby pewne granice tego, co graczowi wolno, a co nie. Ale jak już wspomniałem, udział Procjona jako gracza oceniam bardzo wysoko i żałuję, że albinos tak szybko (w skali scenariusza) postradał życie.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 29 lipca 2014, 08:20

Stop.
Wybaczcie, całe zamieszanie rzeczywiście wynika z mojej winy. Nie skumałem, że to jest posterunek RNK, nie skumałem snajpera, myślałem, że to są jakieś opuszczone zabudowania na naszej drodze. Że spotkamy tutaj co najwyżej "uzbrojonych bezdomnych". Wybaczcie, że przez moje rażące zaniedbanie doszło do tak drastycznej sytuacji. Ale trudno, stało się. Do pieca dołożył Araven gwałtowną reakcją na moją akcję. Powiedzmy, że miał prawo tak zareagować, ale mnie ta reakcja nie musi się podobać.
Ale ta sytuacja dała mi do myślenia. Mianowicie od dłuższego czasu ciągnę PBFy jeden za drugim, ale moje poświęcenie i koncentracja lawinowo spadają. Piszę ogólnikowo, umykają mi szczegóły i to bardzo ważne. Postaci robię na szybko, potem korzystam z nich powierzchownie. Powiedzmy, że ma to swoje prozaiczne uzasadnienie, ale nie będę się na ten temat rozwodził. Za dwa tygodnie znikam na dwa tygodnie a od września planuję dodatkowe zajęcia, co prawdopodobnie jeszcze obniżyłoby moje zaangażowanie. Dlatego niniejszym podejmuję decyzję o radykalnym zwolnieniu tempa. Keth, nie obrażę się jeśli odstrzelisz także pastora. Jeśli chcesz go oszczędzić, to proszę, przejmij nad nim kontrolę. Proszę także o wycofanie Księcia z wyprawy, niech pozostanie w Clockers Cove (akurat jest na to odpowiedni moment bez psucia komukolwiek zabawy), wycofuję się także z Orła i Tura (też nie powinno być problemu, skoro przygoda jeszcze nie ruszyła). Przepraszam za te komplikacje. Pragnę tylko podkreślić, że bezpośrednią przyczyną mojej decyzji nie jest sytuacja z wczoraj, ona jednak zwróciła moją uwagę na to, że czas na przerwę. Zapewne niebawem wrócę, ale nie przed ustabilizowaniem się pewnych prywatnych procesów. Panowie, akceptujecie takie rozwiązanie? Keth, chcesz, żebym zakończył jakieś wątki?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 29 lipca 2014, 09:16

[offtopic]Moja reakcja nie była gwałtowna, nie kląłem w niej, a momentami miałem ochotę. Była jako offtopic, dwukrotnie w 2 różnych wpisach offtopic, sugerowałem powołanie się w waszej rozmowie z ludźmi z posterunku, na nasze kontakty z RNK i porucznikiem Hayesem, mimo podanego na tacy wyjścia z sytuacji żaden z Was z podpowiedzi nie skorzystał. Nie było moim celom skłonienie kogokolwiek do wycofania się, a ocalenie nam tyłków. Żałuję, że Namakemono podjął decyzję jak wyżej.[/offtopic]

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 29 lipca 2014, 09:24

[offtopic]może jest ktoś chętny na przejęcie pastora. Deliad ma wprawę i takent w prowadzeniu ojczulków w settingach postapo;)[/offtopic]

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 29 lipca 2014, 09:52

Araven, nie skłoniłeś mnie do wycofania się. Sytuacja mimo wszystko jest zbyt błaha, żebym obrażony odwracał się tyłkiem do forum. Sytuacja dała mi do myśleniam, ale prędzej czy później i tak coś takiego by się stało. Poza tym nie znajdę lepszej okazji na wycofanie się, skoro jeden PBF się skończył a dwa następne są w bardzo wczesnej fazie. Największy problem jest z ŚSS, ale widzę, że jakoś się potoczy. Nie wiem co z Gusłkiem, ale on chyba nigdy nie rozpali tego rytualnego ogniska.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 lipca 2014, 13:26

Międzystanówka I-15 na południe od Primm

Głęboko wstrząśnięty pastor wypuścił z dłoni granat i Colta, pozwalając broni upaść wprost pod swe nogi. W każdej chwili spodziewał się odgłosu kolejnego strzału, tym razem wymierzonego w jego własną głowę.

- Ten pod wejściem też się poddaje! - z wnętrza posterunku dobiegł go zniekształcony radiowymi zakłóceniami głos snajpera - Cathy, przejmijcie go!

- Ty tam, stań przed progiem, plecami do wejścia - chrapliwy męski głos skierowany był bez wątpienia do kaznodziei - Ręce trzymaj wysoko w górze!

Otępiały pod wpływem szoku Gottschalk usłuchał wezwania, ustawił się na narzuconej mu pozycji zerkając wciąż kątem oka na martwego Venkmena.

Ktoś poruszył się za plecami pastora, przyłożył mu do potylicy chłodną lufę pistoletu łapiąc jednocześnie za ramię Davida i wykręcając je w tył. Poprowadzony wzdłuż ściany posterunku, Gottschalk stanął znienacka twarzą w kierunku wraku, za którym ukrywali się pozostali dwaj emisariusze z Goodsprings.

- Wyłaźcie stamtąd, z rękami w górze! - krzyknął człowiek zasłaniający się pastorem niczym żywą tarczą - Inaczej on zginie, a zaraz potem wy!
Obawiam się, że w zaistniałej sytuacji nie macie dużego wyboru. Nawet jeśli szczęśliwym trafem załatwicie gościa trzymającego na muszce pastora, to ich snajper najpewniej dosłownie Was rozstrzela poprzez zardzewiałą karoserię wozu!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 lipca 2014, 13:32

Kilka słów komentarza odnośnie włączenia do gry nowych BG. Ważne jest, by posiadali jak najmniejszą wiedzę o F: NV - jeśli Deliad grał, jest mu znana cała główna linia fabularna, na której bazuje mój scenariusz. Nie tylko odziera to grę z większości zabawy, dodatkowo może generować specyficzne problemy.

Przykładem może tu być sytuacja z posterunku. Ręki nie dam sobie uciąć, ale myślę, że Procjon znał tę lokację, albo z gry komputerowej albo z Wikipedii. W oryginale posterunek był kryjówką bandytów z gangu Szakali, polujących na przejezdnych. Jak tak sobie śledzę początkowe posty wizyty na posterunku, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Procjon miał pewność, że w środku coś jest i co więcej, że będą to Szakale.

Ale ja przed rozpoczęciem przygody przestawiłem mnóstwo detali w większości lokacji na Mojave i chyba to zaowocowało tak dramatycznym zwrotem akcji... :|

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 29 lipca 2014, 13:51

Wychodzę z podniesionymi rękoma zza wraku, jestem John Flanagan, pracujemy dla RNK, o ile ma to dla was jakieś znaczenie.
Nie mamy żadnych złych zamiarów.




[offtopic]Nie wiem co Procjon wiedział z gry komputerowej. Ale wystarczyło czytać Twoje posty MG, jak wół napisałeś, że w posterunku są ludzie z RNK, a nie żadni bandyci. Tymczasem ani Procjon, ani Namakemono jakoś tego nie doczytali. I zachowywali się tak jakby w środku byli bandyci, a nie ludzie z RNK. Procjon na dzień dobry dowalił, że nie mamy nic wspólnego z RNK, pastor nie zdementował a wyjął granat, na znak pokoju.
Po strzale snajpera byliśmy uziemieni z Bartem. Tamci kazali im spadać, a snajper mierzył do nich, co jasno wynikało z posta.

Wtedy Procjon zamiast się np. wycofać, wyciągnął granat, naśladując wcześniejszy ruch pastora, i kula między oczy mu się należała na 100% za ten manewr.
Dostali polecenie by spadać, snajper miał ich na muszce, a Procjon stwarzając zagrożenie dla ludzi w posterunku (granat), po prostu musiał dostać kulę w czaszkę i dostał. [/offtopic]

[offtopic]Wg mnie: śmierć postaci Procjona, to wynik nie czytania ze zrozumieniem postów MG przez obu zwiadowców, i proszenia się o śmierć przez własne zachowanie. A nie wynik opisania sytuacji na Mojave i tamtejszych lokacji.[/offtopic]
Czyli Deliad nie powinien grać w takim razie tak? Szkoda, takich pastorów jak Deliad to mało jest w postapo.
Ostatnio zmieniony 29 lipca 2014, 16:01 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 29 lipca 2014, 14:30

[offtopic]A ja np myślałem, że w chałupie nie będzie niczego, no może poza jakąś mrówką-gigantem albo czymś niegroźnym i MG ma taką lokację, żeby nas trochę porobić w konia i wprowadzić trochę atmosfery zagrożenia. Dlatego zdecydowałem się, że Simpsona właśnie wtedy dopadnie głód, bo i tak to nie będzie miało wpływu na nic.[/offtopic]

ODPOWIEDZ