W porządku, ale ja bym wolał, żebyś Ty - i inne osoby, które mogą patrzeć w podobny sposób - nie widzieli w tym grzania się w fejmie zbiórki, stąd też moje pytanie o to, czy późniejszy start pomoże Ci zmienić zdanie? Prawda jest taka, że motorem do działania jest zbiórka na powieść, ale to wbrew pozorom najgorszy moment by startować z pomysłem na własny spin-off KC. Bo jeśli same KC wyglądają tak, jak pokazał Artur, to co może reprezentować RPG? Dyskusje (np. na Polterze) pokazują jasno, co sądzą o Kryształach - zwłaszcza w obecnym wydaniu ASz - ludzie. Lepiej nie gromadzić takiego fejmu.
czegoj napisał(a):
Tego jest sporo i może rzeczywiście zastanówcie się najpierw jak, a dopiero później ewentualnie ruszcie ze światem.
Dla mnie jest tylko jedno rozwiązanie: tworzymy grę inspirowaną KC (spójną z KC w miarę możliwości), nie łamiącą zupełnie praw autorskich Artura i o żadne zdanie nie będziemy pytać. To nie będzie Nova Orchia ani alternatywna rzeczywistość, ale system, który ma działać tak samo i operować w podobnej konwencji, ale opierać się na innych realiach. Tak samo, jak Bestie i Barbarzyńcy nie łamią praw autorskich spadkobierców Howarda.
Dobro napisał(a):
No i obawiam się drobnej potyczki i ryków niezadowolenia ze strony twórcy KC, bo jak zauważył słusznie Czegoj - A.S. zainteresował się swoim dzieckiem i pewnie łatwo się go nie pozbędzie, a napewno nie po takiej fali emocji, jakie ostatnio wywołała w polskim fandomie.
Zadbamy o to, by nie miał powodów by przyczepić się do tego projektu. Jeśli się czepi to na zasadzie "robicie fantasy, u mnie też jest fantasy - przestańcie!", bo innych punktów zaczepienia nie będzie.
deliad napisał(a):
Ehhhhhh zawsze to samo. Zapał, zebranie współautorów i..... mija mija czas i nic.
Dobrze wam radzę, bo przeszedłem przez to kilkukrotnie. Zróbcie tak jak radził Keth. Kilka prostych, niedługich tekstów w ramach Żyjącej Orchii.
Nie wiem jak inni zainteresowani, ja chętnie spróbowałbym faktycznie najpierw coś krótszego. Niekoniecznie teksty czysto fluffowe - może jakąś prostą przygodę albo lokację.
Na pewno nie będzie tak, że rzucę tu za 2-3 dni wielki post na 10 000 znaków z podstawami. Moje doświadczenie mówi, że jest dokładnie tak jak pisze Deliad i Keth - zapał, dużo słomianego zapału, potem kłótnie o wspólną wizję i koniec projektu. Zacznijmy powoli (dajcie mi proszę czas na przypomnienie sobie uniwersum - pracuję, mam rodzinę, czasem prowadzę Nemezis, to zostawia bardzo mało czasu na czytanie

) i idźmy sukcesywnie do przodu.