Orofar podszedł ostrożnie do nowy i zajrzał do środka. Widząc zwłoki u stóp Huskuna i spacyfikowane gobliny mruknął coś do siebie i zapytał.
- Wszystko w porządku Huskunie? Panujesz nad sytuacją? - te proste i wydawałoby się niegroźne słowa zadudniły w jego hełmie i wzbudziły falę paniki w goblinach, które wcisnęły się jeszcze głębiej w kąt nory.
Najodważniejszy z całej gromady Burbrin zajęczał przejętym głosem.
- Ten hum-hum cośmy go ujęli to jakowyś druiduch co tu przylazł prosić cobyśmy ryb nie truli. Wtedy zły na wskroś Uhar, niechaj mu błota ciężkie będą, kazał go dręczyć i eliksiry w niego lać bez opamiętania.
Huskun odchylił rozdzielającą pomieszczenia skórę i zajrzał do prymitywnego laboratorium. Pod stołem leżał skrępowany jak wieprz i zakneblowany młody człowiek.
PM w amulecie bez zmian. Widać Uhar oszczędnie się z nim obchodził. Co do imion. Niech sprawdzę. Burbrin, Galbas, Susko, Fimbi, Lelko. Z polowania nadal nie wrócili Amrot i Hurk.