PBF - Boskie potyczki
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Nadbrzeżna karczma, poranek, 6 dnia bakis-ranu
Huskun odsłonił w bezwiednym grymasie swe ostre kiełki, podzielając pomysł Barthura. Ogromny goblin rozumował w ten sam sposób, co jego dużo niższy wzrostem pobratymiec.
- Myśmy w mieście wielce bywali, pójdziemy teraz przodem - oznajmił szaman spoglądając władczo na swą przyboczną świtę - Wy nie próbujcie psocić, patrzajcie jeno na to, co się dzieje, a jakbyście usłyszeli, że który z nas zawrzasnął, za maczety i z dzikim wrzaskiem gnajcie na pomoc! Pojmujecie, co rzekłem?
- Tak, szamanie - przyznał niechętnie Hurko. Huskun obrzucił starego zwiadowcę wyniosłym wzrokiem, tłamsząc w duchu przekleństwo. Hurko sprawiał wrażenie buńczucznego oponenta i wszystko wskazywało na to, że niedługo Huskun będzie musiał go przywołać do porządku... albo unieszkodliwić.
Ostrze sztyletu, garota, mroczne zaklęcie - cel uświęcał środki, a ambitny szaman Turgulów był godnym uczniem starego mistrza Uhara.
Pomruk Barthura wyrwał goblina z rozmarzenia, zmuszając go do skoncentrowania uwagi na bieżących sprawach.
Huskun odsłonił w bezwiednym grymasie swe ostre kiełki, podzielając pomysł Barthura. Ogromny goblin rozumował w ten sam sposób, co jego dużo niższy wzrostem pobratymiec.
- Myśmy w mieście wielce bywali, pójdziemy teraz przodem - oznajmił szaman spoglądając władczo na swą przyboczną świtę - Wy nie próbujcie psocić, patrzajcie jeno na to, co się dzieje, a jakbyście usłyszeli, że który z nas zawrzasnął, za maczety i z dzikim wrzaskiem gnajcie na pomoc! Pojmujecie, co rzekłem?
- Tak, szamanie - przyznał niechętnie Hurko. Huskun obrzucił starego zwiadowcę wyniosłym wzrokiem, tłamsząc w duchu przekleństwo. Hurko sprawiał wrażenie buńczucznego oponenta i wszystko wskazywało na to, że niedługo Huskun będzie musiał go przywołać do porządku... albo unieszkodliwić.
Ostrze sztyletu, garota, mroczne zaklęcie - cel uświęcał środki, a ambitny szaman Turgulów był godnym uczniem starego mistrza Uhara.
Pomruk Barthura wyrwał goblina z rozmarzenia, zmuszając go do skoncentrowania uwagi na bieżących sprawach.
Dobra, proponuję zakraść się do karczmy wspólnie z Barthurem. Reszta goblinów niech czeka w odwodzie - jak znam MG, natychmiast wykorzystałby ich do stłuczenia szyby, wywrócenia wiadra albo dzikiej szarży na przypadkowo napotkanego kota! 
- Ano - zmrużył oczy gnom, któremu nie uśmiechała się myśl błądzenia samemu po zaułkach i podziemiach. Załadował więc kuszę i trzymając ją w bezpiecznej pozycji, ruszył na końcu kolumny, bacznie obserwując co się dzieje dookoła. Przyjął przy tym srogą minę człowieka, który wypełnia swoje obowiązki z pedantyczną precyzją i wielkim przejęciem. Oczywiście była to jego mała, drobna gra, mająca ukazać jego postać jako wielkiego i odpowiedzialnego gnoma w oczach Garielli, co mogło się wiązać z dalszymi profitami.
Miał tylko mglistą nadzieję, że po całej tej przygodzie Huskun wykorzystując swe (anty)wdzięki i podstępy nie przerucha Garielli i nie zepsuje dobrego wrażenia, jakie zamierza na niej wywrzeć Drayaharus...
Miał tylko mglistą nadzieję, że po całej tej przygodzie Huskun wykorzystując swe (anty)wdzięki i podstępy nie przerucha Garielli i nie zepsuje dobrego wrażenia, jakie zamierza na niej wywrzeć Drayaharus...
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Nadbrzeżna karczma, poranek, 6 dnia bakis-ranu
Zrobiwszy kilka kroków Huskun przygryzł wargę, po czym zatrzymał się i okręciwszy na pięcie przywołał do siebie nie znoszącym sprzeciwu gestem Hurka.
- Jesteś roztropny i godny zaufania, przeto pójdziesz z nami - powiedział szaman - Ani chybi przyda nam się pomoc tak wytrawnego przepatrywacza. A reszta czeka i ani mru mru! Patrzajcie jak się humhumy krzykają i pilnujcie, czy nam aby z odsieczą nie trza będzie iść. A ty Hurko do mnie, nie odstępuj ani na chwilę.
Zrobiwszy kilka kroków Huskun przygryzł wargę, po czym zatrzymał się i okręciwszy na pięcie przywołał do siebie nie znoszącym sprzeciwu gestem Hurka.
- Jesteś roztropny i godny zaufania, przeto pójdziesz z nami - powiedział szaman - Ani chybi przyda nam się pomoc tak wytrawnego przepatrywacza. A reszta czeka i ani mru mru! Patrzajcie jak się humhumy krzykają i pilnujcie, czy nam aby z odsieczą nie trza będzie iść. A ty Hurko do mnie, nie odstępuj ani na chwilę.
Może trafi się okazja, żeby się pozbyć niewygodnego przybocznego w jakiś chwalebny sposób...
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Na zapleczu nadbrzeżnej karczmy,poranek, 6 dnia bakis-ranu
Podczas gdy rycerstwo obrzucało się coraz "grubszymi" obelgami próbując sprowokować do ataku przeciwną stronę, trójka goblinów zniknęła chyłkiem z pola widzenia.
Barthur pchnął drewnianą furtkę prowadzącą do wąskiego przejścia między budynkami, a gdy Huskun i Hurko skoczyli w wejście zwinnym (jak na półolbrzyma) ruchem wskoczył za nimi zamykając jednocześnie furtkę. Cały ten zabieg trwał nie dłużej niż trzy uderzenia serca.
Wąskie przejście zastawione było beczkami wypełnionymi odpadkami gnijącej agawy i resztkami jedzenia. Hurko wypatrzywszy nie ogryzioną do końca golonkę sięgną po nią wypłaszając z kryjówki czarne kocisko.
Zwierze zasyczał i kilkoma susami przesadził furtkę.
Tymczasem Huskun przekradł się na tyły budynku. Znajdowało się tam zagracone podwórze, otoczone szczelnie z każdej strony wysokimi ścianami budynków. Od strony karczmy uchodziło okno i drzwi. Po podwórzu nie był nikogo, ani istoty zmyślnej ani zwierzęcia.
Goliny podkradły się do okna od którego niósł się zapach spalonej jajecznicy. Barthur zajrzał do środka. Na piecu stała patelnie znad której unosiły się kłęby dymu wzmocnione dymem z otwartego paleniska. Stoły i zydle leżały poprzewracane, a wile naczyń pobito.
Tuż przy piecu leżał jakiś człowiek. Ubranie na jego plecach znaczyły liczne krwawe pręgi, a bose stopy były przekopcone. Ów człowiek mamrotał coś i postękiwał.
Podczas gdy rycerstwo obrzucało się coraz "grubszymi" obelgami próbując sprowokować do ataku przeciwną stronę, trójka goblinów zniknęła chyłkiem z pola widzenia.
Barthur pchnął drewnianą furtkę prowadzącą do wąskiego przejścia między budynkami, a gdy Huskun i Hurko skoczyli w wejście zwinnym (jak na półolbrzyma) ruchem wskoczył za nimi zamykając jednocześnie furtkę. Cały ten zabieg trwał nie dłużej niż trzy uderzenia serca.
Wąskie przejście zastawione było beczkami wypełnionymi odpadkami gnijącej agawy i resztkami jedzenia. Hurko wypatrzywszy nie ogryzioną do końca golonkę sięgną po nią wypłaszając z kryjówki czarne kocisko.
Zwierze zasyczał i kilkoma susami przesadził furtkę.
Tymczasem Huskun przekradł się na tyły budynku. Znajdowało się tam zagracone podwórze, otoczone szczelnie z każdej strony wysokimi ścianami budynków. Od strony karczmy uchodziło okno i drzwi. Po podwórzu nie był nikogo, ani istoty zmyślnej ani zwierzęcia.
Goliny podkradły się do okna od którego niósł się zapach spalonej jajecznicy. Barthur zajrzał do środka. Na piecu stała patelnie znad której unosiły się kłęby dymu wzmocnione dymem z otwartego paleniska. Stoły i zydle leżały poprzewracane, a wile naczyń pobito.
Tuż przy piecu leżał jakiś człowiek. Ubranie na jego plecach znaczyły liczne krwawe pręgi, a bose stopy były przekopcone. Ów człowiek mamrotał coś i postękiwał.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Na zapleczu nadbrzeżnej karczmy,poranek, 6 dnia bakis-ranu
Gariella przyświecając sobie latarnią prowadziła pewnym krokiem bez wahania wybierając drogę na licznych skrzyżowaniach tuneli. Widać było, że przemierzała tą drogę już wielokrotnie. W mrocznych podziemiach niósł się zapach stęchlizny i pleśni.
Podążający za kobietą Balin dostrzegł kontem oka wędrującego jednym z licznych korytarzy rengina. Widać przywieziony przez dziadka Balina robak musiał być samicą, która po ucieczce złożyła sporo jaj, a jej potomstwo zaadaptowało się do życia w podziemiach Rotgan-kir.
Nagle Gariella stanęła gwałtownie wznosząc zlęknionym gestem rękę do piersi.
- Słyszeliście? - zapytała.
Nieulękli zaczęli nasłuchiwać. A w końcu udało im się wyłapać w niemal grobowej ciszy cyklicznie powtarzacze się i zwielokrotniane echem - bum, bum, bum...
-Ten dźwięk dochodzi od strony gdzie ukryłam ojca - zawołała zlękniona Gariella - co czynić?
Gariella przyświecając sobie latarnią prowadziła pewnym krokiem bez wahania wybierając drogę na licznych skrzyżowaniach tuneli. Widać było, że przemierzała tą drogę już wielokrotnie. W mrocznych podziemiach niósł się zapach stęchlizny i pleśni.
Podążający za kobietą Balin dostrzegł kontem oka wędrującego jednym z licznych korytarzy rengina. Widać przywieziony przez dziadka Balina robak musiał być samicą, która po ucieczce złożyła sporo jaj, a jej potomstwo zaadaptowało się do życia w podziemiach Rotgan-kir.
Nagle Gariella stanęła gwałtownie wznosząc zlęknionym gestem rękę do piersi.
- Słyszeliście? - zapytała.
Nieulękli zaczęli nasłuchiwać. A w końcu udało im się wyłapać w niemal grobowej ciszy cyklicznie powtarzacze się i zwielokrotniane echem - bum, bum, bum...
-Ten dźwięk dochodzi od strony gdzie ukryłam ojca - zawołała zlękniona Gariella - co czynić?
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Jeśli drzwi na podwórko nie są zamknięte, wchodzimy bardzo ostrożnie do środka. Przodem Barthur, tuż za nim oba gobliny. Huskun trzyma w dłoni amulet gotowy w razie ewidentnego zagrożenia posłużyć się Czarnym Pociskiem. Priorytetem jest karczmarz, szaman zamierza go ratować w przypływie szlachetnej odwagi, która wcale nie jest altruistyczna - kolejny zaprzyjaźniony karczmarz w mieście to dla Huskuna cenny sojusznik, przydatny do dojenia w przyszłości. Po wyciągnięciu biedaka na podwórze rozejrzymy się po tyłach karczmy... o ile dotrwamy do tego momentu bez złowrogiej interwencji MG 
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Zaplecze karczmy, poranek, 6 dnia bakis-ranu
Huskun przemyślał coś naprędce, po czym mrugnął porozumiewawczo w stronę Barthura i Hurka ściskając jednocześnie mocniej w dłoni swój amulet.
- Barthurze, podsadź mnie cichaczem do parapetu, to wślizgnę się do środka, coby drzwi odewrzeć, a wpuścić nas do środka. Karczmarz ciągle dycha, trza go ratować.
- A po co? - zapytał z rozbrajającą szczerością Hurko, nie widzący najmniejszego sensu w narażaniu skóry dla jakiegoś zupełnie mu obcego człowieka z miasta.
- Wiesz ty, któż on zacz? - szaman zmarszczył twarz w pełnym pobłażania grymasie - On ci gotuje, a łoża szykuje w tej karczmie. To prawie kapłan Pana Kielicha, cięgiem w kubki, a pucharki wino leje. Trza go ratować, coby przychylność Piana pozyskać. Barthur, podsadź mnie...
Huskun przemyślał coś naprędce, po czym mrugnął porozumiewawczo w stronę Barthura i Hurka ściskając jednocześnie mocniej w dłoni swój amulet.
- Barthurze, podsadź mnie cichaczem do parapetu, to wślizgnę się do środka, coby drzwi odewrzeć, a wpuścić nas do środka. Karczmarz ciągle dycha, trza go ratować.
- A po co? - zapytał z rozbrajającą szczerością Hurko, nie widzący najmniejszego sensu w narażaniu skóry dla jakiegoś zupełnie mu obcego człowieka z miasta.
- Wiesz ty, któż on zacz? - szaman zmarszczył twarz w pełnym pobłażania grymasie - On ci gotuje, a łoża szykuje w tej karczmie. To prawie kapłan Pana Kielicha, cięgiem w kubki, a pucharki wino leje. Trza go ratować, coby przychylność Piana pozyskać. Barthur, podsadź mnie...
Plan jest w zasadzie prosty - Huskun wkrada sie po cichu przez okno i otwiera od środka drzwi, by wpuścić do karczmy towarzyszy. Potem zabieramy karczmarza i w nogi. Jeśli ktoś Huskun nakryje, pierwszy w ruch pójdzie czar Przerażenie.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Aleś ciężki pierunie... - Barthur sapnął cicho podnosząc szamana do okienka. Zauważył, że goblin na karczemnym wikcie ostatnimi czasy przybrał znacznie na wadze i ani chybi ważył już tyle co gruby niziołek. Spojrzał w dół. I jemu samemu dieta ludzi pasowała. Powoli na w pasoe zaczynał rysować się rosnący bandzioch. Barthur uśmiechnął się zadowolony. W końcu gruby goblin, oznaczał lepszego, dostatniejszego niźli pędzone na lichej strawie pobratymcy z bagien lub stepów. Jeszcze trochę, a jemu i Huskunowi, wszystek goblinów będzie się kłaniał w pas na sam wodok ich wielkich brzuszysk.
Wątek techniczny
Taka garść przemyśleń, jak Barthur podsadza Huskuna;)
Wątek techniczny
Taka garść przemyśleń, jak Barthur podsadza Huskuna;)
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Podziemia Rotgan-kir, poranek, 6 dnia bakis-ranu
Bez zbędnego mitrężenia czasu, dzielnie ignorując boleści gojących się ran, Balin ruszył przodem szybko niknąć w mroku podziemnych korytarzy. Gariella opanowawszy swoje zalęknienie ruszyła za nim oświetlając przy tym drogę latarnią.
Nieulękli takoż ruszyli za nią.
Dźwięk narastał stopniowo jak przebiegali kolejnymi korytarzami. Już po chwili do jednostajnych łupnięć dołączyły głosy. Razem te dźwięki składały się na powtarzające się - jeeeep .. bum, jeeeep... bum.
- Kpem jestem jeżeli ktoś czegoś nie traktuje taranem lub kafarem - zawołał Balin.
- Na Arianne ... mój ojciec. Ratujcie go - zaszlochała Gariella.
Balin zatrzymał dziewczynę przed zakrętem zza którego dochodziły dźwięki oraz pałała łuna pochodni.
Bazookh, Balin i Drayaharus podkradli się do zakrętu korytarza, Gusłek został przy Garielli. Gnom schyliwszy się zerknął za winkiel po czym szybko cofnął głowę.
- Dwoje rycerzy ławą stara się wyważyć drzwi. Jest tam też ten przeklęty hobbit i ktoś jeszcze. Nie widać bo stoi za nimi - zaszeptał do towarzyszy.
Bez zbędnego mitrężenia czasu, dzielnie ignorując boleści gojących się ran, Balin ruszył przodem szybko niknąć w mroku podziemnych korytarzy. Gariella opanowawszy swoje zalęknienie ruszyła za nim oświetlając przy tym drogę latarnią.
Nieulękli takoż ruszyli za nią.
Dźwięk narastał stopniowo jak przebiegali kolejnymi korytarzami. Już po chwili do jednostajnych łupnięć dołączyły głosy. Razem te dźwięki składały się na powtarzające się - jeeeep .. bum, jeeeep... bum.
- Kpem jestem jeżeli ktoś czegoś nie traktuje taranem lub kafarem - zawołał Balin.
- Na Arianne ... mój ojciec. Ratujcie go - zaszlochała Gariella.
Balin zatrzymał dziewczynę przed zakrętem zza którego dochodziły dźwięki oraz pałała łuna pochodni.
Bazookh, Balin i Drayaharus podkradli się do zakrętu korytarza, Gusłek został przy Garielli. Gnom schyliwszy się zerknął za winkiel po czym szybko cofnął głowę.
- Dwoje rycerzy ławą stara się wyważyć drzwi. Jest tam też ten przeklęty hobbit i ktoś jeszcze. Nie widać bo stoi za nimi - zaszeptał do towarzyszy.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Zaplecze karczmy, poranek, 6 dnia bakis-ranu
Podsadzony do okna Huskun ześliznął się cichutko z parapetu i obrócony plecami do ściany przeszedł do drzwi i odciągnął blokującą je zasuwę.
Do karczmy weszli rzucając na wszystkie strony oczyma dwa gobliny. Jeden typowo dla tej rasy niewysoki i przygarbiony, drugi będący jego przeciwieństwem.
Karczmarz zajęczał cicho widząc pochylające się nad nim nieznajome postacie. Zmrużył oczy czekając na ponowne porcje bólu. Gdy ich nie doświadczył rozwarł je ponownie i widząc gobliny szepnął.
- Ratujcie go... Ratujcie burmistrza. Nie dałem rady. Wyjawiłem wejście - mamrotał wskazał drżącym palcem rozwarte wejście do podpiwniczenia.
Huskun niemal zemdlał gdy zerknąwszy w w lewo zobaczył uchylone okienko łączące kuchnię z salą główną karczmy. Przez szparę ujrzał nonszalancko rozpartego w wejściu rycerza zajętego zwymyślaniem paladynów. Jednak czający się po obu jego stronach zakuci w metal i trzymający w garściach obnażone brzeszczoty postacie czekały tylko na jakiś ruch ze strony rycerzy dobra.
Giblin szybko przypadł du ziemi pociągając ze kark pochylonego nad karczmarzem Barthura. Hurko chyba też dostrzegł zagrożenie bo przywarł do podłogi.
Karczmarz zaszeptał niemal do samego ucha Barthura.
- Nie lza tracić czasu. Jemu pomóżcie. Ja dam radę... Gdy go zabijo, skończy się przemiana... Strzyga się zrodzi i marny los wszystkich w mieście. Pośpieszajcie. Na dół do piwnicy przez drzwi w ścianie i na każdym zakręcie w lewo. Zaledwie kilku tam polazło. Dacie radę.
Podsadzony do okna Huskun ześliznął się cichutko z parapetu i obrócony plecami do ściany przeszedł do drzwi i odciągnął blokującą je zasuwę.
Do karczmy weszli rzucając na wszystkie strony oczyma dwa gobliny. Jeden typowo dla tej rasy niewysoki i przygarbiony, drugi będący jego przeciwieństwem.
Karczmarz zajęczał cicho widząc pochylające się nad nim nieznajome postacie. Zmrużył oczy czekając na ponowne porcje bólu. Gdy ich nie doświadczył rozwarł je ponownie i widząc gobliny szepnął.
- Ratujcie go... Ratujcie burmistrza. Nie dałem rady. Wyjawiłem wejście - mamrotał wskazał drżącym palcem rozwarte wejście do podpiwniczenia.
Huskun niemal zemdlał gdy zerknąwszy w w lewo zobaczył uchylone okienko łączące kuchnię z salą główną karczmy. Przez szparę ujrzał nonszalancko rozpartego w wejściu rycerza zajętego zwymyślaniem paladynów. Jednak czający się po obu jego stronach zakuci w metal i trzymający w garściach obnażone brzeszczoty postacie czekały tylko na jakiś ruch ze strony rycerzy dobra.
Giblin szybko przypadł du ziemi pociągając ze kark pochylonego nad karczmarzem Barthura. Hurko chyba też dostrzegł zagrożenie bo przywarł do podłogi.
Karczmarz zaszeptał niemal do samego ucha Barthura.
- Nie lza tracić czasu. Jemu pomóżcie. Ja dam radę... Gdy go zabijo, skończy się przemiana... Strzyga się zrodzi i marny los wszystkich w mieście. Pośpieszajcie. Na dół do piwnicy przez drzwi w ścianie i na każdym zakręcie w lewo. Zaledwie kilku tam polazło. Dacie radę.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Zaplecze karczmy, poranek, 6 dnia bakis-ranu
Huskun ucapił zwinnie za ucho Hurka i przyciągnąwszy pobratymca do siebie wyszeptał mu coś ledwie słyszalnie do ucha, robiąc przy tym groźne miny i gestykulując palcem. Skończywszy szeptać szaman pchnął zwiadowcę w stronę rozwartych tylnych drzwi karczmy i okręciwszy się na pięcie ruszył w dół piwnicznych schodków.
W przeciwieństwie do wspomagającego się zaklęciem Barthura goblin radził sobie całkiem nieźle z widzeniem w ciemnościach, otwierając szeroko swe bursztynowe oczy i strzelając nimi na wszystkie strony.
Huskun ucapił zwinnie za ucho Hurka i przyciągnąwszy pobratymca do siebie wyszeptał mu coś ledwie słyszalnie do ucha, robiąc przy tym groźne miny i gestykulując palcem. Skończywszy szeptać szaman pchnął zwiadowcę w stronę rozwartych tylnych drzwi karczmy i okręciwszy się na pięcie ruszył w dół piwnicznych schodków.
W przeciwieństwie do wspomagającego się zaklęciem Barthura goblin radził sobie całkiem nieźle z widzeniem w ciemnościach, otwierając szeroko swe bursztynowe oczy i strzelając nimi na wszystkie strony.
Wysłałem Hurka z powrotem do Orofara, żeby go ostrzec przed zasadzką. Zanim jednak przestrzeże paladynów, ma wysłać na podwórko w dyskretny sposób resztę goblinów. Niech zaszarżują na zaplecze robiąc dziki wrzask, krzycząc przez okna i robiąc straszny rwetes! To odciągnie uwagę obrońców ułatwiając paladynom atak (być może).