Charleston WV leśny parking przy Cmentarzu Spring Hill 09.08.1993 Po północy
- Witaj, i nie obawiaj się nas. Nic się nie stanie jeśli nie masz złych zamiarów wobec nas. Właściwie spodziewaliśmy się tu Ciebie... Wiemy że masz nam coś do przekazania. Jeśli się boisz możesz rozmawiać stamtąd gdzie jesteś - powiedział Horacy do dziwnego przybysza.
- Oh, jednak masz dobrego nosa do pijawek pomimo tej strasznej ulewy, mój mały Spidusiu. Znikąd pomocy, gdy jej potrzeba... Gdzie się wszyscy podziali...? - odezwał się ludzkim głosem pająk ruszając żuwaczkami. Zdawało się przy tym, iż całkowicie zignorował to, co powiedział przed chwilą Nosferatu.
Horacy poczuł się jakby tracił rozum. Jego Nadwrażliwości zaczęła wariować, dostrzegł jednak iż aura tej istoty zaczyna emanować dziwną mocą, wpływając na rzeczywistość. Widział niepokojące, tęczowe wiry, emanujące z niej i zlewające się z otoczeniem. Zmieniające samą osnowę bytu w... No właśnie... W co? Nie wiedział czy chce znać odpowiedź na to pytanie...
Istota odezwała się ponownie sprawiając, że Nosferatu stał nieruchomo jakby sparaliżowany, kompletnie nie wiedząc co ma dalej zrobić.
Pamiętam Człowieka Ćmę, ale to zdecydowanie mnie przekracza. Co do kurwy nędzy się dzieje? - zadał w myślach pytanie. Jego krew zaczęła delikatnie pulsować, jakby wyczuwała... coś. Nienazwanego a jednak niepokojąco bliskiego. Moc Nadwrażliwości obudziła się w Horacym z nową, niespotykaną siłą. Wiedział, że świat już nigdy nie będzie wyglądał tak samo...
- Uroczy wampirku, nazywam się Nancy Poolstore- przedstawił się pająk. - Jestem niewidoma. Ja i Spiduś zgubiliśmy się, a w tej ulewie mój przewodnik nie potrafi zaprowadzić mnie do domu... - ośmionogi stwór wskazał jednym z odnóży na starszą kobietę, która cały czas miała zamknięte oczy. Zdawało się, iż chwilami wydaje z siebie dziwny, monotonny klekot.
- Proszę, czy mógłby nam pan powiedzieć gdzie jesteśmy? - kontynuował błagalnym, kobiecym głosem dziwaczny pajęczak. - Jestem taka zmęczona, boję się, że mogę poważnie zachorować. Błąkamy się tak już kilka godzin, a mój pies przewodnik od rana nic nie jadł. Jest bardzo głodny, a przy tym taki dzielny, kochane biedactwo...
Horacy nagle ujrzał obraz przyciemnionego pokoju, w którym siedziało trzech mężczyzn grających w karty. Nie wiedział jak to możliwe, lecz jednocześnie wyraźnie widział przecież parking, pająka i kobietę. Miał przy tym nieodparte wrażenie, iż scena, która objawiła mu się właśnie nie jest majakiem, lecz ma miejsce gdzieś... Teraz... Stół oświetlała pojedyncza lampa. W pokoju było siwo od dymu papierosowego. Jednen z mężczyzn wstał nagle, błyskawicznie sięgnął po broń za paskiem i skierował ją w stronę zamkniętych drzwi wejściowych. Pozostali także sięgnęli po swoje uzbrojenie, znajdujące się w charakterystycznej torbie podróżnej. Ten pierwszy, który zareagował najszybciej, podbiegł do ściany i nacisnął ukryty przycisk znajdujący się w oku wypchanej sowy. I to było wszystko, obraz zniknął równie nagle jak się pojawił. A jednak Horacy wiedział, że rozpozna tych mężczyzn, jeśli kiedykolwiek ich spotka...
Victoria siedząc w samochodzie przerwała swe rozmyślania, orientując się nagle, iż pomimo szumu ulewy bez problemu słyszy całą rozmowę Horacego z dziwną starszą panią. Zasłona deszczu nie przeszkadzała jej dokładnie przyjrzeć się psu oraz jego właścicielce.
Co się ze mną dzieje? - pomyślała, już drugi raz tego wieczoru.
Gavin nerwowo bawił się guzikiem koszuli patrząc na zewnątrz. Gdy wtem zorientował się, że jego umysł zalewają informacje:
Koszula należy do jakiegoś faceta o długich czarnych włosach. Hmm... To cygan o imieniu Gavin. Ej kurwa, co jest? Przecież to ja...!
Terry dalej słuchał harmonicznej melodii fal chaosu uderzającej w ściany umysłów nieumarłych. Nagle jego krew rozgrzała się i poczuł Miłość Pana, która wypełnia jego martwe serce. Wiedział, że znów żyje i Jezus go wspiera na ścieżce. Teraz, Chrystus pragnął, aby jego wierny sługa pozwolił odczuć Boską miłość także pozostałym członkom koterii. Malkavian dostroił się więc do wzorca chaosu i pozwolił, by umysły zebranych poddały naporowi wichru i wody. Po chwili, coś pękło zacierając granice jaką wytycza rozum i świadomość Śpiących. Terry jako jedyny wiedział, co się właśnie dzieje i słuchał uważnie...
W umysły nieumarłych wdarł się tajfun obrazów, wrażeń i strzępów myśli:
To takie dziwne, słyszę ją i widzę wyraźnie... Może Terry będzie to mógł wyjaśnić? Co to za goście? Odjebało mi do reszty? Za dużo spędzam z wariatami... Cygan Gavin, koszula cygana Gavina, rozmiar L... Dobra, wiem, to ja! Rany, odwala mi! Kleku kleku, głodny ja? Ukochani w Duchu! Dostąpcie Łaski Pana! Doktor mówił, żebym nie wychodziła na taką pogodę. Na pewno się przeziębię... Czy ona jest magiem? Co się tutaj dzieje? Grali w brydża czy w pokera? Zresztą co za różnica... Ten guzik jest przeklęty, nie dotykam go więcej! Spokojnie Spidusiu, ten uroczy gentleman na pewno nam pomoże. Dzięki ci Jezu za twój dar miłości...
Wasza Nadwrażliwość jest efektywnie podniesiona o 1, ale nie panujecie nad jej efektami. Od tego momentu słyszycie nawzajem wszystkie swoje myśli, więc proszę o uwzględnienie ich w postach.