PBF - Bournemouth after Midnight

Awatar użytkownika
Oggy
Reactions:
Posty: 766
Rejestracja: 13 lipca 2009, 15:05
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/Oggy
Has thanked: 24 times
Been thanked: 10 times

Post autor: Oggy » 10 maja 2015, 00:32

- Thomas! - Tremere odwrócił się na dźwięk wypowiadanego imienia. Achille wynurzył się z ciemnej jadalni w ciepły krąg światła rozjaśniajacy kuchnię. Jego bose stopy ledwie wydawały dźwięk kiedy szedł po zimnych, kuchennych kafelkach. Był szczelnie owinięty w znaleziony w sypialni wzorzysty koc. Steinbach po raz pierwszy zobaczył go noszącego coś innego niż garnitur. Toreador usiadł na krawędzi krypty i uśmiechnął się.

- Chciałbym żebyś mi o niej opowiedział. To nie jest psychoanaliza. - Zaśmiał się serdecznie. - Po prostu kilku kwestii nie mogę ułożyć a może gdybym ja zrozumiał byłoby mi łatwiej. Czy jest impulsywna?

Koc spływał z ramion Achille i rozkładał się na kuchennej podłodze jak bizantyjska mozaika. Kolorowe wzory skrywały ciało Moreau odsłaniając jedynie znana dobrze Thomasowi twarz i nagie stopy. Toreador miał wypielegnowane, zadbane dłonie, dość oczywistą cechą jego profesji. Jednak jego stopy zdawały się być dziełem doskonalszym, wyglądały tak, jakby Achille cale życie stąpał po jedwabiu.
astrolog/alchemik 10/10 POZ

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 10 maja 2015, 14:52

- Thomas! - Tremere odwrócił się na dźwięk wypowiadanego imienia i zaraz się skarcił.

No i jest to problem. Nadal podświadmie będę reagował na swoje imię

- Drogi Achille, nie zapomnij proszę iż Steinbach już nie żyje. Dzięki uprzejmości naszych dwóch znajomych panów jestem Solomon Thomas Langer - mówiąc to zdjął z ukłonem kapelusz, po czym odłożył go na blat kuchennego stołu. Jeszcze w Szwajcarii zastanawiał się czy w nowym paszporcie jakim się posługiwał kiedy przedzierał się przez bramki lotniska nie była ukryta jakowaś drwina. Solomon bowiem było imieniem dobrym dla sędziego, co nawiasem mówiąc nawet mu się podobało zamierzał bowiem sprawiedliwie odpłacić za wszystko, natomiast langer znaczyło po prostu dłuższy.*

- Pytasz o moją panią dobrodziejkę - spojrzał w dal jakby widział ją właśnie oczyma wyboraźni- Tak drogi Achille, rozgniewana bywa emocjonalna ale pokazuje to jedynie w stosunku do niższych rangą z którymi nie musi się liczyć. Jest też bardzo pamiętliwa, mściwa i ambitna. Nie wiem jak w kilku słowach mógłbym skreślić psychikę kogoś kto ma dziesiątki lat. - na chwilę zamyślił się i nadal wpatrzony gdzieś w dal cichutko zaczął deklamować**:

[center]She has the silence deep in her breasts embraced
She wears a perfume of a truly vicious taste.
She has the wisdom in her empathic eyes.
She knows the truth to all unspoken lies.

She says she'd sell her angel for a dream
She says that she is not who she might seem
She says that she has lost her self-esteem
She says that she will not give up her dream

She offers traitors her lap to feel like home.
She masteres violence as if she fears no one.
She makes your anger turn into quiet tears.
She makes you laugh about intimate fears.
[/center]

Kiedy skończył zapadła chwila ciszy. Spojrzał na Toreadora ubranego zapewne jedynie w koc i przez głowę przebiegła mu pewna niepokojąca myśl.

No tak, że też nie przewidziałem dokąd wiedzie ten wstęp uczyniony przez Toreadora już na samym wstępie. Teraz zacznie mi współczuć, pocieszać, dotykać... Potem może będzie chciał zrzucić ten koc i wpompować trochę krwi w... Meine Got! chyba Achille nie zamierza wejść w rolę mentora po przyjemnościach w sposób aż tak głęboki. Chyba nie do końca się zrozumieliśmy tam w Szwajacarii. Nie wszystkiego zamierzam próbować. Lepiej to szybko to sprostuj Thomasie bo i tak ostatnio zbyt wiele ekscentrycznych zdarzeń w twoim życiu. Nie potrzeba kolejnej traumy.

Thomas wyraźnie się zaniepokoił.

-Nie wiem czy nie zbyt pochopnie zadeklarowałem, że chcę teraz intensywnie żyć. Chyba nie do końca jestem gotowy by cieszyć się wszystkim co łaskawie chciałbyś mi pokazać.
* Czy możemy założyć że jakiś dowód osobisty lub paszport otrzymałem, uciekło nam to w ferworze. Zakładam że jest to albo lewy dokument wyrabiany z obywatelstwem szwajcarskim albo zarówno dowód jak i wygląd należą do pacjenta Rundstedta który niestety nie miał szczęścia.

** https://www.youtube.com/watch?v=vgUi6nDeTKI
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 12 maja 2015, 14:03

Bournemouth; Bakers Arms, Commercial Rd; 23/11/2014 po północy

Wampir spojrzał w lustro i zadowoleniem stwoerdził, że z trudem rozpoznaje samego siebie. Barmanka pracująca w Spearmint Rhino, a którą ledwo rozpoznawał była całkiem niezgorszą wizażystką. Umiejętnie położony dyskretny makeup całkowicie skrył charakterystyczne rysy twarzy Price'a, a uwypuklił inne cechy. Niechlujny, dwudniowy zarost, zawadiacka fryzura i skrajnie odmienne dla Xaviera odzienie: motocyklowa skóra, sprane dżinsy i Martensy dopełniały przemiany.

Całkiem nieźle "Trevorze Spark", całkiem całkiem...

Wyszedł na ulice. Mżyło a porywisty wiatr od morza zamieniał drobne kropelki w siekące skórę brzytwy. Kainita choć od pierwszych dni swojego istnienia przyzwyczajony do takich warunków klął pod nosem, przeklinając cholerną brytyjską aurę. Wszedł do Bakers Arms, gejowskiego pubu na Commercial Rd, gdzie miał nadzieję znaleźć Monty'ego. Cooper siedział przy stoliku w najdalszym rogu baru. Podszedł do niego pewnym krokiem, przysiadł się i zaczął:

- Chciałem zrobić z panem interes panie Cooper.

- Nie robię biznesów z każdym kto się nawinie.

- Jestem z polecenia pana Price...

- A to bardzo ciekawe, bo słyszałem, że kopnął w kalendarz. Wypad koleś, albo zaraz wyfruniesz stąd na zbity ryj.

Wampir uśmiechnął się w duszy od ucha do ucha. Test wypadł nadspodziewanie dobrze. Cooper nie zdawał sobie dotąd sprawy, że rozmawia ze świętej pamięci Xavierem.
Monty jak dotąd nie rozpoznał Xaviera. Chcesz się ujawnić? A tak z innej beczki, czy zamierzasz coś zrobić z informacjami od Cwetana?

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 12 maja 2015, 21:38

Xavier spojrzał na kartę, którą przed chwilą na stole położył Cwetan. Ventrue nie chciał zatrzymywać Ravnosa, albowiem nie miał ku temu powodów. Tamten zrobił swoje. wypełniając umowę, jaką zawarli. Price nie wierzył do końca w zapewnienia, że ma do czynienia z Brujahem, tak więc nie zdziwiła go prawda. Cwetan, był po prostu za spokojny i prawie nic nie mówił. Krzykacze zawsze mają najwięcej do powiedzenia, a gdy naprawdę ich potrzeba znikają szybciej niż Nosferatu- pomyślał. Ventrue spojrzał na Cwetana i powiedział na pożegnanie:

- Cieszę się, że trzymasz się honorowych zasad i nie ograbiłeś mnie z prywatnych rzeczy podczas mojej nieobecności. Wywiązałeś się z zleconego zadania, tak więc jak obiecałem, nie będę żywił do ciebie urazy, za twoje zachowanie podczas naszego pierwszego spotkania. Doceniam twój wysiłek i nawet nie jestem zły, że mnie okłamałeś odnośnie przynależności klanowej. Dobra robota. Gdybyś kiedyś potrzebował pomocy wiesz, gdzie mnie szukać.

Cwetan kiwnął głową, po czym skierował się do ukrytego wyjścia. Xavier został sam w swoim schronieniu rozmyślając nad następnymi działaniami.

Kobiety, piękne ale zarazem mało rozgarnięte... Poinformuję Ninę o wszystkim i poinstruuje ją, aby przeprowadziła poważną rozmowę z dziewczynami, które pracują w Rhino. Nie chcę widzieć w moim lokalu, żadnej kobiety z dzieckiem w przeszłości. Nina powinna podczas rozmów kwalifikacyjnych pytać o to z Dominacją. To delikatny temat, wiele osób może próbować coś ukryć... Tak... obecni pracownicy także zostaną o to wypytani oraz o inne sprawy związane z ich pracą, aby nie było podejrzeń, co do prawdziwego celu tych rozmów.

Price wstał z swojego ulubionego fotela, po czym podszedł do obrazu przedstawiającego Viven. Spojrzał na świeże róże w wazonie i zamyślił się na chwilę.

Marcus coś widział. Ten wariat... Może, gdy jego psychika się ustabilizuje to dowiem się od niego więcej. Viven wracam na ulicę, miasto mnie wzywa. Tak, wiem, miałem z tym skończyć, ale teraz to jedyna droga. Kiedy jestem dla wszystkich martwy moja charyzma się nie przyda. Muszę więc skorzystać z umiejętności jakie mi pozostały. Może dobrze mi zrobi powrót do młodzieńczego trybu życia i znajdę coś więcej niż gniew i żal. Wiesz... Te dzieciaki, których tak nienawidzę to tylko pionki kogoś kto chce zepsuć moją reputację. Muszę go znaleźć i jakoś rozwiązać ten problem. Prawdopodobnie to ten sam typ, który mnie szantażuje... To miejsce mi o Tobie przypomina i nie pozwolę, by ktoś zabrał mi te wspomnienia. Kocham Cię Viven.

Ventrue odwrócił się w stronę garderoby szukając swoich dawnych ubrań...
Po zmianie wyglądu przez barmankę wymazuje jej pamięć Dominacją 3. Ma nic nie wiedzieć o tym, że Xavier żyje. Pomimo braku pamięci dostanie ekstra dodatek do wypłaty za wykonaną pracę.
[center]***[/center]
[center]
Obrazek[/center]
- A to bardzo ciekawe, bo słyszałem, że kopnął w kalendarz. Wypad koleś, albo zaraz wyfruniesz stąd na zbity ryj.

Wampir uśmiechnął się w duszy od ucha do ucha. Test wypadł nadspodziewanie dobrze. Cooper nie zdawał sobie dotąd sprawy, że rozmawia ze świętej pamięci Xavierem.

- Panie Cooper, proszę mnie wysłuchać. Nazywam się Trevor Spark i jestem przyjacielem Xaviera. Spodziewałem się znaleźć pana w innym miejscu niż gay pub. To miejsce zdecydowanie do pana nie pasuje. Nierozsądnie grozić mi, Monty. Poza tym myślałem, że chcesz wiedzieć więcej o panu Price. Mogę wiedzieć kto jest źródłem tych informacji na temat Xaviera? - Ventrue zadał pytanie.
Mogę wiedzieć kto jest źródłem tych informacji na temat Xaviera? - Dominacja. Używam jej nieagresywnie, bez podnoszenia głosu itd. Znam Montego, lepiej niż on sam.
Ostatnio zmieniony 12 maja 2015, 21:55 przez lightstorm, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 13 maja 2015, 13:45

Przedmieścia Rzymu; 23/11/15 przed świtem;

Zmierzające w dekandencką stronę rozmyślania Steinbacha przerwał dzwonek do drzwi, który wprawił obu kaintów w stan skrajnej nerwowości. Moreau nie zważając na wzorzysty koc, który zsunął się na podłogę, odsłaniając blade nagie ciało, pobiegł do pokoju po broń. Thomas dyskretnie zerknął przez okno wychodzące na główne wejście. Przed domem s