Dziedzic Xantry
Haxtan Stern przyjrzał się uważnie zademonstrowanemu przez regulatora znalezisku, analizując w myślach jego wygląd i próbując odkryć źródło pochodzenia. Wykonana niezwykle estetycznie, tuleja wydawała się nie pasować do powszechnego imperialnego stylu stawiającego na utylitaryzm i prostotę produkcji. Mężczyzna pomyślał w pierwszej chwili, że ma do czynienia z wykonanym na zamówienie elementem ceremonialnego serwitora przeznaczonego na użytek wyższych sfer, ale zaraz potem przyszła mu do głowy inna koncepcja, znacznie bardziej niepokojąca.
Stern wywodził się z grupy społecznej działającej na pograniczu imperialnego prawa, w szarej strefie obyczajów, przekonań i czynów ustawicznie ocierających się o podejrzenie herezji. Pragmatyczny jak wielu innych łowców nagród, miał umysł niebezpiecznie otwarty na pewne idee, za których wyznawanie można było postradać życie: wśród nich również liberalne podejście do ksenotechnologii. Haxtan był gorliwym wyznawcą imperialnego Credo i jeszcze przed wstąpieniem w szeregi świty Solona Arksesa starał się przestrzegać wszystkich zaleceń Tablicy Przykazań, ale największa miłość jego życia wystawiała czasami łowcę na grzeszne pokusy.
Stern był trwale uzależniony od broni palnej. Wychowany w rozpalonych żarem industrialnych kuźniach Miasta Rusznikarzy, wszedł w posiadanie pierwszego rewolweru zanim jeszcze nauczył się poprawnie mówić. Broń palna różnego rodzaju szybko stała się przedłużeniem jego ciała, jego kochanką i zaufaną towarzyszką, narkotykiem sycącym wszelkie potrzeby - mogła też stać się przyczynkiem jego zguby w nieprzyjających okolicznościach. Haxtan znał doskonale uzbrojenie wytwarzane w imperialnych fabrykach, potrafił recytować z pamięci jego parametry techniczne i osiągi, rozkładać dowolny produkowany w sektorze pistolet na części w przeciągu kilkunastu sekund. Powoli przestawało mu to wystarczać. Powoli zaczynał nadstawiać uszu na szeptane w ciemnych barach opowieści frontowych weteranów, na przechwałki latających na pograniczu Gwiazd Halo kupców. Wiedział, że inne cywilizacje, bez wyjątku śmiertelnie niebezpieczne dla ludzi i wrogo do nich nastawione, posiadały oręż mogący przewyższać osiągami wytwory imperialnej technologii.
Umysł otwarty na ksenotechnologię był czymś, co w przeświadczeniu wielu obywateli Imperium stanowiło odrażające wynaturzenie. Edukowani od najmłodszych lat w duchu miłości do swego wyjątkowego gatunku, poświęcenia dla Kościoła oraz niewzruszonej wiary w doskonałość dzieła Boga-Imperatora, ludzie zwykli traktować obcych oraz ich dziedzictwo technologiczne ze skrajnym wstrętem, obrzydzeniem i nienawiścią. Odszczepieńcy obnoszący się zbyt otwarcie z własnym przekonaniem w tej kwestii nie miewali okazji do zbyt długiego głoszenia swoich poglądów: czasami zabierali ich pacyfikatorzy Arbites, czasami uniesieni gniewem konfesorzy Ministorum, bardzo często zaś po prostu znikali bez śladu napiętnowani w swoim środowisku jako przeżarci grzechem heretycy.
Świadomy tych rozlicznych zagrożeń, Haxtan starannie ukrywał swe zainteresowanie uzbrojeniem obcych, ale spoglądając na przemycany przez denata obiekt nie potrafił się powstrzymać od analizy znaleziska pod kątem ksenotechnologii właśnie.
Zbity nieco z tropu i skonfundowany, szybko zmuszony został do przyznania przed samym sobą, że nie ma pojęcia, czym tak naprawdę była tajemnicza tuleja.
Moi drodzy akolici, bardzo ważna informacja w dziedzinie Waszych przekonań religijnych. Jedno z przykazań Credo mówi: nie będziesz ulegał pokusom obcych. Służycie inkwizytorowi uchodzącemu za purytanina, macie też za sobą życie pełne imperialnej indoktrynacji. Obcy są ohydnym wynaturzeniem czyhającym na to, by napsuć krwi prawowitym władom wszechświata. Należy ich tępić, dopóki wszyscy nie znikną. Nie wolno z nimi paktować, nie wolno wchodzić w układy, nie wolno posługiwać się dziełami ich rąk. Samo przejawianie ciekawości obcymi jest gorszące i może uchodzić za przejaw moralnej degeneracji. Haxtan Stern z racji swego pochodzenia profesyjnego (Scum) może mieć na ogólne wytyczne społeczne inny pogląd, ale musi dołożyć wszelkich starań, aby nikt nie spostrzegł jego niezdrowego zaintesowania ksenotechnologią! Przypominam, że wszystkie Wasze rozmowy są monitorowane przez Septimusa, a w trakcie tej misji będą oceniane nie tylko Wasze czyny, ale i słowa. W szeregach Inkwizycji jedno nieopacznie wypowiedziane słowo może oznaczać różnicę pomiędzy wolnym człowiekiem, a zlobotomizowanym serwitorem!
Angel, Haxtan nie posiada dość obszernej wiedzy, by móc jednoznacznie stwierdzić, że ten obiekt jest wytworem innej cywilizacji, ale może przyjąć z grubsza, że jest na to całkiem spora szansa.