Zepchnijcie potwora, kuźwa łatwo powiedzieć, a jak nie będzie chciał współpracować i łby Nam pourywa pomyślał, ale nie widział innego rozwiązania tego problemu, ucieczka w mroku przez dżunglę nie dawała większych szans, tak więc plan choć ryzykowny był jedyną nadzieją
PBF - Ach, ci przeklęci korsarze!
Adoth
Zepchnijcie potwora, kuźwa łatwo powiedzieć, a jak nie będzie chciał współpracować i łby Nam pourywa pomyślał, ale nie widział innego rozwiązania tego problemu, ucieczka w mroku przez dżunglę nie dawała większych szans, tak więc plan choć ryzykowny był jedyną nadzieją
Zepchnijcie potwora, kuźwa łatwo powiedzieć, a jak nie będzie chciał współpracować i łby Nam pourywa pomyślał, ale nie widział innego rozwiązania tego problemu, ucieczka w mroku przez dżunglę nie dawała większych szans, tak więc plan choć ryzykowny był jedyną nadzieją
Trzymam się blisko Galvata, skoro mam spychać potwora nie mogę być za daleko, coby dopaść go we właściwym momencie i odpowiednio ukierunkować w dół przepaści. Liczę na głupotę stwora i to że gdy Galvat skoczy żabolud pomknie za Nim, a zignoruje Cymeryjczyka robiącego przewrót w bok.
Podkład: https://youtu.be/4O07hN6vifo
Ożywiony posąg zaryczał wściekle, gdy noże Galvata z brzdękiem odbijały się od jego kamiennej skóry. Oczywiście żelazne ostrza śmiercionośne dla człowieka nie czyniły żadnej krzywdy posągowi, jednak z pewnością były dla niego irytujące i uciążliwe niczym muszki latające wokół człowieka.Jednakże rzucane noże przyniosły zamierzony efekt. Żabopotwór pognał chyżo za łotrem, zupełnie ignorując pozostałych członków awanturniczej drużyny. Mężczyzna z blizną sapnął i przeklnął niczym szewc i powoli cofał się w stronę wysokiego klifu. Lina zawiązana chwilę wcześniej wokół jego pasa i ud zwijała się spokojnie niczym wąż wracający do kryjówki w upolowaną wcześniej ofiarą. Galvat zakęcił młynka kotwiczką przymocowaną do liny i rzucił ostatni nóż, trafiając przypadkowo stwora w jego rubinowe oko. Ten znów zaryczał przepotężnie, zaś klejnot służący za oko rozbił się na dwie części i wypadł z oczodołu, wprawiając w istną furię żabi posąg. Tymczasem od tyłu posągu skradali się Sigurd i Adoth, starając się zajść przeciwnika od tyłu i dopomóc mu w skoku na klif. Garro zaś z Nehaherem kibicowali trójce śmiałków, siedząc ukryci za ruinami świątyni, która przed chwilą zamieniła się w jedno wielkie gruzowisko.
Posąg niespodziewanie skoczył do przodu rozszerzając dolną wargę tak, że mógłby połknąć teraz krowę w całości. Galvat z ledwością zdołał uskoczyć, tylko dzięki instynktowi rasowego złodzieja. Pech jednak chciał, że Galvat poślizgnął się i stoczył z urwiska. Tylko dzięki niepojętemu szczęściu kotwiczka wypadając z ręki łotra spadła na ziemię i zaklinowała się między dwoma skałami. Posąg zaś wylądował na samym skraju urwiska, wystając połową żabiej stopy z wysokości, zaś małe, drobne kamyczki poszybowały w dół, prosto w ciemność.
Obaj barbarzyńcy skoczyli w ślad za żabostworem, wykorzystując sytuację. Z rozpędu obydwoje niemal w tym samym momencie uderzyli barkami w bok posągu i odbili się od niego niczym od ściany, upadając boleśnie na plecy. Nie widzieli już, jak strażnik świątyni traci równowagę i również spada w ciemność z rykiem, którego nie powstydziłby się demon przyzwany przez arechońskiego czarownika.
Adoth wstał pierwszy i ze zgrozą zobaczył, że nigdzie nie ma Galvata. Szybko doskoczył jednym susem na skraj urwiska i spojrzał w dół, widząć jak łotrzyk zwisa bezwładnie głową w dół, a naprężona lina syczy ostrzegawczymi dźwiękami, grożąc urwaniem się i pewną śmiercią nieprzytomnego Galvata.
Po sekundzie olbrzymi huk uderzającego z dużej wysokości kamienia utwierdził wszystkich w przekonaniu, że to koniec walki z dziwną, acz groźną i przerażającą magiczną istotą.
Galvat traci przytomność i zwisa głową w dół 10 metrów od stojacych na urwisku cymmeryjczyka i aesira. Adoth i Sigurd od uderzenia w posąg i ziemię tracą 2 kratki Presji Fizycznej (sińce, drobne zadrapania). Garro i Nehaher nie otrzymali żadnych obrażeń.
Spoiler!
Mam nadzieję, że wyszło sprawiedliwie. Aczkolwiek, gdyby ktoś chciał zaprotestować i użyć Punktów Losu, by zmienić jeden rzut to jestem jeszcze otwarty na dyskusję.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Aktualnie wszyscy poza Galvatem stoicie nad urwiskiem i widzicie, jak wasz nowy koleżka zwisa. Wole wam zostawić wybór, czy go wyciągniecie, czy pozwolicie mu spaść ]:- >
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wyspy Baracha, szczyt świątynnego wzgórza
Drżący wciąż na całym ciele Garro zbliżył się ostrożnie do stromego urwiska, pamiętny głębokości otchłani rozciągającej się za jego krawędzią. Przechylając się powoli do przodu uzdrowiciel zmrużył oczy próbując zorientować się, czy wiszący poniżej kształt naprawdę jest człowiekiem. Dopiero po chwili dotarło do niego w całej okazałości znaczenie słów wypowiedzianych przez bezdusznego Adotha.
- Naprawdę chcesz odciąć linę? - Garro złapał się za głowę otwierając szeroko oczy i wwiercając się nimi w barbarzyńcę - To wyznawca Mitry, nawet jeśli nieco... rozpasany! Nie godzi się go uśmiercać w tak okrutny sposób! Wyciągajcie go, a żwawo, bo nas jeszcze bogowie ukarzą za brak miłości bliźniego!
Drżący wciąż na całym ciele Garro zbliżył się ostrożnie do stromego urwiska, pamiętny głębokości otchłani rozciągającej się za jego krawędzią. Przechylając się powoli do przodu uzdrowiciel zmrużył oczy próbując zorientować się, czy wiszący poniżej kształt naprawdę jest człowiekiem. Dopiero po chwili dotarło do niego w całej okazałości znaczenie słów wypowiedzianych przez bezdusznego Adotha.
- Naprawdę chcesz odciąć linę? - Garro złapał się za głowę otwierając szeroko oczy i wwiercając się nimi w barbarzyńcę - To wyznawca Mitry, nawet jeśli nieco... rozpasany! Nie godzi się go uśmiercać w tak okrutny sposób! Wyciągajcie go, a żwawo, bo nas jeszcze bogowie ukarzą za brak miłości bliźniego!
Garro nawet nie chce słyszeć o podstępnym zamordowaniu nieszczęsnego Galvata, chociaż przeczucie mu podpowiada, że w przyszłości może pożałować swego miękkiego serca 
Adoth raczej nie miał wyboru. Konflikt w z Garro z dala od cywilizacji i porzucenie potencjalnej pomocy w osobie Galvata na pastwę losu stanowiło zbyt duże ryzyko. Cymmeryjczyk tylko kiwnął głową porozumiewawczo do Aesira, i obaj barbarzyńcy powoli wciągali łotra na szczyt wzniesienia. Nehaher zaś przyglądał się czerwonemu rubinowi, pękniętemu na pół strąceniu przez nóż Galvata.
Spoiler!
Niebawem Galvat odzyskał przytomność. Głowa pulsowała mu niczym uderzana raz po raz młotem, ale poza tym drobnym problemem zamorański łotr miał się dobrze. Wkrótce stanął też na nogi, rozglądając się badawczo. Sigurd zaś wpatrywał się w oddalone, małe punkty świateł, z pewnością stanowiące oświetlenie jakiejś osady, po drugiej stronie wyspy. Wcześniej światła były zasłonięte przez dziwaczną świątynię dawno zapomnianego bóstwa. Odległość do osady wynosiła mniej więcej tyle, co z plaży, na której wylądowały resztki "Szelmy", czyli około 6 godzin przebijania się przez lasy tropikalne. Jednakże wszyscy odczuwali zmęczenie po całodziennej wspinaczce i wyczerpującej walce na zakończenie dnia...Z pozycji gwiazd jesteście w stanie ustalić, że jest na krótko przed północą. Do póki się nie zregenerujecie (sen lub odpoczynek), wszyscy otrzymujecie -1 do wszystkich testów ("karę" tą nałożyłem na was za zmęczenie wynikające z powyższych wydarzeń. Po odpoczynku wynoszącym minimum 4 godziny wszystko wróci do normy.).
Ostatnio zmieniony 26 maja 2015, 22:00 przez Dobro, łącznie zmieniany 1 raz.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Wyspy Baracha, szczyt świątynnego wzgórza
Nehaher zbliżył się do rozmawiajacych dopiero po chwili. Wydawał się zamyslony, co jednak, zdarzało mu się nad wyraz często i dawno już przestało dziwić jego towarzyszy.
- Zaprawdę, Galvacie - odezwał się z uśmiechem. - twe zdolności i odwaga, okazały się nad wyraz przydatne w tej sytuacji. Jedynie twa pomoc pozwolił nam bez zbytnich strat pozbyć się potwora. Pozwól, iż wspomnę tu także twej uczciwości, która z uwagi na twe pochodzenie tym bardziej jasnieje niczym klejnot. Mogłeś wszakże zachować bransoletę, nie mówiąc nam o niej. A jednak tego nie uczyniłeś, co godne jest pochwały i świadczy o twym rozsądku. Wydaje mi się więc, iż słusznie uczynilismy zabierajac Cię ze sobą - a i ty z nami nie zgoniesz przecie - rzucił przelotne spojrzenie na Adoha, lecz nie dodał nic na temat wcześniejszych planów Cymeryjczyka.
- Dlatego uważam, że słusznie i rozsądnie, będzie nadal trzymać się razem. Ja także proponuję odpocząć. Ale nie tutaj. Ruiny są zbyt blisko, a uwolniona z nich energia może mieć dziwny wpływ na nasze dusze... Zejdżmy zatem nieco niżej i tam rozbijmy obozowisko. Rano zaś zastanowimy się, co czynić dalej.
Nehaher zbliżył się do rozmawiajacych dopiero po chwili. Wydawał się zamyslony, co jednak, zdarzało mu się nad wyraz często i dawno już przestało dziwić jego towarzyszy.
- Zaprawdę, Galvacie - odezwał się z uśmiechem. - twe zdolności i odwaga, okazały się nad wyraz przydatne w tej sytuacji. Jedynie twa pomoc pozwolił nam bez zbytnich strat pozbyć się potwora. Pozwól, iż wspomnę tu także twej uczciwości, która z uwagi na twe pochodzenie tym bardziej jasnieje niczym klejnot. Mogłeś wszakże zachować bransoletę, nie mówiąc nam o niej. A jednak tego nie uczyniłeś, co godne jest pochwały i świadczy o twym rozsądku. Wydaje mi się więc, iż słusznie uczynilismy zabierajac Cię ze sobą - a i ty z nami nie zgoniesz przecie - rzucił przelotne spojrzenie na Adoha, lecz nie dodał nic na temat wcześniejszych planów Cymeryjczyka.
- Dlatego uważam, że słusznie i rozsądnie, będzie nadal trzymać się razem. Ja także proponuję odpocząć. Ale nie tutaj. Ruiny są zbyt blisko, a uwolniona z nich energia może mieć dziwny wpływ na nasze dusze... Zejdżmy zatem nieco niżej i tam rozbijmy obozowisko. Rano zaś zastanowimy się, co czynić dalej.
Także jestem za tym by odpocząc, w jakiejś rozsądnej odległości od ruin. Kamieniowi przyjrzę się jeszcze z rana, w dziennym świetle. Bynajmniej nie ukrywam go na razie. Zanim jednak zdecydujemy czy go sprzedać, czy nie - chcę go jeszcze raz obejrzeć.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]
Wybaczcie panowie, jestem chory od wczoraj i zupełnie nie mam sił by sklecić dobre opisy. Postaram się to nadrobić jutro wieczorem, maksymalnie w piątek do południa.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
W takim razie życzymy naszemu MG szybkiego powrotu do zdrowia! 
Ja moge wziąść ostatnią wartę. Obejrzę sobie wtedy dokładnie ten kamień i sprawdzę, czy to aby nie szkło (wystarczy postukać o ząb by to okreslić).
Ja moge wziąść ostatnią wartę. Obejrzę sobie wtedy dokładnie ten kamień i sprawdzę, czy to aby nie szkło (wystarczy postukać o ząb by to okreslić).
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]
-
lightstorm
- Reactions:
- Posty: 882
- Rejestracja: 25 października 2014, 09:40
Biorę drugą wartę. Pomimo zmęczenia będę starał się pilnować grupy.
Ostatnio zmieniony 28 maja 2015, 13:10 przez lightstorm, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]