Post
autor: Sigil » 29 maja 2015, 12:03
Wyspy Baracha, polana przy wodospadzie, poranek
- Mamy dwie możliwości - odezwał się Nehaher, jedząc śniadanie złożone z ananasa i mango. - Możemy powrócić na plażę, by przyglądac się jak zacni druchowie z Szelmy budują łódkę, lub udac się do owej osady, o której mówił Adoh.
- Co do pierwszego, to chociaż uwielbiam ciężką pracę i mógłbym patrzeć na nią godzinami, to uważam, że szanse odpłynięcia łódką z wyspy mielibysmy tylko w nocy. Wiemy już, że miejsce to jest zamieszkane, przez grupę obytych z morzem piratów. Trzeba się liczyć z tym, iż w dzien zauważą nas niechybnie i z łatwością dościgną. Zważcie, iż na tratwie nie będziemy mieli wiekszych szans obrony.
- Druga opcja oznacza większe ryzyko, ale może się opłacić. Piraci muszą dysponowac jakimiś jednostkami morskimi, które moglibyśmy postarać się im ukraść... Chciałem powiedzieć pożyczyć - poprawił się szybko. - Ponadto, chciałbym zauwazyć, iż znaleziona przez Galvata bransoletka wskazuje, iż jakiś czas temu ktoś splądrował tą świątynię. Zapewne złożył przy tym wymaganą ofiarę, a więc była to osoba biegła w kunszcie czarnoksięskim. Być może bransoleta należała do jakiejś niewiasty, zamordowanej na tym ołtarzu. Trudno mi bowiem wyobrazić sobie piękną Akwilonkę, zwiedzającą z własnej woli tego rodzaju zabytki, skryte w środku dżungli... Tak więc powracając do tematu: w osadzie piratów może znajdować się jakiś czarnoksięznik, paktujący z pradawnymi siłami. Jest wysoce prawdopodobne, iż będzie on w posiadaniu skarbów zagrabionych z tego stanowiska archeologicznego... Których dla ogólnej korzyści i rozwoju nauki należałoby go pozbawić... Mam nadzieję, że rozumiecie, iż niedobrze się dzieje, gdy pewne artefakty wpadają w nieodpowiednie ręce...
Przerwał na chwilę, by pokroić małym nożykiem ananasa.
- Niemniej nie wiemy nic o piratach na wyspie i radziłbym zachować ostrożność... Oni znaja teren, a my nie. Można się zastanowić, czy istnieje jakiś sposób, który pozwolołby nam się z nimi dogadać? Bez rozlewu krwi? W końcu mają z pewnością przewagę liczebną... Może ktoś z was ma jakiś pomysł? - wzócił się z uprzejmym usmiechem do pozostałych członków drużyny.
Ostatnio zmieniony 29 maja 2015, 18:21 przez
Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]