[center]Podkład:
King of Fools[/center]
Gavin prowadził uważnie, nie chcąc by nad wyraz emocjonujące spotkanie zostało wzbogacone w dodatkowe atrakcje, jak na przykład stłuczka. Nie rozumiał co opętało Ojczulka i Victorie, nie wiedział także dlaczego Horacy nie próbuje ich uciszyć zanim magowie postanowią ich wszystkich zamienić w żaby. Nie rozumiał także co ma na celu cała ta tyrada, bo jeżeli chodziło o obrażenie kogoś to znał prostsze sposoby by wywołać bardziej czytelny efekt.
Nie ma co, ktoś tu wstał z trumny lewą nogą i chyba kilka razy wpadł na kołek... albo na Assamite... Teraz tylko jak to pchnąć do przodu... - skwitował w swojej głowie Ravnos. Najchętniej wyśmiałby ich wszystkich, niemniej nie stać go było na ten luksus.
Ostatecznie Ravnos doszedł do wniosku że trzeba rozładować napięcie dłuższym monologiem. Mówił więc w sposób który ukierunkowany na rozproszenie napięcia, zaznaczenie wrażliwych punktów każdej ze stron ale przede wszystkim wykazanie że każda z osób tu obecnych wnosi coś pozytywnego do tego spotkania. Gavin korzystał jak mógł z swoich zdolności manipulacyjnych i krętactwa.*
- Drodzy Niezależni Magowie, jeżeli o mnie chodzi to bardzo chętnie odwiedzę jutro Empty Glass. Natomiast moi towarzysze zapewne uczynią to jeżeli uszanowana zostanie ich Tradycja. - Mówiąc to obserwował lusterku reakcje pasażerów.
- Ojczulek jest przedstawicielem Tradycji pobłogosławionej niesamowitą intuicją i wiedzą. Dary te prowadzą go w kierunku iluminacji i wizji tak głębokich, że nie jestem w stanie tego wam opisać. Chciałbym jednak byście mieli na uwadze że Terry jest kapłanem "najwyższego" i kroczy ścieżką przeznaczenia którą ten mu wyznaczył. A ścieżka ta prowadziła go przez wiele ciemnych dolin.
- Powiedzmy że w "waszym świecie" byłby kimś w rodzaju przedstawiciela Niebiańskiego Chóru który "daje rade i nie zlewa sprawy". Bardzo poważnie traktuje sprawę wiary i bardzo niegrzecznym jest robienie sobie z niej żartów w jego towarzystwie. W końcu to on wypatrzył te zmory i umożliwił nam ocalenie tych "nieprzebudzonych" ludzi.
- Victoria pała wielką miłością do piękna, ciemności i wyzwań. Jej szorstki ton jest zawsze zaproszeniem do tańca który ma pokazać jej z jak bardzo "konkretną" osobistością ma do czynienia. Powiedzmy że jest kimś w rodzaju naszego lidera "Kabały" i lubi konkrety. Ma przy tym właściwą dla wszystkich liderów skłonność do wyciągani maksimum z danej sytuacji.
- Horacy jest kimś w rodzaju strażnika kluczy. Ma wejście wszędzie i zna zapewne wszystkich albo zna kogoś kto zna kogoś. Niezbyt wypada pytać go skąd to wie albo jak dostał się w posiadanie jakiś informacji, jak będzie chciał coś powiedzieć to powie. Jego chyba najbardziej ukrytym darem jest talent to gawędy i śpiewu. Aczkolwiek nie wiem czym musielibyście go przekupić by dał wam jakąś tego demonstracje.
- Gdzieś tu w okolicy kręci się Namtar. Jest to członek Rodziny którego najlepiej nie ruszać w ogóle. Przez nie ruszać mam na myśli nie prowokować, nawet słownie. Aby obrazowo opisać jego czar osobisty, należałoby do doliny Muminków wstawić w miejsce Buki Freddego Krugera. Nie przesadzam i mówię wam to dla waszego własnego dobra, zrozumiecie gdy go zobaczycie.
- Osobiście jestem pod wrażeniem waszej, Jasperze i Grace, odwagi i skłonności do współpracy. Pozostaje mi wierzyć że reszta Waszej Kabały będzie równie otwarta na współprace, proszę jedynie byście pamiętali o tym co wam teraz powiedziałem. Bardzo łatwo jest dopuścić się wzajemnych, zupełnie niezamierzonych, nieuprzejmości. Niemal niemożliwe jest za to ich wyplenienie.
- Przeznaczenie sprawiło że to właśnie Wy powitaliście nas na tej ziemi i to od Was zależeć będzie jak ta ziemia przyjmie nas. Osobiście aż drże z podniecenia na myśl jakich rzeczy możemy dokonać, skoro wszyscy jesteśmy wybrańcami Losu.
- Wierze że wzajemny szacunek i współpraca jest jedynym sposobem na wyciągnięcie czegoś pozytywnego w tym duszącym ducha czasie. Energia powinna krążyć, wymiana powinna następować, nie blokujmy przepływu i nie zamykajmy sobie wzajemnie drzwi.
- Dokąd was zabrać? Jasperze? Mroczna Grace? **
* Manipulacja i subterfuge
- Wydaje punkt siły woli
Moim celem jest rozładowanie sytuacji i sprawienie żeby pasażerowie spojrzeli na siebie w nieco lepszym świetle. Daje także do zrozumienia członkom koterii że zrażenie Jaspera i Grace uniemożliwi nam kontakt z innymi, być może potężniejszymi, Magami. Mała rybka zawsze może, odpowiednio zmotywowana, pokazać gdzie pływają Wieloryby.
** Używam uwodzenia.
Moim celem jest pokazanie że Grace udało się przyciągnąć moją uwagę.