PBF - Ach, ci przeklęci korsarze!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 07 lipca 2015, 19:57

Znaczy mam zabijać czy żywcem w końcu brać, Adoth, chyba musimy to załatwić po naszemu, frontalny atak znaczy.

adamwl
Reactions:
Posty: 163
Rejestracja: 21 stycznia 2015, 20:38

Post autor: adamwl » 07 lipca 2015, 20:05

Adoth

Czy frontalny czy od tyłu jeden demon, trza ich zabić i tyle, co tu się rozczulać hehe

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 07 lipca 2015, 20:47

Wyspy Baracha, karczma "Kordawski klejnot"

- Zostawcie jednego przy życiu, byśmy mogli go wypytać, kto ich na nas nasłał - sapnął czarownik, także wstając. - Nie musi być cały, ważne, żeby mógł mówić...

- Jeśli tego nie zrobicie, to znajdziemy się w ciemnej dupie Kushyty - dodał po chwili. - A ów nieznajomy poszczuje nas kolejnymi zbirami... I tak do skutku. Wszakże pomyślcie, że i Conan dupa, kiedy wrogów kupa - Nehaherowi najwyraźniej zebrało się dziś na ludowe powiedzonka. - Trzeba nam usunąć prawdziwego wroga, a nie jego wysłanników. Zostawcie wiec takiego, który wygląda, jakby coś mógł wiedzieć.
Ostatnio zmieniony 08 lipca 2015, 17:43 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

adamwl
Reactions:
Posty: 163
Rejestracja: 21 stycznia 2015, 20:38

Post autor: adamwl » 07 lipca 2015, 20:50

Adoth

Postaramy się, co nie Sigurd?

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 09 lipca 2015, 16:50

Adoth wraz z Sigurdem wyskoczyli przez wąskie, boczne okienka. Zaraz za nimi wyskoczył Galvat, który przeturlał się dwa metry po ziemi, by na końcu odbić się mocno nogami i stanąć na równe nogi. Ukryty w karczmie Nehaher skupił się i mamrotał coś w po stygijsku. Napastnicy zdołali już podłożyć ogień i obrzucić karczmę dwoma słojami z płonącą cieczą. Trzech z nich dobyło broni: ogromne, półtoraręczne miecze wysunęły się z sykiem z pochew. To nie mogli być zwykli piraci: zabójcy byli profesjonalistami. Z zasłoniętych twarzy przebijały się jedynie duże oczy, dodatkowo pomalowane na biało, by optycznie powiększyć oczy. Czwarty z napastników krył się w cieniu i wlaśnie wypuścił kolejny bełt, który chybił celu: gdyby Adoth nie odskoczył, pocisk wbiłby mu się w prawe oko.

Napastnicy przemówili coś w dziwnym, gardłowym języku i ruszyli powoli w ofensywnej postawie w stronę barbarzyńców. Galvat pozostał widocznie uznany za niezbyt ważnego, bądź chcieli zostawić strzelcowi pole na czysty strzał. Łotr z Zamory rzucił nożem w idących przeciwników; nóż z głośnym brzdękiem odbił się od półtoraręcznego miecza, którym zasłonił się zabójca.

To z pewnością byli zawodowcy.

Języki ognia szybko wspinały się na pierwsze piętro; czerwona poświata zapewniała dobrą widoczność. Pierwsze krzyki ludzi rozległy się po okolicy.

- Pożaar! Pożaaaar! - krzyczeli po zingarsku i argossańsku mieszkający nieopodal ludzie, uciekając z domów.

Szczęknęły skrzyżowane miecze. Sigurd walczący mieczem i tarczą miał przeciwko sobie dwóch nacierających napastników. Adoth szykował się do odparcia trzeciego nacierającego. Tymczasem z cienia wyskoczył trzeci napastnik, biegnąć wprost na Galva: w prawej ręce trzymał zakrzywioną szablę, w drugiej zaś nóż do parowania ataków.
Technicznie:
Walka się rozpoczęła. Galvat zaczął od ataku rzucając nożem. Napastnik odbił rzucony nóż i kieruje się dalej na Sigurda. W kolejnej rundzie dojdzie do bezpośredniego starcia z barbarzyńcami, a także czwarty napastnik dosięgnie Galvata. Nehaher jest w kordawskiej karczmie, Garro gdzieś znikł. Jakie są wasze plany? Pożar za niedługo całkiem pochłonie budynek i prawdopodobnie przeniesie się na pobliskie domostwa. Dodatkowo zaalarmowani mieszkańcy Tortugi zaraz się tu zlecą, by ugasić pożar. Może wybuchnąć niezłe zamieszanie...
Spoiler!
Wyczułeś obecność 20 ludzi w okolicy: wy, goście karczmy, karczmarz i jego rodzina, pięciu ludzi na ulicy oraz kilku w budynkach obok. Właśnie usłyszałeś pierwsze odgłosy walki.
Spoiler!
Zielarz z przerażeniem obserwował odbicie lecącego noża. Słusznie wywnioskował, że to nie byle jacy piraci. Niewiele myśląc, zaczął zakradać się od tyłu do napastników, idąc wyciągniętym mieczem i duszą na ramieniu.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 09 lipca 2015, 19:02

Wyspy Baracha, karczma "Kordawski klejnot"

- Najpierw woda, później głazy - westchnął Nehaher - A teraz ogień... Coś się na mnie zawzięły te żywioły ostatnio...

Skoncentrował się, rozszerzając swoją percepcję na całe pomieszczenie karczmy i dalej, poza ściany budynku. Nie wyczuł jednak żadnego, dodatkowego zagrożenia, jedynie obecność zwykłych przechodniów a także rodzinę karczmarza. Wydawało się, że przeciwnicy znajdują się tylko z jednej strony budynku. To nieco poprawiło mu humor i zainspirowało do działania. Zapach spalenizny stawał się bowiem powoli coraz silniejszy, a przez jedno z okien i szparę pod drzwiami zaczęły wpełzać już pierwsze pasma duszącego dymu... Nie zwlekając dłużej podbiegł do bocznego okienka, w któym przed chwilą zniknął Galvat...
Jeśli nie czuję obecności żadnej innej grupy zabijaków w okolicy, to wychodzę przez okno za mymi towarzyszami, w taki sposób by najmniej rzucać się w oczy i aby od napastników oddzielali mnie obaj barbarzyńcy. Rozglądam się też za sposobem, który pozwoli się nam szybko stąd oddalić...
Ostatnio zmieniony 09 lipca 2015, 21:46 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

adamwl
Reactions:
Posty: 163
Rejestracja: 21 stycznia 2015, 20:38

Post autor: adamwl » 09 lipca 2015, 19:04

Chyba trzeba walczyć dalej, jak zaczniemy wiać to Nas ubiją

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 10 lipca 2015, 15:41

Galvat będzie walczył z typem, który ma szable i nóż. Dobywa sztyletu i używa Stylu Walki Defensywnej i Anatonomicznej Precyzji.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 13 lipca 2015, 16:15

Płonąca belka z trzaskiem oderwała się od stropu karczmy i spadła na dół, wzbijając kurz i miliony iskier w powietrze. Sekundę później Sigurd przeskoczył nad płonącym drewnem, uciekając od zamachu ostrego jak brzytwa, półtoraręcznego miecza. Aesir krwawił z ciętej rany nad prawym ramieniem; jedno z ostrzy dosięgło go i nie był w stanie się obronić. Krew płynęła lekkim strumykiem między pofalowanym materiałem skórzni.

Obrazek

Kilka metrów dalej cymmeryjczyk krzyżował miecze z innym napastnikiem, który dorównywał mu w sztuce wojennej. Ciosy odbijał i blokował z trudem, ale jednak. Adoth miał problemy, by skutecznie wyprowadzić atak.

Płomienie ogarniały cały budynek; krzyki ludzi mieszały się z trzaskiem płonących drewien. Zewsząd nadbiegali ludzie z wiadrami i pojemnikami z wodą. Galvat już szykował się do obrony, gdy jego przeciwnik zatrzymał się w połowie, zaryzykował szybki rzut oka na bok, po czym nagle dmuchnął w gwizdek, wydając przeciągły, ciężki do zniesienia dźwięk.

Jego towarzysze na dany sygnał zaczęli się wycofywać. Walczący z Sigurdem wyprowadził uderzenie od góry; aesir zablokował tarczą uderzenie, ale przyklękł na jedno kolano. Napastnicy wykorzystali okazję i rozpierzchli się w dwie przeciwne strony, chowając miecze w biegu. Walczący z Adothem mężczyzna rzucił się niespodziewanie do ucieczki, prosto w tłum nadbiegających ludzi.

Galvat już miał ruszać w pościg, gdy jego uwagę przykuł ryk bólu Nehahera. Obejrzał się; stygijczyk wił się z bólu na ziemi, trzymając głowę rękami.
Spoiler!
Nagle, gdy się tego najmniej spodziewałeś, Conan przemówił do ciebie w myślach;
- Jestem gdzieś w kanałach, pośpieszcie się psubraty!

Było to tak niespodziewane - i bardzo prawdopodobne, że specjalnie wzmocnione - iż poczułeś ból porównywalny do najgorszej migreny.
Garro właśnie dobiegł z wiadrem wody; spojrzał tylko na płonący budynek i wzruszył ramionami z bezsilności.

- To podpalacze! Tam są! - krzyknął ktoś z tłumu, wskazując palcem na barbarzyńców i Galvata. Ich przeciwnicy byli tuż tuż, ale świadek wskazał tylko na nich... i zniknął z powrotem w nacierającym z wodą tłumie.
Co robicie?
Ostatnio zmieniony 13 lipca 2015, 16:42 przez Dobro, łącznie zmieniany 1 raz.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

adamwl
Reactions:
Posty: 163
Rejestracja: 21 stycznia 2015, 20:38

Post autor: adamwl » 13 lipca 2015, 17:29

Adoth

Ale cwaniaki
Jeśli się da pora wiać

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 13 lipca 2015, 20:42

Garro: Jeżeli chciałeś o czymś pogadać z pacjentem i jego kapitanem: opisz to w formie retrospekcji. Może być jawnie (jeśli wolisz) lub spoilery/pw. Ja w również w formie retrospekcji odpowiem na pytania i pokieruje dyskusją. Możesz też zadać pytania, a ja je fabularnie przedstawie. Koniec końców założyłem, że po poskładaniu pacjenta postanowiłeś wrócić razem z Galvatem do reszty ferajny.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 13 lipca 2015, 21:29

Wyspy Baracha, uliczka przed karczmą "Kordawski klejnot"

Słowa eksplodowały w umyśle czarownika niczym czerwone meteory, przechodząc w kłującą zieleń, by następnie rozmyć się w fali fioletu. Nie usłyszał nawet swego krzyku. Przez chwilę świat przestał istnieć, zalany falą barw bólu. Powrócił w odsłonie pełnej cierpienia, kłując blaskiem płomieni i tnąc krzykami zebranych ludzi. Conan...? Ale jak? To niemożliwe, przecież to barbarzyńca... Kontakt tego rodzaju nie może... Atak mentalny... - myśli plątały się i wpadały na siebie chaotycznie, podobne do stada oślepłych, spłoszonych nagle ptaków. Stygijczyk zacisnął zęby walcząc o odzyskanie kontroli nad ciałem i umysłem. Po chwili udało mu się zepchnąć ból gdzieś na granice świadomości. Tkwił tam dalej, jednak nie przeszkadzał już tak bardzo. Mógł teraz zebrać myśli... Zaplanować ucieczkę... Szybko!

Zorientował się, że klęczy i wstał niemal natychmiast. Rozciągnął świadomość na umysły swych towarzyszy, przesyłając im mentalny obraz tyłu karczmy i znajdujących się za nią zaułków:
"To dobra droga ucieczki" przekazał, mając nadzieję, że wraz z informacją nie przeniósł na nich także bólu głowy "Tam trudno nas będzie znaleźć. Musimy zejść w kanały. Conan żyje, prosi o pomoc. Jest gdzieś pod miastem. Pospieszcie się, zanim zrobi się naprawdę gorąco!"
Rzucam czar: Myślomowa starając się ogarnąć nim wszystkich członków drużyny. Nie chcę przy gapiach krzyczeć, podając drogę naszej ucieczki. Proszę MG rzuć i zdecyduj kto mnie usłyszy, a kto nie.

Następnie wieję na tyły karczmy, tam, gdzie widziałem wcześniej tą drogę wyjścia. Jeśli się da i budynek nie stoi jeszcze całkiem w płomieniach, chciałbym wejść przez okno do karczmy i wybiec przez drzwi, jeśli nie, to pewnie trzeba ją okrążyć. Wybieram opcję bezpieczniejszą i gwarantującą większą skuteczność ucieczki. Jeśli będę musiał okrążyć karczmę udaję jakiegoś spanikowanego, przypadkowego przechodnia. Nie mam w rękach broni i nie walczyłem z nikim, więc może nikt mnie nie skojarzy z tą bitką.
Ostatnio zmieniony 15 lipca 2015, 00:31 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 14 lipca 2015, 09:26

Zaklęcie udane: usłyszał Sigurd i Galvat.
Ostatnio zmieniony 16 lipca 2015, 06:34 przez Dobro, łącznie zmieniany 1 raz.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 15 lipca 2015, 17:47

To szczury, musimy się oddalić od ognia i tych przyjemniaczków.
Edit: Próbuję się wycofać, współpracując z Adothem. :P
Ostatnio zmieniony 16 lipca 2015, 06:35 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

adamwl
Reactions:
Posty: 163
Rejestracja: 21 stycznia 2015, 20:38

Post autor: adamwl » 15 lipca 2015, 20:21

Aravenie chcesz współpracować sam ze sobą, a Adotha porzucą bo biedny nie słyszał:(

ODPOWIEDZ