PBF - Śmierć i życie kami Ryby

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 27 września 2015, 11:13

Senzo uśmiechnął się. Mnisi zaś oklapli z powrotem na podłogę zrobioną z bambusowych desek. Fala ulgi była tak odczuwalna, że wręcz namacalna. Wisiała w powietrzu przeplatając się z wdzięcznością i nadzieją.

- Być może jeszcze nie wszystko stracone - podjął starzec, wsadzając dłonie do długich rękawów pomarańczowej szaty. - Jak głosi Legenda, Wodne Lustro znajduje się w świątyni Inari, niedaleko wioski Kyouzou. -

Starzec odwrócił się i podszedł do jednego ze stojaków, przy ścianie budynku. Pogrzebał tam chwilę, mrucząc coś pod nosem. W tym czasie do sali weszli młodzi mnisi, stawiając na niewielkich stolikach świeżo zaparzoną białą herbatę, której aromat wypełniał salę. Senzo po dłuższej chwili wrócił, niosąc mapę oznaczoną literkami i cyframi. Rozłożył ją na jedynym wolnym stoliku i palcem z długim paznokciem stuknął w jeden punkt. Cała trójka nachyliła się lekko, by lepiej widzieć.

Obrazek

Senzo stukał palcem w znak oznaczony jako P4, na ziemiach Klanu Feniksa, w jego niemalże centrum.

- To tutaj, zaraz przed lasem, jest położona świątynia. Udajcie się tam i poproście kapłanów, by dali wam Wodne Lustro. Sam zaś napiszę do nich list błagalny, oraz dla daymio Shiba Daisuke, mojego wieloletniego przyjaciela. Z pewnością wam pozwoli na przejście jego ziem i wstawiennictwo u innych rodzin. Zaraz też rozkażę uposażyć was na dalszą podróż.

***

Było wczesne południe, gdy morskie fale lekko kołysały promem z Kitijimy. Wyspa jeszcze przez długi czas górowała na horyzoncie, by w końcu przemienić się w mały punkt. W miasteczku widać było poruszenie. Kilkunastu samurajów stało na brzegu; ich pełne pancerze w pomarańczowych i czerwonych barwach oznaczały jedno: samuraje Klanu Feniksa w bojowych barwach. Nie minęła chwila, gdy jeden z samurajów podszedł do wychodzących z promu.

- Shiba Hitoshi - samuraj przywitał się zwyczajowo. Nie był w bojowym nastroju, czego nie można powiedzieć o mężczyznach, którzy z nim przyszli. - Czego szukaliście na wyspie i dlaczego nie zaczekaliście, by to Feniksy uporały się z siłami cienia?
Masz racje Koszal, mój błąd, tam nie było krzeseł.
Otrzymaliście: racje żywnościowe na 14 dni, list do kapłanów Istari, List do Shiba Daisuke.
Spoiler!
Bierzesz ze sobą Sukune, czy jednak zostawiasz w świątyni?
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 27 września 2015, 21:46

- Mirumoto Seibei - samuraj odwzajemnił pokłon w równie ceremonialny co ostrożny sposób. - Ja i moja siostra przybyliśmy odległej ziemi Smoka by oddać pokłon i zapytać o poradę czcigodnej Kami Kitinase. Jednak kiedy dotarliśmy do wrót świątyni wraz z tym dzielnym samurajem, na dziedzińcu trwała już walka ze sługami cienia. Wybacz Panie - Seibei pokłonił się - ale nie mogłem znieść odgłosu mordowanych przez Bokemono pielgrzymów, musiałem działać. Mój honor tego wymagał. Wybacz Panie ponownie ale spóźniłem się, Kami Kitinase... nie żyje. Przyjmij proszę wyrazy współczucia i głębokiego żalu od klanu Smoka. To jest wielka strata dla nas wszystkich. - Seibei pokłonił się po raz trzeci tym razem głęboko i z ceremoniałem.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 28 września 2015, 10:02

Ronin zlustrował Feniksa. Jak większość samurajów tego klanu nie był zbyt wielkiej budowy, jednak Satsu wiedział aż nadto, że młodzieńcy zwykle palą się do walki. Niestety tego zapału brak Sukune...
- Nazywam się Satsu. Odbyłem pielgrzymkę w poszukiwaniu doskonałości. Szlachetny Smok opowiedział już, co nas spotkało.
Satsu pokłonił się nisko, musiał się przy tym wręcz karkołomnie wysilić, by głowa jego znalazła się poniżej Taisy*. Kątem oka obserwował postawę Sukune. Gdyby mógł wszedłby w niego, by postawą przypominał choć odrobinę samuraja, a nie zbitego psa. O Kami Hida! Zrobię z niego mężczyznę, choćbym miał zginąć, a jeśli i to okaże się zbyt niską ceną to i Sukune opłaci swą słabość śmiercią. Krab nie może pozwolić sobie na bycie mnichem w tak młodym wieku.

Taisa*- kapitan, zakładam, że mniej więcej ma taki stopień, jak nie to zedytuję.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 28 września 2015, 20:32

Samuraj milczał długo, ważąc słowa. Wiatr uderzał w chorągwie i rozwiewał luźno zwisające poły szat. Wokoło panowała cisza przerywana jedynie trzepotem materiału. Feniksy lustrowały przybyszów wzrokiem mówiącym "wierzymy wam, ale i tak będziemy trzymać was na oku".

W końcu samuraj skinął głową.

- Rozumiem. Dobrze uczyniliście. Nie zdążylibyśmy zapobiec rzezi i rodzina Shiba okryłaby się jeszcze większą hańbą. Gunso przekazał mi, że wasze glejty są w porządku. Tedy nie zatrzymujemy już was. Podróżujcie w spokoju - samuraj mówił spokojnym tonem, nawet z lekką nutą życzliwości. Odsunął się na bok. Jego ludzie postąpili tak samo, zaledwie półsekundy później. W ich spojrzeniach nie było już złości, ale coś innego; niepisane podziękowania, których przecież nie mogli wprost przekazać. To nie byli samuraje Klanu Kraba, a więc nie leżało w ich powinności walczyć w obronie świątyni i pielgrzymów - przeważającej części mieszkańców ziem należących do Klanu Feniksa.

Gdy mężczyźni siodłali pożyczone konie, szykując się do drogi ku Kyouzou, a Hitomi sprawdzała jeszcze raz zapasy, do stajni wszedł sam Shiba Hitoshi; już bez wojennego rynsztunku, jedynie w lekkim, podróżniczym kimonie. Młody mężczyzna o typowej dla Feniksów fryzurze: wygolonym środku i dłuższych włosach po boku, z niewielkim kucykiem na potylicy. Satsu określiłby jego wiek na 34 lata; niższy od ronina o głowę i mniej umięśniony, lecz z pewnością weteran wielu starć, o czym świadczyło kilka mniejszych blizn na twarzy. Shiba zamknął za sobą drzwi.

- Chciałem wam nieoficjalnie podziękować - powiedział, kłaniając się nisko. Niżej, niż powinien. - Żyjemy w trudnych czasach, i każdy taki incydent tylko podburza wieśniaków przeciwko daymio. Skorpiony też maczają w tym plauchy. Powiedzcie mi zatem: czy jesteście pewni, że to były istoty cienia? Pomioty Le Funga? Czy to mógł zrobić człowiek? Jakiś niegodny czarownik? - zapytał z pełną powagą, patrząc w oczy Satsu.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 28 września 2015, 21:04

Klan Kraba bez wątpienia dysponował najsilniejszą armią w Rokuganie. Satsu był o tym głeboko przekonany odkąd nauczył się mówić. Czymże bowiem mógł pochwalić się samuraj z innego niż Krab klanu? Niejeden z nich nigdy nie walczył w żadnej bitwie. Weteranami zaś zwą tych, którzy miecza dobyli sześć, czy siedem razy jedynie w honorowym pojedynku! -Satsu wspomniał słowa sensei.
Ci tutaj byli tego najlepszym przykładem. Słowa Hitoshi dowiodły, że nigdy nie miał styczności z istotami z krain cienia, choć postura dowodziła doświadczenia we władaniu orężem. Pytanie Feniksa było niebezpieczne. Ronin zbyt dalece zaznajomiony z tematem oni mógł łatwo stać się kozłem ofiarnym. Jednocześnie szczerość* nie była mocą stroną Satsu.

-Głowa, którą strąciłem z ramion bakemono z pewnością nie była ludzka. Na brzegu zaś nie zauważyliśmy żadnych łodzi. Ogień** mej przenikliwości dalece ustępuje wielkim mistrzom shugenja dostojnego klanu Feniksa. Z pewnością ich rada i ocena tych wydarzeń będzie doskonała.- Satsu odpowiedział jeszcze głębszym ukłonem. Kątem oka wciąż przypatrywał się Sukune, starając się powstrzymać go spojrzeniem przed popełnieniem jakiegoś głupstwa. Obecność worka, jak i jego zawartości zdawała się mocno rozpraszać uwagę młodego mnicha.

Spoiler!
W worku są głowy goblińskiego kacyka i tego, którego pokonał Sukune.
*szczerość w ujęciu rokugańczyków w wielkim skrócie jest umiejętnością pozostawania wiarygodnym, kiedy się kłamie, czyli jest to zdolność wciskania kitu.
** Ogień to zręczność i inteligencja.
Ostatnio zmieniony 28 września 2015, 22:18 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 30 września 2015, 20:16

Shiba wzdrygnął się z odrazą. Domyślił się, co się znajdowało w worku i wolał tego nie sprawdzać na własne oczy. Sukune drżał ze strachu, zaś rodzeństwo Mirumoto przyglądało mu się w zdziwieniu.

- Nie wiem, jaki jest cel waszej podróży, ale macie dalej pozwolenie rodu Shiba na przemieszczanie się po naszych ziemiach - powiedział i podał zwój z pieczęcią rodu: Feniksem trzymającym w szponach klucz. Satsu skłonił się i schował z szacunkiem przepustkę. Shiba jeszcze raz spojrzał wszystkim w oczy i robiąc ceremonialny, formalny skłon pożegnalny wyszedł ze stajni.

Wszystkie cztery konie były już gotowe do jazdy.

***

Po dużych polach ryżowych krzątali się rolnicy. Wkrótce nadejdzie pora zbiorów, więc wszystko musi być gotowe na zapięte na ostatni guzik. Droga wiła się wśród dolin i wyżyn; wśród niewielkich lasów i ogromnych, prastarych kniei. W końcu, po czwartym dniu podróży, szlachetnie urodzenie przeszli przez niegodne uwagi miasteczko Kyouzou. Tutaj w stajni podróżni postanowili zostawić wierzchowce i dać im wypocząć po kilkudniowej jeździe. Zresztą przy świątyni i tak nie było by dla nich miejsca, a to tylko ze dwie mile. Za miasteczkiem, na niewielkiej górze otoczonej gęstym lasem, stała świątynia Inari. Dróżka prowadziła przez bramy tori - tradycją w tym miasteczku jest stawiać każdą bramę tori po udanych zbiorach. Satsu naliczył ponad sto takich bram. W końcu podróżującym ukazały się dwa niewielkie budynki; jednym była świątynia fortuny Inari, w drugim zaś mieszkali jej opiekunowie - dwóch starszych kapłanów. Akurat jeden z nich rozkazywał czterem wieśniakom, którzy nieśli dużą taflę pięknie przyozdobionego i wypolerowanego metalu, służącego prawdopodobnie za lustro. Wszyscy zaaferowani niesieniem cennego ładunku niezauważyli nadchodzacych gości.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 01 października 2015, 15:33

- No. Pięknie tu.- skwitował ronin dłubiąc słomką w zębach.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 01 października 2015, 21:44

Samuraj przez chwile rozkoszował się pięknem i spokojem cichej osady, która już najwyraźniej dawno nie zaznała ani jednej krzywdy. Sielska okolica wioski przypomniała Seibeiowi poemat słyszany dawno temu, w podobnej sytuacji:

[center]Jaka cisza -
Terkotanie konika polnego
Świdruje skałę*[/center]
.

Szedł przez chwilę zamyślony patrząc jak wieśniacy dźwigają lustro. Jaka szkoda za chwilę poproszę ich by oddali najcenniejszą rzecz jaką mają w tej wiosce. Jeśli się zgodzą to kto wie, może już nie powstanie ani jedna tori więcej. A co jeśli się nie zgodzą...

Samuraj się zadumał przez chwilę. Przypomniał mu się krzyk Satsu "Nie zawiodę!" Zanim rzucił się z mieczem w wir śmiertelnie niebezpiecznej walki. Bez cienia strachu czy wahania.

- Witajcie czcigodni mnisi. - powiedział spokojnie, niemal smutno Mirumoto. Nie chciał przestraszyć wieśniaków, ponieważ jeden głupi ruch i kolejne nieszczęście gotowe. - Przebyliśmy daleką drogę po pewną świętą duszę.

*autor Basho, jakiś XVIIw
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 02 października 2015, 09:58

Wszyscy jak jeden mąż odwrócili się w stronę przybyłych. Mało brakowało, a wieśniacy zrzuciliby ładunek prosto na kamienny bruk. Kapłan jednak opanował się pierwszy.

- Witajcie w świątyni Inari, podróżni - skłonił się. - No, już, już! Nieście to do ołtarza i ostrożnie postawcie! - zwrócił się karcącym tonem do wieśniaków, którzy natychmiast po reprymendzie kontynuowali przenoszenie dużego lustra. - Po świętą duszę? Nie bardzo rozumiem, co macie na myśli - kapłan rozłożył ręce. - Wejdźmy do świątyni - powiedział krótko, wskazując wejście do niewielkiego budynku, w którym zniknęli już wieśniacy.

Świątynia mogła pomieścić może z trzydziestu ludzi - co przy miasteczku wydawało się skrajnie małą liczbą. Rolnicy zdążyli postawić już lustro na specjalnym stelażu, którym można bezpiecznie manipulować i zmieniać kąt położenia lustra. Te zaś idealnie ukazywało na swojej tafli wszystko w jego zasięgu. Satsu przyglądał się sobie, jak miętoli w ustach słomkę.

Kapłan usiadł na jednej z ław i gestem zaprosił podróżnych, by usiedli na wyłożoną bambusowymi matami podłogę.

- Tak więc wspominał pan, że szuka pewnej świętej duszy? - starszy mężczyzna zwrócił się do Mirumoto Seibei.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 03 października 2015, 11:53

Satsu nigdy nie przykładał większej uwagi do medytacji i spraw ducha. Jedyną troską w tej kwestii był czysto namacalny i zauważalny wokół swoisty niepokój, by nie stracić duszy i ciała na rzecz mrocznego kami. Skaza cienia była dostrzegalna w każdym krzewie, czy kamieniu, nie wspominając już o nieszczęśnikach, którzy po śmierci mimo woli stawali się sługami wroga. Mając do wyboru trening ciała i ducha Satsu z oczywistych przyczyn wybierał to pierwsze. W zasadzie nie miał wyboru, bo od wyszkolenia zależało jego przeżycie i choć każdy krab był gotów je poświęcić to temat zbrukanego ciała pozostawał kwestią o której sensei woleli milczeć.
Przyglądał się ceremonii, nie pozwalając sobie na wewnętrzny spokój. Spokój usypiał. Spokój zabijał. Zawsze czujny i przygotowany na śmierć. Jednak to właśnie ten obraz niebiańskiego porządku nadawał sens walce. To on był nagrodą za wszelkie trudy. Satsu i jego kompani nie zwykli użalać się nad swoim losem, nie okazywali słabości. Znajdowali więc ujście w satysfakcji z ładu panującego w takich jak to miejscach. Nie wypadało mówić, czy choćby myśleć o plugawym cieniu zaborczej i chciwej ręki Fu Lenga. Wypadało natomiast radować się ową harmonią.
Był to jednak niemy zachwyt ponieważ ani Satsu, ani jego oddział zwyczajnie nie potrafili mówić o tych wszystkich rzeczach pięknych. Ronin chrząknął więc tylko spoglądając wyczekująco na Mirumoto.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 03 października 2015, 14:14

- Tak więc wspominał pan, że szuka pewnej świętej duszy? - starszy mężczyzna zwrócił się do Mirumoto Seibei.

Mirumoto nic nie odpowiedział. przez chwile sadowił się spokojnie na macie do wyprostowanej eleganckiej pozycji.

- Widzę, że ten rok również sprzyjał waszej wiosce. Wygląda na to, że w tym roku ustawicie kolejną bramę tori. To miejsce jest jak czarka w której jest prawie pełno od obfitości i dobrobytu. Cieszę się, że w tej osadzie dzieje się lepiej niż w innych, to doprawdy budujące.

Mirumoto odczekał aż odpowiedzą i słuchał uważnie nawet się nie poruszając.

- Przyszliśmy po odłamek duszy Kami Kitinase odbite w Wodnym Lustrze. Prosimy w imieniu mnichów jej świątyni oraz samej kami, która została zabita. Listy uwierzytelniające oraz prośbę ma ten samuraj.

Kątem oka zobaczył poruszenie w zachowaniu lecz zachował spokój i kontynuował zanim ktokolwiek odpowiedział.

- Jaka część czarki jest bardziej użyteczna, ta która jest czy ta której nie ma. Czy znasz może mnichu odpowiedź na to pytanie, które zadał mi kiedyś Ise Zumi.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 04 października 2015, 11:08

Kapłan zadumał chwilę nad tym, co usłyszał.

- Najbardziej użyteczna część czarki jest ta, któej nie ma, bowiem z nieistniejącej czarki nie wypijesz sake, a więc i nie zmącisz ducha spokoju - rzekł wolno, przeżuwając jakby każde słowo.

Na chwilę zapadła cisza, przerywana jedynie hulaniem wiatru w świątyni.

- Niestety, smutna to wiadomość. Kami Kitinase była dobrym, opiekuńczym duchem. Jej śmierć to z pewnością duża strata - mruknął, wyraźnie zatroskany. - Wodne Lustro, o którym pan wspominał, to tylko legenda, nie mająca dużo wspólnego z prawdą. Nie posiadamy takiego lustra... Nie możemy wam pomóc.

W świątyni zapanowała atmosfera pełna utraconej nadziei i smutku. Nikt nie miał nic więcej do powiedzenia i wszyscy siedzieli chwilę w ciszy, kontemplując ostatnie wypowiedziane słowa. Kapłan zauważył wzrok przybyłych wpatrujących się w wypolerowane lustro.

- Nasze lustro pękło tydzień temu, i musieliśmy je wymienić. Stare zaś, musiał zostać pobłogosławione i zgodnie z pradawnymi praktykami i wierzeniami wrzucone do najbliższej rzeki. A nowe jest nam niezbędne, by odprawić rytuał błagalny, by następne zbiory były udane - zakończył, uśmiechając się lekko.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 04 października 2015, 11:33

Legendy otaczają nas zewsząd. Gdyby nie one, nie byłoby Szmaragdowego Cesarstwa. -wtrącił ronin nie podnosząc wzroku. Myślał o wielu poległych towarzyszach broni, z których co drugi marzył o nieśmiertelności. Wszyscy oni przetrwają w opowieściach o murze Kaiu i niekończącej się wojnie. Przez chwilę milczał dla podkreślenia wagi swych słów.
- Opowiedz nam legendę Wodnego Lustra czcigodny mnichu.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 04 października 2015, 12:20

- Dobrze więc - rzekł powoli mnich, zasępiając się i przeszukując swoje pokłady pamięci. - Dawno temu, Wielki Karp Kitinase, płynął wzdłuż Złotej Rzeki, by znaleźć swój dom i otoczyć ludzi swoją opieką. Podczas swojej wędrówki Kitinase spotkał dwoje dzieci łowiących ryby. Dzieci były wyniszczone głodem i biedą, zaś rzeka była opustoszała z ryb i zjadliwych roślin. Wielkie kami zapłakało nad losem biednych dzieci i postanowiło je nakarmić. Kami szybko wróciło w górę rzeki i zagoniło najtłustsze łososie wprost na sieci małych rybaków. Te nałapały pełne sieci i zaczęły rozglądać się za swym cudotwórcom. Gdy spostrzegły, kto spełnił ich największe marzenia o pełnym brzuchu i dostatku, zapłakały z wdzięczności. Łzy opadły na taflę spokojnej rzeki tworząc prostokątne pole, idealnie odbijające wszystko, co było w jego zasięgu. W międzyczasie do dzieci dołączyli mieszkańcy wyniszczonej wioski. Widząc ten cud, nabrali wody z rzeki do metalowej skrzynki. Gdy podziękowania i łzy radości dobiegły końca, szczęśliwa kami przemówiła: Od dziś dzień niech ta woda przemieni się w Lustro, które wiecznie będzie odbijać wasze uśmiechnięte twarze. Niech zachowa też cząstkę mej duszy, byście już nigdy nie głodowali.. Jak powiedział - tak uczynił, i przelał iskrę swej duszy wprost do metalowej skrzynki wypełnionej wodą. Ta zaś cudownym sposobem zmieniła się w taflę wypolerowanego kryształu i zastygła na wieki, służąc mieszkańcom wioski po wszechczasy.
Spoiler!
Zauważyłeś, że twój podopieczny powstrzymuje śmiech. Wyraźnie bawi go ta cała legenda.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 04 października 2015, 16:01

- Dziękuję Ci czcigodny mędrcze za Twą opowieść. Pozwól, że oddamy cześć kami w miejscu, w którym wrzucono pęknięte lustro do rzeki. Sukune, mój towarzysz już niecierpliwi się z ochoty na całonocne czuwanie nad rzeką.- Satsu wymownie uniósł brwi kierując spojrzenie na młodego towarzysza.
Spoiler!
Używam zastraszania, a jeśli nie wyjdzie to mu potem łomot spuszczę kijem bambusowym.

ODPOWIEDZ