PBF - Wybawiciel

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 12 października 2015, 13:29

Pascal przechylił w stronę Erwina i był zupełnie pochłonięty słuchaniem co tamten mu szeptał do ucha. Potakiwał co chwilę potwierdzając pełne zrozumienie i konspiracyjnie zerkał to na Baarta to z powrotem na Erwina.

- DAVID ZABIERZ AHMEDA Z ŁAZIENKI!!! SZYBKO!!! - wrzasnął nagle Baart aż Pascal podskoczył ze strachu tracąc zupełnie rezonans.

- Wielkie nieba, śmiertelnie mnie Pan wystraszył. - powiedział kładąc rękę na sercu. Przepraszam pana na moment... - rzucił do Ervina przez ramię zbliżając się do Baarta - Panie deJong czy coś się stało?

Niemal w tym samym momencie z za zakrętu korytarza wybiegli David oraz Ahmed, którzy wyglądali jakby właśnie chcieli pobić swoje życiowe wyniki w biegu na setkę. Obaj wyhamowali niemal wpadając na Baarta.

- Co się stało? - Zapytał ponownie Pascal ukryty za plecami Baarta. - Czyżby w łazience znowu rura znowu strzeliła? Mam nadzieję, że się Panowie nie ubrudzili. Bo tam wszystko pod ciśnieniem pewnie.

Przez chwilę obaj sprinterzy stali spoglądając w kierunku załomu korytarza. Ale nie dochodził ich żaden odgłos pościgu, nawet jeden szmer. W korytarzu zapanowała cisza, przerywana jedynie szybkimi oddechami dwóch biegaczy oraz chrapliwym oddechem Camille leżącego w kocu na szpitalnym korytarzu.
Ktoś zagląda znów za załom? A może kierownik budowy chce się przejść zakręcić wyciek z tej rury?
Spoiler!
Co do użycia arkan na Camille. Los zapobiega wydarzeniom, teraz już jest po. Życie leczy i nie potrzebuje dodatkowych kropek, jakby miało go ubić to by go ubiło, chyba że zmieniłbyś przeznaczenie przed.

Los plus Życie byłoby do przyjęcie gdyby dotyczyło choroby, która się rozwija w jakiś losowy sposób. Obecnie Camille jest w ustabilizowanym stanie, prąd zabija lub nie. Jego stan się nie pogorszy. Teraz 3 kropka życia, jeden dobry rzut i wstaje jak nowo narodzony. Od 2 kropki Życia możesz leczyć ale tylko i wyłącznie siebie. No i proste wzorce typu rośliny, jakieś nieskomplikowane zwierzaki itd.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 12 października 2015, 14:53

- Tak jak mówiłem. Już świrują.- Stahler wymownie spojrzał na Pascala. W normalnych warunkach byłoby to miażdżące kości i wolę oporu narzucenie swej racji, jakie wypracował sobie bująjąc się wiele lat po knajpach w roli barmana, czy wykidajły. Jednakże od dłuższej chwili grunt pod nogami Stahlera stawał się coraz mniej pewny. Miał w życiu tysiące zjazdów, pewnie więcej niż cała reszta tutaj wzięta łącznie do kupy. Faza, jaką złapał po mieszaninie alko, prądu i prochów powinna powoli ustępować. W pierwszej chwili bawił się czymś, co uznał za chwilowe. Raz, czy dwa miał już tak w życiu po kilkutygodniowym melanżu, jednak teraz włączyła się chyba permanentnie. Dostrzegał wirujące wokół osób myśli i słowa, niczym unoszący się, gęsty dym snujący się leniwie za każdym bytem. Przyklejał się tu i tam jak smoła, zostawiał ślady. Stahler wiedział, że nie jest to już kwestia "fazy". Coś zagrało i zostawiło w nim swoje odbicie. Otrzymał to odbicie, choć niekoniecznie o nie prosił. Zabawił się, lecz życie podpowiadało mu, że wszystko ma swoją cenę.
Za otrzymany dar wkrótce przyjdzie pora zapłacić. Kto i czego zażąda w zamian? -mógłby pomyśleć, miast tego wyrwało mu się:

- Ki huj wodę mąci?

- Dawaj doktorku pukawkę. Pójdę przodem, a wy rozglądać się na boki i w razie czego najpierw walić w mordę, a potem się orientować kto wyłapał.

Yarin
Reactions:
Posty: 61
Rejestracja: 18 czerwca 2015, 14:08

Post autor: Yarin » 12 października 2015, 15:35

David nie zwracał uwagi na Ahmeda - chciał zniknąć z tamtego miejsca jak najszybciej. Udało się.
Obaj prawie wbiegli na Baarta. David spojrzał na Pascala i wymamrotał, lekko sapiąc:
- Ty gnoju. Zapłacisz za wszystko...

Beltfort sam nie wiedział, dlaczego wypowiedział takie zdanie. Czuł, jakby to nie on je wręcz wypluwał, a ktoś zupełnie inny.

- Ahmed, - zaczął - jeśli widziałeś to, co ja, to chyba należą nam się wyjaśnienia od pana Pascala, prawda?

- A ty lepiej się opanuj, bo nawet na takiego macho, jak ty, to za dużo - zwrócił się do Erwina. - Mamy autentycznie przesrane, bo ktoś tutaj odwala niezłą komedię.

David podszedł do Pascala i spojrzał mu prosto w oczy:
- Co za gówno nam wstrzyknęliście, co?
Spoiler!
Wszystkie moje kropki, aby Pascal wszystko ładnie wyśpiewał

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 12 października 2015, 19:29

Ahmed sapał z tego krótkiego, acz wyczerpującego wysiłku. W przerwach między wdechami wydukał:

- Numbi... w łazience... a raczej jego zwłoki... ożywione... spierdalamy stąd! - dodał, kierując się do wyjścia.

Zewnętrzny jego wygląd był niczym w porównaniu do tego, co się działo w głowie Ahmeda. Myśli pędziły mu niczym ci sławni polacy wracający na weekend do domu, łamiąc wszelkie intergalaktyczne zakazy prędkości i kultury na drodze. Ahmed słyszał tylko tyle o polakach, że co drugi z nich to wykwalifikowany kierowca formuły 1, z tym że zbyt biedny, by w ogóle kupić jakieś porządne auto...

Egipcjanin spróbował się skupić. Jeszcze parę minut temu mu się udało... zaczął powoli wierzyć, że wizje, które miał, wcale nie były skutkiem szoku czy implementacji medykamentu. Tak więc wyregulował oddech, skupił się i...
Spoiler!
Próbuję wyczuć obecność duchów w pobliżu: ich nastroju, tego co mówią - o ile w ogóle mówią - i co ich tu więzi na ziemi. Szczególnie Ahmed postara się wyszukać ducha Numbiego...

BTW tak czytam ten dodatek, który wysłałeś. Wyczytałem, że jest możliwość przyzwania do siebie ducha, by mnie bronił. Mogę to teraz uczynić, czy jeszcze trochę musi potrwać, zanim Ahmed przyswoi świeżą wiedzę?
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 12 października 2015, 20:51

Trup! Przez głowę meksa przebiegła szybka myśl. Trup oznacza problem, a w tym towarzystwie psy zrzucą wszystko na niego.

- Numbi zniknął wraz z tym jebanym błyskotkiem! Zajebałeś go w tej łazience skurwielu i wziąłeś go dla siebie! - Stahler zacisnął pięści, jednak odsunął się od Ahmeda. Chciał, by to inni rzucili się na Egipcjanina. Żywy trup? Bzdura. Stahler nie takie jazdy w życiu słyszał, by dać się nabrać. Cząstka osobowości, mały okruch na dnie świadomości.. coś podpowiadało mu przerażająco namacalnym odczuciem, że we wrzasku Ahmeda kryją się słowa prawdy. Jeszcze chwila, jeszcze kropla potu i dopierdoli im wszystkim..
Spoiler!

Stahler ma zamiar natłuc każdemu kto mu teraz stanie na drodze. Zaraz zacznie rozdawać sierpowe. Jeśli ktoś potrafi odczytywać myśli, lub przyszłość to powinno być łatwe do odgadnięcia.
Ostatnio zmieniony 12 października 2015, 20:59 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 12 października 2015, 22:09

- Dawaj doktorku pukawkę. Pójdę przodem, a wy rozglądać się na boki i w razie czego najpierw walić w mordę, a potem się orientować kto wyłapał. - Rzucił szybko Ervin

- Ale ja jej nie mam! Zabrał ja Didier i już panu obiecałem, że zwrócimy jak tylko...jak tylko go spotkam. To mu każę.

- Ty gnoju. Zapłacisz za wszystko... Co za gówno nam wstrzyknęliście, co? - powiedział David.

- Ja... ja naprawdę nie wiem Panie Beltfort. Nie jestem lekarzem, jestem administratorem.. i to na wypowiedzeniu. Proszę, usiądźmy gdzieś i na spokojnie to przegadajmy. Przeczekamy całe to zamieszanie. Panowie ja się coraz bardziej niepokoję. Krzyczycie, biegacie to trochę wygląda, sam nie wiem...- Jego głos przeszedł w niemal kobiecy pisk a Baart poczuł jak jego małe dłonie wbijają się mu w ramię niczym u zaganianego w kąt zwierzęcia.
Spoiler!
Użycie arkany Umysł - czytanie aury. Nie czujesz by mówił kłamstwo. Jest tak samo przestraszony jak i wy. Wygląda na to, że chyba jest poza tym całym dziwnym kotłem który się tu dzieje. Ponieważ, powiedziałeś że kierujesz wszystkie kropki na niego (a zatem i Ducha) to pozwolę ci zobaczyć coś co się dzieje w tle za nim. Otwórz spoiler dla Ahmeda w tym poście.
- Numbi... w łazience... a raczej jego zwłoki... ożywione... spierdalamy stąd! - powiedział Ahmed

- Jakie znowu zwłoki!!! - zapiszczał Pascal, który zdawał się już nie panować nad sobą

- Numbi zniknął wraz z tym jebanym błyskotkiem! Zajebałeś go w tej łazience skurwielu i wziąłeś go dla siebie! - Stahler zacisnął pięści na które Ahmed zdawał się nie zwracać uwagi patrząc nieobecnym wzrokiem gdzieś za niego...
Spoiler!
Poczułeś jak wzrok zmienia swoje właściwości. Pozostali znikli w jednej chwili kiedy spojrzenie przeniknęło przez Rękawicę która oddzielała dwa różne światy. Świat przybrał ciemnego pomarańczowego koloru niczym zachód słońca na pustyni. Tylko cienie pozostały bez zmian. Nie było tu nikogo z twoich towarzyszy. Ich dusze nie odbijały się w tym świecie. Ty również byłeś tu jedynie zmysłami. Był jednak Camille, co znaczyło że mógł być tuż przy barierze życia i śmierci albo że coś go tu wciągnęło. Obok niego pyły pochylone dwa cienie przypominające ludzi. Przytrzymywały go do ziemi i zdawało ci się, że go gryzą.

Kiedy udało ci się również w końcu coś usłyszeć to wszystko zagłuszyło nieludzkie wycie, pożeranego żywcem Camille. Wił się i miotał ale one były silniejsze. Po każdym ugryzieniu, kawałek niematerialnego ciała znikał przy wtórze mlaskania i pomruków zadowolenia z uczty.

W tle słychać było jeszcze coś. Brzmiało jak jakiś sakralny zaśpiew, którego gardłowe brzmienie kojarzyło się z pogańskimi kultami Europy. I coś jakby miarowe dudnienie, jakby ktoś uderzał w wielki bęben. Nie bardzo rozumiałeś słowa ale byłeś pewien, że to był to zew. Z każdym uderzeniem bębna przenikał cię niezwykle silny impuls, który jak wielki magnes ściągał wszystko co złe za barierą. Przy mocy, która go wytwarzała twoja wydała się ułamkowa i nikła.

Wrzask pożeranego żywcem stawał się nie do zniesienia, kiedy korytarzem od strony głównego budynku doleciała trzecia zmora o płomiennych oczach i równie wielkim apetycie na ból. Camille szarpał się spazmatycznie cierpiąc katusze, pożeranego żywcem. Na raz oczy duchowego Camille i twoje się zetknęły...
W tym momencie ktoś mocno złapał z tyłu za łydkę kierownika. Był to Camille, który nagle odzyskał świadomość.

- ON nadchodzi... pomóż mi!! - wrzasnął na całe świszczące płuca, patrząc prosto w oczy Ahmeda. Po czym opadł tracąc ponownie przytomność. Zaciśnięta w spazmie ręka jednak nie puściła.
Panowie czekam na posty do środy, może się wyjaśni co robicie dalej.
Jak na razie idzie tylko Ervin. Ahmed wychodzi. David i Baart bez deklaracji jak na razie.
Ostatnio zmieniony 13 października 2015, 10:36 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Yarin
Reactions:
Posty: 61
Rejestracja: 18 czerwca 2015, 14:08

Post autor: Yarin » 13 października 2015, 11:00

David poczuł, jakby całego jego ciało napierało na Pascala, by ten w końcu wyznał prawdę. Czy dusza również? Nowojorczyk nie dbał o rzeczy niezwiązane z tym co tu i teraz, a o te, co dają mu namacalne doświadczenie. Może i człowiek miał duszę, ale jakie to miało znaczenie?

Beltfort uznał, że Pascal nie kłamie, a raczej był tego pewien. A zatem francuz nie miał pojęcia o tym, co się tutaj dzieje. David szybko oprzytomniał i odtworzył klatka po klatce to, czego był świadkiem kilka minut temu. Po chwili jednak obraz się rozmył, a jego oczom ukazały się zupełnie inne sceny.

O wiele bardziej przerażające...

Agent był z natury człowiekiem pozytywnym i w każdej sytuacji starał się znaleźć coś dobrego. To zawsze pomagało. Jego natura od razu wyłapała taki szczegół w scenie, którą właśnie widział za plecami wściekłego meksykanina: David widział, co stało się z Numbim. Ale, na litość boską, czy to było pozytywne?!
Jednak to zupełnie go nie uspokoiło, a wręcz przeciwnie. Zachowując resztki logiki uznał, że właśnie był świadkiem rzeczy, których nie można było wytłumaczyć - jego kolega z liceum był pasjonatem rzeczy niewyjaśnionych i David nieraz był mimowolnym świadkiem opowieści o UFO, duchach i innych. Beltfort przełknął ślinę, która smakowała żołądkowa żółcią, a w głowie zaczęło mu buczeć jedno słowo, które usłyszał z ust Numbiego:

"mag"

Skoro i Ahmed widział to samo, co David, to agent nie zwariował. Musiał to przyjąć, jako fakt, chociaż wyglądało to na jakiś przerażający horror z mnóstwem efektów specjalnych.

- Uważaj! - krzyknął David, kiedy instynktownie zwrócił uwagę na ruch na ziemi.

Spojrzał wymownie na Ahmeda i powiedział.

- Musimy, kurwa, to wszystko wyjaśnić. Widziałeś to, co ja. Widzimy więcej, prawda? Chyba nie jesteśmy już... - Beltfort szukał odpowiedniego słowa - tacy, jak kiedyś. Zwykli...

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 14 października 2015, 17:02

De Jong był na bieżąco z odcinkami Walking Dead, ale jak kążdy, dobrze wiedział, że to fikcja.

- Zombie? - Baart parsknął krótkim, urwanym śmiechem, słysząc jak Ahmed zarzeka się, że Numbi zamienił się w żywego trupa. Ale usmiech zniknął bardzo szybko z twarzy concierge. Przecież widział dokładnie co stałoby się, gdyby księgowy został w kiblu. Ale od razu zombie? Pewno miało to jakieś inne, logiczne wytłumaczenie... Ale jak wyjaśnić niepokojące wizje i pajęczą sieć łączącą wszystko?

Wzdrygnął się na myśl o tym co się dzieje wokół. Może było to działanie medycznego dekoktu jakim został poczęstowany przez doktora, ale przecież skutki wszystkiego były jak najbardziej realne. To nie mogłą być zwykła iluzja. De Jong pamiętał efekty kwasów i innego gówna jakie ćpał za młodu, ale w tym przypadku był niemal pewien, że mózg nie serwuje mu porąbanych wizji.

Cokolwiek nie działo się w szpitalu, lepiej było zaczekać na policję...

W tym momencie ktoś mocno złapał z tyłu za łydkę kierownika. Był to Camille, który nagle odzyskał świadomość.

- ON nadchodzi... pomóż mi!! - wrzasnął na całe świszczące płuca, patrząc prosto w oczy Ahmeda. Po czym opadł tracąc ponownie przytomność. Zaciśnięta w spazmie ręka jednak nie puściła.

Baart wystraszył się. Camille stracił przytomność równie szybko jak ją odzyskał, ale w świetle tego co się tu wyprawiało, zdążył nagadać aż nadto.

- Musimy, kurwa, to wszystko wyjaśnić. Widziałeś to, co ja. Widzimy więcej, prawda? Chyba nie jesteśmy już... - Beltfort szukał odpowiedniego słowa - tacy, jak kiedyś. Zwykli...

To go uderzyło jeszcze mocniej. Do tego moemntu myslał, że dziwne percepcyjne doznania są jedynie jego udziałem, ale słowa Davida wskazywały, że wszystko jest jeszcze bardziej popaprane niż się wydawało.

- To wy też...? - zapytał bardzo nieśmiało jak na siebie.
To my sobie teraz porozmawiamy, a Erwin niech rozprawi się z zombiakiem. Może będzie w końcu jakiś użytek z emigranta;)

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 14 października 2015, 21:12

- Panowie - chrząknął Ahmed niepewnym głosem. Wciąż był w szoku w związku z tym, co właśnie zobaczył. Lecz szok mieszał się z pewną dozą tego rodzaju podniecenia, które się czuje przy tym, jakże pięknym uczuciu władzy... - Camile jest właśnie pożerany żywcem. I nie wiem jak wy, ale ja stąd spierdalam. Zostanie tutaj dłużej to samobójstwo... zresztą dobrze wszyscy wiemy, że doznaliśmy objawienia... i szkoda go marnować. Najlepiej więc będzie, jak wspólnie sobie stąd pójdziemy i będziemy udawać, że nic się nie stało... hm? - zapytał, rozkładając ręce. Nie czekał długo; zaraz odwrócił się i poszedł dalej ku wyjściu, próbując znów skupić wzrok i myśli...
Spoiler!
Mogę jakoś powstrzymać tego upiora? Albo przywołać jakiegoś ducha, by mnie bronił przed ewenutalną napaścią? Jęśli tak, to to robię. Przy okazji: jest jakiś limit rzucania zaklęć?
Ostatnio zmieniony 14 października 2015, 21:18 przez Dobro, łącznie zmieniany 1 raz.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 15 października 2015, 01:41

-Hę?! -Ervin spojrzał w dół, czując szarpanie za nogawkę.

- ON nadchodzi... pomóż mi!! - wrzasnął na całe świszczące płuca, patrząc prosto w oczy Ahmeda. Po czym opadł tracąc ponownie przytomność. Zaciśnięta w spazmie ręka jednak nie puściła.

- Wypierdalaj!- siarczysty kopniak wolną nogą o dziwo nie poskutkował za pierwszym razem. Dwa kolejne zrobiły swoje. Brutalne widowisko nie trwało długo.

- ... i całe spodnie ujebane... - skomentował Stahler przyglądając się umorusanym we krwi nogawkom.

- Dość pierdolenia o zombie, może i ciapaty odjechał. Teraz wezmę moją spluwę i pójdę tam, bo jak się trzeba będzie z nim tarmosić to i tak tylko ja sobie poradzę. Znam budynek, bo w końcu robimy tu remont. Wrócę zaraz i wyjdziemy stąd razem. Ktoś ma coś przeciw?- usiłując być zrozumiałym Stahler oczekiwał na odpowiedź. Mimo twardego tonu użycie formy MY było zauważalną zmianą w postawie emigranta. Wciąż jednak ignorował zaczepki i sugestie dotyczące przemiany. Mówienie o takich rzeczach głośno mogło prowadzić tylko do jednego- jeśli kawaleria dotrze zbyt wcześnie to wszyscy skończą w pokoikach bez klamek razem z aktualnymi pensjonariuszami ośrodka..

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 15 października 2015, 10:26

- Panie Ervinie Pana własność na pewno jest przechowywana u doktora, proszę zapytać o to Julię w sekretariacie. - Powiedział Lavasec.

Pascal naprawdę nie wiedział co o tym wszystkim myśleć. Brutalizm sytuacji i abstrakcja tego co mówili ci panowie przekraczała normalność. Przed chwilą ten duży meksykanin odkopnął rękę człowieka porażonego prądem, który co prawda majaczył ale jego stan zdrowotny był bardzo kiepski. Na wszelki wypadek postanowił się zachowywać jak tutejsi doktorzy, czyli słuchać ale nie mówić zbyt wiele żeby ich nie utwierdzać w przekonaniu o prawdziwości swoich "wizji". To wszystko zaczynało wyglądać jakby Baryła, jak nazywał Markova niedowidząc w tych swoich wielkich okularach w piwnicznej ciemności, wstrzyknął im zbyt dużą dawkę wzmacniaczy. A może nawet całkiem pomylił specyfiki... Pascal zadrżał.

- Proszę mi pomóc z tym człowiekiem, przecież chory nie może leżeć tak sobie na zimnej szpitalnej posadzce. - powiedział do Baarta który patrzył za odchodzącymi mężczyznami. - Tutaj obok jest takie pomieszczenie, taka jakby niewielka świetlica dla rehabilitantów. Tam go przeniesiemy. Ja go wezmę za nogi. Proszę chwycić z tamtej strony ale nie za prawe ramię, bo ma całe poczerniałe od poparzeń. Pascal chwycił za nogi Camille i wyczekująco patrzył to na Davida to na Baarta w nadziei na pomoc. W końcu niechętne ale obaj powoli poruszyli się by pomóc.

Baart w głowie miał ciągle słowa Ahmeda. "Coś go wpierdala" Lecz mimo iż wyobraźnia podpowiadał mu wiele chorych wyobrażeń, od critersów ze starych filmów po robale i drobnoustroje to niosąc Camille nie zauważył by cokolwiek poruszało się pod kocem którym był szczelnie otulony. Niosąc Camille raptem te dziesięć metrów zostawiali za sobą na pokrytej pyłem posadzce wyraźne ślady stóp i kropelki krwi.

- To tutaj wysapał Pascal - I podtrzymując nadal chorego przeciągnął magnetyczną kartą przez zamek przy drzwiach.

Pomieszczenie było spore miało nawet zakratowane małe, wąskie okienka ale wysoko poza zasięgiem ramion. Przy wejściu w środku znajdowało się niewielkie pomieszczenie odgrodzone szczelnie pancernym szkłem również z drzwiami na kartę. Kiedyś była tu świetlica ale teraz ktoś naznosił tu trochę nie potrzebnych gratów z różnych pokoi i starych łóżek. Dla Pascala to pomieszczenie było jednak specyficzne. Pamiętał dobrze jeden z jego pierwszych dni tutaj, kiedy trafił właśnie na tą salę. Oglądał z za pancernej szyby całą scenę jaka rozgrywała się w świetlicy gdzie odbywała się właśnie rehabilitacyjna impreza dla pensjonariuszy. Nie potrafił zapomnieć niezwykłego wrażenia jakie wywarł na nim pewien chory mężczyzna...

Odpal wspomnienia Pascala: [youtube]https://www.youtube.com/watch?v=f3Fzh4JWdWU[/youtube]

- Połóżmy go tam na tym starym łóżku... - rzucił. Kiedy go ułożyli Pascal poprawił chorego otulając go szczelnie kocem i usiadł na łóżku obok strzepując z garnituru kurz i pył.

- Uff... Tutaj w końcu będziemy bezpieczni. Te zabezpieczenia w drzwiach są naprawdę mocne i nie wpuszczą nikogo do środka. Oczywiście jeśli, któryś z panów będzie chciał wyjść to chętnie wypuszczę - dodał z nadzieją w głosie. Nie doczekawszy się jednak odpowiedzi dorzucił zachęcająco - Na przykład by się odświeżyć, czy do łazienki...

Zapadła przyjemna cisza. Słychać było jedynie szum szalejącej na zewnątrz nawałnicy. Przez wąskie okienka co raz migotały błyskawice. Ich światło wdzierało się co chwilę do pomieszczenia i przypominało światła diabelskiego stroboskopu na jakiejś dyskotece z piekła rodem w której tym razem musieli uczestniczyć normalni.

Tym czasem...

[center]***[/center]
Ahmed i Ervin ruszyli korytarzem prowadzącym do głównego budynku. Ahmed do głównego holu skąd już tylko parę kroków od wyjścia na parking a Ervin po spluwę, którą miał nadzieję znaleźć pozostawioną przez Didiera w rekwizycie w sekretariacie. Egipcjanin z ulgą oddalał się od miejsca gdzie leżał Camille oraz od tej przeklętej łazienki.

Korytarz skończył się masywnymi drzwiami odcinającymi to piętro od klatki schodowej oraz od przejścia prowadzącego dalej do głównego holu, do wyjścia. Drzwi jednak były zamknięte. Obok wejścia w panelu pulsowała czerwień sygnalizacyjnego światełka, świadczącego o nadal sprawnie funkcjonującym zamknięciu na kartę magnetyczną.

Ervin po dłuższej chwili przestał się szarpać z klamką i kopać w drzwi i spojrzał przez niewielkie pancerne okienko w drzwiach. Naprzeciw niego były duże ciężki drzwi prowadzące za pewne już do głównego holu. Były jednak zamknięte tak jak i te, a w dodatku na gruby łańcuch i kłódkę którą osobiście zamykał Bertrand, poprzedni kierownik i szef. Zrobił to jak tylko wnieśli cały sprzęt, żeby mu jakiś wariat nie podprowadził czegoś drogiego. Ervin zaklął wyobrażając sobie jak jego szef właśnie odpoczywa na leżaku, pijąc drinka w jakimś ciepłym kraju, a na wieszaku w jego pokoju wiszą spodnie z kluczem od tej kłódki.

W tym czasie Ahmed machał silnie rękami do kamery umieszczonej tuż pod drzwiami w nadziej, że wypatrzy go ktoś siedzący przy monitoringu na kontrolce.

- Przestań. Coś słyszę. - Warknął Ervin - Poza tym. To nie ma sensu dioda w kamerze się nie pali więc kamera nie działa. Nikt cię nie widzi.

Meksykanin przyłożył ucho do pancernego okna by lepiej słyszeć. Na klatce schodowej do którego prowadziły drzwi słychać było ni to jęk ni to krzyk. Przeraźliwy w brzmieniu i niewątpliwie kobiecy.

Sekretariat. Julia! - pomyślał Ervin
Dwie deklaracja Ahmeda i Ervina przyjęte jako, że reszta nic nie mówiła czy się przemieszcza z nimi czy nie więc założyłem, że raczej stoi w miejscu. Jeśli nie proszę o info.
Spoiler!
Generalnie możesz spróbować je odpędzić. Sprawdzę kropki i potestuję wieczorem jak się doturlam do domu i do podręczników. Jako, że przechodzimy z pasywnego odbioru na magię aktywną to pomyśl też nad wyglądem zewnętrznym twego czarostwa. Takie rzeczy jak gesty, słowa czy przedmioty po pierwsze robią klimat a po drugi i najważniejsze obniżają stopień trudności.

Przywołać sobie własne może być w tym miejscu ciężko bo coś jak latarnia albo magnes ściąga wszystkie do siebie. Nie dasz sobie ręki za to uciąć ale to coś może mieć epicentrum w łazience...
[center]Obrazek[/center]
Ostatnio zmieniony 15 października 2015, 21:45 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Yarin
Reactions:
Posty: 61
Rejestracja: 18 czerwca 2015, 14:08

Post autor: Yarin » 15 października 2015, 16:04

David uznał, że posklejał już kawałki tego, co niedawno się wydarzyło. Przede wszystkim - on, jak i prawie wszyscy pozostali zmienili się. Widzieli rzeczy, których wcześniej nie mogli zobaczyć, a były to rzeczy przerażające. Po drugie: to, co widzieli było związane z tym, że posiedli możliwości (a może moc), która dawała im jakoby przewagę na innymi.

Nad zwykłymi ludźmi?

Jeśli zwykłymi, to kimże oni byli? Kwestia specyfiku krążącego w żyłach została rozwiązana - David był pewien na 100%, że Pascal niczego nie zataił. Do głowy przychodziło mu jedno słowo: mag...Ale, na litość, to nie pieprzony Harry Potter, czy Władca Pierścieni! To Pieprzony, ulewny dzień gdzieś w środkowej Europie!

Te rozmyślania towarzyszyły mu podczas przejścia do byłej świetlicy. Nie odzywał się po drodze do nikogo, chcąc wszystko sobie poukładać.

David wyciągnął telefon, chcąc się połączyć z Mary.
Spoiler!
Jeśli się uda, to mówię jej, że wszystko ok, jednak nie będzie mnie w domu na noc, że zlecenie okazało się niezwykle wymagające. Że ją kocham i tęsknię
Po chwili nawet ucieszył się, że pomieszczenie opuścił meksykanin. Postanowił porozmawiać z Baartem, jednak nie chciał robić tego przy niewtajemniczonym.

- Panie Lavasec, czy byłby pan tak uprzejmy i zostawić nas na chwilę? - zapytał David lekko się uśmiechając.
O ile Pascal wydawał się poczciwym i uczciwym człowiekiem, o tyle w obecnej sytuacji, jeśli nie był taki, jak pozostali.
Spoiler!
jeśli Pascal odszedł dalej, rozmawiam ściszonym głosem, jeśli nie używam kropek 'społecznych' - nie Umysłu, by go przekonać
- Czy uważasz, że to jakaś niesamowicie tkana mistyfikacja, czy może jednak jesteśmy jacyś inni, wybrani, naznaczeni, cholera wie? - zapytał z przejęciem kompana. - Jeśli tak jest, to musimy dowiedzieć się dlaczego akurat my i w jakim celu? Co o tym myślisz?

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 15 października 2015, 21:44

Podtrzymuje swoją deklaracje. Spierdalam stamtąd, czekając tylko aż meks zniknie z pola widzenia...

Chyba nie muszę tłumaczyć różnicy między "spierdalaniem" a zwykłą ucieczką?
Edit: Suriel
Deklaracja przyjęta. Jedyną drobną przeszkodą są pancerne drzwi które próbuje sforsować kopniakami Meksykanin.
Ostatnio zmieniony 15 października 2015, 22:01 przez Dobro, łącznie zmieniany 1 raz.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 15 października 2015, 22:19

- Nie wiem jak ty, ale ja się nie dam zamknąć w klatce z psycholami, tymi twoimi zombie, czy co gorsza konowałami. Pomóż mi przytachać młot. Wyjebiemy te drzwi.- zerknął na Ahmeda, który wydawał się wahać. Niewiele obchodziło Stahlera, co działo się w głowie ciapatego. Rzucił krótko:

- Słyszę, że ta biurwa ma problem. Drzwi biorę na siebie.. i tak są do wymiany. - ponaglił i ruszył ku pomieszczeniu, w którym porzucili młot.
Ostatnio zmieniony 20 października 2015, 14:46 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 15 października 2015, 22:58

Ahmed westchnął ciężko. Zupełnie zapomniał o tych pierdolonych drzwiach. Gdy zarazek ameryki wspomniał mu o młocie, Assad zamyślił się chwilę.

- No co za idiota, młotem chce walić w pancerne drzwi! Nie lepiej byłoby wyjść oknem? Albo przebić się przez cienką ścianę? Kurwa, od tej piniaty i tequili we łbach całkiem im się miesza.

Zamiast wyrażenia głośno swoich myśli powiedział tylko:

- Ok.

I poszedł za Ervinem pomóc przynieść mu ten nieszczęsny młot.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

ODPOWIEDZ