PBF - Ciernie przeszłości
Mostek Królowej Cierni, 456.815.M41
- Czy to spektakularny wyczyn załogi Królowej Cierni wywołał na Tobie takie wrażenie Mohr, że postanowiłeś osobiście złożyć wyrazy mimowolnego uznania? Czy może to tylko kurtuazyjna wymiana uprzejmości, po której zamierzasz przejść do rzeczy?
Caruso dobierał uprzejme słowa, ale dbał o to, by jego głos nie zabrzmiał zanadto życzliwie.
- Czy to spektakularny wyczyn załogi Królowej Cierni wywołał na Tobie takie wrażenie Mohr, że postanowiłeś osobiście złożyć wyrazy mimowolnego uznania? Czy może to tylko kurtuazyjna wymiana uprzejmości, po której zamierzasz przejść do rzeczy?
Caruso dobierał uprzejme słowa, ale dbał o to, by jego głos nie zabrzmiał zanadto życzliwie.
Ostatnio zmieniony 01 grudnia 2015, 20:48 przez VojtasB, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Port Wander, opuszczone instalacje pod Bastionem Centralnym, 456.815.M41
Nieznany z nazwiska mężczyzna o kwadratowej szczęce zmartwiał czując na swej kurtce krawędź ostrza wielkiego topora. Nieludzka postać w szatach czciciela Omnimesjasza budziła w tym człowieku i jego towarzyszach oczywisty niepokój i zmieszanie, co magos bez skrupułów zamierzał wykorzystać. Chwila pewność siebie imperialisty prysła w ułamku chwili skonfrontowana z oskarżeniami Diomedesa.
- Stanie się wedle woli sługi Ducha Maszyny - powiedział lekko drżącym głosem przywódca werbowników - Oddamy tylu, ile wasza techscelencja sobie życzy.
Mężczyzna cofnął się pośpiesznie o dwa kroki, powiększając dystans między swym ciałem, a ostrzem broni groźnego przybysza. Wykorzystał to natychmiast jeden z pomagierów, łapiąc przywódcę grupy za rękaw i odciągając go niemal przemocą na bok, w stronę peronu kolejki.
Diomedes poczuł w swym umyśle przepływ organicznych emocji sklasyfikowanych jako przejaw znaczącej irytacji. O ile przywódca werbowników okazał zasłużony szacunek i lęk przed majestatem przedstawiciela Adeptus Mechanicus, jego pomagier sprawiał wrażenie przyczajonego wichrzyciela, zdradzając swą niepokorną naturę podejrzliwym spojrzeniem i nieprzyjaznym grymasem na twarzy.
Magos nie wiedział, co tamten szeptał do ucha przywódcy, ale podświadomie uznał, że mogą z tego wyniknąć niepotrzebne komplikacje.
Nieznany z nazwiska mężczyzna o kwadratowej szczęce zmartwiał czując na swej kurtce krawędź ostrza wielkiego topora. Nieludzka postać w szatach czciciela Omnimesjasza budziła w tym człowieku i jego towarzyszach oczywisty niepokój i zmieszanie, co magos bez skrupułów zamierzał wykorzystać. Chwila pewność siebie imperialisty prysła w ułamku chwili skonfrontowana z oskarżeniami Diomedesa.
- Stanie się wedle woli sługi Ducha Maszyny - powiedział lekko drżącym głosem przywódca werbowników - Oddamy tylu, ile wasza techscelencja sobie życzy.
Mężczyzna cofnął się pośpiesznie o dwa kroki, powiększając dystans między swym ciałem, a ostrzem broni groźnego przybysza. Wykorzystał to natychmiast jeden z pomagierów, łapiąc przywódcę grupy za rękaw i odciągając go niemal przemocą na bok, w stronę peronu kolejki.
Diomedes poczuł w swym umyśle przepływ organicznych emocji sklasyfikowanych jako przejaw znaczącej irytacji. O ile przywódca werbowników okazał zasłużony szacunek i lęk przed majestatem przedstawiciela Adeptus Mechanicus, jego pomagier sprawiał wrażenie przyczajonego wichrzyciela, zdradzając swą niepokorną naturę podejrzliwym spojrzeniem i nieprzyjaznym grymasem na twarzy.
Magos nie wiedział, co tamten szeptał do ucha przywódcy, ale podświadomie uznał, że mogą z tego wyniknąć niepotrzebne komplikacje.
Elu, prawie udało się spacyfikować werbowników, ale jeden z pomocników szefa chyba jątrzy na boku!
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Mostek Królowej Cierni, 456.815.M41
Echo sarkastycznego śmiechu Mohra przetoczyło się po całym mostku fregaty. Prawie wszyscy załoganci stężeli w jednej chwili, zastygli w pozach dobitnie zdradzających wzburzenie. Bezgranicznie lojalni wobec Blackthornów, odebrali bardzo osobiście złośliwy przytyk pierwszego oficera Traska.
- Dobra, żartowałem - kontroler mostka Cerberusa zmienił w ułamku chwili ton, spoważniał uderzając w nutę jeszcze bardziej irytującego protekcjonalizmu - Zaniepokoił mnie ten niekontrolowany manewr korekcyjny. Wyglądało to na samoczynne uruchomienie silników manewrowych. Imperator mi świadkiem, sądziłem, że uderzycie w pirs. Jeśli chcesz, Krix, mogę ci podesłać na mostek jednego z moich młodszych oficerów, wyprowadzi was bezpiecznie na orbitę.
Z zaciśniętych ust kilku oficerów Królowej padły zduszone pomruki wściekłości. Sypiąca iskrami z fioletowych oczu Marra Korte okręciła się w fotelu spoglądając wyczekująco na Caruso.
W tej samej chwili na konsolecie Krixa zapłonęło kilka czerwonych lampek, a zielonkawa holoprojekcja sfery wokół fregaty zaczęła pulsować rzędami ostrzegawczych komunikatów.
- Na Tron! - krzyknął dowódca sekcji uzbrojenia, Lucius Nyder - To Czarna Róża!
Echo sarkastycznego śmiechu Mohra przetoczyło się po całym mostku fregaty. Prawie wszyscy załoganci stężeli w jednej chwili, zastygli w pozach dobitnie zdradzających wzburzenie. Bezgranicznie lojalni wobec Blackthornów, odebrali bardzo osobiście złośliwy przytyk pierwszego oficera Traska.
- Dobra, żartowałem - kontroler mostka Cerberusa zmienił w ułamku chwili ton, spoważniał uderzając w nutę jeszcze bardziej irytującego protekcjonalizmu - Zaniepokoił mnie ten niekontrolowany manewr korekcyjny. Wyglądało to na samoczynne uruchomienie silników manewrowych. Imperator mi świadkiem, sądziłem, że uderzycie w pirs. Jeśli chcesz, Krix, mogę ci podesłać na mostek jednego z moich młodszych oficerów, wyprowadzi was bezpiecznie na orbitę.
Z zaciśniętych ust kilku oficerów Królowej padły zduszone pomruki wściekłości. Sypiąca iskrami z fioletowych oczu Marra Korte okręciła się w fotelu spoglądając wyczekująco na Caruso.
W tej samej chwili na konsolecie Krixa zapłonęło kilka czerwonych lampek, a zielonkawa holoprojekcja sfery wokół fregaty zaczęła pulsować rzędami ostrzegawczych komunikatów.
- Na Tron! - krzyknął dowódca sekcji uzbrojenia, Lucius Nyder - To Czarna Róża!
Coś się znienacka wydarzyło, coś bardzo niedobrego - ale Krix potrzebuje kilku sekund, żeby ogarnąć potok płynących z sensorów informacji!
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Port Wander, opuszczone instalacje pod Bastionem Centralnym, 456.815.M41
Magos nie wiedział, co tamten szeptał do ucha przywódcy, ale podświadomie uznał, że mogą z tego wyniknąć niepotrzebne komplikacje.
Chcę tego. - warknął wskazując toporem na wichrzyciela - Wygląda na wyjątkowo tępego, w sam raz na serwitora przetwarzającego odpady organiczne.
Szturchnięcie trzonem topora na chwilę przerwało szepty.
Milcz, jesteś teraz własnością Omnizjasza, zachowuj się godnie. - wysyczał przez wokalizer - Oprócz niego wezmę tamtych, wyglądają na zdrowych i użytecznych. Chwała Maszynie, zabieraj resztę i wsiadajcie do wagonów, za chwilę uruchomię terminal i odeślę was do bazy.
Magos nie wiedział, co tamten szeptał do ucha przywódcy, ale podświadomie uznał, że mogą z tego wyniknąć niepotrzebne komplikacje.
Chcę tego. - warknął wskazując toporem na wichrzyciela - Wygląda na wyjątkowo tępego, w sam raz na serwitora przetwarzającego odpady organiczne.
Szturchnięcie trzonem topora na chwilę przerwało szepty.
Milcz, jesteś teraz własnością Omnizjasza, zachowuj się godnie. - wysyczał przez wokalizer - Oprócz niego wezmę tamtych, wyglądają na zdrowych i użytecznych. Chwała Maszynie, zabieraj resztę i wsiadajcie do wagonów, za chwilę uruchomię terminal i odeślę was do bazy.
Chciałbym zebrać w kupę niedoszły zaciąg marynarki z załogi Królowej i wichrzyciela. Z tego ostatniego naprawdę planuję zrobić serwitora w niedalekiej przyszłości /EVILS/.
Rogue Trader - Magos Eksplorator Diomedes
Degenesis - Bayer Werk (Scrapper)
Degenesis - Bayer Werk (Scrapper)
Port Wander, opuszczone instalacje pod Bastionem Centralnym, 456.815.M41
Drago spoglądał na wymianę zdań między Magosem i szemranymi Flociarzami. Jego ludzie nadal w skupieniu pilnowali swoich celów. Za to Vex ledwo mógł usiedzieć w miejscu.
Widział jak Magos tyka toporem najpierw gościa, z którym rozmawiał , potem gościa który odciągnął tego pierwszego.
Cos wisiało w powietrzu. Drago czuł wzbierające napięcie. Spiął się w sobie, odszukał wzrokiem przybocznego i przez wokalizer podał - Jeśli Magos będzie zagrożony.... wykonać...
I czekał aż to się stanie.
Drago spoglądał na wymianę zdań między Magosem i szemranymi Flociarzami. Jego ludzie nadal w skupieniu pilnowali swoich celów. Za to Vex ledwo mógł usiedzieć w miejscu.
Widział jak Magos tyka toporem najpierw gościa, z którym rozmawiał , potem gościa który odciągnął tego pierwszego.
Cos wisiało w powietrzu. Drago czuł wzbierające napięcie. Spiął się w sobie, odszukał wzrokiem przybocznego i przez wokalizer podał - Jeśli Magos będzie zagrożony.... wykonać...
I czekał aż to się stanie.
Ostatnio zmieniony 02 grudnia 2015, 06:20 przez Denver, łącznie zmieniany 1 raz.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Złota Komnata, 456.815.M41
Christo Barca uśmiechnął się kącikami ust czerpiąc oczywistą satysfakcję z kłopotów, w jakie wpadł rywal dynastii Blackthornów. Sarvus Trask starał się przemawiać z kamienną miną, ale seneszal gotów był pójść w zakład, że właściciel Cerberusa żałował z całych sił źle wybranego na wejście do Komnaty momentu.
Diakon Mefistofel rzadko obracał się w kręgach powiązanych ze światem kupieckim, toteż Trask mógł się słusznie postrzegać za największego tego dnia pechowca w całym Port Wander.
Rzecz jasna Barca był zdania, że pech rywala był ewidentnym łutem szczęścia dla jego własnej dynastii.
- Nie było mym zamiarem obrażanie tak dostojnego przedstawiciela Kościoła - zapewnił gromkim głosem Trask - By dać temu wyraz, pragnę kornie przekazać na cele ewangelizacyjnego funduszu ojca Mefistofela pięćdziesiąt tysięcy tronów w gotówce.
- Chyba na waciki - zarechotał cicho wychylony za barierkę Travitz - Teraz go dopiero wzburzył, zobaczysz. Będzie dobrze jak nie dostanie apopleksji.
Przykładający ogromne znaczenie do sposobu, w jaki go postrzegano, Christo Barca spojrzał na Tarvitza pełnym przygany wzrokiem.
- Okaż więcej szacunku duchownemu Eklezjarchii - powiedział z przesadną surowością - Imperator patrzy, Imperator słucha.
- Imperator strzeże - odparł spolegliwie infobroker, ponownie dotykając palcami swego amuletu. Zadowolony seneszal ponownie skierował uwagę na obu antagonistów, zafascynowany narastającym sporem dwóch wpływowych przedstawicieli imperialnych elit.
Christo Barca uśmiechnął się kącikami ust czerpiąc oczywistą satysfakcję z kłopotów, w jakie wpadł rywal dynastii Blackthornów. Sarvus Trask starał się przemawiać z kamienną miną, ale seneszal gotów był pójść w zakład, że właściciel Cerberusa żałował z całych sił źle wybranego na wejście do Komnaty momentu.
Diakon Mefistofel rzadko obracał się w kręgach powiązanych ze światem kupieckim, toteż Trask mógł się słusznie postrzegać za największego tego dnia pechowca w całym Port Wander.
Rzecz jasna Barca był zdania, że pech rywala był ewidentnym łutem szczęścia dla jego własnej dynastii.
- Nie było mym zamiarem obrażanie tak dostojnego przedstawiciela Kościoła - zapewnił gromkim głosem Trask - By dać temu wyraz, pragnę kornie przekazać na cele ewangelizacyjnego funduszu ojca Mefistofela pięćdziesiąt tysięcy tronów w gotówce.
- Chyba na waciki - zarechotał cicho wychylony za barierkę Travitz - Teraz go dopiero wzburzył, zobaczysz. Będzie dobrze jak nie dostanie apopleksji.
Przykładający ogromne znaczenie do sposobu, w jaki go postrzegano, Christo Barca spojrzał na Tarvitza pełnym przygany wzrokiem.
- Okaż więcej szacunku duchownemu Eklezjarchii - powiedział z przesadną surowością - Imperator patrzy, Imperator słucha.
- Imperator strzeże - odparł spolegliwie infobroker, ponownie dotykając palcami swego amuletu. Zadowolony seneszal ponownie skierował uwagę na obu antagonistów, zafascynowany narastającym sporem dwóch wpływowych przedstawicieli imperialnych elit.
Sami powiedzcie - czy jałmużna w wysokości 50.000 tronów nie jest obrazą majestatu Kościoła? 
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Mostek Królowej Cierni, 456.815.M41
Echo sarkastycznego śmiechu Mohra przetoczyło się po całym mostku fregaty. Prawie wszyscy załoganci stężeli w jednej chwili, zastygli w pozach dobitnie zdradzających wzburzenie. Bezgranicznie lojalni wobec Blackthornów, odebrali bardzo osobiście złośliwy przytyk pierwszego oficera Traska.
- Dobra, żartowałem - kontroler mostka Cerberusa zmienił w ułamku chwili ton, spoważniał uderzając w nutę jeszcze bardziej irytującego protekcjonalizmu - Zaniepokoił mnie ten niekontrolowany manewr korekcyjny. Wyglądało to na samoczynne uruchomienie silników manewrowych. Imperator mi świadkiem, sądziłem, że uderzycie w pirs. Jeśli chcesz, Krix, mogę ci podesłać na mostek jednego z moich młodszych oficerów, wyprowadzi was bezpiecznie na orbitę.
Z zaciśniętych ust kilku oficerów Królowej padły zduszone pomruki wściekłości. Sypiąca iskrami z fioletowych oczu Marra Korte okręciła się w fotelu spoglądając wyczekująco na Caruso.
W tej samej chwili na konsolecie Krixa zapłonęło kilka czerwonych lampek, a zielonkawa holoprojekcja sfery wokół fregaty zaczęła pulsować rzędami ostrzegawczych komunikatów.
- Na Tron! - krzyknął dowódca sekcji uzbrojenia, Lucius Nyder - To Czarna Róża!
Echo sarkastycznego śmiechu Mohra przetoczyło się po całym mostku fregaty. Prawie wszyscy załoganci stężeli w jednej chwili, zastygli w pozach dobitnie zdradzających wzburzenie. Bezgranicznie lojalni wobec Blackthornów, odebrali bardzo osobiście złośliwy przytyk pierwszego oficera Traska.
- Dobra, żartowałem - kontroler mostka Cerberusa zmienił w ułamku chwili ton, spoważniał uderzając w nutę jeszcze bardziej irytującego protekcjonalizmu - Zaniepokoił mnie ten niekontrolowany manewr korekcyjny. Wyglądało to na samoczynne uruchomienie silników manewrowych. Imperator mi świadkiem, sądziłem, że uderzycie w pirs. Jeśli chcesz, Krix, mogę ci podesłać na mostek jednego z moich młodszych oficerów, wyprowadzi was bezpiecznie na orbitę.
Z zaciśniętych ust kilku oficerów Królowej padły zduszone pomruki wściekłości. Sypiąca iskrami z fioletowych oczu Marra Korte okręciła się w fotelu spoglądając wyczekująco na Caruso.
W tej samej chwili na konsolecie Krixa zapłonęło kilka czerwonych lampek, a zielonkawa holoprojekcja sfery wokół fregaty zaczęła pulsować rzędami ostrzegawczych komunikatów.
- Na Tron! - krzyknął dowódca sekcji uzbrojenia, Lucius Nyder - To Czarna Róża!
Coś się znienacka wydarzyło, coś bardzo niedobrego - ale Krix potrzebuje kilku sekund, żeby ogarnąć potok płynących z sensorów informacji!
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Sala Ślepców, 456.815.M41
Coraz bardziej zmieszany Lorentz zesztywniał znienacka, uniósł bezwiednie ku skroniom obie dłonie. Stojący tuż obok Oleando Kassat zrobił to samo, jęknął na dodatek w sposób, który nie rozumiejącemu takiego zachowania Morganowi zmroził krew w żyłach.
Młodszy astropata otworzył usta biorąc głęboki oddech zrodzony z uczucia przemożnego szoku. Rozbrzmiewający w jego umyśle eteryczny śpiew orbitalnego chóru przeszedł na ułamek chwili w kakofonię brzmiących niezamierzonym fałszem nut. Skonfundowani bracia i siostry Lorentza musieli usłyszeć to samo, co astropata z Lathe i cantor tertius - coś, co wybiło ich z wyuczonego latami praktyki mentalnego transu.
Był to niesłychanie realistyczny widmowy krzyk cierpienia i rozpaczy, wydarty z umysłu istoty obdarzonej bliźniaczym darem, niemal niezrozumiały mimo intensywności przekazu tak wielkiej jak gdyby anonimowy astropata znajdował się na wyciągnięcie dłoni od Sali Ślepców.
- Ostrzeżenie! - wykrztusił mimowolnie Christian tracąc panowanie nad członkami i osuwając się na kolana przed nosem osłupiałego Blackthorna - Śmierć tysięcy... pożoga skrytobójcy... róża o czarnych płatkach...
Coraz bardziej zmieszany Lorentz zesztywniał znienacka, uniósł bezwiednie ku skroniom obie dłonie. Stojący tuż obok Oleando Kassat zrobił to samo, jęknął na dodatek w sposób, który nie rozumiejącemu takiego zachowania Morganowi zmroził krew w żyłach.
Młodszy astropata otworzył usta biorąc głęboki oddech zrodzony z uczucia przemożnego szoku. Rozbrzmiewający w jego umyśle eteryczny śpiew orbitalnego chóru przeszedł na ułamek chwili w kakofonię brzmiących niezamierzonym fałszem nut. Skonfundowani bracia i siostry Lorentza musieli usłyszeć to samo, co astropata z Lathe i cantor tertius - coś, co wybiło ich z wyuczonego latami praktyki mentalnego transu.
Był to niesłychanie realistyczny widmowy krzyk cierpienia i rozpaczy, wydarty z umysłu istoty obdarzonej bliźniaczym darem, niemal niezrozumiały mimo intensywności przekazu tak wielkiej jak gdyby anonimowy astropata znajdował się na wyciągnięcie dłoni od Sali Ślepców.
- Ostrzeżenie! - wykrztusił mimowolnie Christian tracąc panowanie nad członkami i osuwając się na kolana przed nosem osłupiałego Blackthorna - Śmierć tysięcy... pożoga skrytobójcy... róża o czarnych płatkach...
Morgan nic z tego nie rozumie, ale ma dość doświadczenia, by pojąć, że dzieje się coś ogromnie znaczącego... i niedobrego!
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Kancelaria Domu Visscher, 456.815.M41
Noszący bogate szaty gość zmarszczył czoło na dźwięk szorstkich słów, wyraźnie nienawykły do tak obcej dostojnikom Navis Nobilite bezpośredniości. Konsulariusz zakaszlał znacząco zwracając na siebie uwagę przybysza.
- Mój kuzyn bardzo poważnie traktuje nałożone nań kontraktem obowiązki - powiedział przepraszającym tonem Lucius Derro Visscher - Jego okręt odlatuje za kilka godzin, właściwie gotowił się już do wyjścia z kancelarii.
- Imperatorowi zatem dzięki, że zdążyłem na czas z wizytą - starszy wiekiem Nawigator w szatach Domu Mercator skinął głową zawierając w tym geście zarówno znak przyjęcia przeprosin jak i wyraz swej ulgi. Światło padające od kryształowego żyrandola skrzyło się ognistymi iskrami w rubinach naszytych na karmazynową opaskę przesłaniającą trzecie oko przybysza.
Gość założył ręce za plecy, przeszedł kilka kroków w stronę przeszklonego fragmentu ściany oferującego widok z wysokości pierwszego piętra na rozległy hol kancelarii. Jaskrawo oświetlony i pełen przemieszczającej się w swoich sprawach służby, hol pysznił się dwuskrzydłowymi wrotami odlanymi z brązu, osadzonymi w zewnętrznej ścianie rezydencji i bogato zdobionymi setkami sakralnych płaskorzeźb.
- Sprowadza mnie sprawa najwyższej wagi, niebywale istotna dla strategicznych interesów obu naszych Domów w Ekspansji Koronusa - przybysz odwrócił się plecami do przeszklonej ściany, wbił poważne spojrzenie w oblicza obu Nawigatorów Domu Visscher - Co więcej, stwarzająca bezpośrednie zagrożenie dla wielu członków naszych rodzin.
Dwaj Visscherowie słuchali słów gościa w skupieniu, uważnie analizując każdego jego słowo. Podświadomie gotowili się na usłyszenie rewelacji, które mogły zatrząść w posadach kancelarią Domu, ale nigdy nie sądziliby, że ich wyobrażenie mogło przyjąć równie literalną formę.
Przedstawiciel Domu Mercator otworzył usta w zamiarze przejścia do meritum, ale nie zdążył nic wyjaśnić.
Łaska i protekcja Boga-Imperatora opuściła go w ułamku znamiennej w konsekwencje sekundy.
Noszący bogate szaty gość zmarszczył czoło na dźwięk szorstkich słów, wyraźnie nienawykły do tak obcej dostojnikom Navis Nobilite bezpośredniości. Konsulariusz zakaszlał znacząco zwracając na siebie uwagę przybysza.
- Mój kuzyn bardzo poważnie traktuje nałożone nań kontraktem obowiązki - powiedział przepraszającym tonem Lucius Derro Visscher - Jego okręt odlatuje za kilka godzin, właściwie gotowił się już do wyjścia z kancelarii.
- Imperatorowi zatem dzięki, że zdążyłem na czas z wizytą - starszy wiekiem Nawigator w szatach Domu Mercator skinął głową zawierając w tym geście zarówno znak przyjęcia przeprosin jak i wyraz swej ulgi. Światło padające od kryształowego żyrandola skrzyło się ognistymi iskrami w rubinach naszytych na karmazynową opaskę przesłaniającą trzecie oko przybysza.
Gość założył ręce za plecy, przeszedł kilka kroków w stronę przeszklonego fragmentu ściany oferującego widok z wysokości pierwszego piętra na rozległy hol kancelarii. Jaskrawo oświetlony i pełen przemieszczającej się w swoich sprawach służby, hol pysznił się dwuskrzydłowymi wrotami odlanymi z brązu, osadzonymi w zewnętrznej ścianie rezydencji i bogato zdobionymi setkami sakralnych płaskorzeźb.
- Sprowadza mnie sprawa najwyższej wagi, niebywale istotna dla strategicznych interesów obu naszych Domów w Ekspansji Koronusa - przybysz odwrócił się plecami do przeszklonej ściany, wbił poważne spojrzenie w oblicza obu Nawigatorów Domu Visscher - Co więcej, stwarzająca bezpośrednie zagrożenie dla wielu członków naszych rodzin.
Dwaj Visscherowie słuchali słów gościa w skupieniu, uważnie analizując każdego jego słowo. Podświadomie gotowili się na usłyszenie rewelacji, które mogły zatrząść w posadach kancelarią Domu, ale nigdy nie sądziliby, że ich wyobrażenie mogło przyjąć równie literalną formę.
Przedstawiciel Domu Mercator otworzył usta w zamiarze przejścia do meritum, ale nie zdążył nic wyjaśnić.
Łaska i protekcja Boga-Imperatora opuściła go w ułamku znamiennej w konsekwencje sekundy.
...
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Port Wander, opuszczone instalacje, 456.815.M41
Magos Diomedes podejrzewał, że wichrzyciel nie doceni zaszczytu złożonej mu propozycji; że uwięziony w ciasnym świecie doczesnych emocji nie będzie rozumiał perspektyw otwierających się przed nim po zbawiennym dla duszy i ciała zabiegu lobotomizacji. W umyśle techkapłana pojawiły się wyobrażenia szlochów, błagania, nawet omdlenia, ale obdarzony złym wzrokiem młody werbownik zaskoczył magosa kolejnym aktem bluźnierstwa.
Poruszając się z zaskakującym refleksem, pchnięty do działania skrajną desperacją, pomagier szefa szajki wyciągnął z ukrytej na plecach kabury ciężki rewolwer o długiej perforowanej lufie i wymierzył go prosto w przesłonięte kapturem czoło Diomedesa.
Lewitująca na wysokości lewego ramienia magosa serwoczaszka zeskanowała odbezpieczoną z metalicznym szczękiem broń werbownika i wydała z siebie serię głośnych pisków.
- Nie dam sobie wyciąć mózgu! - wrzasnął młody człowiek, rozdygotanym i wibrującym histerią głosem - Nie pozwolę się dotknąć żadnemu z waszych rzeźników!
Wstrząśnięty ogromem herezji zawartej w krzyku werbownika, Diomedes skamieniał na całe półtorej sekundy.
Magos Diomedes podejrzewał, że wichrzyciel nie doceni zaszczytu złożonej mu propozycji; że uwięziony w ciasnym świecie doczesnych emocji nie będzie rozumiał perspektyw otwierających się przed nim po zbawiennym dla duszy i ciała zabiegu lobotomizacji. W umyśle techkapłana pojawiły się wyobrażenia szlochów, błagania, nawet omdlenia, ale obdarzony złym wzrokiem młody werbownik zaskoczył magosa kolejnym aktem bluźnierstwa.
Poruszając się z zaskakującym refleksem, pchnięty do działania skrajną desperacją, pomagier szefa szajki wyciągnął z ukrytej na plecach kabury ciężki rewolwer o długiej perforowanej lufie i wymierzył go prosto w przesłonięte kapturem czoło Diomedesa.
Lewitująca na wysokości lewego ramienia magosa serwoczaszka zeskanowała odbezpieczoną z metalicznym szczękiem broń werbownika i wydała z siebie serię głośnych pisków.
- Nie dam sobie wyciąć mózgu! - wrzasnął młody człowiek, rozdygotanym i wibrującym histerią głosem - Nie pozwolę się dotknąć żadnemu z waszych rzeźników!
Wstrząśnięty ogromem herezji zawartej w krzyku werbownika, Diomedes skamieniał na całe półtorej sekundy.
Scena naprawdę poruszająca dla każdego kapłana Kultu Omnimesjasza! Cóż za bluźnierstwo! Binaryka nie wystarczy, by opisać ogrom gniewu rosnącego w duszy Diomedesa! Jednak zanim Diomedes zdążył uczynić cokolwiek...
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Mostek Królowej Cierni, 456.815.M41
Krix nie odpowiedział na irytującą uwagę Mohra, skupiwszy się na spływających komunikatach. Wydało mu się, że szykuje się poważniejsza sprawa niż utarczki słowne z załogą Cerberusa.
Krix nie odpowiedział na irytującą uwagę Mohra, skupiwszy się na spływających komunikatach. Wydało mu się, że szykuje się poważniejsza sprawa niż utarczki słowne z załogą Cerberusa.
Czy koordynator Krix słusznie wyczuwa zagrożenie? Jeżeli tak to na wszelki wypadek rozkazuję włączyć systemy obronne.
Port Wander, opuszczone instalacje, 456.815.M41
Omnizjasz mi świadkiem że nie chciałem ich zabijać... Jak już zacznie się strzelanina to wyciągam bolter i walę w trybie full-auto w tego, który będzie akurat największym zagrożeniem. Jeżeli będzie kilka sukcesów to po dwóch boltach przenoszę ogień na kolejnego.
Przyjmuję deklarację na przyszłość
na razie jednak jesteś w stanie "Jednak zanim Diomedes zdążył uczynić cokolwiek..." - Kargan
Ostatnio zmieniony 02 grudnia 2015, 08:19 przez el009, łącznie zmieniany 1 raz.
Rogue Trader - Magos Eksplorator Diomedes
Degenesis - Bayer Werk (Scrapper)
Degenesis - Bayer Werk (Scrapper)
Sala Ślepców, 456.815.M41
Christian starał się zwracać w kierunku Kassata i przybierać pozy, które jego zdaniem miały wyrażać skupienie i uwagę, jednak efekt jaki udało mu się uzyskać sprawił, że w istocie przypominał teraz raczej sępa, którego natura obdarzyła zbyt wieloma kręgami i stawami.
Zażenowany swoim dziwacznym występem cofnął się.
Odchodząc kilka kroków do tył, będąc cały czas twarzą zwrócony w kierunku dygnitarzy, zdołał wywalczyć dla siebie miejsce, wśród skrzyń skrywających przyrządy metafizyczne niezbędne astropacie, gustowne ubrania wśród których prym wiodły czarne rękawiczki i zapas ulubionych tabletek odżywczych - zwłaszcza w jego ulubionym smaku widiańskiego nietoperza w potrawce, słowem podstawowe wyposażenie, każdego podróżnika Osnowy.
Czując się bezpiecznie w cieniu bagaży, zaczął lustrować otoczenie. Interesowało go wiele spraw, chciał przede wszystkim zaplanować możliwie najbardziej ergonomicznie wydajną trasę nawigacji. Chodziło naturalnie o nawigację po Okręcie, a nie Okrętu.
Chciał dostać się do swojej nowej kwatery, w celu wybiczowania się, to oczywiste, ale jak to zrobić?
Używał w tym celu równań opartych na krzywych Beziera, których eleganckie linie pozwalały mu jednocześnie zachowywać możliwie największy dystans od osób na statku, naturalnie z naciskiem uwzględniającym rangę, ale też jednocześnie, omijać... je, no te...
Tu Lorenz nabrał powietrza w płuca i pozwolił sobie na chwilę odprężenia, wypuszczając powietrze w dłuuuugim wydechu. Przecież w jego umyśle omal, nie pojawiło się słowo kobiety!
O ile nikt nie będzie wykonywał zmian swojego położenia, zaburzających entropię, którą uwzględnił w swoich równaniach, dotrze do swojej kwatery i nie będzie musiał z nikim rozmawiać, ani nie zbliży się do .... nich.

Tu można pozwolić sobie, na małe pytanie, które pozornie może zaburzyć logikę Christiana Lorenza.
Co by było gdyby otoczyć go kołem kobiet? Wyobraźmy sobie taką sytuację, Lorenz stoi otoczony wianuszkiem kobiet, chociażby niższych rangą oficerów mesy, zwanych niekiedy stewardesami, czy zaciskanie tego koła nie doprowadziłoby do sytuacji w której Lorenz musiałby, którejś dotknąć?
Ten pozorny paradoks, może bawić jedynie osoby nie obeznane z tajnikami czaso-przestrzeni. Otóż, w miarę zaciskania się kobiecego koła, dystans będzie zachowywany wykładniczo, czyli Lorenz zacznie się w pewnym momencie kurczyć. Jego klatka się zapadnie, łopatki zamienią się miejscami, proces będzie postępował nieustannie, aż dojdzie do tak dużego skupienia materii, że powstanie Osobliwość.
Nawet neofita nawigacji kosmicznej wie, że Osobliwość zaginająca czasoprzestrzeń, sprawi że strzałka czasu Christiana Lorenza zaczęłaby w takim układzie poruszać się inaczej, niż strzałka kobiecego koła, a więc w miarę zbliżania się kobiet, on "zwalniałby" proces ich zbliżania się do siebie, tworząc anomalię, znaną jako czarna dziura.
Podsumowując, w żadnym układzie odniesień, nie jest możliwe stworzenie takiej sytuacji w której Christian Lorenz mógłby zbliżyć się do kobiety, nawet w układzie zawierającym większą niż trzy, liczbę wymiarów.
Czekał zadowolony z przygotowanej dla siebie trasy, która pozwoli mu przemknąć do jego sali, i rozłożyć ukochane przyrządy, posegregować rękawiczki i ułożyć tabletki smakowe zgodnie z stratygrafią ich sekwencji witamin.
Christian starał się zwracać w kierunku Kassata i przybierać pozy, które jego zdaniem miały wyrażać skupienie i uwagę, jednak efekt jaki udało mu się uzyskać sprawił, że w istocie przypominał teraz raczej sępa, którego natura obdarzyła zbyt wieloma kręgami i stawami.
Zażenowany swoim dziwacznym występem cofnął się.
Odchodząc kilka kroków do tył, będąc cały czas twarzą zwrócony w kierunku dygnitarzy, zdołał wywalczyć dla siebie miejsce, wśród skrzyń skrywających przyrządy metafizyczne niezbędne astropacie, gustowne ubrania wśród których prym wiodły czarne rękawiczki i zapas ulubionych tabletek odżywczych - zwłaszcza w jego ulubionym smaku widiańskiego nietoperza w potrawce, słowem podstawowe wyposażenie, każdego podróżnika Osnowy.
Czując się bezpiecznie w cieniu bagaży, zaczął lustrować otoczenie. Interesowało go wiele spraw, chciał przede wszystkim zaplanować możliwie najbardziej ergonomicznie wydajną trasę nawigacji. Chodziło naturalnie o nawigację po Okręcie, a nie Okrętu.
Chciał dostać się do swojej nowej kwatery, w celu wybiczowania się, to oczywiste, ale jak to zrobić?
Używał w tym celu równań opartych na krzywych Beziera, których eleganckie linie pozwalały mu jednocześnie zachowywać możliwie największy dystans od osób na statku, naturalnie z naciskiem uwzględniającym rangę, ale też jednocześnie, omijać... je, no te...
Tu Lorenz nabrał powietrza w płuca i pozwolił sobie na chwilę odprężenia, wypuszczając powietrze w dłuuuugim wydechu. Przecież w jego umyśle omal, nie pojawiło się słowo kobiety!
O ile nikt nie będzie wykonywał zmian swojego położenia, zaburzających entropię, którą uwzględnił w swoich równaniach, dotrze do swojej kwatery i nie będzie musiał z nikim rozmawiać, ani nie zbliży się do .... nich.

Tu można pozwolić sobie, na małe pytanie, które pozornie może zaburzyć logikę Christiana Lorenza.
Co by było gdyby otoczyć go kołem kobiet? Wyobraźmy sobie taką sytuację, Lorenz stoi otoczony wianuszkiem kobiet, chociażby niższych rangą oficerów mesy, zwanych niekiedy stewardesami, czy zaciskanie tego koła nie doprowadziłoby do sytuacji w której Lorenz musiałby, którejś dotknąć?
Ten pozorny paradoks, może bawić jedynie osoby nie obeznane z tajnikami czaso-przestrzeni. Otóż, w miarę zaciskania się kobiecego koła, dystans będzie zachowywany wykładniczo, czyli Lorenz zacznie się w pewnym momencie kurczyć. Jego klatka się zapadnie, łopatki zamienią się miejscami, proces będzie postępował nieustannie, aż dojdzie do tak dużego skupienia materii, że powstanie Osobliwość.
Nawet neofita nawigacji kosmicznej wie, że Osobliwość zaginająca czasoprzestrzeń, sprawi że strzałka czasu Christiana Lorenza zaczęłaby w takim układzie poruszać się inaczej, niż strzałka kobiecego koła, a więc w miarę zbliżania się kobiet, on "zwalniałby" proces ich zbliżania się do siebie, tworząc anomalię, znaną jako czarna dziura.
Podsumowując, w żadnym układzie odniesień, nie jest możliwe stworzenie takiej sytuacji w której Christian Lorenz mógłby zbliżyć się do kobiety, nawet w układzie zawierającym większą niż trzy, liczbę wymiarów.
Czekał zadowolony z przygotowanej dla siebie trasy, która pozwoli mu przemknąć do jego sali, i rozłożyć ukochane przyrządy, posegregować rękawiczki i ułożyć tabletki smakowe zgodnie z stratygrafią ich sekwencji witamin.
Nie wiem czy Octavian nie czytał wszystkich poprzednich postów, czy może nadmiar smakowych tabletek spowodował tego posta niemniej proszę go traktować jako... hipotetyczną przyszłość. Bardzo hipotetyczną. Póki co stoi wraz z catorem teriusem i wywala jęzor (bo gałów już nie może niestety wybałuszyć) w bezradnej niby-agonii
Ostatnio zmieniony 02 grudnia 2015, 11:36 przez Octavian, łącznie zmieniany 1 raz.
Je?li chcia?by? ze mn? porozmawia?, a moje wypowiedzi uzna?e? za chaotyczne; uwa?asz, ?e nadu?ywam skrótów my?lowych lub z innego powodu potrzebujesz pomocy w nawi?zaniu ze mn? kontaktu, popro? o ni? moich przyjació? z Tawerny - Lew, ^IvE, huth.
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Mostek Królowej Cierni, 456.815.M41
Kanciasty frachtowiec o masie przekraczającej swą wielkością parametry fregaty typu Sword przerwał bez ostrzeżenia manewr odejścia na wysoką orbitę Port Wander. Wbijając wzrok w wyświetlane z zawrotną szybkością komunikaty projektora Krix poczuł na czole krople lodowatego potu.
Czarna Róża zaczęła się przemieszczać z rosnącą prędkością w przeciwną stronę, ku masywnym kształtom orbitalnej stacji. Jej poczwórnie sprzężone dysze plazmowego napędu płonęły jaskrawoniebieską poświatą sygnalizując uruchomienie reaktora w trybie maksymalnej wydajności.
Caruso wyrzucił z siebie kodową frazę dla alarmu bojowego, nim jeszcze zdążył pojąć istotę zagrożenia, ale obsada jego mostka dopiero zaczynała reagować na wykrzyczane błyskawicznie słowa.
Analizujący sytuację umysł Krixa przetwarzał alternatywne scenariusze z szybkością nieosiągalną dla zwyczajnego śmiertelnika, pozbawionego doświadczenia i wiedzy wyniesionej z lat spędzonych na mostkach kosmicznych okrętów.
Mimo to pracował zbyt wolno, by nadążyć za przyśpieszającym w zawrotnym tempie frachtowcem, zmierzającym po kolizyjnej trajektorii wprost na połyskujące srebrzyście konstrukcje górnych poziomów stacji.
W eterze panował kompletny chaos złożony z dziesiątków nakładających się na siebie ludzkich krzyków, stłumionych na dodatek dzwonkami alarmowych klaksonów. Krix ledwie rozumiał część wypełniających słuchawki komunikatów, odnotowując w myśli rozpaczliwe rozkazy słane w eter przez kontrolerów przestrzeni Port Wander.
Dziesięć sekund. Na tyle w przybliżeniu oblany zimnym potem Caruso ocenił przedział czasu dzielący thicalański frachtowiec od uderzenia w zewnętrzną strukturę stacji.
Trzy sekundy później dwie masywne wieże laserowych baterii na najdłuższych wysięgnikach stacji obróciły się w stronę mijającego je frachtowca. Każda z nich miała rozmiary dziesięciopiętrowego habitatu, chociaż w skali kosmicznej przestrzeni trudno to było sobie uzmysłowić. Każda dysponowała też akumulatorami wystarczającymi do wypalenia w burcie Królowej dziury o średnicy pięciu metrów, obracającej w nicość wszystko na głębokość co najmniej pięćdziesięciu metrów.
Ciągnięta przez holowniki fregata znalazła się w czwartej sekundzie kalkulacji niemal dokładnie pomiędzy obiema wieżami strzeleckimi i Czarną Różą, przesłaniając swą mniejszą sylwetą kanciasty kształt Vagabonda.
Piąta sekunda.
Caruso Krix przestał rejestrować słuchem krzyki oficerów mostka, nie zauważał panującego wokół harmideru. Jego umysł skupił się wyłącznie na ulegającej ciągłej zmianie projekcji.
Kanciasty frachtowiec o masie przekraczającej swą wielkością parametry fregaty typu Sword przerwał bez ostrzeżenia manewr odejścia na wysoką orbitę Port Wander. Wbijając wzrok w wyświetlane z zawrotną szybkością komunikaty projektora Krix poczuł na czole krople lodowatego potu.
Czarna Róża zaczęła się przemieszczać z rosnącą prędkością w przeciwną stronę, ku masywnym kształtom orbitalnej stacji. Jej poczwórnie sprzężone dysze plazmowego napędu płonęły jaskrawoniebieską poświatą sygnalizując uruchomienie reaktora w trybie maksymalnej wydajności.
Caruso wyrzucił z siebie kodową frazę dla alarmu bojowego, nim jeszcze zdążył pojąć istotę zagrożenia, ale obsada jego mostka dopiero zaczynała reagować na wykrzyczane błyskawicznie słowa.
Analizujący sytuację umysł Krixa przetwarzał alternatywne scenariusze z szybkością nieosiągalną dla zwyczajnego śmiertelnika, pozbawionego doświadczenia i wiedzy wyniesionej z lat spędzonych na mostkach kosmicznych okrętów.
Mimo to pracował zbyt wolno, by nadążyć za przyśpieszającym w zawrotnym tempie frachtowcem, zmierzającym po kolizyjnej trajektorii wprost na połyskujące srebrzyście konstrukcje górnych poziomów stacji.
W eterze panował kompletny chaos złożony z dziesiątków nakładających się na siebie ludzkich krzyków, stłumionych na dodatek dzwonkami alarmowych klaksonów. Krix ledwie rozumiał część wypełniających słuchawki komunikatów, odnotowując w myśli rozpaczliwe rozkazy słane w eter przez kontrolerów przestrzeni Port Wander.
Dziesięć sekund. Na tyle w przybliżeniu oblany zimnym potem Caruso ocenił przedział czasu dzielący thicalański frachtowiec od uderzenia w zewnętrzną strukturę stacji.
Trzy sekundy później dwie masywne wieże laserowych baterii na najdłuższych wysięgnikach stacji obróciły się w stronę mijającego je frachtowca. Każda z nich miała rozmiary dziesięciopiętrowego habitatu, chociaż w skali kosmicznej przestrzeni trudno to było sobie uzmysłowić. Każda dysponowała też akumulatorami wystarczającymi do wypalenia w burcie Królowej dziury o średnicy pięciu metrów, obracającej w nicość wszystko na głębokość co najmniej pięćdziesięciu metrów.
Ciągnięta przez holowniki fregata znalazła się w czwartej sekundzie kalkulacji niemal dokładnie pomiędzy obiema wieżami strzeleckimi i Czarną Różą, przesłaniając swą mniejszą sylwetą kanciasty kształt Vagabonda.
Piąta sekunda.
Caruso Krix przestał rejestrować słuchem krzyki oficerów mostka, nie zauważał panującego wokół harmideru. Jego umysł skupił się wyłącznie na ulegającej ciągłej zmianie projekcji.
Pięć sekund na reakcję! Krix ma następujące opcje: uruchomić natychmiast ekrany energetyczne, co osłoni okręt przed laserową salwą, ale niestety zniszczy holowniki nie dając żadnych szans na przeżycie ich załogom; gwałtowny manewr korekcyjny, który być może pozwoli zejść na czas poniżej linii ostrzału; pozostanie na obecnej pozycji z ryzykiem przypadkowego trafienia przez baterie obronne. Dla przypomnienia, Królowa jest dokładnie pomiędzy bateriami i Czarną Różą!
Vojtasie, szybko szybko
Co robisz?!
Vojtasie, szybko szybko
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 150 times
Sala Ślepców, 456.815.M41
Nie zrozumiał od razu. Wpierw wydawało mu się, że nowy astropata jest jakby nie obecny myślami. Jakby błądził gdzieś wyobrażając sobie te wszystkie wspaniałe miejsca jakie mu przyjdzie obejrzeć na pokładzie Królowej Cierni. Albo jakby nie zainteresowany rozmową o jego własnej przyszłości myślał o przysłowiowej "dupie Maryni". I nagle taka porażająca zmiana zachowania...
Blackhorn ze zdziwieniem spojrzał na zachowanie Lorentza i już miał poprosić o wytłumaczenie cantora tego niezwykłego zachowania jego pupila, kiedy dostrzegł też dziwny grymas na twarzy tertiusa.
Zimny pot wystąpił mu na plecach. W Osnowie działo się coś bardzo, bardzo niedobrego...
- Co z wami?! Straże? Co się tutaj dzieje? - rzucił w kierunku pilnujących zbliżając się szybko w stronę astropatów z zamiarem ich podtrzymania. Już wyciągał rękę... ale zatrzymał ją w pół drogi. Brzydził się ich dotknąć. I bał się że może się to "coś" przenieść i na jego, miłą w oczach Imperatora, sylwetkę.
Nie zrozumiał od razu. Wpierw wydawało mu się, że nowy astropata jest jakby nie obecny myślami. Jakby błądził gdzieś wyobrażając sobie te wszystkie wspaniałe miejsca jakie mu przyjdzie obejrzeć na pokładzie Królowej Cierni. Albo jakby nie zainteresowany rozmową o jego własnej przyszłości myślał o przysłowiowej "dupie Maryni". I nagle taka porażająca zmiana zachowania...
Blackhorn ze zdziwieniem spojrzał na zachowanie Lorentza i już miał poprosić o wytłumaczenie cantora tego niezwykłego zachowania jego pupila, kiedy dostrzegł też dziwny grymas na twarzy tertiusa.
Zimny pot wystąpił mu na plecach. W Osnowie działo się coś bardzo, bardzo niedobrego...
- Co z wami?! Straże? Co się tutaj dzieje? - rzucił w kierunku pilnujących zbliżając się szybko w stronę astropatów z zamiarem ich podtrzymania. Już wyciągał rękę... ale zatrzymał ją w pół drogi. Brzydził się ich dotknąć. I bał się że może się to "coś" przenieść i na jego, miłą w oczach Imperatora, sylwetkę.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein