Sanite, blok centralny III piętro, 30 października, 4 godzin i 25 minut do północy.
- Stój David! - zakrzyknął Baart ale było nieco za późno. David jak wystrzelony z procy pomknął w amoku za swoimi mrzonkami. Strzeliły zamykane przez niego drzwi do pomieszczenia ochrony kiedy pędem wybiegł na korytarz...
[center]***[/center]
Przytulony do ściany Erwin czekał na wejście obcych. Nagle jakieś drzwi strzeliły gdzieś w głębi korytarza. Z kolei przez drzwi przy których stał najpierw usłyszał urwane przekleństwo a potem pojedynczy wystrzał z broni...
- W głowę, celuj w głowę! - warknął doktor Markov.
Kolejny wystrzał.
- Chybiłeś, to jeden od Lavaseca za nim!
Niemal od razu Erwin usłyszał jeszcze tupot butów na szpitalnym korytarzu który szybko zaczął się oddalać.
[center]***[/center]
Na dźwięk huku Pascal odstąpił jak oparzony od drzwi od wejściowych, które zamierzał przemierzyć za uciekającym Davidem.
- Czy to był wystrzał? Taki prawdziwy? - zapytał przerażony Pascal. - Nie, nie możliwe... - pokręcił głową sam siebie uspokajając - ...To chyba komuś upadła pokrywka od garnka, czy coś&... wszystko będzie dobrze Pascalu...
Mimo, że usilnie sam sobie to starał wmówić, nie wyglądał dla Baarta na szczególnie przekonanego.
Podkład :
https://www.youtube.com/watch?v=0hSjEa2JrbA
Nastała cisza. Każdy nasłuchiwał togo coś się działo na korytarzu...
W tle szeleściła elektronika, wyświetlając obrazy z kamer. Baart złapał za urządzenia do kontroli nagrywania, chcąc być może przełączyć na kamerę, która właśnie szklanym okiem śledziła krwawy bieg zdarzeń na korytarzu. Przez chwilę walczył z przełączaniem, nie szło mu najlepiej. Strzelista myśl o pomoc w tym chaosie pomknęła w kierunku niebios niosąc na swych skrzydłach żarliwą prośbę o nadzwyczajne wsparcie.*
Z wolna jego ręce zaczęły same pracować w losowej zdawałoby się kolejności wciskać jakieś przyciski, z równą sprawnością jak robił to przed chwilą David. To co wyświetliło się na monitorze nie było tym czego się spodziewał...
[center]WIZJE ZE SZKLANYCH OCZU[/center]
KAMERA 96 Sanite, blok wschodni parter, 30 października, 6 godzin i 35 minut do północy.
Miejsce robót. Obraz nie jest w pełni widoczny. Oko kamery jest nieudolnie zasłonięte przez jakiś gałgan. Niewyraźnie widać sylwetki kilku pracowników ubranych w firmowe stroje. Właśnie przebijają jedną ze ścian. Rzucają się wszyscy do dziury ale za chwilę odchodzi do sceny wyraźnego rozczarowania i jakichś niesnasek między nimi. Jedne irytuje się wyjątkowo mocno i zdejmując czapkę wali nią o ziemię. Wyraźnie widać charakterystyczne włosy Erwina.
Po chwili wbiega Pascal. Wyraźnie się spieszy i zerka co chwilę na za ramie. Niesie coś jakby wieszak z ubraniami. Reszta szybko dobiega do niego, gestykulują, kolejny ściąga czapkę i przeciera czoło... to Ahmed. Wszyscy energicznie o czymś rozmawiają. Po chwili szybko przebierają się w ubrania jakie przyniósł Pascal. Lavasec coś im tłumaczy, wyraźnie dowodzi grupą wydając polecenia. Robotnicy się przebierają, deJong jest najszybszy...
W czasie kiedy się przebierając Pascal bierze łom i trzymając go w pogotowiu patrzy z obawą na korytarz jakim przybył. Erwin sprowadza nóż i rewolwer. David chwyta za młotek.
Ruszają korytarzem idąc bardzo energicznie. Przewodzi im Pascal. Kiedy mijają kamerę wyglądają na zabójczo zdeterminowanych. Ahmed nagle rzuca parę słów i wraca po coś co jest poza zasięgiem kamery. Już nie wraca.
KAMERA 66 Sanite, blok centralny, sekretariat, 30 października, 6 godzin i 28 minut do północy.
Mężczyźni docierają do sekretariatu. Julia wstaje energicznie zza biurka wykrzykując coś w ich stronę. Erwin wyciąga w jej kierunku otwartą dłoń a sekretarka upada za biurko jak szmaciana lalka której ktoś podciął w jednej chwil sznurki.
Nie zwalniają idą prosto na drzwi do gabinetu. Szarpią się próbując otworzyć. W końcu Pascal łapie za łom z zamiarem ich wyważenia. Nie zdąża, drzwi otwierają się samoczynnie, bardzo powoli. Mężczyźni zamierają w bezruchu jakby w środku mrocznego gabinetu, do którego nie sięga już oko kamery, zobaczyli coś niezwykłego...
KAMERA 96 Sanite, blok wschodni parter, 30 października, 6 godzin i 31 minut do północy.
Ahmed zostaje sam. Znika z zasięgu kamer by po chwili pojawić się z kartonowym pudłem z którego wystają świeczniki, kadzidła, jakaś pokryta rysunkami czaszka i inne równie osobliwe szpargały. Z drugiej strony dociera Markov prowadząc ze sobą obu sanitariuszy. Za nimi stoją Camile i Numbi ubrani w szpitalne kafatny. Ahmed delikatnie odstawi pudło na starą szafkę. Dochodzi do wymiany zdań między doktorem a Ahmedem. Nagle Omar rzuca do kartonu wyciąga i zaczyna odkręca jakiś podejrzany słoik z dziwnym niewyraźnym znakiem. Chwyta się za czoło jakby tracił siły. Doktor się śmieje. Słoik upada tłukąc się na podłodze. Ahmed zatacza się i wyraźnie walcząc sięga ostatkiem sił po coś jakby kredę z pudła... Idąc jak pijany wchodzi do jednego z pomieszczeń do którego nie zaglądaliście. Bełkoce coś w stronę doktora, ten przestaje się śmiać i z wyraźnym strachem biegiem rusza korytarzem, którym poszli Pascal i reszta. Ruszają za nim sanitariusze. Na miejscu zostaje tylko Camile i Numbi, którzy zaczynają się przebierać… Ahmed już nie wychodzi z ciemnego pomieszczenia do jakiego zataczając się wszedł ostatkiem sił.
KAMERA 66 Sanite, blok centralny, sekretariat, 30 października, 6 godzin i 27 minut do północy.
Grupa Pascala nagle zaczyna się dziwnie zachowywać. Zaczynają się chwiać, łapać za głowę, ktoś kuca by za chwilę niemal się czołgać na kolanach. Tylko Erwin zdaje się to znosić. Przyklęka ale jaki jedyny wpatruje się w mrok gabinetu. Nagle zaczyna z trudem się podnosić, pochylony w stronę posadzki David kładzie mu rękę na ramieniu, wydaje się jakby jako jedyni odzyskiwali siły. Erwin rozpina skórzaną kurtkę demonstrując tatuaż na swej piersi, wyrzuca nagle ramiona w powietrze, odrzuca głowę do tyłu. Wygląda jakby krzyczał coś albo inkantował. Pozostali zaczynają się podnosić z klęczek, wyraźnie odzyskują siły. Baart wyrzuca rękę w kierunku okna, które momentalnie się otwiera wpuszczając powiew wiatru. Pierwszy niezwykle jasny błysk burzy za oknem oświetla pomieszczenie. Przez chwile widać zarys postaci w gabinecie. Grupa Pascala wyraźnie odzyskuje impet jak zapaśnik, który na chwilę zamarł w bezruchowym zwarciu z przeciwnikiem ale nagle zaczyna napinać się i przeważać.
Nagle do pomieszczenia wpadają sanitariusze i Markov. Sytuacja zmienia się diametralnie. W ruch idą paralizatory jeden w Pascala drugi w Davida. Rzucają się do środka robi się zamęt. Julia podnosi się krzycząc. Ervin trzyma dwie otwarte dłonie jedną w kierunku Markova drugą w stronę gabinetu. Słabnie wyraźnie, spogląda raz w jedną stronę raz w drugą z nosa leci mu krew. Dawid rzuca się na jednego z sanitariuszy uczepiając w pasie ratuje Baarta przed uderzeniem, krzyczy coś niezrozumiale. Baart zwleka tylko sekundę i zaraz puszcza się pędem na zewnątrz sekretariatu...
KAMERA 6 Sanite, blok centralny, klatka schodowa, 30 października, 6 godzin i 19 minut do północy.
DeJong wybiega z sekretariatu i na złamanie karku biegnie sprintem przez korytarz. Wbiega na kałużę ciemnej cieczy. Ślizga się niezgrabnie ale nie upada. Widać obrzydzenie na jego twarzy, kiedy na ścianie na jakiej się podpiera by uchronić od upadku, widzi ten odcisk ludzkiej dłoni z tej samej substancji co na podłodze. Zrywa się i zbiega na dół.
KAMERA 2 Sanite, blok centralny, parter hol, 30 października, 6 godzin i 17 minut do północy.
Baart wybiega do holu głównego, przez chwile mocuje się z panelem przy pancernych drzwiach wyjściowych. Wciska szybko kod ale ten nie działa. Drzwi pozostają zamknięte. Próbuje jeszcze kilka razy oglądając się co chwila nerwowo na schody, którymi przybiegł. W końcu za którymś razem panel błyska zielenią. Baart rusza do wyjścia zewnętrznego jakby go sam diabeł gonił. Drzwi pozostają otwarte.
KAMERA 1 Sanite, blok centralny, parter kamera zewnętrzna przy , 30 października, 6 godzin i 15 minut do północy.
Baart wybiega w mżawkę z budynku w kierunku parkingu. Na chwilę zwalnia na dziedzińcu jakby się wahał w którą stronę pobiec. Już po chwili rusza jednak pędem w kierunku czarnego auta. Zatrzymuje się, otwiera bagażnik i…. zamiera w bezruchu. Przełamuje się. Pochyla się nad jego zawartością wrzucając coś do kieszeni. Otwiera samochód ale robi to coraz wolniej jakby tracił przekonanie do swoich działań. Wsiada do auta i odpala silnik ale nie zamyka drzwi, nie rusza. Przez chwilę widać jego twarz w świetle jak siedzi w samochodzie, jest bez wyrazu czy emocji. Silnik pracuje kilka minut jałowo. DeJong gasi silnik, wysiada i zapala papierosa. Robi to trochę jak sztywny automat. Pali pod drzewem patrząc się gdzieś nad kamerą, po czym wraca spokojnie do budynku jakby się nic nie stało. Dzwoni do drzwi, jego twarz nie zdradza już żadnych uczuć...
KAMERA 96 Sanite, blok wschodni parter, 30 października, 6 godzin i 14 minut do północy.
Przebrany Camile zanosi kartonowe pudło do pomieszczenia w którym przebywa Ahmed. Po czym znika z kadru. Po paru minutach do pomieszczenia zaczyna się skradać Numbi z młotkiem w dłoni, rozgląda się uważnie, wygląda jakby zamierzał zrobić coś strasznego. Kiedy jest już przy wejściu przyczajony by wbiec i zadać cios jakiś cień pada na kamerę. Obraz śnieży. Z prawej strony w kadr wodzi karłowata postać i z zamachu z dwóch dłoni wali Numbiego w głowę łopatą. Kamera śnieży i zanika razem z pierwszym spadkiem prądu.
Zachęcam do zajrzenia do paru pierwszych postów by przypomnieć sobie kilka nie istotnych wówczas szczegółów.
Deklaracje, deklaracje...
Ahmed wygląda na to, ze przy pomocy ducha uwięziłeś właśnie Erwina i nie wiem czy właśnie nie zabiłeś Davida. No bo jak ma się skryć będąc na korytarzu jak wszystko pozamykane?
Baart trzyma kluczyki? Nie wiem czy Ahmed wyrywa mu je z kieszeni czy ogląda seans. Czy rozegracie to fabularnie, czy może mam coś turlać?
To jak, GRAMY DALEJ?