PBF - Wybawiciel

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 29 listopada 2015, 02:02

- Kutasairzu, gadaj co jest na tych płytach! No mów! - wrzeszczał Ahmed, co prawda już nie bijąc ale nadal szarpiąc ochroniarza.
- ...X... jest... na nich X... - wybełkotał ochroniarz przez bąble krwi na ustach, jego ręka wskazała stół na którym obok niedokończonego posiłku, była przygotowana do zabrania niewielka paczka. Ahmed rozejrzał się szybko za czymś czym mógłby związać ochroniarza. Przy boku jego paska obok karty magnetycznej znalazł zaciskowe opaski. Pascal pomagał mu jak potrafił, pogwizdywał przy tym cichutko minuet Bacha. Ahmed spojrzał na niego ze zdziwieniem.

- Przepraszam... to mnie zawsze uspakaja... - powiedział wychwytując spojrzenie. -To wszystko na pewno ma jakieś logiczne wyjaśnienie... ta klamka... wiem co widziałem... ja nie oszalałem... Prawda panie Omarze? - Ręce mu drżały przy krępowaniu ochroniarza. - Wszystko będzie dobrze Pascalu, wszystko się wyjaśni... - pociągnął nosem próbując powstrzymać napływ śluzów. - To przez ten dym, oczy łzawią...

Kiedy Pascal kończył wycierać chusteczką nos, Ahmed ruszył w kierunku stolika. Papierowe opakowanie zawierało kilkanaście uszeregowanych płyt kompaktowych każda z numeracją poprzedzoną napisem czerwonym flamastrem "Pacjent X sesja numer...". Paczka wyglądała jakby ktoś przygotował by ją stąd za chwilę zabrać.

- Panie Pascalu...? - zapytał Baart i zniknął w drugim pomieszczeniu. Pascal ruszył za nim. David i Baart patrzyli się na to co wyświetlały kamery tyle, że na różne monitory. Na tym który obserwował deJong widać było ich korytarz a na nim dwóch mundurowych i doktora. Szykowali się do wkroczenia do jakiegoś pomieszczenia. Medyk coś im tłumaczył gestykulując przygotowywanym zastrzykiem, policjanci zaś odbezpieczyli kabury. Nie wyglądało to jakby mieli przebierać w środkach...

Na monitorze Davida szalały z kolei czarno-białe szumy świadczące o uszkodzonej kamerze. Nagrania nie było ale Beltfort puszczał i przewijał nagranie bez ustanku, nie wlepiając w niego wzrok przez cały czas. Wydawał się skrajnie pobudzony.

- Widzicie! Widzicie to moja Ann! Ona tutaj jest... - David pokazywał lewą dłonią na jeden z monitorów, którego zapis sprzed trzech godzin cofał i puszczał bez ustanku a prawą zaczął bezceremonialnie potrząsać Baartem próbując zwrócić jego uwagę. Wyglądało na to, że dla niego obsługa tych wszystkich kamer nie stanowi najmniejszego problemu. Przełączał kilka innych wyświetlając nagrania z różnych korytarzy sprzed trzech godzin. Na jednym z nich mignął charakterystyczny garnitur deJonga. - Te skurwysyny trzymają ją w piwnicy! - złapał się za głowę uświadamiając przerażającą prawdę - To ona tam na dole tak wyła. A ja nic nie zrobiłem!

Nie myśląc dłużej opętany myślą o Ann, David ruszył w kierunku drzwi na korytarz.

[center]***[/center]
Wciągnął parę łyżek zupy ale leżąca teraz obok niego na talerzu ręka nie dawała mu spokoju. Odsunął talerz zupy z łyżką i zabrał się za krojenie dłoni. Ilość szczegółów tej podróby była imponująca. Kiedy rozkroił dłoń, widział wyraźnie przekrojone, ścięgna i żyły. Ilość kości też jakby się zgadzała. Obrócił dłoń na drugą stronę. Miała długie paznokcie. Nieco za długie jak na jego gust. Czerwona farba jaka z nich poschodziła tu i ówdzie pod wpływem temperatury sugerowała jasno...

Nagle cichy dźwięk przy drzwiach całkowicie pochłonął jego uwagę. Znał go bardzo dobrze z rodzinnych stron. Był to odgłos odbezpieczanej broni.
Po pierwsze sorry Panowie za opóźnienie ale jak gracze znikają to i ja tracę ochotę. No ale jedziemy bo od jutra może się zwiększy frekwencja ponieważ wraca Dobro. To pozytywna wieść bo zła to macie w nadmiarze.

Akcja zatrzymana przed wejściem policji na kolację do kanibala Ervina. Nigdy by tam nie stali jakby się drużyna na własne życzenie nie stukała i nie tłukła.

* Gdyby deJong wpadł na pomysł użycia arkany przy gaszeniu to być może miałby "farta" i by coś znalazł a teraz już jest po jabłkach. Podpowiadam na drugi raz, że ta arkana jest na zasadzie przechylenia szczęścia przy losowych rzeczach a nawet wbrew fabule. Mag to jeden z niewielu systemów gdzie gracze naprawdę współtworzą scenariusz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 29 listopada 2015, 08:36

https://youtu.be/PSoOFn3wQV4 -podkładzik

Uspokajająca melodia płynęła leniwie z taniego chińskiego radyjka, gdy Ervin oglądał właśnie z ciekawością doskonale wykonany gadżet. Czuł wścibskie oczka wszechobecnych kamer i zdawał sobie sprawę, że temat musi pociągnąć do końca, by dobrze wypaść. Nagroda musiała być niezła, pewnie podpisał jakieś papiery na haju i o tym zapomniał.. tak, to musiało być to.

...farba złazi.. -uśmiechnął się triumfalnie- .. teraz byle tylko nie dać nic po sobie poznać i po prostu ciągnąć tę szopkę, aż inni wymiękną i odpadną... -wyszczerzył zęby w całej swej mizernej bądź co bądź okazałości. Rozpracował cwaniaków z tego poronionego Big Brothera. Sprytnie to wykombinowali, aby wszystkich skołować. W tej sytuacji nawet jak coś odpierdoli, to telewidzowie.... Kurwa! Zajebiście! Można nieźle pohulać. Sięgnął po nóż.

Odgłos odbezpieczanej broni wyrwał go z zamyślenia.

Broń! Ktoś zgarnął mojego gnata. -szybka analiza podpowiadała mu, że choć te buraki niekoniecznie umiały się nią posługiwać, to miały pełno w porach, a w takich sytuacjach...

Szybkim ruchem zgarnął pokrywę od kociołka niczym kuchenny rycerz chwytając nóż w drugą rękę. Właśnie-rękę! -nie mógł jej nigdzie rzucić, by nie narobić hałasu ani zostawić na wierzchu. Pokrywka- nóż- obie ręce zajęte!! Co robić?!? CO ROBIĆ SZYBKO??

CIAM!- złapał rozgotowany rekwizyt niczym Reksio szynkę i cichutko, jak tylko potrafił pobiegł na paluszkach w kierunku drzwi. Schowa się tam Ervin bystrzacha zaraz za otwartymi drzwiami i pacnie czubka, który mu gwizdnął rewolwer.

Pokrywką w łeb. Tak z całej siły i nóż do szyi. Niech no tylko tu wejdzie. Ha!!
W lewej ręce pokrywka, w prawej nóż kuchenny, w zębach ręka. Ervin stoi przy ścianie przy drzwiach. Spodziewa się kilku gości, więc będzie chciał ogłuszyć pierwszego i zatrzasnąć drzwi- spodziewa się, że to pierwszy- najodważniejszy ma jego gnata.
Ostatnio zmieniony 29 listopada 2015, 17:42 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 29 listopada 2015, 12:53

- A niech idzie - mruknął Ahmed, zerkając jeszcze, czy ochroniarz jest na pewno dobrze związany. Co jak co, ale trytytki zawsze się sprawdzały. Audytor pomasował obolałą od uderzenia szczękę i nie tracąc więcej czasu, chwycił przygotowane pudełko i przymknął na chwilę oczy, skupiając swoje myśli na przejściu przez Rękawicę.

- Duchu tego budynku, wskaż mi najszybszą drogę do wyjścia... a następnie pozamykaj wszystkie drzwi i okna, które mi nie będą służyć. I zamknij je tak, by nikt nie mógł ich otworzyć - powiedział w myślach, oczekując na rozwój sytuacji i znak, że budynek odpowiedział na jego wyzwanie.
Jak dostanę w myślach mapę pomieszczenia - mówie de Jongowi, by podążał za mną i biorąc pudełko, spierdalam z tego budynku do auta, którym przyjechałem.

Edit: Aha! I jak zobaczę jakieś inne, ciekawie opisane płyty/dokumenty to też je biorę ze sobą.
OD MG
Obrazek
Może cię zainteresować jedynie to w co wlepia sie de Jong, we fragment nagrania z kamery sprzed 3 godzin, kiedy wchodził do budynku niecałą godzinę temu. No i jest problem z kluczykami. Byleś pewien że masz je przy sobie aż do tego momentu. Ale to chyba da się obejść wszak deJong ma auto, tylko bagażnik jest zajęty
Ostatnio zmieniony 29 listopada 2015, 14:32 przez Dobro, łącznie zmieniany 1 raz.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 01 grudnia 2015, 13:13

Stój David.! - syknął DeJong. Holender zorientował się, że jeśli reżyser wyjdzie na korytarz to może zostać zauważony przez czekających na korytarzu policjantów. Cokolwiek widział w ekranie David to nie mogła być prawda. Ekran pokazywał tylko white noise i mimo prób Baart nie potrafił zauważyć niczego w szumie na monitorze. Chyba że... Chyba że nie patrzył uważnie. Teraz skupił swoją wolę na monitorze, aby upewnić się, że w tym co widział David nie było ziarna prawdy.
deJong używa arkan, żeby sprawdzić czy naprawdę Savid nie widział czegoś w monitorze. Potem szybko sprawdzam nagrania z pacjentem X na kompie. Jak nie ma czasu to tylko zabieram ocalałe nagrania. Jeśli historia z dziewczyną Davida jest prawdą, to nie można jej tam zostawić. Tak i Meksa na pastwę policjantów. Jest tu jakiś radiowęzeł? Żeby móc skierować uwagę policjantów gdzieś indziej?

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 01 grudnia 2015, 20:10

- Kurrrwaaa! - zaklnął Ahmed, akcentując każde 'r'.- De Jong! Właśnie próbuję uratować ci dupsko, a ty wydziwiasz! Albo idziesz ze mną, albo pożyczam twój samochód. A o policje się nie martw. To tylko żabojady! - Dawaj!

Ahmed machnął ręką ponaglająco na korposzczura. Pod lewą pachą trzymał już spakowane pudełko z płytami. Audytor zaryzykowął jeszcze rzut okiem na ochroniarza, i upewniwszy się, że ten za szybko nie wstanie, w umyśle prześledził jeszcze trasę wyjścia.
Czekam jakieś 20 sekund na de Jonga. Jak popędzi za Davidem, to idę ukraść mu auto i spierdalam z terenu szpitala. Czy kanciapa ochrony jest na parterze? Jak tak, to wychodzę oknem, uprzednio rozkazując duszy szpitana na jego otwarcie oraz wywalenie krat, jeżeli takie są.

Jak jesteśmy na piętrze, to ostrożnie przekradam się do schodów i głównego wyjścia... (widziałem mapkę, ale wolę się upewnić, niż wpaść prosto pod pały policji)
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 02 grudnia 2015, 22:01

Sanite, blok centralny III piętro, 30 października, 4 godzin i 25 minut do północy.

- Stój David! - zakrzyknął Baart ale było nieco za późno. David jak wystrzelony z procy pomknął w amoku za swoimi mrzonkami. Strzeliły zamykane przez niego drzwi do pomieszczenia ochrony kiedy pędem wybiegł na korytarz...

[center]***[/center]
Przytulony do ściany Erwin czekał na wejście obcych. Nagle jakieś drzwi strzeliły gdzieś w głębi korytarza. Z kolei przez drzwi przy których stał najpierw usłyszał urwane przekleństwo a potem pojedynczy wystrzał z broni...

- W głowę, celuj w głowę! - warknął doktor Markov.

Kolejny wystrzał.

- Chybiłeś, to jeden od Lavaseca za nim!

Niemal od razu Erwin usłyszał jeszcze tupot butów na szpitalnym korytarzu który szybko zaczął się oddalać.

[center]***[/center]
Na dźwięk huku Pascal odstąpił jak oparzony od drzwi od wejściowych, które zamierzał przemierzyć za uciekającym Davidem.

- Czy to był wystrzał? Taki prawdziwy? - zapytał przerażony Pascal. - Nie, nie możliwe... - pokręcił głową sam siebie uspokajając - ...To chyba komuś upadła pokrywka od garnka, czy coś&... wszystko będzie dobrze Pascalu...
Mimo, że usilnie sam sobie to starał wmówić, nie wyglądał dla Baarta na szczególnie przekonanego.

Podkład : https://www.youtube.com/watch?v=0hSjEa2JrbA

Nastała cisza. Każdy nasłuchiwał togo coś się działo na korytarzu...
W tle szeleściła elektronika, wyświetlając obrazy z kamer. Baart złapał za urządzenia do kontroli nagrywania, chcąc być może przełączyć na kamerę, która właśnie szklanym okiem śledziła krwawy bieg zdarzeń na korytarzu. Przez chwilę walczył z przełączaniem, nie szło mu najlepiej. Strzelista myśl o pomoc w tym chaosie pomknęła w kierunku niebios niosąc na swych skrzydłach żarliwą prośbę o nadzwyczajne wsparcie.*

Z wolna jego ręce zaczęły same pracować w losowej zdawałoby się kolejności wciskać jakieś przyciski, z równą sprawnością jak robił to przed chwilą David. To co wyświetliło się na monitorze nie było tym czego się spodziewał...

[center]WIZJE ZE SZKLANYCH OCZU[/center]

KAMERA 96 Sanite, blok wschodni parter, 30 października, 6 godzin i 35 minut do północy.


Miejsce robót. Obraz nie jest w pełni widoczny. Oko kamery jest nieudolnie zasłonięte przez jakiś gałgan. Niewyraźnie widać sylwetki kilku pracowników ubranych w firmowe stroje. Właśnie przebijają jedną ze ścian. Rzucają się wszyscy do dziury ale za chwilę odchodzi do sceny wyraźnego rozczarowania i jakichś niesnasek między nimi. Jedne irytuje się wyjątkowo mocno i zdejmując czapkę wali nią o ziemię. Wyraźnie widać charakterystyczne włosy Erwina.
Po chwili wbiega Pascal. Wyraźnie się spieszy i zerka co chwilę na za ramie. Niesie coś jakby wieszak z ubraniami. Reszta szybko dobiega do niego, gestykulują, kolejny ściąga czapkę i przeciera czoło... to Ahmed. Wszyscy energicznie o czymś rozmawiają. Po chwili szybko przebierają się w ubrania jakie przyniósł Pascal. Lavasec coś im tłumaczy, wyraźnie dowodzi grupą wydając polecenia. Robotnicy się przebierają, deJong jest najszybszy...
W czasie kiedy się przebierając Pascal bierze łom i trzymając go w pogotowiu patrzy z obawą na korytarz jakim przybył. Erwin sprowadza nóż i rewolwer. David chwyta za młotek.
Ruszają korytarzem idąc bardzo energicznie. Przewodzi im Pascal. Kiedy mijają kamerę wyglądają na zabójczo zdeterminowanych. Ahmed nagle rzuca parę słów i wraca po coś co jest poza zasięgiem kamery. Już nie wraca.

KAMERA 66 Sanite, blok centralny, sekretariat, 30 października, 6 godzin i 28 minut do północy.

Mężczyźni docierają do sekretariatu. Julia wstaje energicznie zza biurka wykrzykując coś w ich stronę. Erwin wyciąga w jej kierunku otwartą dłoń a sekretarka upada za biurko jak szmaciana lalka której ktoś podciął w jednej chwil sznurki.
Nie zwalniają idą prosto na drzwi do gabinetu. Szarpią się próbując otworzyć. W końcu Pascal łapie za łom z zamiarem ich wyważenia. Nie zdąża, drzwi otwierają się samoczynnie, bardzo powoli. Mężczyźni zamierają w bezruchu jakby w środku mrocznego gabinetu, do którego nie sięga już oko kamery, zobaczyli coś niezwykłego...

KAMERA 96 Sanite, blok wschodni parter, 30 października, 6 godzin i 31 minut do północy.

Ahmed zostaje sam. Znika z zasięgu kamer by po chwili pojawić się z kartonowym pudłem z którego wystają świeczniki, kadzidła, jakaś pokryta rysunkami czaszka i inne równie osobliwe szpargały. Z drugiej strony dociera Markov prowadząc ze sobą obu sanitariuszy. Za nimi stoją Camile i Numbi ubrani w szpitalne kafatny. Ahmed delikatnie odstawi pudło na starą szafkę. Dochodzi do wymiany zdań między doktorem a Ahmedem. Nagle Omar rzuca do kartonu wyciąga i zaczyna odkręca jakiś podejrzany słoik z dziwnym niewyraźnym znakiem. Chwyta się za czoło jakby tracił siły. Doktor się śmieje. Słoik upada tłukąc się na podłodze. Ahmed zatacza się i wyraźnie walcząc sięga ostatkiem sił po coś jakby kredę z pudła... Idąc jak pijany wchodzi do jednego z pomieszczeń do którego nie zaglądaliście. Bełkoce coś w stronę doktora, ten przestaje się śmiać i z wyraźnym strachem biegiem rusza korytarzem, którym poszli Pascal i reszta. Ruszają za nim sanitariusze. Na miejscu zostaje tylko Camile i Numbi, którzy zaczynają się przebierać… Ahmed już nie wychodzi z ciemnego pomieszczenia do jakiego zataczając się wszedł ostatkiem sił.

KAMERA 66 Sanite, blok centralny, sekretariat, 30 października, 6 godzin i 27 minut do północy.

Grupa Pascala nagle zaczyna się dziwnie zachowywać. Zaczynają się chwiać, łapać za głowę, ktoś kuca by za chwilę niemal się czołgać na kolanach. Tylko Erwin zdaje się to znosić. Przyklęka ale jaki jedyny wpatruje się w mrok gabinetu. Nagle zaczyna z trudem się podnosić, pochylony w stronę posadzki David kładzie mu rękę na ramieniu, wydaje się jakby jako jedyni odzyskiwali siły. Erwin rozpina skórzaną kurtkę demonstrując tatuaż na swej piersi, wyrzuca nagle ramiona w powietrze, odrzuca głowę do tyłu. Wygląda jakby krzyczał coś albo inkantował. Pozostali zaczynają się podnosić z klęczek, wyraźnie odzyskują siły. Baart wyrzuca rękę w kierunku okna, które momentalnie się otwiera wpuszczając powiew wiatru. Pierwszy niezwykle jasny błysk burzy za oknem oświetla pomieszczenie. Przez chwile widać zarys postaci w gabinecie. Grupa Pascala wyraźnie odzyskuje impet jak zapaśnik, który na chwilę zamarł w bezruchowym zwarciu z przeciwnikiem ale nagle zaczyna napinać się i przeważać.

Nagle do pomieszczenia wpadają sanitariusze i Markov. Sytuacja zmienia się diametralnie. W ruch idą paralizatory jeden w Pascala drugi w Davida. Rzucają się do środka robi się zamęt. Julia podnosi się krzycząc. Ervin trzyma dwie otwarte dłonie jedną w kierunku Markova drugą w stronę gabinetu. Słabnie wyraźnie, spogląda raz w jedną stronę raz w drugą z nosa leci mu krew. Dawid rzuca się na jednego z sanitariuszy uczepiając w pasie ratuje Baarta przed uderzeniem, krzyczy coś niezrozumiale. Baart zwleka tylko sekundę i zaraz puszcza się pędem na zewnątrz sekretariatu...

KAMERA 6 Sanite, blok centralny, klatka schodowa, 30 października, 6 godzin i 19 minut do północy.

DeJong wybiega z sekretariatu i na złamanie karku biegnie sprintem przez korytarz. Wbiega na kałużę ciemnej cieczy. Ślizga się niezgrabnie ale nie upada. Widać obrzydzenie na jego twarzy, kiedy na ścianie na jakiej się podpiera by uchronić od upadku, widzi ten odcisk ludzkiej dłoni z tej samej substancji co na podłodze. Zrywa się i zbiega na dół.

KAMERA 2 Sanite, blok centralny, parter hol, 30 października, 6 godzin i 17 minut do północy.

Baart wybiega do holu głównego, przez chwile mocuje się z panelem przy pancernych drzwiach wyjściowych. Wciska szybko kod ale ten nie działa. Drzwi pozostają zamknięte. Próbuje jeszcze kilka razy oglądając się co chwila nerwowo na schody, którymi przybiegł. W końcu za którymś razem panel błyska zielenią. Baart rusza do wyjścia zewnętrznego jakby go sam diabeł gonił. Drzwi pozostają otwarte.

KAMERA 1 Sanite, blok centralny, parter kamera zewnętrzna przy , 30 października, 6 godzin i 15 minut do północy.

Baart wybiega w mżawkę z budynku w kierunku parkingu. Na chwilę zwalnia na dziedzińcu jakby się wahał w którą stronę pobiec. Już po chwili rusza jednak pędem w kierunku czarnego auta. Zatrzymuje się, otwiera bagażnik i…. zamiera w bezruchu. Przełamuje się. Pochyla się nad jego zawartością wrzucając coś do kieszeni. Otwiera samochód ale robi to coraz wolniej jakby tracił przekonanie do swoich działań. Wsiada do auta i odpala silnik ale nie zamyka drzwi, nie rusza. Przez chwilę widać jego twarz w świetle jak siedzi w samochodzie, jest bez wyrazu czy emocji. Silnik pracuje kilka minut jałowo. DeJong gasi silnik, wysiada i zapala papierosa. Robi to trochę jak sztywny automat. Pali pod drzewem patrząc się gdzieś nad kamerą, po czym wraca spokojnie do budynku jakby się nic nie stało. Dzwoni do drzwi, jego twarz nie zdradza już żadnych uczuć...


KAMERA 96 Sanite, blok wschodni parter, 30 października, 6 godzin i 14 minut do północy.

Przebrany Camile zanosi kartonowe pudło do pomieszczenia w którym przebywa Ahmed. Po czym znika z kadru. Po paru minutach do pomieszczenia zaczyna się skradać Numbi z młotkiem w dłoni, rozgląda się uważnie, wygląda jakby zamierzał zrobić coś strasznego. Kiedy jest już przy wejściu przyczajony by wbiec i zadać cios jakiś cień pada na kamerę. Obraz śnieży. Z prawej strony w kadr wodzi karłowata postać i z zamachu z dwóch dłoni wali Numbiego w głowę łopatą. Kamera śnieży i zanika razem z pierwszym spadkiem prądu.
Zachęcam do zajrzenia do paru pierwszych postów by przypomnieć sobie kilka nie istotnych wówczas szczegółów.
Deklaracje, deklaracje...
Ahmed wygląda na to, ze przy pomocy ducha uwięziłeś właśnie Erwina i nie wiem czy właśnie nie zabiłeś Davida. No bo jak ma się skryć będąc na korytarzu jak wszystko pozamykane?
Baart trzyma kluczyki? Nie wiem czy Ahmed wyrywa mu je z kieszeni czy ogląda seans. Czy rozegracie to fabularnie, czy może mam coś turlać?

To jak, GRAMY DALEJ?
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 03 grudnia 2015, 15:47

- O ja pierdolę, ja pierdolę, ja pierdolę... - powtózył kilkakrotnie deJong trzymając się za głowę i ciągnąc włosy. To był jakiś koszmar. Kim on był? Przecież wiedział, pamiętał, że był concierge w hotelu Bulgari. Znał każdy detal swego życia, różne momenty w różnym czasie i przestrzeni. Więc co robił w zasranym kombinezonie firmy budowlanej? Wiedział po co tu przyjechał, co miał tu zrobić? A po co wywalał ściany? Cały zapis cctv był zupełnie inny od tego co było jego paradygmatem względem siebie. Czy rzeczywistość jaką znał była kłamstwem, a może to zapis kamer był jakimś pieprzonym dowcipem? W ciągu ostatnich kilku godzin, kilkakrotnie gdy tylko utwierdził się trochę w przekonaniu o swojej tożsamości, dostawał potężnego kopniaka od losu i cały fundament jego jestestwa szedł w cholerę.

Wpakował się w niezłą kabałę, nawet nie wiedział do końca kim był. Czy był sens tu zostać?

- Ahmed, - sam nie wiedział już czy znał tego gościa wcześniej, podobnie jak Pascala, Erwina, Davida, ale jednego był pewien. Chiał stąd zniknąć jak najszybciej: - spierdalajmy stąd. Idziesz Pascal?
Suriel,musze chyba do doktora iść po jakieś psychotropy, bo bez tripa, to nie idzie tego zakumać:o

Mam informatykę na ***. Potrafie wziąść backup tych nagrań?

Jakie są możliwości ucieczki z pomieszczenia ochrony? Jakiś inne wyjścia itp?

Tych dwóch bliźniaków, kanibali? Czy oni nie pasują do rysopisu kogoś z cctv lub w szpitalu?

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 03 grudnia 2015, 22:17

- Nie.. nie, ja nie wiem... Da się w ogóle stąd odejść? Dokąd? - Pascal spojrzał bez przekonania - Skoro byłem tu z wami wcześniej to, to.. ja nic nie rozumiem... Co my tam robiliśmy? Co to za karzełek? - odwrócił się do Ahmeda - Panie Ahmedzie co to był za słoik? A jakby pan się tak bardzo źle czuł jak na tym nagraniu to po kiego grzyba brałby pan ostatkiem sił i za wszelką cenę kredę, chyba że...
"Suriel, muszę chyba do doktora iść po jakieś psychotropy, bo bez tripa, to nie idzie tego zakumać"
Spoko, luz. Przesadziłem chyba z tą przygodą. Jest mocno zakręcona niczym słoik majonezu ale złoży się w logiczną całość. Bardzo dobrze wam idzie, wierzę w waszą inteligencję. Znaczna część zabawy w tej przygodzie to szukanie odpowiedzi. Chciałem by niemal do końca trzymać niepewność ale idziecie bystro i ruchów mam coraz mniej. Przegrzebcie po kieszeniach co ostatnio zdobyliście, są rzeczy którym się dokładnie nie przyjrzeliście, nie było czasu. Może warto...

"Mam informatykę na ***. Potrafię wziąć backup tych nagrań?"
W takim razie bez problemu, są płytki do nagrania. Śmiało wypalaj bo dane spłoną jak reszta twardych dysków. Ktoś się o to mocno stara...

"Jakie są możliwości ucieczki z pomieszczenia ochrony? Jakiś inne wyjścia itp?"
Tylko na korytarz, przez sekretariat po schodach w dół, po co pytasz przecież nie dalje jak godzinę temuu tamtędy biegłeś? Ostatnim razem dotarłeś aż na parking. Nie pamiętasz? /EVILS/

"Tych dwóch bliźniaków, kanibali? Czy oni nie pasują do rysopisu kogoś z cctv lub w szpitalu?"
Nie i powiem wam, że nie z każdym przygotowanym enpecem chcielibyście się spotkać. I wcale nie musicie.

Ps. Na marginiesie patrzcie nieco przez pryzmat waszych przebudzeń, to są naprawdę mocne transcendentalne rzeczy przy których blednie wszystko inne i powinny być solidnie odegrane. Gdybyś był w takiej sytuacji, z taką mocą to czy naprawdę chciałbyś spierdzielić nie drążąc co się z tobą stało?
Z innej strony. Skoro przeżyłeś osobiste spotkanie z Bogiem, nie wyimaginowane ale realne, i dostałeś zadanie i moc od niego, to czego się boisz? Śmierci, really? Czy to jest w takim razie jakiś definitywny koniec, jakaś bariera za którą naprawdę nic nie ma?
Znasz historię z biblii jak pan winnicy dał sługom talenty i wrócił za rok sprawdzić co z nimi zrobili? Wiesz ilu tu może być chorych, słabych ludzi potrzebujących pomocy? Uciekać czy nieść Jego światło... That is the question...
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 04 grudnia 2015, 00:19

- Ten karzeł mignął nam raz, nie wiem czy pamiętacie. Krzyczał "nie", gdy Camille zrobił zwarcie... - przypomniał sobie Baart, kopiując szybko* pliki na jeden z dysków RAID, który chciał potem zabrać ze sobą: - Nie wiem kimnjest i jaką ma rolę w tej szopce, ale wiem, ze ten odpał, który niemal nas zabił w jakiś sposób pokrzyżował mu plany. Czemu na nagraniach nigdzie nie było Gayeta, tylko Markov.

DeJong zapatrzył sie w ekran z wręcz niewiarygodnie szybko kopiującymi się danymi i zamyślił się.

- Jakiego boskiego planu jestem cząstką? Nie znalazłem się tu przypadkiem. Nie zawiodę Go...

- Ahmed ja muszę dowiedzieć się kim my jesteśmy. Chcesz to uciekaj samemu. Trzeba wyciągnąć z tego gówna Meksa i Dawida.
Deklarowałem jeszcze w poście 139, że sprawdzam czy to co widział David było prawdą, a jeśli nie to sprawdzam jaki los zesłał wizje na biedaka.

Transcendentalne??? Z takim trudnym słownictwem to do Erwina;)

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 09 grudnia 2015, 20:45

- Dawaj kluczyki - Ahmed wyciągnął rękę po niewielki, metalowy przedmiot. Miał głęboko w dupie co się działo w tym miejscu. Był mu obojętny los korposzczura, Davida i reszty tej hołoty od siedmiu boleści.Jedynie nieco Ervin go obchodził, ale był zbyt daleko, by mu pomóc.

Czas wreszcie zadbać o własną dupę i wynieść się z tego miejsca, by na spokojnie przeanalizować sytuację. Którykolwiek z jego prastarych bóstw miał na niego pomysł - z pewnością tak go pokierował. Audytor zamierzał uciec stąd, zaszyć się w odosobnionym miejscu i potajemnie zgłębiać wiedzę, której nagle otrzymał niewielki skrawek.

Skrawek rozpalający do białej gorączki jego ciekawość i rządzę większej wiedzy.

Więcej, więcej!

Być może te płyty, które tak ze sobą targa, wcale nie pomogą mu rozwikłać zagadki - ale widocznie takie jest jego przeznaczenie. Połączył się jeszcze raz z duchem budynku i upewniwszy się, że wszystkie pomieszczenia są zamknięte na głucho, ruszył w stronę samochodu, otwierając sobie przejścia, przez kontakt z miejscowym duchem.
Ahmed kontynuuje spierdalanie. I jak tylko dotrze do miasta, to zacznie odwalać takie rzeczy, że głowa mała!
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 11 grudnia 2015, 16:51

https://youtu.be/9OPc7MRm4Y8 -podkładzik, znacie te rytmy, ale pasują mi do nastroju Ervina.

-Hehehe.. to dobre! -parsknął Ervin, gdy odkrył, że drzwi są "przyadkowo" zamknięte. Przez chwilę błądząc przebiegłym wzrokiem za czymś w rodzaju łoma przypomniał sobie o zatkniętym za pasek na plecach śrubokręcie. Zgrabnym ruchem wyjął narzędzie obracając je kilkukrotnie w dłoniach, niby rewolwerowiec szykujący się do strzału. Zdjął glany, postawił na stole zadowolony, że mu wolno i nikt się nie przypierdoli.

- Chwila...- podrapał się po głowie. Cmoknął i wskazał palcem kamerę, gdzieś w kąt puścił oko w kierunku kolejnej, tkwiły przecież wszędzie, choć świetnie ukryte.
- Emocje mamy wysokie, choć noc jeszcze młoda, ale... ale... hehe.. -nie pierwszy raz mówił do siebie wychodząc z założenia, że w najlepiej gadać z kimś inteligentnym, czyli na swoim poziomie. Zanurkował dłonią w majty w króliki i prosiaczki wydobywszy z nich uwierający go od dłuższej chwili w jądra starożytny Torquest.

- Skoro to finał, to tak będzie bardziej elegancko. -uśmiechnął się szeroko zakładając drogocenny naszyjnik, po czym zabrał za wyważanie "przypadkowo" zepsutego w tym momencie zamka.
Ładnie mi w naszyjniku? Ha! Ervin nie powiedział jeszcze ostatniego słowa!

Spoiler!
Jeśli wyważę zamek, to cichutko na bosych stopkach (w zasadzie to w skarpetkach, żeby nie klapać, najwyżej będzie nieco ślisko) podbiegam za mundurkami i łubudu ich przez głowę krzesłem, które pożyczę ze stołówki. Jeśli zaś uznam, że mi się nie uda, bo za duże kalafiory z nich, to dopadnę z tyłu ich szefa, śrubokręt do szyi i każę im rzucić gnaty na podłogę. Jeśli mam zdecydować konkretnie, to ten drugi plan.
Ostatnio zmieniony 11 grudnia 2015, 17:02 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 12 grudnia 2015, 15:59

- Dawaj kluczyki...

To były tak nic nie znaczące słowa dudniące w uszach deJonga. Zamyślony prawie w ogóle zapomniał, że miał je w kieszeni. Kluczyki do auta z trupem w bagażniku...

Ahmed nic nie rozumiał. Nie chciał, a może nie potrafił stawić próbie przed jaką postawił ich Bóg. Nie po to zostali obdarzeni mistycznymi mocami, aby uciec. Baart chciał się dowiedzieć kim jest i tajemnica tego kryła się tu na oddziale psychiatrycznym, a nie gdzieś daleko w Paryżu, Strasburgu czy w Brukseli. Może i odpowiedzi były tam, ale klucz do nich spoczywał na miejscu w szpitalu.

- Jak chcesz...

Dłoń wyciągnęła kluczyki. Metalowy przedmiot w plastikowej obudowie wylądował w rękach Egipcjanina.

DeJong nawet nie odwrócił wzroku od monitrów. Obserwował wszystko i starał się znaleźć wyjście z sytuacji
Lepiej nie fikać do Tysona. W końcu Ahmed do momentu fajtu z ochroniarzem dzierżył pas mistrzowski po walce z Erwinem:o

Póki co lukam jak tu wyciągnać z tego bagna Erwina i Davida, żebyśmy nie wpadli w ręce psów.

Erwin ty podły złodzieju!

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 12 grudnia 2015, 16:14

[offtopic] To nie ja. [/offtopic]

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 15 grudnia 2015, 22:25

- Ten karzeł mignął nam raz, nie wiem czy pamiętacie. Krzyczał "nie", gdy Camille zrobił zwarcie... - przypomniał sobie Baart, kopiując szybko* pliki na jeden z dysków RAID, który chciał potem zabrać ze sobą: - Nie wiem kimnjest i jaką ma rolę w tej szopce, ale wiem, ze ten odpał, który niemal nas zabił w jakiś sposób pokrzyżował mu plany. Czemu na nagraniach nigdzie nie było Gayeta, tylko Markov. - powiedział Baart.

- To mogą być bardzo dobre pytania panie deJong... - powiedział Pascal zza jego pleców. Uspokoił się nieco wkręcając w oglądanie filmu.

Pochwyciwszy kluczyki Ahmed przyłożył ucho do drzwi i upewniając się w ten prosty egipski sposób że pogoń już przeszła, otworzył je jednym ruchem i puścił się pędem na korytarz w kierunku sekretariatu w kierunku drogi do wolności. A właściwie chciał się puścić...

- O kurwa! - krzyknął i upuścił pudełko z płytami, które z głośnym trzaskiem rozsypały się po podłodze. Stanął jak wryty na chwilę. Za jego lewym ramieniem w jednej chwili pojawił się Baart a za prawym nieco później uzbrojony w nóż Pascal.

W przeciwną stronę korytarza w którą zamierzał udać się Ahmed skradał się Erwin. Szedł cicho niczym duch, szedł w samych skarpetkach. Paradował uzbrojony w kuchenny nóż i plastikowy stołek w drugiej ręce. Na szyi miał założony zagoniony złoty Torques. Tym wyglądem potrafił przerazić.

No i chuj ze skradaniem - przemknęło przez myśl Erwinowi, kiedy Egipcajanin mało na niego nie wlazł.
Pogoń ruszył za Dawidem, bóg wie gdzie. Pewnie korytarzem tam skąd przyszliście czyli w stronę łazienki. Pole czyste, znów można broić.

Prośba. Wolałbym żebyście się jednak nie rozdzielali, mam ostatnio bardzo mało czasu na pisanie a podziały są niezwykle czasochłonne.

8art odpowiedziałem w poprzednim poście na twoje pytanie. To co widział na nagraniu Dawid to złudy i mary. Nic tam nie ma. Pewnie spowodwoał to koktajl który krąży w jego żyłach. A co do przyszłości to jeśli Yarin nie wróci przed końcem sesji to widzę ją czarną.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 16 grudnia 2015, 14:55

-O ja pierdolę... - wymsknęło się cicho Baartowi, gdy zobaczył nagiego, no w zasadzie prawie nagiego, jeśli nie liczyć skarpetek i wisiora Erwina. Znów zaczęły nim targać wątpliwosci co do tego, czy Meksykanin naprawdę nie jest pensjonariuszem zakładu. Ale przecież nagrania wskazywały, że znają się, pracowali razem w tych samych kombinezonach.

Znów w głowie pojawiła natrętnie szarpiąca myśli lista pytań:

Kim jesteśmy? Co tu robimy? Kim naprawdę jest Markov i karzeł...?

- Psst... - Kiwnął dłonią na Erwina, żeby się schował w pokoju ochrony. Nie był pewien, czy to dobry pomysł, ale musiał zaufać danym zarejestrowanym przez kamery. Jeśli Meks ich znał to może ich nie pozabija od razu.

Postanowił co zrobić. Najpierw pokaże im nagrania, żeby też coś z tego zrozumieli. Potem odnajdą Davida, a potem dopadną karła i wyduszą z niego sekret tego co tu się dzieje.
Ok. Jesli uda się wszystkich zebrac w pokoju ochrony, to pokaze wszystkim nagrania. Upewnie sie arakanami, że widza to co ja widzialem. Potem poszepram w cctv i sprobuje zlokalizowac Davida, Policje, karła i Markova.

ODPOWIEDZ