PBF - Ciernie przeszłości

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 09 stycznia 2016, 00:18

Kabiny kapitana, drugi dzień tranzytu

Na słowa Diomedesa na szyi kapitana przez chwile nabrzmiały żyły świadczące o tym, że za chwilę może się zdarzyć coś bardzo nieprzyjemnego. Choć szczegół ten mógł uciec Szefowi Mechaników, nie pozostał nie zauważony przez czujne oczy Seneszala. Podobnie jak sztuczny uśmiech przywdziany przez kapitana.

- Macie rację Barca. Aczkolwiek faktycznie moje zachowanie mimo silnego wzburzenia tamtego dnia nie powinno mieć miejsca. Oficer marynarki nie powinien łajać jednego ze swoich podkomendnych przy innych. Proszę zatem przyjąć moje szczere przeprosiny. Mimo, iż jak pan zauważył nie jestem już oficerem floty. - Na ostatnie słowa kapitan nieco stężał jakby Diomedes tym zzdaniem poruszył pewną delikatną strunę. Szybko jednak odzyskał rezonans a przylepiony uśmiech ponownie zagościł na jego twarzy.

- Należy wam się również wytłumaczenie. Zrobiłem to celowo by ukrócić pewne obiegowe plotki, iż traktuję nowo zaciągniętych przez siebie lepiej niż starą załogę Titusa. Cóż, to może być prawda. - powiedział z zamyśleniem.

- Łaska Imperatora rzeczywiście spoczęła na tym okręcie. Blackthornowie zawdzięczali i zawsze będą zawdzięczali wielkiemu Mechanicum, niech Imperator im sprzyja. To dzięki sługom Omnimesjasza wiele dobra spoczęło na tym okręcie. A Imperator mi świadkiem, że kocham tę łajbę i gdyby nie chodziło o Królową, nigdy nie rzuciłbym imperialnej floty. Pewnie tak samo jak dla was ten okręt to moje oczko w głowie. - Kapitan zamyślił się na chwilę. - Oczywiście... sam statek to nie wszystko. Wybitny personel jest kluczowy by wszystko pracowało jak należy. Zdaje sobie sprawę z tego sprawę. Czy to dla tego poszukiwaliście tych mechaników w porcie?
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 stycznia 2016, 17:31

Chłopaki, pamiętajcie, że wszyscy możemy wspólnie tworzyć ładną historię. To, że trwa teraz spotkanie Morgana z Diomedesem nie oznacza, że reszta BG śpi. Nie czekajcie biernie na wpisy Mistrza Gry, sami przygotujcie jakieś wstawki fabularne opisujące Wasze aktualne poczynania. Zrobiłem coś takiego dla Macieja i jego Nawigatora jako wzór dla reszty. Wysilcie się proszę, przejawcie trochę inicjatywy. Krix może przecież spędzać czas zanurzony w holograficznym symulatorze odtwarzającym przebieg bitwy o Gethesmane, a Drago ćwiczyć na ringu walkę na pałki z jednym ze swoich zastępców (luźne propozycje). Niech każdy zaproponuje, w jaki czas zabija niepokojącą nudę tranzytu w Osnowie.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 stycznia 2016, 17:32

Wieża Nawigatora, drugi dzień tranzytu

Przemierzający Morze Dusz okręt przypominał kroplę oleju wpuszczoną do bezkresnego zbiornika skotłowanej wody. Chroniona niepozornym kokonem Pola Gellera, fregata zawisła poza czasem i przestrzenią, w alternatywnym wymiarze będącym ucieleśnieniem wszystkich ludzkich wyobrażeń na temat piekła. Utkane z eterycznej mocy macki gładziły pieszczotliwie kształt zanurzonego w Osnowie obiektu, zatrzymując się na niewidzialnych tarczach systemu stanowiącego dla załogi jedyną osłonę strzegącą ich dusz.

Ukryty w niedostępnym dla innych pomieszczeniu, Macharius Matteus Visscher tkwił w bezruchu w kokonie nawigatorskiej konsolety, opleciony pękami wielobarwnych kabli, podłączony za pomocą konsekrowanych neurozłączy do starożytnej maszynerii tłumaczącej na binaryk słane przez mózg mężczyzny impulsy. Gdyby nie drgające leciutko powieki Nawigatora, przypadkowy świadek mógłby ulec wrażeniu, że Visscher zmarł w śnie, tak doskonale nieruchome było jego ciało. Lecz żaden świadek nie miał prawa ujrzeć owego widoku. Grube na pół metra adamandytowe włazy blokujące cztery wejścia do komnaty strzegły wszystkich innych śmiertelników przed grozą wypełniającego pomieszczenie zielonkawego światła, nie mającego swego źródła w rzeczywistym wymiarze.

Macharius Matteus Visscher nie miał na czole misternie zdobionej opaski zasłaniającej na co dzień jego trzecie oko. To właśnie z niego wydobywała się nienaturalna poświata, rzucająca na ściany pomieszczenia fantazyjne ruchliwe cienie przybierające ustawicznie inne kształty i zarysy. Gdyby ktokolwiek inny pokonał w czasie tranzytu adamandytowe zapory, na widok otwartego trzeciego oka Nawigatora w ułamku sekundy postradałby zdrowy rozum i życie.

Po chłodnym czole Visschera spłynęła znienacka niewielka kropla potu, ściekła mu do kącika zamkniętego zwyczajnego oka. Organizm pogrążonego w specyficznym transie Nawigatora reagował w niepozorny sposób na zmianę nadnaturalnej percepcji, ale monitorujące stan umysłu Machariusa sensory natychmiast przekazały ostrzegawczy sygnał do neuralnego dekodera.

- Pasma Tancerza Wstęgi pogłębiają rozszczepienie. Wyczuwam cienie w toni, nieświadome naszej obecności, ale bliskie. Syreni śpiew w oddali. Światło Astronomicanu wciąż gorące. Zachowajcie czystość myśli.

Wokalizator pulpitu diagnostycznego w sąsiednim pomieszczeniu ożył przerywając głęboką ciszę swym sztucznym mechanicznym brzmieniem. Przepuszczone przez syntezator słowa Nawigatora zupełnie nie przypominały jego naturalnego głosu, ale zgromadzeni przy konsolecie służbici w czarnych uniformach Domu Visscher wiedzieli, że rzeczywiście przemawia do nich Macharius.
Tak bym to sobie wyobrażał: i transfer przez Osnowę i wstawkę gracza odpowiadającego za rolę Nawigatora. Wiem, że sama fabuła zepchnęła Visschera na boczny tor, ale czy to powód, by w tak ważnym właśnie dla Nawigatora epizodzie przygody sobie odpuszczać inicjatywę?

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 09 stycznia 2016, 18:15

Wieża Nawigatora,dzień wcześniej.

W pomieszczeniu panował przyjemny chłód i półmrok,czarne niczym pustka oczy Machariusa wodziły po zakamarkach komnaty,zatrzymując się na ochronnych litaniach do Imperatora,mających pomóc w przemierzaniu niebezpiecznego wymiaru Osnowy. Przestudiowawszy otrzymane od nagle zmarłego konsulariusza mapy nawigator naniósł dokładne poprawki w swych archiwach. Wezwał w międzyczasie swych zaufanych służących nakazując im przygotowanie tronu nawigacyjnego wedle tradycyjnego rytuału. Poprosił również jednego z kapłanów Omnisjasza o rytuały mające zapewnić niezawodność wszelkich systemów urządzenia w którym Visscher miał spędzić kilka dni podróży w Osnowie. Kiedy w końcu został sam odprawił tradycyjny rytuał przygotowawczy polegający na wpuszczeniu kilku kropel swojej krwi do naczynia z wodą. W skupieniu obserwował kłębiącą się ciemną ciecz przybierającą przeróżne fantastyczne kształty.
Taka swoista retrospekcja. Jeśli to cokolwiek pomoże to używam także mocy Foreshadowing przed rozpoczęciem tranzytu
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 09 stycznia 2016, 18:28

Cos na pewno skrobne ale czekam na wpis odpowiedź Ela. Kapitan ma mnóstwo pomysłów. No i inspekcha czeka panowie liczę, że przejdę się po pokładzie wraz z kadrą oficerska i każdy powie pare słów o bieżącej pracy swojego działu. Pochwalu się swoimi osiągnięciemi i będzie miał chwilę po mówic na temat potrzeb. No chyba że nie macie potrzeb i nie chcecie zabłysnąć.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 stycznia 2016, 19:52

Zatem test towarzyski został zaliczony! Mam obecnie Fell 59, więc kara -10 nie jest dla mnie straszna... tylko co to będzie oznaczało w praktyce? Rozumiem, że o ile bezczelnego kapitana Diomedes rozpłata toporem bez cienia wątpliwości, to nad uśmierceniem seneszala głęboko się zastanowi. A jeśli alternatywą dzięki udanemu testowi będzie transformacja w serwitora? Ciekaw jestem jak El mnie potraktuje... ;)

el009
Reactions:
Posty: 273
Rejestracja: 15 listopada 2015, 10:46

Post autor: el009 » 10 stycznia 2016, 07:51

Kabiny kapitana, drugi dzień tranzytu

Wyładowania elektryczne przeskakujące po ciele i broni Diomedesa przygasły nieco a chwilę później zniknęły całkowicie. Niemniej, unoszący się w powietrzu zapach ozonu i włosu zjeżone od elektryczności statycznej skutecznie przypominały oficerom że nadal powinni zachować ostrożność.

Uniżone słowa Barcy przypadły magosowi do gustu.

Ten osobnik zachowuje się nadspodziewanie logicznie. - przemknęło przez jego obwody myślowe - Jak na białkowy konstrukt oczywiście. Szkoda byłoby kończyć jego egzystencję, rokuje na solidnego serwitora, może nawet na skitariusa.

Nie pozwolił jednak by rozważania na "modyfikacji" seneszala oderwały go od tego, po co przyszedł.

Powinieneś być świadom, kapitanie, że ludzi można podzielić na trzy kategorie. Takich, których łatwo można zastąpić i takich których zastąpić można z trudem. Są jeszcze tacy, których zastąpić nie sposób a ich utrata wiąże się z konsekwencjami, które nie sposób przewidzieć. - tym razem głos z wokalizera tech-kapłana był dużo cichszy - Obsługa reaktora należała do drugiej kategorii, dlatego pomimo moich licznych obowiązków postanowiłem osobiście nadzorować poszukiwania. Ty z kolei musisz zadać sobie pytanie do której z kategorii zaliczysz mnie. Rozważ to dobrze.

Diomedes wyprostował się, sięgając niemal wysokiego sklepienia komnaty.

Systemy sensorycznej Królowej wykazują pewne... Anomalie... Nieznanego pochodzenia. Może to być jedynie dziwactwo antycznego Ducha Maszyny ale nie da się wykluczyć, że to objaw spaczenia. - zmienił temat czciciel Omnizjasza - Skierowałem do moich przełożonych raport w tej sprawie. Niewykluczone, że postanowią skierować statek na szczegółową ekspertyzę naszych najlepszych specjalistów. W głównej siedzibie Mechanicum. Będzie to wysoce prawdopodobne gdyby kolejnemu magosowi w tak krótkim czasie przydarzył się jakiś... Wypadek...
Diomedes nie jest głupi, wie dobrze, że Blackthorne nie może sobie pozwolić na otwarty konflikt z nim. W razie gdyby coś mu się stało oczekuj zaproszenia na "rutynowy przegląd" który należy odbyć niezwłocznie. Na drugim końcu galaktyki. I tylko Omnizjasz jeden wie, ile lat taka ekspertyza potrwa. I czy Mechanicum zwróci okręt /EVILS/
Ostatnio zmieniony 10 stycznia 2016, 12:59 przez el009, łącznie zmieniany 1 raz.
Rogue Trader - Magos Eksplorator Diomedes
Degenesis - Bayer Werk (Scrapper)

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 10 stycznia 2016, 21:49

Sala treningowa, drugi dzień tranzytu

NIe,nie nie!!! - Drago było co najmniej niepocieszony, ale starał się trzymać nerwy na wodzy. Kolejna runda ćwiczeń jego pechowej drużyny, poszła nie tak jak trzeba. Jakieś niewielkie dociągnięcie spowodowało "zranienie" jednego z żołnierzy.

Mówiłem przecież, żeby zrobić manewr obejścia! czy mój nadajnik szwankuje? - Vex spojrzał po swoich zakutych w ćwiczebne pancerze ludziach. Oni i p"przeciwnicy" z drugiej drużyny Ochrony pokładowej, byli już potężnie zmęczeni. Drago o tym wiedział. Powstrzymywał się siłą woli by cięzko nie dyszeć...


Czy wy niczego nie potraficie? Zadał retoryczne pytanie Szef Ochrony. Odpowiedziała mu oczywiście cisza. NIkt nie zaryzykował kolejnych dodatkowych godzin udręki na placu ćwiczeń. Drago wiedział, że będą go przeklinać po wyjściu i w drodze do koszar. Potem w samych koszarach, a następnie przy zbiorowym posiłku z pozostałymi żołnierzami. Zamierzał dać im do tego powód.

-Dobra, patałachy! Jeszcze raz to samo! Próbujcie chociaż przypominać ludzi zaznajomionych z bronią...na pozycje!

Szef Ochrony nie jest sadystą - utrzymuje ludzi w formie. Dobre wyszkolenie oznacza mniejsze straty. A i on sam chce być sprawny i gotowy
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 10 stycznia 2016, 23:11

Kabiny kapitana, drugi dzień tranzytu

Uśmiech odpadł z twarzy Blackthorna momentalnie, zastąpiony przez wszystkie uczucia związane ze szczerze urażoną oficerską dumą.

Co takiego?! - Morgan poczerwieniał na twarzy a żyły na szyi nabrzmiały mu straszliwie kiedy podniósł się opierając obie ręce na biurku. - Te insynuacje są... są... co najmniej obraźliwe! Jak mogliście pomyśleć, że oficer.... były oficer imperialnej floty - poprawił się szybko - mógłby poniżyć się do czynu... - wysapał po czym zrobił krótką przerwę na uspokojenie.

- Nie wiem gdzie służyliście wcześniej Diomedesie ale obawy jakie przebrzmiewają w podtekstach waszych ostatnich wypowiedzi jasno świadczą o jakości tamtego miejsca. I nie wiem czy w związku z tym współczuć wam z uwagi na osobę poprzedniego pracodawcy, czy może raczej pogratulować żeście jednak tam przetrwali. Na Królowej obowiązują inne zasady. To porządna imperialna krypa, a nie jakiś starożytny wehikuł gdzie sprawy nadal załatwia się ostrzem topora. Przyswójcie sobie raz i na zawsze, że chcę by załoga traktowała się podobnie jak rodzina. A jeśli wam te zasady nie odpowiadają, droga wolna. Bez obaw, nikt was tu ani siłą nie trzyma ani wam łba za odejście nie ukręci.

- Nie chcę was pouczać i nie pouczam o obowiązkach ale moim zdaniem Główny Mechanik okrętu powinien być na jego pierwszym wyjściu w przestrzeń po remoncie generalnym by przypilnować osobiście, że wszystko gra. Gdyby nie fatalny termin wyznaczony przez Astropatów, za nic nie opuścił bym tej chwili. Nie wiem jak dla was ale dla mnie pierwszy rozruch jest niezwykle ważny, ponieważ po miesiącach dokowań i napraw testuje się w jednej chwili wszystko. Silniki, szczelność pancerza, osłony, czujniki sensoryczne, zgranie załogi... Mówi się, że obecność jednego dobrego Magosa może poprawić efektywność systemów nawet o kilka procent i kto wie może dzięki temu nie usmażyłoby nam czujników. Ale dla was priorytetem było szukanie po burdelach, jak wy to mówicie, białkowców. I żeby się jeszcze na tym skończyło ale nie... W raportach, między innymi Vexa, stoi że to bolter rozpoczął całą strzelaninę. Tylko wy posiadaliście bolter. Nie byłem wstanie w to wszystko uwierzyć więc kazałem składać pisemne oświadczenia pozostałym uczestnikom akcji. Wszyscy to zgodnie potwierdzili, że rozpoczęliście strzelaninę z ludźmi którzy przedstawili się jako oficjalnie umocowani przez flotę imperialną do prowadzenia zaciągu a okazali się... faktycznie tym za kogo się przedstawili. Czy wiecie w jakim to teraz świetle stawia mnie Blackthorna? Jak czuję się ja, jeszcze niedawno oficer floty imperialnej, do której teraz strzela jeden z moich oficerów? Na litość Imperatora, plotki mówią, że przed strzelaniną sprowokowaliście ich nakazem przemiany w serwitorów. - Morgan pokręcił z niedowierzaniem głową. - Ale nawet nie sprawdzałem tej wersji bo, tego już tak wiele, że aż głowa boli.

Blackthorne osunął się na fotel przygnieciony ciężarem wypowiedzianych przed chwilą słów. Potem spojrzał na opartego w cieniu Seneszala i zrezygnowanym głosem kontynuował.

- Mam nadzieję, że to się wam wszystko dobrze nagrywa Barca. Albowiem Imperator mi świadkiem nie chcę się swadzić z całym Mechanicorum przez jednego oficera, który mówi mi że łajba może mieć "spaczenie" dwa dni po wejściu w Osnowę. Na Imperatora Żywego sami przecież Diomedes potwierdziliście, że okręt może bezpiecznie wejść w przestrzeń z portu. Przez miesiące współpracowaliście z gildią nadzorując generalny remont podczas którego wasi ludzie pół statku przemontowali i sprawdzili. Setki godzin testów i sprawdzeń, które mieliście przecież pod swoją pieczą prowadzonych przy użyciu całej testującej technologii gildii i co? Nagle w drodze się okazuje, że taki bubel wychodzi? Co ja mam teraz zrobić? Wracać do gildii z reklamacją? Przecież ktoś od nas potwierdził im prawidłowe zakończenie napraw nim gruby przelew poszedł na ich konto. Wiecie co mi odpowiedzą w takiej sytuacji? Jak proponujecie rozwiązać ten problem z anomalią i do kiedy?
Złapał kozak tatarzyna...B)
Chcesz robić wrażenie swoją wiedzą techniczną na Magosie Mechanicum ? Naprawdę ?? :D :D :D /EVILS/. Przypomnę tylko, że ci kolesie ze stacji nie mieli oficjalnego pozwolenia floty na "zaciąg". Sprawa była....zupełnie nieoficjalna i trochę nielegalna. O czym wiedział i porucznik Floty i Drago Vex. Tylko dlatego rozmowy skończyły się tak jak się skończyły a nie aresztem waszych ludzi. Przypominam również, że Magos (podobnie jak Nawigator) nie jest oficerem. Nie jest w ogóle wojskowym a stopnie Floty interesują go tyle co zeszłoroczny śnieg ;) - Kargan
O tym że nie jest oficerem nie wiedziałem, mój blad merytoryczny. :( A co do tego zaciągu owszem zdaję sobie z tego sprawę ake ja mam świadków a on nie. Skoro on może nieco manipulować faktami to i ja mogę. Samo zabijanie ludzi w porcie jest juz trochę nie teges. Po za tym czy pierwszy rozruch naszyny nue jest jakimś swietym momentem dla nich? Natomiast przed nikim nie nie próbuję zrobic wrażenia wiedzą merytoryczna wrecz idwrotnie. Niezrozumiałe jest dkaczego dopuscil do rejsu nie do końca sprawdzony statek. Kapitan się na tym nie zna więc ni3ch się wytlumaczy. Powtorzyl tski sam manewr jak w barze na Port Warden, tylko że bar nie podlegal jego nadzorowi a statek tak. Sam sobie strzelil w kolano IMHO. Jeszcze gdyby po prostu przejmował okret po kimś. Wtedy rozumiem. Przejął nievwiedzial, okazalo się w trakcie. Moj problem wtedy. Ale nie, on nadzorował generalny remont wiec chyba zaczyna się wtedy od gruntownej diagnozy okrętu. Zbudowal problem problem teraz niech go rozwiązuje. Chyba kapitan ma prawo oczekiwać sorawnego okrętu po remoncue a nie...
Ostatnio zmieniony 11 stycznia 2016, 10:17 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

el009
Reactions:
Posty: 273
Rejestracja: 15 listopada 2015, 10:46

Post autor: el009 » 11 stycznia 2016, 11:27

Kabiny kapitana, drugi dzień tranzytu

Diomedes słuchając tyrady kapitana popadł w zamyślenie. Jego obwody logiczne nie były w stanie stwierdzić ze stuprocentową pewnością czy oficer celowo ignoruje fakty czy jego organiczny mózg jest zbyt ograniczony, by przeanalizować wszystkie informacje.

Twoja ignorancja, Blackthorne, to niemal herezja w oczach Omnizjasza. - warknął w końcu z pełną mocą wokalizera a pole energetyczne topora ponownie rozjarzyło się upiornym blaskiem - Anomalie w odczytach skanerów odkryto przy pierwszej inspekcji okrętu, jeszcze przed moim przybyciem. Jest to główny powód dla którego przydzielono mnie do tak nieznaczącej jednostki. Od tamtego czasu moi transmechanicy prowadzili prace w tym zakresie, równolegle z remontem pozostałych komponentów. Wykluczyliśmy z prawdopodobieństwem o rząd wielkości mniejszym od odchylenia standardowego usterkę na poziomie czujników i sieci przesyłowej. Pozostały tylko dwie możliwości - albo burzliwe losy Duch Maszyny sprawiły, że jego natura odbiega od świętych wzorców i jest klasyfikowana jako anomalia, albo jego esencja została spaczona w przeszłości okrętu.

Diomedes zamilkł na chwilę by ograniczeni białkowcy nadążyli za jego rozumowaniem.

Fabrykator Generalny świata Het zgodził się na warunkowe dopuszczenie jednostki do służby, wysyłając mnie w dziewiczy rejs Królowej bym mógł na bieżąco monitorować sprawność systemów. - kontynuował po chwili nieco ciszej - Zrobił tak tylko z jednego powodu Blackthorne. Lexmechanicum szczegółowo przeanalizowała twoje zdolności finansowe, z zakresem błędu poniżej jednego procenta. Jasne jest dla nas, że nie stać cię na dłuższy postój w porcie a tym bardziej na kolejne usługi Mechanicum. By być szczerym, balansujesz na krawędzi bankructwa.

Widząc zmieszanie na twarzach oficerów magos poczuł satysfakcję. Adeptus Mechanicus nie trudnili się szpiegostwem jak inne wielkie siły Imperium, jednak w odróżnieniu od nich potrafili ze strzępów ogólnodostępnych informacji utworzyć zaskakująco szczegółowy obraz. Zaprawdę, wiedza jest potęgą.

Oczywiście kapitanie, jeśli twoim życzeniem jest jak najszybsze rozwiązanie problemu to Mechanicum chętnie cię wspomoże. - chociaż głos z syntezatora nie niósł żadnych emocji to seneszal był gotów przysiąc, że słowa ociekają jadem - Obierz kurs na Marsa. To jedyne miejsce w galaktyce, gdzie mieszkają wybrańcy Omnizjasza zdolni wejrzeć w serce Ducha Maszyny i oddzielić czyste od plugawego. Oczywiście pomoc tak wybitnych specjalistów w swojej dziedzinie jest kosztowna...

Eksplorator obserwował swoich rozmówców a serwo-czaszka w czasie rzeczywistym analizował ich tętno, temperaturę skóry i skład feromonalny wydychanego powietrza. Jasne było, że są skrajnie zestresowani. Magos w myślach dziękował Omnizjaszowi za dar chłodnego umysłu, niepodatnego na uczucia.

Tak naprawdę, Morgan, stoi przed tobą zaiste ciekawy wybór - kontynuował monolog tech-kapłan - Możesz zapisać się w annałach swojego rodu jako ten, który utracił okręt i dziedzictwo. Wystarczy, że popadniesz w konflikt z Mechanicum a my oznaczymy twój okręt jako potencjalnie skażony w rejestrach Wolnej Floty. Nie będzie cię stać na wyjaśnienie tego a żaden imperialny port nie udzieli ci schronienia. Znajdziesz się na równi pochyłej i stracisz wszystko co masz. Możesz też okazać skruchę i chęć współpracy a kapłani Omnizjasza dbają o tych, którzy wykazują się rozsądkiem.
Obawiam się Surielu że AdMech trzyma Blackthorna za jaja i nie zamierza puścić ;)

Co na to seneszal?
Rogue Trader - Magos Eksplorator Diomedes
Degenesis - Bayer Werk (Scrapper)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 stycznia 2016, 14:23

Kabiny kapitana, drugi dzień tranzytu

Christo Barca z największym trudem panował nad zszarganymi nerwami, walcząc z cisnącymi mu się na usta grymasami i próbując jednocześnie uwierzyć w słowa wypowiadane przez obu antagonistów. Zręczny na co dzień w kwestiach imperialnej dyplomacji, seneszal poczuł się znienacka zawieszony nad kominem wsadowym plazmowego reaktora, balansujący na krawędzi całkowitej zagłady. Uparty niczym młody groks, dziedzic dynastii parł na podobieństwo pancernika w samo serce białego karła, nie ważąc na swą oczywistą zgubę.

Barca nie poczułby najmniejszego zdziwienia, gdyby Diomedes skrócił aroganckiego Wielkiego Kupca o głowę w jego własnym gabinecie, podświadomie wręcz się tego spodziewał. Wstrząsający brak wyczucia Blackthrone'a w kwestii delikatnych relacji z Adeptus Mechanicus nie mieścił się seneszalowi w głowie.

- W imię nieśmiertelnego Boga-Imperatora, zaklinam was, byście powstrzymali ten zatarg! - odezwał się tknięty złym przeczuciem również względem swojej osoby - Jesteśmy w wirach Osnowy, zanurzeni w diabolicznej esencji Chaosu. Za Polem Gellera cisną się demony mogące zmącić nasze myśli. To one podjudzają nas do wzajemnej nienawiści, by móc żerować na bólu i śmierci.

Barca odsunął dłoń od ukrytego na plecach pistoletu, rozłożył szeroko ręce.

- Odłóżmy tę ważną rozmowę do czasu opuszczenia Osnowy - zaproponował wibrującym determinacją tonem - Za trzy dni, w blasku Furbiniusa, z dala od zakusów demonicznego plugastwa. Kontynuowanie jej teraz i tutaj, w otchłani Morza Dusz, byłoby wielce nierozważne.
Pewne byty zamieszkujące Osnowę potrafią przenikać jaźnią nawet tarcze Gellera, zatruwając nienawistnymi myślami ludzki rozum. Nie bez powodu podczas tranzytu tak wielu załogantów poświęca każdą wolną chwilę na modlitwy i pokutę!

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 11 stycznia 2016, 14:26

Szkoda by było kończyć przygodę w takim momencie...że tak sobie pozwolę wtrącić :/dymek /EVILS/
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

el009
Reactions:
Posty: 273
Rejestracja: 15 listopada 2015, 10:46

Post autor: el009 » 11 stycznia 2016, 20:43

Kabiny kapitana, drugi dzień tranzytu

Słusznie. - zgodził się Diomedes - Ponadto powiedziałem już co miałem rzec a organiczny mózg twojego kapitana potrzebuje czasu, by się z nową wiedzą oswoić.

Tech-kapłan wygasił pole energetyczne ceremonialnego topora i ruszył w stronę wyjścia, jakby życie kapitana nie wisiało przed chwilą na włosku.

Seneszalu, jak na białkowca jesteś wyjątkowo logiczny. - skomplementował z właściwym sobie wdziękiem - Jeżeli znudzi cię służba na pokładzie Królowej mogę zapewnić ci miejsce w szeregach Skitarii. Nie sądzisz, że to znacznie ciekawsza perspektywa?

Nie czekając na odpowiedź ruszył w stronę drzwi z szelestem karmazynowego płaszcza a nieodłączna czaszka jeszcze przez kilka sekund wpatrywała się martwymi oczami w Blackthorne po czym ruszyła z wizgiem za swym panem.
Rogue Trader - Magos Eksplorator Diomedes
Degenesis - Bayer Werk (Scrapper)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 stycznia 2016, 21:35

Kabiny kapitana, drugi dzień tranzytu

Christo odczekał, aż stary adiutant zamknie za magosem drzwi gabinetu. Odprężył się nieznacznie dopiero wówczas, gdy do jego uszu dotarł stosowny dźwięk. Zmrużone oczy seneszala spoczęły na obliczu wciąż poczerwieniałego Morgana.

- Zyskaliśmy trzy dni na przemyślenie relacji z techminencją - powiedział pozornie opanowanym głosem, ale w głębi ducha czuł dreszcze na wspomnienie propozycji Diomedesa. Idea konwersji w skitarii wzbudziła w mężczyźnie prawdziwą zgrozę.

- Kapitanie, proszę o pozwolenie odejścia - skłonił nieznacznie głowę - Muszę załatwić kilka ważkich spraw.
Myślę, że Blackthorn chętnie zostanie teraz sam...

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 11 stycznia 2016, 22:38

Kabiny kapitana, drugi dzień tranzytu

Jeśli odczuwamy działanie osłony to znaczy że pole Gellera nie działa poprawnie a to by oznaczało, że dział techniczny znów czegoś nie dopatrzył. - pomyślał kapitan za odchodzącym Magosem i ta myśl, jakkolwiek nieprawdopodobna, to wyraźnie poprawiła mu samopoczucie.

Morgan nalał dwa kieliszki do połowy i podał jeden Seneszalowi. Upił mały łyk przyglądając się w milczeniu Barce.

- Myślę, że zacznę inspekcję od waszego działu, oglądanie mojego majątku w towarach i liczbach zawsze poprawiało mi nastrój.

Spojrzał posępnym wzrokiem na Seneszala i uśmiechnął się niepokojąco.

- Coście tak zbledli Barca... - silnym klepnięciem, w ramię starał się przywrócić animusz podwładnemu.
Spoiler!
- ... pamiętajcie, że jak strae wojskowe przysłowie mówi nie liczy się że się przegrało pierwszą bitwę, można przegrać nawet wszystkie, za wyjątkiem ostatniej.

Spojrzał z dziwnym błyskiem w oczach na Barcę, jakby mówił o czymś dobrze sobie znanym.

- Po pierwsze sytuacja finansowa nie jest tak zła jak mówi ale celowo postanowiłem nie wyprowadzać go z błędu. Póki tak myśli będzie uważał, że ma kontrolę i nie zrobi żadnego większego ruchu. I to będzie jego pierwszy i największy błąd. Czas to jedyne czego potrzebujemy by wyjść z tego bez większego uszczerbku. Nawet jak teraz byśmy obrócili statek na wezwanie Mechanicorum to przecież podróż na Marsa zajmie nam miesiące jeśli nie lata. Każę to policzyć Visherowi jak tylko nieco odpocznie w Fotfall. Przez ten czas można zbić fortunę transportując różne towary pomiędzy portami w stronę Marsa. Samo nephium... nawet tu jest trudno zdobyć ale w systemie świętej Terry jest warte fortunę dla magosów, którzy robią z nim te swoje cuda. Poza tym... - kapitan się zamyślił wpatrzony gdzieś w dal - ...nieskończenie wielka przestrzeń daje nieskończone możliwości zarobku.

Skoncentrował dziwnie lodowaty wzrok niebieskich oczu na Seneszalu.

- Po drugie, musimy zacząć od małych kroków. Trafił się nam nie kiepski przeciwnik i nie można go bagatelizować. Problem nie jest tylko mój. Jest i wasz jeśli dalej chcecie pracować dla popadającej podobno w ruinę dynasti Blackthornów. - skrzywił się w grymasie przypominającym uśmiech i upił kolejny mały łyk. - Zdaję sobie sprawę, że praca dla mnie jest nieco poniżej waszych kwalifikacji, więc zacząłem się zastanawiać co was tu trzyma. Nie myślcie sobie ze dostaniecie tą krypę jak Blakthorna nie będzie się miał czym spłacić na Marsie. Przepadnie wówczas na rzecz sług Omnimesjasza, to pewne. Chyba, że okaże się przeklęty... Jęśli myślicie tym tokiem to w takim wypadku lepiej zrezygnujcie ze służby na Fotfall, zrozumiem. Rozejdziemy się bez bólu. - świdrujący wzrok kapitan wbił się Seneszala jakby chciał zobaczyć jego duszę. - Ale jeśli pod waszym usposobieniem kryje się lojalność, dla tego statku i dla załogi to sprawa Diomedesa będzie od teraz waszym zadaniem.

- I w końcu po trzecie. Trzeba go odseparować socjalnie. Powoli i po cichu. Ogłoście, że ze względu na silną interwencję Magosa w sprawie złej procedury urlopowej, kapitan z dużą niechęcią zdecydował się zawiesić zezwolenia na urlop do opracowania nowych zasad. Do odwołania w całym dziale technicznym. Upewnicie się, żeby dyskretnie wyciekło wśród załogi komu to zawdzięczają. Pół tysiąca ludzi za nim pójdzie, mówiliście. Mam nadzieję, że przynajmniej połowa z nich się mocno zastanowi czy warto opuszczać statek i iść za kimś kto za nic ma wypoczynek po ciężkiej pracy.

- To będzie nasz pierwszy ruch, a co dalej? Cóż, Magos ma jedną rację, element białkowy jako nim mówi z pogardą posiada niedoskonałość. Zawiera słabości, ciągoty i potrzeby i to jest najsłabsza strona Diomedesa. Chcę żebyście się nad tym bliżej pochylili. Tylko dyskretnie, dyskretnie...
Kapitan jednym haustem opróżnił resztę zawartości kieliszka.

- Jak mówiłem inspekcję zaczniemy od waszego działu, zdaję się że obejmuje on opiekę nad cargo. To świetnie, chcę dobrze obejrzeć raz jeszcze to co wieziemy na Lucin's..
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

ODPOWIEDZ