Skinąwszy krótko głową Morgan skwitował zaproszenie chorążej Flen i nie czekając aż drzwi rozsuną się do końca ruszył do środka. Jego oczom ukazało się duże, dyskretnie oświetlone pomieszczenie z ustawionym pośrodku wielkim stołem. Stojący tuż obok stołu mężczyzna ruszył w kierunku nadchodzącego kapitana.
- Kapitan Wolnej Floty Morgan Blackthorn - pomimo tego, że Morgan nie był już oficerem Imperialnej Marynarki pewnych nawyków jak chociażby salutowania starszym stopniem nie było się łatwo pozbyć
- Kapitan Anthon Keel - mężczyzna oddał salut uśmiechając się lekko - Witam na pokładzie Reki odkupienia.
Kapitan Keel był wysokim, postawnym mężczyzną o lekko pobrużdżonej twarzy i ciemnych włosach pokrytych lekką siwizną. Wyglądał na dojrzałego i doświadczonego człowieka chociaż absolutnie nie dało się o nim powiedzieć "starzec". W lekko ogorzałej twarzy tkwiły blado-niebieskie oczy przypominające dwa kawałki lodu, które kontrastowały z uśmiechem widocznym na ustach mężczyzny. Kapitan Keel sprawiał wrażenie silnego, zdecydowanego i dumnego mężczyzny, co nie powinno budzić zdziwienia jeśli wzięło się pod uwagę pozycję jaką zajmował.
- Zanim przejdziemy do sprawy, w związku z którą chciałem się z panem spotkać kapitanie Morgan chciałbym zaprosić pana i pańskich towarzyszy na skromny posiłek - Keel wskazał szerokim gestem zastawiony porcelaną stół - Zjedzmy wspólnie kolację, a później, przy szklaneczce amasecu wyjaśnię panu cel mojego zaproszenia.
Nie wypada odmówić takiemu zaproszeniu i mam nadzieję, że nikomu to nie przyjdzie do głowy
W trakcie kolacji można rozmawiać na różne tematy, próbować coś sondować lub może "wpływać" jakoś na swojego gospodarza - skile w ruch