PBF: DrecarE - Cienie na Śniegu

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 22 marca 2016, 17:09

[center]Grupa Vidgara, Wilcze Pustkowia, 7 zmroczec (vajni), 360 rok Ery Silniri[/center]
Vidgar wydobył z tobołka dwie ostatnie flaszki z wódką z muchomorów. Zważył je w dłoniach spoglądając z powątpiewaniem ku szczelinie. Wydało mu się jednak, że alkoholu jest zdecydowanie zbyt mało, by spalić te śluzowate twory wewnątrz niej. Nie mieli ze sobą maga i ogień, który mogliby rozpalić, zostałby szybko zagaszony przez topniejący lód. Poza tym szkoda było marnować dobrą wódkę...

Podszedł do szczeliny i zajrzał ponownie do wnętrza. Obrzydliwa ikra zdawały się nie być wcale tak głęboko. Nardlens położył się więc płasko na śniegu i sięgnął ku niej mieczem. Udało mu się wbić ostrze w pierwszą z kul. Stal przecięła śluzowatą błonę i zielonkawa zawartość jaja chlupnęła na śnieg, ukazując skryte w środku, tłuste ciało niewielkiego czerwia. Ohydny smród zepsutego mięsa rozszedł się w powietrzu, sprawiając, że wojownik zakrztusił się gwałtownie. Stwór wił się ślepo przez chwilę, po czym znieruchomiał, gdy mróz dosięgnął go swym bezlitosnym tchnieniem. Vidgar uśmiechnął się z satysfakcją, przecierając załzawione oczy i sięgnął ku kolejnemu jaju...
Dla Vidgara: zdołasz zniszczyć wszystkie jaja czerwia, choć nie była to przyjemna robota.
[center]***[/center]
[center]Grupa Vilberga, Dolina Mgieł, 7 zmroczec (vajni), 360 rok Ery Silniri[/center]
Puszczona przez Olafa cięciwa zaśpiewała cicho i strzała przecięła powietrze, trafiając pająka w grzbiet. Ten wszakże zasyczał tylko i skoczył w kierunku zwiadowcy. Jego długie odnóża rozłożyły się w powietrzu a szczęki kłapały żarłocznie ociekając żółtawym śluzem. W jednej chwili świat Olafa skurczył się do obrazu nadlatującego szkaradziejstwa. Czas wydawał się zwalniać... Przez chwilę...

Po czym, nagle, ruszył z kopyta! Młody Nardlens poczuł uderzenie, gdy potworny pajęczak wylądował na nim całym ciężarem ciała. Upadł na ziemię, między korzenie, wypuszczając łuk z ręki. Ostre szczęki pająka zaklekotały, mierząc w jego brzuch, szukając miękkich, vitalnych organów... Jednak stalowe oka kolczugi wytrzymały napór, ratując zwiadowcy życie. Olaf odruchowo zacisnął jedną rękę na pokrytym ostrą szczeciną cielsku pajęczaka, starając się zrzucić go z siebie. I wtedy poczuł, jak ciało stwora przeszywa nagły wstrząs. Chwilę później pająk zwiotczał i opadł bezładnie na bok.

Młody WIlk spojrzał w górę, nad sobą ujrzał postać ojca. Miecz w ręku starego korsarza był powalany czarną, cuchnącą posoką. Vilberg wyciągnął dłoń, pomagając Olafowi wstać.

- Chyżo! - rzucił do niego i do Kyariela, który właśnie zdejmował z pleców olbrzymi, dwuręczny miecz, rozglądając się wkoło podejrzliwie. - Znikajmy stąd zanim pojawi się ich więcej!
Spoiler!
[center]RUNDA I[/center]
Inicjatywa:
1. Olaf (przygotowana broń strzelecka +30 do Inicjatywy)
2. Pająk
3. Vilberg
4 Kyariel (runda zaskoczenia - 30 do Inicjatywy)

Olaf strzela do pająka:
PA 100 - 40 PO pająka = 60. Rzut 56
7 + 5 - 3 (chitynowy pancerz stwora) = 9
Pająk otrzymuje 9 obrażeń. Nadal jednak jest na tyle dziarski, by zaatakować!

Pająk skacze w kierunku Olafa:
PA 110 - 45 PO Olafa - 10 za manewr (skok) = 55; Rzut: 55. Sukces marginalny (cios za minimalną ilość obrażeń)
1 + 3 - 4 = 0.
Olaf nie otrzymuje obrażeń, kolczuga chroni go całkowicie! Ma szczęście, bo pająk, jak to pająk, jest ogromnie jadowity.

Vilberg atakuje pająka mieczem:
PA 140 - 40 PO pająka = 100. Rzut: 15
Obrażenia: 5 + 6 - 3 (pancerz stwora) = 8. Pająk umiera!

Kyariel: Runda Zaskoczenia, może wykonywać tylko akcje cząstkowe:
Alfr odwraca się ku walczącym i wyciąga miecz.

[center]KONIEC WALKI![/center]
Vilberg zdecydowanie poleca odwrót. Co robicie? Możecie biec drogą, którą tu przyszliście, zabierze wam to jednak nieco czasu. Możecie także pobiec najbliższą drogą ku krawędzi doliny, mając nadzieję, że zdołacie się wspiąć po skarpie. Będzie to wymagało testu Przetrwania (aby określić właściwy kierunek), jednak jeśli Wam się uda wydostaniecie się stąd o wiele szybciej.
W każdym razie pozostanie tutaj nie uśmiecha się wam, gdyż wiecie, że tych stworów jest w lesie całkiem sporo.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 22 marca 2016, 21:03

- Dzięki, ojcze! - rzucił krótko Olaf, zrywając się na nogi i podnosząc łuk. Rozejrzał się szybko wokoło; normalnie truchło pająka stanowiło by idealną zdobycz, lecz gdy w pobliżu czaiło się więcej bestii to nie było sensu ryzykować. - Ojcze, zdołasz się wspiąć po skarpie? Będzie szybciej, ale to ryzykowne! - spytał Olaf, patrząc ojcu w oczy bez krztyny kpiny. Pamiętał, że kolano tatka nie było już tak sprawne, jak kiedyś, a zostawienie go na pastwę losu byłoby demonem, ścigającym młodego wilka po wszech czasy.

- Dobra, głupie pytanie! Wdrapujemy się! - powiedział już zdecydowanym głosem i z wielką zawziętością postanowił, że choćby miał wnieść ojca na plecach, to uciekną z tego gniazda pająków najkrótszą i najszybszą drogą.

Olaf już się nie dziwił, że ktoś wypalił tu ziemię. Norlaug jakby zobaczyła takiego pająka też pewnie z paniki spaliłaby calą okolicę...
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 23 marca 2016, 16:44

[center]Grupa Vilberga, Dolina Mgieł, 7 zmroczec (vajni), 360 rok Ery Silniri[/center]
[center]Podkład: A fine day to die[/center]
- Jasne, że zdołam. Nie mam wyjścia! - burknął stary korsarz, chowając miecz do pochwy. Perspektywa wspinaczki najwyraźniej nie przypadła mu do gustu, Olaf jednak znał ojca na tyle, by wiedzieć, że postara się jej sprostać, nawet jeśli będzie to od niego wiele wymagało.

- Spieszmy się! - polecił Vilberg, po czym jego postać skręciła się nagle dziwnie i opadła na kolana, wspierając się na rękach. Po chwili Nardlens przyjął postać potężnego,szarego wilka, z jego gardła zaś dobył się niski warkot, przynaglający pozostałych do działania.

Olaf rozejrzał się i ruszył biegiem, w kierunku, który wydawał mu najtrafniejszy. Nie miał wszakże pewności, czy wybrał dobrze. Gąszcz butwiejących drzew, otaczający ich z każdej strony i siny opar nad głową skutecznie utrudniały orientację w terenie. Młodemu zwiadowcy nie pozostało więc nic więcej, jak zaufać instynktowi. Kyariel pospieszył za towarzyszem, zaś Vilberg w wilczej formie osłaniał tyłach. Biegli przez martwy las, cichy i upiorny. Tym razem nie mieli czasu, by szukać drogi wśród srebrzystych nici, rozwieszonych między pniami. Wkrótce ich odzienie i twarze pokrywały miękkie, lepkie pasma. Niewiele jednak mogli na to począć. Biegli, mając nadzieję, iż będą szybsi od ośmionogich potworów, zaczajonych wśród gałęzi. Olaf musiał przyznać, że ojciec dobrze postąpił przemieniając się w wilka. Choć bowiem poruszał się tylko na trzech łapach, przecież w tej formie, jego chroma noga nie spowalniała ich ucieczki.

Wreszcie wypadli na niewielką polanę, obrośniętą wysokimi, ciernistymi krzewami i Olaf odetchnął z ulgą. Po przeciwnej stronie łączki dostrzegł bowiem wznoszący się w górę brzeg skarpy. A więc jego zmysł zwiadowcy nie zawiódł go tym razem i udało mu się bezpiecznie wyprowadzić wszystkich. Vilberg na powrót przyjął ludzką postać i przez krótką chwilę, obaj Nardlens dyszeli ciężko łapiąc oddech.

- Może nie będzie tak źle - wysapał Vilberg. Skarpa bowiem nie wydawała się tak stroma, jak ta z której ostatnio schodzili.

Olaf miał już coś odrzec, gdy nagle wszyscy usłyszeli ostry trzask łamanych gałęzi, dochodzący z lasu. Wspólnie zwrócili się w te stronę, a Vilberg zdjął z pleców tarczę i dobył broni. Olaf napiął łuk, a Kyariel przygotował się do rzucenia zaklęcia. I oto nagle na polanę wyskoczyły trzy szaro-brązowe pająki. Dwa z nich były tych samych rozmiarów jak ten, którego spotkali wcześniej w lesie. Trzeci wszakże był o połowę większy i miał wielki, rozdęty odwłok. Stwór zaklekotał żuwaczkami, i na ten sygnał oba mniejsze stawonogi ruszyły do ataku!

[center]Obrazek[/center]
Olaf: test znajdowania drogi (Per + Przetrwanie):
35 + 11 = 46. Rzut: 45. Marginalny sukces. Masz nadzieję, że wiesz w którą stronę należy uciekać. Spotyka Cię więc ogromna ulga, gdy okazuje się, że miałeś rację.

Testy Wytrzymałości na zmęczenie (Odp):
Olaf: 36; Rzut: 42; Test nie zdany. Czujesz zmęczenie po biegu i choć złapałeś oddech. Możesz walczyć, ale chwilowo nigdzie nie pobiegniesz, nie mówiąc o wspinaczce.
Kyariel: 40; Rzut: 10; Sukces z trzyme przebiciami! Czujesz się dobrze po biegu, nie jesteś nawet zdyszany.
Vilberg: 61 + 20 (zdolność: Wielka Wytrwałość) = 81; Rzut: 77; Vilberg jest trochę zmęczony, ale mógłby biec dalej.
Ostatnio zmieniony 23 marca 2016, 16:58 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Frater_Terry
Reactions:
Posty: 352
Rejestracja: 13 stycznia 2015, 12:19

Post autor: Frater_Terry » 24 marca 2016, 10:27

Tańczący po Czarnej Spirali leżał bez ruchu, starając się w ten sposób wspomóc starania czarownicy. W milczeniu zastanawiał się nad stoczoną właśnie walką. Znowu skończył w rękach Norlaug. Nie był zachwycony tą myślą. Nie dlatego, że znów prawie dał się zabić. Sytuacja tego wymagała, gdyby nie dał się pochwycić, ta przerośnięta glista ugotowała by ich wszystkich swoim paskudnym zionięciem. Nie był zachwycony tą myślą, bo to enty raz, jak jego życie ocalone zostaje przez czarownicę, a to znaczy, że jego dług względem niej rośnie. A nikt nie lubi mieć go zbyt dużo.

Po odpowiedniej dawce dziwnych maści, pomrukiwań i odpoczynku, poczuł się na tyle lepiej, by stać o własnych siłach i nie gubić wnętrzności. Dźwignął się więc z ziemi i zaczął niepewnie z początku rozglądać się za źródłem dziwnej woni, którą jego wyczulone nozdrza wyłapywały od dłuższej chwili. Szybko zorientował się, że dochodzi od strony wyrwy z której wylazł potwór.

Nad jej brzegiem stał Vidgar, który podobnie jak Wylkołek, podnosił się właśnie z ziemi. Kiedy młody wojownik odwrócił się w stronę towarzyszy, na jego twarzy widniał ogromny uśmiech triumfu i zadowolenia. Wyprostował się dumnie i tak też wyglądał. I nawet zaczerwienione, łzawiące oczy, będące skutkiem zmagań ze zwalającym z nóg odorem nie były w stanie zepsuć tego efektu.

Tańczący wykonał kilka testowych kroków, sprawdzając czy może normalnie się poruszać. Zmarszczył nozdrza, gdy podmuch wiatru uderzył go w pysk kolejną porcją nieznośnego zapachu. Prychnął raz czy dwa, nim się odezwał.

- Świetna okolica, nie ma co. Ruszamy powiadomić resztę o naszym znalezisku, czy wciąż macie wątpliwości, że to zwierzęta wyprawy Vestaina?
Od MG: Pręt runiczny przywróci Tańczącemu kolejne 3 punkty Żywotności. Nadal wszakże jesteś na średnich ranach.
Ostatnio zmieniony 24 marca 2016, 11:40 przez Frater_Terry, łącznie zmieniany 1 raz.

Hel
Reactions:
Posty: 54
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:11

Post autor: Hel » 24 marca 2016, 22:33

-O, znów te czarne kryształy!- ucieszył się Mag i schylił się by podnieść jeden z nich z zamiarem przyjrzenia się mu i zabrania ze sobą. Podekscytowany zupełnie zapomniał na moment o atmosferze miejsca w którym się znajdują, a także o pajęczych sieciach, które je całe zasnuwają, również o ich twórcach. Jednak miał tym razem więcej szczęścia niż rozumu, albo raczej pozostali wykazali większą czujność.

Sprawy potoczyły się nagle bardzo szybko. Pająk za jego plecami, strzała Olafa, która nie zrobiła temu stworzeniu najmniejszej krzywdy i miecz Vilberga, który na szczęście je unieszkodliwił. A potem zrobili to, co już dawno powinni zrobić, gdyby posłuchali się co mówi im instynkt samozachowawczy na widok spalonego, bagnistego i ponurego miejsca pełnego pająków gigantów- czyli ratowali się ucieczką. Niestety ich było dużo więcej i nie dane im było uciec daleko. A już widok skarpy, dzięki której mieli oddalić się stamtąd napawał ich nadzieją. Nic to, damy radę- pomyślał patrząc na pajęcze potwory- w końcu jest ich tylko 3, akurat po 1 na każdego z nas. Przybrał bojową postawę, rzucił na siebie ognistą aurę i zamierzał rzucić pocisk z tego samego żywiołu na najbliższego przeciwnika. Jedna rzecz go zaczęła zastanawiać gdy na nie spojrzał, ale uznał, że teraz nie czas na to, a na działanie.
Rzucam aurę z ognia i taki sam pocisk na najbliższego pająka.
Ostatnio zmieniony 24 marca 2016, 23:45 przez Hel, łącznie zmieniany 1 raz.

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 25 marca 2016, 11:40

[center]Grupa Vidgara, Wilcze Pustkowia, 7 zmroczec (vajni), 360 rok Ery Silniri
[/center]

Rana się zasklepiała. Połączenie złamanego żebra doprowadziło zdruzgotaną klatkę piersiową do właściwego kształtu. Ostatnie nuty cichego śpiewu dobyły się z ust wiedźmy przenikając mroźne powietrze zmarzniętych równin. Osiadały delikatnie na ciele przyjaciela wnikając głębiej, aż do uszkodzonych organów, regenerując poszarpane mięśnie i przydając nowych sił. Niebawem, ku szczerej radości czarownicy, towarzysz podróży był już w stanie podnieść się na cztery łapy. Całkowicie zatraciła się w leczeniu śmiertelnej rany i dopiero w tej właśnie chwili do jej zmysłów dotarł silny odór czegoś, przypominającego zgniliznę truchła. Zapach był dość silny, przyprawiał niemalże o mdłości. Dobywał się on z tej samej szczeliny, z której wypełzł olbrzymi, biały jak otaczający śnieg czerw. Vidgar już tam był. Spoglądał do dołu z wyraźnym zadowoleniem rozjaśniającym jego młodą, przystojną twarz. Ciekawość jednak zwyciężyła nad silnymi odruchami wstrętu. Zajrzała do ziejącej wilgotnym ciepłem szczeliny. Nora, lodowa jama okazała się być siedliskiem całego tego robactwa. Stwór zdążył złożyć swe śluzowate jaja głęboko pod lodową pokrywą, wykorzystując truchło nieszczęsnego jucznego zwierzęcia, jako doskonałą wręcz pożywkę dla swych żarłocznych młodych. Teraz jednak leżały na pokrytej lodem ziemi, skurczone, martwe od wnikającego przez szczelinę siarczystego zimna. Od obserwacji rozpłatanych mieczem jaj oderwał ją głos Tańczącego. Podniosła się z nad jamy odpowiadając:

- Cóż, każdy ślad właściwie wskazuje teraz, że ten khas należał do wyprawy Vesteina. Nie da się temu zaprzeczyć. - wiedźma rozejrzała się po całkowicie pustej, białej okolicy - Pewnie oderwał się od reszty stada. Nie ma co w sumie dłużej tutaj bawić, znaleźliśmy wszakże jakiś ślad - choć nie powiem aby wiele rozjaśniał.
Czas ruszać w drogę. Czarownica przychyla się do tego, aby po prostu wrócić do chat zbudowanych przez wyprawę Vesteina i wymienić się informacjami z resztą kompanii.

zapalki_chaosu
Reactions:
Posty: 167
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 11:57

Post autor: zapalki_chaosu » 25 marca 2016, 12:45

[center]Grupa Vidgara, Wilcze Pustkowia, 7 zmroczec (vajni), 360 rok Ery Silniri[/center]

Kiedy Vidgar zobaczył wilkołka z powrotem na chodzie, prawie podbiegł do niego, by objąć go braterskim uściskiem. Tańczący miał w sobie jednak pewną dzikość, która powstrzymała ten odruch. Czas spędzony w samotności w jakiś zapomnianych ostępach oraz klątwa odbiły się na nim. Teraz kiedy był zmęczony i ranny było to widać po jego posturze, bardziej niż na co dzień. Kimkolwiek był przed przemianą chyba niewiele z tego zostało. Vidgar widział teraz przed sobą, dziką, inteligentną bestię, która na dodatek miała (jak to bestie) bardzo ostre zęby..., a zęby te znalazłyby się bardzo blisko twarzy Vidgara, gdyby ten go istotnie objął.

Vidgar na myśl o tym spoważniał i się uspokoił. Nadal oczywiście uważał Tańczącego za wspaniałego przyjaciela, jednak nie takiego którego należy bratersko obejmować.

Kiedy Norlaug podeszłą do cuchnącej szczeliny, by zaspokoić swoją ciekawość, Vidgar się trochę zestresował. Bał się, że jej tendencja do wpadania w podziemne jamy znów może się objawić. Stał więc tuż obok starając się przygotować na jej ewentualne potknięcie, lub pośliźnięcie. Nie chciał jej też obłapiać, póki samodzielnie stała, bo nie wypadałoby. Stał więc tak, zaaferowany, nie wiedząc co zrobić z rękami. W końcu Wiedźma odeszła, bez wpadania i trochę mu ulżyło. Po chwili jednak spostrzegł, że kiedy stała blisko, świat wydawał się trochę bardziej kolorowy.

- Skoro mówisz, że to zwierzęta Vestaina to pewnie masz rację, w końcu masz lepszy wzrok niż ja i do tego o wiele lepszy węch. No i wciąż jesteś najtwardszy na północy - powiedział z wielkim życzliwym uśmiechem.

- Chodźmy stąd nic tu po nas..., dobrze, że zatłukliśmy te larwy Żmija lodowego...
Ostatnio zmieniony 27 marca 2016, 11:53 przez zapalki_chaosu, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 25 marca 2016, 15:25

[center]Grupa Vilberga, Dolina Mgieł, 7 zmroczec (vajni), 360 rok Ery Silniri[/center]
[center]Podkłąd: Fight untill we die[/center]
Olaf błyskawicznie uniósł łuk i posłał strzałę w kierunku najbliższego pająka. Pocisk przeleciał jednak nad grzbietem potwora i zniknął w lesie, nie czyniąc nikomu krzywdy. Mniejsze stawonogi niemal natychmiast skoczyły w stronę bohaterów. Kyariel jednak z właściwą elfom gracją uniknął ataku. Vilberg zaś przyjął stwora na tarczę, choć siła uderzenia sprawiła, że pod starym korsarzem ugięły się nogi. Wytrwał jednak i ciął atakującego wściekle pająka mieczem, w wielooki łeb.

Alfr sięgnął ku energii ognia, czyniąc hermetyczny gest jedną dłonią i postać jego otoczyła aura z wirujących płomieni. Na ten widok atakujący go pająk zaskrzeczał dziwacznie i cofnął się gwałtownie, po czym ruszył w kierunku Olafa przebierając kolczastymi odnóżami. Zwiadowca nie mógł jednak tego widzieć. Jego uwaga była bez reszty skupiona na największym z potworów. Ten wystrzelił z odwłoka szarą i lepką sieć, która poszybowała w kierunku Młodego Wilka. Olaf jednak odskoczył, unikając ugrzęźnięcia w niej i niemal natychmiast puścił cięciwę. Strzała gwizdnęła w powietrzu i wbiła się w tłusty kałdun monstrualnego stawonoga.

Vilberg warknął wściekle i uderzył atakującego stwora tarczą. Siła tego ciosu była tak wielka, że wszyscy usłyszeli trzask, z jakim pękł chitynowy pancerz na łbie pająka, który legł na ziemi bez życia. Jednakże drugi ze stawonogów zaszedł Olafa z boku i teraz rzucił się ku niemu, wbijając szczęki w bok zwiadowcy. Tym razem Młody Wilk nie miał szczęścia. Ugryzienie rozerwało kolczugę i Nardlens poczuł, jak zawarty w kłach stwora jad, przesącza się do jego żył porażając niemocą jego ciało. Zebrał się jednak w sobie i pomimo ogarniającego go nagle osłabienia, ustał na nogach.

[center]Obrazek[/center]
Niczym w zwolnionym tempie ujrzał, jak ogromny pająk szykuje się do skoku. Zwiadowca wiedział, że jeśli potwór dopadnie go, przyjdzie mu zginąć. Z łukiem w ręku nie miał bowiem najmniejszych szans przeciwko dwóm atakującym go maszkarom. Odskoczył w tył, mając nadzieję, iż uniknie starcia. Duchy Przodków wszakże musiały otaczać go opieką. Wielki pajęczak najwyraźniej źle ocenił odległość i skoczył zbyt daleko, lądując w ciernistych i gęstych krzakach. Do uszu Olafa dobiegło wściekłe klekotanie, jakim stawonóg najwyraźniej wyrażał swą złość.

Kyariel miotał ognistymi pociskami w ośmionogie paskudztwa, wykrzykując słowa mocy w tajemnym języku Sillarion. Jego ataki jednak gasły na grubej, chitynowej skorupie, która pokryte były stawonogi. Mimo wszystko jednak musiały czuć pewien ból, bowiem wyraźnie wycofywały się z zasięgu płomieni.

[center]Obrazek[/center]
Olaf w pośpiechu odrzucił łuk, sięgając po miecz. Mniejszy potwór zdawał się nie rezygnować prąc wciąż naprzód i kłapiąc szczękami. Gdy wtem, z tyłu spadło nań ostrze Vilberga, przecinając chitynowy pancerz na jego grzbiecie. Młody Nardlens zaktywował run na swej broni, czując jak opuszcza go niewielka porcja duchowej Energii. Następnie także natarł na stawonoga, który chwiał się już na nogach, brocząc czarną juchą. Ostrze żywej błyskawicy wbiło się w głowę koszmarnego stworu, wprawiając jego ciało w śmiertelne drgawki.

Wielki Pająk wyplątał się wreszcie z krzewów i zwrócił ku bohaterom, za cel obierając najwyraźniej Vilberga. Skoczył ku staremu korsarzowi, jednak znów nie sięgnął celu. Miast tego wylądował pomiędzy nim a Olafem, w pozycji zbyt wysuniętej, by mógł się skutecznie bronić. Próbował pospiesznie cofnąć się, lecz wtedy dosięgnął go płomienny pocisk, spływający z palców Kyariela. Chwilę później zaś Vilberg wbił swój miecz głęboko pomiędzy odwłok a tułów potwora, rozcinając go praktycznie na dwoje. W powietrzu rozszedł się kwaśny zapach krwi, zmieszany ze słodkawą i obrzydliwą wonią przypiekanego robactwa..
Spoiler!
Inicjatywa:
1. Olaf 40 (+30)
2. Małe Pająki 40
3. Wielki Pająk 35
4. Kyariel 42 (-10/20)
5. Vilberg 25

[center]RUNDA I[/center]
Olaf: strzela z łuku do Wielkiego Pająka:
PA 100 - 40 PO Olafa = 60. Rzut: 95; Zwiadowca nie trafia.

Pająk 1: skacze na Vilberga:
PA 110 - 0 (Vilberg przyjmuje atak na tarczę) - 10 (za manewr) = 110; Rzut: 41. Trafienie;
Vilberg przyjmuje atak pająka na tarczę:
PA 90 - 10 (za rozmiar przeciwnika) = 80. Rzut: 75. Cios sparowany.

Pająk 2:skacze na Kyariela:
PA 110 - 50 PO Alfra - 10 (za manewr) = 40; Rzut: 87. Pająk nie trafia. Ląduje jednak niedaleko.

Wielki Pająk pluje siecią na Olafa 90 - 45 = 45; 89

Kyariel: rzuca czar: Ognista Aura. Wydaje 1 punkt Energi.
Rzucenie czaru przy przeciwniku daje mu okazję do ataku okazyjnego. Pająk 2 wykorzystuje ją:
60 - 50 = 10; Rzut: 87. Bez trafienia.

Vilberg: tnie Pająka 1 mieczem:
PA 140 - 40 PO Pająka 1 = 100; Rzut: 82 Trafienie.
Obrażenia Pająka 1: 5 + 6 - 3 (pancerz pająka) = 8


[center]RUNDA II[/center]
Olaf: strzela z łuku do Wielkiego Pająka:
PA 100 - 40 PO Olafa = 60. Rzut: 39; Trafienie.
Obrażenia Wielkiego Pająka: 3 + 5 - 3 = 5

Pająk 1 gryzie Vilberga: 110 - 0 = 110; 78. Trafienie
Vilberg paruje tarczą: 04. Krytyczny Sukces! - Pająk 1 otrzymuje uderzenie tarczą.
Pająk 1 dostaje 4 + 6 - 3 = 7 obrażeń. Umiera.

Pająk 2: widząc Ognistą Aurę Kyariela zmienia cel i gryzie Olafa:
PA 110 - 45 PO Olafa = 65; Rzut: 68. Pająk nie trafia.

Wielki Pająk: skacze na Olafa:
PA 120 - 45 PO Olafa = 75; 100 Krytyczny pech! Pająk wpada w krzaki i plącze się w nich na rundę!

Kyariel: rzuca czar: Ognisty Pocisk w Pająka 2. Wydaje 1 punkt Energii.
Obrażenia: 2 + 5 - 3 = 4

Vilberg: idzie uciąć Pająka 2, który atakuje Olafa. Z uwagi na kontuzję kolana, podejście zajmie mu akcję.


[center]RUNDA III[/center]
Olaf: mając przed sobą przeciwnika zmienia broń: odrzuca łuk i dobywa miecza. Aktywuje run na broni, wydając 1 punkt Energii.

Pająk 2: gryzie Olafa
PA 110 - 45 PO Olafa = 65; Rzut: 24. Trafienie!
Obrażenia Olafa: 4 + 3 - 4 = 3 obrażenia. Zwiadowca spada na wany średnie.
Olaf: test Odp. Przeciwko truciźnie:
36; Rzut: 21. Test zdany! Olaf otrzymuje jedynie -10 do S.F.

Wielki Pająk wyplątuje się z krzaków przez całą rundę.

Kyariel: ciska Ognistym Pociskiem w Pająka 2. Wydaje 1 punkt Energii.
Obrażenia: 1 + 5 = 3, Pająk klekocze.

Vilberg: tnie Pająka 2, który atakuje Olafa:
PA 140 - 40 PO Pająka +10 za flankowanie = 110; Rzut: 19. Trafia:
Obrażenia pająka 2: 1 + 6 - 3 = 4
Pająk wygląda bardzo źle!


[center]RUNDA IV[/center]
Olaf: tnie Pająka 2 mieczem:
PA 60 - 30 PO Pająka 2 + 10 za flankowanie = 40; Rzut: 26 Trafienie!
8 + 2 - 3 = 7 obrażeń od Elektry.
Pająk 2 umiera!

Wielki Pająk: skacze na Vilberga:
120 - 0 = 120. Rzut: 97; Krytyczny pech (Wielki Pająk nie ma dziś szczęścia!);
Pająk nie trafia i lądując nieopodal odsłania się, a jego PO spada o 10.

Kyariel: ciska pocisk w Wielkiego Pająka. Wydaje 1 punkt Energii.
Obrażenia: 4 + 5 - 3 = 6
Wielki Pająk nie wygląda wyjściowo.

Vilberg: tnie Wielkiego Pająka, który próbuje się wycofać:
PA 140 - 20 PO Wielkiego Pająka +10 za flankowanie = 130; Rzut: 55. Trafia:
Wielki Pająk otrzymuje: 8 + 6 - 3 = 11 obrażeń.
Pająk umiera!

[center]KONIEC WALKI[/center]

[center]***
Grupa Vidgara, Wilcze Pustkowia, 7 zmroczec (vajni), 360 rok Ery Silniri[/center]
Członkowie grupy Vidgara zebrali się pospiesznie, opuszczając to niezbyt przyjazne miejsce. Mimo, iż czerw był martwy, woń zniszczonych jaj i widok truchła khas nie czyniły tej okolicy nazbyt atrakcyjną. Nikt więc też nie oponował, gdy młody wojownik zarządził odwrót.

Wracali nieco po łuku, aby sprawdzić jeszcze niewielką część terenu. Raz zatrzymali się nawet, by zjeść niesiony ze sobą prowiant i odpocząć. Pogoda nadal dopisywała, a niebo pozostało błękitne i jakby lekko zamglone. Wiatr tylko chwilami przybierał na sile, niosąc ze sobą śnieżną kurzawę. Droga szła im więc sprawnie i szybko. Nie napotkali już zresztą żadnych niebezpieczeństw, ani w ogóle niczego, poza monotonną bielą Wilczych Pustkowi. W końcu, gdy słońce chyliło się już ku zachodowi, w oddali ujrzeli nikłe, błękitnawe światła bazy na równinie.
Jesteście trochę bardziej do przodu z akcją niż druga grupa, więc poczekam chwilę na nich zanim ruszę z fabułą dla was. Jednak możecie zawsze porozmawiać jeśli chcecie. Teraz jest na to czas.
Ostatnio zmieniony 25 marca 2016, 15:44 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 25 marca 2016, 20:52

- Ukąsił mnie, skubany... -sapnął Olaf, rozglądając się gorączkowo za kolejnymi przeciwnikami. - Toć to głupie było z naszej strony zapuszczać się tak głęboko bez wsparcia... ajj... - stęknął, patrząc na swoją ranę. Wyglądała paskudnie, a trucizna pompowana w żyłach rozchodziła się jeszcze głębiej, sprawiając ból przy każdym uderzeniu serca. - By to... Dobra, zabierajmy się stąd, póki więcej tego cholerstwa nie przyjdzie...
Rozglądam się jeszcze za kolejnymi pająkami, by nie dać się zaskoczyć, i żywiołowo daje wszystkim do zrozumienia, że czas opuścić te miejsce i wracać do bezpiecznego obozowiska..

MG: czy Olaf jest w stanie jakoś przeciwdzialać truciźnie?
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Hel
Reactions:
Posty: 54
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:11

Post autor: Hel » 30 marca 2016, 20:14

-Racja, nic tu po nas. Olafie, czy bardzo z Tobą źle? Możesz biec? Oddalmy się na bezpieczną odległość od tych stworów,a będę mógł Ci pomóc. Nie jestem uzdrowicielem jak Norlaug, lecz coś tam umiem. Obawiam się, że w tym stanie nie dasz rady się wspinać.
Również rozglądam się, czy nie czyhają na nas jeszcze jakieś pająki i zamierzam uciekać stamtąd. Gdy oddalimy się od nich chcę wyleczyć obrażenia Olafa przez Uzdrawianie. Oraz używam pierścienia z Malachitem. Sobie również leczę obrażenia lekkie.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 30 marca 2016, 21:13

Olaf splunął na ziemię, szperając w plecaku. Miał nadzieję, że nie zapomniał o swoim pręcie runicznym, który gdzieś tam musiał przecież leżeć. No i z pewnością o wiele lepszym pomysłem będzie przekazać go magowi niż samemu próbować się leczyć... ostatnio mogło się to skońcyzć krzywym nosem, także młody wilk bał się, jak teraz mogłyby się skończyć jego lecznicze przygody...
Bez zbędnych ceregieli przekażę runiczny pręt Kyarielowi by mnie uleczył a następnie chodu! Wracamy do obozowiska w tempie im-szybciej-tym-lepiej.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 01 kwietnia 2016, 14:14

[center]Grupa Vilberga, Dolina Mgieł, 7 zmroczec (vajni), 360 rok Ery Silniri[/center]
Alfr przyjął od zwiadowcy pokryty runami pręcik, lecz zanim go użył, dotknął delikatnie ramienia Olafa i wyszeptał kilka słów w dziwnym, śpiewnym języku. Młody Wilk poczuł jak z dłoni maga spływa ku niemu porcja uzdrawiającej energii, która poczęła regenerować rozcięte mięśnie. Dopiero gdy działanie zaklęcia ustało, mag skorzystał z zaklęcia skrytego w runicznym pręcie, łamiąc go na pół. Kolejna porcja leczniczej magii zatrzymała krwawienie i uciszyła nawet wspomnienie o bólu.

- Dziękuję - powiedział Nardlens, nieco zaskoczony.

Kyariel kiwną głową, przyjmując te słowa, po czym skoncentrował się na sobie. Wyszeptał kolejną, krótką frazę w Sillarionie, wzywając uzdrawiającą potęgę żywiołu Wody i pozwalając jej zaleczyć rany na twarzy i dłoniach. Następnie podszedł do towarzyszy, którzy w tym czasie poczęli się przyglądać stromej skarpie, wybierając najlepszą drogę wydostania się z upiornej doliny.

- Wydaje mi się - rzekł Vilberg - że z tej strony będzie lepiej. Zacznijmy tutaj i posuwajmy się niecko skosem, w górę...

Olaf i Kyariel zgodzili się z nim w milczeniu. Był to istotnie najlepszy plan. Wspólnie rozpoczęli pospieszną wspinaczkę, starając się jak najszybciej oddalić z tego przeklętego miejsca. Rozmiękła ziemia uciekała im spod nóg, a śliskie korzenie i skały nie dawały wiele oparcia. Wejście na górę okazało się więc nie lada wyzwaniem. Mimo to Kyariel z Vilbergiem dotarli po niedługim czasie na szczyt skarpy. Choć nie obyło się to bez kilku wysapanych przekleństw. Dla Olafa droga okazała się o wiele trudniejsza. Jad pająka, wciąż krążący w jego żyłach, którego nie była w stanie uleczyć magia Kyariela, poraził mięśnie zwiadowcy, sprawiając, że każdy kolejny krok i chwyt stawał się nie lada wysiłkiem. Zwiadowca dyszał ciężko, a przed jego oczyma tańczyły plamy czerni i szkarłatu. Obaj jego towarzysze zniknęli we mgle przed nim i przez ostatnich kilka minut wspinał się w gęstym oparze, nie wiedząc nawet, gdzie są pozostali, ani jak wiele drogi zostało przed nim. Szedł jednak uparcie dalej, nie bacząc na zalewający mu oczy pot i dreszcze. Wreszcie wydostał się na górę. Czyjeś ręce podciągnęły go na szczyt skarpy i pomogły mu usiąść. Młody Wilk dyszał ciężko przez jakiś czas, wpatrując się jedynie w otaczającą ich mgłę. Czuł, jak trucizna w jego ciele rozlewa się coraz dalej, niczym płomienny lód, wypełniający jego żyły...

Vilberg odczekał cierpliwie, aż Olaf dojdzie do siebie. W końcu Młody Wilk rozejrzał się przytomniej, choć bladość jego skóry i ciemne sińce pod oczyma nie świadczyły dobrze o jego stanie zdrowia. W tym czasie Kyariel przyprowadził wierzchowce, które pozostawili kilkadziesiąt metrów dalej. Z ulgą dosiedli koni i skierowali się w stronę bazy na pustkowiu.
Kyariel rzuca czar: Uzdrawianie 2 wraz z Przekazaniem Mocy (koszt 3 Energii), by uleczyć Olafa. Przywraca mu 2 punkty Żywotności.

Następnie leczy go za pomocą prętu runicznego:
Test na użycie przedmiotu (SW + Teoria Magii):
42 + 9 = 51. Rzut: 59. Kolejny rzut: 07. Przedmiot wykorzystany przy drugiej próbie.

Olaf odzyskuje kolejne 4 punkty Żywotności. Praktycznie, rany fizyczne zostały uleczone, aczkolwiek trucizna pozostała we krwi, co zdecydowanie będzie miało na niego wpływ.
Zwiadowca wykorzystał także swój ostatni pręt runiczny. Pozostał mu już tylko eliksir.

Kyariel leczy siebie: Uzdrawianie 1 (koszt: 1 Energii), przywracając sobie 2 punkty Żywotności. Jest już także zdrowym.

Testy wspinaczki (znów nie widziałem żadnej deklaracji na temat liny):
Olaf: 40 + 8 = 48; Rzut: 44; Test zdany bez przebić. Marginalny sukces. Wspinaczka idzie Ci bardzo opornie i powoli. Zabierze Ci dwukrotnie więcej czasu niż powinna i solidnie Cię wymęczy.
Kyariel: 42 + 2 = 44; Rzut: 31; Test zdany z jednym przebiciem. Wspinaczka jest ciężka, co chwila się ślizgasz po rozmiękłej ziemi, jednak ostatecznie dasz radę wydostać się na górę.
Vilberg: 35 + 3 = 38; Rzut: 20; Widać, że wspinaczka jest dla Vilberga wysiłkiem i kontuzja kolana solidnie mu dolega. Jednak stary korsarz da radę wydostać się z doliny.

[center]***[/center]
[center]Baza na Wilczych Pustkowiach, 7 zmroczec (vajni), 360 rok Ery Silniri[/center]
Zmierzch zdążył już zabarwić śnieżną pustynię odcieniami szarości, błękitu i fioletu, gdy Vidgar wraz z towarzyszami powrócili do bazy. Szybko oporządzili konie i udali się do głównej sali, gdzie powitał ich zapach gulaszu, przyprawionego czosnkiem i jałowcem, a także szeroki uśmiech Brnjara.

- Dobrze, żeście wrócili! - zagrzmiał kupiec, podnosząc się z pniaka przy ognisku. - U nas było spokojnie. A co u was? Nagotowałem strawy. Siadajcie i opowiadajcie! Co tam za przygody was spotkały?

Ledwo zdołali zdjąć wierzchnie okrycia i nałożyć sobie jadła, gdy usłyszeli rżenie koni w stajni.

- To pewno wracają pozostali - domyślił się Brnjar.

Vani, siedzący przy wejściu z miską gulaszu, wstał, wyjrzał za drzwi i skinął głową, mruknąwszy coś, co miało potwierdzać słowa kupca. Reda nie było w izbie, bo, jak wyjaśnił wcześniej Brnjar, został na zewnątrz, na straży.

Wkrótce także Vilberg wraz z Olafem i Kyarielem dołączyli do osób skupionych w izbie, przy runicznym kamieniu. Wszyscy byli wściekle głodni, więc poza powitaniami nie wdawali się w dłuższe dyskusje. Przez pierwszy kwadrans w izbie rozlegał się jedynie dźwięk przeżuwania i skrobanie łyżek o dno glinianych mis. Norlaug wszakże zauważyła dziwną bladość skóry Olafa, który zaiste nie wyglądał najzdrowiej, choć pałaszował gulasz równie zapamiętale, jak pozostali.
Norlaug: Test sposptrzegawczości (Per + Obserwacja):
22 + 2 = 24; Rzut: 10. Test zdany z przebiciem. Olaf wygląda blado, jakby był chory. Drżą mu też ręce i jest wyraźnie osłabiony.

Olaf: z uwagi na długotrwałe działanie trucizny otrzymujesz kolejną karę -5 do Zw. Masz dreszcze i czujesz się osłabiony. Nie wpływa to jednak na apetyt.
Zauważysz także że Wylkołek i Vidgar są lekko ranni. Tańczący ma kilka ran i rozerwany pancerz, a twój kuzyn ma oparzenia na rękach.

Kyariel: Zauważysz że Wylkołek i Vidgar są ranni. Tańczący ma kilka ran i rozerwany pancerz, a wojownik ma oparzenia na rękach.

Dla Wszystkich: Co robicie? Macie teraz chwilę na rozmowy.
Grupa Gunlid jeszcze nie wróciła.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 03 kwietnia 2016, 13:41

[center]Baza na Wilczych Pustkowiach, 7 zmroczec (vajni), 360 rok Ery Silniri.[/center]

Olbrzymi stwór zginął, a ciecz z jego białawego, obmierzłego ciała zaczynała zamarzać. Jaja tej wielkiej istoty zostały rozprute, a ohydne w swym obłym kształcie młode tej wielkiej istoty zginęły natychmiast w zetknięciu z siarczystym mrozem Północy. Wszelkie życie w tych małych, skurczonych ciałach zgasło. Ten obraz wraz z milczącymi kośćmi khas, pozostał daleko za nimi, gdy wędrowali przez pustkowia. Dalej do bazy, miejsca z przytulnym pomieszczeniem wypełnionym ciepłem bijącym od kamienia runicznego, miejscem odpoczynku i żywych rozmów na temat odkryć podczas eskapady. Czarownica zastanawiała się nad poszukiwaniami innych członków ich wyprawy. Co mogli znaleźć Olaf i Kyariel? Poszli w końcu do samej Doliny. W głębi serca liczyła na to, że może im uda się odkryć coś więcej niż ledwie ponure szczątki zagubionego zwierzęcia kompanii Vesteina.

Powitało ich ciepło wnętrza i smakowity zapach bulgoczącego gulaszu z dodatkiem utartych ząbków czosnku i suszonych owoców jałowca. To wszystko jednak rychło zdominował gromki głos Brnajra, witającego przybyłych. Sama czarownica szybko pomogła nalać wrzącej potrawy do drewnianych misek. Po chwili wrócił również Olaf ze swym ojcem i Kyarielem. Wyraźnie było widać po nich równe zmęczenie. Nikt się nie odezwał spożywając ciepłą potrawę. Wiedźma usiadła na drewnianym stołku tuż obok Vidgara i z lekkim uśmiechem na ustach wsunęła w jego dłoń miskę znakomitego i sycącego wielce jadła.

Tak jak inni jadła ciepłą potrawę, prostą, ale dla wycieńczonych po walce wśród zimna i bieli śniegu, pyszną niczym tusza dorodnego samca moluna, skwiercząca na ruszcie i podana na ławie w samym domu jarla Beran. Nie mogła się jednak doczekać rozmów. Tyle myśli zaprzątało teraz jej umysł mimo całego wyczerpania.

Niecierpliwe pytania i słowa same cisnęły jej się na usta. I gdy już miała się z całej tej zebranej niecierpliwości spytać, co spotkało Olafa, Kyariela i Vilberga, przyjrzała się młodemu zwiadowcy. Był wyraźnie blady. Dłoń trzymająca kościaną łyżeczkę wsuwała się w gorący posiłek i drżąc niczym z wielkiego zimna unosiła porcję potrawy do lekko zsiniałych ust. Jego oczy były zaczerwienione, a sam zdawał się być odrobinę ospały, zupełnie jakby zmęczenie fizyczne nie było jednym, co spotkało młodzieńca. Wyraźnie coś było nie tak. Czy dopadła go teraz choroba... a może coś, w tej dolinie...

Nie tracąc czasu i nie kończąc gulaszu, odezwała się do Olafa zrywając się z miejsca. Była gotowa, aby udzielić mu natychmiastowej pomocy. Wszelka zbędna zwłoka mogła tylko nasilić objawy:

- Olafie, co ci się stało? Zaliż spotkaliście w dolinie coś, co było nie tylko sprawdzianem waszej sprawności, lecz i zdrowia? Widać po tobie nie tylko fizyczne zmęczenie, ale wpływ choroby, lub czegoś innego, co odbiera ciału siły.
Czarownica jak tylko zauważy, że Olafowi coś jest, zapyta się o co chodzi i za raz weźmie go na stronę, zacznie badać, a później leczyć z Medycyny Ezoterycznej.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 03 kwietnia 2016, 20:54

- Och Norlaug, twoja troska posila mnie lepiej, niż gulasz! - powiedział Olaf bez krztyny złośliwości w głosie. Zapił jedzenie kilkoma łykami wody, po czym wzruszając ramionami odpowiedział.

- Ot, spotkaliśmy na swej drodze dziwną enklawę; albowiem drzewa w niej, jak i sama ziemia wyglądała na wypaloną ogniem magicznym. Zaś w głębi tego wąwozu, tej doliny wręcz, napotkaliśmy mieszkańców owej enklawy... - ciągnął Olaf słabym głosem, siląc się na obojętny ton, jakby opowiadał co jadł na urodzinach ojca. - Co osiem nóg mieli, paskudne odwłoki o wielkie paszczęki... tak, to były ogromne pająki i jeden mnie - przez moją nieuważność - zdołał dziabnąć... och, zwykły dzień dla Vilbergsonów... nie ma czym się przejmować... a właśnie, miałbym do ciebie ważne pytanie, Norlaug... nie masz ty aby pod ręką jakiejś odtrutki na jad wielgachnych pająków? No nie powiem... przydałby się... - Olaf spuścił głowę, oddychając ciężko.

Nim czarowinica odpowiedzieć zdążyła, Olaf wcisnął własne pytanie.

- A wam jak poszło? Jakie wieści niesiecie? Nie wyglądacie na zadowolonych...
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 03 kwietnia 2016, 21:56

[center]Baza na Wilczych Pustkowiach, 7 zmroczec (vajni), 360 rok Ery Silniri.[/center]

Nagły przypływ entuzjazmu zwiadowcy wprawił czarownicę w pewną konsternację. Mężczyzna jeszcze przed chwilą wydawał się być wyzuty z sił, z pewnym trudem jedząc przepyszny gulasz. Teraz jednak zerwał się przed nią z miejsca i jął energicznie zapytywać o losy ich wyprawy. Norlaug widziała już podobne zmiany... u tych trawionych pewną niemocą, którzy nagle, słysząc ekscytujące historie opowiadane przy biesiadzie, widząc kufle pełne gęstego, przedniego miodu, zrywają się za raz z ław, zapominając całkowicie o swoich dolegliwościach. Co prawda zrywali się z ław z również innych powodów... wolała teraz o tym nie myśleć...

Jej zwykle blade policzki nabrały odcienia lekkiej czerwieni, ale za raz napomniała siebie. Jad roznosił się w końcu po ciele towarzysza podróży wyraźnie szkodząc jego zdrowiu i odbierając siłę mięśniom. Kto wie co jeszcze ich czeka. Gdzie się udadzą i z czym będą mieli do czynienia? Wszystko się wyjaśni - liczyła - jak tylko będzie można spokojnie porozmawiać, teraz jednak...

-Poczekaj, poczekaj. Za raz o wszystkim się dowiesz. Wpierw jednak trzeba usunąć jad z twej krwi - odciągnęła Olafa stanowczo i poprowadziła do pokoju Harmoniusza, w którym w spokoju mogłaby pomóc zwiadowcy. Usadziła przyjaciela na niewielkim, gnomim łóżku i jęła wyciągać potrzebne przedmioty.
Tak jak opisane - wiedźma prowadzi Olafa do pokoju Harmoniusza i próbuje pozbyć się jadu za pomocą Medycyny Ezoterycznej.
Ostatnio zmieniony 04 kwietnia 2016, 06:52 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ