PBF - Ciernie przeszłości

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 09 maja 2016, 21:35

Siedziba Kryształowej Rady, 513.815.M41

- Ja również zajął bym się zabezpieczeniem profitu w pierwszej kolejnośći. Jednak jest to raczej nie możliwe w zaistniałej sytuacji. W mojej ocenie, marynarka nie pozwoli nam na załatwianie swoich interesów w pierwszej kolejności. Gdybym zrobił tak jak pan proponuje, Keel z łatwością mógłby wymóc na mnie zmianę kursu. W publiczny i być może upokarzający nieco sposób mógłby dać do zrozumienia kto tu faktycznie decyduje. A tego bym bardzo nie chciał, zwłaszcza w obecności Rady. - kapitan obracał w ręce puchar wpatrując się z zainteresowaniem w sposób w jaki kordiał spływał po szkle kiedy jego dłoń delikatnie chybotała pucharem. -Proszę się postawić na chwilę w jego sytuacji. Gdyby był pan kapitanem krążownika postawił by pan na szali swoją reputację, pozwalając na sprawdzanie zbędnych dla wyznaczonej misji zadań? Raczej nie. Cisnął by pan ludzi by jak najszybciej wykonać zadanie. Ja bym tak zrobił na jego miejscu. Śpieszyłbym się by niepotrzebnie nie ryzykować karierą poprzez nie wykonie ze swojej winy misji. A takie niedołęstwo w wykonaniu kapitana krążownika jest niedopuszczalne. Każda doba bowiem może przynieść śmierć posła, jeśli jeszcze żyje.

Morgan stracił zainteresowanie zabawą z kieliszkiem stawiając go obok siebie. Zwrócił swoje spojrzenie na Barcę.

- Pomysł z zostawieniem grupy zbierającej dane, jak najbardziej trafny. Polecę Drago by przydzielił im kilku ochroniarzy. W cywilu oczywiście, by nie wzbudzać niepotrzebnej atencji miejscowych, Nie chcielibyśmy by Kryształowa Rada myślała, że nie do końca im ufam. A w istocie nikt mnie nie jest wstanie upewnić, czy aby to wszystko nie jest jakimś zakamuflowanym przewrotem, by ciągnąć profit z jedynego cennego księżyca. I taką wersję należałoby przedstawić Keelowi. Jako hipotezę... Myślę, że to wystarczająco dobry pretekst by spróbować zmienić nieco kurs, który powinniśmy obrać. Ale delikatnie, delikatnie...

Morgan pochwycił kieliszek i upił nieco jego zawartości. Uniósł nieco brwi zdziwiony.

- Jak pan znajduje kordiał? Nie smakuje panu? - Zapytał wskazując na kieliszek należący do Barcy.
Kapitan nie będzie sobie życzył by usługiwał mu ktoś spoza jego osobistej ochrony. Odprawi Rappa i przymknie oko jak kiedyś ktoś mu z obiję gębę za wchodzenie w nie swoje kompetencje. Najbliższa ochrona składa się z ludzi ekstremalnie oddanych kapitanowi. Takich którzy mają za zadanie przyjąć kulkę za niego w razie ewentualności. Dobierał ich staranie i osobiście sam z desygnowanej przez Drago większej grupy. Wybiera w pierwszej kolejności tych o sprawdzonej przez szereg lat lojalności. W szczególności tych którzy mają różne problemy. Rozwiązuje ich problemy swoimi koneksjami i pieniędzmi wiążąc ich w ten sposób długiem honorowym względem kapitana. Tylko tacy ludzie są godni by im nieco zaufać.
Ostatnio zmieniony 11 maja 2016, 17:55 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 maja 2016, 21:55

Tak sobie myślę, że warto przyjąć pewną poprawkę na naszą niedługą historię wspólnych lotów i uznać, że kapitan sprowadził sobie na pokład nie tylko adiutanta, ale i drużynę własnych zakapiorów z Marynarki. W przeciwnym razie nie będzie mógł spać spokojnie, bo Rapp i spółka pochodzą z tej samej elitarnej grupy armsmenów Vexa, co sugerowana obstawa Morgana! Dodatkowo czas ich indoktrynacji i kuszenia pakietami lojalnościowymi byłby bardzo krótki - Morgan jest z nami około pół roku, to relatywnie krótki czas, by przeciągnąć na swoją stronę obcych ludzi, którzy wcześniej byli infiltrowani latami przez seneszala! ;)

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 10 maja 2016, 08:04

Komnaty w Kryształowej Wieży, 513.815.M41

- I co myślisz, Rand? - Vex rozparł się nerwowo na fotelu.

Razem z zastępcą oglądali właśnie holomapę wyciągniętą z zasobów systemowych, pokazującą korytarze i pomieszczenia budynku Rady.

- Nie wiem co powiedzieć Szefie. - Kotler też nie był zachwycony - Układ niby prosty, dotrzeć szybko się da, ale to walka na bliski dystans, jak przy abordażu. Ludzie są wykwalifikowani i dobrze uzbrojeni. Dotrą do was na czas - chyba, że zatrzyma ich większa grupa. A nie wierzę, że taka grupa dotrze tu niezauważona. - Porucznik potarł w zamyśleniu brodę.

- Martwi mnie zachowywanie pozorów, Rand - Vex przymknął oczy, intensywnie myśląc - to że część ludzi nadal musi pilnować kwater, a reszta pozostanie w gotowości bojowej. Takie napięcie, jest bardzo wyczerpujące. Trzeba pomyśleć nad rotacją i stymulantami, zanim się stąd nie zabierzemy. Bo pewnym nie można być niczego, Rand. - Drago spojrzał na swojego zastępcę.

- Wiem, Drago - Kotler pokiwał powoli głową - nie bardzo można coś na to poradzić. Wkurwia mnie to. Czyli działamy jak na Euzebii - stan podwyższonej gotowości? - porucznik spojrzał na Szefa oczekując potwierdzenia.

- Tak będzie najlepiej. Skontaktuj się z naszymi przy lądowisku - jak się zacznie, chcę widzieć nasze skrzydła krążące mi nad głową jak sępy. I srające ogniem.

Drago pomyślał jeszcze chwilę intensywnie. Kotler widział to i czekał w ciszy.

- Na tym dysku masz wpisane zaobserwowane po drodze mocne i słabe punkty. Na szybko, żaden szał. Ale przekaż je naszym. oby się jednak nie przydały...

Drago podał minidysk Kotlerowi. Odsunął fotel wstając. Porucznik natychmiast wstał również.

- Dobra Rand. Znikaj. Ja muszę się wypacykować na imprezę - Vex skrzywił usta w jednoznacznym grymasie.
Takie jest moje (nasze) zdanie. Podwyższona gotowość. i świadomość że to może być zbyt mało. Jeżeli wyniknie jakakolwiek zbrojna awantura, to ja lub Rand wzywamy wsparcie z lądowiska. Priorytetem będzie ewakuacja - nie daj Bóg-Imperator, żeby ktoś im stanął na drodze.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 maja 2016, 16:46

Komnaty w Kryształowej Wieży, 513.815.M41

Barca spojrzał na trzymaną w ręce kapitana karafkę i potrząsnął głową w wyrazie uprzejmej odmowy. Spożywanie alkoholu w tak stresujących okolicznościach było ostatnią pozycją na liście priorytetów seneszala.

- Sugestia lotu na Silence zrodziła się z dwóch powodów - odparł odczekawszy wpierw, aż Morgan upije z naczynia następny łyczek trunku - Zbadanie statusu prawnego Cogu to pierwsza kwestia, drugą jest poprawa naszej współpracy z Marynarką. Jestem pewien, że kapitan Keel nie będzie się posiadał z radości, gdy w pierwszej kolejności zajmiemy się miejscem zaginięcia posła. Ubierając tę propozycję w odpowiednie słowa możemy wywrzeć na nim naprawdę wysokie wrażenie. Nie muszę chyba dodawać, że dobre relacje z Keelem mogą nam być w najbliższym czasie niebywale potrzebne.

- Coś tu się kroi, coś niepokojącego. Instynkt podpowiada mi, że przybyliśmy na Svard w przededniu otwartej wojny domowej. Nasza niespodziewana obecność, a już na pewno asysta krążownika może okazać się przełomem w tym konflikcie. Być może spiskowcy zdecydują się zagrać w otwarte karty i ujawnią swe intencje? Tak czy owak, musimy przez cały czas pozostać czujni.
Udanie się na Silence powinno nam zaskarbić względy Keela, bo to właśnie tam zaginął poseł. Wyprawę na Cog odciągamy w czasie do chwili, w której nasi analitycy potwierdzą status prawny tego ciała niebieskiego – chodzi o klaryfikację praw własności: czy Cog jest nasz czy też jest eksterytorialną placówką AdMech.

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 11 maja 2016, 18:13

Komnaty w Kryształowej Wieży, 513.815.M41

Drago Vex nie wiedział o czym Kapitan konferował dobre pół godziny z Seneszalem, ale zaczynał być już nieźle głodny kiedy ożył wreszcie jego komunikator. Wychodzimy na przyjęcie panie Vex. Czas pięć minut. zatrzeszczało lekko w jego słuchawce wywołując na twarzy Drago szeroki uśmiech. Obrzuciwszy szybkim spojrzeniem swą odbitą w lustrze sylwetkę Vex poprawił kabury swoich pistoletów boltowych i ruszył w stronę drzwi. Zdawał sobie sprawę, że trochę dziwnie iść na ucztę wyposażony jak do bitwy, ale uznał, że bezpieczeństwo ludzi za których odpowiadał jest ważniejsze niż jakieś konwenanse.

Po wejściu do salonu łączącego ze sobą poszczególne apartamenty Drago ujrzał czekającego już bez ruchu Magosa oraz stojących razem Seneszala i Kapitana. Seneszalowi towarzyszyła jak zwykle zjawiskowa Nadia ubrana w długą suknię z czarnego, lekko połyskliwego materiału, który zadawał się opływać jej ciało zachowując się bardziej jak ciecz niż jak tkanina. Długie rozcięcie z jednej strony sukni sięgające od kostki do połowy kształtnego uda spowodowało, że Vex odruchowo przełknął ślinę. Zapatrzonego szefa ochrony otrzeźwił cichy trzask zamka w drzwiach. Odwróciwszy głowę ujrzał wychodzącego ze swojego apartamentu Keel'a.

- No to jesteśmy w komplecie - rzucił uprzejmie Blackthorn - A zaraz...a gdzież jest nasz nieoceniony Nawigator ?

Krótkie skinienie głową uruchomiło stojącego za pl