PBF - Klątwa Burzy

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 maja 2016, 15:27

Lecznica dla zwierząt, niedziela 28 lutego 2016

Mazur zaparkował swój samochód obok wozu Kruka, wyłączył silnik i obejrzał się nad oparciem fotela na siedzącego z tyłu więźnia. Falenty kołysał się w fotelu niczym dziecko ulegające chorobie sierocej, z przymkniętymi oczami i poruszającymi się bezgłośnie ustami. Gliniarz wiedział, że chłopiec był znacząco upośledzony i komunikacja z nim ograniczała się do najprostszych zdań. Co gorsza, jego obecny stan, będący zapewne wynikiem jakiegoś ogromnego wstrząsu, w praktyce uniemożliwiał jakąkolwiek konwersację.

Policjant uznał w myślach, że dalsza rozmowa z Falentym nie ma sensu - właściwie najlepiej dla wszystkich byłoby, aby zajął się nim czym prędzej jakiś specjalista.
Marcin schował kluczyki do kieszeni kurtki i otworzył drzwi od swojej strony wysiadając na żwirowy podjazd. Natalia zrobiła to samo po drugiej stronie wozu, zerkając niepewnie na upośledzonego nastolatka.

- Chcesz go zostawić w aucie? Samego? - spytała unosząc swe pięknie zarysowane brwi - Czy to bezpieczne?
Nóż pozbawiony jest jakichkolwiek inicjałów czy insygniów. Nastolatek jest głęboko upośledzony, w chwili obecnej komunikacja z nim jest praktycznie niemożliwa. Prawdopodobnie znalazł nóż na plaży podczas spaceru, ale to tylko jedna z opcji. Światło w lecznicy się świeci. Jest około piętnastej, nabożeństwo zaczyna się o osiemnastej.

Awatar użytkownika
Jarlaxle
Reactions:
Posty: 132
Rejestracja: 02 listopada 2011, 19:26

Post autor: Jarlaxle » 14 maja 2016, 19:08

Zrujnowany kościółek, niedziela 28 lutego 2016

Jarla zaskoczył zestaw narzędzi przykrytych brezentem. Ekwipunek skojarzył mu się z biedaszybem. Ktoś tu drąży studnię?... Krypta! Nagle doznał olśnienia. Kościółek musi być podpiwniczony. Może podziemia uległy uszkodzeniu i ktoś je teraz odgruzowuje... tylko po co?

Rozmyślania przerwał mu odgłos łamanej gałęzi i spłoszonego ptactwa.
- Ktoś tu jest! - przemknęło mu przez głowę.
Rozejrzał się wokół, ale intruz był dobrze ukryty. Zresztą hałas mogło spowodować też zwierzę.
Zerknął z wyrzutem na niebo, które zaczęło przesłaniać się ciężkimi chmurami, potem na zegarek. Normalnie miałby jakieś półtorej godziny do zmierzchu i bez problemu zdążył by na wieczorne spotkanie na plebanii.

Jak na tę porę dnia zrobiło się wyjątkowo ciemno. Ordycz nie obawiał się konfrontacji. W walce wręcz radził sobie całkiem dobrze. Jeśli jednak się ściemni, to górnik/archeolog, znający tu każdą dziurę i kamień zdobędzie nad nim sporą przewagę.
Jeżeli warunki pogodowe pozwolą na dalszą eksplorację terenu, Tomasz chce poszukać miejsca, w którym ktoś kopie. Zakłada, że miejsce związane jest z kryptą kościółka.

Jeśli jednak widoczność będzie się pogarszać w tempie sugerującym szybszy koniec dnia niż przypuszczał, wówczas wróci do wozu i uda się w kierunku plebanii.
Tomasz "Jarl" Ordycz - dziennikarz (PBF Kl?twa Burzy)
Dragan - Polanin, klanowy my?liwy (PBF Czarny ?wit)
Tiberius - Tactical Marine of Raven Guard (PBF Cie? Ob??du)

voodoochild
Reactions:
Posty: 71
Rejestracja: 07 kwietnia 2016, 11:38

Post autor: voodoochild » 17 maja 2016, 19:05

Lecznica dla zwierząt, niedziela 28 lutego 2016

Kiedy Natalia wysiadła z auta Mazur wyciągnął ze schowka rękawiczki i sztylet. Rękawiczki wyciągnął dość odruchowo gdyż zawsze mogą się przydać. Posterunkowy wielokrotnie łapał się na takich automatycznych odruchach policyjnych. Nie wszystkie się mu podobały.

Gdy wyszedł z samochodu usłyszał od pani weterynarz:

- Chcesz go zostawić w aucie? Samego? - spytała unosząc swe pięknie zarysowane brwi - Czy to bezpieczne?

- Oczywiście, że nie, weźmiemy go do środka i nastawimy mu tam co trzeba. - Marcin miał mieszane uczucia coś było nie tak mimo iż wszystko wyglądało na to że jest w porządku. Jego instynkt kazał mu być czujnym.

-W końcu jest tam też doktor a jak by nie patrzeć to szpital - zerknął z ukosa i unosząc brwi dodał -tylko że dla zwierząt. Grunt że młody otrzyma pomoc i przestanie cierpieć - Podał dziewczynie sztylet.

- Weź to, chcę to pokazać doktorowi, może kiedyś to już widział. Ja wezmę chłopaka.

Natalia niechętnie wzięła torebkę strunową, w której znajdowała się broń chwytając za miejsce zamknięcia tak aby nie dotykać zawartości. Broń która mogła zakończyć jej życie. Przez chwilę zagapiła się na znajdujący się za plastykową osłoną przedmiot. Było w nim coś obcego, żywego, a może to ten przedmiot zdający się żyć własnym życiem opętał Maćka...? Na raz sztylet zdał jej się groźniejszy niż dotychczas. Potrząsnęła głową jakby to miało odgonić rojące się dziwne teorie i zwróciła swoją uwagę na Marcina.

W tym czasie posterunkowy wyciągnął Falentego z auta i na rękach zaniósł go w stronę drzwi do lecznicy.

-Mam nadzieje, że doktor Kruk ma dla nas jakieś nowe poszlaki, szybko otwórz drzwi.

- też się nie mogę doczekać aby usłyszeć jakie to rewelacje odkryliście do tej pory...
Mruknęła i przyśpieszyła kroku, kiedy drzwi stanęły otworem posterunkowy wszedł do środka.

- Położę go na głównym stole ty przynieś narzędzia. Masz jakieś środki przeciwbólowe dla ludzi? Falentemu się przyda po tych doświadczeniach.

-Coś się znajdzie. - Odpowiedziała Natalia przekraczając próg lecznicy i kierując się do pomieszczenia socjalnego gdzie trzymała apteczkę i kilka medykamentów przeznaczonych dla ludzi na wypadek jakiegoś incydentu przy pracy.


Obrazek
Ostatnio zmieniony 18 maja 2016, 17:50 przez voodoochild, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 19 maja 2016, 16:31

Zrujnowany kościółek, niedziela 28 lutego 2016

Dziennikarz z duszą na ramieniu przeszukał rozpadające się ruiny, lecz ku swemu zaskoczeniu nie odkrył nigdzie dowodów na próbę odkopania przejścia do krypty pod przybytkiem. Co więcej, nie miał nawet dowodu na istnienie takiej krypty, bo chociaż bardzo uważnie przyjrzał się spękanej kamiennej posadzce nawy oraz podłodze w zakrystii, nie natrafił na żadne zejście do podziemi.

Trzaski w zdziczałym ogrodzie powtarzały się co jakiś czas, lecz jeśli źródłem ich był chcący zachować anonimowość człowiek, czynił to z ogromną wprawą. Wyglądający co chwila przez wyrwę w ścianie zakrystii Ordycz nikogo w ogrodzie nie zdołał wypatrzeć. Nawet wrony zniknęły bez śladu i jedynym słyszalnym w okolicy dźwiękiem było skrzypienie kołyszących się na wietrze gałęzi.

Przekręcając w bok głowę reporter raz jeszcze obejrzał ustawione pod ścianą kościółka narzędzia. Szpadel był ubrudzony ziemią, podobnie jak obydwa wiadra. Ordycz ściągnął usta w grymasie zadumy, zapatrzył się na ciemniejące burzowe niebo.
Ktoś gdzieś kopie, ale w kościółku nie widać żadnych śladów tej aktywności.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 19 maja 2016, 16:32

Lecznica dla zwierząt, niedziela 28 lutego 2016

Wiktor Kruk zniknął gdzieś bez śladu, nie pozostawiając żadnej informacji o postępach w sekcji zwłok zwierzątek, czym wzbudził pewną irytację policjanta. Mazur posadził dochodzącego powoli do siebie chłopca na metalowym krześle przy biurku i wtedy do jego uszu dobiegł zduszony okrzyk Natalii. Mężczyzna pojął w ułamku chwili znaczenie tego dźwięku, chociaż z miejsca przy biurku nie mógł widzieć znajdującej się na półpiętrze dziewczyny.

- Mój Boże! - pani weterynarz stała przyciśnięta plecami do ściany półpiętra, z podniesionymi do ust dłońmi. Na jej twarzy rysował się grymas przerażenia i niedowierzania, a wzrok nie odrywał się od rozciągniętego na górnej części schodów ludzkiego ciała.

Marcin skoczył w górę zrównując się z Natalią, zasłonił ją przezornie własnym ciałem, chociaż natychmiast się zorientował, że kobiecie nie groziło żadne bezpośrednie niebezpieczeństwo.

Wiktor Kruk nie mógł jej uczynić żadnej krzywdy, ponieważ nie żył, leżąc głową w dół na schodach przy wejściu na piętro. Jego wykręcone w nienaturalnej pozycji ciało z miejsca zdradziło przyczynę gwałtownego zgonu.

Upadek ze schodów zaowocował śmiertelnym w skutkach skręceniem karku.
Wstrząs za wstrząsem! Najpierw napaść z nożem na plaży, teraz to!

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 20 maja 2016, 00:04

Plebania, niedziela 28 lutego 2016

Zaspane oczy odkleiły się dopiero kiedy ksiądz dorzucił do kominka kolejny odrąbany kawałek brzozy. Zatrwożony swoimi domysłami usiadł w fotelu, otworzył flaszkę samogonu i strzelił szybką 50tkę. Ocknął się od razu - popatrzył w górę jakby szukał tam czyjegoś wzroku - jednak dostrzegł jedynie pękający sufit i kępkę pajęczyny w roku swojego gabinetu.

Już dawno powinienem wpuścić tu swoją gosposie, czas najwyższy aby gabinet również wyglądał jak Pan Bóg nakazał.
Oparł ręce na poręczy fotela i szybko wstał jakby coś uszczypnęło go w cztery litery - o na boga kazanie - zupełnie zapomniałem napisać kilka słów na zbliżające się nabożeństwo.

Chwycił w rękę notatnik, pióro i zaczął kreślić kompletnie oddając się przelewaniu słów na papier.
Za zgodą Keth'a wciele się w kleche
Ostatnio zmieniony 20 maja 2016, 00:11 przez dretch, łącznie zmieniany 1 raz.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 20 maja 2016, 17:39

Lecznica dla zwierząt, niedziela 28 lutego 2016

Badawczy wzrok policjanta prześlizgnął się po ciele martwego mężczyzn w poszukiwaniu przyczyny tragedii. Chociaż ułożenie głowy dowodziło niezbicie złamania karku, mogło do tego dojść już po śmierci lekarza, w efekcie upadku zmarłego na schody.

- Zostań na dole, obserwuj Falentego - polecił Natalii nie chcąc narażać dziewczyny na widok zwłok znajomego jej człowieka - Zaraz do ciebie zejdę.

- Co mu się stało? Upadł? - pani weterynarz stanęła u podstawy schodów spoglądając na przemian na uspokajającego się z wolna upośledzonego nastolatka oraz oglądającego ciało posterunkowego - Ktoś go popchnął?

- Żadnych krwawiących ran, przynajmniej niczego dotąd nie zauważyłem - odpowiedział ostrożnym tonem Marcin - Ale poczekaj, ma jakieś dziwne skaleczenie...

Policjant pochylił się bliżej ciała Wiktora, spojrzał bardzo uważnie na jego lewy policzek. Bladą skórę doktora znaczyło pięć cieniutkich czerwonych nitek, miniaturowych skaleczeń ciągnących się od ucha po podbródek. Sprawiały wrażenie zadanych jednocześnie, z zachowaniem jednolitych odstępów pomiędzy szramami.

- To mi wygląda... na pazurki? - głos Marcina zadźwięczał nutą niepewności, po czym urwał się ucięty dostrzeżonym kątem oka poruszeniem u szczytu schodów. Podrywając w górę głowę policjant dostrzegł dwie rzeczy: otwartą klapę w suficie wiodącą na stryszek lecznicy oraz zółtozielone ślepia łaciatego kota, który przywarł do pierwszego stopnia spozierając podejrzliwie na Mazura.
Czyżby odnalazł się zabójca doktora?

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 20 maja 2016, 20:22

Plebania, niedziela 28 lutego 2016

Ksiądz Marek w ciągu niekontrolowanego przypływu weny pisał słowa swojego kazania - ciągle nawiązywał do światowych dni młodzieży. Wiedział że na mszy będą dzieci, młodzież i osoby starsze. Tuż przed 15 wstał od biurka, zabrał ze sobą kartkę i czym prędzej czmychnął do zachrystii aby przywdziać liturgiczne szaty.

Przebierając się w szaty pozostawił za sobą sferę profanum oraz ostatnie wydarzenia które miały miejsce w jego parafii. Wyglądnął za drzwi zachrystii na zbierających się ludzi. Zauważył jedną osobę czekającą przy konfesjonale. Pośpiesznie złapał pismo święte w dłoń, sprawdził zegarek i powiedział w duchu.

Mam jeszcze przecież 10 minut - wystarczy na nawrócenie nieszczęsnej owieczki.

Podążył w stronę konfesjonału spoglądając na zgromadzonych, miał nadzieje, że zobaczy znajome mu twarze. Kiwnął tylko głową na powitanie osobie ze strapioną duszą, usiadł w niewygodnym drewnianym konfesjonale, oparł się o lewą stronę, przysłonił twarz ręką i poczekał aż usłyszy święte powitanie.
O rety rety, cóż za grzechy poczyniła ta zbłąkana duszyczka ??
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Fobetor
Reactions:
Posty: 106
Rejestracja: 24 marca 2016, 11:03

Post autor: Fobetor » 21 maja 2016, 14:11

Lecznica dla zwierząt, niedziela 28 lutego 2016

Śmierć przychodzi zawsze niespodziewanie, ale któż mógł spodziewać się ,że doktor Wiktor Kruk umrze w taki sposób? Poślizgnięcie się spowodowane przez kota. To chyba kot Magdy Stodolskiej. Dziecko nazwało je Mazgaj.

-Co tu robisz Mazgaju? Może to ty postraszyłeś te wszystkie ptaki na śmierć? - po czym dodał sam do siebie- Myślałem, że wszystkie zwierzęta pouciekały, jesteś pierwszym którego widzę i słyszę od sporego czasu.

Dobra ustalmy jakiś plan. -Mazur zamyślił się analizując co trzeba zrobić. - Chłopak potrzebuje pomocy. Ja spisze tutaj protokół i zadzwonię do ... kurde kogo? Nie miał tutaj krewnych a jego ciotka mieszkała w szczecinie. Dobra za dzwonie do niej komórką doktora. Trzeba zadzwonić też do grabarzy. Doktor miał też zanalizować próbkę krwi, ale nim skończył pojechaliśmy do ciała Bukowskiego.

Dobra najpierw noga dzieciaka. Potem Natalia zanalizuje próbkę, ja w tym czasie podzwonię. Księdza też powiadomię, może on wie kogo ma tu najbliżej z rodziny i dowiem się jak im idzie... .


Po chwili skierował się szybkim krokiem w stronę Natalii i Falentego. Młodzieniec siedział na kreślę podczas gdy pani weterynarz badała chłopca.

- Pomóżmy mu, powiedz co trzeba zrobić. -Dodał zdecydowanym głosem.
Post jeszcze poprawię, ale plan jest taki jaki widać.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 21 maja 2016, 15:33

Aby przyśpieszyć bieg przygody, proponuję dokonać przeskoku fabuły, z wcześniejszym uzgodnieniem pewnych poczynań graczy. Najpierw Ordycz i jego wizyta w starym kościółku. Jak już wspomniałem w trybie fabularnym, ruiny ewidentnie były przez kogoś penetrowane, świadczą o tym schowane w ustronnym miejscu narzędzia. Co ciekawe, w obrębie murów kościoła dziennikarz nie natrafił na żadne ślady eksploracji, więc tajemniczy ktoś albo bardzo dobrze po sobie posprzątał albo nie prowadził poszukiwań w samym kościele. Przez wzgląd na psującą się pogodę oraz późną porę zakończyłem oględziny ruin - Ordycz udał się tym samym do Dźwirzyna, gdzie dotarł krótko przed rozpoczęciem wieczornego nabożeństwa.

Zanim posterunkowy Mazur do niego dołączy, musi podjąć kilka decyzji. Po pierwsze, chociaż wszystko wskazuje na to, że śmierć Wiktora Kruka była nieszczęśliwym wypadkiem, warto pomyśleć o powiadomieniu o tym zgonie prokuratury. Jeśli decyzji nie podejmie Mazur, ciągle jeszcze istnieje prawdopodobieństwo, że zrobi to lekarz pogotowia mający potwierdzić jednoznacznie zgon doktora. Było nie było, to druga ofiara śmiertelna populacji miasteczka w ciągu kilkudziesięciu godzin.

Opatrzenie nastolatka to prosta sprawa, nie ma skaleczeń, tylko opuchliznę i siniaki, wystarczy zimny okład i środki uśmierzające ból. Marcin i Natalia wciąż pozostają w posiadaniu bardzo nietypowego noża, prawdopodobnie zabytkowego i ceremonialnego. Od Falentego nie sposób wyciągnąć informacji, gdzie znalazł tę broń. Co właściwie chcecie zrobić z Maćkiem? Możecie go odesłać poprzez pogotowie do najbliższego szpitala psychiatrycznego albo zamknąć do odwołania na komisariacie albo odstawić do domu (jego rodzina mieszka w Dźwirzynie, Fobetorze, możesz przyjąć, że jako miejscowy policjant dobrze ich znasz). Czy Natalia wybiera się na wieczorne nabożeństwo razem z Marcinem? Jakieś inne deklaracje, zanim zacznę pisać nową fabularkę?

I klaryfikacja techniczna. Wiktor Kruk wypadł z gry z powodu niezapowiedzianej i bardzo długiej absencji gracza prowadzącego. Proboszcz przeszedł w ręce Dretcha po wycofaniu się z gry Knuriona. Po dokonaniu tych roszad liczę gorąco na przyśpieszenie tempa zabawy, ponieważ scenariusz sam w sobie nie jest obszerny i teoretycznie nie potrzebujemy na jego rozegranie całego lata.

Fobetor
Reactions:
Posty: 106
Rejestracja: 24 marca 2016, 11:03

Post autor: Fobetor » 22 maja 2016, 16:44

"Zanim posterunkowy Mazur do niego dołączy, musi podjąć kilka decyzji. Po pierwsze, chociaż wszystko wskazuje na to, że śmierć Wiktora Kruka była nieszczęśliwym wypadkiem, warto pomyśleć o powiadomieniu o tym zgonie prokuratury. Jeśli decyzji nie podejmie Mazur, ciągle jeszcze istnieje prawdopodobieństwo, że zrobi to lekarz pogotowia mający potwierdzić jednoznacznie zgon doktora. Było nie było, to druga ofiara śmiertelna populacji miasteczka w ciągu kilkudziesięciu godzin. "

Powiadamiam: prokuraturę, lekarzy i nawet grabarzy. Kogoś z rodziny też powiadomię.

"Opatrzenie nastolatka to prosta sprawa, nie ma skaleczeń, tylko opuchliznę i siniaki, wystarczy zimny okład i środki uśmierzające ból."

To Git. Zadbamy o niego i damy mu też znieczulacze by tak już nie cierpiał.

" Marcin i Natalia wciąż pozostają w posiadaniu bardzo nietypowego noża, prawdopodobnie zabytkowego i ceremonialnego. "

I tak zostanie, nie będę rozstawał się z tą bronią. Skombinuje na nią jakiś plecak.

"Od Falentego nie sposób wyciągnąć informacji, gdzie znalazł tę broń. Co właściwie chcecie zrobić z Maćkiem? Możecie go odesłać poprzez pogotowie do najbliższego szpitala psychiatrycznego albo zamknąć do odwołania na komisariacie albo odstawić do domu (jego rodzina mieszka w Dźwirzynie, Fobetorze, możesz przyjąć, że jako miejscowy policjant dobrze ich znasz). "

Zawiozę go do jego mamy i przedstawię całą sytuacje, niech będzie chociaż świadoma co się z nim działo i dzieje do teraz. Niech ona zdecyduje co zrobi z własnym synem. No i zostawię nr. tel. Gdyby chłopak powiedział coś na temat tego co się stało.
Zadam też jej pytania odnośnie tego ostrza czy kiedyś czasem nie widziała tej broni.

"Czy Natalia wybiera się na wieczorne nabożeństwo razem z Marcinem? Jakieś inne deklaracje, zanim zacznę pisać nową fabularkę?"

Oczywiście, zabieram ją ze sobą przedstawiając całą sytuacje niech dokończy to czym zajął się Doktor i zbada próbkę krwi. Może okaże się, że to łosoś zabił bukowskiego. :P Będę nalegał by popracowała nad tym.

Nie jadę na posterunek, za mało czasu. Wiem ze ta całą sprawa ze śmiercią Kruka już zajmie nam trochę.

A i kota zabieram w jakiejś klatce i zwrócę właścicielce przy okazji zapytam czy zaginął. A jak tak to kiedy?

Może po prostu później sami ułożymy to w jakąś w fabularkę żeby ładnie wyglądał ten przeskok akcji.
Ostatnio zmieniony 22 maja 2016, 23:26 przez Fobetor, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 25 maja 2016, 11:08

Kościół w Dźwirzynie, niedziela 28 lutego 2016

Kościół był pełny zatroskanych poważnych ludzi. Siedzący w twardej niewygodniej ławce Ordycz chłonął pełną niepokoju atmosferę wypełniającą miejscowy przybytek, emanujący od zaskoczonych i przestraszonych ostatnimi wydarzeniami mieszkańców. Wieści w miasteczku szybko się rozchodziły. Każdy w Dźwirzynie musiał już wiedzieć o wyłowionych z Bałtyku zwłokach i chociaż policja nie podała tego do publicznej wiadomości, większość miejscowych od razu powiązała to znalezisko z oficjalnie wciąż zaginionym Bukowskim. Obserwujący wiernych dziennikarz nie mógł się oprzeć wrażeniu, że stało się coś poważniejszego, co przypadkiem przeoczył, a co mogło mieć kapitalne znaczenie dla jego reporterskiego śledztwa.

Długo nie musiał czekać na odkrycie prawdy. Wmieszany w tłum parafian posterunkowy Mazur klepnął Ordycza w ramię, kiedy znacząca część wiernych ustawiła się w kolejce do komunii i w ławkach nieco przerzedniało. Policjant usiadł na zwolnionym miejscu tuż za reporterem, przechylił się nad oparciem ławki przysuwając głowę do ucha Tomasza.

- Nie wpadaj w panikę, ale powiem ci coś złego - oznajmił głosem na tyle ściszonym, by nikt inny nie usłyszał jego słów - Większość tutejszych już wie, po mszy dowie się reszta. Doktor Kruk nie żyje.

Pamiętny ostrzeżenia Marcina, Tomasz mimo wszystko nie zdołał powstrzymać odruchowego wzdrygnięcia. Obróciwszy się w ławce wbił pytające spojrzenie w policjanta.

- Znalazłem go w lecznicy Natalii - Mazur ciągnął wyjaśnienia tonem tak dyskretnym, że dziennikarz prawie go nie słyszał w gromadnym śpiewie wiernych - Nieszczęśliwy wypadek. Przestraszył się kota i spadł ze schodów.

- Chyba żartujesz? - sapnął zdumiony wieściami Ordycz - Zabił go kot?

- Prokurator pewnie nazwie to inaczej. W lecznicy jest już policja i pogotowie, badają zajście.

Siedząca niedaleko Mazura starsza kobieta o wyglądzie nobliwej niewiasty zaczęła strofować obu rozmówców surowych wzrokiem dając im do zrozumienia, że nie przestrzegają stosownego dla nabożeństwa obyczaju. Ordycz kiwnął jej przepraszająco głową, po czym zerknął w kierunku rozdającego komunię proboszcza.

- Musimy się zaraz po mszy spotkać na plebanii - zaproponował - Wszystko nam jeszcze raz opowiesz. Ja też coś mam. Byłem w tym opuszczonym kościółku za miastem. Kompletna ruina, ale ktoś tam czegoś niedawno szukał. Natrafiłem na narzędzia do kopania.

- Te same osoby, które zniszczyły grobowce? - podsunął natychmiast myśl policjant - Może to naprawdę nie był żaden akt wandalizmu. Ktoś czegoś szuka w tutejszych kościołach albo ich otoczeniu?

- Dlatego musimy omówić sprawę na spokojnie z proboszczem...

Nobliwa parafianka zaczęła posykiwać znacząco, wywierając na niesfornych współwyznawcach coraz większą presję.
Mieliśmy niewielki lag, ale zamierzam znacząco przyśpieszyć zabawę w Klątwie i byłbym Wam niezmiernie wdzięczny, gdybyśmy od tego momentu grupowo wykazali większe zdyscyplinowanie w kwestii postowania. Wszyscy aktualni BG znajdują się w kościele. Nie widzę przeciwskazań, abyście przystąpili do pisania swoich postów już na plebanii, w salonie proboszcza. Trzeba podzielić się informacjami i wnioskami, ochłonąć po tragicznej śmierci doktora, pochylić się nad morderczym napadem szału Falentego. Pamiętajcie, że wątki postaci były w pewnym momencie rozdzielone, Marcin i Natalia nie wiedzą na przykład niczego o szczegółach wizyty Tomasza i księdza Marka w sąsiednim miasteczku.

Jest wiele kwestii do obgadania, również w trybie technicznym. Co dokładnie mogło się wydarzyć w domu Bukowskiego? Czy dewastację grobowców i ślady wykopalisk w kościółku pw. Świętego Jana coś łączy? Czy naprawdę wierzycie, że kot mógł przyprawić o śmierć Wiktora? Czy to możliwe, by drobne zwierzątki w lecznicy padły ze strachu po tym jak ów zwierz wkradł się do budynku przez uchylony świetlik? Co z tajemniczym nożem? Co o nim myślicie oraz o udziale upośledzonego chłopca w całej tej sprawie? Może to Falenty utopił Bukowskiego? Może nóż należał do Bukowskiego, a może do kota?

Piszcie, bo jak z siebie tych emocji nie wyrzucicie, jeszcze wpadniecie w obłęd!

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 25 maja 2016, 12:44

Plebania w Dźwirzynie, niedziela 28 lutego 2016 ,

Ksiądz Marek złapał się za skronie i otarł oczy wyglądając za okno skierowane na krucze wzgórze. Wiatr zaczął coraz bardziej szaleć machając gałęziami drzew. Jego oczy szukały w kłębiących się szarych chmurach odpowiedzi, ale jedyne co mógł dostrzec to wyładowanie atmosferyczne, które rzuciło blady światło wyłącznie na ułamek sekundy rozświetlając w upiorny sposób pobliskie zbocze, domostwa, drzewa.

Obrócił się do zgromadzonych, spojrzał na nich błagalnie swoimi zeszklonymi oczami. Podszedł w milczeniu do komody gdzie za szkłem trzymał obrazek Najświętszej Marii Panny. Podniósł go obejrzał i postawił w oknie obliczem Matki Boskiej w stronę burzy.

- Zbaw nas ode złego - powiedział skrycie. Babka tak robiła aby uchronić domostwo. Nie byłem zbytnio przesądny ale ostatnie wydarzenia z Kruczego Wzgórza sprawiają, że człowiek musi szukać pomocy u każdego źródła.

Postawmy świece na stół, możliwe że zabraknie prądu w trakcie naszej rozmowy. Dowiedzieliście się czegoś nowego?
Patrząc dalej w okno na szalejącą naturę, przetarł łzy chusteczką.
Czekam na wyjaśnienia oraz nowe informację.
1. W sprawie Falentego - zasugeruję, że mógł być opętany, chętnie uda się do chłopca jak tylko będzie to możliwe - jeżeli będzie to możliwe a chłopiec jest chociaż rozwinięty do tego stopnia że może mówić, będzie sugerował hipnozę,
2. W sprawie Dr Kruka - rozpowie zatem na porannej mszy zła nowinę. Następnie uda się do domu pogrzebowego nadać ostatniego namaszczenia i zmówić koronkę - będzie to dla niego nieszczęśliwy wypadek chociaż będzie wątpił w taki obrót spraw, dowie się również co spowodowało śmierć doktora. Zapyta również Natalii i Mazura czy sprawdzili strych? Oraz czy wiedza jak kot mógł dostać się do środka?
3. W sprawie kościółku pw. Świętego Jana - poruszy ta kwestie, ale skoro ktoś tam to zostawił i ślady wskazywał na niedawne użycie może należałoby przyjrzeć się im dokładniej. Może w okolicy kościółka ktoś zostawił ślady. Może Mazur będzie mógł coś więcej na ten temat powiedzieć.
4. W sprawie liturgicznego noża - ksiądz sięgnie pamięcią czy spotkał się kiedyś z czymś podobnym, ktokolwiek czytał, ktokolwiek widział? Przyglądnie się mu z czego jest zrobiony, jak wygląda rękojeść. Użyję wujka Google jeżeli jest taka potrzeba i zacznie wyszukiwać na zapytania określające nóż.

Jeżeli sytuacja pozwoli zadzwoni do historyka, zapytać czy spotkał się z czymś takim.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Jarlaxle
Reactions:
Posty: 132
Rejestracja: 02 listopada 2011, 19:26

Post autor: Jarlaxle » 25 maja 2016, 13:50

Plebania w Dźwirzynie, niedziela 28 lutego 2016 ,

Ordycz przywitał się ze znajomymi i zajął miejsce przy końcu stołu. Rozłożył laptop, podłączył aparat, zgrał zdjęcia i przesłał je na serwer.

Tragiczne wydarzenia rzuciły głęboki cień na atmosferę spotkania. Jedno z przygotowanych przy stole miejsc pozostało puste...

Dziennikarz milczał. W obliczu nagłej śmierci doktora jego odkrycia mogą poczekać.
Tomasz uważa, że tematem nr 1 jest śmierć doktora, zatem czeka na omówienie tej sprawy.

Następnie przekaże swoje spostrzeżenia po spotkaniu z historykiem i wizycie w ruinach. W dalszym ciągu uważa, że wydarzenia na cmentarzu mają związek z tragicznymi wypadkami w miasteczku. "Górniczy" składzik w kościółku tylko utwierdził go w tym przekonaniu.

Ma także tezę, że ktoś czegoś szukał w grobowcach (informacja? mapa? klucz? księga?) ale nie wie jeszcze czego. Jeśli usłyszy o gadżecie, który znalazł Falenty, zapewne uzna nóż za poszukiwany przez wandala artefakt.
Tomasz "Jarl" Ordycz - dziennikarz (PBF Kl?twa Burzy)
Dragan - Polanin, klanowy my?liwy (PBF Czarny ?wit)
Tiberius - Tactical Marine of Raven Guard (PBF Cie? Ob??du)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 25 maja 2016, 14:26

Plebania w Dźwirzynie, niedziela 28 lutego 2016

Płomienie za szybą rozpalonego naprędce kominka poruszały się w dziwny sposób, wprawiane w szaleńczy taniec nieprawidłową cyrkulacją powietrza w kominie. Burza przyszła praktycznie bez ostrzeżenia, chociaż ciemne zbite zwały chmur wisiały nad miasteczkiem przez cały dzień. Wielkie krople deszczu stukotały w dach plebanii, spływały po mokrych szybach, tworzyły na przykościelnym dziedzińcu coraz większe kałuże.

- W życiu nie widziałem niczego podobnego - powiedział cicho proboszcz, trzymający w złączonych dłoniach przywieziony przez Mazura nóż - Czy to prawdziwy bursztyn?

- Na to wygląda - kiwnął głową policjant - Rękojeść zrobiona z jednego kawałka. Pomyślcie jaki musiał być duży.

- Jak tak cenny przedmiot mógł się znaleźć w posiadaniu upośledzonego psychicznie nastolatka z ubogiej rodziny? - spytała siedząca obok posterunkowego Natalia - Ukradł go? Znalazł?

- Morze wyrzuca na plażę bursztyn, ale raczej nie w takiej formie - zauważył z pewnym przekąsem ksiądz - Gdzie ja położyłem telefon?

Proboszcz podniósł się z miejsca i odszukawszy komórkę zadzwonił pod numer Henryka Zalewskiego. Uprzejmy i kompetentny miłośnik historii z Taciszyna odebrał niemal natychmiast, przyjął bez zastrzeżeń przeprosiny duchownego.

- Nie zawracałbym panu głowy, gdyby nie niezwykła specyfika tego przedmiotu - powiedział proboszcz - Jestem pewien, że ceremonialne noże z metalu i bursztynu to bardzo rzadkie eksponaty. Być może miał pan kiedyś sposobność coś takiego zobaczyć? Tak, bardzo stary nóż z rękojeścią z bursztynu. Wygląda na przedmiot rytualny, ma jakieś nierozpoznawalne zdobienia. Cóż, wolałbym zachować na razie w tajemnicy jego pochodzenie. Naprawdę? Nie chciałbym pana fatygować w tak fatalną pogodę... cóż, będę zaszczycony. Oczywiście, nigdzie się nie wybieram.

Proboszcz skończył rozmowę, rozłączył Zalewskiego i przeniósł spojrzenie na trójkę siedzących przy stole gości.

- Pan Zalewski uparł się, żeby zobaczyć ten nóż - powiedział niezdecydowanym tonem - Nie potrafiłem mu odmówić, w końcu nas dzisiaj przyjął u siebie. Będzie tutaj do trzech kwadransów.
Z kilka poruszonych przez Dretcha wątków wybrałem temat ceremonialnego noża zakładając, że Marcin i Natalia nie mają powodów, by ten przedmiot ukryć przed resztą grupy. Do przyjazdu historyka macie trochę czasu, więc zachęcam do dalszej konwersacji przy rozpalonym kominku i zalanych deszczem szybach.

ODPOWIEDZ