PBF - Czarny Świt

Waylander
Reactions:
Posty: 476
Rejestracja: 08 listopada 2012, 08:12

Post autor: Waylander » 06 czerwca 2016, 09:25

Snowid skinieniem głowy przyjął od Markusa przydział do jednej z grup po czym zadał ciche pytanie:
- kto u nas dowodzi?-
zadając pytanie nie patrzył na przywódce osady tylko na las wypatrując celów, jednocześnie powoli wyjmując ze zbożowego worka swój ekwipunek.
Snowid ma instynkt na 4 i survival na 2 oraz zręczność na 3 i ukrywanie się na 2 więc jak co to może objąć szpicę.

Panowie w najbliższym czasie może być ciężko z postami u mnie bo komputer mi padł. Jakby co to zawierzam postać MG ;)

el009
Reactions:
Posty: 273
Rejestracja: 15 listopada 2015, 10:46

Post autor: el009 » 06 czerwca 2016, 09:47

[center]Peryferia Koronapanu[/center]

Bayer robił co mógł, by ukryć zadyszkę. W czasie, gdy inni przemierzali bezkresne puszcze lub w pocie czoła orali pola on pracował w warsztacie, bez pośpiechu lecz dokładnie. Lata spędzone na szlaku dawno miał już za sobą a i wtedy nie był biegaczem, nie dziwiło go więc że nadążanie za grupą kosztowało go nieco wysiłku.
Jak tylko drużyna rozdzieliła się wysunął się nieco do przodu. Jego bystre oczy nawykłe do mroku mogły teraz się przydać.
Na co planujesz rzucać Keth? Instinct+Perception lub Survival? Tak czy inaczej mam tam 6 kostek. Jeżeli nikt w mojej podgrupie nie ma więcej to mogę zostać ogarem ;)
Rogue Trader - Magos Eksplorator Diomedes
Degenesis - Bayer Werk (Scrapper)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 czerwca 2016, 10:03

[center]Peryferia Koronapanu[/center]
Dragan dobiegł do osady niczym człowiek ścigany przez stado wulfów, przeskakując zwinnie zwalone pnie drzew i klucząc między zbyt gęstymi zaroślami. Doskonale obeznany z okolicą, bez trudu dobrał najkrótszą drogę. Coś w znalezionej w lesie kobiecie budziło jego instynktowny niepokój i nie była to wcale ewidentnie trawiąca ją choroba.

Maszyna do młócenia żyta nie była wbrew oczekiwaniom myśliwego włączona, ale wokół urządzenia wciąż kręcili się ponurzy osadnicy ładujący zboże na drewniane wózki. Dragan podbiegł do jednego z nich, łysego jak kolano Wiktora, złapał rolnika za rękaw lnianej koszuli.

- Gdzie jest Markus? - zapytał starając się uspokoić oddech - Gdzieś tutaj?

Wiktor skrzywił się w pierwszej chwili, ale wyraz twarzy Dragana oraz lśniące na jego czole krople potu dały osadnikowi do myślenia.

- Był tutaj przed chwilą - odparł kładąc pod nogi worek ziarna i rozejrzał się wokół - Razem z Werkiem próbowali naprawić maszynę, bo coś w niej wysiadło. Natasza, widziałaś gdzieś Markusa?

- Poszedł do domu, chyba! - odkrzyknęła jedna z pracujących przy ziarnie kobiet.
Dragan bez trudu dotarł do wioski, ale Markus gdzieś zniknął - a po chwili poszukiwań stanie się jasne, że wraz z nim przepadło bez śladu kilku innych ziomków! :o

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 czerwca 2016, 13:16

[center]Puszcza wokół Koronapanu[/center]
Gerard przyklęknął na jedno kolano przyglądając się leśnemu poszyciu, podrapał bezwiednie nasadę nosa próbując dojrzeć wokół siebie jakiś ślad ludzkiej bytności. Wysoko w górze, pośród zielonych konarów niosły się ptasie śpiewy i szum kołysanych wiatrem gałęzi.

- Tu byli - do uszu Gerarda dotarł znienacka głośny szept Snowida - Chodźcie tutaj, tylko ostrożnie.

Młody anabaptysta prześlizgnął się obok ojca, stanął u boku Snowida podążając wzrokiem za jego palcem. W głębokim półmroku rzucanym przez gęste krzewy splątanych ze sobą jeżyn natychmiast dojrzał zrytą obcasami butów ziemię i kilka przedmiotów budzących zrozumiałą złość we wszystkich członkach patrolu.

- Opakowania po warzywach - wycedził przez zęby Snowid - Resztki cebuli, ogryzki. Wycofali się tutaj po włamaniu do spiżarni, zjedli część łupu. Sporo tego... to nie była jedna osoba, coś mi się widzi...

- Sądząc po śladach, czterech, może nawet pięciu obcych - dodał kucający obok Bayer - Niektóre odciski podeszew są głębokie, inne nie. Mężczyźni i kobiety, a może dzieci? Ale na pewno nie klanyci Liszaja, oni nie noszą butów.

- Gdzie się podziali? - mruknął niespokojnie Dirk przewiercając wzrokiem okoliczne zarośla.

- Tędy wycofali się z wioski - Werk wstał z kucek i z niezbitą pewnością w głosie zaczął gestykulować dłonią - Zjedli część łupów, a potem poszli tam, na południowy zachód. Byli bardzo cisi, bo nie zaalarmowali wart, ale nie znają się tak dobrze na chodzeniu po puszczy jak my. Widzicie połamane gałązki, zgniecione paprocie? Bardzo dobrzy złodzieje, ale nie tropiciele.
Zdecydowałem wykonać testy w oparciu o INS+Survival. Trzech graczy zadeklarowało akcję tropienia, wykonałem testy dla wszystkich. Poziom trudności 4 (test trudny). Efekty rzutów to odpowiednio Gerard dwa sukcesy, Snowid cztery sukcesy (2T), Werk pięć sukcesów (2T). Gratulacje! Zidentyfikowaliście miejsce, w którym złodzieje odpoczęli po kradzieży oraz określiliście kierunek ich dalszej podróży. Co teraz? Ruszacie ich śladem czy czekacie na Markusa?

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 06 czerwca 2016, 15:02

[center]Puszcza wokół Koronapanu[/center]

Chwała stwórcy - powiedział pod nosem rudzielec. Przykucnął w gęstwinie paproci, powoli i spokojnie ściągnął z pleców worek z kocem. Starannie i powoli odwiązał zakryty w kocu miecz, przygotowało do szybkiego wyciągnięcia.

Półcień rzucany przez gęste listownie wydawał się być innym światem, światem który od dawien dawna żyje według swoich praw.

Gerard obserwował okolicę starając się nie wykonywać żadnych ruchów. Ukryjmy się i czekajmy na resztę. Szkoda że nie możemy dać znać Markusowi, że coś znaleźliśmy, oby Ci złodzieje nie oddalili się za bardzo - mówiąc to posmutniał. Zdał sobie sprawę, że każda chwila zwłoki oddziela ich od ukarania grzeszników za kradzież.
Czy jestem w stanie stwierdzić jak dawno przechodzili? Drugie pytanie istnieje jakiś kodeks prawny, który mówi jaka kara spotyka złodzieja - czy przyjmujemy typową najlżejsza kare - śmierć kodeks Hamurabiego i ;)
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Jarlaxle
Reactions:
Posty: 132
Rejestracja: 02 listopada 2011, 19:26

Post autor: Jarlaxle » 06 czerwca 2016, 17:57

[center]Koronapan[/center]

Zawiedziony zniknięciem wodza Dragan postanowił udać się z njusem do sędziego... Tam dowiedział się, że Nikodemus udał się do Markusa... Nie spotkał też żadnego z krzepkich młodzieńców, którzy powinni o tej porze uwijać się w pocie czoła przy pracy, której w osadzie nigdy nie brakowało.

- No żesz lechpies to jebał! - zaklął rozeźlony - A podobno to mnie nigdy nie ma jak jestem potrzebny...
Do głowy przyszedł mu obraz Nikodemusa i Markusa skitranych w cieniu i raczących się dobrze schłodzonym miodem pitnym.
- Nie zdziwił bym się... - mruknął i spojrzał w niebo - ...nie no, jednak bym się zdziwił. - przyznał, gdyż słońce było wysoko i na libację było zdecydowanie za wcześnie.

Niemniej jednak dla spokoju ducha i z braku innych pomysłów postanowił zerknąć na podwórzec za chatą wodza.
Jeżeli na "zapleczu" chaty wodza zobaczę ślady niedawnego zebrania (INS+SURVIVAL=8) to ruszę w pościg.

Jeśli nie, to poinformuję jakiś lokalny autorytet o znalezisku (najlepiej kogoś, kto robi za znachora), zapytam o możliwość sprowadzenia zarażonej do osady i wrócę do brata.
Tomasz "Jarl" Ordycz - dziennikarz (PBF Kl?twa Burzy)
Dragan - Polanin, klanowy my?liwy (PBF Czarny ?wit)
Tiberius - Tactical Marine of Raven Guard (PBF Cie? Ob??du)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 czerwca 2016, 20:50

[center]Puszcza wokół Koronapanu[/center]
Grupa Markusa wychynęła z zarośli po ciągnącej się pozornie bez końca chwili. Widząc tryumfalne miny tropicieli pozostali mężczyźni otoczyli znalezione przez nich ślady ciasnym kręgiem, przyglądając się z ponurymi minami resztkom jedzenia i zdeptanej ziemi.

- Pięciu, może sześciu obcych - oznajmił ściszonym głosem kucający nad tropami Wegland - Poszli w tamtą stronę, na południowy zachód. Jeśli przekradli się wzdłuż pagórków na zachodzie, mogli wejść na nasze łowiska na grubego zwierza. Yuran i Dragan po tamtej stronie zwykli rozstawiać pułapki na dziki.

- O wulfie mowa - wtrącił znienacka Szyszka, który wspiął się w międzyczasie na niski świerk i z wysokości kilku metrów spozierał poprzez rzadki w tym miejscu las ku obrzeżom osady - Jest Dragan, stoi przy młockarni. Gada z Wiktorem.

- Dirk, cofnij się tą samą trasą przez kukurydzę, ściągnij go tutaj cichaczem - polecił Markus - Zaczekamy na wieści, może coś sam zauważył. Potem pójdziemy tropem za tymi złodziejami. Szybko, czas ucieka.
Dirk ściągnie Dragana do lasu, tam będzie okazja do przekazania wieści o znalezionej w gąszczu babie oraz do zapoznania się z faktami na temat złodziei ze spiżarni. Oczywiście logika nakazuje powiązać te dwa wątki ze sobą!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 czerwca 2016, 21:13

[center]Puszcza wokół Koronapanu[/center]
Im dłużej Yuran spoglądał na pogrążoną w chorobliwym transie staruchę, tym bardziej utrwalał się w przeświadczeniu, że los zetknął go z niesławną leśną jędzą, okrutną i wyuzdaną Babą Jagą. Wystarczyło, by kobieta raz czy drugi posłała mu dziwnie dwuznaczne spojrzenie oblizując przy tym spękane wargi, a młody myśliwy oblał się natychmiast lodowatym potem. Na wszelki wypadek cofnął się od nieznajomej jeszcze na kilka kroków, nie chcąc złapać jakiejś zaraźliwej choroby.

Młodzieniec zesztywniał znienacka, rozejrzał się bacznie wokół siebie. Chociaż nie był tego całkowicie pewien, mógłby przysiąc na duchy swoich przodków, że usłyszał dobiegające z głębi puszczy szelesty. Wzdłuż jego kręgosłupa przeszedł kolejny zimny dreszcz, tym razem zrodzony z coraz silniejszego przeświadczenia, że nie był w zagajniku sam ze staruchą.

W pobliżu był chyba ktoś jeszcze, przyczajony w zielonej gęstwie, doskonale ukryty.
:o

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 06 czerwca 2016, 22:33

Yuran starą się nie przejmował. Uwięziona w stalowym uścisku sideł nie stanowiła zagrożenia, ale jeśli jej kompani czaili się w wokół, to mogli próbować wyrwać jędzę z niewoli. Yuran nie miał ochoty ginąć za nic niewartego jeńca, ale też nie byl skory do ucieczki przed byle kim. W końcu był Obrońcą z Koronapanu. Na niego czekała chwała Ekstraklasy! Ściągnął z pleców kuszę, gotów wpierw bronić się na dystans, a potem zewrzeć się w walce zdzielając napastników ciosami buzdygana. Trochę dla otuchy, trochę dla dodania sobie animuszu zaczął się modlić słowami modlitwy, której sensu nawet nikt nie rozumiał:

- Słuchaj jeżu jak cię błaga lud
zrób z Korony mistrza Polski zrób
my czekamy już trzydzieści lat
a w historii klubu mistrza Polski brak...
Oczy dookoła głowy. Zaatakowany Yuran będzie się bronił, ale jak sytuacja będzie beznadziejna, to czmychnie w kierunku wsi.

Waylander
Reactions:
Posty: 476
Rejestracja: 08 listopada 2012, 08:12

Post autor: Waylander » 07 czerwca 2016, 08:33

Snowid znalazł sobie wygodne zagłębienie z którego mógł spokojnie obserwować trasę marszu złodziei będę jednocześnie samemu niewidocznym. I oddał się ponurym rozważaniom o swojej porażce wczorajszej nocy.
Wiem że to pewnie zbędny trud ale Snowid zaproponuje żeby grupa do czasu zebrania się i wyruszenia obserwowała teren ustawiając się w koło z Markusem i Bayerem po środku. Snowid zgłasza się na ochotnika żeby prowadzić grupę, pomimo że stara się tego nie okazywać to pali go wstyd że pozwolił złodziejom wejść do osady jak do siebie i chce zmazać hańbę krwią

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 07 czerwca 2016, 18:37

[center]Puszcza wokół Koronapanu[/center]
Przyczajeni w zielonym mroku puszczy, Koronapańczycy rozglądali się czujnie wokół chcąc na czas odkryć potencjalną obecność żarłocznych obcych. Chociaż rozum podpowiadał, że złodzieje nie byli głupi i oddalali się coraz bardziej od wioski, z drugiej strony nikt nie mógł wykluczyć, że trawieni silnym głodem podejmą lada chwila kolejną próbę rabunku, być może nawet za dnia.

- Co im zrobimy jak ich złapiemy? - przerwał w końcu ciężką ciszę Wegland - Nikodemus, jaką im wymierzymy karę?

- To na pewno obcy z daleka - odpowiedział niepewnie młody sędzia - Niebieskie znakowanie na czołach na nic się zda, jeśli nikt nie będzie wiedział, co ono oznacza. Kodeks mówi, że adekwatną karą jest też wypędzenie, ale to przecież nie nasi, nie możemy wypędzić obcych. Coś mi się widzi, że trzeba będzie sięgnąć po paragraf dla zatwardziałych zbrodzieni.

- Egzekucje? - Wegland uniósł znacząco brwi, a w jego oczach zalśnił błysk ekscytacji - Za pomocą młota?

- Oszalałeś?! - Nikodemus z miejsca pomiarkował, że zbyt podniósł głos, rozejrzał się ostrożnie wokół - Zabijać za cebulę? Nie jesteśmy barbarzyńcami. Masz mnie za dzikiego luda spod Żagania? Cywilizowani ludzie nie ferują tak ekstremalnych wyroków. Jestem gotów zgodzić się na odcięcie ręki albo nogi, ale nie całej, to byłoby zbyt niehumanitarne. Poniżej kolana albo łokcia i tylko jedną, nie obie. Markusie, co sądzisz?

- Bo ja wiem - przywołany z imienia mężczyzna wzruszył ramionami - Jak im obetniemy kończyny, czy nie będziemy zobowiązani potem się o nich zatroszczyć? Jak przepędzisz w gąszcz jednonogiego? Będą nam wisieli na głowach, bo sobie sami nie poradzą.

- Masz rację, to zbyt okrutne - pokiwał głową Nikodemus - W takim razie zostawimy im nogi, obetniemy po ręce. Bez jednej ręki sobie poradzą.

Szelest w zaroślach sprawił, że wszyscy raptownie umilkli ściskając broń w dłoniach. Spomiędzy chaszczy wychynęły dwie ludzkie sylwetki, przycupnęły obok reszty grupy.

- Już wszystko wiem - oznajmił ewidentnie rozsadzany ekscytacją Dragan - A teraz wam powiem coś lepszego! Co tam złodzieje, myśmy złapali coś lepszego! Dziką babę!
Dragan dotarł do reszty grupy, więc teraz możecie posiąść komplet aktualnych informacji. Poproszę o jakieś klimatyczne wstawki obrazujące Wasz stan emocjonalny na tym etapie przygody. Obcy, kradzież, dzika baba, olaboga! Jakby teraz Demiurg zstąpił z drzewa i zagroził Wam potępieniem dusz, pewnie nie wywarłby większego wrażenia niż opowieść Dragana!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 07 czerwca 2016, 18:49

[center]Puszcza wokół Koronapanu[/center]
Tajemnicze szelesty szybko się ponowiły, na dodatek zaczęły dobiegać z kilku miejsc jednocześnie. Yuran pozwolił sobie na pozornie rozluźnioną pozę, grzebiąc grotem włóczni w ziemi na podobieństwo człowieka oddającego się bezgranicznie próżniactwu. Nieznajoma kobieta zapadła w płytki letarg, pokasłując co jakiś czas spazmatycznie. Do obciągniętego napiętą skórą podbródka staruchy przykleiły się długie galaratowate wstęgi śluzu, który zalegał w jej gardle utrudniając oddychanie. Yuran nie znał trawiącej ciało kobiety choroby, nie miał też w tej chwili głowy do prób rozwikłania medycznej zagadki.

Młody myśliwy był już pewien, że ktoś go skrycie podchodził, prześlizgując się pomiędzy gęstymi krzewami, przywierając do porośniętej wysoką po pas trawą ziemi. Jakaś gałązka trzasnęła ledwie słyszalnie gdzieś po lewej, po prawej zaszeleściły krzaki, których nawet nie musnął podmuch wiatr. Yuran poczuł na czole krople zimnego potu, ale w jego żyłach buzowała coraz silniej skondensowana adrenalina.

Napięcie wyostrzyło wszystkie zmysły Pollanina. Podkradający się do niego obcy byli całkiem nieźli w tej sztuce, ale Yuran żył w puszczy od najmłodszych lat i mało kto mógł stawać z nim w szranki w zielonej gęstwie. Młodzieniec nie musiał słyszeć oddechu nieznajomego prześladowcy, by uświadomić sobie, że ktoś znalazł się za jego plecami.
Yuran ma kilka opcji. Może nadal udawać, że niczego się nie spodziewa, a nuż to tylko zbłąkany niedźwiedź. Może rzucić się przed siebie szczupakiem i skryć za najbliższe drzewo (ryzykując potknięcie o staruchę, ale upadek na dziką babę to sama przyjemność). Może też obrócić się w miejscu w próbie niespodziewanego zaatakowania skrytobójcy. W każdym z tych przypadków poproszę o sugestię, który atrybut i umiejętność miałbym testować.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 07 czerwca 2016, 18:54

- O adekwatnej karze dla złodziei jeszcze pomyślimy, wiem na pewno, że w pierwszej kolejności na karę zasłużyli wartownicy. Młynarz ma ziarno zmielić, a nie tylko mielić, myśliwy zwierzynę upolować, a nie tylko na nią polować. A wartownicy pilnowali, ale nie UPILNOWALI. Już ja mam dla nich odpowiednią karę. Ufarbujemy im... - Nikodemus urwał w pół zdania, gdyż w słowo wszedł mu brat Yurana.

- Już wszystko wiem - oznajmił ewidentnie rozsadzany ekscytacją Dragan - A teraz wam powiem coś lepszego! Co tam złodzieje, myśmy złapali coś lepszego! Dziką babę!

- Jaką znów dziką babę, raptusie? - sędzia podrapał się po głowie. - Gadaj żwawo a składnie. Co mi po dzikiej babie, u nas obok studni rośnie ich całe poletko. Każdy wie, że to roślina lecznicza rany gojenie przyspieszająca, ale co nam po niej, jak my na zbrodniarzów polujemy!
Witam ponownie szanownych współgraczy. Keth szamańskimi sposobami na powrót mnie skaptował.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 07 czerwca 2016, 21:46

[center]Puszcza wokół Koronapanu[/center]

Kaine stara baba? - szybko wrzucił Gerard. Przecież starcy nie łażą sami. To zbyt niemądre. Mogli tak jak my w cwaj grupy się podzielić. Babę z innymi zostawić,a młodych i zwinnych na rabunek wysłać.

Lechpies! Proponuje ruszać do Yurana najszybciej jak się da! Może ta baba stara powie wohin nikczemni złodzi poleźli - nerwy Geradra przybierały na wodzy coraz bardziej. Kotłowały się w nim jak ziemniaki w parzaku. Chciał już teraz, natychmiast dorwać złodzieji. Rozglądał się po towarzyszach szukając wsparcie na swój pomysł.

A jak ich złapiemy to Nikodemus wymierzy im kare - naszą wioskę do głodu doprowadzić - zła decyzja, zła, oj zła, my im pokażemy jak bardzo.
Z całych sił proponuje jak najszybsze udanie się do Yurana
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Jarlaxle
Reactions:
Posty: 132
Rejestracja: 02 listopada 2011, 19:26

Post autor: Jarlaxle » 07 czerwca 2016, 23:35

Dragan przewrócił oczami słysząc wywód sędziego na temat ziołolecznictwa.

- Nie no, nie liście. Jakie liście? Staruchę, jędzę, raszple! Wlazła w nasze sidła. Myśleliśmy, że to zbłąkany cywil z Zielonej Groty, ale nie. Ona z daleka, bo dziwnie gada. Nie słyszałem by ktoś w okolicy na wulfy mówił... - tu zrobił pauzę starając sobie przypomnieć obce słowo - guu... gy... gendo! O tak! Gendo.

Widząc po twarzach słuchaczy, że całkowicie posiadł już ich uwagę, kontynuował.
- A teraz słuchajcie. Baba twierdzi, że dzisiejszej nocy zakradła się do naszej osady niezauważona i że nie była sama!

- Jeśli była z tymi złodziejami to chyba zabrali łup, a ją porzucili, bo spędziła w sidłach wiele godzin i nie znaleźliśmy przy niej żadnych tobołków... Chcieliśmy zanieść ją do osady, ale ona straszliwie cherla, jakby wypluwała płuca. Więc Yuran został przy niej, a ja pobiegłem zdać relację, tylko Was już nie było. - dodał spoglądając na Nikodemusa.

- Po mojemu to oni są już daleko. Przecież gdyby się tu przyczaili to wyjęli by swoją z pułapki... Chyba, że takie z nich lechuje, że zostawili ją na powolną śmierć... W każdym razie innego języka nie mamy, więc proponuję wziąć babę na spytki!

Wstał i wyprostował się by okazać gotowość do natychmiastowego ruszenia w drogę.
- Mam tylko nadzieję, że Yuran jej nie ubił, bo trochę pyskowała - dodał i ze skrytym rozbawieniem obserwował twarze słuchaczy, którzy wiedząc do czego porywczy bracia są zdolni, nie wiedzieli czy Dragan żartuje czy mówi serio.
Tomasz "Jarl" Ordycz - dziennikarz (PBF Kl?twa Burzy)
Dragan - Polanin, klanowy my?liwy (PBF Czarny ?wit)
Tiberius - Tactical Marine of Raven Guard (PBF Cie? Ob??du)

ODPOWIEDZ