PBF - W Mroku Oxanu

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 10 czerwca 2016, 14:18

[center]Dzielnica kupiecka, Calli, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]

Słysząc donośny głos alchemika strażnik zatrzymał się w pół kroku. Jego wcześniej pochmurny wyraz twarzy zmienił się. Z początku przeszedł przez niego cień obawy, lecz strażnik szybko otrząsnął się i skłonił głęboko przed przybraną w cień nocy niewiastą, a jego czarne włosy niemal omiotły wyłożoną kamieniem ziemię:

- Pani... to przezaszczyt... gdybym wcześniej wiedział! - sama kapłanka Toarais! To zaszczyt... ale, raczcie mnie wysłuchać, nim odejdziecie... - zgiął się niemalże w pół w ukłonie - i wybaczyć moje zachowanie. Noc jest ciemna, pora tak późna... może to nie Pchle Miasto, ale wiecie... nie można być pewnym! - strażnik zniżył głos do poziomu słyszalnego tylko dla nich szeptu - wybaczcie, Pani. Ostatnio w tej okolicy nie było najlepiej...

Strażnik nie spoglądał Dostojnej w oczy - z szacunku i lęku, że istotnie obraził tak szacowną niewiastę, która zaszczycała te okolice swoją obecnością, niosąc ze sobą cały czas posłanie Bogini. Mężczyzna wyprostował się, dalej jednak nie śmiał podnieść wzroku. Po chwili kontynuował równie cichym głosem:

- Nie dalej jak wczoraj w noc znaleźliśmy tu ciało... Tu, tuż przy przystani... Wypadki się co prawda zdarzają ale... to nie było nic z tych rzeczy. Proszę, uważajcie więc na siebie. Nie wiadomo, jacy odszczepieńcy mogą się kręcić w pobliżu... ta okolica przestała być bezpieczna... to nie był wypadek. Obejmując ze swym towarzyszem wartę, zobaczyliśmy jakiś ciemny kształt. Coś zawinęło się w sieci przy pomoście... a jak tam podeszliśmy... to było ciało dziecka. Ta dziewczynka miała ledwie osiem wiosen... została brutalnie okaleczona... Uważajcie na siebie, Pani...
Mężczyzna jest wyraźnie przejęty - aktualnie bezpieczeństwem kapłanki Bogini Toarais. Zwraca uwagę głównie na Zyanyę.
Khem Lateef Mibampes: rzut Aut. + Zastraszanie + 15 (premia za różnicę statusu Khema wobec strażnika); Khem nie posiada umiejętności Zastraszania, ma więc niestety ujemny modyfikator do testu: - 10; mimo to jego rzut wynosi 15 - co daje dwa przebicia.

Zyanya: rzut Cha. + Aktorstwo + 20 (premia za Atrakcyjność) + 5 (premia za wspólne działanie); rzut 14! Test zdany z pięcioma przebiciami!

MezXtli: rzut Aut. + Zastraszanie (również -10 za brak tej umiejętności); rzut = 91 ! O mały włos! Test oczywiście niezdany. Bądź co bądź inni są dość przekonywujący i strażnik po prostu nie zwraca na maga uwagi.
Ostatnio zmieniony 10 czerwca 2016, 14:58 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 10 czerwca 2016, 16:57

[center]Dzielnica kupiecka, Calli, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]
Alchemik zdziwił się ogromnie, że jego desperacki w istocie fortel okazał się tak skuteczny. Przybierając marsową minę postąpił jeszcze o krok w stronę strażnika magazynu, zakładając ręce za plecy i splatając je palcami.

- Toż to nie podmieście! - oznajmił wzburzonym tonem, bo też wieść o zamordowaniu dziecka autentycznie go poruszyła - Gdybyśmy wiedzieli, że jest tu tak niebezpiecznie, zalecalibyśmy kapłance inne miejsce dogodne do medytacji. Jeśli zatem wiesz cokolwiek więcej o tej zbrodni, nie wzbraniaj się przed wyjawieniem całej swej wiedzy tej szlachetnej istocie. Czy istnieje podejrzenie, kto mógł się dopuścić tego ohydnego czynu?!

W myślach Mibampesa zrodziło się natychmiast podejrzenie, że za morderstwem stali czciciele Zapomnianych Bogów, chociaż musieli być niezwykle aroganccy i pewni siebie, by zabijać ofiarę tak blisko swego leża. Jednocześnie zaś troska dźwięcząca w głosie strażnika pozwalała domniemywać, że człowiek ten szczerze dziewczynce współczuł, a przez to najpewniej nie miał nic wspólnego z plugawymi kultystami.

Będąc człowiekiem poczciwym z natury i unikającym przemocy, gotowy już na nieuniknione zabijanie świadków alchemik poczuł znienacka żal i niechęć do pomysłu pozbawienia nazbyt czujnego wartownika życia.

Wikłając nieświadomego zagrożenia człowieka w dalszą konwersację Khem gestykulował jednocześnie w chaotyczny sposób ukrytymi za plecami dłońmi, ponaglając towarzyszy do jakiegokolwiek działania.
Pojęcia w tej chwili nie mam, co dalej. Moglibyśmy ewentualnie zażądać od wartownika, by odprowadził hierodułę i alchemika do końca ulicy, dyskutując z nim żywo na temat zbrodni, a Syna Słońca i maga odesłać w przeciwną stronę ulicy pod byle pretekstem. Gdyby Ixari odwróciła w ten sposób uwagę obu strażników, wojownik i mag mogliby za ich plecami wślizgnąć się do magazynu. Ixari i Khem udaliby się w międzyczasie w jakieś bezpieczniejsze miejsce i tam zaczekali spokojnie do finału przygody, by nikomu nie przeszkadzać. Czy to nie jest autentyczna cywilna odwaga i poświęcenie? Zrezygnować z pedeków dla zapewnienia dyskrecji towarzyszom? Poczułem wzruszenie na samą myśl o cichym bohaterstwie alchemika!

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 10 czerwca 2016, 23:44

[center]Dzielnica kupiecka, Calli, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul
[/center]
Strażnik westchnął przeciągle, a na jego twarzy malował się grymas lęku, szczerej grozy rodzącej się pod wpływem wciąż żywego wspomnienia:

- Panie, jak tu mówić o takich rzeczach... że też ludzkie oczy mogą coś takiego widzieć! Wyciągnęliśmy dziewczynkę na pomost... Z początku myśleliśmy, że dziecko wpadło do wody... może uderzyło się i zmarło. Ale ono nie miało oczu! - mężczyzna pobladł na wspomnienie ciała dziecka, które zostało wyrzucone z trzewi rzeki. W jego głosie zadźwięczała nuta przerażenia na myśl o czynach tak potwornych, o których żaden zwykły obywatel nawet by nie śnił - Biedne dziewczątko... nawet nie mogliśmy dojść, z jakiej była kasty! Jej skóra była już cała blada, gdy wyplątaliśmy ją z sieci. Ktoś temu dziecku wyłupił oczy i zmasakrował resztę ciała... wyrzucił do rzeki jak zużytą czarkę! Nie miała ramienia, a w miejscu żeber były szerokie i gładkie nacięcia... jakby od jakiegoś szerokiego ostrza. Tyle zdołaliśmy wywnioskować.

- Przeszukaliśmy tą okolicę, ale na próżno... ciało musiało być w wodzie od kilku godzin... może nurt rzeki je tu sprowadził? Nie wiem... - tiba utracił przejęcie, z którym opowiadał o poruszającym najczulsze struny zdarzeniu. Ozwał się głosem przydymionym odczuciem żalu - sam jestem ojcem i nie wiem jak... jak można coś takiego... - urwał - teraz jej ciało czeka na spalenie... bez rodziny... bez imienia, które można by wspominać...
Bardzo wyraźnie widać, że ten człowiek przeżył bardzo osobiście to, co go spotkało. Strażnik z tarasu przygląda się wam co pewien czas. Co robicie?
Ostatnio zmieniony 11 czerwca 2016, 19:10 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.

zmarly
Reactions:
Posty: 239
Rejestracja: 10 maja 2015, 20:56

Post autor: zmarly » 11 czerwca 2016, 00:10

[center]Dzielnica kupiecka, Calli, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]

Syn Słońca nie wierzył w to, co widzi na własne oczy.
Najpierw zostali nakryci (nietrudno było mu się domyślić, dlaczego), a następnie w momencie, w którym już był gotów rzucić się na pierwszego ze strażników celem pozbawienia go życia... Alchemik zaczął swoją szopkę.
Pięknie, mało, że nas nakryli, to jeszcze będą teraz wiedzieć, kto kręci się przy posiadłości. Khem zwariował... Rozważając dłuższą chwilę nad zdrowiem psychicznym AjArdczyka spostrzegł, iż o dziwo jego fortel ma jednak jedną zaletę - do tej pory spotkanie nie zamieniło się w krwawą jatkę. Szczęście w nieszczęściu, myślał wojownik.
Wolał się w tej sytuacji nie odzywać - brakowało jeszcze tego, by okazało się, że oprócz hieroduli kręci się tu paladyn. Biorąc pod uwagę resztę tej swoistej zbieraniny bardziej podejrzany mógłby być tylko Oroni mówiący w tym momencie strażnikom, że właśnie idzie łowić ryby. Jako, iż Ehecatlem nie przejawiał wybitnych zdolności strategicznych, pozwolił pozostałym ciągnąć tę tragifarsę do końca, będąc jednak przygotowany na walkę. Naciągnął także kaptur bardziej na twarz, by utrudnić rozpoznanie.

Problemem pozostawał również uwięziony w środku Stratis, ale na to chwilowo nie było rady. Wszystkie kolejne działania miały się wyjaśnić w przeciągu kilku nadchodzących chwil. Aru żałował braku możliwości telepatycznego kontaktu z pozostałymi członkami grupy, musiał więc czekać napięty jak struna na rozwój wydarzeń. Ręka w dalszym ciągu spoczywała na rękojeści ciążącej u pasa broni.
---

If history is to change, let it change! If the world is to be destroyed, so be it! If my fate is to be destroyed... I must simply laugh.

Mystic
Reactions:
Posty: 155
Rejestracja: 31 stycznia 2016, 16:36

Post autor: Mystic » 12 czerwca 2016, 20:25

[center]Dzielnica kupiecka, Calli, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]

Mag zdążył zauważyć, że strażnik nie przywiązuje zbytniej uwagi do jego osoby prowadząc konwersację przede wszystkim z alchemikiem oraz Ixari. Postanowił nie otwierać ust po próżnicy, co by nie szargać i tak nadszarpniętego autorytetu. Z uwagą wsłuchiwał się w słowa wartownika, jednocześnie usilnie próbując znaleźć dobre rozwiązanie sytuacji. Choć udało im się wyłgać z pierwszego problemu, to rodziło to problem z numerem drugim: jak niepostrzeżenie przedostać się na tyły budynku po zauważeniu przez tych dwóch tiba? Nieszczęście jest takie, że po dzisiejszej nocy i tak pierwsze podejrzenie padnie na nas...

Dostrzegał nerwową gestykulację alchemika, co jeszcze bardziej zwiększało presję - przecież widzę niecierpliwcze, głowię się jak mogę - skwitował w myślach Mezxtli. Rewelacje odnośnie wyłowionego ciała dziewczynki doprowadziły go do oczywistej konkluzji, iże stoją za tym czciciele ciemności. Wtem w jego głowie zaświtał pomysł.

- Pani - rzekł mag zwracając się do Ixari - wierzę, iż w całej swej mądrości podejmujesz właściwe decyzje, może jednak, zważając na okoliczności, odstąpiłabyś od swego postanowienia o medytacji u brzegu rzeki?

- Kadi Torama - skierował swe słowa do AjArdczyka - nie możemy narażać bezpieczeństwa świętej kapłanki. Wszak na nas spoczywa ciężar odpowiedzialności za jej zdrowie i życie. Lepiej by było, gdybyśmy odeskortowali czcigodną Ixari do świątyni, a jutro skoro świt donieśli o tym ponurym incydencie z dziewczynką do odpowiednich osób.
Teraz piłka jest po stronie Khema, który musi zwinnie zakończyć rozmowę ze strażnikiem abyśmy mogli się oddalić.

Zin-Carla
Reactions:
Posty: 162
Rejestracja: 06 maja 2015, 15:12
Kontakt:

Post autor: Zin-Carla » 12 czerwca 2016, 22:15

Dzielnica kupiecka, Calli, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul

Ixari skinęła w milczeniu głową dając znak iż przystała na propozycję. Nie wiele mogli zrobić niż to by oddalić się z miejsca i podjąć próbę przedostania się do magazynu inną drogą.

- Być może wynajęcie łodzi i dopłynięcie na miejsce stroną rzeczną nie było by złą możliwością. - szepnęła w stronę MezXtli.

Musieli się jednak ostrożnie oddalić by nie wzbudzać podejrzeń strażnika i naradzić się w poza zasięgiem wzroku i słuchu niechcianego obserwatora.

Założyła z powrotem kaptur na głowę i wsunęła ręce w rękawy. Kłaniając się w geście oddającym pierwszeństwo swojej jakże profesjonalnej obstawie. Jak dobrze, że strażnik nie widział wszystkich dokładnie i nie musiał się zastanawiać co to za jarmarczna banda. Na pewno nie udało by im się tak szybko wybrnąć z sytuacji. Gdyby nie niezdarność co niektórych, nigdy nie musielibyśmy grać tego teatrzyku - Pomyślała ze zdenerwowaniem hierodula - Moja Bogini, cóżem ja ci uczyniła... - Dodała do siebie zrozpaczona.

- Prowadź Kadi - odpowiedziała na głos.
Ostatnio zmieniony 20 czerwca 2016, 21:14 przez Zin-Carla, łącznie zmieniany 1 raz.
The oldest and strongest emotion of mankind is fear, and the oldest and strongest kind of fear is fear of the unknown

H.P. Lovecraft

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 czerwca 2016, 20:36

Dzielnica kupiecka, 15 Pani Trzcin (Iparu)

- Niezrównana w swej mądrości pani, zechciej wstrzymać jeszcze na chwilę kroki czcigodnych stóp - kadi Obi Kas Torama uniósł w górę dłonie składając je w pełnym szacunku geście - Pamiętaj o swej towarzyszce, która miała do nas dołączyć. Racz odesłać naszych przybocznych z powrotem, by ostrzegli ją na czas o niebezpieczeństwie i zabrali bezpieczniejszą drogą do świątyni. My tymczasem udamy się czym prędzej w dalszą drogę.

Alchemik wyjął zza pleców ukryty tam kopesz, starając się trzymać ostrze na sposób człeka obytego z orężem.

- Będę cię strzegł za cenę własnego życia, Córo Nocy - oświadczył głosem, w którym ku swemu ogromnemu zdumieniu nie usłyszał żadnej drżącej nuty - Lecz ty, poczciwcze, mógłbyś oddać wielką zasługę świątyni Toarais. Czy oddasz mej pani należny jej szacunek i odprowadzisz nas przynajmniej do końca tej ulicy?

- A ty tam, człecze w górze, czy widzisz w głębi tej ulicy cokolwiek, co mogłoby narazić na szwank zdrowie i życie mej pani?!
Plan jest taki. Ehecatlem i MezXtli zawracają w kierunku, z którego nadeszliśmy, rzekomo w poszukiwaniu drugiej kapłanki. Khem i Zyanya koncentrują na sobie uwagę obu wartowników - w najgorszym razie alchemik uda, że coś zauważył na przeciwnym krańcu uliczki. Kiedy strażnicy nie będą patrzyli w stronę oddalającej się pary dywersantów, niech Syn Słońca i mag prują do okienka. Cały ten plan ma naturalnie sens tylko wtedy, kiedy strażnik na tarasie znajduje się w pozycji umożliwiającej na skuteczne zagadanie - poproszę MG o klaryfikację.

Jeśli odwrócenie uwagi nie jest możliwe, spotkamy się w równoległej uliczce i zdecydujemy, co dalej.

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 14 czerwca 2016, 10:50

[center]Dzielnica kupiecka, Calli, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]

- Choć mam pełnić służbę, nie godzi się odmówić kapłance Czarnej Matki. Odprowadzenie ciebie pani będzie dla mnie zaszczytem - mężczyzna wykonał głęboki i elegancki ukłon przed Zyanyą. - Chodźmy, pani. Nie zwlekajmy, chwile waszego czasu są zaiste cenne. Mój druh będzie miał w tym czasie baczenie na obejście.

Alchemik zwrócił się jeszcze jednak do gwardzisty obserwującego otoczenie na pokrytym wszelkim bogactwem roślinności tarasie:

- A ty tam, człecze w górze, czy widzisz w głębi tej ulicy cokolwiek, co mogłoby narazić na szwank zdrowie i życie mej pani?!

Mężczyzna, przyglądający się od pewnego już czasu w milczeniu całemu zajściu, zwrócił się do szlachcica, oraz damy, którą ten przyobiecał chronić:

- Okolica jest pusta. Nic, ni żywego ducha w promieniu trzech sznurów*. Możecie pani iść spokojnie. - tymi słowy strażnik zakończył wymianę zdań i zasalutował. Niebawem wrócił do obchodu obrosłej palmami przestrzeni tarasu.

- Mój kompan ma zaiste wzrok Quet'aa**, ale ulice są jednak wystarczająco ciemne, by nawet i jego zmylić! Chodźmy więc pani, ręczę, że jest pani przy mnie całkowicie bezpieczna! - rozentuzjazmowany tiba jął iść przed kapłanką w czerni, zachęcony chlubą jaką przynosi pomoc komuś tak ważnemu w życiu społeczności całego Calli.

Jego towarzysz czujnie obserwował okoliczne ulice, oraz zaciemnione zaułki, a ciche przedostanie się na tyły składu stało się wręcz niemożliwe. Wartownik odprowadził hierodulę do jednej z większych i bardziej oświetlonych ulic, po czym zawrócił, by udać się na miejsce swej służby. Zyanya i Khem nie czekali długo, gdy zza rogu wyłonił się mag oraz skryty pod niepozornym przybraniem paladyn. Teraz był czas na analizę sytuacji. Weszli więc do pobliskiego, pogrążonego w aksamitnym cieniu zaułka, gdzie można było na spokojnie omówić cała sprawę...
Strażnik znajduje się na tarasie, który jest dość wysoko i stanowi doskonały punkt do obserwacji. Sądzę więc, że zagadanie go tak, aby nie zwrócił uwagi na oddalające się w kierunku okna osoby, nie uda się.
* Sznur - jednostka długości na Lenji wynosząca 9,6 m.
** Rodzaj drapieżnego ptaka o błękitnym upierzeniu, znanego i cenionego za swój niezwykle ostry wzrok.
Ostatnio zmieniony 14 czerwca 2016, 11:45 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.

Mystic
Reactions:
Posty: 155
Rejestracja: 31 stycznia 2016, 16:36

Post autor: Mystic » 14 czerwca 2016, 22:18

Kolejny zaułek Dzielnicy kupieckiej, Calli, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul

- Całkiem sprytny fortel, kadi - rzekł szeptem mag zwracając się do Khema - choć w mym zamyśle miało to wyglądać nieco inaczej.

- Aczkolwiek... Twój pomysł, pani, zdaje się być całkiem błyskotliwy. Może odnajdźmy mieszkanie jakiegoś poczciwego siwja trudniącego się rybołówstwem i pożyczmy od niego łódkę? Tuszę, iż sowita zapłata zapewni nam również jego milczenie. A łodzią moglibyśmy podpłynąć do składu od strony rzeki, to na pewno ma większe szanse powodzenia niż przekradanie się pod okiem strażników...
Pytanie do MG: czy w Calli jest jakiś zwyczaj oznaczania domostw rybaków? Np. jakiś znak cechowy albo symbol na froncie?

Od MG: nie ma oznaczeń, ale jest wiadome, że rybacy mieszkają w pobliżu przystani. Budynki zamieszkiwane przez rybaków są poza tym dość charakterystyczne - zwykle tam znajdzie się sprzęt do połowów, powieszone, suszone ryby itd.
Jeżeli żaden z członków drużyny nie będzie miał pytań lub wątpliwości, to MezXtli będzie nalegał by pospieszać. Nadal ma w pamięci słowa uwięzionego Tiba i chce go czym prędzej uwolnić. A przynajmniej sprawdzić trop...
Ostatnio zmieniony 14 czerwca 2016, 23:24 przez Mystic, łącznie zmieniany 1 raz.

Zin-Carla
Reactions:
Posty: 162
Rejestracja: 06 maja 2015, 15:12
Kontakt:

Post autor: Zin-Carla » 15 czerwca 2016, 00:25

[center]Kolejny zaułek Dzielnicy kupieckiej, Calli, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]

Zyanya również ściszyła głos i zaciągając kaptur jeszcze głębiej na głowę, zwróciła się do maga.

- Dokładnie taką mam nadzieję. Wypływająca w nocy łódź rybacka nie zdziwi nikogo. W końcu rybacy udają się w na połów w środku nocy po to, by zapewnić swoim klientom świeżą rybę, a po udanym połowie, we wczesnych godzinach porannych, wracają do domów przy przystaniach rybackich. Nie powinniśmy więc mieć problemów, Tym razem. Jedno z nas musi tylko przy wypłynięciu udawać rybaka, a reszta w miarę możliwości skryć się lub położyć za burtą. Pośpieszmy się Stratis pewnie zachodzi już w głowę co się stało...

- Wolałabym ominąć targowanie się z siwja, ale nie możemy dopuszczać się czynów niegodnych... Mam nadzieję wiec, że dźwięk monet przyspieszy całą sytuację i odpłaci rybakowi straty w związku z niewypłynięciem dziś na połów. Czas goni nas. Chodźmy.

Mówiąc to hierodula skierowała się w stronę przystani ponaglając resztę drużyny.
MG wypruje owego rybackiego domku. Podchodzę do pierwszego napotkanego.
Ostatnio zmieniony 20 czerwca 2016, 21:15 przez Zin-Carla, łącznie zmieniany 1 raz.
The oldest and strongest emotion of mankind is fear, and the oldest and strongest kind of fear is fear of the unknown

H.P. Lovecraft

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 15 czerwca 2016, 16:57

[center]Calli, Skład Bentaresh, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]
Ah-saa-brax zaczynał się powoli niecierpliwić. Minęły już dobre trzy psalmy, odkąd mag zniknął mu z oczu i złodziej zastanawiał się: czemu jeszcze nie ma tu reszty towarzystwa? Zdążył już zbadać podejrzaną inskrypcję w każdy możliwy sposób, jaki przyszedł mu go głowy. Obejrzał także ponownie framugę, nadproże, drzwi i obie ściany dookoła, starając się nie przeoczyć podobnych niespodzianek. Nie znalazł wszakże niczego istotnego, prócz płytki włączającej światło. Przez chwilę rozważał, czy pozostali nie zostali przypadkiem zauważeni przez straż Bentaresh. Odrzucił jednak szybko tę myśl. Noc była cicha, i nawet pozostając tutaj, w głębi budynku, musiałby usłyszeć odgłosy walki. Syn Słońca nie wyglądał na takiego, który poddaje się bez niej. A mag z pewnością nie omieszkałby wysadzić czegoś z tej okazji... Poza tym dostanie się do magazynu w dyskretny sposób było dziecinnie proste i Sa nie wyobrażał sobie, by mogło sprawić komuś jakiś większy kłopot niż obranie rzecznego kraba. Cóż więc, na Wielkiego Węża, zatrzymało tych pogan?

Nie umiał odpowiedzieć sobie na to pytanie. Miał zresztą wrażenie, że jeniec, o którym wspominał Alinur, niecierpliwi się bardziej niż on. Na pewno miał więcej do stracenia i mniej nieco bardziej ponure perspektywy... Ah-saa-brax z kolei podchodził do sprawy całkiem filozoficznie. W końcu czas to pieniądz, a Oroni płacił dobrze... Postanowił więc poczekać jeszcze, mając nadzieję, iż nie będzie musiał w ten sposób spędzać większości tej pięknej nocy. Dla zabicia czasu począł rozglądać się po składzie, sprawdzając zawartość znajdujących się tu skrzyń i worków. Nigdy przecież nie mógł być pewnym, czy w okolicy nie znajdzie czegoś wartego przytulenia...
Zgaduję, że już zbadałem tą inskrypcję, tak?
W takim razie przeszukuję pomieszczenie. Oczywiście nadal jestem cichy i tajny. Jeśli znajdę coś interesującego i lekkiego, to zabieram ze sobą.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Mystic
Reactions:
Posty: 155
Rejestracja: 31 stycznia 2016, 16:36

Post autor: Mystic » 16 czerwca 2016, 10:26

Deklaracja: w momencie gdy drużyna będzie poszukiwała jakiegoś siwja z łodzią, mag planuje odłączyć się od grupy i w ustronnym miejscu oddać się medytacji ognia. Z jego energią jest co najmniej fatalnie i jest to wręcz niezbędne.
Ostatnio zmieniony 16 czerwca 2016, 10:36 przez Mystic, łącznie zmieniany 1 raz.

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 16 czerwca 2016, 15:37

[center]Dzielnica kupiecka, Calli, 15 (Iparu) Pani Trzcin
[/center]

Uzgodnili plan działania. Nie mitrężyli więcej czasu na zbyteczne stanie w ciemnym zaułku, lecz udali się wąskimi uliczkami w kierunku rzeki. Mag odłączył się od swych towarzyszy w spokoju medytując nad łagodnie tańczącym płomieniem świecy. Khem, Zyanya oraz Ehecatlem - ciche cienie samotnie przemierzające żyły Calli - nie napotkali nikogo na swej drodze, ni szczura nawet, czy myszy pospiesznie jedzącej wykradzione ziarno. Miasto zdawało się pogrążone w absolutnej ciszy.

Po chwili znaleźli się na nabrzeżu - wyłożonej kostką półce skalnej zawieszonej nad niespokojnymi wodami Ivit. Powietrze przesiąknięte było wilgocią oraz zapachem suszonych ryb. Przeszli wzdłuż kanału, którym biegła życiodajna rzeka, a niebawem ich zmysły wyłowiły obecność rybackiej chaty. Rybia woń unosiła się w powietrzu, tak gęsta, ze niemalże namacalna. Niewielka dobudówka - miejsce zamieszkania zajmujących się połowem siwja - stała otoczona rojem rozmaitych narzędzi - spłowiałych sieci, pokrytych ciemnymi wodorostami, haków, czy harpunów. W małej zatoczce można było dostrzec samotną łódź przywiązana do wąskiego pomostu.

Zyanya zapukała do drzwi domostwa. Minęło trochę czasu nim wyrwany ze snu rybak otworzył swe drzwi, wpuszczając szacowne obywateli miasta do swego skromnego azylu. Mężczyzna zląkł się niepomiernie na widok bladej Ixari i towarzyszącego jej Aruan. Gdy jednak objaśniono mu sprawę i niezbędna wręcz potrzebę użycia jego jedynej łódki, przystał na propozycję. Zadowolony, że mógł dobić takiej korzystnej transakcji, uznawszy ją za łaskę samego Mnumbi, pożegnał pokornie swoich dobroczyńców.

Otrzymali łódź. Odbili od brzegu kanału rzecznego, a niewielkie fale przyjęły czółno w swe objęcia. W umówionym miejscu spotkali się z Alinur, który wsiadł pospiesznie do łodzi. Ciemność była znów ich sprzymierzeńcem. Skryci w jej woalu, pomiędzy wysokimi ścianami nabrzeża, byli niewidoczni. Nie minęło wiele czasu, jak dopłynęli na tyły nadrzecznego składu. Z otwartego okna powyżej istotnie zwieszała się gruba, szarawa lina. Teraz jednak, gdy mieli ją ująć w dłonie, podciągnąć się na niej i w końcu sięgnąć otworu okiennego, ciemność zmieniła swój charakter. Zacierała kontury kształtów. Gzyms zdawał się niemalże niewidoczny i jedynie odcinający się od otoczenia, jasny sznur pozwalał ocenić odległość...
Kto z was płacił za łódź niech odliczy sobie kwotę 2 nakf.
Jest bardzo ciemno. Wspinaczka do otwartego okna jest więc trudna, tym bardziej, że żadna z waszych postaci nie ma takiej umiejętności. Za brak oświetlenia wasze postacie mają więc -10 do testu podczas wspinaczki po linie. Kolejne -10 jest za brak umiejętności Wspinaczka.
Ostatnio zmieniony 16 czerwca 2016, 20:04 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 czerwca 2016, 18:07

[center]Dzielnica kupiecka, Calli, 15 (Iparu) Pani Trzcin[/center]
Khem Lateef Mibampes czuł się wyjątkowo źle, chociaż nawet słowem nie zdradził się ze swoim dyskomfortem, a głęboka ciemność nocy przesłoniła miłosiernie swym całunem napiętą twarz alchemika. AjArdczyk był człowiekiem twardo trzymającym się gruntu, związanym mistycznymi więzami z żywiołem ziemi. Woda bynajmniej nie była mu wstrętna, zwłaszcza w kwestii higieny osobistej, o którą Khem zawsze bardzo dbał - jednakże podróżując po wodzie alchemik niezmiennie czuł się nieswojo, jakby pozbawiony wbrew swej woli poczucia stabilności i bezpieczeństwa płynącego z przebywania na suchym gruncie.

Kiedy łódeczka podpłynęła pod zwisającą z okna linę, Mibampes poczuł przemożną suchość w gardle. Malutki pokład kolebał się pod jego nogami, nurt rzeki próbował obracać łodzią wbrew woli pasażerów, woda szumiała w melodyjny sposób, w którym wydawał się pobrzmiewać ironiczny chichot wodnych duszków.

- Czcigodny Synu Słońca, czyń honory - wyszeptał alchemik odwracając głowę w kierunku kipiącego energią i żądnego działania Ehecatlema - Potem wciągniesz szlachetną Córę Nocy, a ja ją będę podsadzał, potem mnie podsadzi mój przyjaciel po fachu, a na końcu wciągniemy jego, a jak się nie uda i łódka z nim odpłynie, to złe go nie weźmie, bo on przecie spod znaku żywiołu wody, prawda?
Jak tylko Ehecatlem rzuci się ku linie, Mistrzyni może rozpocząć testy!

zmarly
Reactions:
Posty: 239
Rejestracja: 10 maja 2015, 20:56

Post autor: zmarly » 17 czerwca 2016, 23:45

[center]Dzielnica kupiecka, Calli, 15 (Iparu) Pani Trzcin[/center]

Wojownik wiedział, że dzisiejsza noc na długo zapisze się w jego pamięci. Splot wydarzeń i kolejnych decyzji, który doprowadził do umieszczenia drużyny w łódce wydawał się tak nieprawdopodobny, że paladyn aż uszczypnął swe lewe przedramię okryte płaszczem aby się upewnić, że nie jest to jakiś dziwny sen. Niestety nie był.

A skoro tak, to trzeba było działać. Woda delikatnie rozbijająca się o dziób łódki uspokoiła jego myśli i oczyściła umysł. Jedyną rzeczą, której się teraz obawiał była operacja cichego wyjścia z nowego środka lokomocji. Siedział zatem na dziobie łódki i dalej skryty pod szarym kapturem obserwował najbliższą okolicę. Gdyby wrogowie ich teraz wypatrzyli, byliby praktycznie martwi. A przynajmniej skompromitowani. Dla Auran nie było w zasadzie większej różnicy.

Pomysł Alchemika wydawał się Ehecatlemowi na tyle logiczny i spójny, iż ten zaczął się zastanawiać, czy przypadkiem AjArdczyk niechcący przy wsiadaniu do łódki nie uderzył o coś głową. Podejrzewał wiosło.


- Dobrze zatem - szepnął Syn Słońca, po czym dodał - zanim jednak pomogę wam wejść, zerknę szybko, czy na górze jest bezpiecznie. Poczekajcie zatem chwilę. Potem wciągnę was na górę korzystając z liny.

Szlachcic upewnił się, iż cały jego ekwipunek jest solidnie umocowany i nie odpadnie czyniąc przy okazji dodatkowego hałasu, po czym złapał linę i sprawdził jej umocowanie.

- A właśnie, niech ostatnia osoba przymocuje łódkę do czegoś, żebyśmy nie mieli przykrej niespodzianki wracając... Dodał na koniec, po czym zaczął się unosić bezszelestnie w powietrzu w stronę okna i tak dostał się na miejsce. Rozejrzał się szybko i ostrożnie po najbliższej okolicy, po czym wrócił do liny i bezgłośnie dał znać kolejnej osobie, by złapała koniec sznura, po czym zaczął ją wciągać na górę.
Używam lewitacji by ominąć testy wspinaczkowe i kiedy jestem na górze podnoszę siłę +15 używając mistrzostwa Ziemi, by wszystkich wciągnąć na górę.
Post edytowany po rozmowie z MG i Sigilem.
---

If history is to change, let it change! If the world is to be destroyed, so be it! If my fate is to be destroyed... I must simply laugh.

ODPOWIEDZ