Spotkanie z Goratrixem zostawiło na Horacym długo nie zatarte wrażenie. Wyszedł z pomieszczenia jako ostatni, rozważając w myślach jakie implikacje będzie ono dla niego miało.
Wsunął się do sali sępów niczym cień. Przesunął się wzdłuż ściany i zdawało by się bardziej zainteresowany umieszczonymi tam dziełami sztuki niż rozmową w sali. Nie była to prawda.
Kudłate uszy Nosferatu nie pominęły ani jednego słowa wypuszczonego przez starszych. Wędkowali. Jego syn robił podobnie. Horacy widział to wielokrotnie. Wrzucał przynętę z haczykiem do wody i czekał co ją chapnie i jak. Wówczas zacinał wędką i było przeważnie po wszystkim. Tak samo oni. Rzucali garściami przynętę by w jakiś nieuważny sposób pochwyciła to młodsza mniej sprytna rybka. Szczur w przeciwieństwie do pozostałych z koterii pochodził z kanałów a tam wpadający z głośnym chlupotem kawałek, okazywał się przeważnie kolejnym kawałkiem zwykłego gówna. Horacy postanowił się więc milczeć i uważnie śledzić bieg rozmowy w myśl zasady, że mędrzec mało mówi a dużo słucha, głupiec zaś odwrotnie. A nade wszystko postanowił nie łyknąć rzuconego kawałka tego...
"...Ale tradycję, prawa i zasady które trzymają nas na ścieżce naszej nocnej egzystencji. Bez niego jesteśmy tylko bestiami ciemności... - głos Viktorii był słodki jak dźwięki lutni..."
Zasady?
"...spójrzcie na te obrazy w holu, na historię, na osobistości które się tu przewinęły, wymianę myśli pomiędzy najstarszymi z rasy."
Wielu z tych z obrazu stoi właśnie koło ciebie. Wszak wspominali przed chwilą czasy sprzed Buntu Anarchistów. Ci najbardziej wytrwali gracze, którzy wyłączyli w ciągu setek lat innych. Słowem najgorsi.
"...Czyż to nie jest coś ci powinniśmy chronić z całej siły, bardziej niż własne, egoistyczne plany? Tradycja oznacza to kim jesteśmy, bez niej jesteśmy niczym..."
Właśnie. Wszyscy powinni znacząc się bać o swoje właśnie cztery litery i że tak delikatnie powiem, zebrać wszystkie swoje klocki i wypierdalać z Charleston do innej piaskownicy. Najlepiej gdzieś w Chinach.
Po chwili słuchał już jak przemawiał mistyk. Kiedy mówił, Horacy nie potrafił pozbyć się z głowy wizji nieco zagłodzonego Hindusa trzymającego nad sobą wielką tablicę z napisem: "Interesuje nas tylko zabójca. POHANDLUJMY!"
Słowa Terrego miały najwięcej głębi i sensu. Co w Horacym wzbudziło mocny niepokój, podsycany dodatkowo niedawną sceną z Czarnym Obłędem, o jego własny stan umysłowy.
Do diaska, chyba gorzej ze mną. Ale przecież nie jesteśmy w stanie wykluczyć, że idzie tu o coś zupełnie innego. Wszak zawsze jest ktoś wyżej. Nawet nie jesteśmy w stanie wykluczyć, że to nie księciem ktoś gra jak pionkiem lecz to Democritus gra używając kogoś tutaj. Nie on jeden zresztą. Ilu z tych którzy tutaj grają są popychani przez prawdziwych graczy? Ciekawe co się stało z pionkami tego który przed chwilą odpadł z gry czy teraz będą się błąkać realizując swoje małe cele zupełnie bez kontroli? Czy Karl Shreck był jednym z nich?
Horacy urwał ciąg myśli upominając sam siebie. Wszak cały czas ktoś mógł jego lub pozostałych członków koterii czytać niczym otwartą księgę.
[/center]
[/center]