PBF - W Mroku Oxanu

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 30 marca 2017, 14:51

[center]Rozdział II


Calli, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul
[/center]


Słońce stało już wysoko na niebie gdy Mezxtli zmierzał w kierunku rezydencji jednego z najznakomitszych Aruan. W pośpiechu mijał kolejne, zakręcające niczym serpentyny uliczki potrącając spacerujących godnie Alinur. Część jego umysłu zanotowała jeszcze oddalający się dźwięk ich kąśliwych uwag i złorzeczeń, komentujących jego jakże niegodne zachowanie. Myślami jednak był gdzie indziej. Mimo braku snu, dwie godziny spędzone w pracowni ożywiły jego umysł niczym kąpiel w chłodnym wodospadzie. Całą drogę analizował wnikliwie pozyskane z rozszyfrowanego listu informacje.
Spoiler!
Przetłumaczone przez Ciebie słowa będą się układać w taki list:

Bądź pozdrowiony w imię naszego Pana i Ciemności, dla której oddaliśmy nasze dusze. Niech przeklęte światło bogów nigdy nie tknie twych oczu.

Czy zgromadziłeś już wystarczająco niewinnych? Ich esencje bardzo wzmocnią nasze działania i uradują naszego Pana. Twój wysłannik dotarł do mnie bezpiecznie i przekazał fragment księgi.To zaiście interesujące, co moglibyśmy osiągnąć za pomocą tak niepozornego przedmiotu. Lecz nie mamy wiele czasu, jeśli rytuał ma się powieść musi być wykonany dokładnie w określonym terminie. Jest go mniej, niż wydawało się z początku. Wysłałem już moich ludzi aby zajęli się sprawą, nie można dłużej zwlekać. Musimy porozmawiać osobiście, bez wysłanników, ani żadnych innych niewiernych.

Spotkajmy się jak zwykle pod Perłową Ucieczką.

T.C.
Dodatkowe elementy układanki zdawały się rzucać nieco światła na poczynania bractwa Xitaa Fialt'u. Najwyraźniej ucieczka kapłana była nie tylko próbą uniknięcia miejsca kaźni, które niebawem będzie gruntownie przeszukane przez strażników, lecz również częścią planu. Podobne myśli zaprzątały mu głowę, gdy mijał ostatnie zabudowania dzielnicy Alinur. Poniżej roztaczał się olbrzymi taras kasty tiba, wiodący ku północnemu zachodowi aż do siedzib możnych, szlacheckich rodów. O umówionej porze młody adept dotarł na przestronny plac przed rezydencją samego oroni. Na miejscu zobaczył zarówno Stratisa, Paladyna jak i Zyanyę. Wkrótce dołączył też alchemik. Już z pewnej odległości widział malujące się na ich twarzach zdenerwowanie.

[center]***[/center]
Ehecatlem jak szybko tylko mógł, pomógł zanieść pozbawione ducha dzieci do umiejscowionego w pobliżu rzeki lazaretu. Jego wzrok co rusz padał na wyznaczający pory dnia słoneczny glob, wspinający się wolno po lazurowym niebie. Pora była jeszcze młoda, lecz wiedział, że należy wykorzystać sytuację. Wróg był wyraźnie osłabiony, bluźnierca, który dopuścił się postawić swoją stopę w Calli, leżał teraz martwy gdzieś na dnie Ivit. Kobieta będzie próbowała zapewne uciec, znaleźć protekcję w sobie tylko znanym miejscu. Była jednak oficjalnie stracona w tym mieście... i możliwe, że w kilku okolicznych.

[center]Obrazek[/center]

Nie tracąc czasu na zbędne kluczenie, obrał najkrótszą sobie znaną drogę do rezydencji brata. Minąwszy co raz głośniejszą i ożywioną dzielnicę kupiecką, wspiął się po ciosanych w kamieniu stopniach na wyższy taras. Nie minął nawet kwadrans, gdy przekroczył bramy dzielnicy Aruan i dostrzegł wysokie mury siedziby Oroni An'harata. Nikogo z wybranych do tajnego zadania jeszcze nie było. Miejsce zdawało się w pewien sposób inne, choć tak dobrze je znał. Okolica zdawała się nieprawdopodobnie cicha, niemal jak wymarła. O tej porze zwykle służba uwijała się pod nawałem przydzielonych obowiązków, pod boczne bramy przyjeżdżały chronione przez straż wozy dostarczające najświeższą żywność. Teraz nie było niemalże nikogo, poza milczącymi sylwetkami gwardzistów przed główną bramą i na murach rezydencji. Coś było nie tak. Syn Słońca przyspieszył kroku. Wartę miał akurat znany mu młody tiba, pochodzący z jednego ze starszych rodów. Zobaczywszy Ehecatlema, gwardzista momentalnie zasalutował. Nie zdawał się jednak skłonny do przepuszczenia mężnego wojownika i brata swego chlebodawcy. Co dopiero, aby otworzyć przed nim bramy pałacu An'harata.

- Z rozkazu samego Jaśniejącego, nikt nie może wejść. Znam was dobrze Panie i wiem, że sprawy, które chcecie omówić z szacownym Oronim są wielkiej wagi. - mężczyzna mówił z wyraźnym spokojem i szacunkiem względem Syna Słońca. Jednak przez jego głos przebijała również stanowczość otrzymanych rozkazów - Ktoś jednak próbował otruć naszego pana. Z samego rana zdjęła go choroba i nie może was przyjąć. Takie są rozkazy.
Zgodnie z rozmową z Mystic'iem, przyjęłam, że w czasie, gdy Zyanya będzie w lazarecie, a Stratis będzie sprzedawał znalezione fanty, Mezxtli przetłumaczy zaszyfrowany list, który znaleźliście w domostwie Bentaresh.

Po około dwóch godzinach od rozstania się przed siedzibą Bentaresh, Stratis, Zyanya, Khem oraz Mezxtli również znajdą się pod bramami pałacu oroni. Ehecatlem przyjdzie pierwszy, a pół godziny później dołączy do niego reszta.
Ostatnio zmieniony 30 marca 2017, 15:50 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 30 marca 2017, 15:10

[center]Calli, Przed Rezydencją Oroni, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]
- No to jesteśmy, jak to mawiają AjArdczycy: ugu salmu ne* - podsumował Sa słysząc nowinę przekazaną przez Ehecatlema.

Wieść o chorobie chlebodawcy zaniepokoiła go wyraźnie. W końcu to kiesa oroni była podstawowym źródłem dochodów złodzieja, a co więcej cień Patrona stanowił lepszą ochronę, niż zamorska kolczuga. W zamyśleniu zlustrował poważnym wzrokiem bramę i mury pałacu. Jednakże widok zawartych na głucho wrót, jak i stojących w ciszy strażników tiba, nie nastrajał zbyt optymistycznie.

- W zasadzie mógłbym spróbować dostać się do środka - odezwał się półgłosem do pozostałych spiskowców. - Znam budynek dość dobrze... Jednak sądzę, że to może się nie zdać na wiele. Jeśli Jaśniejący jest chory i tak mnie nie przyjmie... Jednak jest to jakaś opcja. Zawsze mógłbym się rozejrzeć. Choćby po mniej ważnych komnatach. Posłuchać, co mówi służba... Co wy na to?



* ann. w ciemnej dupie
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

voodoochild
Reactions:
Posty: 71
Rejestracja: 07 kwietnia 2016, 11:38

Post autor: voodoochild » 30 marca 2017, 19:26

[center]Calli, Lazaret Mnumbi, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]
Przybywszy do lazaretu Zyanya zaczęła przygotowywać się do egzorcyzmu. Wyciągając symbole bogini wyciszyła swój umysł. Gdy wszystkie dzieci zostały przeniesione do izby ogólnej a dwie opętane odseparowane od reszty, kapłani Mnumbi rozpoczęli zabezpieczanie miejsca działań magicznych. W tym czasie Zyanya zapaliła kadzidło poświęcone bogini Ciszy i Mądrości, skupiając się n jej istocie oraz intencji egzorcyzmu. Gdy kapłani inkantowali zaklęcia zabezpieczające Zyanya obchodziła miejsce wokół nucąc cicho modlitwy ochronne i prosząc Matkę o opiekę w czasie praktyki. Na koniec zwróciła się bezpośrednio do opętanych, je również okadzając i szepcząc dalej tekst modlitwy tym razem w intencji uwolnienia ich od istot, które zawłaszczyły ciała dziewczynek. Imię Pani Mądrości pojawiało się cyklicznie na ustach kapłanki przypominając bytowi iż nie ma prawa do tego ciała. Kiedy poczuła że zrobiła wystarczająco wiele ustąpiła miejsca dla działań kapłana Pana Wód. Oddaliła się odrobinę, na tyle by zrobić miejsce dla reszty uczestników egzorcyzmu ale też pozostała na tyle blisko by szept jej nie przerwanej modlitwy wciąż docierał do uszu opętanych między falami dźwięcznych modlitw kapłanów. W stosownym momencie otworzyła kulę uwalniając zagarnięte przez kapłana mrocznego kultu dusze.


[center]Calli, Ulice Miasta, 15 Pani Trzcin (Iparu)1599 Eonu Ilaxoul[/center]
Przemierzając budzące się ze snu ulice miasta rozpatrywała przebieg wydarzeń z poprzedniego dnia. Możnaby sądzić że spełnili swoje zadanie i mogą powrócić do swoich codziennych zajęć. Mimo to wciąż niepokoił ją fakt rozprzestrzeniania się mrocznego kultu... Dotarła do rezydencji Oroniego gdzie już czekała część drużyny. Gdy dotarła reszta i okazało się że Oroni niespodziewanie zachorował a im odmówiono wejścia na teren pałacu, stało się dla niej jasne że ta przygoda jeszcze nie dobiegła końca. Słysząc propozycję ...muzyka, od razu przyszło jej na myśl iż jednocześnie gdy ten użyje swych umiejętności by rozejrzeć się po rezydencji, ona i mag mogli by spróbować dostać się do środka z płaszczyzny astralnej.

Chwilowo jednak zachowała milczenie oczekując opinii reszty.

zmarly
Reactions:
Posty: 239
Rejestracja: 10 maja 2015, 20:56

Post autor: zmarly » 31 marca 2017, 01:47

[center]Calli, Przed Rezydencją Oroni, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]


Syn Słońca po odprowadzeniu dzieci do lazaretu udał się w kierunku pałacu brata ogrzewając się w międzyczasie ciepłymi promieniami słońca wznoszącego się nad Calli. Zmęczenie i głód dały mu się we znaki, toteż po drodze zakupił na jednym z ulicznych straganów suszone mięso, które żuł podczas dalszej wędrówki ku bramie wejściowej.

Słucham?!

Ta jedna myśl przez krótką chwilę krążyła w umyśle paladyna na wieści od znajomego Tiba. Przecież to niemożliwe, żeby mnie również trzymał z daleka w takiej sytuacji!
Nie było wiele czasu. Jeśli trucizna działała, to znaczy, że mogą mieć mało czasu. Za mało. A wieści, które ze sobą przynosili, były zbyt istotne, by mogły czekać. Niestety nie było jeszcze nikogo z pozostałych członków drużyny, zaten Aruan znalazł sobie spokojny kącik, usiadł, zapalił świeczkę i rozpoczął medytację w oczekiwaniu.

Po przybyciu wszystkich wyjaśnił sytuację w taki sposób, by strażnicy nie słyszeli tej rozmowy. Pomysł muzyka wydawał się tak samo ciekawy, co bezsensowny.

Ehecatlem pomyślał chwilę, po czym zwrócił się szeptem do swoich towarzyszy:

- Do pałacu wiedzie jeszcze inna, ukryta droga. W samym pałacu jest kilka osób mi przychylnych, które może będą wiedziały więcej na temat tego, co się dzieje w środku. O ile ja sam swoją obecność w środku wytłumaczę, to ciężko będzie z wami. Jakieś pomysły, co z tym możemy zrobić? Tylko szybko, nie mamy czas na filozoficzne dyskusje...
W oczekiwaniu na resztę graczy odmedytowuję tyle punktów energii, ile jestem w stanie. Paladyn zna 2 osoby w pałacu darzące go szacunkiem w wyniku rzutu na autorytet i dowodzenie - 12.
---

If history is to change, let it change! If the world is to be destroyed, so be it! If my fate is to be destroyed... I must simply laugh.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 31 marca 2017, 12:50

[center]Calli, Przed Rezydencją Oroni, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]
- Ej, zaraz...! - złodziej palnął się ręką w czoło, w przypływie nagłego olśnienia - Że też wcześniej o tym... Wybaczcie, szlachetni, ale zdrożonym okrutnie i myśli me ciężkie niczym obżarte wa'anagi... Ale pozwólcie mi wytłumaczyć.

Rozejrzał się, czy nikt z przechodzących przez plac o tej porze mieszczan, nie znajduje się zbyt blisko, by wyłapać w gwarze sens, tej prowadzonej półgłosem rozmowy. Wszyscy miejscowi wydawali się jednak aż nazbyt zajęci swoimi sprawami. Wielu także wymieniało uwagi i domysły, stając w podobnych grupkach i spoglądając w stronę pałacu. Najwyraźniej zamknięte wrota i ilość straży na murach budziły ciekawość mieszkańców. Sa rozluźnił się więc lekko i przeszedł do meritum:

- Wiem, Aru jak możecie wprowadzić ze sobą szlachetnego kadi - powiedział, uśmiechając się nieśmiało. - Pamiętacie ten plugawy flakon, którym znalazł z domu niegodnej Bentaresh? Tak sobie pomyślałem, iż może to ta sama trucizna, jaką został uraczon drogocenny oroni? Znajomość jej działania mogłaby pomóc w uleczeniu Jaśniejącego, przeto śmiem twierdzić, iż dobrze by było, o Aru, gdybyście wzięli go ze sobą, a następnie zażądali widzenia z nadwornym medykiem i wraz z kadi Khemem przedstawili mu sprawę. Rzecz to wszakże wielkiej wagi i nie powinniście mieć problemów, by ktoś zechciał was wysłuchać... Co więcej należałoby się pospieszyć... Słyszałem o jednym człeku, także zamieszanym w tą sprawę, któren został podobnie otruty. Już następnego dnia nie żył, więc zaiste, liczy się każda chwila! Czcigodna Zyanya może zapewne pójść z wami, nikogo nie zdziwi obecność osoby duchownej w tak trudny czas. Ja zaś wmieszam się w służbę, posłucham co mówią i rozejrzę się... Nie mam tylko pomysłu, jak wprowadzić światłego Alinur - dodał zafrasowany. - Ale może wy coś wymyślicie?
Możemy chyba założyć, że Khem wziął przy sobie, na spotkanie z Oroni ten mackowaty flakon, będący przecież jednym z ważniejszych dowodów obciążających Bentaresh?
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Mystic
Reactions:
Posty: 155
Rejestracja: 31 stycznia 2016, 16:36

Post autor: Mystic » 02 kwietnia 2017, 14:34

Do uzupełnienia fabularka pomiędzy rozdziałami.

[center]***
[/center]


Mag z niepokojem wysłuchał słów Ehecatelma. Treść odszyfrowanego listu i wieści, które właśnie posłyszał rozpaliły obawy, że macki Ciemności sięgają o wiele dalej i głębiej niż z początku śmiał przypuszczać. Działania plugawców zataczają coraz szersze kręgi - pomyślał z przygnębieniem. Choć zmęczenie dawało się we znaki, a lotność umysłu znacznie zwolniła wiedział, że trzeba działać. Jakże złudne było wrażenie, że choć częściowo rozbiliśmy wroga, skoro nadal dotkliwie kąsa - dodał w myślach z goryczą.

Z uwagą i skupieniem na twarzy przysłuchiwał się wymianie myśli zgromadzonych członków drużyny. Musiał powiedzieć im co odczytał z pozyskanej korespondencji, to zbyt ważne by mogło czekać! Odczekał gdy w konwersacji nastąpi chwila przerwy i rzekł:

- Szlachetni i ty, ubogi muzyku, plan wasz jest odważny i huczny, ale porzucić musimy myśl o tym, bym przedostał się do pałacu w swej widmowej formie. Strzeże go zbyt dużo duchowych zabezpieczeń i pułapek, co niechybnie skończyłoby się fatalnie dla mnie.

- Co więcej - dodał po chwili na krótką dramatyczną pauzę - musicie poznać treść tego pergaminu, który odszyfrowałem. Chmury, które gromadzą się nad nami i miastem są czarniejsze niż przypuszczaliśmy! - rzekł Mezxtli wyciągając z przewieszonej przez ramię torby list:

Bądź pozdrowiony w imię naszego Pana i Ciemności, dla której oddaliśmy nasze dusze. Niech przeklęte światło bogów nigdy nie tknie twych oczu.

Czy zgromadziłeś już wystarczająco niewinnych? Ich esencje bardzo wzmocnią nasze działania i uradują naszego Pana. Twój wysłannik dotarł do mnie bezpiecznie i przekazał fragment księgi.To zaiście interesujące, co moglibyśmy osiągnąć za pomocą tak niepozornego przedmiotu. Lecz nie mamy wiele czasu, jeśli rytuał ma się powieść musi być wykonany dokładnie w określonym terminie. Jest go mniej, niż wydawało się z początku. Wysłałem już moich ludzi aby zajęli się sprawą, nie można dłużej zwlekać. Musimy porozmawiać osobiście, bez wysłanników, ani żadnych innych niewiernych.

Spotkajmy się jak zwykle pod Perłową Ucieczką.

T.C.

Mezxtli oprócz przetłumaczenia ukazanego wam listu, zdążył również zidentyfikować do końca właściwości przedmiotów, które znaleźliście w zatopionych podziemiach składu Bentaresh. Przedmioty mają te oto właściwości:

Kostur: żywioł ogień, dodaje + 1 P. Mi. Ognia oraz +1 P. Mi. Elektry, dodaje +1 do Umiejętności Magicznej Koszmar, ponadto aktywując czerwony krysztal u szczytu kostura, można oświetlić otoczenie (blask bijący od kryształu daje światło o sile światła pochodni).

Brosza w kształcie malejącego księżyca: żywioł - woda, dodaje + 2 P. Mi. Wody, +5 do Intuicji, oraz pozwala zmagazynować 5 Punktów Energii. Mogą z niej korzystać tylko kobiety.

Pas z błękitnych łusek: żywioł - elektra, dodaje + 1 do P. Mi. Elektry, na jego klamrze jest ponadto wykuty Run Błyskawicznego Refleksu (dodaje 10 do Inicjatywy), przedmiot umożliwia także raz na dzień rzucenie czaru Przyśpieszenie (na noszącego oczywiście), działające przez 3 rundy.

Kaptur skórzany z kościanymi płytkami: żywioł - duch, daje 2 punkty Aury Eterycznej, +1 do P. Mi. Ducha, oraz zapewnia Tarczę Mentalną 5%.

Tarcza z drzewa żelaznego: ma na powierzchni wykute dwa symbole runiczne: Run Wzmocnienia (podnosi wytrzymałość strukturalną tarczy o 6), oraz Run Stalowej Twierdzy (daje premię +10 do Parowania).
Ostatnio zmieniony 03 kwietnia 2017, 12:20 przez Mystic, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 02 kwietnia 2017, 22:36

[center]Calli, Przed Rezydencją Oroni, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]
"Ubogi muzyku"?! Na Węża, on tak naprawdę mówi do innych? Serio? - pomyślał złodziej. Nie no... Facet jest niesamowity... Czy on czasem wychodzi z tej ich magicznej wieży? Czy też wypuszczają go tylko w święta?

Postarał się jednak, nie zdradzić żadnym drgnięciem mięśni, myśli, kłębiących się pod jego turbanem. Uśmiechnął się tylko uprzejmie, skłonił lekko i rzekł:

- O światły Mextli, nie zmam się na sprawach magii ni astralu, więc oceńcie to sami, w jaki sposób lepiej się wam będzie poruszać. Ja rzekłem jeno co myślę i czekam na decyzję szlachetniej ode mnie urodzonych. Nalegałbym tylko, abyśmy pospieszyli się z nią, gdyż zdrożeni jesteśmy wszyscy a czasu coraz mniej...

Przerwał, gdy kapłanka podała mu skrypt, przetłumaczonego przez czarodzieja listu. Szybkim spojrzeniem ogarnął szeregi glifów, wykaligrafowanych na kawałku papirusu. Wieści były niepokojące, lecz nie alarmujące.

"Perłowa Ucieczka" -pomyślał, szukając w pamięci lokalu o podobnej nazwie. - Zaraz, zaraz, czy ja tego już gdzieś nie słyszałem? - hierogliwy wydsały mu się znajome, trącając jakąś strunę we wspomnieniach złodzieja, lecz jego myśli o poranku były zbyt pogmatwane, by zdołał przypomnieć sobie coś więcej. Równie dobrze mógł słyszeć tą, jak i każdą inną, podobną nazwę. Zrezygnowany pokręcił głową i oddał zapiski magowi.
Do MG - Poproszę o test Półświatka - czy znam lokal o podobnej anzwie, a jeśli tak, gdzie się znajduje i co o nim wiem?

Jeśli drużyna zechce wejść do pałacu tajnym wejściem, to oczywiście idę z nimi. Sprawdzam przejście pod kątem pułapek.
Jeśli nikomu to nie przeszkadza, chętnie przygarnę pas. Dla mnie + do Inicjatywy to naprawdę cenna premia.
Spoiler!
Wykonałam Stratisowi test na Półświatek i Percepcję. Test niestety niezdany (69). Nie kojarzysz więc z nazwy takiego miejsca.
Ostatnio zmieniony 03 kwietnia 2017, 14:53 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 kwietnia 2017, 23:28

[center]Calli, przed rezydencją Oroni, 15 Pani Trzcin[/center]
Khem Lateef Mibampes nie miał pojęcia, dlaczego Mnumbi tak srodze do doświadczał, ale oczywistym stało się właśnie, że boski patron alchemika nie zamierzał go oszczędzać, poddając coraz trudniejszym próbom. Szlachetny oroni zapadł na nieoczekiwaną i z pewnością nadnaturalną chorobę, jego pałac pozostawał zamknięty na cztery spusty nawet przed osobą równie szlachetnego brata, a odrażający spiskowcy sprowadzali na nieświadome niebezpieczeństwa Calli coraz większą ciemność.

Ściskając w dłoni dziwaczny pojemnik z trucizną, AjArdczyk przysłuchał się uważnie radom i pomysłom towarzyszy, samemu przez skromność długo powstrzymując się przed zabraniem głosu.

- Ze słów Stratisa bije ogromna mądrość, której bym się wcale nie spodziewał w przypadku tak młodego człowieka - powiedział w końcu Khem - Szlachetny Ehecatlemie, czy zdołasz zmusić straże swego brata, by dopuściły nas do owego nadwornego medyka? I uważam nadto za słuszne, abyś panie zażądał od strażników swego brata, by ci powiadomili czcigodnego oroniego o twym powrocie. Niechaj mu rzekną, że najpewniej posiadasz lekarstwo na tę nagłą niemoc. Im prędzej oroni zmieni swe rozkazy i wezwie nas przed swe oblicze, tym lepiej dla niego i dla nas.
Ja bym może wstrzymał się chwilę z tą infiltracją. Spróbujmy to rozwiązać dyplomatycznie. Niech Syn Słońca zażąda widzenia z nadwornym medykiem; jeśli ściągnie go do wejścia, Khem dołączy się do rozmowy. Ponadto niech Ehecatlem pośle przez któregoś ze strażników wieść, że brat oroniego powrócił i domaga się widzenia w sprawie najwyższej wagi. Najpewniej dostojny Lenja'kare jeszcze nie wie, że stoimy pod bramą, a kto jak kto, ale nas powinien wpuścić we własnym interesie!

zmarly
Reactions:
Posty: 239
Rejestracja: 10 maja 2015, 20:56

Post autor: zmarly » 05 kwietnia 2017, 13:16

[center]Calli, Przed Rezydencją Oroni, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]

Paladyn był miło zaskoczony pomysłami pozostałych członków drużyny, szczególnie biorąc pod uwagę początek wspólnej przygody. Wydawały się one mieć ręce i nogi na swych właściwych miejscach. Wysłuchawszy wszystkich do końca, wyprostował się i rzekł nadal ściszonym tonem:

- W takim razie wejdziemy do pałacu tajemnym wejściem i postąpimy według rady Stratisa. Ja, Khem oraz Zyanya poszukamy nadwornego medyka, a jeśli się nie uda, samego Oroniego i spróbujemy się dowiedzieć, o co chodzi. Stratis rozejrzy się swoimi... muzycznymi sposobami - tutaj Ehecatlem puścił oczko artyście, nie mógł się także oprzeć złośliwemu uśmieszkowi - Obawiam się, szanowny Mezxtli, iż nie posiadasz zbyt wielu zdolności aktorskich, zatem zabiorę Cię również ze sobą. Wszak światły mag z pewnością przyda się w leczeniu mego brata. Jeśli wszyscy mają wszystko, co potrzebne, to ruszamy.

Po tych słowach wojownik ruszył przed siebie okrążając powoli rezydencję, pozostali ruszyli wraz z nim. Dłuższą chwilę zajęło im przejście na tyły posiadłości, gdzie ukryte było wejście skryte za pnączami. Po drodze Syn Słońca upewniał się co jakiś czas, czy nikt ich nie widzi lub nie podąża ich śladem. W sobie tylko znanym miejscu Aru odsłonił grubą, roślinną warstwę i zniknął skryty w jej cieniu. Szybkim gestem narysował palcem na drzwiach symbol, który zachował się w jego pamięci i drzwi zaskrzypiały, gdy swym ramieniem paladyn pchnął je do środka.

Po ich przekroczeniu ukazała się wszystkim wąska klatka schodowa prowadząca do góry. Pajęczyny zwisały praktycznie wszędzie - jak widać nie było zbyt często potrzeby, by opuszczać pałac w ten sposób. Drużyna wykorzystała dostępne sobie źródła światła, by oświetlić drogę i ruszyli dalej. Po chwili wspinaczki po schodach ukazało się ich oczom coś, co wyglądało na ślepy zaułek - jednak wojownik świątynny wiedział, co zrobić.zaułek okazał się starym, wielkim gobelinem zakrywającym otwór w ścianie. Wojownik ostrożnie wyszedł pierwszy i rozejrzał się po pomieszczeniu w poszukiwaniu osób trzecich, nikogo jednak nie zastał. Po chwili wszyscy znaleźli się w jednej z pałacowych bibliotek. Ilość zebranych tu dzieł mogła przyprawić o ból głowy niejednego uczonego z zazdrości.

- Jeśli wszystko jest jasne, to rozdzielamy się i ruszamy dalej? - to pytanie zawisło w powietrzu pomieszczenia, łącząc się z subtelnym, wszechobecnym zapachem starego papieru.
Oczywiście tarczę zabieram ze sobą. Jakoś nie widzę innych członków drużyny biegłych w jej władaniu ;)
---

If history is to change, let it change! If the world is to be destroyed, so be it! If my fate is to be destroyed... I must simply laugh.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 06 kwietnia 2017, 10:25

[center]Calli, Biblioteka w Pałacu Oroni, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul[/center]
- Jako rzekliście - szepnął złodziej, rozglądając się dookoła. - Poradzę sobie. Spotkajmy się w przejściu za jakąś godzinę. I jeszcze jedno Aru - spojrzał w oczy Synowi Słońca. - Jeśli mnie złapią, wyciągnijcie mnie. Nie chcę skończyć na arenie.

- Powodzenia - dodał jeszcze, po czym skłonił się lekko pozostałym członkom wyprawy, i nie tracąc czasu, skierował się do drzwi wiodących z biblioteki na korytarz.

Zatrzymał się przy nich na chwilę nasłuchując dźwięków dochodzących zza rzeźbionej, drewnianej tafli. Znał dobrze paląc Patrona, łacznie z usytuowaniem tej biblioteki, znajdującej się na pierwszym piętrze. Oczami wyobraźni widział skryty za drzwiami hol i przejście, wiodące niżej, na parter. Planując trasę, którą zamierzał pokonać, sięgnął do sakiewki i wyciągnął niewielki zwitek liści koki, po czym włożył go do ust i zaczął przeżuwać.
Nasłuchuję chwilę pod drzwiami, jeśli mam pewność, że nikogo aktualnie nie ma po drugiej stronie, to wychodzę i używam iluzji by zmienić się w służąca. Robię to tak, by reszta drużyny tego nie widziała. Jeśli np. z jakiś dziwnych przyczyn, ktoś próbuje mi wejść na głowę, chodząc za mną - to najpierw czekam, aż drużyna uda się szukać medyka, a później używam iluzji. Mam jednak nadzieję, że nie będziemy sobie nawzajem utrudniali.

Zażywam jedną dawkę koki, co znosi kary za brak snu.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 07 kwietnia 2017, 10:42

[center]Pałac Oroni An'harata, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Ery Ilaxoul.[/center]

Stratis cierpliwie odczekał, aż prowadzeni przez dumnego Syna Słońca wysoko urodzeni opuszczą bogatą w księgi bibliotekę. Przez pewien czas nasłuchiwał. Korytarz zdawał się jednak pusty. Wyznawca Węża płynnym ruchem otworzył drzwi i prześlizgnął się na drugą stronę. Wziął głęboki oddech. Oczyma wyobraźni widział postać starej służącej - jej zmarszczoną wiekiem skórę i przypominające miękką wełnę włosy. Nie minęło więcej niż wybrzmienie jednej nuty na din-gu, gdy gibkie ciało młodzieńca przybrało wygląd przygarbionej staruszki. Maquahue Comentl, tak miała na imię... - przypomniał sobie jeszcze raz, po czym, jak przystało na poczciwą starowinkę, poczłapał niemrawo w stronę zejścia na parter.

W porównaniu do pogrążonego w ciszy holu pierwszego piętra, w pomieszczeniach na parterze wrzało jak w ulu. Małą, niepozorną staruszkę, co rusz mijały osoby niosące do głównej kuchni składniki potrzebne do przygotowania rarytasów godnych niemal królewskiego podniebienia. Dochodziła bowiem pora posiłku, czego nieomylnym znakiem były roznoszące się w powietrzu, przepyszne aromaty. Chodzący pod iluzorycznym wyglądem muzyk spojrzał w kierunku olbrzymiej kuchni.

[center]Obrazek[/center]

W świetle zbliżającego się do zenitu słońca, służba uwijała się wokół centralnie położonych palenisk. Wykute w kamieniu pomieszczenie brzmiało ich rozmowami, wydawaniem poleceń pomniejszym pomocnikom i energicznym trzaskiem ognia. Skryty pod iluzją Ah-saa-brax drżącymi krokami wszedł do gwarnej kuchni. Trzymając się na odpowiedni dystans gwarantujący mu względne bezpieczeństwo niezetknięcia się z którąś z osób zbyt blisko, jął przysłuchiwać się prowadzonym podczas przygotowań dysputom.
Spoiler!
Wykonałam Stratisowi oba testy.

Per. + Empatia: jedno przebicie. Nie zauważysz nikogo, kto zachowywałby się inaczej niż gro otaczającej Cię służby. Ludzie wydają się być mocno zaniepokojeni.

Test percepcji: jedno przebicie. Usłyszysz jak jedna z młodszych kucharek zaczyna wspominać o kondycji pana domu. Z jej głosu bije przy tym szczera troska o dobro patrona, zagajona opowie więc jakie zmartwienie leży na jej sercu. Rano słyszała z rozmowy pilnujących domu tiba, że Jaśniejący nie jest wstanie podnieść się o wlasnych siłach i wymiotuje krwią. Zmartwienie młodej pogłębia fakt, że odkąd została przyjęta na służbę, pan domu nie był w tak poważnym stanie.
[center]***[/center]
Ehecatlem obrał sobie znaną, najszybszą drogę do prywatnych komnat An'harata. Żadne z towarzyszących mu światłych osób, nie oddalała się od niego choćby na więcej niż pół metra. Zwartym szykiem przeszli za nim dalej na wyższe piętro rezydencji, gdzie zaczynały się komnaty przeznaczone wyłącznie dla wybitnie ważnych gości oraz członków rodu An'harat. Sytuacja zaczęła działać mu już na nerwy... zwykle z urządzonych z przepychem pomieszczeń dochodziła cudowna muzyka z odległych miast Lenji, a nawet z samego AjArd. Teraz jednak, wyższa część rezydencji zdawała się niemal wymarła. Wychodząc na główny korytarz, zobaczył strażników. Było ich jednak o wiele więcej, niż zwykle, patrolujących odchodzące od głównej arterii odnogi, a także strzegących wejść do ważniejszych komnat. W pewnym momencie jego oczy wypatrzyły wysoką postać przemierzającą szybko odchodzący z lewej strony korytarz. Postura zbliżającego mężczyzny zdała się Ehecatlemowi skądś znana. Po chwili, dostrzegł na ciele wojownika tatuaże. Takie same, jakie sam nosił na swej skórze. Sługa Holis, strażnik królewskiego pałacu robiący obchód w samym centrum domu An'haratów. Silnie zbudowany Aruan okazał się nikim innym, jak Tlainem Am'huitztlem, jego własnym mentorem z okresu szkolenia. Zdałoby się w pewnym momencie, że doświadczony mężczyzna również go zauważył. Przyspieszył kroku.

- Ehecatlem? - zaczął zaskoczony - Co ty tutaj robisz? Przecież nie posyłaliśmy po nikogo z waszego oddziału.
Ostatnio zmieniony 07 kwietnia 2017, 11:02 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.

voodoochild
Reactions:
Posty: 71
Rejestracja: 07 kwietnia 2016, 11:38

Post autor: voodoochild » 09 kwietnia 2017, 00:37

Calli, Przed Rezydencją Oroni, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Eonu Ilaxoul

Kolejne chwile rozważań nad dalszymi działaniami przyniosły szereg następnych pomysłów spośród których zdecydowali aby Stratis wyruszył samotnie reszta natomiast miała wspólnymi siłami odnaleźć medyka Oroniego.

Zanim wyruszyli Mezxtli wyciągnął przetłumaczony przez niego liścik znaleziony w domu wroga. Korespondencja jasno mówiła o tym że ma nastąpić jakiś wielce plugawy rytuał... Zyanya miała nadzieję że ratunek jaki przynieśli dziewczynkom które znaleźli w lochu choć odrobinę pokrzyżuje te plany. Nie wątpiła jednak w to że dołożą wszelkich starań aby rytuał się odbył.

List obfitował w niewiadome... gdybyśmy chociaż wiedzieli gdzie znajduje się owa Perłowa Ucieczka, moglibyśmy osobiście wypytać autora listu. A może spotkanie miało już miejsce?

Mag oprócz listu zidentyfikował również przeznaczenie przedmiotów, które znaleźli. Jej uwagę przyciągnęła brosza w kształcie księżycowego sierpa. Chwyciła ją chcąc się przyjrzeć bliżej.
Ktoś ma coś przeciwko abym ją zatrzymała?
Po chwili spędzonej nad oględzinami przedmiotów wyruszyli za Ehecatlemem, który doprowadził ich do tajnego przejścia wiodącego wgłąb pałacu i dalej przez ciemny korytarzyk do biblioteki. Tam rozstali się ze Stratisem który szybko zniknął za drzwiami wyjściowymi z biblioteki.

Pałac Oroni An'harata, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Ery Ilaxoul.

Wiedzeni dalej przez przewodnika jakim stał się w tej chwili Echecatlem, szli mijając kolejne pomieszczenia. Pałac przesiąknięty był ciszą, przywodzącą Zyanyi na myśl wnętrze domu który spenetrowali noc wcześniej, oby nie była ona kolejną potwarzą dla Matki, pomyślała gdy przemknęło jej skojarzenie z atmosferą tamtego domu.

Gdy znaleźli się na piętrze oczom ukazali się strażnicy, było ich dużo i zdawali się kłębić jakby swoją obecnością chcieli zbudować kolejny mur oddzielający to co było za nimi od tego co może przyjść z zewnątrz. Jeden z nich wyszedł im naprzeciw wołając po imieniu do Ehecatlema. Z zainteresowaniem obserwowała tę sytuację czekając na dalszy rozwój wydarzeń.
Ostatnio zmieniony 09 kwietnia 2017, 16:59 przez voodoochild, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 kwietnia 2017, 21:19

Pałac oroniego An'harata, 15 Pani Trzcin

Niezmiernie zdenerwowany alchemik złożył dłonie, jął przestępować z nogi na nogę czekając na odpowiedź Ehecatlema. AjArdczyk zdawał sobie sprawę z konsekwencji wtargnięcia wbrew woli właściciela do jego pałacu, a mogły one nieść ze sobą nawet karę śmierci. Jedynym pocieszeniem było bliskie pokrewieństwo paladyna z królewskim dostojnikiem, które mogło w pewnym stopniu złagodzić oczywisty wybuch jego gniewu na wieść o intruzach.
Kiedy brat oroniego już przedstawi powód wtargnięcia, alchemik chętnie skorzysta z okazji do wtrącenia kilku argumentów od siebie.

zmarly
Reactions:
Posty: 239
Rejestracja: 10 maja 2015, 20:56

Post autor: zmarly » 10 kwietnia 2017, 18:46

[center] Pałac Oroni An'harata, 15 Pani Trzcin (Iparu), 1599 Ery Ilaxoul.[/center]

- Oczywiście Stratisie, przecież Synowie Słońca nie zostawiają swoich samotnie na polu bitwy - z uśmiechem odpowiedział Ehecatlem na prośbę złodzieja. Chociaż ciekawie byłoby zobaczyć Cię walczącego na arenie o swoje życie - dodał w myślach i rozmarzył się na moment.

Poprowadził wszystkich dalej tak dobrze znanymi sobie korytarzami pałacu. Wiele z mijanych miejsc przywodziło na myśl masę wspomnień z czasów beztroskiej młodości. Tym razem jednak nie przybył tutaj, by rozpamiętywać przeszłość, gdy przyszłość była niepewna. Starał się zatem możliwie szybko odnaleźć komnatę z własnym bratem nie wiedząc, ile tak naprawdę mają jeszcze czasu na działanie. Od czasu do czasu upewniał się tylko, czy nikt nie zamarudził zanadto z tyłu i pędził dalej przed siebie kolejnymi przepastnymi korytarzami, które na pozór nie wydawały się różnić jeden od drugiego absolutnie niczym poza widokiem za oknem.

Za kolejnym z zakrętów, który tym razem wychodził na główny korytarz wojownik ujrzał strażników. Nie zwolnił jednak kroku - chciał sprawiać wrażenie, że doskonale wie, co robi i gdzie się udaje licząc na zaskoczenie obecnych. Plan niestety nie wypalił, gdy jednym z nadchodzących okazał się jego stary mentor.

- Ehecatlem? Co ty tutaj robisz? Przecież nie posyłaliśmy po nikogo z waszego oddziału.

Wciąż lekko zaskoczony Syn Słońca postanowił dalej grać swą rolę:

- Dzięki niech będą Holis za twą obecność w tym miejscu, mistrzu Am'huitztl! Cieszę się, że cię widzę, choć w tak niefortunnych zdaje się okolicznościach. Na szczęście mam teraz pewność, że nie ma tu żadnych kultystów ciemności... Istotnie, nie posyłaliście po nas. Wykonując inne zadania, po drodze dotarły do mnie plotki, jakoby został otruty, więc pędziliśmy na miejsce co sił w nogach. Czy możesz zaprowadzić nas do szanownego Anharata lub jego medyka? Wraz z obecnym tu mędrcem Khemem Mibampesem, któremu Oroni osobiście ufa, a także dzięki jego wiedzy i umiejętnościom prawdopodobnie będziemy w stanie pomóc w uratowaniu władcy, nim będzie za późno, a obawiam się, iż mamy niewiele czasu do stracenia. Udało mi sie także zdobyć substancję, którą być może otruto mego brata i muszę mu pomóc, a na odległość tego nie zrobię. Poza tym nie zostawię własnej rodziny w potrzebie, a, wybacz mistrzu, nie ma teraz czasu na obszerne tłumaczenia. Czy zechcesz wskazać nam najkrótszą drogę do pokoju władcy i pomóc mu w ten sposób wrócić do zdrowia, czy mam to zrobić samodzielnie?
Poproszę o rzut na autorytet + dowodzenie w celu przekonania mentora do swoich racji i współpracy.
---

If history is to change, let it change! If the world is to be destroyed, so be it! If my fate is to be destroyed... I must simply laugh.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 10 kwietnia 2017, 20:43

[center]Pałac oroniego An'harata, 15 Pani Trzcin[/center]
Czarnoskóry alchemik pokłonił się dostojnemu wojownikowi, przyłożył dłoń do serca demonstrując tym gestem czystość swych intencji.

- Czcigodny synu Holis, pragnę zapewnić, że w słowach dzielnego Ehecatlema nie ma krztyny przesady - oznajmił prędko wyciągając jednocześnie spod szat flakon z niepokojącą cieczą - Błogosławiony brat oroniego odkrył istnienie spisku, który zagraża nie tylko szlachetnemu An'haratowi, ale wręcz całemu miastu. Muszę czym prędzej rozmówić się z nadwornym znachorem, by połączywszy naszą mądrość ocalić życie twego pryncypała. Każda chwila bezczynności zbliża sługi Ciemności ku zwycięstwu!
Poproszę o jakiś adekwatny do sytuacji test (Khem ma Perswazję 4).

ODPOWIEDZ