PBF - Okna Duszy

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 czerwca 2017, 18:01

Południowa Dzielnica; 25 orakt-ran

Przebrany w zwyczajny skórzany kaftan i opadający na oczy czepiec, Eco przedostał się bez większego trudu do Południowej Dzielnicy. Służąc w straży miejskiej znał doskonale labirynt Chłopskiego Krocza, wiedział doskonale, w który zaułek wejść bez lęku, a który zdecydowanie omijać po zmroku. Na brukowanych ulicach Południowej Dzielnicy mężczyzna przyśpieszył kroku, z zazdrością łowiąc uchem odgłosy wydawane przez parzące się gdzieś na dachu koty. Noc objęła we władanie Ostrogar, chociaż na wyrastających na północy ogromnych murach Pałacu Katana lśniły nieprzeliczone pochodnie, konkurujące z powodzeniem z blaskiem gwiazd.

Ruch na ulicach zanikał wraz z coraz późniejszą porą, żyjące z handlu i usług drobne mieszczaństwo kładło się do spoczynku przed kolejnym pracowitym dniem. Eco wiedział, że żądni całonocnych uciech Ostrogarczycy gromadzili się teraz na Placu Karczemnym, w wibrujących śmiechem i muzyką ścianach rozlicznych karcz, tawern i jadłodajni.

Rozstanie ze zgrają futrzastych przyjaciół wprawiło gwardzistę w ponury nastrój i nawet perspektywa poswawolenia ze zmarłą elfką nie poprawiała Eco humoru. Kregen ewidentnie kopał pod nim dołki, ten tłusty skurczybyk! Ani chybi kradł sakiewki ofiarom zbrodni, a przed Fleituhem zwalał winę na Eco. Mężczyzna zamierzał odpłacić się towarzyszowi służby pięknym za nadobne, ale wpierw musiał obmyślić jakiś chytry plan.

Zza rogu ulicy dobiegały coraz głośniejsze dźwięki złorzeczeń, ciskanych z imponującym rozmachem przez jakąś rozwścieczoną niewiastę. Eco zastrzygł natychmiast uszami, uśmiechnął się w bardzo nieprzyjemny sposób. Łaska Sureliona w końcu na niego spłynęła: pod postacią awanturującej się po zmroku białogłowy, wręcz proszącej się o to, by ją sponiewierać w majestacie prawa.
Eco prawie już dotarł do "Amarysa". Panowie, poproszę o pomysł, gdzie cała Wasza grupa ma się spotkać razem? Raz jeszcze podpowiadam "Kufel Bajarza", bo nic lepszego nie przychodzi mi do głowy, ale to Wy decydujecie!

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 13 czerwca 2017, 21:17

Kufel Bajarza jest w porządku jak najbardziej. Byleby nas tylko nie zaczepiał malauk gej z dwoma przyrodzeniami, tudzież centaur (sam jeden Tfam wie z czym)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 czerwca 2017, 21:24

"Kufel Bajarza"; 25 orakt-ran

- A po co myśmy tu właściwie przyszli? - spytał załamującym się głosem Ortin, który całą drogę do tawerny biadolił nad swym nieszczęsnym losem i malowniczo opisywał katusze, jakim miała go poddać rozsierdzona półolbrzymka.

- Ktoś zabił dzisiejszego wieczoru Borlona, mojego sąsiada - odpowiedział Milcarr stając przed uchylonymi drzwiami "Kufla". Z wnętrza przybytku dobiegał gwar licznych głosów i głośna śpiewka opiewająca wdzięki jakiejś sprzedajnej dziewki z Ger-warr-garu.

- W zadku mam twego sąsiada - odburknął Ortin - Mnie też mogą do rana zabić, we własnym domu. A ja jestem zacnym handlarzem, żadnym tam nicponiem z Krocza.

- Dobry to był mój znajomek i kiedyś mi pomógł w potrzebie - nożownik obejrzał się ponad ramieniem na kupca, zmarszczył groźnie czoło - A nadto za dobrze znam złote serce Patrishii. Jak nic przygarnie wdowę z dzieciakami pod nasz dach, wszystkich będę musiał żywić i odziewać. Nie, zabójca musi im wynagrodzić śmierć męża i ojca, jeśli chce żyć.

- Opowiesz w środku - wtrącił Otlaf, któremu wyraźnie przypadły do gustu pełne przekleństw słowa śpiewki - Nie stójmy na ulicy, bo nas jeszcze jakaś mewa obsra.
Drużyna dotarła do "Kufla" i weszła do środka. Po Eco nie ma śladu, za kontuarem kręcą się obaj właściciele, bo ruch w lokalu spory!

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3844
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Has thanked: 5 times
Been thanked: 11 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 15 czerwca 2017, 11:39

- Dobra poszukajmy miejsca i poczekajmy spokojnie na Eco. - Otlaf postanowił szybko zająć jakieś miejsca za nim nie będzie gdzie usiąść.
Strzelam wzrokiem za znajomkami i ewentualnie przyglądam się może jakaś ciekawa kobitka znajdzie się na dzisiejszy wieczór. Wszak Półork lubi miłe towarzystwo.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 15 czerwca 2017, 13:14

Milcarr ogarnął wnętrze dusznej karczmy, spowitej delikatną mgłą palonych fajek. W oczy od razu rzucała się niecodzienna ekipa rżnąca w kości. Nieczęsto można było uwidzieć, nawet w stolicy świata Ostrogarze, centaura, malauka i barczystego gnola turlajacych kości i bluzgających na siebie tak, jakby zaraz miało dojść do bitki.

- Jak cię zaraz wyłomotam w zad dwoma drągalami, to cię matka - chabeta stara nie pozna nicponiu! - wrzeszczał na centaura Malauk, czerwony ze złości, bo kość mu nie szła. Centaur odparsknął:

- Tym co w pludrach chowasz, to byś nawet komarowi nie dogodził parchu zaropiały, to jakbyś miał niby mojej rzyci sięgnąć! Nie z końską kuśką ci się równać kaleko!

- Pax kurwie syny! Gramy! Kości zostały rzucone! A pies was rżnął! - przekrzykiwał bezskutecznie kłócącą się dwójkę gnoll.

Nietypowe trio było jednak niejako elemntem niemal stale wpisanym w krajobraz Kufla Bajarza. Milcarr bywał tu, więc na szulerów nie zwrócił większej uwagi. Co innego za to ci, którzy przybywali tu pierwszy raz. Z reguły wytrzeszczali oczy jakby samego Katana ze świtą przywiało do karczmy. I takich właśnie, zaskoczonych nieszczęśników trójca z Kufla potrafiła oskubać do ostatniego srebrnika, a powiadało się, że niejeden to i bez pludrów i sandałów musiał wychodzić z tawerny przyrodzenie kryjąc w dłoniach.

Po wnętrzy kręciła się Fryghia, jedna z kelenerek, która jak powiadono, trudniła się też innym zajęciem, a mianowicie prała klientów z grubymi trzosami na ich życzenie. Ślepak nie gusotwał ani w hobbitkach, ani w perwertasach toteż plotki puszczał koło ucha. Fryghia rączo uwijała się przy stołach, z uwodzicielskim usmiechem zdzielając po pysku tych, którzy śmieli uszczypnąć ją w tyłek, lub prawiąc bałamutną uwagę.

- Tam możemy usiąść... - odezwał się króko, wskazując wolny stolik przy końcu sali: - Ciekaw jestem gdzie Eco, pewnikiem sodomią się znów zajmuje. Szczęściem chociaż Borlona wyniosłem, bo nie dałbym go bałamucić...
Ostatnio zmieniony 15 czerwca 2017, 15:07 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 15 czerwca 2017, 13:32

-i żebyś się już przystojnie zachowywał, a nie każdego klienta za tyłek łapał- Nanatar rugał właśnie czarnego malałka, który w pijackim amoku, szukał miłości bez względu na płeć i wiek. Musiał przy tym mocno zadzierać głowę w górę, by wytrzymać gniewne spojrzenie przekrwionych oczu olbrzyma. Z ulgą spostrzegł wchodząca drużynę, bo dało mu to powód by odstąpić od wzrokowego pojedynku, który gdy doszłoby do pięści mógłby się źle dla niego skończyć.

-Ooo!!! cieszę się na miłych klientów, mam dla Was stolik w alkowie na zapleczu jak lubicie.
Podszedł do gości wyraźnie już rozluźniony.

-Choć tam nie będzie tak dobrze słychać naszego gościa.

Wskazał na wytatuowanego skrzypka półelfa, który wygrywał bardzo skoczne melodie, w których można było rozpoznać melodie i pieśni marynarzy.

-To mój kompan, kiedy jeszcze pływałem w imperialnej flocie, zwie się Nataniel...Bastard. Ale do rzeczy, Wasz stolik. I uważajcie na tego wielkoluda, wyraźnie dziś szuka zaczepki. -Dodał już znacznie ciszej, pokazując na swego niedawnego adwersarza.
Nanatar wskaże stolik, przy którym można spokojnie porozmawiać, niestety marynarskie pieśni Nataniela są tu przygłuszone, zakrzyczane dodatkowo próbująca śpiewać gawiedzią. Choć gdy śpiewa półelf milkną jak na komendę, spijając jego śpiew jak pszczoły nektar. Zaiste kojący i miły jest to koncert.
Ostatnio zmieniony 15 czerwca 2017, 17:45 przez Nanatar, łącznie zmieniany 1 raz.

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 15 czerwca 2017, 21:24

-Byle szybko i treściwie,panowie. Lubba będzie jeszcze gorsza jak jutro od świtania będę przysypiał za ladą zamiast interesu rodzinnego doglądać.
Ortin przybył do Ostrogaru jako ledwie wyuczony zawodu subiekt. Traf chciał ze trafiła mu się praca w interesie starego El Gaffa,który wykorzystując charyzmę młodego kupca częściej powierzał mu prowadzenie sklepu aniżeli synom,którzy smykałki do interesów nie mieli za to tragarzami byli znakomitymi. Bracia Lubby nie mieli za złe "kurduplowi" że wyręcza ich w nudnych obowiązkach. Córka starego była jednak nieco bystrzejsza od rodzeństwa więc pomagała prowadzić sklep.Początkowo niechętnie starała się dopuszczać człowieka do interesu rodzinnego,często zaganiając go do pracy w składzie,podczas gdy braciszkowie leżeli na hamakach popijając piwo. Takie podejście jednak wywoływało napady gniewu u el Gaffa który spuszczał tęgie lanie swoim potomkom. Z czasem jednak jej niechęć zmalała i zastąpiła ją wzajemna sympatia. Nieszczęśliwy zbieg okoliczności sprawił iż el Gaffa wraz z synami zagineli na morzu,jednak zapobiegawczy kupiec zdążył spisać ostatnią wolę wg której młody kupiec Ortin miałby odziedziczyć interes pod warunkiem ożenku z Lubbą.
I tak to się zaczęło...potem Lubba zaczęła popadać w przeświadczenie że człowiek ugania się za zgrabnymi ludzkimi dziewczętami,za nic mając jej obfite kształty;że zajmuje się zupełnie niepotrzebnymi sprawami niezwiązanymi z interesami.Półolbrzymka nie dawała sobie wytłumaczyć że się myli,więc podobne sytuacje do tej obecnie były niemal na porządku dziennym...bogowie tylko wiedzieli że Ortin jest całkowicie wierny i oddany żonie,zarówno sercem jak i z obawy przed razami zadanymi jej muskularnymi rękoma
Ostatnio zmieniony 15 czerwca 2017, 23:59 przez maciej, łącznie zmieniany 1 raz.
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 czerwca 2017, 14:48

"Kufel Bajarza"; 25 orakt-ran

Wcisnąwszy się na ławy przy wskazanym stoliku, surelianie zamówili wrzaskiem piwo i rozparli się wygodniej na swoich miejscach. Nawet przygnębiony ponad wszelką miarę Ortin pojaśniał na chwilę na gębie słysząc radosną śpiewkę muzykantów z przypadku. "Kufel Bajarza" nie mógł marzyć o reputacji szacownego przybytku, tak wielu przewijało się przezeń huncwotów, ale pełna życia atmosfera tego miejsca każdemu szybko przypadała do gustu.

Niemniej jednak nawet żarty, śpiewy i lejące się strumieniami piwo nie mogły całkowicie wyprzeć z pamięci czterech gości tego, co wydarzyło się niedawno w Chłopskim Kroczu. Zlizując z glinianych naczyń świeżą pianę wszyscy pochylili się ku sobie przez wzgląd na panujący w tawernie gwar.

- Wiele wskazuje na to, że Borlona zabito przez przypadek - wyznał Milcarr - Albo na dokładkę. Ten, kto to zrobił, a kto póbował wykończyć również nas, chciał tak naprawdę dopaść jedną taką elfkę. Gadaliśmy z nią na chwilę przed śmiercią. Była pewna, że morderca chciał jej włosy, ale za darmo, bo wcześniej obiecał jej złoto za materiał na perukę.

- Chciał kupić jej włosy na perukę, a tak naprawdę chciał ją zabić i ogolić? - Oltaf upewnił się, że dobrze wszystko zrozumiał - Cwany drań.

- Może nie tylko ogolić - Milcarr wzruszył niepewnie ramionami - Ona była po ciemku bardzo podobna do Borlona, oboje takiego samego wzrostu. Ja różnicę widziałem dzięki orkowym oczom, to kto inny z widzeniem w ciemnościach też winien od razu pojąć, że Borlon to nie elfka.

- To znaczy, że tamten nie widział po ciemku? - Ortin zapomniał na chwilę o swej okropnej małżonce, zasłuchał się w mrożącą krew opowieść Ślepaka - I dlatego ich pomylił?

- Albo się pomylił albo był tak wściekły, że było mu wszystko jedno, a potem się zawiódł straszniście, bo Borlon łysy jest jak kolano - pokiwał głową Milcarr - Ale czemu by mu wtedy tak gładko wyrwał oko?

Kupiec zakrztusił się piwem, nakaszlał na Oltafa, poczerwieniał po twarzy.

- Wyrwał mu oko?! Jak to?!

- Weź i opowiedz słowo w słowo, co się tam stało! - Oltaf szturchnął Milcarra łokciem, przewrócił oczami - Nic się nie idzie w tej opowieści rozeznać, kto kogo i za co.
Eco jeszcze nie przyszedł, więc oddaję pałeczkę w ręce Bartka - niech Milcarr przedstawi towarzyszom swoją wersję tego, co się wydarzyło w zaułku. Dodatkowo słowa uznania dla Macieja za wczuwanie się w trudną postać, drużynowy kupiec coraz bardziej nabiera kształtów!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 czerwca 2017, 18:25

"Kufel Bajarza"; 25 orakt-ran

Wypiwszy wpierw do końca piwo, Milcarr zreferował swym towarzyszom szczegóły zajścia w ciemnym zaułku, zaczynając od znalezienia ledwie żywego Borlona i na próbie pochwycenia zabójcy od tyłu kończąc. Otlaf i Ortin wysłuchali Ślepaka ze skupieniem, chociaż w oczach półorka trudno było znaleźć szczere zainteresowanie, a tym bardziej życzliwość.

- I co chcesz teraz z tym zrobić? - spytał mieszaniec oblizując kiełki i zerkając jednocześnie z ukosa na Fryghę - Naprawdę chcesz tracić czas na szukanie tego zbira?

Nim Milcarr zdążył odpowiedzieć, drzwi "Kufla" otworzyły się z trzaskiem i do środka wpadł zlany potem Eco. Rozpychając się szaleńczo łokciami miejski strażnik i surelianin pospołu dotarł w jednej chwili do stolika, klapnął na wolne miejsce obok Ślepaka dysząc niczym antar po biegu z Ghasty do Get-warr-garu. W tawernie zapadła na chwilę znacząca cisza, bo też wygląd człowieka musiał każdego zaniepokoić.

Twarz Eco znaczyły wielkie wybroczyny, jedno zapuchnięte oko zamknęło się niemal całkowicie, drugie wytrzeszczone do granic możliwości dosłownie wychodziło z orbity. Naderwane ucho wisiało smętnie poniżej placka zaczerwienionej skóry, w miejscu z którego ktoś wyrwał gwardziście garść włosów. Nawet skrojona z twardego materiału skórznia Eco świeciła szparą tam, gdzie trzasnęły szwy łączące rękaw zbroi z kołnierzem.

- Co się stało, na Kielich? - zakrzyknął zdumiony Milcarr zapominając w uniesieniu o obowiązującej surelian dyskrecji w obnoszeniu się ze swoją wiarą - Wyglądasz jakby cię troll przeżuł!

Panująca w tawernie cisza jeszcze zgęstniała, wszyscy wychylili się w stronę okupowanego przez wyznawców Kielichu stolika próbując dosłyszeć każde wypowiedziane tam słowo.

- Ty pofyrtany szałapucie! - wrzasnął histerycznym tonem Eco, rzucając się bez ostrzeżenia na blat stołu i dusząc siedzącego po drugiej stronie, kompletnie zaskoczonego atakiem Ortina. Słysząc niebywale wulgarne wyzwisko, klienci tawerny jęknęli odruchowo, a bezwstydna na co dzień Frygha oblała się głębokim rumieńcem i uciekła na zaplecze - To była twoja baba! Słyszysz, twoja baba! Łeb mi chciała urwać!
Eco dołączył w końcu do drużyny. Jak już wyjaśni nieporozumienie z Ortinem, poproszę o informację jak ewentualnie drużyna chciałaby wykorzystać wątek z zabójcą w zaułku i jakie odnośnie tego ma plany.

maciej
Reactions:
Posty: 1374
Rejestracja: 29 marca 2012, 21:53

Post autor: maciej » 17 czerwca 2017, 21:01

-Dlatego przed nią się spierdala a nie dyskutuje-ledwie wyzipał przez zduszone gardło Ortin- Precz z łapami!-wijąc się w uścisku napastnika kupiec próbował się wyswobodzić.
Przed oczyma stanęła mu scena w której nie raz człowiek uciekał przed małżonką. Na nią były tylko dwa sposoby-zmęczyć ją lub wcisnąć się w taką dziurę w której Lubba się nie zmieści.Półolbrzymka prędzej czy później traciła parę i zniechęcona wracała do domu gdzie na różne sposoby dawało się ją ułagodzić.
Jeśli Eco się nie uspokoi z premedytacją wciskam mu paluchy w miejsce gdzie naderwane ucho jest rozwalone najbardziej. Potem zrzucam go z siebie i zaprzestaje walki bo nie jest to konieczne.
Ostatnio zmieniony 17 czerwca 2017, 21:19 przez maciej, łącznie zmieniany 1 raz.
"Mieli do wyboru wojn? lub ha?b?, wybrali ha?b?, a wojn? b?d? mieli tak?e"

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 17 czerwca 2017, 22:08

-Na macki wielkiego kalmara, opanuj się człeku, bo zaraz ktoś silniejszy się z Tobą poawanturuje!

Nanatar postawi przed Eco kubek bimbru na opamiętanie.

-Dobrze by było opatrzyć te rany, bo do rana spuchniesz jak trup z kanału.
Karczmarz zaoferuje pomoc. Może polecić kogoś kto opatrzy Eco, może będzie to nawet ktoś z biesiadników. Jego pomoc jest bezpłatna, ale pomoc poleconych osób już pewnie nie. Jeszcze raz grzecznie, ale bardzo stanowczo poprosi o spokój.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 17 czerwca 2017, 22:36

- Uspokój się Eco. Nie wstyd ci się przyznać, że ci baba omłot spuściła jak rosierdzony kowal? Było jej w drogę nie włazić... - Milcarr był dość zdzwionuy, że strażnik przyznał się do słabości, która uchodziła w Chłopskim Kroczu za przejaw zniewieścienia. żeby się dać babie obić, choćby i półolbrzymce. Dobrze że nie był na swoich kwartałąch, bo pewno zaraz miejscowi nadaliby mu odpowiednio pejoratywne przezwisko.

- Chromolić tę babę. Borlon ubity. Ta elfka coś, że naszedł ją w "Złotej Kuli". Nie wiem jak wy, ale dla mnie Borlon był jak przyjaciel i tak tego nie zostawie. Mus mi tę karczmę sprawdzić. A nuż najdę obkurwieńca.

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3844
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Has thanked: 5 times
Been thanked: 11 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 17 czerwca 2017, 23:04

- O żesz Kurwa - zaklął szpetnie półork. - A ja chciałem czekać, żeby tą pierdolniętą babę zobaczyć. - Królu złoty - rzucił w kierunku Ortina - dobrze żeś mi kazał uchodzić, ona z człowieka miazgę może zrobić to z półorka, pewnikiem pół-miazgi by zrobiła.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 czerwca 2017, 13:37

"Kufel Bajarza"; 25 orakt-ran

Przy stoliku zapadła ciężka cisza, która prysnęła chwilę później wypełniona powracającym do tawerny gwarem gości. Co rusz ktoś posyłał dyskretne spojrzenie w kierunku grupki surelian, ale dało się zauważyć, że kryzys w "Kuflu" został zażegnany - ku zrozumiałemu rozczarowaniu tych gości, którzy liczyli na widowiskową bijatykę. Eco dyszał przez jakiś czas, potem wychylił duszkiem dwa naczynia z piwem i wyraźnie się uspokoił.

- Opowiedziałem już, co stało się w zaułku - poinformował go Milcarr - Chcę dorwać tego drania, kimkolwiek by on nie był. Zacznę poszukiwania od "Złotej Kuli". Jesteście ze mną? Pomożecie?

Wypowiedziane przez mieszańca pytanie zawisło w powietrzu. Otlaf przewrócił ponownie oczami, zabębnił palcami w blat stołu. Eco zaczął lizać kufel zbierając językiem resztki piwnej piany, Ortin zaś błądził wzrokiem po siedzących w pobliżu gościach.

- Mówię wam, że nadciąga wielka ulewa! - z przeciwnej strony tawerny dobiegł wszystkich górujący ponad zwyczajowym gwarem chrapliwy okrzyk jakiegoś garbatego półolbrzyma - Zaprawdę powiadam, runie na Ostrogar ściana wody, która zmyje grzech herezji z ulic tego zdeprawowanego miasta!

W stronę bezimiennego wieszcza posypały się złośliwe okrzyki, ktoś cisnął w niego ogryzionymi wołowymi żeberkami.

- Jeszcze się łzami zalejecie, wyrodni świętokradcy! - garbaty półolbrzym jął wymachiwać groźnie pięściami, wyraźnie poruszony reakcją gości - Miałem sen, proroczy złowróżbny sen zesłany przez mego pana Gothmeda! Widziałem jednorękiego łowiącego w wodzie kocięta! To przestroga dla nas wszystkich, wielka przestroga! Kto łowi w wodnej kipieli sennych wizji, ten przeciwstawia się Gothmedowi! A jeśli łowi kocięta, rzuca wyzwanie Tfamowi! A w cieniu jego, owego jednorękiego demona, widziałem kształt inszego złego, przed którym drżą nawet umarli, nawet umarłym nie daje on bowiem spokoju. Sen taki musi oznaczać, że nadciągają złe siły, które chcą rzucić wyzwanie Morglithowi!

- Precz z nim stąd, obłąkanym dziadygą! - krzyknął ktoś donośnie i grupka gości wypchała wieszcza za próg tawerny - I nie wpuszczać go tutaj więcej!

- Coś tu śmierdzi! - wykrzyczał poszturchiwany prorok, nim zatrzaśnięto mu przed nosem drzwi - Zaprawdę coś tutaj śmierdzi, a już za kilka dni się okaże, co!
Czekam niecierpliwie na Wasze deklaracje odnośnie śledztwa w "Kuli"!
Ostatnio zmieniony 18 czerwca 2017, 13:48 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 18 czerwca 2017, 18:02

chlopaki przepraszam bylem kilka dni offline !
Jus jestem I bede postowal dzisiaj wieczorem - raczej rano!
Ostatnio zmieniony 18 czerwca 2017, 22:48 przez dretch, łącznie zmieniany 1 raz.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

ODPOWIEDZ