Kucający w dole rumowiska Borkanin dłubał z upodobaniem między bryłami gruzu, toteż Yuran musiał w niego cisnąć niewielkim kamyczkiem, by zwrócić na siebie uwagę rozanielonego miastem złomiarza.
- Pytam, ile czasu ci trzeba, żeby rozstawić tę maszynerię i podłączyć do wrót schronu - powtórzył Polanin starając się nie irytować brakiem koncentracji Werka - Dasz radę to zrobić po ciemku?
- Duchy przodków rozum ci odjęły? - prychnął Bayer pozwalając sobie ku zdumieniu Yurana na niecodzienną zuchwałość. Trzymany dotąd w ryzach twardą pięścią polańskich myśliwych, Borkanin musiał niezwykle podnieść sobie ego brutalną potyczką na moście, gdzie samopałem wysłał w zaświaty jedną trzecią hordy dzikich.
- Pojęcia nie mam jak to zadziała... czy w ogóle zadziała... ja się nie znam na elektryce, taka magia to dla mnie coś zupełnie nowego. Markus mi objaśnił z grubsza, co do czego podpiąć i jak ustawić różne wajchy na starterze, ale jak coś nie pójdzie zgodnie z jego słowami, będziemy w czarnej dupie.
- Nie mówi się czarnej, tylko neolibijskiej - pouczył mechanika zmartwiony czymś Gerard, ale Werk nie zwrócił na jego słowa najmniejszej uwagi.
- Musiałbym podpiąć wszystko za dnia - ciągnął dalej Bayer - Żeby przygotowane było na odpowiedni moment. Potem tylko się naciśnie, co trzeba i zobaczymy, czy odpali. No i najpierw trzeba znaleźć te całe wrota.