PBF - Czarny Świt

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 07 czerwca 2017, 16:55

Kocie Miasto, okolice kolejowej stacji

Kucający w dole rumowiska Borkanin dłubał z upodobaniem między bryłami gruzu, toteż Yuran musiał w niego cisnąć niewielkim kamyczkiem, by zwrócić na siebie uwagę rozanielonego miastem złomiarza.

- Pytam, ile czasu ci trzeba, żeby rozstawić tę maszynerię i podłączyć do wrót schronu - powtórzył Polanin starając się nie irytować brakiem koncentracji Werka - Dasz radę to zrobić po ciemku?

- Duchy przodków rozum ci odjęły? - prychnął Bayer pozwalając sobie ku zdumieniu Yurana na niecodzienną zuchwałość. Trzymany dotąd w ryzach twardą pięścią polańskich myśliwych, Borkanin musiał niezwykle podnieść sobie ego brutalną potyczką na moście, gdzie samopałem wysłał w zaświaty jedną trzecią hordy dzikich.

- Pojęcia nie mam jak to zadziała... czy w ogóle zadziała... ja się nie znam na elektryce, taka magia to dla mnie coś zupełnie nowego. Markus mi objaśnił z grubsza, co do czego podpiąć i jak ustawić różne wajchy na starterze, ale jak coś nie pójdzie zgodnie z jego słowami, będziemy w czarnej dupie.

- Nie mówi się czarnej, tylko neolibijskiej - pouczył mechanika zmartwiony czymś Gerard, ale Werk nie zwrócił na jego słowa najmniejszej uwagi.

- Musiałbym podpiąć wszystko za dnia - ciągnął dalej Bayer - Żeby przygotowane było na odpowiedni moment. Potem tylko się naciśnie, co trzeba i zobaczymy, czy odpali. No i najpierw trzeba znaleźć te całe wrota.
Przypominam, że wedle słów Schillera do schronu prowadzą dwa osobne wejścia, jedno pod stacją, jedno pod hotelem (oba zakamuflowane pod fałszywymi ścianami). Musicie zatem spenetrować piwnice budynku, a nie wiecie jeszcze, czy jest on całkowicie pusty (bo istnieje ryzyko, że gdzieś tam siedzą wartownicy klanu wielkiej parówy). Do zmroku jakieś dwie godziny. Co robicie?

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 07 czerwca 2017, 19:22

Proponuje rekonesans i w razie czegoś szybką eliminacje wartowników.
Następnie gruntowne przeszukanie piwnic.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 07 czerwca 2017, 22:15

To Bayer neich siedzi i kmini jak to najszybciej podlaczyc, a aktywni gracze i Dragan skoczą oblukać, zabezpieczyć hotel i znaleźć ścianę, za którą nie ma kolejnego pomieszcenia i może skrywać wejście do tunelu.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 09 czerwca 2017, 10:10

Jestem za - działajmy!
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 czerwca 2017, 14:59

Kocie Miasto, hotel przy stacji

Telibor i Bruni zaszyli się w mrocznym wnętrzu zrujowanego bloku dwie przecznice od hotelu, pilnując skrzętnie, by pracujący na parterze klatki schodowej Werk nie został zaskoczony przez dzikie zwierzęta bądź co gorsza, przez dzikich ludzi. Zaaferowany obowiązkiem uzbrojenia startera, Borkanin klęczał przed urządzeniem ustawiając jego pokrętła i przełączniki zgodnie z zapiskami poczynionymi przez Markusa Schillera.

Pewni, że mechanik jest bezpieczny, pozostali zwiadowcy wychynęli z tymczasowej kryjówki i przemknęli się chyłkiem z powrotem ku wejściu do podziemnego schronu. Dwa razy zdarzyło im się zastygać w absolutnym bezruchu, kiedy w powietrzu rozlegał się łopot skrzydeł przestraszonych wron; raz zaś w głębi ulicy mignęły im ludzkie sylwetki zmierzające spokojnym krokiem ku kolejowej stacji.

Pilnujący dworca obcy nie strzegli wyłącznie barykad przed stacją, mieli też jakieś piesze patrole kręcące się wśród ruin Kociego Miasta. Mając to w pamięci, Dragan i Yuran oraz Gerard i Nikodemus robili wszystko, co było w ich mocy, by nie zostać przypadkowo zauważonymi. Pobratymcy dzikusów z mostu podchodzili pod miasto, czego naocznym dowodem byli osobnicy złapani niedawno przez strażników barykady. Dla odmiany ludzie ze stacji mogli sprawiać wrażenie cywilizowanych, ale bezwzględna egzekucja więźniów dokonana na oczach ukrytych obserwatorów skutecznie zniechęcała do zbyt szybkiego zawierania z nimi znajomości.

Szeroko otwarte wejście do hotelowego holu kusiło, ale ostrożni Koronapańczycy nie skorzystali z łatwego rozwiązania. W zamian prześlizgnęli się do sąsiedniej uliczki, gdzie w murowanej ścianie gmachu ziała dziura dość wielka, by przepchnął się przez nią dorosły człowiek.

Bezszelestnie i zwinnie, jeden za drugim czterej mężczyźni zniknęli w wyrwie i wypełniającym ją mroku.
Werk z eskortą pilnuje startera, pozostali zwiadowcy już są w hotelu. Podejrzewam, że zaraz coś się zacznie, ale jeszcze nie wiem, co, zapewniam!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 lipca 2017, 13:23

Kocie Miasto, hotel przy stacji

Pomieszczenie za uszkodzoną zewnętrzną ścianą okazało się pełnym starego gruzu korytarzem. Blade światło padające od strony holu penetrowało ciemne zakamarki przejścia, wnikało za zupełnie zbutwiałą boazerię i zwisające z sufitu panele. Panująca w środku głęboka cisza budowała iście grobową atmosferę, odruchowo kierując myśli zwiadowców ku pradawnym czasom Sądu Ostatecznego. Kości budowniczych Kociego Miasta już dawno obróciły się w proch, a ich niszczejąca spuścizna wciąż budziła trwożny podziw plemiennych koczowników zapuszczających się okazjonalnie w betonowe labirynty starych metropolii.

Ostrożnie stawiając kroki, Yuran sięgnął dłonią ku tafli zawieszonego na ścianie szkła, starł z niej grubą warstwę brudu odsłaniając ledwie rozpoznawalną panoramę wysokich ośnieżonych gór. Wyblakły obraz wzbudził w głowie myśliwego mętlik myśli, przywodząc natychmiast wspomnienie opowieści o odległych Alpach.

- Nie oglądajcie się za tymi wszystkimi śmieciami - szepnął Nikodemus pokazując palcem na przegniłe boazerie, spod których wystawały pęki kolorowych kabli - Pół życia byśmy stracili na sortowanie tego wszystkiego. Musimy zejść jak najszybciej do piwnicy.

- To chyba tutaj - z sąsiedniego pomieszczenia dobiegł ledwie słyszalny głos Dragana. Docierając do Polanina Koronapańczycy ujrzeli wnętrze mogące uchodzić od biedy za jakiś magazyn, przylegający przez ścianę do tylnej części hotelowego holu. Pozbawione drzwi futryny kusiły ciemnymi otworami przejść w dalej położone pomieszczenia parteru, ale uwagę wszystkich przykuł natychmiast czarny kształt wejścia, za którym pustka opadała w dół wzdłuż wiodących w podziemia betonowych schodów.

Yuran podniósł z podłogi zgniecioną metalową puszkę, odłożył ją ostrożnie na pogięty aluminiowy regał nie chcąc, by któryś z mniej ostrożnych towarzyszy narobił niepotrzebnie hałasu trącając puszkę butem.

- Strasznie ciemno - zauważył niespokojnym tonem Gerard. Młody anabaptysta sprawiał wrażenie wyjątkowo zatrwożonego wizytą w trzewiach hotelu, w każdym zakamarku wielkiej budowli dopatrując się kształtów przyczajonych bestii Demiurga - Kto wie, co tam jest...
Każdy z Was nosi na prawej nodze przytroczoną tam rzemieniem pochodnię, porządnie nasmarowaną żywicą i zabezpieczoną skórzanym pokrowcem. Wystarczy ją odwiązać, zdjąć osłonkę i podpalić, a Yuran i Dragan mają krzesiwa. Jeśli zejdziecie na schody bez oświetlenia, w pewnym momencie, najdalej w połowie schodów, pochłonie Was całkowita ciemność. Co robicie? Korzystacie z pochodni? I kto, wszyscy czy tylko niektórzy?

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 06 lipca 2017, 09:34

Kocie Miasto, hotel przy stacji

- Hören Sie, powiedział cicho rudzielec. Potrzebujemy światła, mam pochodnie zapalmy ją. Mówiąc to wskazał palcem na zawiniętą w skórzany pokrowiec pałkę. Wolałby jej nie zapalać ale obecna sytuacja i zblizający się wieczór wymagał dodania do tych martwych betonowych przejść małej nuty ciepłego światła.
Jeżeli towarzysze, nie mają nic przeciwko - wyciągam pochodnie i prosże jednego z Braci o zapalenia. Trzymam się w środku grupy tak, aby każdy miał dostęp światła. I co schodzimy?
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 06 lipca 2017, 12:15

- Czekoj chwila, gdzie lezie? Co nagle to po gendosie. - syknął Yuran p-rzytrzymując Borkanina na miejscu. Obawiał się, że w takim starym budynku schody mogą się rozpaść, albo we wnętrzu zapewne nie odwiedzanej od lat piwnicy mogą sypiać np nietoperze. Jeśli by je przepłoszyli za dnia, to pewnie zwróciłoby to czyjąś uwagę.

- Ostrożnie trza. Fledermausy tam mogą siedzieć albo jakieś insze zwierzęta, płoszyć ich nie trza. Odpalimy jedno pochodnia na razie. Najmniejszy musi iść pierwszy i pozor na wszystko mieć, bo jak schody liche, to jeszcze idą się zawalić pode mną albo Draganem i narobimy hałasu jak sam lechuj. Dragan weź no się rozejrzyj czy jakie tropy tu są przy schodach.

Yuran przyświecił nieco pochodnią próbując dostrzec, czy nigdzie nie ma śladów guana albo bytności czegokolwiek. Potem wciągnął powietrze z ziejącej ciemnością dziury starając się wyczuć jakieś charakterystyczne wonie.
Sprawdzamy z Draganem czy nie ma tu śladów zwierząt, albo ludzi. Najmniejszy/najlżejszy z naszej grupy ostrożnie idzie pierwszy, żeby sprawdzić wytrzymałość schodów.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 07 lipca 2017, 17:40

Kocie Miasto, hotel przy stacji

Pochodnia trzaskała cicho, sypała drobinami iskier rozpalając swym blaskiem mroczne podziemia hotelu. Idący w dół betonowych schodów Dragan przyświecał sobie bacznie to pod nogi, to nad głową, szukając na przemian śladów bytności dzikich zwierząt bądź uszkodzenia konstrukcji. Schodami przestał się interesować po krótkiej chwili, okazały się bowiem odlane w całości z betonu i masywnymi tak bardzo, że nawet Dzień Sądu Ostatecznego nie zdołał ich pokryć pajęczyną pęknięć.

Przenikliwe oczy Polanina nie dostrzegały też nigdzie odchodów ani trucheł zwierząt. Podziemna hala ciągnęła się we szystkich kierunkach znikając w czerni ciemności poza zasięgiem migotliwego światła, urozmaicona stojącymi w regularnych odstępach betonowymi filarami oraz licznymi rdzewiejącymi wrakami martwych samojezdników.

- To chyba magazyn pradawnych machin - zasugerował idącemu z tyłu bratu Dragan - Patrzaj ile ich tu stoi. Pewnie przed Eshatonem zwieźli tu wszystkie samojezdniki jakie mieli i schowali na potem, a potem wyginęli.

- Uważaj, gdzie stawiasz stopy, szkło tu leży - odparł Yuran - Jeszcze tego brakuje, żebyś sobie nogę przeciął. Niko, Gerard, chodźcie na dół, jest bezpiecznie.

Dwaj pozostali zwiadowcy zbiegli ostrożnie po schodach, dołączyli do stojących w podziemnym garażu braci. Nikodemus dotknął czubkami palców zakurzonej szyby jakiegoś samochodu, przetarł ją próbując zajrzeć do mrocznego wnętrza pojazdu.

- To by nawet pasowało do opowieści Markusa - oznajmił sędzia - Jeśli tutaj jest wejście do tajemnego magazynu, to przecież nikt nie dałby rady nosić tyle towaru w górę i dół schodów. Tu musi być brama dla samojezdników, które zjeżdżały do podziemi z ładunkami, a Pradawni przenosili je z pojazdów do składu.
Podziemny parking pełen jest wraków samochodów, niektórych nawet z szybami, ale generalnie w tragicznym stanie technicznym. Jeśli gdzieś tutaj jest sekretne wejście do rządowego magazynu, musicie je odnaleźć, co naturalnie będzie trudne, jeśli tylko Dragan będzie używał pochodni. Tak czy owak, czas porzucać kostkami, dawno nie było żadnego testu (za użycie pochodni będą bonusy do testu).

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 11 lipca 2017, 13:13

Podążam za braćmi, niechętnie ale co zrobić ...
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 lipca 2017, 19:14

Kocie Miasto, podziemia hotelu

Samotna pochodnia rozjaśniała smolistą ciemność podziemi niczym płomienista kula zawieszona w nieskończonej czarnej pustce kosmosu. Skupieni wokół Dragana Koronapańczycy podążali śladem młodszego z Polan poprzez podziemny parking w rozpaczliwej nadziei na odnalezienie sekretnego przejścia do schronu, ale trzewia budowli okazały się dla nich wielkim wyzwaniem. Migotliwy blask łuczywa wyłaniał z mroku kolejne bryły zardzewiałych samochodów, pryzmy gruzu i sterczące z nich pogięte pręty zbrojeniowe. Ostrożnie stawiane kroki niosły się cichym echem po podziemiach, w szczególności zgrzyt deptanych podeszwami kamyczków, na który nakładały się odgłosy przyśpieszonych ludzkich oddechów.

- Nie tak szybko, bo nie nadążam - syknął desperacko Nikodemus, który zaczepił po ciemku butem o jakąś przegniłą rurę i omal się nie wywrócił pod nogi Gerarda.

- To byś też pochodnię zaświecił, psiamać! - odwarknął zdenerwowany Dragan, któremu coraz trudniej było zapanować nad rozczarowaniem z powodu mizernych efektów przeszukania.

W tej samej chwili coś po jego prawicy szczęknęło donośnie, zazgrzytało w ciemności ostrą nieprzyjemną nutą trącego o beton żelastwa. Ktoś jęknął głucho, a w jęku tym królował ból spowodowany zderzeniem z twardym obiektem.

- Kurwości! - stęknął zaskoczony myśliwy okręcając się na pięciei świecąc przed siebie pochodnią. Przed oczami mignęła mu zaskoczona twarz Gerarda, błysnęły szeroko otwarte oczy Nikodemusa.

- Uciekaj! - Yuran pchnął brata z całej siły w ramię, obalił go na betonową posadzkę pośród przeraźliwego łoskotu walącego się gruzu i metalu.
Dość długo czekałem na informację, czy ktoś jeszcze chciałby oświetlić podziemia własną pochodnią. Ponieważ nikt nie chciał wykazać inicjatywy, przyjąłem, że trzech zwiadowców dreptało w ślad za Draganem, dopóki któryś z nich w ciemnościach nie zahaczył o coś, co wymagało jedynie lekkiego pchnięcia, by wywołać katastrofę budowlaną. Na bazie aktywności czterech graczy określę za chwilę, kto wyszedł spod tych gruzów żywy, a kto nie...

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 14 lipca 2017, 20:18

zgroza!
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 16 lipca 2017, 21:45

Czekamy Keth...:o Może skończy się tylko na niegroźnym zmiażdżeniu kuśki:o

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 19 lipca 2017, 23:53

Kocie Miasto, podziemia hotelu

Huk i łoskot ustały po krótkiej chwili, ale echo ogłuszającego hałasu odbijało się jeszcze długo w ciemnych zakamarkach rozległych podziemi. Pochodnia Dragana wypadła mu z ręki, potoczyła się gdzieś w bok pod wrak skorodowanego samojezdnika, zgasła pogrążając parking pod hotelem w całkowitych ciemnościach. Fala pyłu i kurzu uderzyła w strwożonych zwiadowców, wdarła się drobinami brudu w ich nosy, oczy, usta. Chrapliwy kaszel mieszał się ze stłumionymi, ledwie zrozumiałymi przekleństwami.

- Chyba się jeden z filarów zawalił - wycharczał któryś z mężczyzn, prychając w próbie oczyszczenia dróg oddechowych - Nikomu nic się nie stało? Żyjecie?

Jeden po drugim pozostali Koronapańczycy potwierdzili, że uszli z katastrofy z życiem, chociaż w kompletnych ciemnościach parkingu nie sposób było stwierdzić, czy któryś z nich nie odniósł obrażeń, które dają o sobie znać dopiero po spadku zastrzyku adrenaliny we krwi.
Hałasu narobiliście naprawdę konkretnie. Siedzicie całkiem po ciemku, co dalej?

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 20 lipca 2017, 06:31

Proponuję na parę chwil gdzieś się schować, a jeśli nikt nie przybędzie,
żeby zobaczyć co się stało, lub jak już sobie pójdzie, gdy zobaczy, że to "tylko" zawalony filar, zapalić w końcu te pochodnie w większej ilości i w dalszą drogę. Chyba, że w międzyczasie wydarzy się coś nieoczekiwanego, lecz zaplanowanego przez podstępnego MG.

ODPOWIEDZ