PBF - Pokusa Nieskończoności

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 15 września 2017, 00:15

Spokój jaki chwilowo zagościł w mym umyśle, brutalnie został przerwany przez siły przyrody, choć gdzieś w głębi duszy przeczuwałem udział złośliwych bogów. Kawał starego sklepienia runął wprost na piękny stół, nad którym pracowałem. Kiedy dotarło do mnie jakie spustoszenie sprawił ów spadnięty kamień, wszystko dookoła przestało mieć znaczenie.

Podszedłem te kilka kroków w kierunku skrzywdzonego zrządzeniem losu mebla, przetarłem brudnym ramieniem oczy nabiegłe od łez, by lepiej przyjrzeć się zniszczeniom. Miałem nadzieję że wiele się nie stało, że może tylko noga... Myliłem się, mechanizm rozkładania złamany na pół i kompletnie zniszczony, duża dziura w blacie. Klęczałem ocierając raz za razem twarz zalewaną przez łzy, nie baczyłem co pomyślą o mnie inni kultyści. Stało się coś strasznego, piękno które zaczynało błyszczeć dzięki mej pracy, obrócone zostało w niwecz. Łzy lałem już strumieniami, słyszałem wyraźnie moralizatorską mowę półboga, jakie znaczenie miało teraz czy ma racje i dlaczego mówił zagadkami. Teraz, kiedy należało po prostu krzyczeć. Ale głos uwięzł mi w gardle. Gładziłem opuszkami delikatne, szlachetne drewno, kiedy było drzewem przewyższało dostojeństwem każdego tana Ostragaru.

Trwało chwilę nim towarzysze odciągnęli mnie od zgładzonego mebla, mówiąc coś o krwi, myślałem że chodzi im o krew Otisa, w końcu dotarło do mnie że krwawię z uda. Jak i kiedy to się wydarzyło nie miałem pojęcia, ale i teraz mnie to nie interesowało. Popatrzyłem na wymieszaną kałużę mojej i Otisowej krwi w obliczu zniszczonego stołu, mnogość symboli dzisiejszego dnia była zadziwiająca. Pojąłem. Uspokoiłem się.

-Otisie, tak wiele nas krzywdy dzisiaj spotkało i Ciebie i mnie, krew nasza wymieszana zrządzeniem losu. Spójrz! Weźmy ta prostą butelczynę i wypijmy gorzki płyn na znak naszego braterstwa- wyjmę mą tajną buteleczkę z brandy, kiedy napijemy się podam innym- i Wy bracia pijcie, bo nowe przymierze się rodzi, a stara samotność ginie -po czym napełnię raz jeszcze buteleczkę, tym razem czystą wodą- Pijcie wszyscy ten czysty płyn, bo tak oczyszczeni rozpoczynamy nowy etap naszej na tym świecie misji. Pij Otisie i TY napij się Jarehu i panicz Eric niech się z nami napije...

Przytulę Otisa. Już się nie smucę, naprawię stare piękne drewno, nie będzie stołem, to będzie czym innym.

-Nie spalcie proszę ołtarza życia, jeszcze się nada.
Pospiesznie posprzątam resztki stołu, o dziwo nogi są nienaruszone. Otis chętnie mi pomoże. Kiedy dojdę do siebie i opatrzę ranę, wezmę mandolinę i zagram, bom tego jeszcze nie czynił, a czas nagli. Grał będę cicho.

-Pozwolicie że zagram Wam, by łatwiej było nam podjąć decyzję, choć ja wiem co powinienem zrobić.

https://www.youtube.com/watch?v=K5w1Gs3UmNs
W linku utwór grany przez barda
Czas już najwyższy podjąć decyzję i wyjść z kryjówki, zanim nam się cały sufit na łby zawali z woli bogów.
Ostatnio zmieniony 15 września 2017, 20:37 przez Nanatar, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 18 września 2017, 09:39

Półbog jeszcze chwilę stał namyślajac się. Wiadomy byl to znak, że jak tu dalej pozostaną to niebo gotowe im się zwalić na głowe. Dał jednak chwilę czasu pozostałym by uraczyli się trunkiem; potrzeba im się było pokrzepic nim wyjdą na mokrą wietrzną ulicę. Cieszył go widok braterskuej przyjazni pomiędzy uczniami. Wspólnota. Tylko tak mogli przetrwać w bezbożnym Ostrogarze, stolicy zepsucia i zlych praw.
Mistrz zaciągnął kaptur na głowę skrywajac swe boskie lico od świata i wszedobylskiego deszczu. Gdy otworzył drzwi, nieproszony gość, wiatr prześliznal się po pomieszczeniu przyprawiajac o ciarki swym chłodnym dotykiem. Surelion zatrzymał się w progu.

- Znajdę twą matkę chłopcze, jeśli żyje.Ty zostaniesz z Otisem, Ungiem i oddzwiernym tego świętego przybytku.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 21 września 2017, 18:35

Surielu, znasz już nasze propozycje. Z racji statusu w kulcie to na Tobie spoczywa wyłączna odpowiedzialność za dalsze decyzje. Ustosunkuj się proszę w trybie technicznym do oficjalnego planu działania. Likwidujemy Akolitów czy nie? Przejmujemy matkę Erica czy nie? (i gdzie najpierw jej szukamy). Kto wchodzi w skład komanda?

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 21 września 2017, 20:07

Szanowni Kultyści,
w pierwszej kolejności poszukamy czarodziejki, jak pisałem w poście 112 oraz powyżej. Niechaj idzie każdy kto gra, a kto pauzuje zostaje. I tak nas przerzedziło, więc lepiej nie zostawić chętnych do gry w siedzibie bo może być tak, że za chwilę nie będzie komu wychodzić.

Zacznijmy od miejsca porwania bo może znajdziemy tam jej zwłoki, które należy niezwłocznie ograbić. Chciałem powiedzieć, z których należy zabrać coś jako dowód śmierci dla chłopca.
Jeśli została uprowadzona przez gildię pójdziemy po nią do Ruin, odzyskamy ją siłowo i zabierzemy należne nam sto złotych z tytułu zadośćuczynienia za fatygę (będzie na nowy stół). Zacznijmy od miasta i miejsca porwania, ulice maja mnóstwo informatorów a my potrafimy pociągnąć za języki, nieprawdaż?
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 23 września 2017, 10:17

[center]AKT I - POGOŃ[/center]
kryjówka Surelian w dzielnicy Chłopskie Krocze, 32 orakt-ran, przedpołudnie

Krople deszczu kołatały w dachówki mijanych przez straganów, domów i czynszówek. Burza grzmiała daleko i z każdą chwilą grzmoty oddalały się. Strugi wody obmywające mury z sadzy i ulice pełne ekskrementów na chwilę stawały się ładniejsze, aż dziwne jest to, że klepisko czyli droga pośród piętrzących się domów ułożona jest z dużych kamieni, które każdego dnia toną w naniesionym błocie, gównach i resztkach jedzenia.

Każdy z nich cieszył się, że pada, że tak leje. Dzięki obwitym opadom na ten czas ulice Ostrogaru były puste, ale nie chodziło im o mieszkańców, tylko o robactwo, które w bez wątpienia w niedeszczowy dzień daje się we znaki każdemu kto chciał przejść drogą. Mnogość odchodów zapewniał wszelkiego rodzajom muchom pożywienie, a plątająca się ferajna bezpańskich psów, kotów była źródłem pokarmu dla innych owadów.

Nim towarzyszący Surelionowi wyznawcy zdążyli przemoknąć stanęli przed początkiem wężowego przesmyku. Z każdym krokiem droga wznosiła się prowadząc na do wyższej części tej dzielnicy. Ulica zwężała się do bardzo wąskiej uliczki otulonej z lewej i prawej strony trój piętrowymi kamienicami, które poprzez liczne balkony prawie stykały się ze sobą na szczycie. Przy drodze każdy z budynków chwalił się licznymi arkadami. Wewnątrz kamiennych parasoli natknąć się można było na wielu żebraków, cichociemnych paserów, a mając bardzo dużego pecha na straż miejską. Kilka budynków dalej przesmyk spotyka się z Śluzem salamandry długą ulicą, po zmroku pełną rozochoconych cycastych dziewek.
Weszliście do Wężowego Przesmyku, budynki wyglądają na opuszczone, małe okna w większej części są zabite deskami. Niektóre czynszówki wyglądają na zamieszkałe, ponieważ z kominów wydobywa się dym. Pod arkadami grupa żebraków zadowala się flaszką mocnego trunku. Z innej strony podrostki rzucają nożem w drewnianą tarcze. Jaki macie plan?
Ostatnio zmieniony 23 września 2017, 12:05 przez dretch, łącznie zmieniany 1 raz.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 25 września 2017, 16:03

Milcarr trzymał sie w środku grupki jaka opusciła kryjówkę kultu. Szum deszczu zagłuszał wiele odgłosów i utrudniał poruszanie niewidomemu, toteż chętnie przyjął podsunięte ramię jednego z kultystów. Nie chciał zuużywać bezcennych kropel święconej wody, której zostało juz tak mało. Trzymał ją na naprawdę niebezpieczne sytuacje. Póki co było spokojnie.

slpeak roważał, że przy najbliższej sposobnosci wypróbuje święcone wody innych bogów: Arianny, Asteriusza i Dagonina. Kilka już wypróbował i dtychczasowe eksperymenty nie napawały optymizmem, ale doktryna wiary zachecała do prób.

Wypadałoby spytać Mistrza, czy nie mógłby poświęcić wody dla mnie...
Czy my idziemy na miejsce napadu na wóz, czy do kryjówki gangusów?

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 25 września 2017, 18:09

Do miejsca napadu na wóz. Ale nawróceniec mówił że "śluzu salamandry"
może pilnować Kurd. A to jakiś magus. Śluza jest zaraz za Wężowym Przesmykiem,
czy zatem za śluzą jest szczurzy przesmyk? Biorę pełny ekwipunek.
Ostatnio zmieniony 25 września 2017, 18:34 przez Nanatar, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 25 września 2017, 20:34

Wężowy Przesmyk, 32 orakt-ran

Ubrany w kaftan z niewyprawionej bawolej skóry i nieco zbyt luźne płócienne portki, Ketras przypominał jednego z niezliczonych żebraków i złodziejaszków zaludniających Chłopskie Krocze. Olf dołożył sporych starań, by ukryty pod rąbkiem wystającej spod kaftana lnianej koszuli sztylet nie rzucał się nikomu w oczy, podobnie jak ukryty w zaciśniętej pozornie bez powodu prawej ręce amulet. Bystre oczy maga prześlizgiwały się po okolicznych oknach i uchylonych drzwiach, aczkolwiek rozsądek podpowiadał mu, że w środku dnia tak duża grupa przechodniów mogła się czuć na ulicy względnie bezpieczna.

Mieszaniec trącił łokciem Eszara, wskazał mu zdawkowym ruchem głowy grupkę hałaśliwych, nieco już podpitych żebraków, którzy bezwstydnie obnażali przed sobą wzajemnie przyrodzenia w jakimś im tylko znanym pianickim rytuale.

Starając się nie zwracać na tę zabawę uwagi, Ketras powiódł po zarośniętych brudnych twarzach żebraków, chrząknął głośnie skupiając na sobie ledwie zauważalną uwagę.

- Skupuję towar, lewy towar - powiedział ściszonym głosem - Biżuterię, podkowy, ćwieki do dyszli, szprychy do kół powozów. Podobno był tu jakiś napad na powóz. Wiecie, gdzie? Wiecie cokolwiek? Odwdzięczę się monetką, jeśli pomożecie. Widzieliście jakiś powóz do rozebrania w trymiga? Albo coś słyszeliście?
Ubezpieczany przez Eszara, Ketras spróbuje się czegoś dowiedzieć od żebraków...

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 27 września 2017, 12:09

Ketras, Surelion, Milcar, Elszar. Ostatnia szansa na dołączenie do przygody.
Edit 8art: No przecie zem napisal w poscie 126, ze poszedlem z innymidwd;
MG: Przepraszam za mój skrót myślowy. Ostatnia szansa na dołączenie do przygody innych graczy.
Ostatnio zmieniony 27 września 2017, 17:06 przez dretch, łącznie zmieniany 1 raz.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 27 września 2017, 14:21

Deszcz przyjemnie obmywał twarze i ubrania z pyłu i potu, byliśmy czyści, a nozdrzami wciągać mogliśmy zapach wody z jeziora zalatujący rybami. Po wszystkim musimy wybrać się na ryby, może nawet powędkować.

Zagłębiliśmy się w labirynt uliczek i placyków, zbliżywszy się do Wężowego Przesmyku, poczułem narastający po obu stronach ulicy cień, jak potworne sztormowe bałwany, deszcz ustał, ale cień pozostał, budząc niepokój w głowie i sercu.

Z melancholii wybudził mnie kuksaniec, zwróciłem twarz na Ketrasa i w mig pojąłem jego myśli. Tak, duża grupa wyglądała podejrzanie, ale wcale nie było nas tak dużo, jak bym sobie tego życzył. Odeszliśmy troszkę od reszty, zachowując kontakt wzrokowy. Nie pachniało już rybami, śmierdziało uryną, fekaliami i kwaśnym piwem. Ale wraz z przebudzeniem zgasł wcześniejszy niepokój.

Mag wskazał na grupkę obscenicznych obdartusów, w jego oczach uchwyciłem przebiegły błysk. Podziwiałem go, za to jak potrafił być zawsze skoncentrowany i pragmatyczny. Mnie, albo raczej memu usposobieniu, pragmatyzm zupełnie był obcym.

Podniosłem wyżej rondo kapelusza, by móc obserwować wyższe piętra i balkony, do boku przytuliłem zakutany w szmaty miecz.
Miecz zawinięty w szmaty z pochwą, ale tak bym mógł go swobodnie wydobyć. To znaczy osobno rękojeść, osobno ostrze w pochwie. Może wyglądać jak ukryty wartościowy łup, ale nie jak miecz, pałka co najwyżej. Sieć zostawię przy reszcie towarzyszy, mogą udawać pijanych rybaków. Słysząc roztropne i cwane słowa czarodzieja, poczekam reakcji, obserwując spod ronda, nie tylko grupkę pijaków.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 września 2017, 18:05

Ja tylko na szybko, żeby czekającemu na nas cierpliwie Mistrzowi nie blokować możliwości postowania. Jeśli pijacy wskażą nam drogę do rozbitego powozu, nie czekamy, tylko szabrujemy, co się da: koła, dyszel, odkręcane drzwiczki. Ketras zna na mieście takich, co odkupią trefny towar bez mrugnięcia okiem. Oczywiście cała ta akcja jest po to, by uwiarygodnić naszą paserską przykrywkę, a nie z powodu chciwości olfa.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 02 października 2017, 10:04

Wężowy Przesmyk, 32 orakt-ran

Dumnie krocząc Przez strugi płynącej wody z wyższych ulic Surelianie w końcu zbliżyli się do typowych na ten przesmyk zabudowań. Gawiedź wynajmująca czynszówki w tej części stolicy miała do wyboru niewielkie izby na piętrze, lub większe wyżej. Wzniesione w kunszcie inżynierów budynki rozszerzały się z każdym piętrzem, do momentu aż między dachami zostawała niespełno metrowa przestrzeń. Takie rozmieszczenie domów tworzyło idealną sieć przesmyków, korytarzy, ciemnych uliczek szerszych i węższych.

[center]Obrazek[/center]

Dobry wzrok barda pozwolił mu zaobserować ruch w jednym z okien, ktoś w momencie spostrzeżenia schował się za zasłoną, dzieci pod jednym z arkad z lewej strony ulicy bawiły się lśniącym sztyletem rzucając, nie w tarczę, a w ciemnobrązowe drzwiczki od zamknięego powozu. Na jedym z budynków między arkadami widać świeże głębokie zarysowanie. Zaprawa nie wytrzymała uderzenia drewnianej burty, oszpecajać już szpetną fasadę budynku.

Olf z dziwnym dla żebraków uśmiechem przerywał żywą i bogatą w śmiech wymianę prostych mysli dwójki ludzi. Ich cudowna wymiana zapadajacych w głowie obrazów pomarszczonych członków zapadnie na długo w pamięci maga. Chłodna analiza rzeczywistości Ketrasa pozwoliła mu zauważyć, że w pierwszych z nich na brudnych paluchach miał cienki złoty pierścionek z fioletowym klrejnotem, a drugi przy łachmanach otaczających genitalia i dupe nadwyzar dużą sakiewkę.

- Łeee? Odezwał się drugi dajać pokaz swojego bogatego słownictwa, w tym samym czasie chowając łachmanami obnażoną sakiewkę. - A czego tu kce? Paszoł, już gadali gdzie to sie stao, wincej nie bede. Dokończył.

- Ci! walnął pierwszy, drugiego ręką aby nie chlapnął za dużo, przejmując rozmowę. - Dyszel i kuła to znajdzie w pijalni, oni takie na ścienie wieszajo! Zaśmiał się, obnażajac liczne braki w czarnych zębach. - Przeto tu bryczek ni ma i ni było, tu tylko bidaki jak my, zasmiał się pkazując pustą dłoń Ketrasowi.
Przesłanki sugerują, że jesteście we właściwym miejscu, ale pospulstwo nie jest zbyt pomocne, być może kilka srebrników lub inne działanie rozwiąże języki.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 04 października 2017, 22:22

Brzdek kilku srebrnych monet spadających na bruk, wybrzmial w uliczce. Stajacy po srodku grupy zbrojnych oprychow, jednoręki mężczyzna oparł dłoń na glowni sztyletu. Ręka która przed chwilą ozlocila dwóch ulicznych obdartusow teraz mogła skrzywdzić. Spod kaptura, para chłodnych oczu spoglądala z wyższościa na spotkanych innowiercow. Dwóch ulicznikow nie stanowiło wielkiej wartości dla półboga postępu i wiedzy tajemnej. Ani tym bardziej dla jego uzbrojonych uczniów, z których większość wyglądała jak zakapiory z najgorszej ostrogarskuej dzielnicy jakim lepiej nie wchodzić w drogę.

- Był tu wypadek z powozem niedawno. - Ściszony, nie znoszący sprzeciwu głos skierowany byl do obdartusow z ulicy. - Mówcie co się stalo. I gdzie kobieta z powozu?
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 05 października 2017, 18:13

Wykorzystując fakt, że obdartusy skupiły całą uwagę na obliczu Mistrza, bardzo wolno, niezauważalnie, jak najcichsze piano, skierowałem swoje kroki w lewo, by przyjrzeć się bliżej śladom. (Drzwi powozu, rysa na ścianie, coś jeszcze[?]). Zaszedłem obwiesi od tyłu. Skwitowałem ironicznym uśmiechem błysk oka Ketrasa, gdy wzrok jego skoncentrował się na pasie jednego z pijaków, a raczej na zgrubieniu pod łachami na wysokości pasa.
Zachowując ciszę i powściągliwość poczekam na reakcję, na słowa Sureliona.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 października 2017, 12:11

Wężowy Przesmyk, 32 orakt-ran

Surelion przemówił i w myślach Ketrasa rozlał się natychmiast rozkoszny miód dźwięków płynących z ust Boga Bogów. Od postaci nauczyciela bił niezwykły autorytet i dostojeństwo wymagające czołobitnego szacunku, toteż olf zmarszczył groźnie czoło nie rozumiejąc, dlaczego zgraja odrażających żebraków jeszcze nie runęła na kolana przed jego mistrzem.

Nic nie było dla Ketrasa bardziej denerwujące od innowierców nie okazujących Kielichowi szacunku.

- Mój nauczyciel przemówił, wy pianickie obszczymurki! - sarknął mag krzywiąc usta w wyjątkowo paskudnym grymasie - Nie zwlekajcie z odpowiedzią, abyście nie zostali skarceni!

Ketras przemawiał, a jego myśli już biegły do przodu, ku zasłużonej karze, która musiała spotkać tak aroganckich ignorantów. Oczywistym było, że obdartusy wzbogaciły się na rabunku w miejscu napaści na powóz, wszędzie wokół kłuły w oczy łupy, jakie wpadły niedawno w ręce miejscowych. Nabita kieska, cenny pierścień, nowiutka broń - wszystko to nie było własnością mieszkańców Przemysku, tylko najpewniej należało do matki uratowanego malca bądź jej świty. A skoro surelianie przejęli nad chłopcem pieczę, zyskali w opinii Ketrasa niezbywalne prawo do dysponowania jego majątkiem. Lub majątkiem jego rodziny.

A zatem majątek ów winien był powrócić jak najszybciej do prawowitego właściciela. Czy też jego opiekunów. Tak, zdecydowanie do jego opiekunów, sam był bowiem zbyt młody, by rozporządzać swymi finansami.

Dokonana z szybkością błyskawicy analiza uspokoiła maga, przywołała na jego oblicze zaskakująco pogodny uśmiech, który w mig starł z twarzy mieszańca wcześniejszy grymas. Teraz trzeba było tylko zaczekać z rekwirowaniem łupów, aż Bóg Bogów dokończy swą błogosławioną po tysiąckroć konwersację.
Jak powyżej, po zakończeniu rozmowy między Kielichem i żebrakami Ketras uczyni wszystko, by przejąć łupy miejscowych. Zakładam, że surelianie się już trochę znają, więc zawczasu będzie słał na prawo i lewo porozumiewawcze mrugnięcia i gesty rękami, aby reszta ekipy wiedziała, co się kroi. Uderzamy (zabijanie nie jest tu priorytetem, wystarczy w ostateczności pobić), rabujemy (czy też odzyskujemy, co zrabowano), a następnie łaskawie puszczamy obszczymurków z życiem, by chwalili naszą łaskawość.

ODPOWIEDZ