PBF - Pokusa Nieskończoności

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 10 października 2017, 19:29

Wężowy Przesmyk, 32 orakt-ran

Upadające monety przykuły uwagę dwóch Oprychów. Ich wzrok lizał każdy ruch który wykonywały srebrne krążki. Drugi wzdrygnął jakby odruchowo chciał rzucić się na jaśniejące w brei bogactwo. Jednak pierwszy zatrzymał go swoją nad wyraz obrośnięta włosami ręką - Stójta!

Pierwszy zmierzył wzrokiem krok Sureliona przy którym dumnie dyndał mieszek wypełniony kolejnymi srebrnikami. Podciągnął siarczyście nosem zasysając smarki aż do gardła, po czym splunął pod stopy drugiego. Woń jaka towarzyszyła wypowiedzi Pierwszego dosięgnęła nozdrzy Ketrasa, dając mu do zrozumienia, że oprychy to tylko chorowici żebracy, nad którymi wisi nieuchronny koniec dni, spowodowany plagą jączących się wewnątrz ciała ran.

Żebrak długo miętosił zębami swoje wargi dając do zrozumienia jak potężne myśli kotłują się w jego głowie, kompletnie nie zauważając jak Elszar, który oglądał fasady budynków przekradł się na jego flankę.

- No bradku! Wypowiedział do jego bard ucha przykładając do do pleców żebraka narzędzie, które sugerowało zranienie w dogodnym dla grajka momencie. - powiedz no skąd to się wzięło to płótno szlacheckiego powozu w tym miejscu?

Drugi widząc oprawcę w postaci barda trzymającego w szachu pierwszego, poderwał się do ucieczki. Już po pierwszym kroku oddech rzęził żebraka, co pozwoliło Ślepakowi bezbłędnie zlokalizować kolejny krok uciekiniera. Żwawy nożownik szybkim susem stanął za filarem arkad, wsłuchał się w kolejny krok Drugiego i w odpowiednim czasie podstawił mu pod nogę swoja długą lagę. Która wytrąciła uciekiniera z równowagi. Pęd cielska sprawiał, że z każdym krokiem twarz żebraka była coraz wyżej ziemi i na nic nie zdało się machanie rekami. Kurha! Przeklną ni to w Orkowym oprych przed tym jak twarz zanurkowała w bajorze między domostwami. Upadek był tak niezdarny, że spodnie biedaka ściągnęły się do kolan obnażając obsrane kobiece pantalony.

Pierwszy widząc upadającego przyjaciela chciał wyrwać się Elszarowi ale ten tylko mocniej dźgnął go w plecy, aż Pierwszy naciągnął grzbiet jak rasowy kocur. - Jak się ruszysz, to wbije Ci to głębiej, a w tedy zalejesz się krwią od pasa aż po stopy. Gadaj, skąd żeś wziął te świecidełka, a ten drugi skąd wziął pantalony szlachcianki? Wiecie, że przez takie wybryki straż powiesić was może?

Pierwszy zalał się łzami. W jego umyśle przewijały się obrazy jak pił dyniowe wino, jak kiedyś jeden z kupców rzucił mu do czapki złotego Katanka, jak później pił z kolegami może wina, jak gnał boso po plaży i jak skorupiaki wbijały mu się w brudne stopy ... z plątaniny zamyślenia wyrwało go syknięcie złowrogiego słowa.
- Gadajcie obsrańcy! Wycedził przez zęby Ketras, któremu kończyła się cierpliwość na takie wybryki nic nieznaczących żuli.

- Nie zabijajcie Panie! Błagalnym szlochem odpowiedział Pierwszy. - My nic nie widzieli, Ci kazali wóz do szopy schować. Łoo! tam, za domem! Machał prawą ręką, jednak niezbyt dokładnie. Bednarz tamże beczki robotał. Tam bryczkę zakryli, tylko nie zabijaj, nie zabijaj!

Elszar widząc żałosny szloch żebraka zwolnił nacisk swojej fujarki jego plecach, ten padł na kolana tuż przed Suerlionem - Mniej litości Panie! rzucił żebrak i rękami zaczął macać błoto w poszukiwaniu srebrnych krążków!
Między czynszówkami jest spory przesmyk, wydaje się wam że spokojnie wóz by się zmieścił. Jeżeli chcecie możecie jeszcze spróbować porozmawiać z dzieciarnią, która przygląda się wam za jednych arkad - może nawet wam nie zwieją! Pozostała część pospólstwa zniknęła wam z oczy, widać nie chcą się narażać takim zakapiorom jak wy - brawo!
Ostatnio zmieniony 10 października 2017, 21:04 przez dretch, łącznie zmieniany 1 raz.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 10 października 2017, 21:59

[center]Wężowy Przesmyk, 32 orakt-ran[/center]

Zamierzałem zdusić brudasa za szyję, ale ropiejące rany, szybko odwiodły mnie od tego zamiaru. Ręką w rękawicy złapię za dłoń i tę wykręcę w nadgarstku, zmuszając by klęknął.
-Jeszcze cię nie zabiję, jeszcze. Ale wiedz że mogę to zrobić każdej godziny i wszędzie, gdzie będziesz. Wylezę z sadzawki, spod mostu, twoich ubrań, a nawet z twoich koszmarnych snów. Co więcej uratuję ci życie, za takie skarby na pewno ktoś szybko was zasztyletuje. Ciebie i twojego obsranego koleżkę. Dlatego pozbawię was ich ciężaru.

Kiedy zaczął protestować, otrzymał krótkie, szybkie uderzenie zamykające usta. Sakiewka i pierścień znalazły się u nas w przechowaniu.

-Mam ciąć z jajami czy bez?
Spodziewam się że wolał bez i tak na razie zrobiłem.
-Upij się nad kanałem i nie chcę cię widzieć w szynkach. Bo w najlepszym wypadku galery. Do śmierci!-syknąłem.

Kiedy oporządziliśmy obdartusów, omiotłem spojrzeniem okna i zaułki, czy ktoś nas nie obserwuje. Skierowałem kroki do dzieciaków. Podszedłem blisko.

-Wyglądacie na bystrzejszych od tych dziadów. Jest jeszcze szansa, żebyście nie skończyli w życiu jak tamci dwaj. Szukamy z kolegą tanich części do powozu. Takie bystrzaki na pewno coś wiedzą. A w ogóle, to można by wam poszukać lepszego zajęcia, choć widzę że nie marnujecie czasu.-Uśmiechnąłem się kiwając głową w kierunku tarczy.
-Co chłopaki, praca by się przydała. No nie patrzcie tak, nie w młynie, czy w dokach, chyba że będzie coś do rozładowania.-podkreślę ostatnie słowo, by zostało dobrze zrozumiane. -Wygląda że potrzebujecie "Ojców Chrzestnych".
Pijaków puszczamy, czy przetrzymamy, aż sprawdzimy czy nie kłamali? Tak, czy siak, uważam że powinniśmy odebrać rzeczy nalężące jak mniemam do Astrid. Mogę je przetrzymać, ale wcale niechętnie.
Z młodzieżą, ciągnę wątek części do powozu, za Ketrasem. Może jeszcze ich nikt nie opłaca, przydaliby się chłopcy z wężowego przesmyku. Zdolni młodzi nożownicy, ślepo oddani sprawie.
A na tych drzwiach od powozu, to jest jakiś znak?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 10 października 2017, 23:17

Milcarr zręcznie doskoczył do obalonego na ziemie żebraka i docisnął go do ziemi końcem kija. W dłoni wyrosnął znikąd sztylet. Surelianin podrzucił go kilkukrotnie ze złowieszczą wprawą i syknął do ucha cuchnącego gównem żebraka:

- Niech się kurwa muthra okaże, że twój kompan skłamał, a cię wypatroszę tu jak świnie... Przysięgam... - dodał po chwili śmiertelnie poważnie.

Nie uszedł jego uwadze dobrze mu znany dźwięk ciskanego w drewno sztyletu i kilka wysokich głosów, sugerujacych niewidomemu, że zapewne miejscowe dzieciaki grają mimo późnej pory w grzyba na drzwiach. Przydałby się kolejny do kolekcji, szczególnie jesli dobrze wyważony. Do bawiących się podszedł bard, co Ślepak łatwo rozpoznał, po odgłosie jak Nanatar stawiał kroki.

- Bratku pokaż no ten sztylet, co tam w drzwi ciskacie.
Liczę na to że mała próba zastraszania zweryfikuje ewentualne kłamstwo pierwszego z pijaków. Milcarr może się pozbyć bez szemrania. Dzieciakom lepiej dac po pare srebrników, niż je brać na robotę. Podejrzewam, że w takiej parszywej okolicy, to juz niewiele wartościowych rzeczy zdążyło zostać bez opieki.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 10 października 2017, 23:30

A zatem obdartusy wybrały sztylet. Wybrano, co było im pisane. Miast srebra, stal. Jednak nie do końca był tak źle, jak mogło by się zakończyć. Prawdziwie słusznie odebrano im to co mieli, albowiem nie ma co rzucać pereł między wieprze.

Pierścień mógł być rodowy. I choć żądanie obejrzenia sztyletu mogło budzić wątpliwości w przypadku Ślepaka, jeśli nie cichy śmiech to sam tok myślenia jawnie dowodził o niezwykłej bystrości umysłu zabójcy.

Powóz tam był. Suerlion czuł go. Może nie cały, może niekompletny i częściowo rozgrabiony ale był. Czy jednak mogli znaleźć tam coś, dowiedzieć się coś czego nie wiedzieli. Jeśli tam było ciało damy to poszukiwania skończone. Jeśli jednak go nie było obdartusy na pewno wiedziały co się z nim stało.

Mistrz bez słów ruszył w kierunku budy skrywającej tarnowski powóz.
Ja bym radził ich przytrzymać, może będziemy mieli pytania dodatkowe. Ruszam do powozu. Pierścień i inne przedmioty dobrz by było sprawdzić wykrywając magię, ale to chyba później, nie na śordku ulicy ;)
Ostatnio zmieniony 11 października 2017, 16:28 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 października 2017, 16:34

Wężowy Przesmyk, 32 orakt-ran

Nie spuszczając prawej dłoni z rękojeści sztyletu, Ketras pokiwał z uznaniem głową doceniając trzeźwość umysłu i niecodzienny pragmatyzm Eszara. Mag zamierzał zatroszczyć się samemu o monety i biżuterię będące w posiadaniu łachmytów, ale bard ubiegł go chwacko obdzierając żebraków z majątku. Olfowi przeszło na chwilę przez myśl, czy aby nie pozbawić pijaków również całego odzienia, z zawodu był bowiem krawcem i całkiem nieźle radził sobie z przeróbką ubiorów na rozmiary swych druhów, uznał jednak, że zawszone i przeżarte brudem łachy nie posiadały znaczącej wartości, być może z wyjątkiem kobiecej odzieży zdartej z matki malca.

Pozostawiając Eszarowi i Milcarrowi rozmowę z grupką wyrostków, olf przydeptał butem nogę żebraka noszącego umorusane kałem damskie majtki.

- Ten przyodziewek został ściągnięty ze szlachcianki, parchu! - wycedził przez zęby wyciągając jednocześnie do połowy sztylet z pochwy - Za ukrzywdzenie szlachcianki idzie się przy dużym szczęściu na szafot, lecz jeśli ma się pecha, sędziowie odsyłają takiego zbrodzienia na ofiarne ołtarze w świątyniach Seta, Ogranitiona czy Morglitha. Żeście w nasze miłosierne ręce wpadli, wielkie to dla was szczęście, pewnikiem cały zapas szczęścia tym samym wyczerpaliście. Jeśli was zatem oddamy gwardzistom Rady Miasta, ani chybi wyrwią wam setyci serca na czarnych stołach.

Łachmyta próbujący wymacać w błocie srebrniki rzucone przez jednego z surelian znieruchomiał słysząc złowróżbne słowa Ketrasa, pobladł niczym pobielony wapnem.

- Jeśli chcecie sobie tego losu oszczędzić, musicie nas ugłaskać - ciągnął dalej mag - Po pierwsze, szukaj dalej tych srebrników, a żwawo, chcę mieć wszystkie z powrotem i to powycierane na błysk! Po drugie, skąd macie tę damską bieliznę i gdzie ukrzywdzona przez was szlachcianka, parszywe łotry?!
Tak sobie jeszcze myślę, że mógłbym jednego żebraka wziąć za zakładnika, a pozostałym kazać wykupić go poprzez przyniesienie Surelianowi obiadu, ale kto wie, na ile są parszywcy wobec siebie lojalni - jak zwieją wystawiając kumpla na odstrzał, będzie trzeba pechowca zarżnąć, żeby nie stracić reputacji, a Ketras w gruncie rzeczy porządny jest mieszaniec i zbędną przemocą się brzydzi!

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 15 października 2017, 13:51

Stara pracownia bednarza

Dwuskrzydłowe drzwi dużej szopy więczyły niewielki plac otoczony z każdej strony niemal przytulonymi do siebie budynkami. Niektóre szczeliny między kamienicami były szerokości brzucha spasionego szlachcica, inne zaś były wąskie jak szparka kurtyzany, uniemożliwiając wślizgnięcie czemuś większemu jak kot, pies czy szczur.

Szerokie przejście, było zagracone, skrzynkami, koszami kawałkami drewnianych desek i tym podobnych rzeczy. Przeprawa wymagała roztropnego stawiania kroków, by w końcu ujrzeć plac bednarza. Nieliczne okna patrzyły na grupę surelian zaglądających zza winkla wysokiej kamiennej ściany na lekko uchylone wrota szopy.

- obyś miał rację, szepnął do ucha żebraka Ketras inaczej wybatożą Cie w straży miejskiej, inni strażnicy zerżną jak świnie a później złożą w ofierze czaszkogłowemu bogu. Prowadzący surelian żebrak przełknął głośno ślinę i wskazał ręką na wrota dając wiarę w słowa najpilniejszego ucznia.

- taaam, zdołał tylko powiedzieć kiedy drzwi wkomponowane we wrota szopy lekko się uchylił, i kilka sekund później zielonoskóry mieszaniec wyszedł z ciemnych trzewi szopy. Oparł się plecami o drewniane wrota, zaciągnął się skrętem trzymanym w ustach i zaczął grzebać rękami w ciemnym skórzanym worze, który rzucił sobie pod nogi. Każde spojrzenie wgłąb skórzanej wielkiej sakwy zalewało jego twarz falą obrzydzenia.

Elszar zaciskał zębami wargi ciągle przywołując w myślach herb węża zjadającego mysz, który widział na drewnianych drzwiczkach powozu. Niestety dzieciaki które ciskały nożem w drewno czmychnęły jak spłoszone przez myśliwego sarny, zostawiając za sobą zdobycz. Bard ciągle macał w rękach nóż. Choć jego nadgarstek nie był przyzwyczajony do takiej rękojeści, to wydawało mi się, że coś w nim jest co sprawiało, że dobrze układał się w dłoni. Zapewne Ślepak zrobiłby z niego lepszy użytek, pomyślał. Po czym przystawił mu pod rękę kolejny nóż do kolekcji.
Spoiler!
Twoje srebrne monety wróciły do Ciebie. Ketras się tym zajął.
Spoiler!
Zdobyłeś: cienki złoty pierścionek z fioletowym klejnotem
Spoiler!
Zdobyłeś: (1)nad wyraz wypchaną sakiewkę pełną srebrnych monet. (2) Mały nóż, który świetnie leży w dłoni z zdobioną rękojeścią.
piszę z kom. Przepraszam za literówki. Jesteście na placu, dzieciaki zbiegli, dwóch żebraków prowadzi was przez labirynt miejskich korytarzy. Dzieciaki uciekły gdy tylko za bardzo się zbliżyliście, wasza charyzma drużyny zakapiorów robi swoje! Wracając do tego co widzicie na placu. Wokoło jest mnóstwo drewnianych gratów. Ze środka szopy wylazł orczy mieszaniec w grubej skórzni. Przy pasie dynda mu lekka kusza i krótki mieczyk. Pytanie tylko co w worku wzbudza w nim takie obrzydzenie :o
Ostatnio zmieniony 16 października 2017, 15:40 przez dretch, łącznie zmieniany 1 raz.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 16 października 2017, 15:42

Nóż... Szkoda, że to nie sztylet... Źle wywazony jak dla mnie. Otlaf lepiej umie rzucać nożami niźli ja, oddam jemu... - pomyślał Ślepak ważąc w dłoni pozostawiony przez dzieciaków kawałek stali.

Podeszli do węgła, zza którego sekciarze mogli obserwować szopę, w której wedle słów żebraków mieli znaleźć fanty, gdy drzwi uchyliły się z cichym skrzypnięciem i Milcarr posłyszał odgłos ciśniętego na ziemie wora. Nie potrafił rozpoznać po odgłosie co mogł być w środku, ale słyszać ciche szepty współbraci, komentujacych zachowanie obcego, musiało byc to coś obrzydliwego.

Nie pozostawało chyba nic innego jak podkraść się pod drzwi i urządzić sobie małą pogawędkę, taką jak żebrakami.
Milcarr jest skłnny podejść do szopy. Ślepy żebrak nie powinien wzbudzić zbyt wielkiego zainteresowania gościa z szopy. Jak podejdzie to przystawi sztylet do szyi

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 października 2017, 20:39

Dobra, teraz bardzo ważne pytanie. Czy ten ork nas już zauważył? Było nie było, idziemy w sporej ekipie, na dodatek w towarzystwie żebraka. Od tego będą zależały dalsze deklaracje Ketrasa, dlatego pilnie poproszę o odpowiedź. Podejrzewam, że mamy do czynienia z jednym z Akolitów, dlatego wypada dopaść go podstępnie i cichaczem wyeliminować (przy czym niekoniecznie zabijać, żywy może mieć dodatkową wartość, można na przykład obciąć mu język i wyłupić oczy, a potem sprzedać na Spiżową Arenę do Ahra-kiru).

P.S. Czy orki w KC są naprawdę zielonoskóre?

P.P.S. Nie myślcie, że te łupy pochowacie, czujne oko Ketrasa cały czas Was obserwuje! Wszystko idzie do skarbczyka Najjaśniejszego, Boga Bogów!
MG: Nie zauważył. Przypominam, że jest mokro, pochmurnie i relatywnie ciemno, niż gdyby świeciło słońce. Stoicie jakby przy winklu. On jest zajęty grzebaniem rękami w ogromnym worku. W porę się zatrzymaliście. Dwoje graczy chce podejść mieszańca cichaczem. Co z resztą? U mnie orki mają szeroką paletę barw skóry ;) mogą być nawet różowiutkie jak prosiaczek.
Ostatnio zmieniony 16 października 2017, 20:59 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 16 października 2017, 22:07

Stara pracownia bednarza, 32 orakt-ran

Wydawszy z siebie ciche syknięcie Ketras złapał żebraka-przewodnika za kołnierz jego obszarpanego stroju i odciągnął przerażonego nieszczęśnika za najbliższy narożnik.

- To może być jeden z Akolitów - oznajmił półgłosem olf, wyciągając sztylet ręką, u której nadgarstka dyndał amulet. Zręczne przekręcenie kończyny sprawiło, że niewielka kulka wpadła do wnętrza dłoni maga i utkwiła pomiędzy jego skórą, a metalem rękojeści broni. Wszyscy znający Ketrasa wiedzieli, co ów gest oznaczał: mieszaniec gotowił się do rzucenia zaklęcia.

- Weźmiemy go cichaczem? - spytał spoglądając uważnie na stojącego w tyle Sureliona, w obliczu swego mistrza szukając potwierdzenia dla rodzącego się w myślach planu.

- Podejdę niby tak sobie - zaproponował równie cicho Milcarr - Tylko mnie nakierujcie tak, żebym w jakieś śmieci nie wleciał albo do dziury. Zagadam go, spróbuję przystawić żelazo z zaskoczenia.

- Jeśli zakrzyczy, na nic zasadzka - mruknął powątpiewająco Ketras - Uczyńmy inaczej. Rzucę na niego jedno z moich zaklęć, owo mącące pomyślunek jak w świątyni z tamtym nożownikiem, naszym nowym przyjacielem. Jak go ogłupię, rzucimy się na niego gromadnie, dopadniemy i zaczniemy głuszyć.
Oto mój plan. Ketras rzuca Rozkojarzenie (jeśli za pierwszym razem się nie uda, powtórzę czar). Jeśli zaklęcie wejdzie, ruszamy do szarży! Dopadniemy go w jednej rundzie i ogłuszymy!

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 17 października 2017, 09:38

Surelion wychwycil pytający wzrok ucznia. Delikatnym skinieniem potwierdził plan jaki naprędce zarysowal jeden z jego uczniów.

-Pamiętajcie że wewnątrz szopy może być reszta. - powiedzial cicho i zrobil krok w tyl. Mrokw uliczce ppochłonął jego sylwetkę zostawiajac jedynie trudny do wypatrzenia kontur postaci.

Mistrz postanowił pozostać w dowodzie na wypadek gdyby uczniowie potrzebowali jego wsparcia.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 17 października 2017, 11:54

Kiedy nóż powędrował do ręki ślepaka, doszło mnie ledwo słyszalne skrzypnięcie z wnętrza podwórza. Jedno spojrzenie i zauważyłem stężenie na twarzach Sureliona i Ketrasa. Coś, lub ktoś tam był. Wbiłem piorunujący wzrok w leżącego obdartusa i nakazałem gestem milczenie. Na znak maga Milcar zatrzymał się. Zajrzałem do środka, ponad jego ramieniem i zobaczyłem uzbrojonego półorka, zajętego bez reszty penetrowaniem wnętrza wora.
Jakie skarby skrywał?
Gest czarownika sugerował że przejmie inicjatywę, byłem gotowy na wszystko. Rozsupłałem szmaty, uwalniając rękojeść, bym mógł swobodnie walczyć mieczem, chwyt był pewny, a stal gotowa do użycia. Miecz pozostał w lewej ręce, a sieć w prawej. Raz jeszcze zlustrowałem okolicę ulicy i okna. Nie chcemy żeby coś nieoczekiwanie zaskoczyło nas od przesmyku. Kiwnąłem na znak że jestem gotów, widziałem jeszcze tylko jak Mistrz wtapia się w cień, pozostając w ariergardzie. Słusznie.
W głębokiej prawej kieszeni namacałem sznurek, a w lewej czernidło do twarzy, tam też umieściłem szmaty zdjęte z rękojeści bastarda. Nadadzą się na knebel.
Na razie pozostanę nieco z tyłu, wciąż obserwując przesmyk i słuchając czy się ktoś nie zbliża. Gotowy jednak na znak maga, doskoczyć do szperacza i ogłuszać, lub krępować, zależnie od potrzeby.
Sieć jest jednoręczna, mogę nią więc atakować trzymając w drugiej miecz, jeśli będę chciał użyć klingi upuszczę sieć i ujmę miecz w dwie ręce.

Awatar użytkownika
dretch
Reactions:
Posty: 661
Rejestracja: 07 czerwca 2010, 13:24
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times

Post autor: dretch » 19 października 2017, 15:12

Stara pracownia bednarza, 32 orakt-ran

- Cholera! Czemu zawsze mi trafia się taka robota. Jak ja się w to wplątałem ... Zachciało mi się chłopaka, jakby trójka córek nie ... ooo ... mięso ... chłodne mięso i krew .... chłodna krew, ... obrzydliwe ... kawałki mięsa .... żarcie? ... mięso ... krew ....

Tępe spojrzenie mieszańca, świdrujące przestrzeń przed nim dało jasny sygnał Ketrasowi o sukcesie jego zaklęcia. Peemy w skoku energii przeszły dłoń i umysł maga by zmaterializować zaklęcie w jaźni humanoidalengo oponenta.

- Zaklęcie nie jest stabilne, jego umysł może się wybudzić w każdej chwili, mamy mało czas, wyjaśnił współwyznawca nie spuszczając z oczu chwiejącego się na nogach mieszańca. Połork stał wyprostowany, wyciągnął zaświnione krwią ręce, aż po łokcie. W jednej z zaciśniętych dłoni zwisał ociekający krwią kawał fioletowego mięsa, otoczonego zielono-pomarańczowym tłuszczem, fragment szarej skóry przeszywała gruba złamana kość.

Elszar poetycko lecz zwięźle opisał mieszańca ślepakowi, mówiąc cicho do jego ucha. Mistrz w tym czasie skinął głowa na znak pojęcia słów uzdolnionego magicznie ucznia.

- Bez pomocy będzie Ci ciężko tam podejść, pomogę Ci. Dopowiedział bard, przekazując kolejną instrukcję do wyłapujących każdy dźwięk uszów ślepaka - kilka metrów przed nami na lewo widzę stertę gruzu, podkradnijmy się tam. Będę krok za tobą, zakończył grajek mając nadzieję że Milcar w swej zaćmie widzi chociaż kontury, zarysy otoczenia.

Poczwarnie zgarbione postacie przelały się kilka kroków w głąb podwórza, skrycie wtapiając sylwetki w gruzowisko. Każdy krok ślepaka był wyważony i zanim przelał ciężar na kolejną stopę, badał omacko mijana ścianę kamieni, bali drewna i śmieci. Nie zrażał się zimnymi kroplami penetrującymi jego odzienie, zdeterminowany stawiał kolejne ciche kroki. Poczuł spokojny powiew wiatru targający jego płaszcz w kierunku otwartego przejścia, a odgłos skrzypiącej skórzni połorka dokładnie określił jak blisko zabójca znajdował się od swej ofiary.

- otwarte drzwi musiały stworzyć przeciąg, szepnął nożownik do barda kiedy dwaj wyznawcy skryli się za rumowiskiem powstałym z części starego dachu. Byli już na prawdę blisko, dwa, może trzy susy od antagonisty, gdy mieszaniec opuścił pod nogi trzymany w ręku kawał mięsiwa, wzbudzając w Elszarze lekką nutę grozy!

Napięta sytuacja wymagała szybkiej decyzji. Bard miał ostatnią szansę na rzut oka w kierunku Ketrasa, by upewnić się że zaklęcie nadal trwa. Ten zaś trzymał sztylet przy pasie Pierwszego z porwanych żebraków, zdążył tylko zwrócić oczy w wielkie wrota gdy wszystkich w okolicy zmroziło potwornie głośne warknięcie dobiegające z mrocznej pracowni bednarza ....
sytuacja przybrała lekko inny stan! Dlatego proszę o kolejne deklarację. Elszar i Ślepak są metr dwa of wejścia po lewej stronie mieszańca. Surelion z Ketrasem przetrzymują porwanych żebraków i stoją przy winklu najszerszego wejścia na plac. Mieszaniec wydaje się ciągle pod wpływem, ale może być gotowy lada chwila! ... Co robicie? :o:o:o Ps. Piszę z kom, przepraszam za literówki.
Ostatnio zmieniony 19 października 2017, 20:27 przez dretch, łącznie zmieniany 1 raz.
Rudzielec z Koronapan o imieniu Gerard (Anabaptysta, Borka)
http://www.degenesis.com/character-en/i ... a6aa74c071

**
ECO - Stra?nik miejski Ostrogaru
http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=353

--
Je?eli pad?e?, szybko wsta?, bo jeszcze Ci dokopi?.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 19 października 2017, 21:24

Ketras wyszeptał w skupieniu kilka słów, na co półork otępiał i rozbełkotał się, omal nie parsknąłem śmiechem, ale to nie był czas na zabawę. Ledwie zdążyłem Milcarowi rysować słowami obraz podwórza, zabójca ruszył do przodu niczym cień. Naśladując jego ruchy, pozostawałem zaraz z tyłu. Skryliśmy się za rumowiskiem trzy kroki od otumanionego, ten wypuścił kawał mięsa, który trzymał w dłoni. Uwolniłem miecz z pochwy.

Padlina pacnęła głucho. Mięśnie już wypychały mnie do przodu, gdy usłyszeliśmy groźne warknięcie. Włosy na ciele podniosły się, skóra zrobiła się jak u skubanego ptaka. Lecz gra szła o większą stawkę niż moja skóra. Rozluźniłem prawą dłoń, sieć pozostała na rumowisku, zbyt wolna w tej sytuacji.

Wyskoczyłem z ukrycia, próbując złapać ochłap padliny, by poszybował w kierunku warknięcia.
Spróbuję złapać mięcho i cisnąć nim w stronę warczącej istoty, a może widzę już coś więcej. Następnie zależnie od sytuacji, będę ogłuszał, ewentualnie zwalał z nóg domniemanego akolitę, lub też aktywnie bronił się przed zwierzem, wystawiając miecz do przodu.
Ogłuszanie: Spróbuję uderzyć głowicą miecza w głowę.
ew. podcięcie: kopiąc od tyłu w nogi.

MG:
Spoiler!
bastard (trzymany oburącz) biegł 99 TR 119 obr. 185ć 145k op. 6 at 1 Ob. +18 zasięg 1
boks marynarski (PT) biegł 78 TR 98 obr. 50(+-25) op. 3 at 2 Ob. +20 zasięg bezpośredni
Zbroja ubranie kiedyś eleganckie obr. +3% wyp. 5/10/15 (2szt na zmianę) obrona daleka 54
z mieczem, lub siecią 72
walcząc wręcz 74
ZR 101 SZ 82

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 19 października 2017, 22:08

- Bydle narobi hałasu na całe Krocze - syknął Ślepak sięgając po sztylety. Fakt że kundle szczekały w mieście dzień i noc, ale zabójca wolał nie skupiać uwagi rozszczekanym zwierzęciem: - ogłusz człowieka, ja rzucę mięsem. Jak coś mów gdzie rzucać.

I ruszył pędem do przodu.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 19 października 2017, 22:35

I tak zrobimy, wpierw ogłuszam, pozostawiając mięso Milcarowi. W razie potrzeby naprowadzę: przód/przód-prawo/prawo itd...

ODPOWIEDZ