[center]ROZDZIAŁ I
- PUSZCZAŃSKIE CZARY -[/center]
[center]
W którym to nasi bohaterowie będą zmuszeni po raz pierwszy stawić czoła trudom wędrówki w nieznane,
a Brodata Puszcza ukaże im swe dziwy.[/center]
[center]
Podkład: Now is Here[/center]
[center]

[/center]
[center]
Brodata Puszcza, 29 Łżykwiat (Aloqua), 360 rok Ery Silniri;[/center]
Ruszyli razem w głąb puszczy, pozostawiając za sobą mgły, topniejące w długich palcach poranka i wysoki słup czarnego dymu, będący wszystkim, co pozostało po Modrym Kamie. Ruszyli z nadzieją w sercach i pieśnią w duszy, choć przecie droga przed nimi ciężka była, za nimi zaś srożyła się Ciemność bezlitosna. Ruszyli, w głąb zieloności nieprzebranej, zarówno strasznej jak i dziwnej, bo nieznanej przecie. A knieja przyjęła ich łagodnym poszumem liści, poskrzypywaniem chojorów potężnych i niezgłębioną, szmaragdową ciszą, co czaiła się w drzewach i między pniami, biegła śladami wędrowców i wyglądała na nich z każdej strony, kieby stworzenie jakieś, dzikie, ciekawskie i rozumne prawie.
Tą tajemną obecność, spojrzenie bezcielesne a przecie obecne cięgiem, czuli tera wszyscy. Przeto rozmawiali cicho, jakby bali się głośnym zawołaniem czy słowem niebacznym tą ciszę zszargać, zbezcześcić. Czuli się bowiem jakoby w wielkiej, zielonej gątynie, co miast filarów miała pnie wiekowe, potężne i zielonością kosmate, miast zasłon zaś brody mchów, zwieszające się z węźlastych konarów. Ziemia pod stopami, mchami najzieleńszymi porosła, tłumiła kroki młodych uciekinierów. Tu i tam, w plamie światła wzrastały pióropusze traw i dzikiego czosnku. Rychło jednak i ich zabrakło, a wznoszące się w górze sklepienie liści, stało się tak gęste, iż żaden promień światła przebić się ku ziemi nie zdołał.
[center]

[/center]
Półmrok panował przeto między starożytnymi drzewami, które od tysięcy lat wzrastały tutaj, nie tknięte ogniem ni żelazem. One pamiętały czasy, gdy Olfen wynurzał się z mgły Przedświtu i gdy legł w pyle straszliwej Drugiej Ery. Ni śmiertelnik, ni elf nawet, nie znal zali sekretów Puszczy onej, która starsza była niż mury Nolgardu i kamienie druidów. A powiadali czasem mędrcy, że rosła tu i w czasach legendarnych Najstarszych i że nawet oni lękali się drzew ogromnych. Ile wszak w tym było prawdy, a ile zmyślenia, tego nikt wiedzieć nie mógł. Po prawdzie jednak, wędrując w cieniu gryndolowych chojorów pomnieli młodzi na owe podania dawne, któremi wszak od małego nasiąkli. A lęk i szacunek względem owej kniei głuchej umocniły się w ich sercach.
Im głębiej w las szli, tym dalej, zdałoby się, oddalali się od tego, co znali wprzódy. Ścieżek ni szlaków nie było tu żadnych, ino sprężysty kobierzec mchu ciągający się we wszystkich kierunkach- tu i tam urozmaicony jeno strzępiasty pierzem paproci. Potężne, poskręcane korzenie wybijały spod tej zieloności tu i ówdzie, niczym ogromniaste ryby zanurzone w falach ziemi. W półmroku, między drzewami, przemykały czasem jakieś cienie, raz smukłe i błyszczącookie, innym razem potężne, rozłożyście, po królewsku rogate. Z zielonego sklepienia dolatywały ptasie trele, które w tym zielonym, mrocznym świecie, pozbawionym słoneczka, stanowiły jedyną miarę czasu.
[center]

[/center]
Takoż gdy świergotanie rudzika zastąpiło "tyj tyj tyj tyj tyj irrrriii!" trznadla, a cienie puszczy wzbierać a mrocznieć poczęły, wędrowcy zatrzymali się by noc przeczekać. Miejsce wszakże wypadło im ku temu zacne: ot polanka niewielka, fiołkowym i białym kwieciem umajona. Z dwóch stron, otaczały ją konary prastarego, rozłożystego dębu, pod którym spoczywał głaz potężny, omszały. Niedaleko, wśród wysokich paproci szemrała struga, której bliskość pozwalała ugasić pragnienie i odzienie oczyścić. Złożywszy więc toboły usiedli wszyscy na chwilę na mchu, by ciesząc się kwiecia słodkim aromatem pozwolić odpocząć znużonym stopom.
[center]

[/center]
Amasis - bez problemu poruszasz się po drzewach. Konary tutaj są naprawdę potężne, co ułatwia Ci wędrówkę.
Wszyscy: znaleźliście miejsce na nocleg, które wydaje się wam przyjazne i bezpieczne. Teraz należy się przygotować do nadejścia nocy.
Miejsce i warunki wynikają z testów Per + Przetrwanie, ale ponieważ testy Per. są zwykle tajne MG zachowa ich wyniki dla siebie.
Wasze zapasy: Jedzenie na 10 dni w postaci: suszonych owoców, wędzonego mięsa, mąki ( z której można robić podpłomyki) i koziego sera. Woda w manierkach właśnie się skończyła, ale niedaleko jest strumień.
Poza standardowym wyposażeniem macie: płachtę impregnowaną dziegciem, która w razie czego chroni od deszczu, 10 metrów liny, haczyki na ryby wraz z linkami, duży garnek, cztery miski drewniane, trzy koziki (nie nadają się do walki, tylko do krojenia żywności), trzy pochodnie, garść soli i starą mapę na wymiętym pergaminie. Kallan ma także słoik pijawek w occie. Wszystko to spakowali wam na drogę Wasi bliscy, nim opuściliście wieś.