PBF - Modre Dziedzictwo

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 07 sierpnia 2018, 12:45

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]

Wabiący dźwięk bębnów rozbrzmiewał echem, a roznosił się wibracją po całym ciele. Wiedźma przedzierała się w pędy w kierunku jego źródła, gdy obawiała się o swych przyjaciół. Noc, która miała być dla nich momentem odpoczynku, znowuż przyniosła ze sobą zagrożenie i tylko wiedźma i wojownik, potomkowie Modrego Kamu, mogli zaradzić sytuacji, a wyrwać swych druhów spod wpływu uroku zgubnego. Nagle, gdy już widzieli światło z polany dochodzące, roziskrzoną łunę ogniska, Vagar upuścił niesiony ekwipunek i ku rozpaczy Nętki, pognał bezmyślnie ku dziewczętom nadobnym, a w rzeczywistości driadom dzikim, a dla intruzów niebezpiecznym. Wiedźma, wiedziona rozwagą, skryła się przed blaskiem ognia i wzrokiem duchów puszczy, obserwując sytuację.

I cóż przyszło jej zobaczyć! W hipnotyzującym blasku Oxanu w pełni samej, tańczyły piękne dziewczęta o skórze miękkiej i białej niczym mleko klaczy źrebnej. Wśród nich szybko dojrzała ciemniejsze sylwetki swych przyjaciół, wiedzionych w tan rytmiczną muzyką i wszechobecnym winem. Po chwili młoda czarownica usłyszała również głos swego chowańca, cienki, a rozradowany bardziej niż kiedykolwiek. Wiedźma tedy skupiła się na nim, na iskrze umysłu Iglita, przemawiając doń telepatycznie:

- Iglicie, uspokój się. Wżdy to piękneż święto i driady nadobne, lecz przyszło nam cudny kamień chronić, a za góry nieść. Przebudź się więc z transu. Pomnij na umowę, którąż wżdy zawarliśmy, że będziesz mi służył pomocą swą, a ja przez krew swą, dam być ci w świecie materii. Druhy moje są w niebezpieczeństwie... Przez urok zapomnieli o swej misjii, a i rankiem przez driady mogą być rozszarpani. Przebudź się więc z transu, być mi pomocą w pertrakcyj z driadami.
Nętka najpierw chce się porozumieć ze swoim chowańcem i spróbować wyrwać go z transu, aby mieć kogoś do pomocy. Później będzie się starać z najwyższą ostrożnością i z szacunkiem powitać driady, przeprosić za wtargnięcie na ich świętą ceremonię, a także poprosić o zdjęcie uroku z jej przyjaciół, którym również stara się przypomnieć o celu ich wędrówki.
Jak coś nie jest ważne, z tego, co upuścił Vagar, to na razie wiedźma tego nie podnosi. Jeśli premia do S.W. skończyłaby się jej przed dotarciem do miejsca sabatu driad, to Nętka jeszcze raz sobie podniesie S.W.
Czy w grupie tańcujących/świętujących driad widać jakieś istoty, które swoim wyglądem ewidentnie mogłyby wiązać się z siłami ciemności?
Prócz porozumienia się z Iglitem, nim wejdzie w kontakt z driadami, Netka spojrzy sobie jeszcze na krąg driad i je same przez Widzenie Duchów.
Ostatnio zmieniony 07 sierpnia 2018, 19:30 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.

zmarly
Reactions:
Posty: 239
Rejestracja: 10 maja 2015, 20:56

Post autor: zmarly » 08 sierpnia 2018, 11:13

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]


Amasis nie mógł uwierzyć swojemu szczęściu - oto nagle, w środku puszczy taka zabawa!
Zapach mięsiwa przykuwał uwagę felidae coraz bardziej ku sobie. Jego uwagę jednak zwróciła śnieżnobiała istota, która podsunęła przed niego coś na kształt spłaszczonego rogu ze słodko pachnącym, lekko gęstym napojem. Stuha obwąchał napitek, lecz nie wyczuł w nim nic podejrzanego, toteż spróbował. Słodycz trunku bardzo przypadła mu do gustu i zakręciła lekko w głowie, więc spojrzał na chwilę w górę i ujzał piękny, ogromny księżyc nad głowami obecnych.
Bardzo chciał też wziąć w swe zęby pieczyste, czuł już, jak ślina zbiera mu się w pyszczku, zdecydowanie będzie to smakowało lepiej niż ślimaki, które spotkali poprzednio...

Ślimaki! - w porę przypomniał sobie tę sytuację, która uratowała go od być może okropnego losu, toteż odwrócił się w stronę towarzyszącej mu kotki i rzekł:

- Wielka jest wasza gościnność tutaj, lecz kim właściwie jesteście? I co to za mięso?
Amasis bardzo chce rzucić się na mięsne kąski, ale chciałby także jednak przeżyć obecną podróż, toteż pilnuje się jeszcze ostatkiem sił...
Ostatnio zmieniony 08 sierpnia 2018, 12:48 przez zmarly, łącznie zmieniany 1 raz.
---

If history is to change, let it change! If the world is to be destroyed, so be it! If my fate is to be destroyed... I must simply laugh.

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 09 sierpnia 2018, 12:26

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
Rodan kompletnie nie przejmował się troskami ostatnich dni. To był czas w którym Bogowie zechcieli wynagrodzić jego trudy, a że jako jedyny ze wsi wyjeżdżał do miasta na targ i jarmarki, to wiedział jak się zabrać za rozdziane niewiasty. Słodki napój szybko zaczął krążyć w żyłach sprawiając że podniecenie zaczęło nie mieścić się w spodniach. Pierwsze chwile udało mu się nawet poświęcić na złapanie kilku kęsów pożywnego jedzenia, ale potem widok nagich i chętnych pań tańczących w rytm poruszającej serce melodii, wziął górę. Ale ona ma cycki! - pomyślał przez chwilę zastanawiając się, za która dziewoję się najpierw zabrać.

- Która z was piękności chce usłyszeć moją pełną namiętności piosenkę? Na pewno nie będziecie żałować, a niejedna będzie mnie długo wspominać - kończąc zdanie zaśmiał się tak jak nigdy wcześniej. Gdy to mówił miał już dwie nagie towarzyszki, które pomagały mu zdjąć buty i spodnie. Słysząc jak bard śmieje się i ochoczo zabiera się do roboty, trzecia driada podeszła od tyłu i zaczęła masować zmęczone barki młodziana.

Rodan tylko rzucił okien na pozostałych towarzyszy, którzy chyba nie wiedzieli do końca jak się zachować. Nie myślał jednak dłużej o nich. Pociągnął kolejnego łyka z naczynia trzymanego przez niewiastę, czekając aż panie rozbiorą go całkiem. Tatko byłby ze mnie dymny - powiedział w myślach i pozwalając, aby najbardziej aktywna z pań weszła na niego i zaczęła się ruszać w rytm słodkiej melodii.
Rodan korzysta, a że młody jest i wyposzczony to będzie się działo. Liczę że driady pozwolą chłopakowi ulżyć w cierpieniu i zapomnieć o troskach jakie zaprzątały głowę. Mimo wszystko trzymam torbę z klejnotem bardzo blisko siebie.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 09 sierpnia 2018, 15:36

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
[center]Podkład: [url=thttps://www.youtube.com/watch?v=6JWvrqqC_I4&ind ... a0p5hnvNXM]Fires at Midnight[/url][/center]
Ledwo Vagar uczynił kilka kroków, a już jedna z niewiast podbiegła doń krokiem lekkim, niczym łania.

[center]Obrazek[/center]
- Witaj nam! - rzekła miękko, ujmując go za rękę. Jej oddech pachniał wiosennym kwieciem, a oczy lśniły zielenią, niczym dwa malachity na dnie strumienia.

Bez ociągania poprowadziła go do ognia, za czym wręczyła mu róg pełen spienionego trunku.

- Raduję się, że cię spotkałam, cny wojowniku - rzekła kokieteryjnie, obracając w palcach pasmo włosów o barwie poranka i stając na palcach, by mogła mówić Vagarowi wprost do ucha - Słyszałam bowiem, że ludzie z krwie i kości straszną, żelazną broń przy sobie noszą. Wszak wierzę, że poza nim masz i inny oręż - jej dłoń powędrowała miękko w dół spodni Strażnika, bez wahania odnajdując to o co jej chodziło - I żeś równie biegły we władaniu nią jak i we władaniu żelazem...
Dla Vagara: Trunek całkiem nieźle uderza do głowy, a towarzysząca ci Driada dość szybko pomoże ci się uwolnić z odzienia i przetestować sprawność twego oręża.

[center]***[/center]
- Nie trwóż się o to - zaśmiała się towarzyszka Kallana, w odpowiedzi na jego obawy - Jedz, pij i wesel się! To mięso pochodzi ze świętych łowów, o których tacy jak wy wiedzieć więcej nie mogą...

[center]Obrazek[/center]
- Ciii... - szepnęła, kładąc palec na ustach guślarza, który chciał zadać kolejne pytanie. - Nie mogę ci zdradzić tajemnic naszych. Jednak masz rację, wam, śmiertelnym, lepiej nie przelewać krwie w puszczy... Musielibyście się nas lękać tedy... - uśmiechnęła się zalotnie - Czy chciałbyś się mnie lękać?

Vilena poczuł dreszcz, gdy dłonie driady przebiegły pieszczotliwie się po jego nagim torsie. Zauważył, że jego koszula gdzieś zniknęła. Ale kto by dbał o nią teraz? Zielonowłose, srebrnookie stworzenie przysunęło się bliżej, a jej ruchy były zwinne i płynne, niczym falowanie wodnego węża:

- Och, źle by było lękać się mnie... - szeptała dalej - nie mogłabym Ci wtedy zrobić tego, co zaraz uczynię...

Klamra pasa szczęknęła pod palcami driady i Kallan zamknął oczy i jęknął cichutko, czując, jak jej palce sięgają coraz niżej...
Dla Kallana: Dość szybko stracisz resztę odzienia i zajmiesz się poznawaniem nowych rozkoszy (zakładam, że Kallan nie miał dotąd tego typu przygód. Społeczność Vilena jest dość tradycyjna i pilnuje młodzieży).

[center]***[/center]
Zbłąkany komar zabrzęczał koło ucha zmartwionej Nętki. Miała też wrażenie, że coś o wielu odnóżach chodzi pełźnie po jej karku. Ostrożnie, by nie zdradzić się, potrząsnęła głową. Sytuacja na polanie z chwili na chwilę robiła się coraz... hmmm... Poważniejsza... Sprawiając, że młoda czarownica czuła, jak pieką ją policzki. Chwilami miała ochotę odwrócić wzrok, ciekawość jednak nie pozwalała jej na to. Z tej odległości nie widziała co prawda szczegółów, ale rozbuchana wyobraźnia nie szczędziła jej, podsuwając usłużnie odpowiednie obrazy.

- Ja jestem spokojny tra la la - zaśpiewał w jej głowie Chowaniec, kręcąc w locie kółka nad ogniskiem. Z tej odległości wiedźma widziała go tylko jako rozmazany cień, drobny strzępek nocy - Spokojny i radosny, w sercu puszczańskiej wiosny, la la la! A ty siedzisz w krzakach po smutnicy kieby głaz mogilny! Nie gadaj głupot, ino chodź do tańca! Jeśli ktoś tu zeżreć kogoś może, to ino ciebie komary. Dobrze prawisz, że pomagać ci mam, przeto posłuchaj mnie i skończ marudzić!

[center]Obrazek[/center]
Wywinął jeszcze jeden piruet i zniknął Nętce z oczu. Śpiew driad stał się w tym czasie wyraźniejszy i czystszy. Pośród melodii dzwonków i dudnienia bębnów, młoda czarownica rozpoznała słowa:
[center]Ach włącz się, włącz w dziki taniec driad,
Zawiruj w krąg, niczym gwiezdny kurz!
Zaklęty rytm duszę twoją już skradł,
Nie zechcesz odejść stąd już.

Tańcz z nami, tańcz, wirujmy w kręgu wraz
Spętani przez dawnych czarów moc.
Pij z wizji tych, które zsyła ci las,
Może minąć i wiek przez tą jedną noc!
[/center]
Dla Nętki: Jak widać chowaniec jest pod wpływem czaru. Twoje słowa nie są w stanie go do niczego przekonać. Pozycja twoich druhów przy ognisku powoli zmienia się z wertykalnej na horyzontalną.

[center]***[/center]
[center]Obrazek[/center]
- Och nie martw się - powiedziała miękko nowo poznana przyjaciółka Amasisa - Jesteśmy duchami tej puszczy... Tymi, co żyją w drzewach, pełzają wśród korzeni, obserwują spośród liści... - mówiąc to skubnęła pieszczotliwie kota w ucho, po czym przewróciła się na grzbiet. - Nie myślałeś chyba, że jesteście tutaj sami? - roześmiała się, machając puchatym ogonem, podobnym do wiewiórczego.

- A mięsem się nie troskaj. My możemy polować na co chcemy i jak chcemy. Czasami łowimy tych, którzy przekroczą prawa lasu. Wszakże wy tego nie uczyniliście, więc po cóż się martwić? Noc wiosenna jest krótka. Użyjmy jej należycie, nim Oxan straci swój blask! - przewróciła się z boku na bok, zalotnie wyginając ciało - Chyba, że daleka wędrówka sprawiła, że z sił całkiem opadłeś? - zapytała prowokacyjnie, mrużąc lśniące ślepia.
Stworzenie, które Ci towarzyszy nie ejst do końca kotem, choć jest do niego podobne na tyle, by trafić w twe gusta. Czasami zmienia mu się kolor oczu i futra, a także kształt ogona. W końcu przyjmie postać taką, jak na obrazku.

[center]***[/center]
Rodan nie mógł wyjść z podziwu nad biegłością i wiedzą, jaką jego towarzyszki okazywały w sztuce miłości. Żadna pospieszna obłapianka na tyłach czyjejś chałupy, czy przelotna przygoda z córką kupca na targowisku, gdzie podobne sprawy załatwiało się zwykle szybko, w magazynie lub pokoju karczmy - nie mogła nawet się z tym równać! Co więcej nie musiał martwić się, że ojciec, czy brat jego wybranki wypadnie skądś zaraz i trzeba będzie uchodzić w pośpiechu. Pociągnął ostatni łyk trunku i legł wśród mchów. Dłonie i usta na jego ciele pieściły go z niezrównaną delikatnością. Czuł zapach ziół, kwiatów i rozgrzanych słońcem traw. W nim zaś płonął ogień, dziki ogień młodości. Roześmiał się naraz, przewracając na plecy dosiadającą go dziewoję. Pochylił się teraz nad nią. W jej oczach tańczyła zieleń i szkarłatne odbłyski ognia. Driada zamruczała i rozłożyła szerzej nogi, przyjmując go głęboko w siebie. Poczuł dreszcz, wnikając do wnętrza jej sekretnego kwiatu. Paznokcie, ostre niczym ciernie dzikiej róży, wbiły się w mięśnie na jego plecach.

- Podobno dobrze gram na flecie - szepnęła mu jeszcze, gryząc go delikatnie w ucho - Chcesz, bym ci pokazała, zanim noc dobiegnie końca? Trzeba mieć bardzo... mrrr... sprawne usta...

[center]Obrazek[/center]
Dla Rodana: Prowadzącemu postać graczowi pozostawiam wyobrażenie sobie dalszego przebiegu akcji. W każdym razie bard dobrze się bawi.
Dla wszystkich: Z uwagi na konwencję pozwolę sobie tylko na wstępne opisy, jednak wierzę, że wszyscy posiadacie odpowiednią wyobraźnię. Jako MG nie mam też problemów z opisami scen erotycznych, gdyby ktoś miał ochotę. Proszę tylko by utrzymać konwencję i nie zmieniać tego w tanie porno. Jakby nie było akcja rozwija się szybko. Wszyscy, którzy biorą w niej udział mogą także założyć już, że są dość mocno pijani. Dłuższe dialogi natomiast trudno jest prowadzić, bo driady są zainteresowane czymś innym, niż rozmową.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 09 sierpnia 2018, 21:28

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]

Vagar łyknął sobie zdrowo, potem na widok zbliżającej się bogini, przetarł oczy i przełknął ślinę.

- Eee ten tego, Pani do mnie się tak uśmiecha?. Milutko, no w sumie mnie to nie dziwi, całkiem całkiem jestem i ze Sługami Ciemności walczyłem niedawno, jako i moi druhowie.

- W sumie faktycznie ubrania Nam niepotrzebne. Ustronne miejsce w sumie też niekoniecznie.

- Jestem w raju, alkohol, dużo mięsa i chętne kobiety, właśnie w tej kolejności.
Vagar oddaje się przyjemnościom cielesnym, nie zważając na nic.

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 10 sierpnia 2018, 19:08

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]

Wiedźma skryła swa twarz za gęstymi gałęziami pobliskiej krzewinki. To, co widziała przechodziło jej wyobrażenia, a napawało mieszanką zawstydzenia, ale i ciekawości. Czuła jak jej krew szybciej krąży w ciele a dobrze zarysowane policzki pokrywają się ciepłym rumieńcem młodości. Gdy piękna niewiasta o nieskazitelnej skórze objęła Rodana, a w przeciągu chwili pozbawiła go resztek odzienia, młódka odwróciła głowę spłoszona. Toć jej babuszka mówiła, aby z chłopcami ostrożnym a mądrym być. Te jednak panny rodzaju innego się zdały... lecz w końcu to duchy natury, o których prawiono opowieści. I słyszała bajania starszych i przestrogi babki swej o pięknych driadach, co w noc chłopca uwiodły, a nikt go we wsi więcej nie widział. Żadna z tych opowieści jednak, choćby najszczegółowszą była, nie oddawała tego, co widziała tutaj.

Skryta dalej za krzaczkiem głogu i starająca strząsnąć z siebie obchodzące ją owady, wiedźma usłyszała w końcu głos swego chowańca. Niewielki nietoperz zdał się wręcz upojony atmosferą leśnej ceremonii, a nie zwracał uwagi na potencjalne niebezpieczeństwa sytuacji, w której się znaleźli. I rytm zagościł w ciele czarownicy, a i cząstka serca skłaniała się ku słowom chowańca. Choćby na chwilkę pójść w tan z driadami cudnymi, a odpocząć od trosk dnia. Może i dla mnie znalazłoby się miejsce przy ogniu i dobrym napitku. - takeż przez chwilę nachodziły ją myśli. I czuła wtedy cały ciężar minionych dni, olbrzymiej odpowiedzialności, którą przyszło im dźwigać w miejsce nieznane. Ciało było równie zmęczone, a na zapach świeżej strawy wiedźma zaczynała odczuwać głód. Usłyszała jednak naraz słowa pociągającej do tańca pieśni. Może miną miesiące a nadal tu będziemy? Możeż jesteśmy jak na tamtej polanie w śnie magicznym, a cały świat zmienia się baz nas? A cóż to będzie jeśliż pod nieuwagę Rodana, mroczne duchy zdobędą kamień? I Nętka obserwowała bacznie sytuację, co pewien czas na powrót płonąc rumieńcem. Szybko rozplotła swe włosy, szukając wzrokiem miejsca i momentu, aby bez nadmiernego ściągania na siebie uwagi znaleźć się przy którymś ze swych przyjaciół i szeptem przypomnieć mu o prawdziwym celu ich wędrówki.
Wiedźma będzie chciała się w miarę bez zbędnego ściągania na siebie uwagi wmieszać w świętujących i znaleźć uboku któregoś z przyjaciół, póki co Amasisa, bo się wydaje najmniej zaprzątnięty driadami. Nie będzie się pchać do swych druhów, którzy z leśnymi pannami robią coś więcej, bo nie będzie w stanie ingerować. Nętka mimo to stara się cały czas postępować z szacunkiem do driad, mimo to wyciągnąć swoich przyjaciół z wiecznej hulanki.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 sierpnia 2018, 16:26

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień[/center]
Pieśniarz Astralu przestał racjonalnie myśleć, co wcale nie dziwiło w sytuacji, kiedy wyciągnięty w miękkiej trawie leżał z cielęcym wzrokiem wbitym w pełne gwiazd przestworza, a łaskoczące włosy driady muskały skórę jego ud i podbrzusza. Wychowany w surowych tradycjach swego gatunku, z rzadka mający okazję do ekscytowania się widokiem podpatrzonych w kąpieli kostnych tarczek niewiast Vilena, Kallan tylko przez krótką chwilę łajał sam siebie w myślach za prawdziwie ludzką lubieżność.

Mama, a babka by tego nie pochwaliły, oj nie!

Lecz długie chłodne palce oraz niebywale gorące usta driady jęły wyczyniać z przyrodzeniem guślarza rzeczy tak mu niezwykłe i niecodzienne, że jego rozdygotany od nadmiaru silnych wrażeń umysł dosłownie rozpadł się na nieprzeliczone fragmenty strzaskanych uczuć, wrażeń i emocji.

Wyginając w pałąk grzbiet i orząc palcami miękką ziemię, przewracający oczami czarownik ujrzał znienacka przemykającą gdzieś opodal znajomą postać, poruszającą się z niepewnością i oszołomieniem pomiędzy zajętymi sobą leśnymi stworzeniami.

Widok spłoszonej Nętki wyzwolił w uwolnionym zabiegami driady umyśle Kallana coś, do czego Vilena wcześniej nigdy by się nie przyznał, do majaczących czasami w jego snach obrazów cielesnego obcowania i niezrozumiałej dla konserwatywnych Vilena fascynacji kobietami należącymi do ludu Ziemi.

Lecz miast przyzywającego okrzyku z ust guślarza wydobyło się jedynie głuche stęknięcie rozkoszy, kiedy driada dosiadła go niczym rzeczna wydra płynącej nurtem kłody.
Takie tam perwersyjne scenki...

zmarly
Reactions:
Posty: 239
Rejestracja: 10 maja 2015, 20:56

Post autor: zmarly » 13 sierpnia 2018, 18:52

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]

Zwiadowca był głodny, to prawda. Fantastyczna istota na szczęście uspokoiła jego niepokój o spożywanie pożywienia. A jednak w tej rozmowie przypomniał sobie o jeszcze innym głodzie, który długo zagłuszał w sobie nie mogąc znaleźć ujścia...

W jednym momencie rzucił się na kotkopodobną istotę słysząc tylko coś na kształt delikatnego jęku rozkoszy wydobywający się z jej pyszczka, gdy ją posiadł. Cywilizowany czy nie, w tym momencie pierwotne instynkty wzięły w końcu górę nad młodzieńcem i oddał się uciechom bardzo intensywnie, zaś w kręgu poczęły się roznosić piękne i rozkoszne dźwięki kociej ars amandi, gdy ciała obojga ścierały się ze sobą w miłosnej walce, gdy Amasis gwałtownie i dziko, a przy tym donośnie szturmował łono swej towarzyszki.

Może nie mam tak wielkiego wachlarza możliwości jak pozostali, myślał do siebie przeżywając uniesienie za uniesieniem, Ale za to z pewnością jestem najgłośniejszy!
Amasis rzuca się na nową przyjaciółkę i uwierzcie mi, robi to tak głośno, że nie da się tego nie słyszeć. To, co dla niego jest pięknymi dźwiękami, dla pozostałych brzmi jak wyjątkowo głośno marcujący kocur. Po wszystkim będzie chciał się najeść rozmawiając z kotopodobnym stworem.
---

If history is to change, let it change! If the world is to be destroyed, so be it! If my fate is to be destroyed... I must simply laugh.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 14 sierpnia 2018, 14:11

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
Nętka przelazła przez wysokie paprocie i trawy wilgotne od rosy. Stanęła na polanie. Ledwo jednak postąpiła kilka kroków w kierunku tańczących, a tu nagle, kiejby za sprawą czarów, wyrósł przed nią Czart rogaty, półnagi, liśćmi a kwieciem majowym przepasan:

[center]Obrazek[/center]
- A cóż tu robisz, dziewko, sama w lesie? - zagaił - Toż pewnikiem musisz być zdrożona okrutnie. Chodź, poprowadzę Cię do ognia, mamy tu strawę i napój czarowny, mamy piękne pieśni i wesołe tańce. Wnet znużenie opuści twe ciało i duszę! Więcej u nas cudów niż na rozstajnych drogach ujrzeć byś mogła!

Roześmiał się i wyciągnął dłoń w stronę czarownicy, pragnąc najwyraźniej zrealizować swe zaproszenie.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 14 sierpnia 2018, 16:26

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]

Wiedziona chęcią pomocy druhom, a nada wszystkim przypomnieniu im o celu ich wyprawy, Nętka przeszła przez przysłaniające polanę paprocie. Z daleka już ujrzała Amasisa i mizdrzącą się doń kociopodobną istotę. Czasu miała wszak niewiele nim przyjaciel zostanie bezpowrotnie uwiedziony przez cudne oczęta i barwny ogon swojej towarzyszki. I gdy już miała udać się w jego kierunku, widok przysłoniła rosła postać o muskularnym, pokrytym koźlą szczeciną ciele. Nagłość sytuacji, jak i fakt, z którego szybko sobie zdała sprawę, zmusił ją do zrobienia kroku w tył. Policzki zapiekły wyraźnie, gdy zdała sobie sprawę ze skąpego okrycia leśnego ducha. Początkowo stworzona i zaskoczona propozycją czarta, nie potrafiła wydobyć z siebie najmniejszego głosu. Chwilowo nie wiedząc co zrobić w sytuacji, jęła nerwowo miętosić dłonią rąbek chusty.

Pomniawszy jednak nauki Jazny mądrej, ozwała się do stojącego przed nią czarta, starając się uspokoić i choć trochę ukryć swoje zmieszanie:

- Witaj... zowią mię Nętka i... i nie chciałam zakłócić waszego świętego obrządku. Ale czarowna muzyka sprowadziła do was mych druhów, co pod jej wpływem zapomnieli o wszystkim innym. Ach... wszak masz rację, a podróż zmęczyła nas, lecz jakoż jesteśmy z ciała, czas nas obowiązuje. I choć taniec wasz piękny i muzyka cudowna, a moje zmęczone ciało rwie się do tańca, nie możemy długo tu zostać. Pamięć o zmarłych krewnych wszak ważniejsza od najprzedniejszego trunku. Musim ich ostatnią wolę spełnić, jako przyrzekaliśmy. Pójdę więc ja z Tobą, lecz upoić się rzecz niepodobna. Wszako pamięć trza zachować, a druhom przypomnieć o celu podróży.
Nętka stara się podejść z szacunkiem do duchów natury i ich niczym nie obrazić. Mimo wszystko, będzie trzymać się z dala od alkoholu i próbować wykorzystać dogodny moment, aby porozmawiać z którymś z przyjaciół.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 14 sierpnia 2018, 17:05

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
- Ach, więc oparłaś się mocy naszej muzyki? - zapytał czart z uśmiechem - Nie każdy to potrafi! Ale nie smuć się, mam tu coś, co ci pomoże... - to mówiąc uniósł dłoń do ust i dmuchnął w nią, obsypując Nętkę czymś na kształt złocistego pyłu.

Czarownica chciała się cofnąć, lecz zaplatała się w spódnice i siadła ciężko wśród mchów. Niemal kichnęła wciągając błyszczący pyłek, lecz ucuczcie wiercenia w nosie zniknęło nagle, a ciało wypełniła dziwna błogość. Przez chwilę mrugała zdziwiona, przyglądając się czartowi przed sobą. A później uśmiechnęła się szeroko. W istocie, jakże mogła się martwić! Czekałą ją wspaniała zabawa u boku przystojnego, leśnego panicza. Powietrze było tak wonne i pełne mocy a muzyka tak piękna!

- Czy już ci lepiej? - zapytał troskliwie czart, pochylając się nad nią.

- A juści! - wykrzyknęła Utra wesoło. Nie wahając się dłużej wstała i podała dłoń rogatemu młodzieńcowi. Za czym podążyła w stronę ognia by przyłączyć się do zabawy.
Dla Nętki:
Test uniku: 97 - krytyczny pech. Wiedźma starała się odskoczyć, unikając czarodziejskiego pyłku, ale zaplątała się i klapnęła na ziemię.

Opieranie się zaklęciu: Test SW: Nie zdane. Od tego momentu wszystko się zmienia: problemy znikają, a największym pragnieniem Nętki jest przyłączyć się do zabawy na polanie. Przestajesz być świadoma jakiegokolwiek zagrożenia ze strony Driad. Czart też zaczyna wyglądać niezwykle pociągająco.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 14 sierpnia 2018, 21:28

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri
[/center]

Wiedźmie zakręciło się aż w głowie, gdy magiczny pyłek wszedł w nozdrza. Opadła ciężko na pobliskie paprocie i wtem... świat dookoła się jakby zmienił. Dotarło do niej, że przez cały czas skupiała się na znoju i trudzie egzystencji, niedogodnościach podróży przez puszczę. Nie dostrzegała piękna dookoła siebie, nie pozwalała sobie na chwilę radości, czy odpoczynku. Młodzieniec przed nią zaprosił ją przeto do zabawy! Radosnego świętowania pełni Oxanu z duchami Brodatej Puszczy! Coś zadrżało w sercu Nętki. Wiedźma z nowym entuzjazmem ujęła dłoń pięknego czarta i zostawiła za sobą troski poprzednich dni. Ileż mogło mnie ominąć! Móc poznać duchy puszczy! Wiedzieć jak świętują i bawić się z nimi! Iglit miałże chyba rację... przeto jestem jak kam oschła i chowam się jeno po krzunach, gdy inni doświadczają życia! - takoż myśląc przelotnie na temat swego niedawnego zachowania, ruszyła z duchem natury w kierunku radośnie płonącego ogniska.

- Chodźmy do tańca paniczu piękny! Chodźmy w tan, gdy noc iście niepowtarzalna!
Nętka po prostu ruszy z rogatym paniczem do tańca, skoro i tak nie jest świadoma.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 19 sierpnia 2018, 12:35

Brodata Puszcza, 06 Trawień

Uniesienia Kallana zdawały się nie mieć końca, jedno za drugim układające się w ciąg ekstatycznych doznań, z którymi nic w dotychczasowym życiu guślarza nie mogło się równać. Nad wszystkim dominowała szaleńcza muzyka, wibrująca swymi mesmerycznymi nutami w każdej cząstce ciała rozdygotanego od miłosnych wrażeń Vileny.

W górze zaś lśniły nieprzeliczone gwiazdy, siedliska astralnych patronników młodego czarownika, posyłające w dół swe migotliwe spojrzenia.

Zatracony w miłosnej ekstazie, Kallan puścił w niepamięć Nętkę, zatracając się bezpowrotnie w oszałamiającym zapachu włosów driady.
MG, trza kończyć tę orgię, zanim guślarz nie wyzionie ducha z przemęczenia! :o

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 20 sierpnia 2018, 16:33

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
Pozostała część nocy zlała się w świadomości młodych bohaterów w jeden strumień muzyki, tańca, upojenia i rozkoszy. Wirujące postacie i błyski ognia, słodkie krople nektaru i miękkie usta szepczące kolejne obietnice. A ponad wszystkim, wznosił się dźwięk bębna i uporczywe dzyń dzyń dzyń tamburynów - zdając się rozrastać, niczym jakaś bajeczna roślina, rozciągająca swe ramiona coraz dalej i dalej, przenikając przestrzeń i czas, jak gdyby nie miały one znaczenia. Jak gdyby zawsze i od zawsze była tylko ta jedna noc, trwająca od początku czasu - noc czarów, ekstaz i tajemnic.

A kiedy wschodzące słońce przebiło welon porannych mgieł, na polanie, obok dogasającego ogniska, spoczywało pięć nieruchomych ciał - czterech nagich humanoidów i jednego, zmierzwionego kota...
Spoiler!
Kallan śnił, że jest głazem. We śnie, nie miał świadomości bycia Kallanem, ani wspomnień, które zachowywał w świetle dnia. Miał jedynie świadomość własnej pradawności, ciężaru pewnego niczym nic innego na świecie i zielonej koronki mchu, pokrywającej powoli acz nieubłaganie jego grzbiet. jednak to mu nie przeszkadzało. Lubił mech. Spoczywał wsłuchując się w cichą pieśń ziemi, nie dbając o nic i nie oczekując niczego. Był kamieniem. Tylko to się liczyło.
Spoiler!
Rodan śnił, że jest drzewem. We śnie, nie miał świadomości bycia Rodanem, ani wspomnień, które zachowywał w świetle dnia. Pozostała mu jedynie świadomość przemijających cykli roku, do których dostosowywał się regulując przepływ soków pod korą. Czuł swój potężny pień i wysokie gałęzie, światło słońca spadające w objęcia jego liści sprawiało, iż rozpoznawał nadejście kolejnego dnia. Jego korzenie sięgały głęboko, zanurzone w cichej pieśni ziemi. Z zadowoleniem poddawał się pieszczocie wiatru, kołyszącej jego koroną. Nie musiał się spieszyć, nie musiał nic robić... Był tu przecież od zawsze...
Spoiler!
Vagar śnił, że jest głazem. We śnie, nie miał świadomości bycia Vagarem, ani wspomnień, które zachowywał w świetle dnia. Miał jedynie świadomość własnej pradawności, ciężaru pewnego niczym nic innego na świecie i zielonej koronki mchu, pokrywającej powoli acz nieubłaganie jego grzbiet. jednak to mu nie przeszkadzało. Lubił mech. Spoczywał wsłuchując się w cichą pieśń ziemi, nie dbając o nic i nie oczekując niczego. Był kamieniem. Tylko to się liczyło.
Spoiler!
Nętka i Amasis ocknęli się nagle, niemal jednocześnie, jak gdyby dusze ich odpowiedziały na znaj jakowyś tajemny, choć niewidzialny. Od pierwszej chwili wiedzieli już, że nie jest to zwykłe przebudzenie ze snu - polana na której stali skąpana była w dziwnym, zielonym blasku. Dalej, pomiędzy drzewami kłębiła się gęsta mgła, niemal przysłaniając niepokojące kształty chojorów, które w jej odmętach zdawały się jakieś inne, większe i mroczniejsze jakby. Ich gałęzie zbyt często przywodziły na myśl rozczpierzone palce, lub włosy bladej i smutnej kobiety, którą morze wyrzuciło na kamienisty brzeg. Wokoło panowała cisza. Dziwna cisza - nie śpiewał bowiem żaden ptak ni nie zabrzęczał owad. Wzrok kota i wiedźmy zatrzymał się u ich stóp, gdzie leżały ich ciała. Teraz byli już pewni, że nie znajdują się w Królestwie Materii. Nieco dalej widzieli nieruchome postacie swych towarzyszy. Ich dusz jednak nie mogli nigdzie wypatrzeć.
[center]Obrazek[/center]
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 21 sierpnia 2018, 22:27

[center]Brodata Puszcza, w nieistotnym dla głazu czasie[/center]
Wrosły w żyzną glebę głaz rozkoszował się poczuciem nadnaturalnego spokoju. Był kośćcem Matki Ziemi, jednym z bezliku podobnych okruchów, których istnienia był świadomy, ale za którymi wcale nie tęsknił. Porośnięty kożuchem zielonego mchu tkwił w absolutnym, idealnym bezruchu i ogromnie się tym cieszył. Nie przeszkadzał mu leciutki dotyk wiatru ani uderzenia rozpryskujących się na porowatym grzbiecie kropel deszczu. Był głazem i nie dbał o to, co działo się wokół niego.

Czasami przysiadywały na nim różne istoty. Głaz nie interesował się ich sprawami, nie poświęcał im najmniejszej uwagi. Nie należały do jego świata, były niecierpliwe, ruchliwe, ulotne. Nietrwałe.

Najdokładniej zapamiętał dotyk rybiej łuski. Nie wiedział, skąd brało się to wspomnienie. Skąd mógł wiedzieć o istnieniu czegoś takiego jak ryba? Być może w zamierzchłej przeszłości leżał pośrodku koryta rzeki albo na dnie jakiegoś jeziora? Przeszłość nie miała dla niego znaczenia, podobnie jak przyszłość. Liczyła się wyłącznie teraźniejszość.

Spoczywał w wieczystym spokoju, porośnięty kożuchem mchu, obojętny na wszystko prócz słyszanego tylko przez siebie śpiewu Matki Ziemi.
Żywię skrytą nadzieję, że tempo przygody nie dostosuje się teraz do poziomu intelektualnego głazu! :P

ODPOWIEDZ