[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
[center]
Podkład: [url=thttps://
www.youtube.com/watch?v=6JWvrqqC_I4&ind ... a0p5hnvNXM]Fires at Midnight[/url][/center]
Ledwo Vagar uczynił kilka kroków, a już jedna z niewiast podbiegła doń krokiem lekkim, niczym łania.
[center]

[/center]
- Witaj nam! - rzekła miękko, ujmując go za rękę. Jej oddech pachniał wiosennym kwieciem, a oczy lśniły zielenią, niczym dwa malachity na dnie strumienia.
Bez ociągania poprowadziła go do ognia, za czym wręczyła mu róg pełen spienionego trunku.
- Raduję się, że cię spotkałam, cny wojowniku - rzekła kokieteryjnie, obracając w palcach pasmo włosów o barwie poranka i stając na palcach, by mogła mówić Vagarowi wprost do ucha - Słyszałam bowiem, że ludzie z krwie i kości straszną, żelazną broń przy sobie noszą. Wszak wierzę, że poza nim masz i inny oręż - jej dłoń powędrowała miękko w dół spodni Strażnika, bez wahania odnajdując to o co jej chodziło - I żeś równie biegły we władaniu nią jak i we władaniu żelazem...
Dla Vagara: Trunek całkiem nieźle uderza do głowy, a towarzysząca ci Driada dość szybko pomoże ci się uwolnić z odzienia i przetestować sprawność twego oręża.
[center]***[/center]
- Nie trwóż się o to - zaśmiała się towarzyszka Kallana, w odpowiedzi na jego obawy - Jedz, pij i wesel się! To mięso pochodzi ze świętych łowów, o których tacy jak wy wiedzieć więcej nie mogą...
[center]

[/center]
- Ciii... - szepnęła, kładąc palec na ustach guślarza, który chciał zadać kolejne pytanie. - Nie mogę ci zdradzić tajemnic naszych. Jednak masz rację, wam, śmiertelnym, lepiej nie przelewać krwie w puszczy... Musielibyście się nas lękać tedy... - uśmiechnęła się zalotnie - Czy chciałbyś się mnie lękać?
Vilena poczuł dreszcz, gdy dłonie driady przebiegły pieszczotliwie się po jego nagim torsie. Zauważył, że jego koszula gdzieś zniknęła. Ale kto by dbał o nią teraz? Zielonowłose, srebrnookie stworzenie przysunęło się bliżej, a jej ruchy były zwinne i płynne, niczym falowanie wodnego węża:
- Och, źle by było lękać się mnie... - szeptała dalej - nie mogłabym Ci wtedy zrobić tego, co zaraz uczynię...
Klamra pasa szczęknęła pod palcami driady i Kallan zamknął oczy i jęknął cichutko, czując, jak jej palce sięgają coraz niżej...
Dla Kallana: Dość szybko stracisz resztę odzienia i zajmiesz się poznawaniem nowych rozkoszy (zakładam, że Kallan nie miał dotąd tego typu przygód. Społeczność Vilena jest dość tradycyjna i pilnuje młodzieży).
[center]***[/center]
Zbłąkany komar zabrzęczał koło ucha zmartwionej Nętki. Miała też wrażenie, że coś o wielu odnóżach chodzi pełźnie po jej karku. Ostrożnie, by nie zdradzić się, potrząsnęła głową. Sytuacja na polanie z chwili na chwilę robiła się coraz... hmmm... Poważniejsza... Sprawiając, że młoda czarownica czuła, jak pieką ją policzki. Chwilami miała ochotę odwrócić wzrok, ciekawość jednak nie pozwalała jej na to. Z tej odległości nie widziała co prawda szczegółów, ale rozbuchana wyobraźnia nie szczędziła jej, podsuwając usłużnie odpowiednie obrazy.
-
Ja jestem spokojny tra la la - zaśpiewał w jej głowie Chowaniec, kręcąc w locie kółka nad ogniskiem. Z tej odległości wiedźma widziała go tylko jako rozmazany cień, drobny strzępek nocy -
Spokojny i radosny, w sercu puszczańskiej wiosny, la la la! A ty siedzisz w krzakach po smutnicy kieby głaz mogilny! Nie gadaj głupot, ino chodź do tańca! Jeśli ktoś tu zeżreć kogoś może, to ino ciebie komary. Dobrze prawisz, że pomagać ci mam, przeto posłuchaj mnie i skończ marudzić!
[center]

[/center]
Wywinął jeszcze jeden piruet i zniknął Nętce z oczu. Śpiew driad stał się w tym czasie wyraźniejszy i czystszy. Pośród melodii dzwonków i dudnienia bębnów, młoda czarownica rozpoznała słowa:
[center]
Ach włącz się, włącz w dziki taniec driad,
Zawiruj w krąg, niczym gwiezdny kurz!
Zaklęty rytm duszę twoją już skradł,
Nie zechcesz odejść stąd już.
Tańcz z nami, tańcz, wirujmy w kręgu wraz
Spętani przez dawnych czarów moc.
Pij z wizji tych, które zsyła ci las,
Może minąć i wiek przez tą jedną noc![/center]
Dla Nętki: Jak widać chowaniec jest pod wpływem czaru. Twoje słowa nie są w stanie go do niczego przekonać. Pozycja twoich druhów przy ognisku powoli zmienia się z wertykalnej na horyzontalną.
[center]***[/center]
[center]

[/center]
- Och nie martw się - powiedziała miękko nowo poznana przyjaciółka Amasisa - Jesteśmy duchami tej puszczy... Tymi, co żyją w drzewach, pełzają wśród korzeni, obserwują spośród liści... - mówiąc to skubnęła pieszczotliwie kota w ucho, po czym przewróciła się na grzbiet. - Nie myślałeś chyba, że jesteście tutaj sami? - roześmiała się, machając puchatym ogonem, podobnym do wiewiórczego.
- A mięsem się nie troskaj. My możemy polować na co chcemy i jak chcemy. Czasami łowimy tych, którzy przekroczą prawa lasu. Wszakże wy tego nie uczyniliście, więc po cóż się martwić? Noc wiosenna jest krótka. Użyjmy jej należycie, nim Oxan straci swój blask! - przewróciła się z boku na bok, zalotnie wyginając ciało - Chyba, że daleka wędrówka sprawiła, że z sił całkiem opadłeś? - zapytała prowokacyjnie, mrużąc lśniące ślepia.
Stworzenie, które Ci towarzyszy nie ejst do końca kotem, choć jest do niego podobne na tyle, by trafić w twe gusta. Czasami zmienia mu się kolor oczu i futra, a także kształt ogona. W końcu przyjmie postać taką, jak na obrazku.
[center]***[/center]
Rodan nie mógł wyjść z podziwu nad biegłością i wiedzą, jaką jego towarzyszki okazywały w sztuce miłości. Żadna pospieszna obłapianka na tyłach czyjejś chałupy, czy przelotna przygoda z córką kupca na targowisku, gdzie podobne sprawy załatwiało się zwykle szybko, w magazynie lub pokoju karczmy - nie mogła nawet się z tym równać! Co więcej nie musiał martwić się, że ojciec, czy brat jego wybranki wypadnie skądś zaraz i trzeba będzie uchodzić w pośpiechu. Pociągnął ostatni łyk trunku i legł wśród mchów. Dłonie i usta na jego ciele pieściły go z niezrównaną delikatnością. Czuł zapach ziół, kwiatów i rozgrzanych słońcem traw. W nim zaś płonął ogień, dziki ogień młodości. Roześmiał się naraz, przewracając na plecy dosiadającą go dziewoję. Pochylił się teraz nad nią. W jej oczach tańczyła zieleń i szkarłatne odbłyski ognia. Driada zamruczała i rozłożyła szerzej nogi, przyjmując go głęboko w siebie. Poczuł dreszcz, wnikając do wnętrza jej sekretnego kwiatu. Paznokcie, ostre niczym ciernie dzikiej róży, wbiły się w mięśnie na jego plecach.
- Podobno dobrze gram na flecie - szepnęła mu jeszcze, gryząc go delikatnie w ucho - Chcesz, bym ci pokazała, zanim noc dobiegnie końca? Trzeba mieć bardzo... mrrr... sprawne usta...
[center]

[/center]
Dla Rodana: Prowadzącemu postać graczowi pozostawiam wyobrażenie sobie dalszego przebiegu akcji. W każdym razie bard dobrze się bawi.
Dla wszystkich: Z uwagi na konwencję pozwolę sobie tylko na wstępne opisy, jednak wierzę, że wszyscy posiadacie odpowiednią wyobraźnię. Jako MG nie mam też problemów z opisami scen erotycznych, gdyby ktoś miał ochotę. Proszę tylko by utrzymać konwencję i nie zmieniać tego w tanie porno. Jakby nie było akcja rozwija się szybko. Wszyscy, którzy biorą w niej udział mogą także założyć już, że są dość mocno pijani. Dłuższe dialogi natomiast trudno jest prowadzić, bo driady są zainteresowane czymś innym, niż rozmową.