PBF - Modre Dziedzictwo

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 20 października 2018, 18:39

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]

Gdy poszli za babcią dróżką przesłoniętą przez paprocie, ich oczom ukazała się rozległa polana. Wiedźma wstrzymała oddech, kiedy ujrzała chałupę niecodziennego wyglądu, a niemal jak ze snutych nocną porą opowieści. Pokryte grubą strzechą domostwo wznosiło się bowiem na kurzych stopach. Jak spoczęli na pniach opodal paleniska, a babcinka zajęła się pichceniem potrawy z leśnych grzybów, Nętka wbiła wzrok w tajemniczą chatę. Pierwszy raz widziała coś takiego, a fakt kurzych nóg zdawał się czymś aż nazbyt nierealnym dla materialnego świata. Młódka zmrużyła więc oczy, skupiając swoją uwagę na domenie świata duchowego.

Zwróciła też uwagę na postać babci, której nagłe pojawienie się w głębi Brodatej Puszczy do teraz zdawało się czymś niezwykłym, a tym bardziej nieprzypadkowym. I wiedźma przyglądała się zgarbionej postaci staruszki, gdy dotarły do niej słowa Kallana. Wyjaśniałoby to nagłe pojawienie się starej czarownicy dokładnie na polanie, na którejż tak niedawno odbywało się święto duchów Brodatej Puszczy. I Nętka, choć zlękła się na wspomnienie o pożeraniu ciał tych, którzy obrazili ducha, pomyślała, że w pewien sposób poszczęściło im się wielce, gdyż tak potężna istota mogła wskazać im drogę w stronę gór, a także udzielić kilku przydatnych wskazówek. Wiedźma wiedziała jednak, że wymaga to od nich szczególnej ogłady, a może i udzielenia jakiejś przysługi - jeśli cosik w ogóle jesteśmy w mocy zrobić dla tak silnego ducha - pomyślała, uważając, aby żadnym swym zachowaniem nie uchybić prastarej wiedźmie odpowiedniej czci.

- Skoroż babuszka jest opiekunem tej puszczy, toć może wiedzieć o naszej podróży a i chcieć z nami porozmawiać. - powiedziała do towarzyszy, którzy ostali się, siedząc na pokrytych mchem pniakach. - Jeśliś okażemy jej szacunek, moglibyśmy wiele się dowiedzieć, a o pomoc prosić.

Słysząc więc rozmowę Kallana oraz Vagara z potężną, a starą wiedźmą, młoda czarownica również skierowała swe kroki w stronę paleniska. Mimo, iż babcinka okazała im swe wsparcie i na strawę zaprosiła, Nętka cały czas odczuwała obawę, aby nieopatrznym działaniem czy słowem nie urazić tak mądrej istoty. Podchodząc więc bliżej, odezwała się ostrożnie:

- Babciu, takeż jak rzekli druhowie moi... pościg za nami trwa. W kierunku gór nam trza się udać, toć i drogi szukaliśmy. Z wrogemi walczyliśmy już, a kolejne przeszkody na drodze się pojawią. Czy i wiadomym tobie, kędy mamy do gór iść? Czy li za radę twą i gościnę, można ci w czym pomóc? Młodzi jesteśmy i z ziemi rodzimej przemocą wyrwani, jednak aby ślubów dopełnić względem przodków, stawimy czoła wyzwaniom.

Wiedźma używa zdolności Widzenie Duchów i spogląda na babcię oraz jej chałupę, czy widzi coś ciekawego?
Co Nętce jest wiadome o chatach na kurzych stopach, a także o istotach, o których mówi Vilena, a do których należy babcia?

W podejściu do babuszki i w rozmowie z nią, Nętka jest ostrożna i stara się okazać jej należyty szacunek.
Ostatnio zmieniony 20 października 2018, 18:45 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 23 października 2018, 18:02

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
Kobiecina podniosła głowę znad parującego garnca i spojrzała na Kallana:

- Nie miel tyla językiem, ino krój ten grzyb - poleciła, podając mu kozik i resztkę grzybów w kobiałce. - A chyżo! Ja zaś cebuli dodam nynie.

- A ty, synku - odezwała się po chwili do Vagara - dorzuć nieco drewna pod kocioł, to się i polewka szybciej zagotuje.

Weszła na moment do chałupki, ale nim ktokolwiek zdołał cosik powiedzieć, wyłoniła się ponownie, niosąc cebulowy wieniec. Za czym objęła spojrzeniem całą, stojącą przy niej trójkę:

- Nie macie się co obawiać, że tu was ktoś ucapi. Jesteśta całkiem bezpieczne. Ta polana otoczona jest potrójnym kręgiem czarów, nikaj nie przekroczy ich bez mojej zgody. Ci, co was ścigają także przy dziennym świetle nie podróżują, jeno kryją się pewnikiem gdzieś po chaszczach. Takoż nie kłopoczcie się tera. Ja zaś tam pomocy nijakiej nie potrzebuje, niech cię wszak dziewko los wynagrodzi, za twe dobre serce - zwróciła się do Nętki. - Ot, skromnie se tu żyję. Jeno dawnom gości nie miała. - uśmiechnęła się ciepło, jakby myśl o odwiedzinach wielce jej była miła.

- Odpocznijcie, pojedzcie co, a rano wam najkrótszą drogę z puszczy wskażę - dodała po chwili serdecznie, wracając do warzenia zupy.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 24 października 2018, 19:16

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
Bard w milczeniu przyglądał się otoczeniu przed chatą. Czekając na jedzenie przysłuchiwał się słowom, jakie wypowiadali jego towarzysze, zagłuszającym burczenie zgłodniałego żołądka. Wypowiedź Kallana utwierdziła go w tym, co sam już wiedział. Guślarz miał rację co do tego kim jest gospodyni, która zaprosiła ich na posiłek. Otucha wszakże wstąpiła w niego, a mięśnie rozluźniły się w chwili, gdy babcia zaproponowała nocleg. Spojrzał przelotnie na pozostałych i zauważył, że tak jak on, również są zmęczeni. Jedynie Vagar wydawał się najlepiej trzymać na nogach. Wizja odpoczynku z świadomością, że nie obudzą ich kolejne potworności czyhające w ciemnościach puszczy, to było więcej niż oczekiwał od dawna Rodanowi. Nie pragnął stracić tej możliwości, czym rychlej więc zmusił się do tego, by mimo zmęczenia wykrzesać z siebie nieco elokwencji:

- Jako młody bard nie mogę odmówić takiej gościny. Jesteśmy zmęczeni przygodami ostatnich dni i wierzę, że przyjdzie nam wyspać się i odetchnąć z ulgą - Rodan zrobił krótką pauzę, jakby się nad czymś zastanawiał.

- Za dobrą polewkę na lutni babciu zagram, co by ucho na nowe dźwięki się otworzyło. A moi towarzysze zdenerwowani i zaiste zmęczeni, przeto przyszło nam jeszcze kilka dni temu dziadków opłakiwać. Spoczynek darem za szacunek ja-kiśmy mieli dla przyrody tutaj - Rodan spojrzał wymownie na Amasisa, który chciał niedawno polować na ślimaka, aby kot zdał sobie sprawę, iż jego błąd mógłby kosztować ich wszystkich życie. Wszak jeśli skrzywdziliby jakieś stworzenie w puszczy, pewnikiem teraz sami gotowaliby się w garncu, zamiast polewki z grzybów...

Świadom stawki, o którą toczy się gra bard stawał na uszach, aby drużyna nie walnęła jakiegoś głupstwa. Kopnął Kallana w kostkę o dodał:

- Krój ten grzyb, bom głodny. Zaraz zagram coś wesołego... Ale chciałem coś jeszcze dodać... Otóż jesteśmy powiernikami Gwiazdy Olfenu - Rodan wyjął błękitny kamień z plecaka i położył go na pniu.

- Mam nadzieję, że moim przodkowie nie uczynili krzywdy Brodatej Puszczy. Jako że jestem jedynym potomkiem Callvarana z ludu Callas, nadwornego kronikarza Olfenu chciałem podziękować za wsparcie jakiego potrzebujemy. Zło które nas ściga chce splugawić moją linię krwi i ten kamień. Jam skromny, nic nie mam ale chcieliśmy prosić o pomoc. Te plugawce za nami idą... Czy babcia mogłaby uprzykrzyć im czarami życie za dnia, tak jak oni nam zaszkodzili w nocy?

To powiedziawszy Rodan od razu złapał za lutnię i zaczął śpiewać najlepiej jak potrafił. Pierwsze dźwięki strun wypełniły polanę odrywając wszystkich od naturalnych głosów dziczy.
Rodan gra coś co zna i jest związane z naturą. O życiu jakie mieszka w lesie i dzieli się swoimi owocami z innymi pozwalając im przetrwać w każdej porze roku. Poproszę o test jak dobrze mi idzie. Liczę, że babcia ucieszy się z mojej muzyki.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 26 października 2018, 14:01

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień[/center]
Targany niekończącymi się spazmami lęku Kallan omal nie zemdlał, gdy Rodan bez wahania wyjawił demonicy ukrywany przezeń skarb. Pieśniarz Astralu podejrzewał co prawda, że straszliwa Baba doskonale zdawała sobie sprawę z bliskiej obecności Gwiazdy Olfenu, ale otwartość Rodana prawdziwie go zatrwożyła. Vilena prócz lęku żywił bowiem odrobinę nadziei, że demonica okazała wygnańcom z Kamu łaskę biorąc ich za znacznie potężniejszych niźli byli - wszak od wielu dni przedzierali się przez jej leśną domenę, ucztowali jak równy z równym z driadami, niweczyli też wszystkie wysiłki ścigających ich prześladowców. Demon pokroju Baby na pewno śledził ich poczynania z bezpiecznej odległości, zachodząc w głowę nad pochodzeniem oczywistych mocy intruzów.

To wydawało się tłumaczyć w opinii Kallana niezwykłą łaskawość Baby - w przeciwnym razie wszyscy zbiegowie powinni już byli pływać w saganie - a przynajmniej ich wątroby: wszak tak potężnemu demonowi nie mógł ujść uwadze fakt, że lekkomyślny i łapczywy Amasis pożarł w obrębie puszczy żabę!

A teraz Rodan wszystko popsuł wykładając łuski na kamień i zdradzając właścicielce kurzołapego domu prawdziwe źródło potęgi wędrowców! Gdyby spojrzenie mogło wyrządzać krzywdę, czarne jak smoła oczy guślarza utopiłyby barda razem z kotem w saganie demonicy.

Lecz wylanej wody nie sposób już było odzyskać. Spięty jak nigdy dotąd i wręcz dygoczący ze zdenerwowania, Pieśniarz Astralu puszczał koło uszu piosenkę Rodana przyglądając się pozornie zajętej wyłącznie strawą demonicy.
Tradycyjnie mam złe przeczucia - liczę, że MG mile mnie zaskoczy! :P

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 26 października 2018, 18:49

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień[/center]

Vagar przełknął ślinę na dźwięk słów staruszki. Rozmyślał.

Miał złe przeczucia, jego własna matka straszyła go że w lesie mieszkają takie właśnie babuleńki i porywają niegrzeczne dzieci.
A o ile sobie przypominał on cały czas był urwisem, ale nic go nie porwało. Może los upomniał się o swoje. I teraz babuleńka pożre dorosłego już Vagara?...!!!?...

Zbliżył się do paleniska i zaczął dorzucać drew. Oby babcia nie zechciała ich zjeść. To był główny problem.

A druhowie łatwowiernie odkrywali przed Nią wszystkie ich sekrety.

Wojownik nieco nerwowo rozglądał się po pomieszczeniu wypatrując resztek ludzkich albo elfich. Może nie tylko driady lubowały się w takim mięsiwie......

W stronę babci uśmiechał się jednak - starając się wyglądać na szczęśliwego i łatwowiernego.
Ostatnio zmieniony 27 października 2018, 10:26 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 27 października 2018, 20:19

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]

Nętka uczuła ulgę, gdy okazało się, iż babuszka w istocie pragnęła udzielić im odpoczynku. I ubodło młodą wiedźmę, że może strażniczka Brodatej Puszczy dostrzegła niepewność w ich oczach. Kiedy jednak Rodan wydobył cudowny kamień, którego rzekli strzec, czarownica na chwilę wstrzymała oddech. Chociaż bowiem duch lasu przyjął ich w swą gościnę, a postać podobną babci Jaznie przybrał, był istotą o wiele potężniejszą niż jakakolwiek z driad, z którymi tak niedawno poszli w tany. Mimo nauk mądrej członkini starszyzny Modrego Kamu, Nętka nie miała przenigdy po czynienia z czymś tak potężnym, a jeszcze nie poznanym. Miała ino nadzieję, że skoro do tej pory byli bezpieczni, również cudny klejnot pozostanie pod ich pieczą. Mimo ukłuć niepewności pomogła jednak rychło w szykowaniu zupy z nazbieranych grzybów.
Ta chatka na kurzej stopie wygląda bardzo materialnie? Patrzyłam na nią z Widzeniem Duchów - czy coś się zmienia wokół niej, widzę coś ciekawego?

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 28 października 2018, 14:15

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
- Ładny masz kamyczek, chłopcze - rzekła babcia, nie przerywając mieszania zupy. - Bacz jeno, by ci do polewki nie wpadł i takoż uważaj, by co go jakaś sroka nie porwała. Wielu zali chciałoby mieć takowe świecidełko, nawet jeśli mieć go po prawdzie nie powinni.

Uśmiechnęła się, a Rodan przez chwilę miał wrażenie, iż pod wpływem światła, padającego z kamienia jej oczy zalśniły szmaragdowym blaskiem - jak gdyby od wewnątrz rozświetlała je jakaś dziwna, nieznana mu moc. Po chwili jednak to dziwaczne wrażenie zniknęło i leśna starowinka wyglądała równie zwyczajnie, jak poprzednio. Nie rzekła zresztą nic więcej i zdawało się, że całkiem straciła zainteresowanie klejnotem, co po prawdzie wprowadziło młodych w lekką konsternację. Nie wyobrażali sobie bowiem, iżby ktoś z taką łatwością mógł przejść nad Gwiazdą Olfenu do porządku dziennego!

Niemniej tak było. Babcię najwyraźniej bardziej interesowało, czy będą mieć pełne brzuchy. Nagotowawszy bowiem zupy, kazała im siadać przy pniu, na którym postawiła pięć drewnianych misek. Za czym wspólnie z Nętką rozlała do nich smakowicie parującą polewkę. Skądś wydobyła tez nieco placków owsianych i słój miodu. Przeto przez kilkanaście kolejnych minut słychać było jeno szczęk łyżek i siorbanie zupy, tudzież odgłosy przeżuwania - wszyćcy bowiem woleli przeznaczać gęby do lepszych, niż gadanie celów. Dopiero gdy pojedli sobie należycie, Rodan sięgnął po lutnię, by zgodnie z obietnicą umilić im czas pieśnią. Trącił delikatnie struny, pozwalając, by pierwsze dźwięki obiegły polanę i zadrżały wśród liści. Za czym zaśpiewał, głosem czystym i pełnym wezbranej młodości:

[center]Wynijdź, lesie, z swej głębi! Wynijdź z legowiska
Zaczajonych rozkwitów, zieloną drzemotą
Wpartych w ziemię, po ciemku zapatrzoną w znój!

Wynijdź nagle z nor wszystkich, z jarów bez nazwiska,
Z kniej zapadłych w moczary z trzcin wrosłych tęsknotą
W wód zwierciadła, by zdwoić sen nad wodą swój!

Wynijdź z woniejącego na wiatr pogmatwania
Macierzanek z pokrzywą, zaszytą w cień rowu,
Gdzie pełno czarnoziemnych, zwilgotniałych cisz!

I z gniazd ptasich, skąd radość słońcu się odsłania,
Beznamysłem świegotu, dająca moc słowu,
Zbiegłemu z ust niczyich w zmierzch zielonych nisz!

Wynijdź! Wałem zieleni spadnij na mą duszę,
Przynagloną do śmierci spełnieniem zachwytu,
Wyszłego na spotkanie tobie w dal i w czas!

Zjaw się szumny i wielki w słońca zawierusze,
Pełen jeszcze na oczach zgrozy i błękitu,
Z sercem, w piersi ciążącym, jak rozgrzany głaz!

Uchyl nagle przede mną zielonej przyłbicy,
Ukaż twarzy nieznanej boskość i zaklętość,
Co wiecznie spoza krzewów niepokoją mnie!

Niech odbiję się cały w twej sępiej źrenicy,
Niech zobaczę tych odbić czar i niepojętość,
Niech się dowiem, czym byłem dla ciebie w twym śnie?* [/center]

[center]Obrazek[/center]
Ostatnie pytanie zawisło, wśród końcowych akordów, by po chwili przebrzmieć wraz z wiosennym wiatrem. Jeszcze przez moment zebrani siedzieli w ciszy, wspominając słowa pieśni, które odbijały się echem wewnątrz ich serc. Nawet Kallan i Vagar zdawali się nieco bardziej rozluźnieni, jakby opuściła ich część czarnych myśli. Zaraz jednak przypomnieli sobie o niebezpieczeństwie, a oczy ich pobiegły w kierunku leśnej baby. Czy i jej się podobało granie Rodana? Czy też rozzłościło ino leśnego ducha, który zechce ich tera pożreć, pewnikiem gotując wcześniej w swym ogromnym kotle?

Wszelako staruszka siedziała spokojnie, z przymkniętymi oczyma. A jej pogodny uśmiech pozwalał mniemać, iż nie kryje chwilowo żadnych krwiożerczych zamiarów. Kallan więc westchnął jedynie z ulgą, Vagar zaś opuścił dłoń, która odruchowo zbliżyła się do głowni miecza, udając, że chciał ino strzepnąć okruchy ze spodni. Jeno Amasis nic nie zauważył, wielce zajęty przemyśliwaniem, jak by się dostać do wnętrza kotła, by wychłeptać resztkę smakowitej zupy.

- Zacna śpiewka - odezwała się w końcu babcia, chwaląc barda. - Ot, dawnom ja nie słyszała takowej dźwięcznej nuty... A piękniejsze od ptaszkowego to śpiewanie, a granie takoż zręczne, do driadowego podobne, a zali inne... - zamyśliła się na chwilę, po czym rzekła.

- My tu w boru nie walczymy ni ze Światłem, ni z Mrokiem. Zieloność starsza jest bowiem, niźli ludzkie i elfie bogi. Przeto puszcza dla wielu istot jest ostoją i wszyćkich w pokoju przyjmuje, którzy jej praw przestrzegają i życie szanują... Tedy możecie znaleźć w niej i pikne, radosne duchy, a takoż i upiory, krwi niesyte. Tak to już jest i wżdy zawsze tak było. Nie mieszamy się do wielkich bitew między Światłem i Ciemnością. I nie chcemy, by obce siły mieszały się w nasze sprawy... Jeno tak myślę sobie tera, że może i nie zaszkodzi, jak wam nieco pomożemy tą razą? Wszak ci, co za wami idą, lękają się oni gniewu lasu, lecz przecie i sama ich obecność osłabia Sieć Życia... A to wielu driadom gwałt czyni... Przeto szepnę ja słówko jasnym duchom, które pieczę nad lasem za dnia sprawują, iżby czyniły drogę waszych wrogów ciężką, a odpoczynek trudnym. I takoż szepnę upiorom, co w cieniach boru się kryją, iżby od was odstąpiły. Tyla uczynić mogę. O więcej nie proście, bowiem wasza walka nie jest moją.

Wstała ciężko, jakby brzemię wieku ciążyło jej bardziej, niż zazwyczaj, po czym z westchnieniem i poczęła zbierać miski ze stołu. Widząc to Nętka zerwała się, by jej nieco dopomóc.

- A dziękuję, dziecko - uśmiechnęła się do niej starowinka, pozostałym zaś poleciła:

- Możeta tu odpocząć do rana, będziecie tu bezpieczne. Jeno polany nie opuszczajcie. Nie wszyćko bowiem jest tu takim, jakim się jawi...
Spoiler!
Widzenie Duchów: Chata na kurzej stopce istnieje zarówno w świecie rzeczywistym jak i w Astralu, co jest bardzo dziwne. Dookoła polany zauważasz więcej duchów niż zwykle. Są to głównie duchy natury. Między drzewami pełza mgła. Masz wrażenie, że teren wokoło jest podziurawiony przejściami w Astral niczym ser.

Jeśli będziesz pomagać babci w sprzątaniu etc. to uda Ci się od niej nauczyć jednej nowej Zdolnośći Magicznej z dowolnego drzewka (oczywiście będziesz ją mogła wykupić pod koniec rozdziału).
Rodan: Test Artyzmu: zdane z trzema przebiciami. Piosenka wyszła Ci naprawdę bardzo przyzwoicie, możesz być z siebie w pełni zadowolony. Nie popełniłeś żadnego technicznego błędu i udało CI się oddać nastrój utworu. Całość zrobi całkiem pozytywne wrażenie na słuchaczach. Udana pieśń pozwoli takżę przekonać Babę Jagę do tego, by wam pomogła (wymagało to minimum trzech przebić).

Wszyscy: Nie wiem skąd niektórzy wzięli pomysł, że znajdują się w chacie - ja cały czas mówię, że wszystko dzieje się przed chatą, na polanie!

Jeśli chcecie coś jeszcze robić tego dnia, zawrzyjcie deklarację w postach. Jeśli nie, to dajcie znać i przeskoczymy od razu dalej.
* Fragment wiersza Zielona Godzina, autorstwa Bolesława Leśmiana.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 października 2018, 19:53

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień[/center]
Jak wielka nie byłaby podejrzliwość Kallana, w pewnej chwili musiała w końcu ustąpić przed poczuciem sytości, spokoju i bezpieczeństwa. Wylizawszy do czysta swoją miskę, Pieśniarz Astralu skwitował propozycję demonicy pełnym wdzięczności skinieniem głowy. Jego pojaśniałe oczy wędrowały po pełnej ukrytych, ale wyczuwalnych dziwów polanie i po niezwykłej chacie Baby. Vilena każdą cząstką swego ciała wyczuwał inność miejsca, w którym się znajdował - pozornie tylko polana była polaną, w rzeczywistości jednak stanowiła osobny niezwykły świat, którego istnienia czarownik domyśliłby się nawet bez ostrzeżenia Baby.

- Myśmy prostaki z wioski, tedy brak nam słów, coby wyrazić swą wdzięczność - powiedział spoglądając na demonicę - Znaczy się, Rodan nie prostak, śpiewać potrafi, taki się już urodził. Jeśli zaprawdę nie będziemy zawadzać, z wielką radością spędzimy tutaj noc. Nie wejdziemy w szkodę ani nie uchybimy regułom gościnności.
Kallan zamierza porządnie, naprawdę porządnie wypocząć, ALE jeśli trafi się okazja, może pod wieczór, chciałby chwilę porozmawiać z demonicą, ma kilka ogromnie frapujących go dylematów i rozterek. Najpierw jednak drzemka w promieniach słońca, na rozkosznie miękkiej trawie.

Mistrz wspominał też o możności wyniesienia trwałych nauk ze spotkania z driadami, za pedeki. Mógłbym prosić o podpowiedź, czy Kallan ma jakieś wolne PD?

Od MG: Aktualnie ma 6, więc może się nauczyć dwóch czarów np (jeden czar 1 poziomu to 3 PD).
Ostatnio zmieniony 05 listopada 2018, 11:07 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 30 października 2018, 00:28

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]

Po rozstawieniu misek i podaniu niemal wrzącej jeszcze zupy, Nętka zaczęła rozglądać się po otoczeniu. Cała polanka zdala jej się miejscem niemal zawieszonym między światem duchów a istot zaklętych w ciele. Tu i ówdzie widziała duchy natury przemykające chyżo między drzewami, coby przejść którąś z łączących oba plany istnienia bram. Najdziwniejszy okazał się jednak babciny domek. Młoda wiedźma omal nie gwizdnęła ze zdziwienia, w porę przypominając sobie o ustach pełnych ciepłego bulionu. Chatka bowiem zdała się przynależeć do obydwóch światów, tak samo materialna jak i w rzeczywistości ducha. Podkreślało to tylko niesamowitą moc strażniczki puszczy, która ku uldze siedzącej na pniakach młódzi Modrego Kamu, ze spokojem wsłuchiwała się w pieśń Rodana.

Babcia zdawała się jednak nie przejawiać większego zainteresowania błękitnym kamieniem, zupełnie jakby nie był czymś tak niezwykłym i niesamowitym. Młódka tłumaczyła sobie to być może przez sędziwy wiek wiedźmy, któraż w końcu mogła być równie leciwa co cała Brodata Puszcza. Wpatrzyła się na chwilę w twarz starowinki, starając się przy tym zachować dlań należne poszanowanie. Ileż ona mogła wiedzieć? Ile widzieć? Ile istnień przeszło przez ten las i żyło tu, gdy sprawowała swą pieczę? Gdy ostatnie nuty pieśni wybrzmiały, babcinka sama uchyliła przed wędrowcami rąbka tajemnicy, a zaraz rzekła pomóc im słowem odpowiednim w dalszej drodze.

- Bardzo dziękuję wam Babciu za pomoc. Gdyby nie wasza gościna, to pewnikiem byśmy byli zbyt wycieńczeni, aby siłom ciemności sprostać. Zali znane wam było od początku z czym do boru przychodzimy? Wybacz babcinko, jeślić moje pytania mogą być nieodpowiednie, lecz młoda jestem, a babuszka moja w naszej wiosce swe życie oddała. Nie znam więc wszystek prawideł puszczy. Gotowam wam jednak pomóc choć dzisiejszego dnia.
Nętka stara się pomagać babci i podchodzić do niej z należytym szacunkiem. Jest bardzo radosna w związku z uzyskaną od niej pomocą w wyprawie i nie odczuwa już względem niej obaw.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 02 listopada 2018, 09:23

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]


Vagar nadal dumał i walczył ze sobą był diabelnie głodny, zapach był smakowity. Nadal się obawiał, ze zupa jest zatruta.

Ale z drugiej strony Inni już jedli.

Babuszka Gwiazdę Olfenu zignorowała jakoby to zwykły kamuszek był a nie klejnot o wielkiej Mocy, chyba, że jeno udaje brak zainteresowania?!

Wreszcie wojownik się poddał odgłosy mlaskania, siorbania i tłumionego zachwytu jedzących już zupę przełamały jego wolę. Raz kozie śmierć, też zjem. Najwyżej się mną Babuszka udławi, jak jednak Nas potem pożre.

Vagar nałożył sobie zupy i rzekł:

- Pyszności dawnom takiej nie jadł, chyba ostatnio w domu, jak Matula gotowała, ale Jej zupy to już nie zjem.

Po czym zaczął pochłaniać zupę, walcząc z ogarniającą go tęsknotą za Bliskimi.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 listopada 2018, 14:14

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień[/center]
Troski i lęki przeprawy przez knieję odeszły w jednej chwili, chociaż wyciągnięty w miękkiej trawie Kallan wiedział, że to tylko przelotna ulga i że zmartwienia niebawem powrócą. Najedzony Vilena zdołał się na jakiś czas zdrzemnąć, ale jeszcze przed nadejściem zmierzchu rozbudził się na dobre, nie tyle niespokojny, co pełen rosnącej ciekawości. Łaska Karadosa sprawiła, że trafił w miejsce, o którym wielu czarowników słyszało, ale mało kto widział własnymi oczami.

Spać i wałkonić się bez celu w takim miejscu było takim mitrężeniem bezcennych sposobności do pogłębienia wiedzy, że świadomość uciekającego czasu nie pozwalała Kallanowi dalej drzemać. Przeciągnąwszy się z trzaskiem kości i kostnych płytek, Pieśniarz Astralu jął wodzić spojrzeniem po cudacznej chacie leśnego demona, żądny poznania skrywanych tam tajemnic, ale pewien zarazem srogich konsekwencji za zbytnią ciekawość.

Zbierając się na odwagę, przełknął w końcu ślinę i ruszył na poszukiwania rzekomej babuli.
Guślarz będzie chciał zagaić babulę o czerwone grzybki z czarciego kręgu. Najpierw upewni się, że miał rację co do ich nadnaturalnych właściwości, a potem poprosi, czy Jaga by mu kilku nie odstąpiła w swej łaskawości. Następnie zapyta o coś, co go ogromnie dręczy, mianowicie o srogie prawa przelewania krwi w Brodatej Puszczy. Będzie chciał wiedzieć, czy żadne zwierzęta się w jej gęstwie nie zabijają, czy też jednak drapieżniki polują na roślinożerców, a jeśli tak, to kto w oczach demona uchodzi za drapieżnika, a kto już nie. Takie dylematy natury najpierw etycznej, a w drugim rzędzie również praktycznej.

Od MG: Napisz mi pytania na PW, jako wypowiedzi, to zbuduję z tego dialog, ok?
Ostatnio zmieniony 09 listopada 2018, 12:40 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 10 listopada 2018, 12:18

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]
[center]Podkład: The spirits of the plants[/center]
Dzień zbiegł Nętce jak z bicza strzelił. Wdzięczna za gościnę, starała się pomóc leśnej babie w codziennych obowiązkach: umyła miski po posiłku i wyszorowała pniak, zamiotła zwiędłe liście, oskrobała kocioł z sadzy... Wszystkie te zwykłe, codzienne czynności napełniały ją jakaś otuchą, będąc jak gdyby znakiem dawnych, spokojnych czasów. Wraz z nimi wracały wspomnienia: promienie słońca przenikające przez okiennice w izbie, uśmiech babci podającej jej kromkę chleba z miodem, wesoły rejwach wsi... Wszystkie one stanowiły latarnie ciepłego światła, rozrzucone w morzu chaosu, jaki od niedawna ogarniał jej życie. Teraz dziewczyna odnajdywała je kolejno, wraz z nimi zaś do jej duszy powracał spokój... Robota paliła się jej więc w rękach i Nętka nie czuła przy niej ni odrobiny znużenia. Gdy więc z wieczora starowinka udała się po wodę do strumienia, dziewka towarzyszyła jej, dźwigając dwa pokaźne wiadra.
Spoiler!
Gdy odejdziecie na bok Baba Jaga nauczy Cię wybranej zdolności magicznej. Ale jeśli mi na PW nie podasz, jakiej chcesz się nauczyć, to uznam, że wszystko później zapomnisz. Zdolność oczywiście zacznie działać, gdy ją wykupisz za PD na końcu rozdziału.
Pozwostali korzystali z drogocennej chwili spokoju, najlepiej jak umieli. Amasis spoczywał wyciągnięty w plamie światła, poruszając jedynie wąsami przez sen. I po prawdzie, nawet najmędrszy łeb, nie odgadłby zgoła, czy duch kota krąży wśród dziwnych i pięknych krain astralnych, czy też felidae po prostu śpi. Vagar okrążył chatkę na kurzej stopce i przyjrzał jej się dokładnie, jak i wszystkiemu wokoło. Pasąca się obok koza odpowiedziała mu mętnym, żółtawym spojrzeniem. Mimo swej podejrzliwości wojownik musiał przyznać, że nie dostrzega żadnego niebezpieczeństwa. Kierowany zmysłem taktycznym postanowił więc wziąć przykład z Amasisa. Rad był nawet, iż zdarza się okazja, by odpocząć, po dniach pełnych przygód i zarwanych nocach. Młody Strażnik wiedział bowiem, iż długo nie będą mogli liczyć na kolejny uśmiech losu. Dlatego starał się wykorzystać czas najlepiej jak mógł i ułożywszy się na trawie, to posypiał, to obserwował niebo. Obok niego rozłożył się Rodan, chwilami drzemiąc, a chwilami strojąc swą lutnię. I on nie miał zamiaru zmarnować okazji do odpoczynku. Leżąc w wysokiej, zielonej trawie obserwował cienie i plamy światła, pełznące leniwie przez polanę. A gdy słońce poczęło przesuwać się powoli na zachód, młody bard poczuł, iż stopniowo opuszcza go napięcie minionych dni. Ta chwila spokoju była tym, czwego wszyscy potrzebowali. I modzi wędrowcy radzi byli choćby za ten jeden dzień, w którym nie musieli nerwowo spoglądać przez ramię, obawiając się pogoni.

Kallan także zdrzemnął się nieco, leżąc nieopodal na mchu. Sny nawiedziły go dziwne i czarodziejskie: oto bowiem znów był z driadami w kręgu, znów tańczył do upadłego a piękna dziewoja szeptała mu do ucha dziwne zaklęcia. Takoż, gdy tylko się zbudził, począł mamrotać pod nosem, starając się je sobie przypomnieć. Poczuł dziwne, charakterystyczne mrowienie w końcach palców i aż poderwał się podekscytowany, rozpoznając przepływ charakterystyczny dla Księżycowych Uroków. Księżyca nie było jednak na niebie i niewiele poza tym się stało. Guślarz spojrzał w błękit nad swoją głową, próbując oszacować, ile jeszcze pozostało do zmroku. Nie mógł doczekać się chwili, gdy będzie w stanie przetestować swoje nowe zaklęcia! Czując, że już nie zaśnie, wstał i począł kręcić się po okolicy, szwendając to tu, to tam. Obszedł dookoła domek na kurzej stópce. Korciło go, by choć zajrzeć do środka, ale gdy tylko zbliżył się nieco, siedzący w oknie, ogromny puchacz przebudził się i wlepił w Vilena wielkie, pomarańczowe ślepia. Młodzieniec przystanął i przełknął ślinę, czując się nagle wyjątkowo głupio. Jarzące się demonicznie oczy ptaka zdawały się przewiercać jego duszę na wylot, tak, jakby pierzasta istota znała każdą jego myśl i każde poruszenie serca. Poczuł, jak pocą mu się dłonie. Mamrocząc jakieś przeprosiny wycofał się pospiesznie i rozejrzał za leśną babą. Jakoś nie mógł jej nigdzie znaleźć. Co więcej, zniknęła również Nętka. Zaniepokojony guślarz obszedł cała polanę, rozglądając się bacznie wokoło. Już miał obudzić pochrapującego Vagara, gdy obie niewiasty wyłoniły się boru, niosąc ciężkie wiadra z wodą. Vilena odetchnął z ulgą, dopiero teraz czując, jak bardzo jest spięty.

Słońce zniknęło już za lasem i polana pogrążyła się w modrym cieniu, zwiastującym nadejście zmierzchu. Czując chłód Vagar przebudził się, przeciągnął i wstał. Wszakże należało przynieść nieco drewna na ogień. Rodan odłożył lutnię, pragnąć wspomóc druha i ziewnął szeroko. Jedynie Amasis spał dalej, przekręciwszy się tylko na grzbiet. Wszystkie cztery kocie pały celowały teraz w niebo, na którym błękit stawał się coraz głębszy i głębszy, schodząc powoli w ciemne morze nocy...

[center]Obrazek[/center]
Powoli nadchodzi noc. Teraz dopiero czujecie jak bardzo dały Wam się we znaki ostatnie dni i ucieczka przez puszczę. Odpoczynek był Wam zdecydowanie potrzebny. Tym bardziej że na kolejny zapewne nie ma co szybko liczyć.
Keth, czekam na PW od Ciebie, by złożyć dialog.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 listopada 2018, 19:28

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień[/center]
Podekscytowany nagle i niezrozumiale objawionymi mocami, którymi wcześniej nie władał; otoczony cudami polany dosłownie pulsującej przesycającą powietrze starą magią; żądny wreszcie nowej wiedzy i targany mnóstwem pytań, Kallan Pieśniarz Astralu nie wiedział już w pewnej chwili, co robić w pierwszej kolejności, na czym skoncentrować swe myśli.

Kiedy Jaga i towarzysząca jej Nętka wychynęły z kniei, Vilena pobiegł im czym prędzej na spotkanie odbierając z rąk ciężkie wiadra.

- Toż nie targajcie takiego ciężaru same, nieboraczki - wyrzucił z siebie dźwigając wiadra wyżej i ochlapując sobie kroplami wody nogawice - Ja je poniosę. Wy zaś, czcigodna leśna babo, raczcie zdradzić mi, czym się nie pomylił tam w borze, na polanie driad. Te czerwone grzybki z kręgów, jak się je surowymi spożyje, pozwalają dostrzec śmiertelnym okiem to, co przynależy do krainy duchów?
Na razie tylko tyle, wieczór jeszcze się nie skończył. Poproszę MG o informację, czy Jaga posiedzi z nami wieczorem przy ognisku czy też zniknie na noc w swej kurzej chacie.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 12 listopada 2018, 09:02

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia)[/center]

Vagar złapał się na tym, że wszędzie zaczął węszyć podstęp. Podejrzliwie spoglądał nawet na kozę pasącą się w pobliżu chatki.

Może to jakowaś bestia mocą magii w kozę zmieniona?. Nie chyba nie, zganił sam siebie w myślach. Od braku snu, zwidy i majaki mnie dopadają.


Spojrzał na druhów, cali jesteśmy to najważniejsze, ale wszyscy są zmęczeni.

Mimo swej podejrzliwości wojownik przyznał w duchu, że nie dostrzega żadnego niebezpieczeństwa.
Vagar popatrzył na Amasisa, ten to ma łeb, pomyślał.

I ja skorzystam z okazji by odpocząć, po dniach pełnych przygód i zarwanych nocach.
Nie wiadomo kiedy będziemy mogli liczyć na kolejny uśmiech losu.

Znak przeze mnie uczyniony Zła w Babuszce nei wykrył, Dobra takoż, pewnikiem stoi pomiędzy tymi siłami, nie lza Nam jej drażnić.

Popatrzył na niebo i gwiazdy, cieszył się spokojem. Nie wiedzieć kiedy zasnął kamiennym snem.
Ostatnio zmieniony 12 listopada 2018, 09:08 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

zmarly
Reactions:
Posty: 239
Rejestracja: 10 maja 2015, 20:56

Post autor: zmarly » 14 listopada 2018, 12:42

[center]Brodata Puszcza, 06 Trawień (Ignia), 360 rok Ery Silniri[/center]

Sytuacja z wiedźmą była tak bajkowa, że ciężko było nadać jej określenie rzeczywistości. Przez pewien czas Amasis zastanawiał się nawet, czy aby przypadkiem nie padli znów ofiarami jakiegoś uroku.

Cóż, chyba jednak nie... rzekł do siebie we własnej głowie czując, jak Kallan ściska jego ogon i mówi o wylizywaniu misek. Jednocześnie otworzył w umyśle swój notatniczek i zapisał w nim kolejne imię.

Z drugiej jednak strony polewka była tak dobra... Stucha z chęcią wylizał resztki z garnka, w miarę swych możliwości.

Choć początkowo nieufny, po posiłku i wysłuchaniu babuleńki, a później Rodana uspokoił się. Stan ten wzmocniło uczucie ciepła rozlewającego się po ciele z brzucha i grzybowy posmak w pyszczku. Zaś zaoferowana pomoc była większym aktem łaski, niż mogliby przypuszczać, szczególnie w takim miejscu.

Najważniejsze, że starowinka nie jest nam wroga pomyślał, układając się na najbardziej rozgrzanym i nasłonecznionym miejscu polany, po czym położył się, rozluźnił mięśnie i szybko zasnął. Wiedział bowiem, iż druga okazja może się nieprędko nadarzyć.
Amasis postanowił wykorzystać maksymalnie okazję do wypoczynku przed dalszą podróżą.

P.S. Wróciłem, przepraszam za nieobecność
Spoiler!
W trakcie snu wychodzę z ciała i sprawdzam po kolei polanę oraz jej granicę, domek z bliska i samą wiedźmę. Czy zauważam coś nietypowego lub niepokojącego?
---

If history is to change, let it change! If the world is to be destroyed, so be it! If my fate is to be destroyed... I must simply laugh.

ODPOWIEDZ