PBF - Błogosławiona Krew

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 października 2018, 12:08

Pałac rodu Lombardi, 27 czerwca 2595

Vespaccio i Guilermo podziękowali dziedzicowi Sanguine za życzliwą wypowiedź, spełnili toast odkładając opróżnione z wina karafki na stół.

- Szczegółami wstępnej umowy zajmie się pan Alessandro Panini, nasz minister handlu - oznajmił Biały Wilk wskazując dłonią na jednego ze swoich zauszników - Szacowna delegacja może pozostać w Bergamo tak długo jak tylko zechce, nasz dom jest waszym domem. Głęboko wierzę, że dzisiejsze spotkanie przyniesie już rychło obfite owoce.

Vespaccio Lombardi przemawiał z właściwą swemu urodzeniu emfazą i charyzmą, ale Abdel nie dał się nabrać na jego gładkie słówka. Uprzejmość uprzejmością, dyplomacja dyplomacją, a doprecyzowanie szczegółów kontraktu miało i tak stać się sceną bitwy o każdy denar, o każdy procent marży i metr kwadratowy przestrzeni magazynowej. Szlachetnie urodzeni Sangowie lubili opiewać krwawe zwycięstwa nad dronami Wynaturzonych, na co sam Abdel spoglądał z kpiną i politowaniem. Najważniejsze wojny w Montpellier wygrywano przy stołach takich jak ten w gabinecie Wilka, nie na cuchnących zgnilizną mokradłach delty.

- Osobiste poznanie waszej miłości było prawdziwym zaszczytem - zełgał gładko dziedzic - Tuszę, iż mimo natłoku obowiązków będziemy mogli spotkać się ponownie, aby pogłębić wzajemną znajomość.

- Obawiam się, że nie będzie to możliwe - odparł Vespaccio Lombardi. Słysząc te słowa Abdel przywołał na twarz wyraz umiarkowanego rozczarowania, chociaż w głębi serca zagotował się ze złości. Wrażenie zwyczajowo uciążliwej rozmowy z ojcem pogłębiło się u niego w jednej chwili, podkreślone chłodem zionącym z inteligentnych oczu Białego Wilka. Frank odniósł wręcz wrażenie, że patriarcha rodu Lombardich wysyła mu sprzeczne sygnały, z jednej strony demonstrując ogromne zainteresowanie propozycją delegatów, z drugiej zaś w niezrozumiały sposób unikając kontaktu.

- To niemożliwe, albowiem brat mój opuszcza jutro Bergamo - pośpieszył z wyjaśnieniem Guilermo Lombardi, być może czytając Abdelowi w myślach - Spoczywające na nim obowiązki nie pozwalają cieszyć się przyjemnościami dworskiego życia.

Dziedzic uniósł w odpowiedzi brwi, demonstrując w ten sposób swe uznanie dla ciężkiej pracy i poświęcenia Wilka. Obaj Lombardi wstali jednocześnie od stołu, więc frankańska delegacja nie mając innego wyjścia uczyniła to samo. Wymiana uścisków zajęła krótką chwilę, po czym pieczę nad gośćmi przejął sekretarz rodu Anfonso Malaparte. Bracia Lombardi wyszli z gabinetu jednymi drzwiami, Frankowie drugimi.

- Jestem pewien, że czeka nas rozkwit wzajemnych stosunków - sekretarz rozpływał się w uśmiechach, niemal tak doskonale sztucznych jak te zdobiące ustawicznie oblicze Abdela - Bergamo jest otwarte na współpracę z ościennymi miastami, nawet tak odległymi jak Montpellier.

Ubrany w doskonale skrojone szaty Malaparte, noszący na szyi gruby złoty łańcuch, a palcu dłoni zaś masywny sygnet, poprowadził swoich gości przez bogato udekorowany korytarz. Przesuwając wzrokiem po kamiennych rzeźbach, olejnych obrazach i myśliwskich trofeach Abdel wyjrzał z marszu przez jeden z barwnych witraży galerii.

Vespaccio Lombardi i jego brat przecinali właśnie sąsiadujący z korytarzem wewnętrzny dziedziniec pałacu, przebudowany na gustowny ogród z marmurową fontanną pośrodku. Abdel ledwie ich dostrzegł, otoczeni byli bowiem kordonem noszących długie czarne płaszcze mężczyzn w kapeluszach z rondem; wyjątkowo w opinii dziedzica licznych. Tak ścisła ochrona oznaczała albo daleko posuniętą paranoję władcy Bergamo albo niecodzienną potrzebę zapewnienia mu bezpieczeństwa w niemalże serca swego dominium - i jedna i druga ewentualność była zaś warta tego, by ją odnotować w pamięci.

- Szlachetny pan Lombardi szczerze ubolewa nad tak niedogodnym zbiegiem okoliczności - Alfonso Malaparte podchwycił spojrzenie Abdela - Na jego barkach spoczęło wyjątkowo trudne wyzwanie. Dwa dni temu otrzymaliśmy wieść, że w Lucatore zmarł Altair Benesato, Neognostyk. Jego śmierć wywrze niewątpliwie wielki wpływ na północną Purgarię.

Nie mając pojęcia, o kim sekretarz mówi, Sanglierowie odpowiedzieli mu umiarkowanie zainteresowanymi spojrzeniami, nie chcąc zbyt otwarcie okazywać swej ignoracji w temacie lokalnej geopolityki, a jednocześnie nie zamierzając demonstrować całkowitej obojętności.

Lecz - co było w zasadzie dość zaskakujące - w świcie dziedzica był ktoś, komu słowa Malaparte musiały coś powiedzieć. Abdel dostrzegł to kątem oka i przez zupełny przypadek, lecz chociaż Nathan Barthez natychmiast przywołał na twarz wyraz kamiennego opanowania, pierworodny Sanguine zrozumiał, że wieść o śmierci owego Neognostyka prawdziwie Helwetą wstrząsnęła.
Moment na fanfary! Umowa między Montpellier i Bergamo wstępnie zawarta, co kończy misję samego Abdela (nie on jest od szczegółów, tylko ludzie jego ojca, którzy zajmują się kwestiami handlu). Dziedzicowi zatem pozostaje parafowanie stosownych dokumentów, a w oczekiwaniu na nie pakowanie manatków na podróż powrotną do Franki.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 30 października 2018, 22:11

Pałac rodu Lombardi, 27 czerwca 2595

Powietrze zdawało się napełniać elektryczną energią powstającą w świdrujących spojrzeniach, badawczych słowach i jej czarną odmianą, nicością słów niewypowiedzianych, gestów powstrzymanych, nie uśmiechach, ukrytych za fasadą uprzejmości. Nie mieli tu zginąć młodzi Frankowie, ale stać się współgrzesznymi, udziałowcami Lombardzkiego spisku.

Wiedząc, że nie staje mu ani umiejętności mówienia dyplomatycznych półprawd, ani niezaprzeczalnych kłamstw Leon Thibaut wolał milczeć. Tak mówiła wynalazcy urocza żona, jak nie masz co powiedzieć lepiej milcz, niż się wygłup. Nie wypadało też występować przed dziedzica, nadwyrężając jego wiarygodność.
Cóż zatem mógł w tej sytuacji Leon, słuchać, obserwować, byle nie zbyt nachalnie, ale też nie ze zbytnią lekkodusznością.

Starając się utrzymać fason podczas tej niezwykle krótkiej, zdawało by się owocnej audiencji, wynalazca obserwował. Gesty Purgańskich Wilków, otoczenie, sposób budowy i zdobień sali, ręce służby.
Zastanawiał się co spotyka tych, którzy odpowiadają NIE ich gospodarzom.

Cóż tak przypiliło Lombardich na spotkanie właśnie dziś? Czy może byli w mieście cały czas i czekali na jakąś wiadomość? Z pewnością grali na dwa fronty nie stawiając tylko na jednego ogara.

Z ulgą przyjął koniec spotkania mając nadzieję na szczerą rozmowę z kuzynostwem na temat dziwnego zachowania gospodarza. Do tego nadzwyczaj się spieszącego. A dopiero podobno przybyłego.

- Nie może usiedzieć w legowisku Stary Siwy Wilk - rzucił przyciszonym głosem do Angeline Lei, podając grzecznie ramię.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 30 października 2018, 23:10

Pałac rodu Lombardi, 27 czerwca 2595

Ku zadowoleniu dziedzica czas był mu dany w ilości wystarczającej by zglebić osobliwe nastroje władców powodowane śmiercią jakiegoś tam neognostyka no i oczywiście nacieszyć się wdziękami miasta. I jego mieszkańców. Mieszkanek, właściwie.

"...Szacowna delegacja może pozostać w Bergamo tak długo jak tylko zechce, nasz dom jest waszym domem."

Brzmiało nadal w umyśle młodego Abdela, i to brzmiało wprost wybornie. Przedłużanie pobytu ze względu na potrzebę przygotowywania we właściwy sposób listu intencyjnego było wprost idealnym sposobem by choć jeszcze parę dni nie musieć znowu tułać się po trakcie. Jednakże młodzieniec nadal zamierzał mieć się nieco na baczności. Rozumiał doskonale co to znaczy bawić się z wilkami, odkąd w młodości pogryzł go pies. Oczywiście wówczas kazał go jeszcze tego samego dnia podwiesić u powały i obrać żywcem ze skóry ale teraz to było coś zupełnie innego. W Bergamo był jak w klatce u wilka. A właściwie wilków.

Stojąc u progu swej karocy pożegnał Malaparte i odprowadził go chłodnym wzrokiem. Potem przesłonił usta dłonią symulując ziewnięcie a w istocie chroniąc się w ten sposób od okolicznych czytaczy z warg, i rzucił cicho do Bartheza.

- Czuję głębokie i trudne do powstrzymania mistyczne, na poły religijne uniesienie, które kieruje mnie w stronę pogłębienia neognostycznej wiedzy. Byłem niemal pewien, że to wojna ich tak pili. Ale widzę, że jest coś co ma podobną siłę oddziaływania. Trzeba to zbadać i pan mi w tym niezwłocznie pomoże panie Barthez. Jeśli oczy całego Puragre są skierowane na ten pogrzeb, to nie zabraknie na nim i mnie by rzucić przysłowiową grudką ziemi i powiedzieć kilka płomiennych słów pożegnania mojego najdroższego przyjaciela. Proszę się zatem dowiedzieć kim był ten cały Benesato. - Złapał się powozu wsiadając do wnętrza. - Niezwłocznie.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 października 2018, 13:42

Pałac rodu Lombardi, 27 czerwca 2595

Altair Benesato, Neognostyk z Lucatore, Miecz Adriatyku. Filar kultu anabaptystów we wschodniej Purgarii, człowiek, który już za życia stał się legendą. Liczący się gracz polityczny sprawujący władzę na ziemiach sąsiadujących z Alpami, wieloletni sojuszników Szpitalników i postrach bałkańskich jehameddan nie żył!

Nathan Barthez od wielu lat przebywał we France, ale izolacja od Alp bynajmniej nie sprawiła, że zapomniał wyniesioną stamtąd wiedzę. Zajęcia z historii wojskowości oraz analizy sytuacji geopolitycznej w sąsiednich krainach zajmowały w programie kształcenia Helwetów miejsce równie ważne, co zasady posługiwania się bronią i taktyki działań zespołowych. Przesiąknięta krwią ofiar stuletniej wojny Nizina Adriatcyka znajdowała się dostatecznie blisko południowego krańca Alp, by Helweci uważnie śledzili każde posunięcie obu stron tego niszczycielskiego konfliktu - nie powinno zatem było dziwić to, że Altair Benesato znany był ze słyszenia wszystkim oficerom alpejskiej armii.

Wyglądający z karety Barthez szybko zauważył, że na ulicach Bergamo w ciągu jednego dnia przybyło mundurów, podobnie jak na wałach miasta. Teraz fakt ów już Alpejczyka nie dziwił, podobnie jak pozornie trudne do wytłumaczenia zachowanie braci Lombardich. Delegacja z Montpellier, w innych okolicznościach zapewne życzliwie widziany gość, z powodów od Wilka niezależnych stała się znienacka zajmującym czas utrapieniem, zupełnie drugorzędnym w obliczu szykujących się zmian geopolitycznych w regionie.

Nathan wiedział, że Bergamo od dawna pozostawało w opozycji do swoich wschodnich sąsiadów. Vespaccio Lombardi otwarcie okazywał niechęć Złamanemu Krzyżowi drażniąc anabaptystów swą protekcją względem migrujących do zachodniej Purgarii jehameddan. W miejscu nieoczekiwanie zmarłego Altaira Benesato powstała nagle polityczna pustka, będąca jedną wielką niewiadomą. Neognostyk z Lucatore był nie tylko wybitnym strategiem i inicjatorem zawieszenia broni na Nizinie Adriatyckiej, należał również do Rady Oświeconych; grona ośmiu najwyższych rangą dostojników Kultu Rybaka. Jego miejsce mógł zająć ktoś o zupełnie odmiennych poglądach, dalekich od politycznego umiarkowania Altaira. Ktoś gotów rozpalić na nowo tlący się jeszcze żar stuletniej wojny albo skory do rzucenia rękawicy władcy Bergamo. Każdy z tych scenariuszy niósł ze sobą zagrożenie destabilizacji regionu, co uderzyłoby z ogromną siłą rykoszetem w państwo Helwetów.
Krótkie objaśnienie kwestii tożsamości zmarłego. Już wiadomo, skąd napięcie i nerwowość Wilków, czym są jakieś ważniejsze od wizyty delegacji sprawy. W Bergamo ziemia zatrząsła się wszystkim pod nogami, chociaż epicentrum tego trzęsienia położone jest na wschodzie, niecałe trzy dni drogi od siedziby Vespaccia Lombardi. Moja propozycja jest taka - napiszę jeszcze wstawkę dla Dumasa w psiarni, a potem może przeskoczymy do pory późnego obiadu: to będzie dobra okazja, aby Barthez wprowadził Sanglierów w temat tego tajemniczego Benesato.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 31 października 2018, 17:40

Kwatery Sanglierów, Bergamo, 27 czerwca 2595

- Jeśli oczy całego Puragre są skierowane na ten pogrzeb, to nie zabraknie na nim i mnie by rzucić przysłowiową grudką ziemi i powiedzieć kilka płomiennych słów pożegnania mojego najdroższego przyjaciela. Proszę się zatem dowiedzieć kim był ten cały Benesato - Abdel złapał się powozu wsiadając do wnętrza - Niezwłocznie.

Różnie mógłby to zinterpretować Biały Wilk, choć pewnie byli w poprawnych stosunkach... Tyle się może teraz zmienić... - pomyślał Helweta zdając sobie sprawę, że dziedzic niewiele wie o politycznej sytuacji w Purgarii.

Skinął głową do dziedzica, dając do zrozumienia, że przyjął zlecone zadanie. Mógł udzielić odpowiedzi od razu, ale wolał zaczekać, aż znajdą się w miejscu bardziej stosownym do rozmowy. Nie miał zamiaru szeptać w wozie konspiracyjnie, tak aby nie słyszeli ich woźnice Lombardich. Po za tym wolał być skupiony na swoich obowiązkach niż rozmowie z Sanglierami. Dopiero gdy znaleźli się z powrotem w wynajętych apartamentach Barthez zwrócił się do rodzeństwa.

- Mogę prosić wasze miłosci na słowo? Wiem to i owo na temat nieboszczyka Benesato, ale kwatery to lepsze miejsce do takiej rozmowy niźli kareta Lombardich - dodał słowem wyjaśnienia.

Chwilę później wszyscy zainteresowani znaleźli się w jadalni i Helweta zaczął:

- Nigdy nie spotkałem osobiście Altaira, ale słyszałem o nim dość sporo. Benesato urodził się w Purgarii, więc jest swego rodzaju ewenementem, ponieważ większość wysokich rangą anabaptystów to pochodzący z Katedralnego Miasta Borkanie. Pochodzi z regionu Lucatore, sąsiadującego od wschodu z Bergamo. Podobno przystąpił do anabaptystów w młodości, jako chorąży sztandarowy jednostki, która ciągnęła przez Purgarię na południe, ku Nizinom Adriatyckim. Dziewięć lat walczył w tej strasznej wojnie, sukcesywnie awansując. Rada Oświeconych ściągnęła go do Borki, by tam uzupełnić wykształcenie Altaira znajomością dyplomacji. Bywał jako emisariusz kultu w miastach Północnej Afryki, Polanii i Borki. Kiedy zmarł Baptysta Marcellus, jeden z ośmiu równorzędnych rangą przywódców kultu, Altair zajął jego miejsce i został głównodowodzącym adriatyckiego teatru wojennego.

- Pięć lat dowodził wojskami anabaptystów na linii frontu, razem ze swoją poślubioną w międzyczasie żoną Nevą. Był architektem historycznego zawieszenia broni, które zakończyło trwający ponad sto lat zaciekły i wyjątkowo krwawy konflikt. Zaraz potem wycofał się do rodowej twierdzy w Lucatore, dzieląc czas pomiędzy pracę dla dobra kultu i rodzinę. Podobno międzyczasie urodził mu się syn. Nie dziwię się, czemu po śmierci Benesato wzięło się tyle milicji na ulicach miasta i czemu delegacje z Montpelier potraktowano w taki, a nie iny sposób.

Barthez skończył suchy raport, pozbawiony własnych opini i hipotez. W koncu nie był doradcą ani dyplomatą, nie miał zamiaru nie pytany wyrażać swojego zdania w całym chaosie jaki zrodziła śmierć jedengo człowieka.

To niesie poważne reperkusje... Jeśli miejsce w radzie zajmie ktoś bardziej krewki i daleki od politycznego umiarkowania Altaira, to wojna z Jehhamedanami może rozgorzeć na nowo w Purgarii i co to może oznaczać dla ostentacyjnie wspierających kult Pasterza włodarzy Bergamo - pomyślał.
Nie piszę kto jest dokładnie w jadalni. Przyjmijmy, że zainteresowani ;)
Ostatnio zmieniony 31 października 2018, 17:57 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 31 października 2018, 18:36

Psiarnie rodu Lombardi, 27 czerwca 2595

Słysząc wymianę zdań między Frankami Gianni pojaśniał nieco, pokiwał z aprobatą głową.

- Zdarzają się w mieście walki na arenach, gdzie za pieniądze można obstawiać takie bestie - przyznał młody szlachcic - Ród Lombardich nie uczestniczy w tych plebejskich rozrywkach, bo nasze wilkory są zbyt cenne, by ryzykować ich zdrowiem w podobnych zawodach. Ale jest w mieście wielu pośledniejszych hodowców, którzy takim właśnie rzemiosłem zarabiają na życie.

- Nie ukrywam, że razem z sierżantem chętnie rzucilibyśmy okiem na wulfowe walki - ciągnął dalej Guido Dumas, w głębi ducha czujący zgrozę na samą myśl o uczestnictwu w takich barbarzyńskich rozrywkach, ale gotowy na wiele, by tylko zjednać sobie jeszcze bardziej młodego Lombardiego - Delegacja zostanie jeszcze parę dni w Bergamo, więc może znasz kogoś, kto mógłby nam pomóc?

Gianni zafrasował się ponownie, podrapał po czole, a potem obrzucił spojrzeniem opustoszały korytarz psiarni, w którym niosły się dźwięki zwierzęcego sapania, drapania pazurów o kamienie i szczęku trącanych pyskami misek.

- To będzie teraz bardzo trudne - odpowiedział w końcu Lombardi - Zrobię, co w mojej mocy, ale nic nie mogę obiecać. W Bergamo zrobi się niespokojnie, moi wujowie przykręcą dyscyplinę. Jeszcze tego nie wiecie, wasza miłość, ale niechybnie się dowiecie, więc nie zrobię nic złego, jeśli już teraz wam coś wyjawię. Dwa dni temu dwór dostał wiadomość, że w Lucatore, na ziemiach anabaptystów na wschodzie, wyzionął ducha Altair Benesato, wielki przywódca kultu Złamanego Krzyża i nasz odwieczny nieprzyjaciel. To znak, że nadchodzi czas wielkiej zawieruchy i wiele złego może się niebawem wydarzyć.

Dumas i sierżant Blanchard spojrzeli na Gianniego z zainteresowaniem, w mig pojmując, że taka wiadomość mogła mieć sporą wartość dla dziedzica Sanguine.

- Wuj Vespaccio czeka na dalsze wieści, ale nawet ktoś tak daleki od sekretnych listów jak ja rozumie, że nic dobrego z tego nie wyniknie. Jak ma wyniknąć, jeśli...

Wchodzący do korytarza opiekun wilkorów nie dosłyszał reszty słów Lombardiego, utonęły one bowiem w hałasie czynionym przez żądne posiłku drapieżniki.
Myślę, że to dobry moment na powrót do kwater Franków...

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 31 października 2018, 21:30

Kwatery Sanglierów, Bergamo, 27 czerwca 2595

Abdel ważył w myślach słowa Bartheza. Oczywiście, było bo wprost idealnie pojawić się na pogrzebie gnostyka. Wzrok Sanglierów patrzył łakomie ne tylko na Bergamo ale całą znamienitą Purgarię. Kluczem do dobrych relacji mogło by stać się nie tylko stawiennictwo na pogrzebie i oddanie stosownego hołdu, ale nade wszystkim złożenie kondolencji wdowie oraz synowi. To mogłoby przynieść w przyszłości całkiem niezły profit rodowi.

Ciekawe czy ktoś mu nie pomógł zejść szybciej z tego ziemskiego padołu. Wszak w gronie jego kultystów musiała być też znaczna grupa nie zadowolonych z zawieszenia broni.

- Zastawiam się jak daleko jest do miejsca pochówku. W sumie nie wiadomo czy gdybyśmy wyruszyli w ogóle zdążyli byśmy na jego finał. No i było by faux pas względem Białego Wilka, hmm... Niech się pan dowie więcej szczegółów co do pochówku ale raczej będziemy zmuszeni pozostawić ten temat i sfinalizować kwestię listu intencyjnego. To jest priorytet, bez jego podpisania nasza misja nie ma sensu. A wizyta na pogrzebie może nomen omen, pogrzebać razem z Benesato także naszą przyszłość, w oczach mego ojca.

No i mógłbym nacieszyć się wszelkimi urokami Bergamo nim w pełni chwały wyruszymy na ten cholerny śmierdzący szlak. Nie, nigdzie nie jadę pora odebrać odrobinę zasłużonego odpoczynku.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 31 października 2018, 23:08

Kwatery Sanglierów, Bergamo, 27 czerwca 2595

- Mój brat ma rację - kiwnęła głową Angelina - Nie wygląda na to by Biały Wilk darzył tego Altaira specjalną estymą. Był to dla niego raczej znany wróg czyli lepszy niż nieznany. Tym bardziej powinniśmy unikać pochopnych deklaracji sympatii czy przesadnego współczucia. Zgadzam się, że uczestnictwo w ewentualnym pogrzebie przynieść może więcej szkody niż pożytku. Wygląda również na to, że miejscowi wolą dmuchać na zimne i szykują się do jakiejś zbrojnej konfrontacji co zdaje się sugerować, że Altair nie zmarł na grypę... ludzie tego pokroju rzadko umierają ze zwykłej starości.

Abdel z niemałym zaskoczeniem przyjął nagłą deklarację poparcia siostry. Nie, żeby jej zdanie jakoś specjalnie ją obchodziło, ale najwyraźniej zdarzały się jej głębsze myśli niż te o silnych żołnierskich dłoniach miętoszących jej cycki.

- Panie Barthez korzystając z tego wzrostu aktywności militarnej warto może byłoby przyjrzeć się nieco dokładniej wojskowemu potencjałowi naszych przyszłych sojuszników - Lea spojrzała z uwagą na Bartheza - zamierzam pospacerować tu i ówdzie w towarzystwie kapitana Perraulta i zagrać słodką idiotkę, której trzeba objaśniać jak się trzyma karabin, pan jednak może poszuka jakichś kontaktów wśród pracujących dla Wilka najemników ? Może są to jacyś inny Helweci ? Zakładam, że zrobi to pan dyskretnie i bez rozgłosu.

Ciepły uśmiech posłany Barthezowi stał w małym kontraście z chłodnym i uważnym spojrzeniem...
Ot tak daję znać, że żyję ;)
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 listopada 2018, 10:49

Kwatery Sanglierów, Bergamo, 27 czerwca 2595

Opinia dziedzica wydawała się nacechowana mądrością odziedziczoną po wybitnym ojcu. Leon Thibaut skinął z aprobatą głową, rozważywszy na szybko w myślach wszystkie argumenty za i przeciw nowej przygodzie na wschodnich rubieżach cywilizacji. Abdel po raz kolejny dowiódł swej inteligencji i politycznej przebiegłości, toteż wynalazca nie bez powodu poczuł wielką dumę z racji tak bliskiego pokrewieństwa z dziedzicem.

- Nie pamiętam szczegółów wojny na Nizinach Adriatyckich, nigdy się nią specjalnie nie interesowałem - przyznał z pewnym zażenowaniem, zmieniając pozycję przy stole i zakładając nogę na nogę - Nie mam pojęcia jak mocno nowy konflikt uderzyłby w tutejszą gospodarkę, ale myślę, że kolejna wojna wcale nie musi oznaczać czegoś złego dla nas, dla Montpellier. Bergamo byłoby wtedy jeszcze bardziej uzależnione od handlowych sojuszników, a my znajdujemy się po właściwej stronie ziem Lombardich, tej bezpiecznej od działań wojennych. Tulon zresztą też, na nasze nieszczęście.

- Wasza miłość raczył przeoczyć pewien drobny detal - odezwał się znienacka stojący przy pobliskim oknie Nathan Barthez, przysłuchujący się dyskusji szlachetnie urodzonych ze skrzyżowanymi na piersi ramionami - Anabaptyści od zawsze pozostawali w trwałym i głębokim sojuszu ze Szpitalnikami. Czerwonokrzyżowcy wywodzą się z tego samego regionu, w którym stoi Katedralne Miasto. Ich dogmaty są skrajnie odmienne, ale to jak dotąd nie przeszkadzało im w lojalnej współpracy. Nie jestem biegły w sztuce dyplomacji, dlatego nie śmiałbym waszym miłościom czegokolwiek doradzać, ale sądzę, że ktoś znacznie ode mnie lepszy w dziedzinie negocjacji powinien wziąć pod uwagę stosunki Sanguine z Bastionem. Szpitalnicy z Montpellier mogą być rozczarowani faktem, że w ewentualnej wojnie Sanglierowie opowiedzą się po stronie trzymającej pod protekcją jehameddan.

- Dziękuję za sugestię, panie Barthez - odparł uprzejmie Abdel - Jestem pewien, że tak wybitne persony jak mój ojciec czy pan Lavelle bez trudu rozwiążą kwestię jakichkolwiek reperkusji politycznych mogących mieć miejsce w przyszłości. Bardzo na razie odległej i niepewnej przyszłości. My zaś skoncentrujemy się w obecnej chwili na właściwym zadaniu, na liście intencyjnym oraz pogłębianiu więzi z rodem Lombardi. Szczególnie to drugie nabiera teraz wielkiego znaczenia. Zamierzam skorzystać z hojnej propozycji Wilka i pozostać w Bergamo tak długo jak to tylko możliwe bez przekroczenia granic gościnności. Musimy zdobyć jak najwięcej wiedzy na temat Lombardich, ich interesów, pozycji, mocnych i słabnych punktów, również militarnych.

Znaczące spojrzenie dziedzica pobiegło najpierw w stronę stojącego przy oknie Alpejczyka, potem spoczęło na siostrze.

- Propozycja Angeline brzmi bardzo obiecująco i jestem pewien, że kapitan Perrault z ochotą dołączy do tej słodkiej maskarady - Abdel uśmiechnął się kącikami ust zerkając jednocześnie dyskretnie na elegancko wyeksponowany dekolt siostry - Panie Barthez, pan natomiast skupi swą uwagę na zadaniach, które już wzmiankowałem, na nawiązaniu bliższych relacji z kimś, kto w przyszłości mógłby być wiarygodnym źródłem informacji dla rodziny...

Dźwięk pukania do drzwi nie pozwolił dziedzicowi na dokończenie instrukcji.

- Proszę wejść!

Przez otwarte przez Jaquesa Parraulta drzwi do środka wszedł śpiesznym krokiem Guido Dumas, wyraźnie ożywiony i nieco poczerwieniały z tego powodu na policzkach.

- Wasze miłości, moje uszanowanie - wysapał skarbnik zamykając jednocześnie drzwi - Bardzo się cieszę, że spotykam was wszystkich w tak dyskretnym miejscu. Posiadłem informację, która na pewno będzie dla was wielkim zaskoczeniem, albowiem dwór oficjalnie jeszcze jej nie rozpowszechnił. Chyba wiem, dlaczego Lombardi zachowują się od wczoraj tak dziwnie i dalece odstępują od protokołu dyplomatycznego. Wydarzyło się coś bardzo ważnego, nie tu, tylko na wschodzie w Lucatore, ale to będzie miało wielki wpływ na całą Purgarię.
Do spotkania dołączył Guido Dumas, który najpewniej gnał sporą część drogi z psiarni na złamanie karku, by jak najszybciej podzielić się ze swoimi pryncypałami wieścią o strasznym zajściu w Lucatore!

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 01 listopada 2018, 17:57

Kwatery Sanglierów, Bergamo, 27 czerwca 2595

Prawdą było, że alpejczyk, podobnie jak kuzynka, a już na pewno Guido Dumas lepiej obeznani z polityką, mogli trafniej wspomóc Abdela w sztuce dyplomacji. Leon Thibaut nie zamierzał jednak w tak doborowym towarzystwie pozwolić leniuchować swej głowie.

- Podpisujemy tylko umowę handlową nie zaś sojusz o wzajemnej pomocy militarnej, nawet jeśli szpitalnicy i anababtyści będą patrzyli na to nieprzychylnym wzrokiem nie daje to powodu do zbrojnych działań przeciwko Montpellier. Przeciwnie mogą zabiegać o naszą przychylność, skoro wciąż pozostaniemy neutralni.
Z pewnością decyzja szlachetnego kuzyna o używaniu gościnności Lombardich jest ze wszech miar słuszna, tym bardziej, że jest to świetna okazja do zebrania informacji na miejscu. Altair Benesato był strażnikiem pokoju tego regionu, skoro Lombardii nie darzyli go miłością, nie cieszył ich taki stan rzeczy, teraz w obliczu śmierci Altaira są gotowi na konflikt zbrojny bodajże z dnia na dzień. Dziwnie się to zgrało z wizytą Galii w Lucator, wielce jestem ciekaw tej damy. Może to daleko idące domysły, ale nie zdziwiłbym się gdyby owa panna miała swój udział w odejściu Altaira, lub ktoś z jej świty. Co pan o tym sądzi panie Barthez?

- Jeszcze na koniec. Oczywiście wieści takie jak te rozchodzą się szybko, ale uważam, że niezwłocznie powinniśmy poinformować szlachetnego Ventricule Emmanuela Goffroy. Z pewnością ojciec moich miłych kuzynów wiedział co robi wysyłając Was tu w tej właśnie chwili, niewykluczone że zna kolejny ruch tak Purgańskich Wilków jak i kultu złamanego krzyża.
Jeśli mój kuzyn pozwoli przyglądnę się bliżej reakcji miejscowych jehameddan.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 listopada 2018, 21:49

Kwatery Sanglierów, Bergamo, 27 czerwca 2595

Dziedzic poprosił ruchem dłoni, by skarbnik usiadł obok niego, spojrzał na zdyszanego Dumasa z udawanym zainteresowaniem, chociaż wiedział doskonale jak spóźnione były rewelacje przyniesione przez poczciwego Franka.

- Mój drogi Guido, jeśli miałbym zgadywać, uznałbym po wyrazie twego oblicza, że w Trypolisie upadł właśnie Bank Handlowy - oznajmił z emfazą Abdel - Lecz wątpię, aby neolibijscy bankierzy mieli coś wspólnego w Lucatore, więc to jednak nie finansowy krach.

- Wasza miłość zawsze zadziwia mnie poczuciem humoru - odrzekł nieco skonfundowany Dumas - Rzecz idzie o anabaptystów, którzy zamieszkują na wschód od Bergamo i w wielkim pozostają z Lombardimi sporze. Ich przywódca, Altair Benesato, postradał dwa dni temu życie i wielkie wywołał tą śmiercią poruszenie.

- Choć pewnie cię zaskoczę, mój Guido, akuratnie tak się składa, że już o tym wiemy - Abdel poklepał skarbnika delegacji po ramieniu - Tutejszy dwór już nas wprowadził w szczegóły tego poruszającego wydarzenia.

- I co wasza miłość rzeknie na te wieści? Ten Altair, chociaż człowiek Lombardim niechętny, wielkim cieszył się nawet u nich respektem, tak przynajmniej twierdzi Gianni. A teraz podejrzenie padło na wszystkich jego nieprzyjaciół! Kto mógł się poważyć na to, by skrytobójczo zamordować takiego człowieka? To straszne.

Spojrzenia Abdela, Angeline i Leona skrzyżowały się w ułamku chwili, nim jednak którekolwiek z nich coś rzekło, do jadalni ponownie zajrzał kapitan Perrault.

- Wasze miłości, posłaniec z pałacu - oznajmił oficer Sangów - Sekretarz stanu Malaparte zaprasza wasze miłości na uroczysty obiad do swej rezydencji, dzisiaj, za dwie godziny. Jaką odesłać mu wiadomość?
Pod koniec pobytu w Bergamo każde z Was rzuci 2k10, aby określić wysokość kilogramów, o którą przytyliście od tych proszonych obiadków i kolacji!

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 01 listopada 2018, 23:22

Kwatery Sanglierów, Bergamo, 27 czerwca 2595

- Oczywiście, że zaproszenie przyjmujemy! - Powiedział dziedzic z rozbawieniem. - Jak można przegapić tak przednią okazję by wydobyć nieco więcej informacji.

Rozweselenie wynikało z zaistniałej sytuacji, która dawała Abdelowi mnóstwo możliwości. W tym jedną najważniejszą, mianowicie opcję bezkarnego przedłużania pobytu z dala od ojca.

- Co się tyczy zaś Anabatystów do na miłość boską przecież nie handlujemy bronią a żywnością. - Zaczął z udawanym oburzeniem Abdel - Szpitalnicy na pewno rozumieją jak istotne jest zapewnienie dostaw dla ludności cywilnej. Nie możemy odebrać kromki chleba od ust głodnych dzieci z Bergamo ze względu na konflikt, to nie ludzkie. - Rzucił z podejrzanie diabelskim uśmiechem na twarzy. - Szpitalnicy powinni to zrozumieć. Poza tym niezależnie która strona ewentualnego konfliktu ostatecznie wygra, na pewno najbardziej pokrzywdzony będzie prosty lud. Zamierzamy kontynuować kontraktację żywności z każdą ze stron, w ramach tak zwanej pomocy humanitarnej. Kwestię opłat za nią zostawmy na razie na boku.

Narada odbywała się wąskim gronie i nie było służby, która zapewniła by odpowiednią obsługę więc dziedzic musiał wstać i osobiście nalać sobie trunku, albowiem uznał za słuszne uczcić tą chwilę.

- W pierwszej kolejności należy jednak puścić niezwłoczną wiadomość do ojca. - spojrzał na osobę która była gwarantem, że wieść dotrze mimo ewentualnych przeszkód - Panie Barthez, proszę się zająć tym tematem jeszcze dzisiaj. Proszę też delikatnie napomnieć o braku łączności z naszym miejscowym rezydentem.

Dziedzic zasiadł z kordiałem w kryształowym pucharze obserwując z uśmiechem jego zawartość.

Są zaledwie dwie opcje. Skoro w Lucatore zmarł Altair Benesato i do Lucratore wysłano Galię, rachunek wydaje się być prosty. Chyba nawet zbyt prosty. Albo Benesanto pozbył się Biały Wilk albo komuś bardzo zależny żeby to właśnie tak wyglądało. Wojna z Jahemmedanami podbiła wartość Białego Wilka z Bergamo, teraz zaś skoro obaj przeciwnicy podali sobie dłonie, stał się... Obstawiam 60 do 40, że Galia jednak nie ma czystych rączek. Tylko dlaczego Wilk w całej swej przebiegłości nie zdążył podpisać kontraktu na żywność, zapewniając sobie tym samym pewne i stałe zaplecze do prowadzenia ewentualnej wojny? Dziwne i ryzykowane zagranie. Może byliśmy spodziewani wcześniej?

- Czy ktoś jeszcze ma jakieś ciekawe spostrzeżenia, jeśli nie, rozejdźmy się do wyznaczonych zadań do spotkania nie zostało wiele czasu. Zwłaszcza dla naszego biednego kucharza.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 02 listopada 2018, 14:02

Rezydencja sekretarza stanu Bergamo, 27 czerwca 2595

Wykwintny obiad w rezydencji Alfonsa Malaparte okazał się wyjątkowo przyjemnym doświadczeniem dla dziedzica. Gospodarz nie tylko biegle mówił po frankańsku - aczkolwiek z pewnymi drażniącymi naleciałościami tulońskiego dialektu - był też człowiekiem majętnym, obdarzonym gustem i smakiem. Jego niebrzydka, aczkolwiek w opinii Abdela nieco już przekwitła żona zajęła się ochoczo Angeline, grającą rolę rozkosznej trzpiotki i zachwyconą rozlicznymi bibelotami pani domu. Leon i Abdel konwersowali przy stole na niezobowiązujące tematy, starannie dobierając je do posiłku, by swą ewentualną powagą nie psuły domowej atmosfery. Rozmawiano zatem o pogodzie, o anegdotkach związanych z podróżą po Okopconym Szlaku, wymieniano żarciki na temat Neolibijczyków i ich przysłowiowej pazerności. Serwowane przez niemą służbę dania nie dawały dziedzicowi najmniejszego powodu do narzekania, były co najwyżej mocno przyprawione, ale to akuratnie nikomu z gości nie przeszkadzało.

Upijając łyczek wina w oczekiwaniu na deser młody Sanguine przyjrzał się swemu odbiciu w zawieszonym na pobliskiej ścianie zwierciadle, skomplementował w myślach siebie samego za nienaganną prezentację. Co więcej, przyznał w duchu, że coraz lepiej czuje się w roli ambasadora swego rodu w obcych krajach. W Montpellier pędził życie utracjusza obracając się w kręgu innych szlachetnie urodzonych dekadentów, ustawicznie starając się przy tym schodzić z surowych oczu ojca. Teraz, piastując zaszczytne stanowisko delegata Sanguine w misji dyplomatycznej, wspiął się na wyższy poziom społecznych interakcji i musiał przyznać z pewnym zaskoczeniem, że było to wyjątkowo przyjemne wyzwanie. Negocjował z władcami innego państwa, bywał podejmowany obiadami przez wysokich dygnitarzy, obcy ludzie nadskakiwali mu i spełniali każdą zachciankę z racji pełnionej funkcji. Wyjeżdżając z Monpellier gryzł się w myślach z troskami i niepokojem, teraz jednak gotów był zadeklarować przed sobą samym, że wysyłając go do Purgarii Emmanuel Geoffroy Sanguine wyświadczył mu ogromną przysługę.

- Mój drogi Abdelu, czy w waszym kraju popularne jest fajkowe ziele? - zapytał ocierający haftowaną chusteczką usta gospodarz - Chociaż zapewne wstyd przyznać się przed tak znamienitym gościem do nałogu, po dobrym posiłku muszę zapalić fajkę. Nawet deser ma wówczas lepszy smak. Mam w swoim zapasie doskonałe ziele sprowadzane na zamówienie z Cordoby. Miałby pan ochotę zapalić razem ze mną? Mam mnóstwo zapasowych fajek dla gości.
Nigdy nie pomyślałem o to, by spytać, czy Abdel gustuje w takich używkach, lecz jeśli dotąd nie palił tytoniu, teraz zyskał świetną okazję do spróbowania tej formy dekadenckiej rozrywki!

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 02 listopada 2018, 22:25

Rezydencja sekretarza stanu Bergamo, 27 czerwca 2595

- Przyjacielu! Wszak po tak wspaniałej uczcie jaką byłeś łaskaw nam sprawić dzisiejszego wieczora, będzie to iście ukoronowanie aż nazbyt udanej biesiady. Z przyjemnością spróbuje twoich ziół, bowiem w mojej choć uroczej ojczyźnie trudno o dobry gatunek. Raz czy dwa zaledwie miałem okazję spróbować tej przyjemności, lecz jakość owych wyrobów można by powiedzieć była raczej przypadkowa. Muszę przyznać, że dawno już nie czułem luksusu takiej swobody jaką nam ze swą uroczą małżonką sprawiliście. W obecnych czasach, czy też raczej w ostatnich dniach aż nazbyt jest trosk i problemów, by swobodnie oddać się podobnym przyjemnościom. A wciąż dochodzą kolejne. Przyznam się szczerze, że obawiałem się, iż niedawna tragedia o której wszyscy teraz mówią pokrzyżuje plany handlowe jakie oba zacne rody powzięły wprzódy. Chyba wiesz o czym mówię?

Abdel przeciągnął się w fotelu niczym rozleniwiony kot w ciepłym i przyjaznym miejscu. A Potem spoglądał spokojne na szereg precjozów przy kominku. Jak bowiem starożytny rytuał nakazywał po sutej wieczerzy obie strony, kobiety i mężczyźni zajęli się swoimi sprawami. Kobiety bibelotami, męska część oddawał się zaś przesiadywaniu ze szklaneczką czegoś mocniejszego, przy niezobowiązującej rozmowie na temat polityki i interesów, które nieodmiennie szły w parze.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 listopada 2018, 13:54

Rezydencja sekretarza stanu Bergamo, 27 czerwca 2595

Kolekcja fajek sekretarza Malaparte faktycznie robiła wrażenie. Andel nie miał wielkiego doświadczenia w paleniu sproszkowanych liści, chociaż czasami na spotkaniach z przyjaciółmi w Montpellier zdarzało mu się próbować tego specyfiku - mimo to nawet taki laik jak on musiał przyznać, że gospodarz przykładał do dymnej używki wielką wagę. Wyłożone w przeszklonej gablocie fajki różniły się między sobą wielkością i dekoracjami, wykonano je nadto z wielu różnych materiałów, nie tylko drewna.

- To kościana fajka z Istambułu - sekretarz stanu prezentował swe zbiory z dumą rodzica, którego pociecha właśnie uśmierciła Wynaturzonego - Traktuję ją jako niezwykłe kuriozum, bo podobno zrobiono ją z ludzkich kości. Związana jest z nią ciekawa historia, została jakoby wykonana nie przez Bałków, ale przez tajemniczy i prawie zupełnie nam nieznany lud Turków. Jak wasza miłość zapewne wie, Turkowie zamieszkują interior Anatolii, izolując się całkowicie od cywilizowanych narodów Europy. Sprzyja tej izolacji śmiertelnie niebezpieczna inwazja forma wodnej flory, która płynie ku Anatolii od strony delty Nilu, porastając kożuchem wybrzeża ziem Turków i odcinając ich od Bałkanów. Czasami tylko jacyś wyjątkowo odważni podróżnicy nawiązują z nimi kontakt i zwożą do Istambułu cuda jak ten tutaj.

- W istocie kuriozum - pokiwał głową Abdel, udający całkiem wprawnie zainteresowanie tematem krain, które znajdowały się po drugiej stronie świata i które nie odstawały poziomem rozwoju od bezrozumnych dronów Wynaturzonych w górze delty - Przyjmuję jednak, że dzisiaj skorzystamy z fajek o bardziej klasycznej naturze, prawda?

- Ależ oczywiście - Alfonso Malaparte roześmiał się przyjaźnie, po czym wyjął z gabloty dwie fajki z ciemnego gładkiej drewna, o wygiętych szyjkach i długich ustnikach. Położywszy je wraz z woreczkiem tytoniu na trzymanej przez Abdela tacce, Purgaryjczyk zerknął z ukosa na pogrążoną w rozmowie z Angeline żonę.

- Moja małżonka prócz mnóstwa cnot ma również jedną niewielką wadę - przyznał konspiracyjnym tonem, któremu przeczył kpiarski błysk w oku - Nie cierpi woni tytoniu, dlatego pod groźbą zastosowania niewyobrażalnych represji zostałem zmuszony do palenia na tarasie. Skorzystajmy zatem ze sposobności, by wymknąć się na zewnątrz i porozmawiać w kwestii, którą wasza miłość zechciał przed chwilą poruszyć.

Porozumiewawcze spojrzenie Alfonsa spoczęło na chichoczącej wdzięcznie Angeline, przeskoczyło na rozmawiających z synami sekretarza Leona i Guida, na sam koniec zaś powędrowało ku przeszklonym drzwiom eleganckiego tarasu, który pławił się w ciepłym blasku późnego popołudnia.
Wydaje się, że Malaparte nie chce poruszać żadnych trudnych tematów w zbyt szerokim gronie, stąd sugestia, by zabrać fajki na taras i pogadać tam na osobności pod pretekstem zakazu palenia w domu.

ODPOWIEDZ