PBF - WARSAW 2055

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 grudnia 2018, 22:20

Chinatown, 27 lipca 2055

Krzysztof Ketarski był niegłupim gościem, ale obecna sytuacja wydawała się go przerastać poziomem skomplikowania. Istniało tak wiele potencjalnych scenariuszy, tak wiele czynników mogących wpłynąć na rozwój wydarzeń, że biznesmen poczuł się na chwilę przytłoczony tym wszystkim. Na dodatek hałas panujący w chińskiej jadłodajni wcale mu nie pomagał w osiągnięciu odpowiedniego skupienia. W momentach takich jak ten szczerze żałował, że do tej pory nie zdecydował się na zakup cyberaudio z modułem kompletnego wyciszenia dźwięków otoczenia.

- Przyjechałem tutaj na wypadek, gdyby ci z hotelu jednak nas śledzili - powiedział do Lenu, ale technik najpewniej nie zwróciła na te słowa uwagi, prowadząc w tym samym czasie konwersację przez telefon.

Nie chcąc jej przeszkadzać Ketarski pochylił się nad wbudowanym w bufet ekranem automatu do składania zamówień, wybrał z holograficznego menu cztery puszki witaminizowanej wody, zapłacił garścią wygrzebanych z kieszeni monet.

W skrytości ducha liczył, że w osobie Lenu będzie miał największego sojusznika, ale dotychczasowa rozmowa wydawała się sugerować, że gościu wymięka. Wojskim się nie przejmował, miał do niego zaufanie mocno ograniczone, ale raczej do nieprzewidywalności niż lojalności.

Lenu skończyła rozmowę, zrelacjonowała na szybko jej treść przeglądając jednocześnie menu. Ketarski poczuł się od razu jeszcze bardziej skołowany.
Dużo wątków, nowe informacje na razie nie przejaśniły mi w głowie. Muszę to wszystko raz jeszcze przeczytać.

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 10 grudnia 2018, 17:55

Chinatown, 27 lipca 2055

Lenu bezpieczny za ciemnymi szkłami okularów uważnie śledził grymasy na twarzy Ketarskiego, nie był specjalistą od postrzegania emocji, ale liznął nieco psychologii mimiki, na tyle by dostrzec na obliczu kolegi zakłopotanie.
Czyżby wypluł coś za szybko. Może jednak Krzysiek był zazdrosny o Berhara, albo martwił się o nu.

Technik zdjął rękawiczkę, co w rażąco niehigienicznych warunkach chińsko-wietnamskiej plastospeluny, było na równi w nu mniemaniu odważne co szalone. Ostrożnie zbliżył dłoń do kolegi i objął nią dużo większą dłoń Krzyśka. - Poczekaj - zaczął delikatnie by go nie spłoszyć, rozluźnił uścisk i delikatnie pogłaskał. Lenu musiał przyznać, że HR-owiec miał wyjątkowo zadbane i gładkie dłonie. Nie obgryzał paznokci, skórki były równe i nigdzie nie uszkodzone.

- Dobra, po kolei. Adobe umówił się ze mną w Warszawie, twierdząc, że dokonał przełomu i przywozi ze sobą okaz posiadający nadzwyczajne właściwości. Wylądował, ale zaraz później zniknął nam z pola widzenia. W mieszkaniu na Pradze były jego rzeczy, czyli albo tam dotarł, albo bagaże zostały dostarczone tam prosto z lotniska. Ale mamy logowanie jego karty z okolicy, co wydaje się potwierdzać hipotezę, że był w pobliżu.
Niestety w mieszkaniu zastajecie innego Mozambijczyka i zaraz po Was wpada tam zbrojna grupa Prepaka. Mieli te dane od nas z kompów, czy śledzili grupę? Zabierają mozambijskiego ochraniarza, a wam posyłają granaty obezwładniające. W tym czasie prawdopodobnie ich haker blokuje Sarę, a porywacze myślą że mają właściwego naukowca. - technik uwolnił rękę kolegi i jakby nigdy nic zbliżył do ust opuszki swych palców, kontynuując wypowiedź analizował skład potu Ketarskiego pozostały na nu skórze. - Jedziemy do Gokuła, a Sara kasuje zapis z kamer, żeby trudniej było nas śledzić. Nie wiem jak to robiła, ale może trochę się uwolniła. Gdyby nie zajście w galerii moglibyśmy pozostać niewidzialni. Z kolei jedziemy do Chinatown, w tym czasie sprawdziłem drugi adres, który podałem Molisabe, ale to była ślepa ulica, podobnie baza pobliskich sklepów zoologicznych, nic nie wskazuje, żeby ktoś oddawał na przechowanie patyczaka, albo kupował specjalistyczny sprzęt, lub jedzenie.
Okruszki: Wydzwoniłem wdowę po naszym promotorze, który zginął rok temu. Sprawa była trochę tajemnicza, ale byłem po licencjacie i w głowie miałem inne sprawy. Oto co usłyszałem: To bardzo miłe, że ktoś wspomina mojego byłego męża.... ale proszę tu nie dzwonić więcej, chcę sobie oszczędzić tamtego bólu, kiedy jakiś gangster... Jak on mi to mógł zrobić, i to z tą młoda suką!... Przepraszam, nie chcę do tego wracać, do widzenia...

- To przypomniało mi, że Molisabe w tym samym czasie zerwał ze swoją dziewczyną i to dość nagle i burzliwie, mowa tu o wymienionej wcześniej Elce, tej samej która dopiero co dzwoniła do kolegi Staszka szukając notatek profesora. Akurat teraz, a ponoć wyprowadziła się pod Warszawę. Nie wiem czy ta suka była kochanką profesora i czy o niej mówiła wdowa. Mam jednak do niej numer telefonu od kolegi, warto z nią porozmawiać. Nasz naukowiec nie miał poza tym bliskich znajomych w naszym mieście.
Dlaczego myślę, że użył mnie jako zasłony? Albo się czegoś boi, a może zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństwa już przed przylotem. Dziwna ta sprawa, że nigdzie nie wypłynął egzotyczny robal, dlatego poddaje w wątpliwość czy kolega ma go ze sobą, choć z dokumentów wynikało, że okaz odbył kwarantannę i oczekiwał podróży.

Smakując przez chwilę w ustach palec odkrywający emocje Krzysztofa. - I nie próbuj mi wmówić, że się opierdalam albo pracuję dla siebie. Chcę znaleźć Molisabe i spytać go w twarz w co gra. Teraz przydałoby się trochę kasy, jeśli szef uznał, że zakończyliśmy robotę, trzeba było wypłacić honorarium, tym bardziej utwierdziłoby to drugą ekipę w przekonaniu, że się poddaliśmy. - po chwili już - Wciąż nie usłyszałem co właściwie wydarzyło się w mieszkaniu, jeśli mamy sobie mówić wszystko powinno to działać w dwie strony.

1.Czy walizki dotarły do mieszkania automatycznie z lotniska, czy zabrał je pasażer powinno dać łatwo się sprawdzić.
2. Czego dotyczyło użycie karty Adobe na Pradze? Czy była to wypłata gotówki (jeśli taka jeszcze istnieje), za co było płacone i gdzie?
3. Co Lenu wie dokładnie o okolicznościach śmierci promotora i jego ostatniej pracy? Czy Elka mogła być jego kochanką, jeśli dobrze odczytałem wypowiedź wdowy, że taka była?
4. Co wie o okoliczności rozstania Adobe z Makowską?
5. Czy Staszek to ten wspólny kolega Molisabe, czy jest ktoś jeszcze?
Ostatnio zmieniony 10 grudnia 2018, 19:51 przez Nanatar, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 11 grudnia 2018, 15:27

Chinatown, 27 lipca 2055

- Widzę, że celebracja z kolegami się udała Wojski. Z czego was ulepili chłopy, że jeszcze od tego nie oślepliście? Proszę ubrania się już uprały, może teraz nie będziesz się nimi brzydził - podał mokre, bo skąpane w kałuży ciuchy Wojskiemu. - Zrób z nimi co chcesz, mi już to wisi, tak jak tobie to co razem robimy.

Co ty kurwa możesz wiedzieć dzbanie o moich funflach... - pomyślał solo. Zdziwił się stwierdzeniem Lenu, że mógł oślepnąć. Usmiechnał się tylko szeroko, zbliżył twarz do oczu heamfrodyty i ostentacyjnie pomrógał cyberoptyką.

- Jak kurwa mogę oślepnąć?

Bez słowa wziął ciuchy od Lenu, po czym wpakował je do siatki z Biedry. Z pewnością były warte trochę floty, którą będzie mógł już wkrtótce upłynnić. Strzępki rozmów przyrodniego brata jakie dosłyszał utwierdzał go, że już jest prawie po robocie. No i jeśli Krzysiu nie zdecyduje się na małą prywatę, to jeszcze wieczorem Wojski będzie chlał gogę na dzielni. Ta świadomość i mały boost w postaci kielicha jaki sobie strzelił wprawiały go w świetny nastrój.

Czar prysł jednak, gdy zorientował się, że Krzysiu ma zamiar iść po bandzie i szukać czarnuszka na własną rękę. W sumie nie był zdziwony i nie mógł mieć o to pretensji. Sam pare lat temu zrobiłby to samo w takiej sytuacji. Póki co brat poszedł gadać z Lenu. Wojski rozejrzał się po obtanionym barze. Młoda azjatycka kelnerka z bionicznymi rolkami podjechała i zostawiła na stoliku cztery witaminiozwane napoje zasponsorowane przez Krzysia. Bartkowski nawet chciał się do laski uśmiechnąć, ale tamta nawet nie spojrzała na siedzących przy stoliku Berghara i solo. Bartek kątem oka obserował rozmawiających, ale szepnął cicho do fixera:

- No to co? Możebyś nam zamówił po bączku? Co będziemy tu czekać jak smutne pedały o suchym pysku.

Domyślał się co powie O.D., ale i tak warto było spytać.

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 11 grudnia 2018, 18:03

Chinatown, 27 lipca 2055

- No to co? Może byś nam zamówił po bączku? Co będziemy tu czekać jak smutne pedały o suchym pysku.

Dzień Berghara zaczynał przypominać film w 3D jakie można było oglądać w przestarzałych kinach, gdzie zbierali się starzy i biedni, którzy albo nie chcieli, albo nie mogli pozwolić sobie na holoprojektory, albo wręcz podłączenie mózgu do VR.

Dobrze, że Czesław się ulotnił odpocząć, bo po podróży do Chinatown, pewnie już by więcej z O.D. interesu nie zrobił.
Może.

Fixer był zniesmaczony. Granatami ogłuszającymi. AV-ką. Ketarski mówił, że jakiś dyro ich wystawił. W związku z czym szansę na kasę malały coraz bardziej. Tym czymś głaszczącym Ketarskiego po ręce jak kotek domagający się pieszczot. A teraz Chinatown.

Pewnie, że Berghar robił tu interesy. Pewnie, że miał klientów. Znał lokale. o różnym przeznaczeniu. Ale co, do cholery robił tu razem z tą całą ekipą?

Wojski - ośmielony jakimś preparatem spożytym w towarzystwie, co najmniej dyskusyjnym, od którego, jak słyszał O.D. można było oślepnąć, w dodatku włażąc po to do śmietnika, najwidoczniej, postanowił dobić się czymś z wyższej pólki. Zapewne poza jego zasięgiem budżetu.

A w sumie... - Berhar machnał na jednego z kręcacych się po okolicy pseudo-żółtków. Szybko zatrajkotał coś do niego, wskazał coś ręką. Tamten kiwnął potakująco. Berghar wyjął banknot, pokazał tamtemu. Wojski uznał, że frajerski fixer po prostu da mu go do ręki i pewnie żadnego z nich więcej nie zobaczy. Ale Berghar przedarł banknot i dał połowę Azjacie. Tamten skinął mechanicznie głową i szybko gdzieś odszedł.

-O co biega? zapytał zdziwiony Wojski.

-Wysłałem go po porządne żarcie i bączki. Jak chciałeś.
Uznaję, że to żaden problem. Wystarczy podać odpowiednie źródło i odpowiednio zapłacić, a usługa kurierska będzie sprawna.
Mam jakieś tam perswazje zastraszania itp, ale to chyba zupełnie niepotrzebne :) ma dostarczyć dobre żarcie dla wszystkich i po kielichu z godnie z zamówieniem wojskiego. żaden tam prepakshit tylko świeży szczur czy coś :)

kto bogatemu zabroni (może przy moich kontaktach, jednak będzie znośnie)
? :)
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 12 grudnia 2018, 23:39

Chinatown, 27 lipca 2055

Lenu zwrócił się w stronę Krzysztofa i patrząc mu w oczy powoli z namysłem zaczął rekonstruować zdarzenia sprzed lat.

- Mój promotor, profesor Leszek Męczybuła był wybitnym naukowcem. A przynajmniej tak nam kazał sądzić. Udało mu się zarazić mnie, Adobe, Staszka od którego mam numer do tej dziewczyny, i zresztą ją także fantastyczną miłością do robaków. Jak to wy śmiertelnicy o nich mówicie do jebanych robali. Oczarował nas pokazując ich niezwykłe zdolności. To był typ naukowca absolutnie poświęconego swojej pracy. Ten motyw ze zdradą, zupełnie mi nie pasuję do jego osoby. Nie klei się. Prowadził badania, które były dla niego esencją jego życia, on zwyczajnie nie miał głowy na amory. Adobe to zupełnie co innego, chociaż też... Elka studiowała na niższym roku, ale też robiła fakultet u profesora. Tak się poznali. To była prawdziwa miłość. Nie wiem o co poszło ale w wyniku tego wszystkiego rzuciła studia i chyba wrócił do siebie na wieś. To było traumatyczne dla Molisabe. Cierpiał. Widziałam to w jego oczach przez cały następny rok kiedy pisał pracę magisterską. No a potem, wrócił do swojego kraju i... chyba od tego czasu nikogo nie miał. Takiego poważnego związku znaczy się.

Myśli Lenu mknęły po autostradzie neuronowej mózgu z prędkością szybszą od najszybszego sieciowego łącza. Palce szybko klikały po klawiaturze wystukując sms do Czarnej. Po chwili na grafitowym ekranie była już odpowiedź. Przez chwilę zamyślił się odczytując na głos odpowiedź Ketarskiemu.

- Czarna sprawdziła, że walizki przyjechały z lotniska razem z Adobe. Widać je wyraźnie na nagraniu z kamer przed budynkiem i w środku. Uchwyciły jak wchodził. Przy data termie. Wypłacał tam kasę, pewnie na mieszkanie. Na jajku widziałem, że w pokoju była tylko jedna rozpruta. To znaczy, że ten drugi podręczny bagaż musiał zabrać ze sobą kiedy opuszczał lokal. Bo niewątpliwie tam dotarł, wsiadał do windy. Tak mówią kamery a one nie kłamią, prawda?


[center]***[/center]

Mały paskudny azjata o zbyt dużej głowie w stosunku do reszty ciała jeszcze przez chwilę trzymał pół banknotu z namysłem po czym, ochoczo zaczął potwierdzać przyjęte od Berghara zamówienie

- Napitu... paputu, ciapanko? - zapytał Chińczyk.

- Tak, tak... wszystko - powiedział znudzony dyskusją fixer i odgoniwszy wielkopańskim ruchem ręki posłańca, ułożył w luzacki sposób obutą nogę na sąsiednim plastikowym krześle. - Zasuwaj tylko szybko. I dobra rada przyjacielu, następnym razem naucz się trochę wspaniałej polskiej mowy, skoro już w tym świetlanym państwie przesiadujesz. Ręce opadają, najedzie się tego do kraju, a żaden ani w ząb w języku wieszcza. Co o tym myślisz? - mruknął do Wojskiego.

- ...no, polski to trudna język... - skomentował Wojski swoim podwórkowym sznaps barytonem.

- Ja nie o ty mówiłem. Co myślisz o tej sprawie?

- Jakby tu powiedzieć. To trochę jak w wojsku podczas bitwy. Dobra decyzja to 20% strat własnych, zła decyzja na polu boju to 40% strat, a brak decyzji 80%. A my tu kurwa siedzimy, czas leci i nic... Nie zarabiamy a w tym czasie wróg przejmuje inicjatywę na polu bitwy.

Przez chwilę siedzieli bez słów zatopieni w swoich własnych myślach póki nie pojawił się ten sam Azjata, torując przez tłum drogę Tajce niosącej dwa gorące dania. Szybko z poły ubrania wyłoniła się też charakterystyczna ryżowa wódka, podawana w tradycyjny chiński sposób czyli na ciepło. Połowa litra w śnieżnobiałej butelce miała wprawdzie procentowo dużo mniejszą moc od krajówki, ale Wojski nie dał się zmylić. Wiedział co z organizmem potrafi zrobić temperatura serwowania posiłku.

Przyjemna atmosfera na chwilę przygasłą kiedy skośny zaczął się dopominać o dopłatę. Powtarzał w koło "ciapatu... ekstra płatu" zmieniając tylko ton głosu od błagającego na poirytowany i w drugą stronę. Targi o cenę trochę trwały a rozstawione dania i wódka stygły. Ostatecznie O.D. musiał nieco dopłacić co było nieco irytujące dla fixera, ale uznał że woli nie ryzykować scysji z miejscowymi. Zwłaszcza z lokalną Triadą. Kiedy nie do końca zadowolony skośny zniknął w końcu w tłumie dając im spokój, przystąpili do spożycia, zaczynając w tradycyjny sposób, czyli od uzupełnienia płynów.

- To niewątpliwie kiedyś żyło. - Stwierdził ze znawstwem Wojski wygrzebując przy tym kawałek kości, spośród mięsa i dodatków za pomocą pary chińskich patyczków. - Lekka kostucha, ewidentnie był to kiedyś jakiś rodzaj ptactwa - podsumował trzymając ów kawałek tuż przy swoi cyberoku.

- Ale skąd oni mogli by tu mieć prawdziwego ptaka, ostatnie żywe kury to ja widziałem ja byłem jeszcze mały, o taki.... - pokazał ręką Berghar.

- Może to kanarek?

- To musiał by być jakiś nadzwyczaj wyrośnięty osobnik, skoro starczyło go na dwa pełne talerze żarcia...

- Ty chyba nie wiesz jakie cuda w Wiśle pływają odkąd elektrownia Siekierki otworzyła mini reaktor na uranie. Od czasu kiedy elektrownia ma zgodę na zrzut wody popłucznej z reaktora wprost do Wisły zaczęły się dziać dziwne rzeczy. - rzucił solos ostrożnie próbując pierwsze kęsy dania.

Żarcie było dobre. Dużo lepsze niż w Gokule.

- Ty, ta żółta co przyniosła żarło, ona nadal tu stoi... - powiedział Wojski trącając Berghara

Skośnooka, niezbyt urodziwa dziewczyna przestępowała z nogi na nogę najwyraźniej czekając na jakiś konkretny ruch ze strony któregoś z mężczyzn.

- Wygląda na to... że była zamówiona jakaś dodatkowa usługa w pakiecie. Ciapanko? - powiedział z namysłem fixer napotykając wzrok Wojskiego. Równocześnie obaj uzmysłowili sobie co mogło się skrywać pod tym niepozornym słowem, niechcący zamówionym przez O.D w pakiecie usług.

- Suoyi * Stufka za obydwa. - odpowiedziała dziewczyna o oczach zmęczonych przez prochy.

* po chińsku, tak
Ostatnio zmieniony 13 grudnia 2018, 08:55 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 13 grudnia 2018, 23:45

Chinatown, 27 lipca 2055

- Chciałbym się dowiedzieć, kim był ten Mozambijczyk, którego znaleźliśmy w hotelu - odpowiedział powoli Ketarski, intensywnie nad czymś myśląc - Poproś Sarę, żeby przejrzała raz jeszcze nagrania. Niech da nam cynk, czy Adobe przyleciał sam czy z tym kolesiem z hotelu. I dzięki, że mi o czymś przypomniałaś.

Krzysztof uruchomił sprzęgiem smartfona, wskoczył poprzez firmową aplikację do wewnętrznej sieci działu HR, wszedł w ułamku sekundy w cyfrową interakcję z systemem sztucznej inteligencji odpowiedzialnym za przepływy finansowe.

Autoryzacja: Ketarski Krzysztof, 48F75RR4890C23. Z upoważnienia dyrektora Dyndały. Przelewy za realizację zlecenia FX-323-A, na konta telefonów. Dane z umów zlecenia, według ustalonych stawek, bez premii. Realizacja natychmiastowa. TAN 766-411-KT.

- Wynagrodzenie za udział w zadaniu zostanie za chwilę zaksięgowane na twoim cyfrowym koncie - powiedział do Lenu kończąc połączenie poprzez neurosprzęg - Teraz wracamy do roboty, a może załapiemy się dodatkowo na premię. Chcę twojego kumpla, a jeszcze bardziej chcę tego jego zwierzaka. Sara niech nam znajdzie wszystko, co tylko widnieje w sieci na temat śmierci Męczybuły. Najpewniej wiedza ta do niczego się nam nie przyda, ale nigdy nie wiadomo. A ty, jeśli czujesz się emocjonalnie na siłach, zadzwoń proszę do Elki. Istnieje minimalne prawdopodobieństwo, że Adobe ukrył się u niej. Jeśli mieszka pod Warszawą, mógł do niej dotrzeć w czasie poniżej trzech godzin.

Biznesmen obrzucił wzrokiem gwarną klientelę jadłodajni, wciągnął w nozdrza zapach przypalonego tłuszczu i pasty z alg o smaku ryby. Uderzywszy palcami w pulpit stanowiska do składania zamówień, wybrał pudełko rybnych paluszków i niby-ośmiorniczki. Pojemniki z jedzeniem wypadły z kieszeni w ladzie stoiska kilka sekund później, roztaczając wokół siebie przyjemny zapach świeżego jedzenia. Podrzucając je w dłoni, by się nie poparzyć, Ketarski kiwnął Lenu głową sugerując powrót do upatrzonego wcześniej stolika.

Wojski i Berghar już jedli, popijając na dodatek coś, co wcale nie wyglądało na zamówioną wcześniej przez managera witaminizowaną wodę. Obaj wydawali się prowadzić rozmowę z niską Azjatka o długich czarnych włosach, odwróconą do Ketarskiego plecami.

Brwi biznesmena powędrowały w górę, kiedy mężczyzna uświadomił sobie, że czarnowłosa trzymała obie ręce na nogach siedzących na barowych stołkach klientów, poruszając na dodatek wyraźnie palcami.

W głowie Krzysztofa pojawiły się zwyczajowe mroczki, kiedy wciąż ewolucyjnie niedostosowany do cybernetyki ludzki mózg zaprotestował przeciwko silnemu bodźcowi neurosprzęgu. Sztuczne oko managera powiększyło w ułamku sekundy obraz, centrując soczewkę na postaci dziewczyny. Mroczki ustąpiły w tej samej chwili, zneutralizowane procesami adaptacyjnymi procesora.

Azjatka ewidentnie masowała uda Berghara i Wojskiego, ruchami wręcz natarczywymi, aczkolwiek z zauważalną sztywnością.

Ketarski westchnął w duchu z rezygnacją, przełączył oko na normalny tryb podglądu, podszedł do stolika rzucając na jego blat pudełka z jedzeniem.

- Cokolwiek planujecie zrobić, zróbcie to szybko - oznajmił oschłym tonem - Nasza robota jeszcze się nie skończyła. Musimy zarobić na premię. Nie odchodźcie za daleko, najlepiej załatwcie sprawę w toalecie.

Mam nadzieję, że Mistrz Gry nie sknoci sprawy i Prepak wpłaci nam na konta pieniądze (dla Berghara jego zawyżoną stawkę, może zauważę to później).
Poprosiłbym o informacje na temat zgonu profesora Męczybuły i ewentualnie o telefon do Elki, jeśli Nanatar się zgodzi.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 14 grudnia 2018, 12:54

Chinatown, 27 lipca 2055

Bartkowski nie lada się rozamrzył, czując dotyk kobiecej dłoni na udzie. kiedy ostatnio jakaś kobieta była tak blisko? Dziwka czy nie, nieźle się napalił. Nawet przez chwilę zapomniał o tym, żeby namówić fixera na kolejnego sznapsa. Perspektywa serwisu sera spod krasnoluda przeyćmiewała wszystko. Nawet fakt, że Wojski był pusty jak bęben Silverhanda.

- Choć mała! Ale cię wyłomotam! - niemal krzyknął podniecony i zaczął wstawać od stolika, ale Chinka usadziła go na miejscu:

- Toja cieć ciapanko? Stufka za obydwa.

Stówa dramatycznie oddalała perspektywę wyklaskania azjatki, Bartek nerwowo przełknął ślinę i zwrócił się do Berghara:

- Masz stówe? To weź jeszcze po kolejce, a potem weźmiemy ją na dwa baty...
Nie bądź skenrus Denver. Włąśnie stoisz przed szansą zaaranżowania pierwszego 3some na portalu!!!

Denver
Reactions:
Posty: 1660
Rejestracja: 14 stycznia 2010, 11:26

Post autor: Denver » 14 grudnia 2018, 12:58

Chinatown, 27 lipca 2055

Azjatka rozszyfrowała nowe słowo Bergharowi. Ten łyknął więcej ryżowej wódy i spojrzał na oderwanego już od rzeczywistości Wojskiego, gapiącego się na dziewczynę ja w obrazek.

Fixer w końcu odczuł skutki "masażu" i podsumował dzień - ktoś próbował go zabić, otruć, spałować. Więc chyba należała mu się jakaś rekompensata... Chociaż stufka... hm

-Ping! - "ktoś przelał Ci pieniądze" - wyświetliła apka banku.

Obleśny uśmiech wypełzł powoli na usta Berghara.

-Dobra solosie. Bierzemy ją w obroty. NIech nie zapomni, że musiała ciężko zarobić tą "stufkę za dwa" - Berghar wstał i wziął azjatkę za rękę prowadząc do najbliżeszgo ciemnego zaułka. Za nimi podążał zombie Wojski, gmerając już przy pasku od spodni.

Zdumione nieco spojrzenia Ketarskiego i Lenu odprowadzały ich aż do momentu, gdy skryła ich ciemność.
Przepraszam za wstawianie krzyżyków - w telefonie czasem nie trafię w odpowiednią ikonkę
Ostatnio zmieniony 15 grudnia 2018, 12:38 przez Denver, łącznie zmieniany 1 raz.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 15 grudnia 2018, 23:25

Chinatown, 27 lipca 2055

W innych okolicznościach Lenu byłby nie lada ubawiony sytuacją, brzydka Azjatka i tych dwóch byków. Jednak wtedy był tak zaskoczony, że nie potrafił ocenić co czuje. Stał przez chwilę patrząc na odchodzących do tłustych od sztucznych olejów plastikowych drzwi kibla kolegów i prostytutkę. Z pewnością ekrany toaletowe widziały już rzeczy gorsze. Medyk zastanawiał się przez chwilę czy nie zaproponować chłopakom prezerwatyw, wciąż najmniej zawodnego środka przeciw wenerycznym zakażeniom, ale zrezygnował. Zawołał tylko - Nie siadajcie na desce!

Zdjąwszy na chwilę ciemne szkła, popatrzył tylko na Ketarskiego z lekkim wyrzutem. - Znajdź im jakieś zajęcie, bo się chłopaki nudzą.

Ukrył błękit tęczówek, na powrót za lustrami okularów. Siadł na zwolnionym przez O.D. krześle. Wystukał w telefonie.

Rok temu na Pradze zginął profesor UW. Biolog, Jan Męczybuła. Okoliczności śmierci i ostatnie prace naukowe. Jeśli były jakieś skandale, albo tajemnice to chętnie. Masz u mnie "glona"*.

Zauważył, że do grubego sprzedwacy, klepiącego po pupie swego młodego pracownika dołączyło dwóch skośnych w dresach i pod wąsem. Chamsko obcinali na Krzyśka i siedzącą przy nim dziewczynę. Ta właśnie wybierała numer w telefonie.

Piiik, piiik, piiik

Abonent poza zasięgiem. Proszę spróbować później.
- odpowiedział głos w słuchawce.


*- modny drink z glonów, pokrzyw i naturalnie uzyskiwanego alkoholu.
Ostatnio zmieniony 17 grudnia 2018, 22:43 przez Nanatar, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 16 grudnia 2018, 23:51

Chinatown, 27 lipca 2055

Sara była już wyraźnie poirytowana. Krótki sms wyświetlony na komórce Lenu "moment nie rozerwę się" mówił wszystko. Czarna pracowała intensywnie, przegrzebując w sekundach terabajty danych dużo szybciej i sprawniej niż Lenu w ciągu godziny. Po chwili na cyberoku Keteraskiego zaczęły się pojawiać pierwsze efekty.
"Pozacierałam za wami ślady. Kamerki. Połapią się, nie wiem ile czasu kupiłam. Mam przekaz z kamer hotelu i z ulicznych. Możesz spoko otworzyć w oku, przeniosłam nagrania na bezpieczne serwery w Indiach ;). Dziękówa za hajs Krzyś, miło się z tobą pracuje. "
Za mesedżem, pojawiła się krótka seria linków do różnych filmików. Ketraski mógł w końcu przekonać się o bytności Adobe na własne oczy. A właściwie oko. Rozluźnił się i pozwolił płynąc danym ładowanym bezpośrednio do oka. Pierwszy z filmów przedstawiał go wybiegającego z hotelu z plecakiem w dłoniach. Wyglądał źle, miał rozerwaną marynarkę. Drugi wyłapał go przy datatermie. Kolejne szklane oka zamontowane w sklepach, śledziły jego ucieczkę poprzez jedną czy dwie ulicy póki nie wsiadł do taksówki. Włamanie się do bazy danych taksiarzy nie było problemem. Kurs był na Pragę tam gdzie był ostatni bezpieczny przystanek taksówek.
"I to wszystko?" -zapytał smsem Ketarski
"Dalej nie dam rady, to głęboka Praga. Pewnie tam też są kamery ale... Tam rządząc w sieci Cienie Bibliotekarza. To mocni gracze i się nie cackają, wypalą mi mózg, sorry Krzysiu nie pomogę. I tu już nie chodzi że za taki dziadowski hajs, po prostu ryzyko jest za duże."
Malowane paznokcie Lenu bezwiednie gładziły szyjkę ciepłej białej wódki podczas gdy Krzyś przeglądał filmiki. Lenu taksowała dyskretnym spojrzeniem otoczenie natrafiając na dwóch podejrzanych skośnych przy właścicielu lokalu. Miała przeczucie że o nich rozmawiając, chociaż robili to cicho dobiegały do jej uszu jakieś fragmenty mandaryńskiego.

- To tamci? - zapytał jeden z mężczyzn. Właściciel baru przytaknął ze sztucznym uśmiechem, starając się nie patrzeć na tatuaż Triady znajdujący się na zewnętrznej stronie dłoni przybyłego.

- Tak, to ci i jeszcze dwóch w ubikacji który, Huang Song właśnie pokazuje swoje kwiaty w ubikacji. Posłałem już po masażystów, oraz sprzedawców medycyny naturalnej, Lei Wu ma świetną recepturę z szarańczy i nalewkę z byczych jaj i oka żaby...

- Ok. Włącz coś, co ich jeszcze bardziej nakręci. To twoi najlepsi klienci. Jak to spieprzysz pożałujesz.

Mężczyźni podeszli do stolika zatrzymując się dwa kroki od Lenu. Na azjatyckich rysach przylepiony był sztuczny uśmiech.

- Twoja kolega, trocha zejść. - powiedział niższy w kierunku Lenu, wskazując szybkim ruchem dłoni Ketarskiego zaprzepaszczonego w filmach wyświetlanych na swoim oku. Krzyś obserwował w tym czasie trasę Adobe, ale słyszał i nadal widział jednym okiem.

- Może coś na rozluźniaka? Wciągasz, palisz czy strzykaż?

Zdenerwowany sprzedawca wyszperał w tym czasie w końcu jakiś utwór i lekko trzęsącymi się ze zdenerwowanie dłońmi zmienił nastaw muzyki, znajdując w swoim mniemaniu prawdziwy kultowy polsko-azjatyckich most.

Gangnam Style - Chwytak Cover
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 17 grudnia 2018, 17:12

Chinatown, 27 lipca 2055

Chinka z początku próbowała nawet udawać przyjemność, ale już po którkiej chwili skupiła się tylko na tym aby nie krzyczeć zbyt bardzo. Zresztą nie miała za bardzo z dławiąc się wielokrotnie, brutalnie uderzana raz za razem od tyłu udami drugiego z mężczyzn. Wszystko trwało o wiele krócej niżby życzył sobie tego Wojski, nawet nie zdązył się zamienić miejscami z fixerem, ale cóż, nieużywany długo sprzęt potrzebował trochę naoliwienia i treningu. Bartkowski i tak był wniebowzięty. Trudno było powiedzieć to samo o kelnerce dorabiającej sobie prostytucją (a może odwrotnie). Udręka trwała dla niej całe wieki. Gdy skończyli oparła się o umywalkę łapczywie łapiąc oddech i próbując powstrzymać drżenie ciała i torsje Dopiero gdy poprawili spodnie i wyszli, z jej oczu popłynęły łzy i zaczeła niezgrabnie poprawiać rozmyty po całej twarzy makijaż. Nie był to jej pierwszy raz. Bywało gorzej. Ci przynajmniej nie bili, tylko zrobili swoje. Ale i tak nigdy się do tego nie przyzwyczaiła.

Solo był usmiechnięty od ucha do ucha. Póki dzień był zajebisty. Wpierdolił ochroniarzowi w galerii, poruchał i jeszcze nawet się napił. Fakt, że sporo mniej niż zwykle, ale i tak było super. Wracając do stolika poklepał Berghara po plecach:

- Ależeśmy jej rożen zrobili! Napijmy się teraz!

Wtedy mina mu stężała a w do tej pory wyluzowane ruchy wplótł się niebezpieczny, miękki a zarazem agresywny dryg, jakby drapieżnik szykował się do skoku. Dwóch Chinoli stało przy Krzysiu i Lenu. Może im się nie spodobało, że łomotali kelenerkę? A może coś chcieli. Wosjki jednak wiedział, że nie są tam tylko dla przyjaznej pogaduchy i może nie być z nimi tak łatwo jak frajerami w galerii, gdyby doszło do jakiejś burdy. No i lokal pewnie był pod opieką jakiegoś gangu powiązanego z chińską mafią. Tego Wojski obawawiał się bardziej niż korporacyjnych fagasów. Korporacje kierowało się forsą, a zraniony mafiozo cierpiał często bardziej honorowe niż fizyczne katusze.

Z głośników zaczęła lecieć stara, skoczna melodia. Bartkowski zbliżył się od tyłu do obu mężczyzn słysząc jeszcze jak niższy z nich pyta Krzysia:

- Może coś na rozluźniaka? Wciągasz, palisz czy strzykaż?

Wojski wtrącił się w rozmowę, do stojących sztywno jak struny Chińczyków:

- Panowie trzeba się wyluzować. Napijecie się ze mną? Wiecie czego brakuje gangsterom znad Wisły? Luzu. Kiedyś to się ruszali... te kocie ruchy! Przydałoby się i teraz trochę finezji i polotu w tym smutnym jak pizda mieście. Trzeba tylko podlansować odpowiednie wzorce... - Solo zaczął się niezgrabnie gibać w rytm "Łyka wódy daj".
Solo udaje pijanego i niezgrabne ruchy, W razie czego gotowy do akcji.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 17 grudnia 2018, 22:20

Chinatown, 27 lipca 2055

Trudno było Wojskiemu nie dostrzec wijący się po dłoni kształt techtatużau w kształcie chińskiego smoka znikał zaraz za rękawem. Znikał ale nie ginął. Solos był pewien, że jak większość tatuaży noszonych przez członków Triady wił się po całym ciele kończąc gdzieś na ramionach czy plecach. Wojski coś tam słyszał o specjalnym znaczeniu tych szczególnych zdobień wewnątrz ich organizacji, o tym że każdy coś tam znaczył, ale... ale skołatany umysł nie bardzo pamiętał o co chodziło z tym całym smokiem.

Mimo wyjątkowej biegłości w odczytywaniu emocji Ketarskiemu trudno było wyczytać coś z twarzy któregokolwiek z Azjatów. Różnica kulturowa była barierą, nie do przebycia tak jak nie do przebycia wpław była rzeka Huangh He. Chińczycy mieliw pisane w geny sztuczny uśmiech, jeśli ktoś nie znał dobrze tej kultury nie był w stanie przebić się przez tą sztuczną maskę. Ketarski miał niewątpliwy talent do czytania z ludzi jak z książek, ale tym razem rzeka emocji płynąca pod maską była dla niego mętną wodą niczym tą płynącą w Żółtej Rzece, od czego zresztą wzięła swoją nazwę. Manager był jednakże niemal pewien, że wychwycił pewne nieciekawe drgnięcie na twarzy jednego kiedy obsługująca obu dżentelmenów Huang Seng wyszła z ubikacji i z nieukrywanym obrzydzeniem na twarzy i zaczęła wycierać policzek jednorazową tandetną chusteczką. Kasłała przy tym jakby się czymś solidnie zadławiła.

Łysy mafiozo nie poruszył się na ten widok. Przypominał nieco buddyjskiego mnicha, gdyby nie dziwnie chłodne oczy. Drugi wyciągnął z paczki papierosa i odpalił zapalniczką skrytą w odchylanym kciuku prawicy. Zaciągnął się bez pośpiechu.

- Synkoka tysiak, Błękitne Szkło dziewięć stówek. Za działkę. Taka szczególna promocja, dla przyjaciół którzy wiedzą jak dobrze zjeść, jak dobrze wypić, i jak dobrze obchodzić się z naszymi dziewczynami... - Mafiozo nie przestawał się uśmiechać w uprzejmy, fałszywy sposób podczas składania oferty.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Nanatar
Reactions:
Posty: 641
Rejestracja: 04 sierpnia 2009, 11:38
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 155 times
Been thanked: 116 times

Post autor: Nanatar » 17 grudnia 2018, 22:37

Chinatown, 27 lipca 2055

Następna zniknęła, UFO ich porywa? - zastanawiał się Lenu, tymczasem dwaj wąsaci fagasi postanowili poszpanować przed nu i Ketarskim.

- Może coś na rozluźniaka? Wciągasz, palisz czy strzykaż? - na ich nieszczęście za plecami wyrósł im rozanielony Wojski, bardziej rozanielony niż po wizycie w zaułku, zauważył Lenu. Kobiety mu trzeba - pomyślał, kiedy Bartek proponował dresiarzom wódeczkę.

Siedząca przed chinolami dziewczyna, schowała telefon, zdjęła okulary i wpatrzyła się upajająco modrym wzrokiem w ich pryszczate twarze. Jeden miał pryszcze od brudnej wody i był jeszcze gówniarzem, drugi zaś typowe ropienie i blizny po złej jakości syntetycznej kokainie. Przez chwilę nie wiedzieli kto bardziej przykuwa ich uwagę tańczący mięśniak, czy niebieskooka dziewczyna. Jej oczy musiały im się wydawać niebotycznie drogie, bo nie miały żadnego Logo, a nie przypuszczali, że mogą być prawdziwe. W końcu dziewczyna odpowiedziała.

- Ten tańczy w virtualu - wskazała na HR-owca, następnie na O.D. -ten w realu - na koniec na Wojskiego - a ten w nie realu, a ja ich ostrzykuję. Chcecie dołączyć? - parsknęła śmiechem - Szukamy czarnoskórych dziewcząt do roli w filmach dla dorosłych, ponoć w tej dzielnicy można mieć wszystko.
Lenu stara się utrzymać kontakt wzrokowy, lepiej byłoby wstać, ale to oznaczałoby że czegoś się obawia, a ma wyjść na twardzielkę.

W sytuacji ekstremalnej Aikido.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 grudnia 2018, 23:15

Chinatown, 27 lipca 2055

Krzysztof wyczuł zagrożenie w jednej sekundzie, chociaż nie miał zbyt dużego doświadczenia w kontaktach z orientalnym półświatkiem. Dwaj skośnoocy mężczyźni na kilometr śmierdzieli chińską mafią, a Ketarski czytał wystarczająco często sieciowe wiadomości, by wiedzieć, że z tymi ludźmi woleli nie zadzierać nawet ludzie z warszawskiego ratusza.

Obciążony zbyt dużą ilością równoległych zadań mózg generował często impulsy, które szyna procesora interpretowała niepoprawnie albo wręcz niebezpiecznie. Świadomy tego ryzyka, biznesmen momentalnie wyłączył aplikację sprzęgającą smartfona z projektorem danych w bionicznym oku. Redukując ostrość i skalę obrazu do poziomu organicznego oka, Ketarski skoncentrował całą swą uwagę na narkodilerze i jego kompanie.

Było popołudnie, a knajpa pękała w szwach. To pozornie winno było podnieść poczucie bezpieczeństwa managera, ale paradoksalnie Ketarski poczuł się jeszcze gorzej, bo w ciżbie ludzkich ciał nie dostrzegł żadnej białej twarzy. Otaczało go morze Azjatów, a ci egzystujący w zupełnie innym świecie wartości i przekonań etycznych cudzoziemcy najpewniej nie stanęliby w trudnej chwili po stronie nielubianych białasów.

ONR już dawno powinien tu był zrobić porządek! Teraz premier Bosak chuja zdziała, chyba, że wprowadzi tu ze dwie brygady OT!

- Szukamy czarnoskórych dziewcząt do roli w filmach dla dorosłych, ponoć w tej dzielnicy można mieć wszystko - roześmiał się Lenu improwizując w ułamku chwili, umniejszając na dodatek znaczenie podrygującego nieporadnie Wojskiego.

Siedzący na barowym stołku, przysłonięty częściowo blatem stolika Ketarski zmienił nieznacznie pozycję ustawiając prawe biodro tak, by w razie potrzeby móc wyciągnąć pistolet z kabury bez szarpania się z przeszkadzającą w tym ruchu kurtką.
Na razie się nie odzywam, czekam na rozwój wydarzeń!

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 18 grudnia 2018, 09:55

Chinatown, 27 lipca 2055

Drugi z Azjatów rzucił parę słów w kierunku prostytutki, która podeszła do niego, następnie wymienili kilka szybkich zdań w mandaryńskim. W końcu dziewczyna skinęła głową i zniknęła gdzieś w tłumie okupującym bar, zapewne w poszukiwaniu czegoś do popicia.

W międzyczasie Berghar skończył czyścić pędzel i ze sporym opóźnieniem opuścił ostatecznie ubikację. Jazda z tyłu miała swoje walory, ale wymagała też nieco zabiegów estetycznych po, by doprowadzić wszystko do względnej schludności, która nie przeszkadzałaby mu przez resztę dnia. Oczywiście nie miało by to w ogóle miejsca, gdyby korporacje robiły porządne ogumienie które nigdy by nie pękało. Ale hej, przecież nawet w Mercedesie czasem opona strzelić potrafi. Ostatecznie fixer dołączył do grupy, a wyczuwając nosem nieco brzydszą atmosferę niż tą której doświadczył przed chwilą w ubikacji, zrobił to bez zadawania zbędnych pytań. W jego fachu ważne było co się mówi, ale jeszcze ważniejsze było wiedzieć kiedy się nie odzywać wcale. Zresztą nie musiał pytać. Domyślił się w ułamku sekundy z kim manager dobił właśnie jakieś podejrzane interesy.

- No to chodźmy. Pokażemy wam towar i zadecydujecie co wybieracie. To bliziuchto. - Powiedział mnich z wyraźnym dalekowschodnim akcentem, charakterystycznie zmiękczając przy tym każde słowo w wypowiadanym zdaniu.

Chińczyk zdawał się nie zauważyć lekkiej konsternacji powstałej na twarzach swoich klientów. Obydwaj mafiozi ruszyli przez różnokolorowy tłumek znajdujący się w knajpie, który w jakiś niezrozumiały sposób rozstępował się przed nimi robiąc im przejście. Wyglądało, jakby ludzie bali się choćby otrzeć o mężczyzn którzy prowadzili grupę gości. Obaj zatrzymali się tylko na moment by zamienić parę słów z obwoźnym sprzedawcą usług akupunktury chińskiej, który w wyraźny sposób zapytał w mandaryńskim o prowadzonych gości wskazując na nich ręką. Krótka szorstka wypowiedź pryszczatego spowodowała, że stary Chińczyk zgiął się w pół i wyrzucając z siebie przepraszającym tonem kilka zdań wycofał się rakiem, zabierając niesione przez siebie podejrzane cybernetyczne urządzenia wyglądające jak jeż, oraz coś co Wojskiemu na pierwszy rzut oka przypominało pistolet na gwoździe.
Idziecie czy uciekacie, czy jakiś inny zajebisty pomysł? Przypominam że sesja jest improwizowana i nawet ja nie wiem jeszcze dokąd zmierzacie. ;P
Ostatnio zmieniony 18 grudnia 2018, 11:50 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

ODPOWIEDZ