PBF - Modre Dziedzictwo

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 21 grudnia 2018, 23:23

[center]Pogórze, 13 Trawień (Xewar), 360 rok Ery Silniri;[/center]
Chłodne powietrze z gór owiało twarz Nętki, gdy wyszli z cienistych ostępów Brodatej Puszczy. W pewnym momencie wiedźma poczuła ukłucie żalu, tutaj bowiem opuszczali bór, który przez te kilka dni stał się im miejscem przyjaznymi i niesamowitym, a gościna babcinki przypominała im ciepło domowego ogniska i bliskość zmarłych krewnych. Pożegnała się więc cicho z duchami Puszczy i podążyła z innymi w górę, ku wznoszącym się przed nimi stokom Gór Końca. Promienie słońca dawały teraz pewne ukojenie, gdy żaden z mrocznych duchów nie podążyłby za nimi za dnia jasnego. Znajdowali się jednak na otwartej przestrzeni, wystawieni na potencjalny atak nieznanych im istot. Wiedźma patrzyła z niepewnością na ośnieżone szczyty, niepewna z czym przyjdzie im się mierzyć.

Gdy stanęli na popas, Kallan zasugerował rychło przygotowanie sycącej strawy, a i trzeba było zastanowić się , gdzież dalej iść, gdy tak małoż wędrowców przybywało w te niegościnne strony.

- Babuszka ino prawiła, że tylko pościg utrudni czarami swemi. Upiory tamte w nocy się pojawiają, gdy światło je rani, mamy więc czas, aby co zjeść i wędrówkę omówić. Nie oznawam się niestety na takech terenach, jeno znam ja tyle co nam starsi prawili. Ale... - Nętka spojrzała w górę, w stronę kołujących na niebie orłów - może... Kallanie, może mógłbyś do orłów przemówić? Co wiedziałyby jak iść, w która stronę? Na mapę Rodan spojrzy tylko i orłów zapytamy. Ja zaś mogę pomówić z chowańcem mym. Za dnia nas nie poprowadzi, ale choć on może oznawa się na takech miejscach. Powie nam, co nas może spotkać.

Wtedy Nętka delikatnie zajrzała w głąb torby uzdrowicielskiej. Na dnie, na opatrunkach i innych przedmiotach, spał niewielki nietoperz, biały jak mgła. Wiedźma dotknęła go lekko dłonią i chcąc go zbudzić, przemówiła doń w myślach:

- Iglicie, obudź się na chwilę. Wiedza twa może okazać się ważna... - młódka poczekała, aż nietoperz ocknie się ze snu, po czym zagaiła - Dotarliśmy tera do stoków Gór Końca. Jeno żadne z nas nie było nigdy w stronach takech, a nawet na inszych terenach górskich. Powiedz mi ino, na co trzeba baczać w takich miejscach? Cóż nam, istotom dwunożnym i kotu może zagrozić i jak się przed tym chronić? A co więcej, jakimiż ścieżkami się kierować, aby ujść cało, by do celu dojść?
Nętka próbuje obudzić chowańca i zapytać się go o takie górskie tereny, warunki, a także wszelakie zagrożenia (łącznie z istotami), które możemy napotkać na swej drodze. Poproszę o rzut na Umiejętność Natura dla Iglita.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 22 grudnia 2018, 09:36

[center]Pogórze, 13 Trawień[/center]


Vagar cieszył się, że wreszcie opuścili Puszczę, Babuleńka mimo, że wyglądała na przyjazną budziła w Nim pewne obawy. Uległy one zmniejszeniu po tym jak go obdarowała dziurawym garnkiem, który okazał się nader przydatnym i zgrabnym hełmem, znajdującym się obecnie na głowie Strażnika.

- Kallanie dobrze, żeś o tym rzekł, z pewnością Upiory Nam nijak nie odpuszczą, nim życia z Nas nie wydrą Gwiazdę Olfenu odebrawszy. Może nieco czasu zyskalim dzięki pomocy magii Babuleńki, ale i to nie na długo. Krótki popas nie zaszkodzi, posilim się i rychło naprzód ruszymy wzmocnieni.

- Wy zajmijcie się pichceniem ja z niewielkiej odległości będę miał baczenie na okolicę, pierwej jednak znajdźmy jakoweś ustronne i możliwie zasłonięte miejsce na popas, a i ogień co najwyżej niewielki rozpalić można.
Strażnik rozgląda się za miejscem na krótki popas. Zachowuje czujność, wypatrując zagrożeń.
Ostatnio zmieniony 23 grudnia 2018, 09:17 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 22 grudnia 2018, 16:20

[center]Pogórze, 13 Trawień (Xewar), 360 rok Ery Silniri;[/center]
Nietoperz zastrzygł uszami i zmarszczył nos, ozdobiony naroślą w kształcie liścia:

- Czemu mnie budzisz? Ojoj! Słońce jeszcze wysoko - marudził, pofukując z irytacją. W końcu jednak wyplątał się jakoś spomiędzy mieszków z ziołami, które służyły mu za posłanie i odezwał się do Nętki nieco bardziej przytomnie:

- A skąd ja wiedzieć mam, jakimi ścieżkami się kierować? - zapytał, szczerze zdziwiony. - Jeno co wiem, to to, że w nocy zimno będzie straszebnie. Trzeba więc uważać, co by się nie wychłodzić i choróbska jakiego nie złapać. Kiej smreki rosły będą i jodły, to ogień będzie można w nocy rozpalić. Ale wysoko, na przełęczach może braknąć drewna. Przeto noście nieco ze sobą. I nie zapuszczajmy się wysoko, jeśli nie musimy. Tam śniegi i wieczna zima. Tudzież duchy chorób złowróżbne. A niżej trza będzie baczyć, co by wrogowie ognia nie widzieli. Jaskinie dobre mogą dać schronienie, jeno tylko te co są suche a puste. Pomnij bowim, że w takich grotach często może mieszkać stwora jakaś: niedźwiedź lubo nawet żmij. Wody będzie pewno pod dostatkiem, acz z jadłem krucho być może. No i baczcie na zmiany pogody. W górach one szybkie, szast-prast i ani się obejrzysz, kiej z nieba lunie!

Tako poradził czarownicy chowaniec. Ona zaś zafrasowała się nieco, tym bardziej, że grzebiąc w sakwach niewiele już jadła znalazła. Jeno z tuzin korzonków słodkich, garść orzechów i woreczek suszonych borówek. Ot i wszystko. Jasnym było tedy, że jeśli druhowie nie zatroszczą się o jakowąś strawę, przyjdzie im wszystkim chyba kamienie żreć. Kallan tudzież nie był ukontentowany kruchością zapasów, z rozrzewnieniem wspomniawszy czasy dawnej obfitości, gdy jeszcze pacholęciem będąc, łowił małże i pijawki na bagnach, wokół Mądrego Kamu.

W tym czasie Rodan obracał mapę w tę i nazad, spoglądając to na nią, to na najbliższe szczyty i mamrocząc coś do siebie w zadumie. Vagar zaś oddalił się nieco, by rozejrzeć się po okolicy. Wszak ledwo oddalił się naście kroków, zauważył, że kotlinka w której się schronili osłania ich znakomicie przed przypadkowym czy wrogim spojrzeniem. Wiedział, co prawda, iż gdy ogień zapalą, smuga dymu będzie widoczna, ale na to nie było rady. Mógł jeno ufać, że górskie wichry rozproszą ją szybko. Jak bowiem okiem sięgnąć nie dostrzegał innego, lepszego miejsca na popas. A pocieszał się też myślą, że nawet jeśli dym sprowadzi im na głowy jakiś nieproszonych gości, przecie ujrzy ich już z daleka. Na szerokim stoku bowiem nie było gdzie się ukryć, a rozsiane po nim głazy i niewielkie kępy drzew, nie dawały pewnej osłony.

Zadowolony wspiął się jeszcze trochę wyżej, by ujrzeć, jak z góry prezentuje się ich kryjówka. Wszakże i z tej strony osłaniała ją szeroka skała. Uspokojony tym widokiem miał już zejść na dół, gdy wzrok jego wychwycił jakowyś błysk. Zaintrygowany zbliżył się nieco ku niemu. A tam, o strzał z łuku zaledwie od kotliny znajdowało się płytkie rozlewisko. Górski strumień przewalał się tu nad kilkoma kamieniami, za czym rozlewał szeroko w płaskiej niecce. I wojownik uśmiechnął się szeroko, widząc igrające w niej pstrągi. Stąd, gdzie stał, mógł naliczyć ich co najmniej sześć. Słonko grało srebrzyście na ich cętkowanych grzbietach. Ślinka napłynęła wojownikowi do ust na myśl o pieczonej rybie. Po prawdzie bowiem dość już miał tego zielska i korzonków, któremi musiał się raczyć w Brodatej Puszczy. Teraz tylko trza było pomyśleć, jak je schwytać. Ale tym nie trapił się zbytnio, miał bowiem w kompanii dwóch specjalistów od łowienia ryb: Felidae i Vilena.

[center]Obrazek[/center]
Dla Wszystkich: Zapasy pożywienia właśnie się Wam skończyły. Od teraz należało będzie przyjąć zbieracko-łowiecki tryb życia, by przetrwać.
Spoiler!
NTest Natury wykonany przez Iglita = zdany z dwoma przebiciami. CHowaniec powie Ci o ogólnych sprawach, na które trzeba zwracać uwagę, ale nie będzie wiedział nic więcej, ani znał szczegółowych zagrożeń.
Spoiler!
Test Percepcja + Przetrwanie = na rozglądanie się wkoło i ocenianie walorów otoczenia (obronnych i innych) = Krytyczny Sukces! Strażnik dość szybko zauważy, że niewielka kotlinka, w której się znajdujecie jest najlepszym miejscem na postój w okolicy. Co więcej przypadkowo odnajdzie rozlewisko pełne pstrągów! Oczywiście, nie da się ich łowić mieczem. ;)
Spoiler!
Test Kryptografii na odczytywanie mapy = trzy przebicia. Tym razem jakoś lepiej Ci idzie, może dlatego, że masz wreszcie punkty odniesienia w otoczeniu. Są nimi szczyty, które także zaznaczone są na mapie. Zauważysz, że trochę odbiliście zbyt daleko na północ, ale poza tym idziecie w dobrym kierunku. Wiesz, że na razie będziesz w stanie wytyczyć trasę dalszej wędrówki.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

zmarly
Reactions:
Posty: 239
Rejestracja: 10 maja 2015, 20:56

Post autor: zmarly » 23 grudnia 2018, 00:37

[center]Pogórze, 13 Trawień (Xewar), 360 rok Ery Silniri;[/center]

Widok ośnieżonych szczytów gór nie tylko zaparł dech w piersiach kota, ale także go trochę straszył - oto bowiem drużynie dane było przekroczyć granice znanego im świata. I choć nie każdy w swym życiu ma tak niepowtarzalną okazję, to jednak stuha odczuwał pewien dyskomfort na myśl o nowych niebezpieczeństwach. Jednocześnie był też podniecony perspektywą nowych możliwości. W każdym razie idąc i wąchając po drodze wszystko, co nowe i jeszcze niezwykłe, szary brzuch trzymał bliżej ziemi niż zwykle.

Amasis ucieszył się na sugestię odpoczynku i posiłku, dotychczasowa droga dała się jednak trochę we znaki. Zaczął zatem pomagać rozpakowywać tobołki pozostałym. Ucieszył się na myśl o ciepłej strawie, choć otwartość tego miejsca wzbudzała podejrzliwość zwiadowcy.
W pewnym momencie dało się usłyszeć nawoływania wojownika, toteż felidae szybko ruszył w jego kierunku przeczuwając jakieś niebezpieczeństwo. Szczęśliwie powód był bardziej optymistyczny, a na widok błysków światła na łuskach pstrągów sprawił, że oczy kota rozszerzyły się, a on sam poczuł fale podniecenia pojawiającego się przed każdym polowaniem. Podniósłszy ogon do góry, który drgał z ekscytacją ruszył w stronę niecki z wodą, by zająć się zorganizowaniem lepszego obiadu niż resztki pochowane w sakwach. Co jakiś czas jednak przystawał obwąchując okolicę i rozglądając się za ewentualnymi problemami.
Kot biegnie łowić ryby na posiłek, co poprawia mu humor. Po upolowaniu przynosi je kolejno do obozowiska, by je upiec na ognisku.
---

If history is to change, let it change! If the world is to be destroyed, so be it! If my fate is to be destroyed... I must simply laugh.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 23 grudnia 2018, 09:27

[center]Pogórze, 13 Trawień (Xewar), 360 rok Ery Silniri[/center]

Ot ja szukał i znalazł. Pomyślał wojownik. Nawet daleko iść nie trzeba było.

- Druhowie, co do postoju to w tej kotlince o tu zalegniem. Ukryta ona od oczu postronnych a i strumyk zacny w niej płynie w którym pstrągi są.

- Jak widzę Amasis już się zajął ich łapaniem, pochwalić, pochwalić, nie ma jak górski pstrąg z ziołami na ognisku pieczony. Pomógłby mu Kto Ryb na zapas nałapać trzeba? Zapasy nasze lichuteńkie i dno w sakwach widać, może jakowyś korzeni jadalnych, orzechów i innych takich tu nazbierać by można i z rybami na później zachować?. Trza popas na to wykorzystać bo korę i trawę jeść nam wkrótce przyjdzie, jak o to nie zadbamy należycie.

- Tu na popas krótki staniemy, ja z ukrycia na okolice będę miał baczenie, Wy zaś ryb nałapcie i ogień nie za duży rozpalcie.

- Chyba, że Ktoś inszy obserwacją się zająć chce? To ja w obozie pomogę, drew nazbieram, ryby patroszyć mogę, to jak?

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 23 grudnia 2018, 13:53

[center]Pogórze, 13 Trawień (Xewar), 360 rok Ery Silniri;[/center]
Amasis parskał i prychał na wszędobylskie krople wody, jednakże łapa jego nie chybiała celu i na brzegu lądowały kolejne pstrągi. Przez chwilę jezcze biły ogonami, próbując dostać się z powrotem do wody. W końcu jednak nieruchomiały, jedynie ciężko poruszać skrzelami. W tym czasie Rodan doszedł do jakiegoś ładu z mapą i wraz z Vagarem zebrali drwa. Strażnik starał się pomóc, obserwując jednocześnie okolicę. Nętka z Kallanem zaś zebrali nieco ziół, po czym przystąpili do przyrządzania przyniesionych przed felidae ryb. Część w nich umyślili upiec, część zaś uwędzić i zabrać w dalszą drogę. Trudno bowiem było się spodziewać, iż taka obfitość towarzyszyć im będzie w dalszej wędrówce. Wszakże, szczęśliwe znalezisko Vagara wszystkim poprawiło humory.

Wkrótce w górę uniósł się dym niewielkiego ogniska, kreśląc na tle nieba łagodną serpentynę i wszyscy mogli zasiąść do posiłku. Pstrągi okazały się wyśmienite, przeto przez czas jakiś w kotlince panowała cisza, przerywana jeno mlaskaniem i chrupaniem ości, które Amasis pożerał razem z mięsem. Vagar siedział nieco wyżej niż reszta, by w razie potrzeby mieć widok na okolicę, Wszakże posiłek minął spokojnie, a wokół trwała jedynie cisza, przerywana śpiewem strumienia i odległymi krzykami górskich ptaków.
Dla Amasisa: test polowania (Zw. + Przetrwanie +10 za dogodne warunki) - 2 przebicia. Schwytasz prawie wszystkie ryby, umknie ci tylko jedna, wyskakując z rozlewiska i płynąc ku twemu zdziwieniu w górę strumienia.

Wszyscy: Czas ustalić dalszy plan wędrówki i podzielić się informacjami. Cztery pstrągi uda Wam się uwędzić i zachować na dalszą drogę.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 25 grudnia 2018, 20:17

[center]Pogórze, 13 Trawień[/center]
Upieczone rybie mięso smakowało wybornie i niosło ze sobą najlepsze wspomnienia utraconego domu, lecz kiedy nasycony nim Vilena jął dłubać w zębach ością chcąc się pozbyć resztek posiłku, jego umysłem zawładnęły posępne myśli zrodzone z surowych prawideł obowiązujących w Brodatej Puszczy. Spoglądając z wysokości kotlinki na zielony ocean splecionych ze sobą ciasno koron drzew, guślarz zaczął odczuwać silne wyrzuty sumienia z powodu zjedzenia ryby. Strzeliste góry różniły się krańcowo od gąszczu prastarej kniei, lecz któż mógł dać wędrowcom gwarancję, że w ich majestatycznym cieniu nie żyła jakaś inna demonica, jakaś Górska Baba czyhająca na tych, którzy zjadali żywe stworzenia będące pod jej opieką?

Myśli te sprawiły, że Kallan od razu poczuł się niedobrze. Pociemniałe oczy Vileny jęły prześlizgiwać się po stromych stokach, po lśniących w promieniach słońca lodowcach na szczytach, po wyrastających ponad darń bryłach nagich skał.

Lecz przecie... Amasis wciąż żyje! Pożarł żabę, a Puszcza mimo to puściła go żywcem! Czyżby zatem Baba nie mówiła całej prawdy? Albo też opiekunowie Gwiazdy Olfenu byli zbyt ważni i nieświadomie potężni, by podobne prawa życia i śmierci ich się imały?

Pośpiesznie oblizawszy lepkie od ciepłego tłuszczu palce, Pieśniarz Astralu dosiadł się do Rodana.

- Znasz się wybornie na czytaniu map, przyjacielu - skomplementował druha Vilena - Rzeknij zatem, czy mus nam wspinać się dalej w górę? Gdzie leży ta Norka od Iliana?

Przenikliwy krzyk górskiego orła oderwał guślarza od rozmowy, nim ta jeszcze się rozpoczęła, przypomniał o mądrej propozycji Nętki. Takie piękne i szlachetne ptaki mogły wiele wiedzieć o widzianej z góry krainie skał i lodu. Lecz szybowały tak niemożebnie wysoko, jawiąc się w oczach Kallana ciemnymi punkcikami na niebie.

Jak można je było ściągnąć w dół, by nawiązać magiczną konwersację? Pieśniarz Astralu szczerze wątpił, by takiego orła zainteresowała wędzona ryba, ale kiedy wzrok czarownika zatrzymał się na Amasisie, kilka splotów włosów Vileny zaczęło poruszać się leniwie zdradzając fakt, że ich posiadacz intensywnie myśli.

Dobrze odżywiony felidae, leżący w bezruchu i udający zdechłego... czy to mogło się udać?
Lecz najpierw poczekam na odpowiedź Rodana. Jak sądzi na podstawie mapy, musimy iść w górę ku odległym szczytom czy raczej po pogórzu wzdłuż wyższych partii gór?

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 25 grudnia 2018, 21:42

[center]Pogórze, 13 Trawień[/center]
Rodan odczytawszy mapę rozejrzał się po okolicy upewniając się, że wie gdzie jest. Poprosił Vagara o chwilę i w milczeniu analizował w którą stronę powinni iść. Zdawał sobie sprawę, że odrobinę oddalili się za daleko na północ, lecz mimo to udało mu się oszacować dalszy marsz. Gdy siedzieli przy ogniu bard miał miał ochotę na pogawędki. Zaczepiał, zagadywał i próbował rozbawić pozostałych, aby nie utracili ducha. Później przy posiłku odezwał się:

- Bardzo dobrze, że będąc w górach możemy już normalnie polować. Te ryby to wspaniały posiłek, szczególnie gdy przed nami ciężka wędrówka. Wyżej będzie coraz mniej drewna, dlatego każdy z nas jutro nazbiera tyle chrustu na opał, ile będzie w stanie nieść. Wyżej będzie bardzo zimno, dlatego musimy mieć duże zapasy jedzenia - zakończył wypowiedź. Przyjrzał się pozostałym członkom drużyny, po czym połknął kolejny kęs pieczonego pstrąga.

- Wiem dokładnie gdzie jesteśmy i jak iść. Odczytałem mapę. Mało wiemy jednak o tym, jakie niebezpieczeństwa czają się na naszej drodze. Możecie zapytać zwierząt o takie sprawy. Myślę, że to może nam pomóc. Dziś będę chciał odpocząć i dobrze się wyspać. Ale zanim to zrobię, zapytam się was wprost. Jak wasze prezenty? Nie zdziwił mnie żaden z nich, oprócz jednego. Ten worek jaki otrzymała Nętka... Rozumiem dlaczego hełm dla Vagara, cięciwa dla mnie i tak dalej... Tak wiec pochwal się, co ten worek robi? - zapytał zaciekawiony nie owijając bawełnę.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 26 grudnia 2018, 04:36

[center]Pogórze, 13 Trawień (Xewar), 360 rok Ery Silniri;[/center]

Nietoperz obudził się wielce niezadowolony, ale choć marudność wielka mu doskwierała, w końcu rozbudził się i odpowiedział Nętce na zadane pytania. Mimo wszystko... czarownica westchnęła skrycie, choć trochę dowiedziała się na cóż takiego w górach trzeba mieć baczenie. Siedząc więc przy niedużym ognisku i przeżuwając ze smakiem mięsiwo pieczonego pstrąga, zastanawiała się pokrótce, cóż też zamieszkiwało lśniące bielą śniegu turnie i strome stoki Gór Końca. Szczęściem całym ryb miało wystarczyć na pewien czas dalszej wędrówki, jednak wiedźma wiedziała, że nie każdy dzień przyniesie tak owocne poszukiwania.

Gdy Rodan zaczął omawiać drogę, Nętka oderwała się od swoich myśli i rzekła:

- Rodan dobrzeć prawi. Trza baczyć na zapas jedzenia i drew w dalszej podróży. A mój latopyrz wieleć mi poradził, co by na nocki zimne uważać, aby choroby nie uświadczyć. Dobrzeć też nie wchodzić zbyt wysoko w góry, jeśli droga tam nie wiedzie, ino problemu uświadczymy i chłodu większego, a dla wroga widoczni będziemy. Iglit, chowaniec mój, prawił o duchach chorób, co zagrozić nam mogą, a takeż istotach, co w jaskiniach mogą mieć zamieszkanie... Wiadomo, dobrze uchronić się na noc w kiej grocie suchej, lecz obaczyć trza, czy tam niedźwiedź legowiska nie ma, ni żmij jakowyś. O innych stworach latopyrz nie wiedział, rzekł tylko, aby z dymem ogniska uważać, co by nas nie dostrzeżono. - Powiedziała czarownica i zastanowiła się chwilkę. - W sumie to wszystek, co on wiedział o tych terenach. A jeślić chodzi o mój worek - zwróciła się do Rodana - toć ma zdolność nadawania przedmiotom zwykłym i broni drobnej mocy magicznej... - urwała, dobywając zza pazuchy dule - Kiej włożę te kule do sakiewki cudnej, a zmory ranić będą. - wsunęła swe kamienne pociski do magicznej sakwy, prezentując tym samym jej użycie. - Poczekamy godzin kilka, a pociski staną się magiczne. Takeż można zrobić podobnie z ziołami i moc ich przebudzić. Jeśli więc macie kie sztylety niemagiczne, czy insze pociski, można je ulepszyć.

- A na koniec... ten mruczący woreczek - tu pogłaskała sakiewkę, która wydała ciepły a niski pomruk, podobny śpiącemu przy palenisku felidae, bądź zwierzęciu leśnemu - nie może się zgubić. Możeć zawsze się pojawia z powrotem? Tego jeszcze nie wiem, lecz li tylko osoba, co rozumie Matkę Ziemie, użyć go może.
Czarownica umieszcza na trzy godziny dule do wora czarownego, aby się umagiczniły. Poza tym, jak będziemy w drodze, to wiedźma użyje w razie czego zaklęcia Odnalezienie Pożywienia, jak będzie trzeba odnowić nasze zapasy.
Ostatnio zmieniony 26 grudnia 2018, 17:21 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 26 grudnia 2018, 17:25

[center]Pogórze, 13 Trawień[/center]
Opowieść Nętki tak oczarowała Kallana, że guślarz z miejsca zapomniał o orłach i przynęcie mogącej je zwabić do kotlinki. Mruczący wór potrafiący nasączać magią włożone weń przedmioty! Przecudny kostur Pieśniarza wciąż jawił mu się darem godnym samego boga, ale równie niezwykły prezent Nętki wyzwolił w myślach Vileny prawdziwy mętlik pytań i pomysłów.

Na łuski Karadosa, toć ono umagicznia zioła! I sztylety i dule! Czego wszelako im przydaje? Kamieniom ciężaru w ranieniu zmorów, a ziołom pewnikiem mocy leczniczej... ale co z inszymi przedmiotami?

Głaskając perłowy kostur opuszkami palców w przejawie skrajnej ekscytacji, wodny ludź nie przestawał intensywnie myśleć, jednym uchem rejestrując praktyczne porady Rodana i dalsze wywody wiedźmy.

Czy gdyby wsadzić do środka łapy Amasisa bądź jego ogon, czy one też by się stały magiczne? Nie, to chyba niemożliwe, wszak Nętka powiadała, że wór nasyca magią przedmioty... znaczy się, cosik nieożywione. A zatem cosik martwe... a przecie wędzona ryba była martwa niczym przedmiot uczyniony z kamienia. Gdyby zatem do wora wsadzić wędzoną rybę, czy mogła ona stać się magiczna? I jakie wspaniałe właściwości mogła zyskać? Czy w ogóle istniało coś takiego jak magiczna strawa? A może to właśnie Kallan Pieśniarz Astralu miał się stać prekursorem nowej szkoły magii poświęconej tajnikom umagiczniania jedzenia? Karadosie, ześlij na swego sługę dar oświecenia w tym mętliku w głowie!
Poproszę Mistrza Gry o test Teorii Magii. Jeśli będzie udany, Kallan poprosi Nętkę o umagicznienie jak największej ilości swoich ziół. W przypadku nieudanego testu co najmniej pół dnia będzie nagabywał wiedźmę o umagicznienie wędzonej ryby. TTA, możesz spokojnie odwołać się do takiej scenki w późniejszych wpisach.

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 26 grudnia 2018, 18:44

[center]Pogórze, 13 Trawień[/center]
Rodan chwilę podrapał się po głowie nie wiedząc co powiedzieć. Cieszyły go wieści na temat wiedzy przekazanej przez chowańca, ale kompletnie nie zrozumiał dlaczego szli tyle dni i Netka nie raczyła pochwalić się o tym wcześniej.

- Nętka, czemu szliśmy tyle dni i nic nie powiedziałaś? Przecież mogliśmy mieć prawie wszystkie przedmioty teraz nasycone magiczną mocą psia jego mać... - denerwował się Rodan. - Idziemy w góry, a nasze buty kompletnie nie nadają do poruszania się po skałach. Rozpadną się po kilu dniach, a zimne pokaleczone stopy to początek końca. Rezerwuję pierwszy włożenie swoich butów do worka Nętki, co by ich wytrzymałość podnieść. I radzę byśmy zastanowili się jak najlepiej wykorzystać jego właściwości.

Odwrócił się do Kallana i zapytał:

- Kallanie mógłbyś skorzystać z wróżenia jakie zna twoja rasa? Zobaczmy co nam los przyniesie. Myślę, że każda informacja będzie nam teraz bardzo potrzebna. Dzięki temu nie damy się łatwo zaskoczyć. Co ty na to? - zapytał przyjaźnie.
Rodan będzie chciał nasycić mocą swoje buty, jak tylko worek będzie pusty.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]

TatTvamAsi
Reactions:
Posty: 423
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
Been thanked: 3 times

Post autor: TatTvamAsi » 28 grudnia 2018, 04:45

[center]Pogórze, 13 Trawień (Xewar), 360 rok Ery Silniri;[/center]

Nętka spojrzała się na magiczny wór z pewną konsternacją. Nie była przez ten cały czas świadoma rzeczywistych możliwości wora, któryż nawet buty mógłby wzmocnić. I teraz było już trochę późno, Rodan miał rację... bo gdyby umieścić część innych przedmiotów, gdy jeszcze szli bezpiecznie przez puszczę... Choć teraz stanęli aby drogę uzgodnić i jedzenie przygotować. Mimo możliwości naprawy sytuacji, Nętce zrobiło się jednak trochę niezręcznie:

- Nom ja sprawy z możliwości wora w pełni sobie nie zdawała... Choć wiadomym, że przedmioty umagicznia, to, aby aż buty doń wsadzić! Ale może jeszcze nic straconego, a buty zdążą się wzmocnić, nim ruszymy wyżej w góry. Jeśli czasu nam starczy, to włóż buty swe do torby. Można by też wsadzić tam jakie ubranie wzmocnione lecz magią nie zaklęte, co by choć trochę więcej chroniło.
W przypadku wystarczająco długiego postoju (jeśli się da, to nawet tutaj) Nętka włoży do wora buty Rodana, aby były bardziej wytrzymałe. Zrobi to także ze swoimi przy nadarzającej się okazji. Jakby dule się z butami nie mieściły, to w pierwszej kolejności umagiczni się buty, później dule.

zmarly
Reactions:
Posty: 239
Rejestracja: 10 maja 2015, 20:56

Post autor: zmarly » 01 stycznia 2019, 19:54

[center]Pogórze, 13 Trawień (Xewar), 360 rok Ery Silniri[/center]


Posiłek był wyborny, poniekąd dlatego, że kot uwielbiał ryby, a z drugiej strony przez to, że umiejętność gotowania była tak często wykorzystywana ostatnimi czasy przez drużynę.
Z przyjemnością wtapiał swe kły w białe mięso odrywając kolejne kęsy. Gdy już się nasycił, usiadł i w spokoju wylizał swe futerko przysłuchując się rozmowom pozostałych, po czym zasnął. Nie długo było jednak dane mu odpoczywać, bowiem kocie uszy nastroszyły się na dźwięk brzęczących dul, gdy Nętka wkładała je do swojego woreczka, a rozbudził stuha zaś podniesiony ton uwagi Rodana.

Umagicznia? Ciekawe..., pomyślał zwiadowca, wyginając grzbiet przeciągle, po czym spokojnie podreptał do mruczącego mieszka, powąchał go po raz kolejny, po czym oznajmił wszystkim:

- Dobrze, w takim razie po Rodanie wrzucam tam dmuchawkę i wszczepki, dziękuję wszystkim za zrozumienie!

Po czym wrócił na swe wygrzane już miejsce i zachowując się tak, jakby ta sytuacja była oczywista i nie uznawał innej opcji wrócił do czyszczenia futerka słuchając tym razem jednak uważnie pozostałych.

Wiadomym było, iż trzeba szybko ruszać w drogę, jednak uwagi barda były równie słuszne. Stuha zastanawiał się, jakieś to przygody czekają ich wkrótce.
Z pewnością trzeba by pomyśleć o jakimś cieplejszym bagażu, w którym można się schować, pomyślał przyszłościowo ukradkiem zerkając na tobołki towarzyszy podróży.
Amasis czeka na jakieś decyzje, po czym ruszy naprzód czynić swą powinność!
---

If history is to change, let it change! If the world is to be destroyed, so be it! If my fate is to be destroyed... I must simply laugh.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 02 stycznia 2019, 11:34

[center]Pogórze, 13 Trawień (Xewar), 360 rok Ery Silniri[/center]

Wojownik delektował się spożywana rybą, w czasie gdy pozostali zajmowali się umagicznianiem swojego ekwipunku Vagar zajął się obserwacją otoczenia, pakując uwędzone ryby na później.

Rozmyślał także czy jego hełm mógłby ulec wzmocnieniu po jego włożeniu do magicznego worka Nętki.

Po chwili rzekł do reszty:

- No załatwiajcie szybko cokolwiek tam robicie, czas Nam ruszac z miejsca, za długo tu zabawilim, wróg pewnikiem nie śpi a idzie Naszym tropem. Zapasy trza uzupełnić, to co mamy na długo nie starczy.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 02 stycznia 2019, 22:43

[center]Pogórze, 13 Trawień[/center]
Schowawszy do sakwy miseczkę i sztućce, Vilena umył w strumieniu dłonie sycąc swe zmysły lodowatą pieszczotą płynącej wartko wody. Potem wspiął się w górę nurtu, na płyciznę będącą niedawno miejscem łowieckich popisów felidae. Tam guślarz przyklęknął na brzegu i pochylony nad przeźroczystą tonią strumienia jął się wpatrywać w wodę mrucząc coś jednocześnie śpiewnie pod nosem. Obie dłonie wyciągnął przed siebie, trzymając je tuż nad powierzchnią strumienia, pozwalając splotom włosów, by te przytrzymały mu w międzyczasie perłowy kostur.

Podczas wędrówki przez zieloną knieję Kallan nie raz rozmyślał nad sięgnięciem po rytuał wróżenia, lecz koniec końców nie starczyło mu nań odwagi. Brodata Puszcza głęboko przesiąknięta była prastarą i potężną magią, która choćby i niezamierzenie oddziaływała w wielkim stopniu na to, co działo się w granicach odwiecznej gęstwy. Bezlik uroczysk, świętych miejsc i wrót do innego świata mógł z łatwością oszukać zmysły próbującego wróżyć wodnego ludzia, zmącić jego wizje, wsączyć w nie zwodnicze obrazy.

Pogórze było zupełnie innym światem, na swój sposób majestatycznie pięknym i budzącym trwogę obcością, ale pozornie wolnym od nadmiernego przesycenia materią magią. Tutaj Pieśniarz Astralu odzyskał pewność siebie, gotowy w końcu skorzystać z daru przyrodzonego swemu niezwykłemu ludowi.

Krwi Karadosa, ukaż mi niebezpieczeństwa, które czyhają na nas w tych strasznych górach!
Poproszę zatem o test Wróżenia!
Ostatnio zmieniony 03 stycznia 2019, 15:17 przez Keth, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ