Co do bieżącej sytuacji, trzymam się jak najbliżej barbarzyńców, dopóki nie zaczną szarżować, w takim przypadku przemieszczę się za plecy Galvata bądź Stygijczyka (dokładnie w tej kolejności). Miecz przy sobie, gotowy do użycia w ostateczności.
PBF - Ach, ci przeklęci korsarze!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Przyznaję, że nie zdążyłem jeszcze w pełni zapoznać się z detalami bieżącej sytuacji, dlatego muszę dopiero popracować nad fabularką. Co do retrospekcji, wrzucę ją później jako odrębny post, ale dowiedziałbym się chętnie zawczasu, jakie efekty przyniosła wykorzystana przeze mnie fachowa wiedza i w jaki sposób potraktowali mnie towarzysze poturbowanego bosmana. Udało się opatrywanie ran? Jaką postawiłem diagnozę, czy umówiłem się na kolejną wizytę? Ile złota wcześniej wydałem na medykamenty?
Co do bieżącej sytuacji, trzymam się jak najbliżej barbarzyńców, dopóki nie zaczną szarżować, w takim przypadku przemieszczę się za plecy Galvata bądź Stygijczyka (dokładnie w tej kolejności). Miecz przy sobie, gotowy do użycia w ostateczności.
Co do bieżącej sytuacji, trzymam się jak najbliżej barbarzyńców, dopóki nie zaczną szarżować, w takim przypadku przemieszczę się za plecy Galvata bądź Stygijczyka (dokładnie w tej kolejności). Miecz przy sobie, gotowy do użycia w ostateczności.
Keth: W "Meteoryt" był tylko ranny bosman i kapitan, paru kupców oraz obsługa karczmy. Wykorzystałeś wiedzę z leczenia złamanych kończyn, opatrywania ran oraz warzenia ziołowych naparów uspokajających i przyśpieszających zdrowienie. Diagnozę postawiłeś bezbłędnie: złamana kość prawego przedramienia, złamane dwa żebra, dużo siniaków, zadrapań i otarć, prawdopodobnie też wstrząs mózgu. Umówiliście się na kolejną wizytę w najbliższe popołudnie, by wymienić opatrunki i zbadać stan rannego. W sumie zrobiłeś następujące zakupy:
- świeże bandaże i szmatki - 2 ZL
- trzy kijki oraz temblak do usztywnienia ręki - 2 ZL
- zioła: melisa, rumianek, rdest wężownik, skrzyp polny, tatarak zwyczajny - 5 ZL
- maść odkażająca na rany - 4 ZL
- spirytus - 3 ZL
Razem: 2 + 2 + 5 + 4 + 3 = 16 ZL.
Najemnicy spojrzeli po sobie. Sigurd i Galvat otrzymawszy przekaz od stygijczyka, rzucili się do ucieczki. Garro i Adoth instynktownie ruszyli za nimi. Ponieważ od frontu karczmy nachodzili kolejni ludzie, cała piątka postanowiła przebiec na tyły karczmy i stamtąd uciec w dalej w głąb miasta, by ostatecznie wymieszać się w tłum. Tymczasem języki ognia lizały dachy sąsiednich budynków: ogień przy tej temperaturze mógł się szybko rozprzestrzeniać. Dym, krzyki i nawoływania były namacalnym dowodem, że ktoś włożył dużo wysiłku, by pozbyć się niedobitków z "Szelmy". - świeże bandaże i szmatki - 2 ZL
- trzy kijki oraz temblak do usztywnienia ręki - 2 ZL
- zioła: melisa, rumianek, rdest wężownik, skrzyp polny, tatarak zwyczajny - 5 ZL
- maść odkażająca na rany - 4 ZL
- spirytus - 3 ZL
Razem: 2 + 2 + 5 + 4 + 3 = 16 ZL.
Kilka minut później, gdy pożar był już opanowany, najemnicy nie niepokojeni przez nikogo szli ulicami Tortugi. Garro obejrzał się za siebie, by skonsultować się z Nehaherem.
Stygijczyk gdzieś zniknął.
Spoiler!
Stojące po obu stronach budynki nagle wydawały się jakby mroczniejsze, straszniejsze. Zielarz cicho zawołał resztę i dał znak, że Nehahera brakuje. Wokoło było mnóstwo przejść między budynkami, w których cieniach mógł się czaić przeciwnik...Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
lightstorm
- Reactions:
- Posty: 882
- Rejestracja: 25 października 2014, 09:40
Wyspy Baracha, uliczka za karczmą "Kordawski klejnot"
- Ej, gdzie jest Nehaher? Kto go ostatni widział? - Galvat zaczął nerwowo rozglądać się po okolicy przyklejając się do ściany jednego z budynków.
- Pierwszy raz widzę tych przyjemniaczków... Macie jakiś poważnych wrogów? - zapytał zdyszany Zamorańczyk.
- Ej, gdzie jest Nehaher? Kto go ostatni widział? - Galvat zaczął nerwowo rozglądać się po okolicy przyklejając się do ściany jednego z budynków.
- Pierwszy raz widzę tych przyjemniaczków... Macie jakiś poważnych wrogów? - zapytał zdyszany Zamorańczyk.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]
Niebezpieczeństwo mogło czaić się na każdym kroku. Najemnicy rozglądali się po wyludniałem powoli ulicy. Miliony gwiazd przyświecały, w oddali zaś słychać było przyciszony gwar ludzkich głosów. Ktoś nagle wyszedł z jednej z uliczek. Odziana w ciemny płaszcz postać szła prosto na zbitych w małą grupkę najemników. Krok osoby zdradzał na pewne zdenerwowanie, lecz mimo to nie zmieniała kierunku ruchu. Ręce miała skryte w fałdach lekkiego, lnianego płaszcza.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Brutalne nocne wydarzenia mocno nadszarpnęły poczucie bezpieczeństwa medyceusza, ledwie odzyskane po przybyciu do korsarskiej osady. Garro szybko stanął na nogi w miejscu oferującym sprytnym ludziom możność szybkiego wzbogacenia się, ale prowadzenie zyskownego interesu wymagało stabilności i spokoju. Świszczące w ciemnościach groty strzał, czerwony kur i szaleńcze pogonie w najmniejszym stopniu nie przysłużały się dobrym interesom, budząc u Zingarczyka rosnącą wściekłość na każdego, kto mógł mieć ze skrytobójczym napadem do czynienia.
Może dobrze by było ukryć się na jakiś czas w "Meteorze"? Twarz Garro jest już tam znana, w razie czego można by się nawet pokusić o poproszenie o ochronę albo wsparcie.
Osoba nagle zatrzymała się w połowie drogi. Drgnęła nieco i zagaiła łamiącym się z niepewności głosem:
- Hej, przystojniaki, może zawitacie w moje skromne progi?
Kobieta odrzuciła kaptur, ukazując swoje młodzieńcze wdzięki. Miała może ze dwadzieścia wiosen, zaś po kolorze skóry i akcencie można było wywnioskować, że ów dama pochodzi z Kordawy.
- Jedynie 10 złotych lun od osoby... Nasze specjalistki z pewnością pomogą się rozluźnić takim wilkom morskim, jak wy... - dodała pewnym już i ociekającym słodyczą głosem na poziomie przeciętnej portowej dziwki.
- Hej, przystojniaki, może zawitacie w moje skromne progi?
Kobieta odrzuciła kaptur, ukazując swoje młodzieńcze wdzięki. Miała może ze dwadzieścia wiosen, zaś po kolorze skóry i akcencie można było wywnioskować, że ów dama pochodzi z Kordawy.
- Jedynie 10 złotych lun od osoby... Nasze specjalistki z pewnością pomogą się rozluźnić takim wilkom morskim, jak wy... - dodała pewnym już i ociekającym słodyczą głosem na poziomie przeciętnej portowej dziwki.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Sigurd: tak, macie po około 50 złotych lun.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Wyspy Baracha, Tortuga, zaułek uliczny
Idąc tak ulicą i przyglądając się ciekawskim piratom, którzy wyleźli by zobaczyć, co się stało, Stygjczyk poczuł nagle, jak czyjaś silna ręka zacisnęła się na jego gardle gardle. Jednocześnie druga dłoń nieznanego napastnika zatkała mu usta usta - tak, że nie zdołał wydusić z siebie głosu. Ręce nieznajomego były wielkie niczym konary drzew i miały siłę i sprężystość stali. Napastnik zaciągnął opierającego się nieskutecznie czarownika w ciemny zaułek, oddzielony od ulicy krzywym węgłem jednego z budynków.
- Nie krzycz. To ja, czarowniku - syknął mu do ucha znajomy głos. Nehaher próbował odetchnąć z ulgą, choć było to w tym układzie praktycznie niemożliwe. Uścisk jednakże poluzował się prawie natychmiast i Stygijczyk spojrzał w ogorzała twarz kapitana Conana.
- Zaiste, rad jestem, że cię widzę, Conanie - rzekł Stygijczyk szybko, rozmasowując przy tym zbolałe gardło. - Widać nie łatwo was zgładzić. Starałem się was odnaleźć, ale nasz kontakt był dziwnie utrudniony... Nie wiem, co jest tego przyczyną. Rzeknijcie mi jednak co się tutaj dzieje? Ścigają nas jakieś rezuny w maskach. Wiedzieli gdzie się zatrzymaliśmy i chcieli nas ubić. Mam dziwne wrażenie, że to wszystko: wasze i nasze sprawy jakoś łączą się w całość. Więc czy możesz mi wyjaśnić o co tu chodzi?
Conan spojrzał na czarownika z miną człowieka, który zobaczył właśnie wybitnie dużego robala. Jednakże ten tu, konkretny robal był mu potrzebny i Nehaher doskonale o tym wiedział. Uśmiechnął się przyjaźnie zachęcając wielkiego barbarzyńcę do kontynuowania rozmowy.
- Ten pies, Menkara, najął aesirów do wybicia niedobitków z "Szelmy" - warknął Cymeryjczyk. - Na Croma! Już drugi dzień kryje się po tawernach i karczmach! Myślałem, że i was spotkał ten sam los co resztę na plaży, ale widzę, że macie więcej szczęścia, niż rozumu. W dodatku Belith niedawno wypłynęła na otwarte morze i zdaje się, że ktoś tu próbuje dokonać przewrotu na wyspie. Nuże, zbierz swoich towarzyszy i spotkajmy się w "Albatrosie" - to moja zaufana tawerna, wysunięta najbardziej na południe portu. Tam nikt nam nie będzie przeszkadzał. I uważajcie na ogon.
- Masz rację - przytaknął mu skwapliwie Nehaher. - Menkara to pies plugawy i czas by rozstał się z tym światem. Poza tym ma konszachty z demonami i para się takimi rzeczami, które mnie i wielu uczciwych czarowników napełniają obrzydzeniem - westchnął, wznosząc oczy do nieba. - A jednak nie czyni niczego bez potrzeby. Czy wiesz więc dlaczego tak się na nas uwziął? Może przewoziłeś na statku coś istotnego dla niego? Lub też chodzi o informacje? - przerwał i rozejrzał się podejrzliwie.
- Jeśli nie chcesz rozmawiać tutaj, co w istocie jest niezwykle rozumnym posunięciem, zrozumiem to. Może więc lepiej pójdę już, by odnaleźć towarzyszy - dodał po chwili ściszonym głosem. - Przemyśl jednak te sprawy. Spotkamy się jak najszybciej tam gdzie rzekłeś, albowiem czuję, że nie mamy zbyt wiele czasu.
- Tak, to zły czas i miejsce - syknął Conan, mierząc Stygijczyka kolejnym podejrzliwym spojrzeniem. - Spotkajmy się tam najszybciej, jak się da.
- Racja - kiwnął głową czarownik. - Do zobaczenia w "Albatrosie" więc.
Conan nie czekał dłużej, lecz cofnął się cicho niczym tygrys, który skrywa się w wysokiej trawie by zmylić tropiących, za czym wtopił się w cień i zniknął z oczu czarownika. Nehaher wyjrzał zza węgła, szukając wzrokiem swych kompanów. Ujrzał ich stojących niedaleko. Nie byli jednak sami. Jakaś tajemnicza, zakapturzona postać szła w ich stronę i Stygijczyk postanowił jeszcze chwilę poczekać, zanim odkryje swą obecność.
Idąc tak ulicą i przyglądając się ciekawskim piratom, którzy wyleźli by zobaczyć, co się stało, Stygjczyk poczuł nagle, jak czyjaś silna ręka zacisnęła się na jego gardle gardle. Jednocześnie druga dłoń nieznanego napastnika zatkała mu usta usta - tak, że nie zdołał wydusić z siebie głosu. Ręce nieznajomego były wielkie niczym konary drzew i miały siłę i sprężystość stali. Napastnik zaciągnął opierającego się nieskutecznie czarownika w ciemny zaułek, oddzielony od ulicy krzywym węgłem jednego z budynków.
- Nie krzycz. To ja, czarowniku - syknął mu do ucha znajomy głos. Nehaher próbował odetchnąć z ulgą, choć było to w tym układzie praktycznie niemożliwe. Uścisk jednakże poluzował się prawie natychmiast i Stygijczyk spojrzał w ogorzała twarz kapitana Conana.
- Zaiste, rad jestem, że cię widzę, Conanie - rzekł Stygijczyk szybko, rozmasowując przy tym zbolałe gardło. - Widać nie łatwo was zgładzić. Starałem się was odnaleźć, ale nasz kontakt był dziwnie utrudniony... Nie wiem, co jest tego przyczyną. Rzeknijcie mi jednak co się tutaj dzieje? Ścigają nas jakieś rezuny w maskach. Wiedzieli gdzie się zatrzymaliśmy i chcieli nas ubić. Mam dziwne wrażenie, że to wszystko: wasze i nasze sprawy jakoś łączą się w całość. Więc czy możesz mi wyjaśnić o co tu chodzi?
Conan spojrzał na czarownika z miną człowieka, który zobaczył właśnie wybitnie dużego robala. Jednakże ten tu, konkretny robal był mu potrzebny i Nehaher doskonale o tym wiedział. Uśmiechnął się przyjaźnie zachęcając wielkiego barbarzyńcę do kontynuowania rozmowy.
- Ten pies, Menkara, najął aesirów do wybicia niedobitków z "Szelmy" - warknął Cymeryjczyk. - Na Croma! Już drugi dzień kryje się po tawernach i karczmach! Myślałem, że i was spotkał ten sam los co resztę na plaży, ale widzę, że macie więcej szczęścia, niż rozumu. W dodatku Belith niedawno wypłynęła na otwarte morze i zdaje się, że ktoś tu próbuje dokonać przewrotu na wyspie. Nuże, zbierz swoich towarzyszy i spotkajmy się w "Albatrosie" - to moja zaufana tawerna, wysunięta najbardziej na południe portu. Tam nikt nam nie będzie przeszkadzał. I uważajcie na ogon.
- Masz rację - przytaknął mu skwapliwie Nehaher. - Menkara to pies plugawy i czas by rozstał się z tym światem. Poza tym ma konszachty z demonami i para się takimi rzeczami, które mnie i wielu uczciwych czarowników napełniają obrzydzeniem - westchnął, wznosząc oczy do nieba. - A jednak nie czyni niczego bez potrzeby. Czy wiesz więc dlaczego tak się na nas uwziął? Może przewoziłeś na statku coś istotnego dla niego? Lub też chodzi o informacje? - przerwał i rozejrzał się podejrzliwie.
- Jeśli nie chcesz rozmawiać tutaj, co w istocie jest niezwykle rozumnym posunięciem, zrozumiem to. Może więc lepiej pójdę już, by odnaleźć towarzyszy - dodał po chwili ściszonym głosem. - Przemyśl jednak te sprawy. Spotkamy się jak najszybciej tam gdzie rzekłeś, albowiem czuję, że nie mamy zbyt wiele czasu.
- Tak, to zły czas i miejsce - syknął Conan, mierząc Stygijczyka kolejnym podejrzliwym spojrzeniem. - Spotkajmy się tam najszybciej, jak się da.
- Racja - kiwnął głową czarownik. - Do zobaczenia w "Albatrosie" więc.
Conan nie czekał dłużej, lecz cofnął się cicho niczym tygrys, który skrywa się w wysokiej trawie by zmylić tropiących, za czym wtopił się w cień i zniknął z oczu czarownika. Nehaher wyjrzał zza węgła, szukając wzrokiem swych kompanów. Ujrzał ich stojących niedaleko. Nie byli jednak sami. Jakaś tajemnicza, zakapturzona postać szła w ich stronę i Stygijczyk postanowił jeszcze chwilę poczekać, zanim odkryje swą obecność.
Obserwuję na razie i słucham. Z cieni wyjdę gdy dowiem się o co chodzi.
Ostatnio zmieniony 26 lipca 2015, 12:27 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]