Wyspy Baracha, dziwne ruiny, wieczór
Droga pod górę dała się Stygijczykowi we znaki. Zdawało mu się, iż parne i ciężkie od wilgoci powietrze wysysa z niego resztki sił, ucieszył się więc gdy wzgórze po którym się wspinali wzniosło się ponad poziom dżungli. Wiatr na tej wysokości był chłodny i pachniał przestrzenią. W górze, nad głowami wędrowców zapalały się pierwsze gwiazdy.
Nehaher z niemałym trudem osiągnął szczyt. Zwykle nie był przyzwyczajony do tak długotrwałego wysiłku. Stanąwszy na grani oparł się dłońmi o kolana i przez chwilę oddychał spazmatycznie. Później zaś spojrzał przed siebie...
To, co ujrzał , sprawiło, iż jednej chwili zapomniał o zmęczeniu i bólu mięśni. Jego oczy otworzyły się szeroko chłonąc każdy szczegół obserwowanego obiektu. Emocje na twarzy czarownika przeszły płynnie od wyczerpania, przez zaskoczenie, aby zacząć oscylować gdzieś w pobliżu zachwytu i ekstazy.
A więc nie pomylił się! Właściwie odgadł ścieżki przeznaczenia... Tak! Wiedział, oczywiście że wiedział, iż ich przybycie na tą wyspę nie było dziełem przypadku... A teraz stał tutaj, przed budowlą która była namacalnym dowodem na to, że wszystko co spotkało ich wcześniej miało wyższy sens...
- Fascynujące... - wyszeptał prostując się gwałtownie. - Niesamowite, niewiarygodne, fantastyczne! - ostatnie słowo właściwie wykrzyczał do reszty grupy. Spojrzał na nich płonącym wzrokiem.
- Wiedziałem, że tu będzie! Ha ha! Musiało coś być! Cudowne, to jest cudowne! W najstarszych bibliotekach Stygii nie ma o tym wzmianki! Wiecie co to znaczy? Że dokonaliśmy epokowego odkrycia! - Nehaher w zachwyceniu gestykulował zapamiętale, wskazując to na świątynię, to na noszoną na ramieniu torbę, to na swych towarzyszy. - Tylko pomyślcie, jakie to ma znaczenie dla rozwoju nauki. Same szkice byłyby warte majątek... Ta architektura...! Eklektyczna, albo... Czy to możliwe, iż byłaby starsza...? Niepojęte...! Widzieliście ten glif? - wskazał zebranym jakiś niewyraźny kleks wyryty w ścianie. - Przypomina pewne znaki Cro Magan, ale jest jakby bardziej pierwotny w formie. Ha! A tamten łuk? Widziałem coś podobnego na południu Stygii w dawnych ruinach, jednak to nie jest dokładnie to samo... Choć na pewno widać podobieństwo... Muszę zrobić szkice... - spojrzał z żalem na zachodzące słońce, konstatując, iż w tym świetle raczej mu się to nie uda.
- Musimy to zbadać. Kto wie, jakie cuda mogą być w środku? - zawołał, na przemian chowając to wyciągając jakieś szpargały ze swojej torby. W końcu jednak dał za wygraną i przestał się z nimi szarpać. - Niemniej bądźcie ostrożni! Takie miejsca mogą w sobie skrywać zapomnianą magię. Któż wie, co to za budowla? Grobowiec, czy świątynia? Dawne zaklęcia zabezpieczające mogły pozostać aktywne, lub też wypaczyć się i zadziałać chaotycznie... Trzeba nam najpierw obejrzeć budynek z zewnątrz... - podbiegł kilka kroków w prawo, jakby zamierzał go okrążyć, po czym zatrzymał się nagle.
- Ostrożnie... - wymamrotał. - Tak, musimy być ostrożni... Nie dotykajcie na razie niczego! Jeśli poczujecie lub zauważycie coś dziwnego, dajcie mi natychmiast znać. Ja muszę pomyśleć... - klapnął na ziemię niemal w tym samym miejscu, w którym stał i zamyślił się...
Czy jakakolwiek z dziedzin Wiedzy, które znam, może mi pomóc określić z czym mam tutaj do czynienia? Poza tym staram się dzięki Wiedzy: Okultyzm ocenić, czy widzę na tym budynku jakieś glify magiczne etc.