PBF - Mrok nad Hillcrest

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 16 września 2013, 15:52

Strażnik rzekł:
Ta nowa towarzyszka burmistrza, zabiera go na cmentarz często, za miasto, pewnikiem modlą się za rodzinę burmistrza Elandera..., dyć powiedziałem szczypce niepotrzebne.
Przekaz od dżinna:

Alcantar, nekromanta z przeszłości Hillcrest, kiedyś niemal je zniszczył...

Szedł wolno długim, mrocznym korytarzem, rozświetlanym tylko tkwiącymi w uchwytach pochodniami, rozmieszczonymi co dwadzieścia metrów. Nie wszystko jeszcze było gotowe. On przede wszystkim nie był gotowy. Nieswojo i niepewnie czuł się wciąż w tym ciele.

Jego dawny właściciel długo bronił się przed dominacją. Teraz, zepchnięty w głąb ciągle wył z obłędnej trwogi. Przez pierwsze dni, kiedy tłamsił jego silną osobowość, musiał nawet unikać ludzi. Miał też poważne kłopoty ze składaniem bardziej skomplikowanych czarów. Dłonie i palce, choć nienawykłe do ciężkiej pracy, nie były tak sprawne jak jego własne, należące do ciała, w którym przyszedł na świat. Ale ono nie istnieje już od kilkuset lat, zamienione przez przeklętych bastardów Graama w kupkę popiołu.

Nie ułatwiała mu też odzyskania pełni czarnoksięskiej mocy długa separacja jego ciała astralnego od cielesnej powłoki. Uczył się życia na nowo. Jak dziecko, które stawia pierwsze, niepewne kroki. Czas. Potrzebuje czasu, dużo czasu. Na odzyskanie sił i wszystkie niezbędne przygotowania do długo oczekiwanej zemsty.

Zemsta, syknął przez zaciśnięte zęby, upajając się brzmieniem tego słowa. Tylko niewiarygodna żądza odpłaty i obłędna nienawiść chroniła jego duszę przed dezintegracją, gdy przez wieki tkwiła uwięziona. Głupota, ciekawość, a może chciwość dały mu drugie życie. Czuł się jak tygrys spuszczony z łańcucha, zbierający siły do decydującego uderzenia.

Schodził coraz głębiej, wijącym się jak wąż korytarzem. Mijał boczne odnogi, zakratowane przejścia, grube dębowe wierzeje. Szedł do swojego sanktuarium, gdzie stał jego Czarny Ołtarz, sacrum, którego świetność i blask wskrzesi już wkrótce. Bliskość tego miejsca dodawała mu sił, wątłych jeszcze bardzo. Już niedługo te ciche jak śmierć kazamaty zatętnią życiem. Ciszę zastąpią wrzaski i przedśmiertne charczenie niewolników, których nędzne, robacze życie złoży na ołtarzu ofiarnym.

Krew strumieniami będzie spływać suchymi od dawna rowkami, napełniając dużą balię, w której znów będzie oczyszczał swoje ciało rytualną kąpielą. Długie zwoje cuchnących, poplątanych trzewi nasycą żołądki demonów, z nimi będzie doskonalił swój kunszt i szukał wiedzy. Symfonia śmierci poniesie swój upiorny rytm do każdego zakątka podziemi. Zagrają werble obwieszczając początek nowej ery.

Arghhhh, wydał z siebie zwierzęcy ryk radości w oczekiwaniu zbliżających się rozkoszy. Za zło, które mu wyrządzono, zapłacą wszyscy, po stokroć. Nienawiść podsycana przez kilkaset lat nie znajdzie ujścia wcześniej niż po zamordowaniu wszystkich, wszystkich! Nie może ich dosięgnąć, dosięgnie potomków.
Palce dłoni zagięte na kształt szponów wyciągnął do przodu, jakby po coś sięgając. Wziął głęboki oddech. Przyspieszył kroku.

Legenda o Alcantarze piórem el Hafasa z Ongir-garu spisana.
Sprzęt cały macie, dżin ostrzega was przed wejściem w podziemia domu, silna magia i strażnicy, nieumarli i inni tacy. Opowieść nieco fabularyzowana, wnioski wyciągnijcie sami.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 16 września 2013, 20:12

No panowie, trochę kiepsko z nami. Raz, że ktoś musi polecieć po burmistrza, dwa, ktoś musi zejść do podziemi... jakieś sugestie?

Svarth
Reactions:
Posty: 121
Rejestracja: 10 listopada 2012, 19:22

Post autor: Svarth » 17 września 2013, 20:09

Ja idę do burmistrza byle nie sam, bo upity krasnolud może i dużo może ale jest ,,tępy" :)

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 17 września 2013, 20:17

Strażnik z jakim rozmawiacie:
Obrazek Jak informowałem już, burmistrz wyjechał za miasto powozem z dziwną nieznajomą, pewnikiem modlą się za zmarłą żonę i dzieci burmistrza Elandera.

Na podstawie słów strażnika wiecie gdzie niby pojechali, zakładając, że powiedzieli strażnikom prawdę. Co robicie?
Znaczy możecie iść na podmiejski cmentarz gdzie pojechał powóz burmistrza, ale to około godziny marszu. Dom burmistrza macie splądrowany, poza piwnicami. Co robicie ze strażnikami, zabijacie ich?
Ostatnio zmieniony 19 września 2013, 11:34 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 19 września 2013, 18:31

Ulrich dźgnął palcem w pierś strażnika, który właśnie skończył mówić.

- Gut robota, Herr strażniku. Właśnie ocaliłeś Hillcrest! A teraz pytanie: pójdziecie spać dobrowolnie, czy mamy wam w tym pomóc? - zapytał groźnie rycerz, przymierzając się do ogłuszenia nieszczęśnika ciosem w ucho.

*

- Jaa... to co wiemy? W mieście porywano dzieci, ale winnymi był klein wąpierz und jego świta. Okazało się, że ludzi dalej porywano. Poszliśmy więc do Herr burmistrza, a wtedy nasz przyjaciel z lampy wykrył u niego magie. Teraz zaś dowiedzieliśmy się, że kobieta oczarowała naszego Herr burmistrza und zamierza go poświęcić gdzieś za miastem. Wszystko jasne. Gdzie diabeł nie może, tam kobietę pośle. Logicznen. Po krótkiej chwili namysłu, dochodzę do wniosku, iż - Ulrich zorientował się, że mówi zbyt płynnie, patrząc na zdziwione miny towarzyszy, posilających się w kuchni burmistrza. Zaraz więc zreflektował się i chrząknął. - Po prostu wypożyczamy konie i pędzimy do tego Dossela*, walimy w łeb głupią babę i wracamy.

Rycerz sądził, że wyjaśnił dosyć szczegółowo plan, zresztą krasnolud Svarth już był w połowie drogi do wyjścia.
Strażnicy związani w piwnicy. Mistrzu, skąd można wziąć konie? Albo wypożyczyć... jedziemy do tego burmistrza, w kierunku którym podał nam strażnik. Zapytamy się jeszcze gwardzistów przy bramie, by się upewnić i gonimy drania.
*Dossel - naiwniak

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 19 września 2013, 19:59

Ty konia masz. Straż wam pożyczy wierzchowce, jak okażecie glejt komendanta. Potwierdzono, że powóz burmistrza wyjeżdżał bramą ponad pół godziny wcześniej.
Czyli jedziecie na podmiejski cmentarz tak? Svarth też na koniu?

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 19 września 2013, 21:05

Pędzimy galopem! Ulrich co jakiś czas będzie zwalniał i patrzył na niebo. Jeżeli jest noc, to luneta w łapę i patrzy na konstelacje gwiazd.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 20 września 2013, 10:08

Rycerz Ulrich, Łowca nagród półork Shagrat, krasnolud Svarth, rzezimieszek Feskir, najemny gladiator Hektor??? i mnich Eithart wyjechali za bramę, ludzie machali wam pamiętając, że uwolniliście dzieci.


Popołudnie mamy po jakiejś pół godzinie dotarliście w okolice podmiejskiego cmentarza. Powóz stoi, woźnica siedzi na swoim miejscu a burmistrza i kobiety nie widać.
Na razie nikt was nie dostrzegł.
Krasnolud ma dość trzymał się w pasie jednego z was jako pasażer, zszedł na ziemię.

Zakładam, że Hektor dalej udaje strażnika ? przed domem burmistrza? Jeśli go zabraliście to domu nikt nie pilnuje, a Hektor jest z wami. Decyzje proszę. Niedługo Mordimer powinien wrócić. Co dalej?

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 20 września 2013, 18:09

- Z konia! - zarządził Ulrich, zeskakując ciężkim brzdęknięciem zbroi. Ściągnął z pleców Flamberga i podbiegł do woźnicy.

- Znikaj stąd, ale już! To zdzielę mieczem! - ryknął na mężczyznę, wskazując palcem kierunek, skąd przyjechali.

Gdy turkot kół ucichł, i reszta drużyny podeszła do rycerza, ten objaśnił im skomplikowany plan, jaki układał przez całą drogę.

- Otaczamy cmentarz z każdej strony und na mój znak wbiegamy do środka. Ogłuszamy burmistrza und kobietę. Związanych przepytujemy. Keine pytania? Nein? To richtig ruszamy. Fowarth!
Hektor zostaje w przebraniu strażnika, a gdy ktoś podejdzie to będzie mówić, że nikogo w środku nie ma. A jak już ktoś będzie naprawdę wścibski, to ma go zdzielić w łeb i związać z resztą. A tymczasem biegnę Ulrichem na cmentarz!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 20 września 2013, 21:39

Woźnica odjechał.
Zmierzacie ku centrum cmentarza, słyszycie jakby inwokacje... silny męski głos i towarzyszący mu kobiecy, jakby Dawna Mowa.

Mnich Eithart jest tego pewien, to Dawna Mowa. Groby wokół jakby zaczynały żyć, coś z nich wychodzi. Do źródła inkantacji macie kilkanaście metrów.
Możecie się jeszcze wycofać nim nieumarli się wygrzebią z grobów. Jak pójdziecie dalej do źródła inkantacji odwrót raczej nie będzie możliwy, nie bez walki. Co robicie?

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 21 września 2013, 12:12

Powstające z grobu postacie mogłyby mrozić krew w żyłach zwykłych śmiertelników. Ale Ulrich von Plannkuchen z niejednego pieca chleb jadł i takie widoki nie były mu obce. Policzył jeszcze do dziesięciu, upewniając się, że reszta grupy zajmie odpowiednie pozycje. Następnie przyłożył lewą rękę do ust i odchylając nieco przyłbicę hełmu, krzyknął z całych sił.

- Attaken die szkieletoren!!! - i chwytając oburącz flamber pognał w stronę źródła inkantacji.
Nie zważając na niebezpieczeństwo czy decyzję reszty drużyny, biegnę w sam środek rytuału, skracając o głowę przywoływaczy.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 21 września 2013, 15:28

By się dostać do źródła odprawianego rytuału i mężczyzny oraz kobiety jacy go odprawiają, musicie pokonać 14 nieumarłych, swoista ochrona, ci byli gotowi do walki wcześniej, zaczną dochodzić kolejni nieumarli bo wyłążą z grobów.

Zaiste moc jaka ich do tego zmusiła musi być wielka wyrzekł mnich Eithart, który modli się do swych patronów Graama i Gorlama zbierając w sobie moc.

Svarh zaciskał dłonie na stylisku nadziaka, w drugiej ręce dzierżył tarczę.

Feskir pytał kurwa co ja tu robię, i modlił się do Bella, mimo, że zwykle pobożny nie był.

Ulrich dzierżąc flamberg był gotów do ataku.

Dwie szable Shagrata były gotowe do tańca.
Mechanika:
Czy aby na pewno chcecie uderzyć?
Macie na razie pewną przewagę jakby, ale nieumarłych jest dużo i będą dochodzić nowi.
Możecie ich pobić ale zostanie nekromanta i kapłanka jeszcze.
Ktoś może paść każdemu wykonam kilka testów walki i sprawdzę czy przetrwał.
Wszyscy pieszo walczą czy ktoś konno? Może się wycofujecie?

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 21 września 2013, 15:45

Jeżeli jest możliwość walki konno... to Ulrich szarżuje konno!!! Wprost na nekromante, próbuje się przebić, mimo wszystko. Zostanie przy ochronie nekromanty to bardziej pewne samobójstwo... Także flamberg w łapę, chwytam za ricasso i jazda na nich! Oczywiście podczas szarży wrzaski w stylu "Verpiss dich wy pomioty Morglitha!" tudzież "Katanie, prowadź moje ostrze!" czy "Chodźcie do tatusia!"

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 21 września 2013, 16:17

Z okrzykiem Katanie prowadź ciężkozbrojny rycerz ruszył na bojowym wierzchowcu między grobami, rozsianymi na tyle daleko, że jako dobry jeździec Ulrich zdołał przejechać.
Pozostali awanturnicy zaatakowali pieszo.
Eithart cisnął jakimś zaklęciem, niszcząc dwóch nieumarłych, zostało ich 12.

Bój się zaczął, konny rycerz próbował dostać się do pary odprawiającej rytuał, ale drogę zastąpili mu nieumarli ciął z góry.
Eithart używając mistycznych sztuk walki uderzał nasycony mocą magii, nadziak krasnoluda uderzał potężnie.
Feskir starał się przeżyć.
Szable Shagrata wirowały w tańcu śmierci.
Techniczny:
Ulrich konno
W ciągu około minuty, czterema ciosami Ulrich powalił trzech nieumarłych, zostało 9. Sam trafiony został dwa razy za 10 obrażeń na 21.

Eithart
W ciągu około minuty, serią ciosów i magią mnich Gorlama zniszczył kolejnych trzech, zostało 6.
Sam został trafiony trzy razy za 14 obrażeń ba 28.

Feskir
W ciągu około minuty, powalił 2 szkielety, ale trzeci niemal zabił złodzieja. Zostało 4
Feskir ma 24 obrażenia na 28.

Shagrat
W ciągu około minuty, serią ciosów ściął trzech nieumarłych odnosząc kilka ran. Został 1.
Shagrat 9 ran na 21.

Krasnolud Svarth
Był straszny powalił 4 wrogów w tym tego jaki został Feskirowi i trzech nowych.
Svarth 12 obrażeń na 36.
Ostatnio zmieniony 21 września 2013, 16:37 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 21 września 2013, 16:42

Ulrich zdołał się przerąbać do miejsca gdzie stał nekromanta i kapłanka Morghitha, ale w czasie walki awanturników z nieumarłymi, otoczyli się oboje magiczną ciemnością i kręgiem czarnego ognia.

Ale przerwali rytuał. Dzięki czemu zatrzymaliście ożywianie zwłok z tego cmentarza.

Eithart rzucił magiczne światło na sferę ciemności. Nikogo tam nie ma.

Dżinn potwierdził, nekromanta i kapłanka zniknęli.

Ich sługi miały was zabić, a oni zakończyć rytuał, ale się nie powiodło, widząc, że się przebijacie, byli zmuszeni przerwać obrzęd i zniknąć.
Co robicie?

ODPOWIEDZ