Zajazd w okolicach Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI
Dysputy przy stole trwały w najlepsze, aczkolwiek zeszły dość szybko na temat karmińskich legend i mitów, o których świątobliwy Aster Kether wydawał się wiedzieć całkiem sporo. Ponieważ nikt już nie przejawiał ciekawości dalszym posiłkiem, zajęty wyłącznie donoszeniem napitków gospodarz znalazł dość czasu, by samemu przysiąść z boku stołu gości, a także przywołać do siebie żonę i córkę. Oriakański kapłan zdawał się nie oponować przeciwko takiemu towarzystwu, mogącemu uwłaczać dostojeństwu niejednego kleryka innego pokroju.
- Stąd też powiada się, że to na sharamitów spada wina za upadek Telestoru - ciągnął swą opowieść Kether - Nie lza mi zanudzać was objaśnieniem, cóż to takowego implozja mocy ani jakie są tego zjawiska konsekwencje. Starczy rzec tyle, że uwięziony w świętym płomieniu żywiołak wydarł się ze świątyni i poniósł pożogę ulicami starej stolicy. Wielu znamienitych mężów owego dnia życie postradało, wiele starodawnych budowli zgorzało do szczętu. Gniew straszny spadł na kult Sharami z Grua-garu, poniekąd i słusznie, nie lza bowiem tak igrać z ogniem jak oni to czynią. Wszelako po przepędzeniu precz ichnych kapłanów namiestnik królewski postanowił Telestoru nie odbudowywać, jeno nową stolicę wznieść i tak właśnie powstał Hallador.
- Skąd wam takie historie wiadome, czcigodny mężu? - zapytał stajenny chłopiec, który wziął wcześniej pod swą opiekę konia oriakanina, a który teraz przykucnął w progu izby chłonąc z uwagą słowa opowieści - Przecie to strasznie dawniście się musiało zdarzyć.
- Dokładnie rzecz biorąc w roku 9133 podług kalendarza Imperium, a zatem trzysta trzynaście lat temu - odparł kleryk upijając nieco wina z kubka - A wiedza ta ze starych ksiąg płynie, albowiem gromadzimy w Halladorze wiele starych zapisków, aby pamięć o minionych czasach nie przepadła. Trzeba wam zaś wiedzieć, że jest w Halladorze biblioteka jeszcze świetniejsza od naszej, na dworze namiestnika Tressara.
- Byliście w niej, świątobliwy ojcze? - wyrzuciła z siebie oczarowana opowieścią Idril, młodziutka córka gospodarza, która na co dzień nie miała zapewne zbyt wielu okazji do usłyszenia historii z szerokiego świata.
- Niestety nie dane mi jeszcze było dostąpić tego zaszczytu, dziecko - odparł z nutą żalu Kether, starannie przy tym ukrywając zainteresowanie kształtną sylwetką hożej dziewoi, która z dzieckiem niewiele już miała wspólnego - Praca na rzecz świątyni niesie ogrom obowiązków, które bez litości odzierają człeka z czasu wolnego.
Wątek techniczny
I tak sobie siedzimy i gawędzimy, a każdy tylko patrzy skrycie, kiedy też pojawi się nasz szacowny Mistrz Gry 