PBF - Czas wichrów, czas ognia

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 08 października 2011, 11:47

Margolas szczerze ubawiony występami trefnisia z uciechy bił się kułakiem w udo zaśmiewając się niemal do łez.

Margolas istotnie ma solidną posturę i nie robi tajemnicy z tego, że jego umiejętności walki rożnego rodzaju bronią stanowią dla niego podstawę utrzymania, choć z drugiej strony nie sprawia wrażenia regularnego żołnierza. Sposób bycia i mowa sugerują raczej niski stan społeczny. Nie wygląda też na szczególnie zamożnego. Odzienie i sprzęt (w tym dość spory pancerz na tułów i tarcza), który odłożył pod stołem, są dość solidnej jakości, ale nieco zużyte i bez żadnych zdobień. Typowa masowa robota dla plebsu.

Odnośnie stosunku do bogów w ewentualnej rozmowie przyznaje, że wychowany został przez braci zakonnych Arianny i taką wiarę wyznaje, jednak jako pragmatyk nie ma żadnych oporów przed błogosławieństwem Oriaka :)

"Mordi, Mordi, Mordi" :D
Ostatnio zmieniony 08 października 2011, 12:04 przez tzeentch, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 08 października 2011, 12:22

Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Wnętrze karczmy.

Margolas spojrzał na elfa, który właśnie zeskoczył zwinnie z siodła, po czym ruszył w kierunku karczmy, wychodząc na zewnątrz znów poczuł przenikliwe zimno wdzierające się w każdą szczelinę między ubraniem, otuliwszy się szczelniej przyspieszył kroku w stronę drzwi. Coraz gęściej padający śnieg z deszczem upewnił półolbrzyma w tym, że dalsza droga dzisiaj byłaby szaleństwem.
Amras ściągnął sakwy niesione przez jego konia, oddał wodze stajennemu i ruszył szybkim krokiem za półolbrzymem. Na twarzy poczuł chłód i pierwsze krople deszczu i śniegu -"Cholera jak ja nienawidzę zimny" mruknął pod nosem i przyspieszył kroku.
Podróżni jeden za drugim weszli do karczmy, zauważyli 6 stołów, przy każdym dwie ławy do siedzenia po lewej stronie od lady i wejścia, na tej ścianie zauważył 5 latarni oświetlających pomieszczenie, na środku lada i stojący za nią półolbrzym, po prawej stronie na środku ściany murowany podwójny kominek z rożnem i stojakiem do gotowania, po prawej od kominka w półkolu znadujące się 3 alkowy, teraz mające otwarte zasłony, alkowy te posiadały okrągłe stoły i fotele lub krzesła wyściełane materiałem, dodatkowo oddzielone od innych za pomocą ścianek z wyjątkiem wyjścia na salę główną-tutaj jedyną osłoną była płachta materiału zawieszona u sufitu i służąca od oddzielenia się od reszty biesiadników.
Po lewej stronie kominka stały 3 stoły z ławami, z za nimi widać było schody prowadzące na górę.

Margolas od razu skierował swe kroki w stronę kominka w którym palił się ogień, rzuciwszy swe tobołki pod ławę najbliżej ognia, ściągnął ze swojego grzbietu przemoczone futro, rozkładając je jak najbliżej ciepła. Elf w tej samej chwili ruszył w stronę karczmarza, który uśmiechając się w jego stronę -"Czym chata bogata zmęczeni podróżni, witam w moich progach i pewniście panie głodny i spragnionym, zaraz karzę podać coś ciepłego do jadła i napitek jakowyś".
Amras odwrócił głowę w stronę półolbrzyma chwilę się zastanowił, po czym odparł: -"Garniec miodu, tylko przedniego i co tam do jedzenia macie? Jakieś mięsiwo z sosem by się zdało.".
Karczmarz wyciągając na ladę dwa duże gliniane kubki uśmiechnął się mówiąc: "Mam kaszę z sosem z króliczka, do tego świeżo zrobiona kiełbasa i trochę pieczystego, zaraz wam panie wszystko padam, proszę do stołu, wszystko przyniesiem".
Zadowolony z tego co usłyszał Amras położył na ladzie złotą monetę, biorąc w ręce dwa kubki i dzban miodu, ruszył w stronę rozwieszającego swoje odzienie półolbrzyma unosząc delikatnie ręce pokazując napitek : -"Witam czy mogę się przysiąść?".
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 08 października 2011, 13:20

Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Wnętrze karczmy.

Margolas uśmiechnąwszy się pod nosem odparł: -"Dyć jasne to, przeca to zawsze lepiej mieć do kogo gębę otworzyć. Gdzież to droga prowadzi?". Przyszło mu na myśl, że może oda się napić i podjeść za darmo, a przy okazji spędzić miło wieczór.
Elf kładąc na ławie dzban i kufle delikatnie kiwnął głową mówiąc: -"Jestem El Amras, napijemy się razem Panie bo samemu nie przystoi a zmarzłem i trza się rozgrzać." . Po czym siadł na ławie i zaczął rozlewać trunek do naczyń.
W tej samej chwili otwierając drzwi i wpuszczając chłodne powietrze do środka karczmy wszedł człowiek. (Średniego wzrostu, średniej budowy, włosy średniej długości, brązowe oczy. Porządne ubranie, na nim brygantyna (zbroja kurtkowa metalizowana typowa) przesłonięta futrzanym płaszczem. Na każdej dłoni złoty pierścień. Na szyi złoty medalion z symboliką oriakańską. Przy sakwach również jednoręczny młot, ale taki, który nie wykazuje śladów zbyt częstego grzmocenia nim po łbach. Przy pasie kordelas w pochwie)..
Nowo przybyły rozejrzał się szybko po pomieszczeniu, odkładając swoje rzeczy na pobliską ławę, spokojnym ale dobitnym głosem oznajmił: -"Pokój i dostatek temu domowi! -i składając dłonie w geście oriakańskiego pozdrowienia - Niech na tutejszych mieszkańców spłynie błogosławieństwo Mitrylowego Boga, niechaj się bogacą i wiodą szczęśliwy żywot..
Karczmarz zajęty właśnie szykowaniem talerzy zwrócił swoją twarz w stronę drzwi, uśmiechając się serdecznie i składając dłonie w zwyczajowym geście pozdrowienia wyznawców Oriaka rzekł: -"Pokój i dostatek Czcigodnemu, aby moc Największego spływała na Was panie każdego dnia" ukłoniwszy się w stronę Kethera oddając mu szacunek należny jego osobie. Karczmarz szybko ruszył w stronę kapłana, jednocześnie wołając -"Laurelin, Idril bywajcie tutaj a prędko" Po czym skłonił się jeszcze raz przed kapłanem górując nad nim wzrostem, jak i posturą. -"Witam Panie w moich progach, zaraz podam ciepłą strawę i napitek dla Waści, proszę siadajcie, może ogrzejecie się przy ogniu?" Po czym wskazał ręką na kominek w którym w górę strzelały języki ognia.
Zza lady, z bocznych drzwi niosąc duże tace z parującym jedzenie ukazały się dwie ludzkie kobiety. Pierwsza około 30 letnia, średniego wzrostu, puszysta, ubrana w mieniącą się czerwienią bluzkę, zapiętą pod samą szyję, z blond włosami zaplecionymi w dwa warkocze opadające obok uszu i schodzące na obfity biust kobiety, niosąc tacę ubrana była w siwą spódnicę i nałożony na nią fartuch. Druga z kobiet także blondynka, w wieku 17-18 lat, mająca na sobie zielonkawą bluzkę z rękawami sięgającymi dłoni i z małym dekoltem, włosy miała spięty w warkocz, spódnica sięgająca kostek także była w odcieniu zieleni.
Margolas i Amras uważnie przyglądali się, znad kufli nowo przybyłem jak i dwóm kobietom. Które szybko ruszyły w stronę siedzących gości niosąc jadło.
Zapach który doszedł do wszystkich obecnych, przypomniał gościom jak bardzo są głodni. Kobiety postawiwszy na ławie dwie tace, na jednej trzy znajdowały się trzy miski- dwie wypełnione kaszą ze skwarkami i kawałkami mięsiwa, jedna z gęstym sosem (sądząc po zapach chyba z królika z dodatkiem grzybów), na drugiej zaś tacy w dwóch miskach znajdowało się pieczone mięso i świeżo parujące kiszki, ociekające polanym tłuszczem ze skwarkami.
Uśmiechając się ruszyły w stronę przywołującego ich karczmarza.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 08 października 2011, 13:47

Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Wnętrze karczmy.

Podchodzące dwie kobiety na widok symbolu Oriaka ukłoniły się z szacunkiem, witając mężczyznę zwyczajowym ułożeniem dłoni.
-"Pozwólcie panie przedstawić sobie to moja połowica Laurelin-wskazał dłonią w stronę puszystej kobiety, która uśmiechając się serdecznie ukłoniła się do Kethera- a to nasza pociecha jedyna Idril-młodsza kobieta także ukłoniła się grzecznie. "Zaraz wyszykujem dla Waści jadło i napitek, czy zechcesz Panie skosztować mojego winiaka, przedni trunek sam robię?".
Dwaj siedzący bokiem do centrum sali, obok kominka goście zaczęli właśnie ze sobą rozmawiać i jednocześnie wzięli się za jadło które swym zapachem przyprawiało ich o ślinę cieknącą z ust, ale jednocześnie co chwilę zerkali znad misek i kufli w stronę rozmawiających.
Od strony kuchni wszedł do środka stajenny ork niosący w dwóch plecionych koszach drewniane polana, które szybko postawił obok kominka jednocześnie dorzucając do ognia, i odwracając się szybko opuścił pomieszczenie.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 08 października 2011, 15:48

Zajazd w okolicach Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI

Oriakański kleryk przyjął z uśmiechem wdzięczności wręczony mu przez karczmarza kubek wina, skosztował trunku w wystudiowany sposób skłaniając się raz jeszcze żonie i córce.

- Przedni napitek i podziękowanie pragnę złożyć, żem mógł go spróbować - oznajmił uprzejmie, tonem podkreślającym doskonałą jakość wina, które w rzeczywistości mogło być nawet kiepskim sikaczem.

Przekładając kubek do lewej ręki Kether sięgnął prawą dłonią do jednej z kieszonek swego płaszcza i wyciągnął z niej grubą złotą monetę wartą pięć olardów, noszącą na awersie sztancę królewskiej mennicy Grua-garu. Podał ją właścicielowi zajazdu udając taktownie, że nie dostrzega w jego oczach błysku podekscytowania.

- Przyszykuj sowity posiłek, dobry człowieku, nie dla mnie jeno, ale i innych gości, a jeśli trza będzie dopłacić, uczynię to po biesiadzie.

Pozostawiając karczmarza i jego rodzinę kleryk odwrócił się w stronę pozostałych gości, szczególnie uważnym spojrzeniem taksując obu elfów.

- Nieznani mi jeszcze wędrowcy, los skrzyżował nasze ścieżki w tym radującym serca przybytku - powiedział oriakanin z emfazą godną lepszej sprawy - Skoro na dworze śnieży, a tutaj ciepło i mile na duchu, lza to po kątach przesiadywać, a po sobie oczyskami łypać? Zsuńmy ławy i stoły, a zasiądźmy przy nich wspólnie, bom żądny wieści ze świata i obyczajnego towarzystwa.


Wątek techniczny

Jeśli inni BN nie mają nic przeciwko, moglibyśmy zsunąć stoły razem i wspólnie przy nich zasiąść. Jeśli to wypali, zaproponuję wspomniane wcześniej błogosławieństwo jadła i napitku, a potem już wcinajmy :)

Czy Mistrz Gry mógłby wypunktować wszystkie obecne w izbie osoby? (bo przyznam szczerze, że się troszkę zgubiłem w identyfikacji personelu i gości).

morgliht
Reactions:
Posty: 379
Rejestracja: 08 czerwca 2011, 13:04

Post autor: morgliht » 08 października 2011, 15:53

Amras na słowa kleryka uśmiecha się i mówi:
Nie jestem zbyt bogobojny ale modlitwa do Boga bogactwa pewnie mi nie zaszkodzi. Witam jestem El Amras

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 08 października 2011, 16:22

Gdy kapłan wspominiał o wspólnym posiłku na jego koszt na ustach półolbrzyma pojawił się szeroki uśmiech. Uprzejmie dziękuje klerykowi - Podziękować wielebnemu. Margolas się zowię. W robieniu bronią ludków szkoliłem na Orkusie i stamtąd też przybywam.

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 08 października 2011, 18:32

Obecnie w karczmie znajdują się:
Karczmarz jego żona i córka,
Kether
Amras
Margolas
Drugiego elfa jeszcze nie ma, (chodzi o tego błazna) wystąpił mały chronologiczny błąd który właśnie będę się starał naprawić.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
mordimer00
Reactions:
Posty: 2226
Rejestracja: 07 stycznia 2011, 09:44

Post autor: mordimer00 » 08 października 2011, 18:44

Okolice Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI. Wnętrze karczmy.

Na dźwięk komplementu jaki Kether wypowiedział w stronę karczmarza o jego wyrobie (o dziwo nawet przedniej jakości), tej pokraśniał jeszcze bardziej na twarzy, a na widok monety którą kleryk wręczył mu, oznajmiając: -"Przyszykuj sowity posiłek, dobry człowieku, nie dla mnie jeno, ale i innych gości, a jeśli trza będzie dopłacić, uczynię to po biesiadzie." Kether odwrócił się w stronę siedzących obok kominka elfa i półolbrzyma, którzy zajadali ze smakiem jakieś potrawy z misek ustawionych na ich stole.
Na słowa Kethera obydwaj goście uśmiechnęli się szeroko i jeden przez drugiego: "-Nie jestem zbyt bogobojny ale modlitwa do Boga bogactwa pewnie mi nie zaszkodzi. Witam jestem El Amras ", oraz słowa wypowiedziane przez półolbrzyma "-Podziękować wielebnemu. Margolas się zowię. W robieniu bronią ludków szkoliłem na Orkusie i stamtąd też przybywam.".
Karczmarz szybkim krokiem skierował się na zaplecze, pewnie szykować jadło dla gości.

Wątek techniczny.
Jako, że jesteście jedynymi gośćmi w tym zajeździe, nie ma sensu przestawiać ław i stołów bo pomieścicie się wszyscy przy jednym.
"Stara?em si? tak ?y?, abym w godzinie ?mierci móg? si? raczej cieszy? ni? l?ka?..."

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 października 2011, 10:28

Zajazd w okolicach Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI

Aster przełknął ostatni kawałek namoczonego w sosie chleba i odsunął od siebie glinianą miskę ciesząc się błogim uczuciem sytości. Pozostali dwaj goście wciąż jeszcze się posilali, toteż kleryk sięgnął po dzban z winem i napełnił sobie ponownie kubek.

- Jeśli wam teraz w drogę nieśpieszno, może pojedziemy do Halladoru razem, kiedy pogoda się poprawi? - zaproponował patrząc jednocześnie jak półolbrzym wprawnie odziera zębami mięso z ociekającej tłuszczem golonki. Odpowiedziały mu pomruki padające z pełnych strawy ust, równie dobrze mogące oznaczać aprobatę, co jej brak.

- Żołnierze namiestnika przetrzebili wilcze stada na pogórzu, ale jazda samemu wciąż bywa niebezpieczna. Jeśli wam na statek śpieszno, który na Karlan albo Otland płynie, w Halladorze co rusz jakaś szkuta stoi, tedy na rejs nie przyjdzie wam długo czekać - dodał Kether.

- A świątobliwy dokąd śpieszy? - zapytał karczmarz, który przysłuchiwał się rozmowie zbierając jednocześnie ze stołu opróżnione już przez gości półmiski.

- Do halladorskiej świątyni Mitrylowego Boga. Wracam z Algilu, z objazdu świątynnych ziem na Wrzosowiskach Tratosu - odparł kleryk - Rachunki wiozę, spisy, a wykazy, rzeczy mało ciekawe, ale nader ważne dla tych, co się kupiectwem w imieniu kultu Oriaka parają. Lecz skorośmy już przy spisach, a ich wożeniu, rzeknijcie mi jedno, dobry człowieku. Macie wy jakowąś rodzinę w Halladorze? Albo jeszcze dalej, może w Elibonie?


Wątek techniczny

Zakładam, że biesiada zbliża się ku końcowi, ale rozmowy jeszcze nie. Istotna jest dla mnie odpowiedź karczmarza odnośnie dalekiej rodziny, po jej uzyskaniu dorzucę objaśnienie znaczenia pytania.

morgliht
Reactions:
Posty: 379
Rejestracja: 08 czerwca 2011, 13:04

Post autor: morgliht » 09 października 2011, 20:06

Ja i tak do Halladoru się udaję, więc mogę w towarzystwie kapłana jechać i bezpieczniej będzie razem i pewnie weselej.

tzeentch
Reactions:
Posty: 466
Rejestracja: 05 czerwca 2009, 12:51

Post autor: tzeentch » 09 października 2011, 21:00

- Dobrze gadasz. W kupie raźniej. Kompaniją jaką w drodze nie pogardzę.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 09 października 2011, 21:19

Zajazd w okolicach Halladoru, koniec bakis-ranu 9446 KI

Dysputy przy stole trwały w najlepsze, aczkolwiek zeszły dość szybko na temat karmińskich legend i mitów, o których świątobliwy Aster Kether wydawał się wiedzieć całkiem sporo. Ponieważ nikt już nie przejawiał ciekawości dalszym posiłkiem, zajęty wyłącznie donoszeniem napitków gospodarz znalazł dość czasu, by samemu przysiąść z boku stołu gości, a także przywołać do siebie żonę i córkę. Oriakański kapłan zdawał się nie oponować przeciwko takiemu towarzystwu, mogącemu uwłaczać dostojeństwu niejednego kleryka innego pokroju.

- Stąd też powiada się, że to na sharamitów spada wina za upadek Telestoru - ciągnął swą opowieść Kether - Nie lza mi zanudzać was objaśnieniem, cóż to takowego implozja mocy ani jakie są tego zjawiska konsekwencje. Starczy rzec tyle, że uwięziony w świętym płomieniu żywiołak wydarł się ze świątyni i poniósł pożogę ulicami starej stolicy. Wielu znamienitych mężów owego dnia życie postradało, wiele starodawnych budowli zgorzało do szczętu. Gniew straszny spadł na kult Sharami z Grua-garu, poniekąd i słusznie, nie lza bowiem tak igrać z ogniem jak oni to czynią. Wszelako po przepędzeniu precz ichnych kapłanów namiestnik królewski postanowił Telestoru nie odbudowywać, jeno nową stolicę wznieść i tak właśnie powstał Hallador.

- Skąd wam takie historie wiadome, czcigodny mężu? - zapytał stajenny chłopiec, który wziął wcześniej pod swą opiekę konia oriakanina, a który teraz przykucnął w progu izby chłonąc z uwagą słowa opowieści - Przecie to strasznie dawniście się musiało zdarzyć.

- Dokładnie rzecz biorąc w roku 9133 podług kalendarza Imperium, a zatem trzysta trzynaście lat temu - odparł kleryk upijając nieco wina z kubka - A wiedza ta ze starych ksiąg płynie, albowiem gromadzimy w Halladorze wiele starych zapisków, aby pamięć o minionych czasach nie przepadła. Trzeba wam zaś wiedzieć, że jest w Halladorze biblioteka jeszcze świetniejsza od naszej, na dworze namiestnika Tressara.

- Byliście w niej, świątobliwy ojcze? - wyrzuciła z siebie oczarowana opowieścią Idril, młodziutka córka gospodarza, która na co dzień nie miała zapewne zbyt wielu okazji do usłyszenia historii z szerokiego świata.

- Niestety nie dane mi jeszcze było dostąpić tego zaszczytu, dziecko - odparł z nutą żalu Kether, starannie przy tym ukrywając zainteresowanie kształtną sylwetką hożej dziewoi, która z dzieckiem niewiele już miała wspólnego - Praca na rzecz świątyni niesie ogrom obowiązków, które bez litości odzierają człeka z czasu wolnego.


Wątek techniczny

I tak sobie siedzimy i gawędzimy, a każdy tylko patrzy skrycie, kiedy też pojawi się nasz szacowny Mistrz Gry :P

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times